Porady psychologiczne

Emigracja

Rok temu mój zięć wyjechał do pracy w Anglii. Pracuje przy wykończeniach domów i mimo kryzysu dobrze zarabia. Przysyła pieniądze na utrzymanie rodziny i lokatę na większe mieszkanie. Córka została z trzyletnim dzieckiem, a teraz spodziewa się drugiego. Zawsze byłam przeciwna takiej rozłące dla fanaberii posiadania czegoś większego. Teraz jeszcze bardziej upewniam się w swoich obawach. Dowiedziałam się, że zięć po kilku incydentach z alkoholem musiał zmienić pracę. Córka bardzo źle znosi rozłąkę. Coraz częściej płacze i popada w stany depresyjne. Pyta mnie jak powinna postąpić, a ja nie wiem co jej powiedzieć.

odpowiada Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra Sławomir Wolniak, lekarz psychiatra

W ostatnich latach pojawiła się nowa, nieoszacowana jeszcze grupa osób zagrożonych skutkami emigracji. Młodzi ludzie - większość, to mężczyźni, którzy nie przekroczyli 30 lat - rzucają się w wielki świat, nieprzygotowani do walki. Są wykształceni (ok. 22 proc. Polaków w Irlandii i Wielkiej Brytanii to osoby po studiach), ale ich wiedza o samotnym życiu na obczyźnie jest znikoma. Cierpią nawet bardziej niż emigranci z innych nacji, ponieważ nikt w kraju nie uczy ich samodzielności i odpowiedzialności.

Na codzienne kłopoty związane z życiem za granicą nakładają się nieporozumienia środowiskowe, zawodowe, bariera językowa, tęsknota za krajem i bliskimi, czasami choroba. Każda osoba w takiej sytuacji odczuwa silny stres. Nie każda jednak potrafi sobie z tym poradzić. Znaczna część szuka ucieczki w alkoholu, środkach uspokajających czy gwałtownych działaniach, obniżających napięcie emocjonalne.

Wśród ofiar emigracji, których liczba zwiększa się w niepokojącym tempie, do najbardziej zagrożonych zaliczam młode kobiety pozostawione w kraju z dziećmi. Do niedawna nie był to problem szczególnie odnotowany w naszej klinice. Teraz prawie co tydzień zgłasza się nowa pacjentka. U większości z nich występują zaburzenia depresyjne, ale są również panie lekomanki, alkoholiczki, cierpiące na anoreksję, bulimię i zaburzenia emocjonalne. Dla zakochanej kobiety sama rozłąka stanowi barierę trudną do pokonania. Jeśli nałoży się jeszcze na to obowiązki związane z samotną opieką nad potomstwem, niepokój o partnera i brak pewności ekonomicznej, ich cierpienia i skutki rozłąki stają się zrozumiałe.

Podobne problemy dotyczą tysięcy polskich małżeństw, które dla ratowania domowego budżetu decydują się na rozłąkę. Cierpią dorośli, a jeszcze bardziej dzieci. Młodzi ludzie rozstają się nieprzygotowani do nowych wyzwań, w okresie burzy hormonalnej. Nie określają czasu wyrzeczeń, nie próbują udźwignąć ich razem. W pogoni za pieniędzmi zatracają wartości najwyższe - miłość, rodzinę, więzi emocjonalne. A przecież czasem wystarczyłoby zdecydować "Jedźmy razem, albo zostańmy tu i zróbmy wszystko, byśmy mogli lepiej zarabiać i godniej żyć".

Jeśli Pani córka skoncentruje się nad opracowaniem wizji połączenia rodziny - być może nawet kosztem rezygnacji z ambitnych inwestycji - zapewne będzie jej łatwiej pokonać małżeński, emigracyjny kryzys.





Inne porady