Forum dyskusyjne

RE: Zmiana pracy - dylemat.

Autor: TresDiscret   Data: 2026-04-25, 12:46:43               

mrru

"Potrafisz słuchać"

Czasem potrafię, czasem nie potrafię.

"Ile oddasz swojego czasu i emocji za czyjąś wdzięczność czy akceptację jako plasterka?"

Zabrzmiało trochę tak, jakbym sama o tę akceptację zabiegała i robiła wszystko, by być postrzegana jako ta wspierająca innych. Tymczasem ja jedynie chcę zachować jakieś poprawne stosunki z ludźmi, z którymi przebywam 40 godzin tygodniowo, by móc bez stresu, a nawet z chęcią przychodzić do roboty ;) I ogólnie jest bardzo ok. Tylko ostatnio mój dzień w pracy wygląda tak, że nie dość, że siedzę blisko kobiety, która niemal nieustająco mówi o swoich sprawach: niewspierający mąż, matka chora na schizofrenię, która robi dziwne rzeczy, własne choroby i niedomagania i w to wszystko wplątane opowieści o innych z pracy - kobieta jest wyjątkowo dobrze poinformowana :)

Nie umiem powiedzieć, że tego nie chcę, albo że raczej tego jest za dużo.

Zgubiłam wątek :)

No więc, nie dość, że jest ta kobieta, to jeszcze parę razy dziennie podchodzi druga, Kaśka, i Kaśka gada, że ją denerwuje Aśka, bo źle pracuje. Czasem słucham, czasem udaje, że muszę wyjść na chwilę akurat w tym momencie, bo nie mam nic do wkurzającej ją Aśki. Jak Kaśka gada o diecie i siłowni to zostaję i słucham. Potem przychodzi Baśka i twierdzi, że ją szef wk...ł, jest nienormalny i niekompetentny, a pani sprzątająca wyrzuciła jej z lodówki serek homogenizwany. Co prawda 2 dni przeterminowany, ale przecież można było go jeszcze zjeść. Ja bym podziękowała, że sama nie musiałam wyrzucać. (Czasem mnie ludzie zadziwiają małostkowością.) No i Baśkka przyjdzie, wyrzuci to, co jej na wątrobie zalega i pójdzie. Jest jeszcze Zośka i Kryśka z podobnymi problemami jak Baśka.

Tak mniej więcej wyglądają moje społeczne kompetencje po 5 latach w tej akurat firmie. Męczące, ale jakoś sama sobie z tym poradzę, albo to zaakceptuję i zacznę tak samo krakać, albo samo się rozwiąże.

Mrru, Bastia, mimbla1, dzięki za przeczytanie i reakcję. Musiałam się wygadać. Całe szczęście robicie to z własnej, nieprzymuszonej woli. :)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku