Artykuł

Robert Karwat

Robert Karwat

Opowieść o kolorach


- Dziadku, opowiesz mi o kolorach? - dziewczynka siedząc w fotelu, głaskała kota, który rozłożył się obok, oparłszy pyszczek o jej kolano.
- O kolorach? Hmm, niech pomyślę ? Posłuchaj, skarbie - opowiem ci historyjkę, która jest tak stara, że nie tylko nie wiadomo, kiedy i gdzie się zdarzyła, ale nawet, czy w ogóle była możliwa. Ale czy to ważne? ?

Dawno, dawno temu były na świecie tylko trzy kolory: Czerwony, Niebieski i Żółty. Każdy z nich żył niezależnie, użyczając swojej barwy różnym rzeczom i istotom. Pewnego razu wszystkie trzy spotkały się na łące. Spacerując przyglądały się kwiatom, latającym owadom, ptakom. Wszystko wokół było albo czerwone, albo niebieskie, albo żółte. Każdy z kolorów dbał o swoją barwę, ale nie były o siebie zazdrosne, gdyż dla wszystkich było na świecie dosyć miejsca.
- Spójrzcie, jakie śliczne są te maki! - rzekł z zachwytem Czerwony. - Mają taką mocną i czystą barwę.
- A pola kaczeńców cudnie się żółcą! - odparł drugi z kolorów.
- Niebo nad łąką jest przepiękne! Wasze kwiatki są dobrze widoczne, ale czym byłyby bez mojego czystego i głębokiego błękitu?
Wędrowali już dość długo, gdy zauważyli nadciągającą z zachodu chmurę.
- Będzie deszcz - zauważył Niebieski. - Czy zwróciliście uwagę, że nie ma on żadnej barwy?
- Tak - przytaknął Żółty. - Zaś chmury są czarne, zupełnie jakby nie chciały żadnego z nas. Gdyby były żółte, wyglądałyby pięknie - rozmarzył się.

- A deszcz czerwony - westchnął wielbiciel maków. - Wydaje mi się, bracia, że wszyscy żyjemy niepełnie.
- Ale cóż możemy zrobić? - Niebieski patrzył na chmury coraz bardziej zakrywające błękit nieba. - Jeśli o mnie chodzi, odstąpiłbym trochę miejsca na świecie dla innych kolorów. Na przykład chmury mogłyby przybierać barwę każdego z nas. Albo słońce: o świcie mogłoby być niebieskie, w południe czerwone, a wieczorem żółte.
- Chyba mam pomysł! Posłuchajcie ?
Nadeszła burza. Z ciemnej chmury spadały miliony kropelek. Gdy ulewa zaczęła przechodzić, wszystkie trzy kolory chwyciły się za ręce i wskoczyły w górę, wspinając się po kropelkach wody. Dobiegły aż na sam szczyt chmury, oświetlony promieniami słońca. W jednej chwili rozbłysło. W chmurze rozpostarła się tęcza.
Gdy chmura oddalała się znad łąki, błysnęło słońce. W jego jasnym blasku spłynęły w dół dziesiątki barw, a wśród nich Niebieski, Czerwony i Żółty - trzymały się za ręce - szczęśliwe i radosne. Od tej pory świat jest piękniejszy dla wszystkich oczu i serc ?

- Podoba ci się opowieść?
- Jest cudowna! - odpowiedziała Joasia z uśmiechem, poprawiając na twarzy ciemne okulary. - Jak myślisz, czy będę jeszcze widziała? Mama chyba nie bardzo w to wierzy.
- Posłuchaj, serduszko - pogładził dziewczynkę po włosach. - Mama się martwi, bo jesteś dla niej najważniejsza na świecie. Ale możesz pomóc mamusi. Postaraj się z całego serca myśleć, że te wszystkie kolory powstały po to, żebyś się nimi cieszyła i że dobry Bóg właśnie tego chce. Wtedy dodasz mamie otuchy i wszystko będzie dobrze. Dla mnie też możesz coś zrobić.
- Dla ciebie? Co mogę zrobić?
- Obiecaj mi, że namalujesz dla mnie tęczę ?

Kilka miesięcy później Joasia siedziała przy biurku i malowała tęczę. W błękitnych oczach dziewczynki widać było radość.







Opublikowano: 2007-10-31



Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu