Forum dyskusyjne

RE: Zmiana pracy - dylemat.

Autor: TresDiscret   Data: 2026-04-23, 17:17:11               

"Pamiętaj też, że pełna praca zdalna jest destrukcyjna dla społecznych kompetencji."

Z góry sorry, że będzie o mnie, ale autorka raczej już nie zamierza kontynuować pisania.

Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę, że w pracy stałam się przynajmniej dla kilku osób kimś w rodzaju powiernika, spowiednika, terapeuty czy, momentami, emocjonalnego śmietnika. To ostatnie pejoratywne określenie to dlatego, że czasem czuję się przytłoczona tym, czego słucham, i bardziej zmęczona, niż samą pracą. I teraz nie wiem, czy to moje przyciąganie ludzi z jakimś problemem leży w granicach społecznych kompetencji, czy wręcz przeciwnie - bo nie potrafię stawiać granic i jasno zakomunikować, że dziś nie mam do tego głowy. Z jednej strony jest to miłe, bo może świadczyć o zaufaniu, z drugiej - obciążające, bo działa raczej w jedną stronę (nauczona doświadczeniem, niewiele o sobie opowiadam, a już na pewno nie zwierzam się z prywatnych problemów) i mi się niekiedy czyjeś emocje udzielają.

Poza rozmowami o prywatnych sprawach staram się też łagodzić wiszące w powietrzu konflikty wśród współpracownikow, choć to nie do moich kompetencji należy. Boję się chyba kiepskiej, niezdrowej atmosfery w pracy.

Wynikowi testu MBTI stało się zadość - jestem pośrednikiem ;)

A pytanie brzmi, czy tak być powinno (abstrahując od tego, że w pracy się pracuje, nie gada, bo akurat mamy luz od jakiegoś czasu), czy to normalne, czy przesadzam narzekając, bo może powinnam czuć się wyróżniona? W końcu dziś się dowiedziałam, że jestem kojącym plasterkiem. Czy to egoizm z mojej strony, że nie chce zbyt długo i zbyt często pozostawać w tej roli, bo mam własne problemy, którymi staram się nikogo zanadto nie obciążać?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku