Porady psychologiczne

Jak poradzić sobie z chrapaniem żony?

Moja żona (51 lat) od pewnego czasu zaczęła głośno chrapać. Ponieważ te odgłosy budziły mnie ze snu, prosiłem, aby znalazła jakieś rozwiązanie. Była oburzona i zaprzeczała swoim objawom. Próbowałem ją budzić w środku nocy, aby nie hałasowała, ale czasami reagowała agresywnie. Rano nie pamiętała o naszych potyczkach. Budziła się niewyspana i zła. W końcu przeniosła się do drugiego pokoju. Śpi sama. Wstaje jeszcze bardziej zmęczona, a ja również się nie wysypiam, ponieważ podświadomie czuwam nad jej spokojem i czuję brak bliskości. Czy dla równowagi psychicznej powinienem zaakceptować separację w sypialni?

odpowiada Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra

Wraz ze wzrostem dobrobytu i komfortu przestrzennego, pojawiają się większe oczekiwania intymności, maskujące zwyczajne objawy istnienia. Takie jak wydalanie gazów, zapachu ciała, oddechu, wydawanych odgłosów. Myślimy, że druga sypialnia lub inne posłanie rozwiążą problem lęku przed odkryciem zachowań, nad którymi nie panujemy, zamaskujemy swoje niedoskonałości, a przede wszystkim objawy starzenia. Komfort snu w pojedynkę daje większą intymność i zapewnia głębszy sen, niezakłócony podświadomym czuwaniem. Pozwala też uniknąć porannych wymówek i krytyki. Wiele par podejmuje takie rozwiązania i bardzo je sobie chwali. Nie mówią jednak o deficytach, jakie powstają w czasie nocnej izolacji.

Bliski kontakt ciał w czasie snu niesie bogactwo bodźców, które nasz umysł rejestruje w najgłębszych pokładach podświadomości. Nie bez powodu dzieci tak często domagają się wspólnego spania z rodzicami, choć nie jest to wygodne. Ciepło drugiego człowieka, poczucie bliskości i bezpieczeństwa działają na wiele receptorów, które wpływają na poziom gospodarki hormonalnej i ogólne poczucie komfortu psychofizycznego. Badania wykazują, że żonaci mężczyźni żyją dłużej, niż ich samotni rówieśnicy. Oznacza to m.in., że uwaga i troska drugiej osoby mogą uchronić przed chorobą, pozwalając w porę uchwycić niebezpieczne objawy. Kobiety przeważnie dbają o siebie niezależnie od stanu cywilnego, więc statystycznie ich zależność zdrowotna od partnera nie jest tak uwidoczniona w analizach. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jak taka bliskość wpływa na wzajemne oddziaływanie fal mózgowych, ale badacze skłaniają się ku twierdzeniom, że może być znaczna.

Bywają jednak sytuacje, kiedy nawyki czy przypadłości jednego partnera utrudniają spokojny sen drugiemu. Portal kobieta.gazeta.pl donosi np. o badaniach, z których wynika, że partnerzy osób chrapiących tracą każdej nocy blisko 70 minut snu. Znaczna część wypoczynku tracona jest również z powodu źle dobranego materaca czy poruszania przed snem trudnych tematów.

Przy ocenie wszystkich wad i zalet korzystania ze wspólnego łoża, warto uwzględnić wiele czynników. Przede wszystkim emocjonalne i zdrowotne. Można odseparować się od osoby chrapiącej, pamiętając jednak, że jest to objaw zaburzenia, które może zagrażać życiu. Głośne chrapanie i przerwy w oddychaniu są objawem bezdechu sennego, który prowadzi do niedotlenienia mózgu, wzrostu ciśnienia krwi, powiększenia prawej komory serca i arytmii. Obniża również sprawność seksualną. Jeśli chory z takim zaburzeniem w czasie snu jest blisko partnera, może uniknąć zatrzymania oddechu, który skutkowałby zapaścią. Bezdech bywa poprzedzony głośnym chrapaniem, które wzbudza czujność śpiącej obok osoby. Jej reakcja skłania do zmiany pozycji i wyrównania oddechu. Najczęściej właśnie ta towarzysząca osoba zachęca do konsultacji ze specjalistą. Może także pomóc w przeprowadzeniu prostych ćwiczeń, usprawniających krtań, mięsnie szyjne lub podjęciu decyzji o zabiegach laryngologicznych.

Człowiek, który nie ma takiej pomocy, jest wielokrotnie bardziej narażony na skutki niedotlenienia. Największą zaletą wspólnej sypialni jest wzajemna autodiagnoza. Pod warunkiem, że wynika z rzeczywistej troski, a nie chęci dokuczenia. Małżeństwa seniorów często podkreślają ten atut. Młodsze, przeważnie ich niedoceniają. Chwilowe oddalenie może wzmocnić partnerską więź. Jednak wspólne posłanie jest potwierdzeniem jej siły i zgody na różne kompromisy, niezbędne w dobrym związku.





Inne porady