Artykuł

Józef Maria Bocheński

Józef Maria Bocheński

Wartość


Jeden z największych poetów, jakim kiedykolwiek poszczycić się mogła ludzkość, Goethe, wielokroć wypowiadał się drwiąco o teorii i spekulowaniu. "Szara, drogi przyjacielu - mawiał - szara jest każda teoria". Państwu zapewne znany jest ów fragment, gdzie mówi: "człek, który spekuluje, jest jak zwierzę wodzone przez złego ducha po wyschniętym stepie". Sądzę, że on - a wraz z nim wszyscy poeci i być może wszystkie kobiety, które przeważnie myślą jak poeci, mają słuszność, broniąc się przed przesadnym teoretyzowaniem. Człowiek bowiem nie tylko wzrokiem ogarnia rzeczywistość. Nie tylko ją ogląda, lecz także ocenia, czuje, że jest piękna albo szkaradna, dobra albo zła, przyjemna albo przykra, szlachetna albo pospolita, święta albo nieświęta. I tak dalej. Tacy już jesteśmy, że tylko dzięki wielkiemu wysiłkowi potrafimy zdobyć się na postawę czysto oglądową, a i to jedynie w rzadkich chwilach. W gruncie rzeczy kształt naszemu życiu nadają wartości i wartościowania.

Biorąc to za punkt wyjścia, można by sobie oczywiście powiedzieć: po co to całe filozofowanie i rozmyślanie? Pogrążmy się w świecie wartości i żyjmy! Goethe wiecznie zielone drzewo życia przeciwstawił szarej teorii. Takie jest też zdanie wielu dzisiejszych filozofów - by wymienić tylko Gabriela Marcela, który sobie postawił jako zasadę: Nie jesteś w teatrze, a więc nie oglądaj! Mnie się co prawda wydaje, że myślenie, czysty ogląd, jest też kawałkiem życia i że Goethego przeciwstawienie teorii życiu jest błędne. Uważam, że pełne ludzkie życie bez przynajmniej paru chwil czystej teorii, czystego oglądu, w ogóle nie byłoby ludzkim życiem. Ale ogląd z pewnością nie jest w tym życiu wszystkim, a także nie wszystkim, co czyni życie ludzkim. Wartościowanie i wszystko, co z tego wynika, należy do życia ludzkiego w sposób równie istotny jak teoria. I dlatego filozof musi się również zajmować wartościami.

Teoria wartości, próba wyjaśnienia tej strony naszego życia, od tysiącleci jest w rzeczy samej zasadniczą częścią każdej filozofii. Już choćby z uwagi na to, iż dziedzina wartości pośród innych nastręcza być może najwięcej trudności. I choć same wartości robią wrażenie prostych i zrozumiałych dla naszego "duchowego oka", to jednak położenie ogromnie się komplikuje, gdy staramy się je poprawnie zrozumieć.

Zacznijmy od przykładu. Przepraszam, że jest to przykład jaskrawy i brutalny, ale tutaj nie chodzi o uczucia, lecz o zrozumienie, i tego rodzaju jaskrawe przykłady zwykle najlepiej unaoczniają istotę tego, o co chodzi. Oto on: młody człowiek o skłonnościach zbrodniczych, nazwijmy go Karolem, radzi swojemu przyjacielowi Ludwikowi, aby w nocy wyjął z szuflady brzytwę i podciął swej śpiącej matce krtań, po czym spokojnie przywłaszczył sobie jej pieniądze. Pieniądze te mają kompani przeznaczyć na spędzenie wesołego wieczoru w knajpie. Ludwik - zakładamy, że jest normalnym człowiekiem - odpowiada z oburzeniem, iż nigdy tego nie zrobi. Karol pyta: - Dlaczego? Przecież to takie proste i byłoby pożyteczne. Co na to odpowie Ludwik? Wczujmy się w jego położenie. Co my byśmy na to odpowiedzieli? Obawiam się, że nie znaleźlibyśmy żadnej właściwej odpowiedzi. Powiedzielibyśmy może, że to zbrodnia, nikczemność, coś niedozwolonego, brudnego, grzesznego i tak dalej. Ale gdyby nasz Karol zapytał, dlaczego nie można robić czegoś zbrodniczego, brudnego, grzesznego i tak dalej, to moglibyśmy tylko powiedzieć po prostu, że takich rzeczy się nie robi. Mówiąc inaczej, nic byśmy nie odpowiedzieli. Dowodu, uzasadnienia naszej postawy w ogóle nie bylibyśmy w stanie dostarczyć. Zdania "Nie powinieneś swej matce podcinać gardła, żeby zdobyć pieniądze na popijawę" nie można uzasadnić. Ono jest oczywiste; można co najwyżej powiedzieć, że tak jest, i że nie ma co o tym dyskutować.

Tak wygląda sytuacja. Spróbujmy ją teraz nieco dokładniej przeanalizować, by dociec, co się składa na tę złożoną sytuację. W tym celu posłużymy się opisaną w poprzedniej medytacji metodą fenomenologiczną; bo żadna inna nie ma tu zastosowania.

Tak więc stwierdzamy, po pierwsze, iż nasz zakaz "Nie powinieneś swojej matce... " nam wszystkim wydaje się dany. Jawi się przed oczyma naszego ducha jako coś całkowicie od nas niezależnego, co istnieje samo w sobie, dokładnie tak samo jak ongiś przedmiot w świecie: może ma tylko ostrzejszy charakter niż zwykłe rzeczy. Jest, jak twierdzą filozofowie, bytem. Jakim rodzajem bytu? Z pewnością nie realnym. Bo czegoś takiego, takiej rzeczy w świecie nie ma - poza tym nasz zakaz obowiązuje pozaczasowo i nadprzestrzennie. Jest bytem idealnym, tego samego rodzaju, co przedmioty matematyczne.

A po drugie - i na tym polega wielka różnica - zakaz nie tylko istnieje, jak prawo matematyczne, które po prostu stwierdza co jest. Zakaz domaga się, mówi co ma być, względnie nie być. Stoi przed naszym sumieniem jak wezwanie, jak przykazanie. Dziwne to, ale prawdziwe.

Po trzecie, ten zakaz jest, jak ongiś zauważył Kant, kategoryczny. To znaczy, że nie ma sensu pytać, po co ja mam tak postępować. W dziedzinie techniki jest inaczej. Dla przykładu w technice kierowania samochodem obowiązuje następujące zalecenie: "Po przejechaniu około dwu trzecich zakrętu powinieneś dodać gazu." Ten nakaz jest hipotetyczny, innymi słowy, zależy od konkretnego celu, bo obowiązuje tylko o tyle, o ile chcemy szybko i pewnie pokonać zakręt; gdybyśmy tego nie chcieli, to zalecenie straciłoby znaczenie. Ale z naszym zdaniem o matce rzecz się ma zupełnie inaczej. Jest kategoryczne. Domaga się bezwarunkowo, niezależnie od jakiegokolwiek celu: nawet gdyby świat miał się zawalić, o ile bym nie zamordował mojej matki, nie wolno by mi było jej zamordować.

Po czwarte - ale tylko po czwarte - stwierdzamy, że wgląd w tego rodzaju nakaz, w takie zdanie, oddziałuje na nas bezpośrednio. Im jest wyrazistszy, tym silniejsza jest nasza reakcja, tym potężniejsza nasza wola, nasze oburzenie czy nasza fascynacja. Owa reakcja zależy oczywiście również od naszego stanu fizycznego i duchowego w danej chwili. Kiedy jestem zmęczony, reaguję słabiej - ale w pierwszym rzędzie decyduje o niej przedmiot i wgląd w ten przedmiot.

Tyle, jeśli chodzi o opis położenia. Zajmijmy się teraz wyjaśnieniem tego osobliwego a zarazem doniosłego zjawiska. Wyjaśnienia te chciałbym wszakże poprzedzić krótką uwagą o rozmaitych, występujących tu pojęciach i rodzajach wartości.

Zgodnie z tym, co zostało powiedziane, trzeba wyraźnie odróżnić trzy sprawy. Po pierwsze, mamy rzecz, coś realnego, co jest wartościowe pozytywnie albo negatywnie, np. dobre albo złe; w naszym wypadku tą rzeczywistością jest czyn, morderstwo. Ta rzeczywistość, a więc w naszym przykładzie ten czyn, posiada pewną cechę, która sprawia, że jest on wartościowy; ową cechę nazywamy wartością w ścisłym słowa znaczeniu. Po trzecie, w stosunku do wartości mamy nasze reakcje - nasz wgląd w wartość, odruch naszej woli, która czegoś pożąda lub na coś się oburza i tak dalej. Tych trzech spraw - nośnika wartości, samej wartości i postawy człowieka wobec wartości - nie należy mieszać, bo są to zupełnie różne sprawy.

Jeśli chodzi o same wartości, to w dziedzinie ducha odróżnić można przynajmniej trzy grupy: wartości moralne, estetyczne i religijne. Najwięcej wiemy o wartościach moralnych - ich swoistą cechą jest domaganie się czynu; zawsze bowiem tkwi w nich pewna powinność czynu, a nie jedynie powinność istnienia, jak we wszystkich wartościach.

Wartości estetyczne - piękna, brzydoty, elegancji, toporności, tego, co szlachetne, co delikatne, co wzniosłe i tak dalej - zapewne są równie dobrze znane. Charakterystyczne w nich jest to, że zawierają powinność istnienia, ale nie powinność czynu. Kiedy na przykład oglądamy jakąś piękną budowlę, widzimy, że taka powinna być, ale ta wartość nie przemawia, przynajmniej bezpośrednio do naszego sumienia.

Wreszcie innego jeszcze typu wartościami są wartości religijne. Dobrze znają je ludzie religijni - a każdy z nas jest w mniejszym czy większym stopniu religijny. Niemniej analiza tych wartości jest bardzo trudna. Pewne jest, że wywołują w nas uczucie lęku a zarazem spolegliwości, i to w połączeniu z niesamowitą wręcz mnogością estetycznych i moralnych reakcji. Zdają się jednak nie należeć ani do moralnych, ani do estetycznych wartości. Na przykład, morderstwo własnej matki z moralnego punktu widzenia jest zbrodnią, jest złym czynem; natomiast z religijnego punktu widzenia jest ono zupełnie czymś innym, mianowicie grzechem.

Filozofowie najlepiej zbadali wartości moralne, w znacznie mniejszym stopniu estetyczne, a religijne wciąż jeszcze czekają na gruntowne opracowanie. Na przykład, co to jest świętość? Zmarły wybitny filozof francuski Louis Lavelle napisał na ten temat bardzo piękną książkę - jej tytuł Czterej święci - ale i jego analiza wymaga pogłębienia.

Zajmijmy się wreszcie interpretacjami. W ośrodku dyskusji znajduje się pytanie o wytłumaczenie zmienności w ocenach. Można by mianowicie sądzić, iż oceny są czymś stałym, że na przykład nasz zakaz zabijania matki zawsze i wszędzie znajdzie uznanie. Ale tak nie jest. Moralne oceny - a tym bardziej estetyczne i religijne - w rozmaitych okresach i w rozmaitych kręgach kulturowych są bardzo różne. Polski etnolog, Bronisław Malinowski, który prowadził swoje badania w Australii, napisał ongiś wręcz wstrząsającą książkę o moralności płciowej tamtejszych dzikich plemion [1]. Czytając tę książkę, człowiek odnosi wrażenie, iż praktycznie wszystko, co u nas obowiązuje i może nawet jest uznane za święte, gdzie indziej uznane być może za złe i zbrodnicze. Co zaś dotyczy wartości estetycznych, to wiemy dobrze, że na przykład kobiety według nas brzydkie, pewne plemiona murzyńskie uważają za cudownie piękne. Oceny są więc, jak się wydaje bardzo względne.

Ten stan rzeczy starają się wytłumaczyć przede wszystkim dwie wielkie teorie filozoficzne: z jednej strony pozytywistyczna, z drugiej idealistyczna - idealistyczna w najszerszym znaczeniu tego słowa.

Pierwsza, której bronili przede wszystkim brytyjscy empiryści, twierdzi, że względność i zmienność ocen tłumaczyć trzeba taką samą względnością i zmiennością samych wartości. Wartości - według tych myślicieli - to nic innego jak coś rodzaju osadu z ocen. Ludzie z tych czy innych - przeważnie użytecznościowych - powodów przyzwyczaili się oceniać tak albo inaczej; stąd budują sobie odpowiednie wartości. Gdy sytuacja się zmienia i dane rzeczy czy działania przestają być użyteczne, to zmieniają się również wartości. Według pozytywistów, jeśli wyjaśnienie to przenieść na nasz przykład, morderstwo własnej matki w naszym kręgu kulturowym byłoby czymś społecznie szkodliwym, bo po pierwsze, matka jest potrzebna do wychowania dziecka, a po drugie, może jeszcze mieć więcej dzieci. Ale można sobie również wyobrazić inną kulturę, gdzie byłoby inaczej - powiedzmy kulturę, gdzie dzieci byłyby wychowywane wyłącznie w zakładach państwowych - lub też, jak w sławnej powieści Aldousa Huxleya, byłyby wytwarzane syntetycznie w specjalnych fabrykach i gdzie matka jako taka już nie byłaby potrzebna. W takiej kulturze nasz zakaz być może nie znalazłby już uznania, ponieważ nie byłby użyteczny. A wtedy zaproponowane przez Karola morderstwo matki mogłoby być moralnie dobre. Tyle pozytywiści. Oczywiście twierdzą również, że wartości są przedmiotami realnymi, a mianowicie pewnymi postawami człowieka.

Ale argumenty te nie przekonują idealistów. Przyznają, że nasze oceny się zmieniają i że wiele z tego, co tu uważa się za dobre, gdzie indziej pojmowane jest jako złe. Zauważają jednak, że tak jest nie tylko w dziedzinie wartości. Na przykład starożytni Egipcjanie posługiwali się wzorem do obliczeń powierzchni trójkąta, który z punktu widzenia naszej geometrii jest wyraźnie fałszywy. Posługiwali się tym wzorem przez całe stulecia. Czy świadczy to o tym, że w świecie istnieją dwa prawdziwe wzory na obliczenie powierzchni trójkąta? W żadnym przypadku, mówią idealiści. To dowodzi jedynie. że w tamtych czasach ludzie nie znali prawdziwego wzoru.

Dokładnie tak samo sprawy się przedstawiają, gdy chodzi o wartości; bo ocena - czyli nasz wgląd w wartości i nasza reakcja na nie - to coś zupełnie innego niż same wartości. Oceny są zmienne, względne, wciąż się zmieniają; natomiast same wartości są wieczne i niezmienne. Jeśli zapytać, jakimi racjami kierują się idealiści wysuwając takie twierdzenie, odpowiedzą tak jak nasz Ludwik Karolowi: "To jest oczywiste". Skoro się już raz zrozumiało, czym jest matka, to nie można mieć żadnych wątpliwości, że morderstwo matki zawsze jest i pozostanie zbrodnią. Kto temu przeczy, jest w tym zakresie ślepy. Są ludzie ślepi na barwy i ludzie ślepi na wartości.

Naukę tę, w zasadzie wywodzącą się od Platona, wspaniale rozwinął największy moralista nowożytności, niemiecki filozof, Max Scheler. Każdy, kto tymi zagadnieniami się zajmuje, powinien znać Schelera; może go potem odrzucić - ale mówić o wartościach bez znajomości tego wielkiego myśliciela, to - moim zdaniem niedopuszczalne.

Max Scheler i inni idealistyczni filozofowie wciąż podkreślają, że zmienność występuje w ocenach w znacznie wyższym stopniu niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie. To pochodzi stąd, że królestwo wartości cechuje ogromne bogactwo i że żaden człowiek nie może go wyczerpać - więcej, że żaden człowiek nie potrafi w pełni przeniknąć choćby jednej wartości. Jeżeli Chrystus w Ewangelii mówi, że nikt nie jest dobry poza Bogiem, to znaczy między innymi, że w pełni pojąć jakąś wartość może jedynie nieskończony i nieskończenie święty Duch. My ludzie tę wartość widzimy tylko ułamkowo, zawsze powierzchownie, zawsze tylko z jednej strony.

Ta nauka ma nawiasem mówiąc, wielkie praktyczne znaczenie dla życia. Wynika z niej bowiem, iż nie ma dwóch ludzi, którzy mieliby ten sam wgląd w jakąś wartość - jeden na przykład widzi lepiej wartość odwagi, inny inną wartość, dobroci albo czystości. Z tego wynika, że nie powinniśmy nikogo nazywać szaleńcem, gdy nie rozumiemy jego postępowania. Może jest bohaterem, świętym, geniuszem. Zrozumienie tej prostej prawdy jest niestety mało rozpowszechnione. Tłumy ślepców stale prześladują najlepszych spośród nas, tych którzy mieli lepszy wgląd w wartości. A przecież postęp ludzkości zależy właśnie od tych lepszych, lepiej widzących ludzi.

Jest to jednak tylko jedna strona tej zmienności. Gdy chodzi o wartości, wgląd zależy nie tylko od uzdolnienia, lecz przede wszystkim od woli. Bardzo przyzwoity człowiek widzi dużo jaśniej niż mniej przyzwoity - dostrzega lepiej słuszność lub niesłuszność jakiegoś czynu w danym zakresie. Stąd bywa również, że człowiek bardziej utalentowany i o dużo wyższym wykształceniu niż inny, w zakresie wartości znajduje się daleko za nim, więcej, niekiedy jest zupełnym barbarzyńcą w określonej dziedzinie wartości.

Taka jest treść sporu między pozytywistami i idealistami.

Powiem jeszcze, co sam o nim myślę. Jestem zdania, że pozytywizm jest nie do obrony, ponieważ jak mi się wydaje, myli oceny z wartościami, nasze widzenie wartości i naszą na nie reakcję z samymi wartościami. Wszystkie fakty, które przytacza, można równie dobrze wytłumaczyć z punktu widzenia idealizmu; a idealizm nie musi - jak pozytywizm - przeczyć bezpośredniej oczywistości wartości. To po pierwsze.

Z tym łączy się, po drugie, również to, że wartości są dla mnie czymś idealnym. Nie są ani częścią, ani osądem naszej duchowej działalności. Niemniej nie umieszczałbym wartości w jakimś platońskim niebie. One istnieją tylko w naszym duchu - dokładnie tak samo jak prawa matematyczne. W świecie istnieją jedynie rzeczy jednostkowe i realne.

Ale w świecie istnieje, po trzecie, pewna podstawa dla tych wartości. Co jest tą podstawą? Osobiście widzę tylko jedną możliwą odpowiedź: Wartości są oparte na stosunku między ludźmi a rzeczami. Dlaczego ma przykład istnieje wartość miłości rodzicielskiej? Dlatego, że taka już jest cielesna i duchowa konstytucja ludzi, że dzieci muszą kochać rodziców i być im posłuszne, by móc się pomyślnie rozwijać jako ludzie. Gdyby ludzka konstytucja była inna, to mielibyśmy również inną estetykę i inną moralność.

Czy z tego wynika, że wartości są zmienne? Tak i nie. Tak o tyle, o ile sam człowiek jest zmienny. Nie, o tyle, o ile wykazuje on stałą zasadniczą konstytucję. W rzeczywistości zachodzi w nas jedno i drugie; zmieniają się szczegóły, ale trzon pozostaje ten sam. I właśnie dlatego podstawowe wartości są niezmienne. Tak długo jak człowiek pozostaje człowiekiem, nikt, nawet Bóg, nie może w tym czegokolwiek zmienić - morderstwo matki zawsze będzie dla niego zbrodnią, Z tym jednak, że może się zdarzyć, iż na pewne wartości człowiek jest ślepy.

To stwierdzenie zbliżyło nas do granicy między filozofią teoretyczną, która chce tylko zrozumieć, a filozofią praktyczną, która naucza, co czynić. Niech mi będzie wolno na zakończenie wymienić prawdę, która należy do tej drugiej, praktycznej filozofii, a która ma, moim zdaniem, zasadnicze znaczenie dla życia: światło, zrozumienie wartości i siła potrzebna do ich urzeczywistnienia są tym, czego w życiu najbardziej dla ducha powinniśmy pragnąć.



    Autor był dominikaninem, profesorem logiki, historykiem logiki i filozofem, uprawiającym filozofię analityczną. Od 1934 uczył logiki na Collegium Angelicum w Rzymie (w latach 1934-1940 był tam profesorem). W 1938 habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie pracy "Z historii logiki zdań modalnych". Od 1945 był profesorem filozofii współczesnej na uniwersytecie we Fryburgu, gdzie w latach 1964-66 był rektorem; kierownikiem Instytutu Europy Wschodniej. Pełnił też funkcję prezesa Światowej Federacji Towarzystw Filozoficznych. Jest jednym z najwybitniejszych współczesnych filozofów, laureatem kilku doktoratów honoris causa, autorem książek, które, jak "Ku filozoficznemu myśleniu", w Niemczech rozeszły się milionowych nakładach. Więcej…

    Artykuł stanowi fragment książki o. prof. Józefa Marii Bocheńskiego - "Ku filozoficznemu myśleniu", wydanej przez Wydawnictwo Antyk - Marcin Dybowski. Opublikowano za zgodą Wydawcy.




Opublikowano: 2015-04-05



Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu

  • Wartość

    Autor: fatum   Data: 2015-04-07, 15:35:59               Odpowiedz

    ......"kształt naszemu życiu nadają wartości i wartościowania".
    ......"Zakaz domaga się,mówi co ma być, względnie nie być, stoi przed naszym sumieniem jak wezwanie, jak przykazanie.Dziwne to,ale prawdziwe.
    ........." natomiast same wartości są wieczne i niezmienne&q... Czytaj dalej

Zobacz więcej komentarzy