Artykuł

Anna Kaźmierczyk-Słomka

Anna Kaźmierczyk-Słomka

Jak być dobrym rodzicem dwulatka?


Być rodzicem, czy nie być...?


Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie osobiste doświadczenia z moim synkiem - cudownym 2,5 latkiem będącym permanentnie - w fazie często określanej mianem "bunt dwulatka". Także obserwacja, wymiana doświadczeń z innymi mamami, aż wreszcie praca terapeuty z rodzicami i ich dziećmi w różnych okresach rozwojowych.

Rodzicielstwo to jednocześnie ciężka praca, niesamowita przygoda, wyzwanie i inwestycja. Aby być rodzicem nie trzeba kończyć studiów, kursów, szkół ani posiadać żadnych kwalifikacji a jednak jest ono niejednokrotnie najtrudniejszą, najbardziej wymagającą pracą. Dla młodych ludzi mających po raz pierwszy zostać rodzicami, jest to wielka - pełna nadziei, niepewności i wyobrażeń - niewiadoma.

Gdy zostajemy rodzicami jesteśmy świadkami niewyobrażalnej ilości zmian, przeobrażeń, którym ulega nasze dziecko. Istnieje wiele koncepcji rozwojowych, w których pierwsze 3 lata życia są różnie nazywane. Przytoczę znaną i powszechnie przytaczaną koncepcję Zygmunta Freuda:
  1. Stadium oralne (0-2lata) którego celem jest zawiązanie relacji ufnej zależności.
  2. Stadium analne (2-3lata), którego celem jest uzyskanie niezależności.
  3. Stadium falliczne (4-5lat), którego celem jest identyfikacja seksualna.

Inną koncepcję rozwojową przedstawił Erikson:
  1. Ufność vs nieufność (1 rok życia) - celem jest zbudowanie poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata.
  2. Autonomia vs wstyd i zwątpienie (2-3 rok życia) - celem tej fazy jest uzyskanie autonomii i poczucia własnej wartości.
  3. Inicjatywa vs poczucie winy (4-5 rok życia) - w wyniku tej fazy dziecko ma uzyskać zdolność do inicjatywy.

W swej koncepcji Erikson opisał jeszcze 5 faz, które mówią o rozwoju dziecka starszego, nastolatka, człowieka dorosłego, aż do starości.

Jeszcze inaczej wyglądają stadia rozwoju w ujęciu Margaret Mahler:

  1. 0-1 ms. stadium autystyczne
  2. 2-5 ms. stadium symbiotycznej zależności
  3. 6-30 ms. stadium separacji i indywiduacji
    • 6-9 ms. faza różnicowania
    • 10-15 ms. faza praktyki
    • 16-23 ms. faza ponownego zbliżania
    • 24-30 ms. faza konsolidacji

W żadnym ujęciu nie spotkamy terminu "bunt dwulatka". Widzimy natomiast, jak dziecko w procesie rozwoju powinno przechodzić od istoty od nas zależnej do osoby niezależnej, autonimcznej. Droga, którą pokonuje - może być porównana z wyprawą w kosmos i pierwszym krokiem człowieka na księżycu. Wystarczy przypomnieć sobie nowonarodzone niemowlę i porównać je z buntującym się dwu-trzy latkiem.

Kocham Cię, ale...


Często nasze wyobrażenia o sobie w roli rodziców są dość szybko weryfikowane przez - o słodki paradoksie - nasze maleństwo. Kiedy okazuje się, że dziecko nie daje nam możliwość na wcielenie swojej wizji "super rodzica" w czyn - dopada nas frustracja. Musimy się mierzyć ze złością, czasem wściekłością, zniechęceniem, brakiem cierpliwości, zmęczeniem itd.

Okres narodzenia pierwszego dziecka jest naturalnym kryzysem rodzinnym. Zmienia się zupełnie układ emocjonalny i w przeżyciach małżonków - ich udane często dotąd współżycie zaczyna się psuć. Każdy z małżonków obejmuje nową rolę, co do której ma wewnętrzne skrypty, przekazy międzygeneracyjne - i zazwyczaj są one nieświadome. Dopiero często po narodzinach dziecka dochodzi do konfrontacji modeli rodzinnych, a brak rozmów na ten temat eskaluje konflikty i frustrację. Okres ten, zamiast być najpiękniejszym, czasem staje się powodem poważnych kryzysów.

Wtedy w środku, gdzieś w zakamarkach naszej duszy rodzi się pytanie: Czy jestem dobrym rodzicem, czy nadaję się do tego aby mieć w ogóle dzieci...? I to dobrze, jeśli takie wątpliwość w nas powstają. Gorzej jeśli uważamy, że to nasze dziecko jest przyczyną naszych niepowodzeń. Rodzice, którzy przeżywają rodzicielstwo jako walkę o utrzymanie status quo, są usztywnieni w dotychczasowym sposobie reagowania, działaniach, przypisanych wcześniej w małżeństwie rolach, podziale obowiązków i władzy, interpretują zachowania dziecka niezgodne z ich przekonaniami jakby urodziło się z "wadą, niezmienialną cechą czy zespołem cech". Identyfikują i zapamiętują oni głównie zachowania, których nie chcą lub nie potrafią zaakceptować, uważają, iż potomek od początku "stwarzał problemy". Często w mojej pracy z rodzinami zdarza się, że rodzice opisują, jak od początku, niemal od urodzenia dziecka, przeżywali trudności, kłopoty, nie potrafili nawiązać z dzieckiem kontaktu - a raczej - z ich perspektywy - to dziecko nie potrafiło nawiązać z nimi kontaktu. Perspektywa ta utrwala się w świadomości takich rodziców, pełni bowiem funkcję obronną. Chroni ich poczucie kompetencji, odpowiedzialności, radzenia sobie z rolą rodzica. Gdy zmieniają się życiowe okoliczności - lub w perspektywie terapeutycznej - system rodzinny przechodzi w kolejną fazę, w której rozwijające się dziecko musi zrekompensować deficyty rozwojowe lub emocjonalne - rodzina trafia na terapię. Pomimo dysfunkcji lub zaburzenia przejawianego przez dziecko, praca terapeutyczna często koncentruje się właśnie wokół przekonań rodziców i pełnienia przez niech opieki nad dzieckiem w przeszłości.

Mamo, tato, pokaż mi, czym jest życie...


Gdy maleństwo pojawia się na świecie, jest jak przybysz z obcej planety. My jesteśmy zadomowieni, potrafimy się w nim znakomicie zorganizować i przetrwać. Maluszek tego nie potrafi. Przez pierwszy rok jest od nas całkowicie uzależniony. W miarę swojego rozwoju zyskuje niezależność biologiczną, natomiast, jeżeli chodzi o niezależności emocjonalną, psychiczną, jest to proces bardzo złożony, na który wpływa wiele czynników. Prawidłowe przechodzenie przez kolejne fazy wymaga od rodziców, a także dziadków i innych znaczących osób, postawy zrozumienia i akceptacji. W trudnych okresach szczególnie nasilonych emocji, które prezentuje dziecko, ćwiczenia zachowań, testowania wyznaczanych granic, pomocny może być metakontekst. Rozumiem to jako wyjście przez opiekunów z aktualnej sytuacji, spojrzenie na zachowanie, które jest dla nich niezrozumiałe czy trudne do zniesienia, jak na przemijający, bardzo potrzebny do uzyskania dojrzałości etap.

Przytoczone na początku tekstu różne koncepcje rozwojowe, zwierają w sobie opis psychologicznych zmian, które na danym etapie są dominujące i konsekwencje ich niekorzystnego rozwiązania. W przypadku niewłaściwego rozwoju w okresie ok. 2-3 lat (u Freuda faza analna, u Eriksona, autonomia vs wstyd i zwątpienie, u Mahler faza ponownego zbliżenia i konsolidacji) przyszły dorosły będzie przeżywał trudności związane z budowaniem relacji, poczuciem niezależności, samooceną i wiele innych. Nie chcę przez to powiedzieć, iż należy dziecko pozostawić samemu sobie, aby w pełni korzystało z dobrodziejstw każdego etapu rozwoju. Bardzo ważne jest wpajanie zasad, reguł, które uważamy za słuszne i potrzebne. Dyscyplina, posłuszeństwo, współpraca dziecka ze starszymi są wartościami, z którymi się zgadzam i nie zamierzam polemizować. Myślę tylko, że czasem warto się zatrzymać, gdy za wszelka cenę chcemy aby nasze dziecko było "grzeczne". Znam uczucie wstydu przy innych rodzicach i wiem jak czasem trudno powstrzymać własne emocje. Należy jednak spróbować zrozumieć, co przeżywa mały człowiek, należy przede wszystkim obserwować i znać potrzeby malucha aby na nie adekwatnie reagować. Syn czy córka mimo swojej nieporadności, zależności od nas, braku wiedzy, może nas wiele nauczyć o nas samych. Jest zwierciadłem, w którym bezlitośnie odbijają się nasze frustracje, napięcia, kłótnie, rozżalenie itd. Ja chcę, aby w moim prywatnym zwierciadle, pojawiały się często radość z tego, że jest dziecko, energia i entuzjazm, które od niego czerpię, zadowolenie ze wspólnego czasu i miłość.

Obok trudnych chwil są wspaniałe, obok porażek ? sukcesy. To od nas zależy, co będziemy widzieć częściej. Gdy jesteśmy rodzicami, na nas ciąży odpowiedzialności za przeprowadzanie dziecka przez kolejne etapy rozwoju. Naszym zadaniem jest mu pomagać i go wspierać. To my jesteśmy jego przewodnikami w nieznanym świcie. To my kreślimy mu mapę, dzięki, której w przyszłości będzie mógł samodzielnie wyruszyć w podróż.

Mamo, tato, powiedz mi, kim jestem...


Dziecko, jak każdy z nas, ma swoją osobowość, niepowtarzalną konstrukcję psychiczną, która jest tajemniczą mieszanką cech mamy, taty, dziadków, babci itd. Od momentu narodzenia, a nawet wcześniej, maluszek sukcesywnie ujawnia swoją naturę, jednocześnie ją poznając. I tu zdajemy egzamin z "dobrego rodzicielstwa". Naszym zadaniem jest towarzyszenie i wspieranie dziecka w ujawnianiu i poznawaniu jego osobowości. Niech będzie to dla nas wielka przygoda, w którą udajemy się wspólnie. Popatrzymy na nasze dziecko jak nieznaną osobę, którą poznajemy. Bądźmy zaciekawieni, a jednocześnie zdystansowani. Obserwujmy i odkrywajmy. To wyzwanie dla rodziców: okres buntu dwulatka, później okres dojrzewania. Pamiętajmy jednak, że są to etapy potrzebne naszemu dziecku, aby mogło odnaleźć swoje miejsce w świecie. I na pewno nie trwają wieczne.



    Autorka jest psychologiem, certyfikowaną psychoterapeutką Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, specjalistką terapii rodzin. Od 10 lat pracuje z ludźmi, pomagając im w wielu różnych problemach i trudnościach.

    Zobacz także: www.psycholog-gliwice.com/.




Opublikowano: 2012-01-05



Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu

Zobacz więcej komentarzy