Artykuł

Peter Schulthess

Peter Schulthess

Jak zagwarantować wysoką jakość w psychoterapii?


Jako członek Zarządu EAGT (Europejskie Stowarzyszenie Terapii Gestalt), który jest odpowiedzialny za Europejskie standardy szkoleniowe w kształceniu getaltystów oraz jako przewodniczący Szwajcarskiej Izby Psychoterapii, który ma kontakt z polskimi kolegami, z zainteresowaniem przyglądam się procesowi nadawania psychoterapii w Polsce statusu prawnego. Proszę przyjąć mój zewnętrzny, międzynarodowy punkt widzenia jako część dyskusji, która odbywa się na łamach Charakterów.

Według wyjaśnień Zofii Milskiej-Wrzosińskiej istnieją dwa stowarzyszenia, które są organami certyfikującymi psychoterapeutów: Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Czego mi najbardziej brakuje to Polskiego Towarzystwa Psychoterapeutycznego (z radością dowiedziałem się ostatnio od kolegów, że w Polsce zarejestrowano Polską Federację Psychoterapii). Dlaczego? Te dwa PTP będą certyfikowały wyłącznie psychologów i psychiatrów jako psychoterapeutów i broniły monopolu psychologów i psychiatrów do uprawiania zawodu psychoterapeuty. A zatem psychoterapeuci z innym wykształceniem w zakresie nauk społecznych lub humanistycznych zostaną wykluczeni. Nie leży to w interesie jakości psychoterapii i jej dalszego rozwoju. Leży to prawdopodobnie jedynie w ekonomicznym interesie psychologów i psychoterapeutów i jest etycznie wątpliwe.

Psychoterapia rozwinęła się jako praktyka i nauka na gruncie nie tylko psychologii i medycyny, ale też innych nauk, takich jak: filozofia, nauki o wychowaniu, różne nauki społeczne, teologia, etnografia, nauki o języku i literaturze, nauki przyrodnicze, biologia, nauka o zachowaniu, nauki neurologiczne, itp. Tak więc każda osoba, która studiowała jedną z tych dyscyplin, wchodzi do psychoterapii z konkretną wiedzą naukową, następnie uczy się zawodu psychoterapeuty podczas studiów podyplomowych zgodnych z daną szkoła psychoterapeutyczną. Program studiów obejmuje też podstawy psychologii i medycyny, które są niezbędne w psychoterapii. W taki właśnie sposób psychoterapia rozwijała się dotychczas i w takiej właśnie różnorodności powinna się rozwijać w przyszłości. Jeśli stworzymy prawo, przyznające monopol psychologom i lekarzom, stracimy ważne korzenie psychoterapii, która wtedy przestanie być samodzielną nauką i zdegeneruje się do stosowanej psychologii lub psychiatrii. Psychoterapia straci swe dziedzictwo naukowe, korzenie i jakość, co przede wszystkim będzie stratą dla pacjentów.

Na pewno żaden certyfikat (ktokolwiek by go nie nadawał) nigdy nie zagwarantuje, ze relacja terapeutyczna nie zostanie nieetycznie nadużyta. Na podstawie moich obserwacji, zdarza się to niestety wśród psychologów, lekarzy, nauczycieli, pracowników socjalnych, psychoterapeutów z różnych szkół psychoterapeutycznych (behawioralnych, psychoanalitycznych, systemowych, humanistycznych, pracy z ciałem). Niemniej musimy dyskutować o poziomie kształcenia psychoterapeutów po to, aby zminimalizować to ryzyko.

Studiowanie psychologii klinicznej lub psychiatrii nie kwalifikuje do psychoterapii. Musi istnieć inny system kształcenia podyplomowego obejmujący teorię danego podejścia, terapię własną, superwizję i praktykę kliniczną. Te wszystkie elementy powinny być integralnie nauczane w ramach jednego podejścia psychoterapeutycznego. Nie zintegrowane wykształcenie doprowadzi do bezrefleksyjnego eklektyzmu, który może być ryzykowny dla pacjentów. Podejścia psychoterapeutyczne muszą mieć mocne podstawy naukowe i wykazać swoją skuteczność na podstawie badań.

Do obowiązków towarzystwa psychoterapeutycznego należy określenie minimalnych standardów wykształcenia psychoterapeutycznego obowiązującego wszystkich psychoterapeutów, niezależnie od tego czy są psychologami, psychiatrami czy mają inne wykształcenie, kiedy rozpoczynają edukację psychoterapeutyczną.

Na poziomie europejskim istnieje Europejskie Stowarzyszenie Psychoterapii (EAP), które nadaje europejski certyfikat psychoterapii tym terapeutom, którzy spełniają standardy szkoleniowe i mają rekomendację krajowego stowarzyszenia psychoterapii oraz europejskiego stowarzyszenia danej szkoły psychoterapeutycznej.

Europejskie Stowarzyszenie Terapii Gestalt (EAGT) wymaga na przykład następujących norm: pełny program kształcenia podyplomowego ma minimum 1450 godzin: 600 godzin teorii i metodologii (prowadzonej empirycznie), 400 godzin praktyki klinicznej, 150 godzin superwizji, 250 godzin własnej terapii i 50 godzin zgodnie z upodobaniami osobistymi. Teoria metodologia zawierają takie tematy jak: historia i korzenie gestaltu, teoria gestaltu, człowiek i środowisko, techniki gestaltu, diagnoza (w tym DSM IV), różne podejścia kliniczne (nerwica, psychoza, borderline, zaburzenia psychosomatyczne, uzależnienia), dziedziny i strategie zastosowania (terapia indywidualna, rodzinna, grupowa), terapeuta Gestalt w relacji terapeutycznej, zasady etyczne i ich zastosowanie.

Terapeuta, który ukończy takie szkolenie, będzie dobrze przygotowany do pracy w zawodzie. Do tej pory Instytut Terapii Gestalt w Krakowie jest jedynym pełnoprawnym członkiem EAGT, który oferuje program edukacyjny na takim poziomie. Instytuty szkoleniowe EAGT przechodzą co pięć lat procedurę certyfikacyjną, aby zapewnić wysoką jakość kształcenia. A zatem Zofia Milska-Wrzosińska mogłaby zrozumieć, że obraża terapeutów Gestalt, kiedy mówi, że gestaltysta nie jest automatycznie psychoterapeutą. Zgadzam się z nią jedynie w tym, że istnieją programy szkoleniowe, które nie spełniają takich standardów i osoby, które nazywają siebie gestaltystami, a nie przeszły programów o standardach EAGT. I oczywiście są gestaltyści, którzy nie pracują jako psychoterapeuci, ale jako doradcy, w pedagogice, w rozwoju organizacji, itp. Ale gestaltyści z certyfikatem EAGT lub EAP na pewno mają kwalifikacje psychoterapeutów.

Mam nadzieję, że Polsce zostanie opracowane takie prawo o zawodzie psychoterapeuty, które zapewni różnorodność wykształcenia przyszłych psychoterapeutów, wysokie standardy szkoleniowe w kształceniu podyplomowym, które zaakceptuje nie tylko psychoterapeutów z PTP-ów, ale też psychoterapeutów z certyfikatami EAP lub EAGT , czy przyszłego polskiego towarzystwa psychoterapii. A to oczywiście wymaga od praktyków stałego kształcenia.

Ustawa może oddelegować akredytacje stowarzyszeniom krajowym albo może powołać komisję ds. psychoterapii przy Ministerstwie Zdrowia w sprawach nadawania psychoterapeutom licencji krajowych. W skład takiej komisji powinna wchodzić krajowa organizacja reprezentująca różne podejścia terapeutyczne oraz organizacje najważniejszych orientacji terapeutycznych.



    Autor jest psychoterapeutą Gestalt oraz superwizorem psychoterapii EAP, przewodniczącym Szwajcarskiej Izby Psychoterapii, przewodniczącym Komisji ds. Standardów Szkoleniowych przy Europejskim Towarzystwie Terapii Gestalt (EAGT). Mieszka w Zurychu.






Oceń artykuł:


Skomentuj artykuł
Zobacz komentarze do tego artykułu