Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

    Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 13:22:45               Odpowiedz

    Oboje z narzeczonym podchodzimy z domów,gdzie rodzice nadużywali alkoholu. Ja przez taki bieg zdarzeń po alkoholowym wieku dorastania i piciu na pograniczu jestem po drugiej stronie i musiałam sporo popracować nad tym,żeby nie panikować jak moi partnerzy chcieli wypić nawet"piwko". Z kilku związków zrezygnowałam,bo nie zniosłam jednak alkoholu w domu. Teraz jestem z osobą która wydawała się świadoma całego problemu. Zapewniał,że zmieni także swoje picie i rzeczywiście robi to rzadziej i nie są to już ostre szczeniackie melanże. Ale wygląda to w ten sposób,że duża ilość alkoholu musi się pojawić i tak np w ciągu jednej imprezy potrafi wypić pół litra wódki i do tego piwo. Następny dzień przespać albo kolejnego dnia znowu wypić np.pół butelki innego,mocnego alkoholu. Nie ma opcji "jednego piwka".
    Dla mnie takie dawki jednorazowe to po prostu za dużo. Druga sprawa że nie podoba mi się i tu się zastanawiam czy nie przesadzam,kacowanie drugiego dnia. Moim zdaniem to nie tak powinno wyglądać życie dorosłego,odpowiedzialnego człowieka,który chce mieć rodzinę. Uważam też ze dAśka alkoholu na raz jest ustalona na organizm ludzki i dotyczy to każdego,go tez i nnikt nie jest wyjątkiem i boję się o konsekwencje.
    Nie wiem,czy to ja go chce ograniczać,no nie pozwalam mu się spić raz na dwa tygodnie,czy on,bo musi to robić...



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: znajoma   Data: 2020-04-01, 13:37:53               Odpowiedz

      Co by nie powiedzieć o dawkach i jutrzejszym kacu - współczuję Ci bardzo, Twój narzeczony jest alkoholikiem.Nie ważne, czy pije się raz na jakiś czas i dużo, czy też codziennie a mniej, alkoholizm widać tu gołym okiem.Rodziny z takim bym nie zakładała. Zresztą, jeśli pochodzisz z rodziny nadużywającej, to doskonale wiesz, co czeka Cię w przyszłości.Zastanów się czy warto.



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 13:39:06               Odpowiedz

      Już na podstawie tego co piszesz, uważam, że nie przesadzasz.
      A ile on piję średnio w ciągu tygodnia (włącznie z takimi imprezami) i jak jaki jest rytm tego picia?



      • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

        Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 13:51:33               Odpowiedz

        Nie pije na co dzień,bo wie, że tego nie akceptuje i "wie" jakie może mieć to konsekwencje. Ale nie czuje tego,że picie raz na jakiś czas,to tak na prawdę to samo. Zmienił dużo,bo wcześniej tak na prawdę był w ciagach - na imprezach na umór,do rana,a po pracy dwa piwka. Teraz czuje taki spokój,bo wiadomo,że co miesiąc znajdzie się okazja na imprezę. A impreza to przede wszystkim alkohol.
        Nie ma to żadnych konsekwencji bezpośrednich,robi inne kroki typowych alkoholików - jest po supermily, robi mnóstwo dodatkowych rzeczy w ogrodzie,domu...A mi to śmierdzi na odległość poczuciem winy alkoholika. Wiem,że ja też się zachowuję typowo, ale wierzę w niego,skoro tyle zmienił,ale wiem,że muszę O tym jasno powiedzieć,bo inaczej to nie ma sensu...
        On się mieści w takiej polskiej normie,a ja ich nie jestem w stanie znieść...
        Rytm jest różny - w zeszłym roku standard to raz na miesiąc grube picie(8-12h siedzenia i picia,także ze swoimi rodzicami przy waŻnych rozmowach, z czego się cieszył...) Albo przerwa dwumiesięczna i to samo. Chcę mu uświadomić,że to nadal problem.



        • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

          Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 14:27:16               Odpowiedz

          Niuja
          "Nie wiem,czy to ja go chce ograniczać,no nie pozwalam mu się spić raz na dwa tygodnie,czy on,bo musi to robić..."

          Tak ograniczasz go, bo mu nie pozwalasz i obawiam sie ,że Twoje "dobre intencje" nic tu nie pomogą, bo skoro on "musi to robić " tzn ,że jest uzależniony.

          "Chcę mu uświadomić,że to nadal problem."

          Moze lepiej byłoby dla Ciebie zacząć od siebie i uświadomic sobie, jaki Ty masz z "tym " problem ?

          To paradoksalnie mogłoby pomóc i jemu.

          Bo jeśli chcesz go "na siłę" zbawiać, uratować od alkoholizmu, leczyć ,to przejawiasz zachowania człowieka współuzależnionego, a to moim zdaniem nie stanowi dobrej bazy do budowania harmonijnego i satysfakcjonującego związku.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 14:49:54               Odpowiedz

            Rozumiem. Dlatego nie chcę się pakować w schematy. Jeżeli ja mam problem,to nie powinnam podejmować rozmowy? Nie chce się bawić w zbawce,bo to może być zabawa bez końca. Nie chce go stracić,ale nie chce żeby tyle pił. Nie ograniczać go i nie ratować,po prostu postawić sprawę jasno,że ja na to nie mam zgody i spytać czy on zamierza to zmienić,a jak nie,to na tej podstawie się spakować?
            Czy nie ograniczać,dojść ze sobą od ładu i przyjść,że może to jest ok?



        • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

          Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 14:41:11               Odpowiedz

          Wynajmowałam kiedyś pokój od pewnej pary (to nie porównanie do Was, jak by co :) ). Każde z nich twierdziło, że to drugie jest alkoholikiem. Ona mówiła, że to on jest alkoholikiem, bo pije codziennie po pracy, przez cały wieczór powoli ale non stop, a gdy nie pracuje pije od rana (kilka butelek wina dziennie). Utrzymuje się w stanie ciągłego upojenia, siedzi taki jak zombie i tak dzień w dzień. Ona za to nie jest alkoholiczką, bo ona potrafi na długo przestać pić.

          On twierdził, że to ona jest prawdziwą alkoholiczną, bo on jak pije to zachowuje się spokojnie, nie upija się do utraty kontroli, pije wino a nie byle co i potrafi nie pić gdy idzie do pracy. Natomiast ona nie pije, nie pije, a potem jak pójdzie w ciąg to pije byle mocniejsze, upija się do utraty świadomości, po alko puszczają jej hamulce i tak pije na umur przez kilka dni, albo póki jej się kasa nie skończy. Potem trzeźwieje, znów zaczyna szukać pracy, wraca do życia a potem przy kolejnym ciągu traci tę pracę i znów trafia na dno.

          Każde miało wymówkę dlaczego to to nie on/ona jest alkoholikiem, choć oboje byli. Tyle tylko że mieli inny typ picia. "Nie ma filozofii picia, jest tylko technika picia" Jerzy Pilch "Pod mocnym aniołem" - niestety ta technika picia staje się dla wielu osób uzależnionych wymówką żeby nie zauważać swojego problemu i pokazywać palcem na innych "prawdziwych alkoholików" co to pod budką z piwem... Dlatego warto żebyś miała np tę książkę Woronowicza, bo tam są jasno opisane te różne typy czy też "techniki" picia oraz mechanizmy zaprzeczania.

          Mam nadzieję że wiesz co chciałam pokazać tym przykładem. Chodziło mi o ten absurdalny surrealizm w rozmowach z osobami nadużywającymi alkoholu. To co sprawia, że w końcu sami zaczynamy się zastanawiać co jest normalne, a co nie.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 14:47:19               Odpowiedz

            Visvitalis
            "To co sprawia, że w końcu sami zaczynamy się zastanawiać co jest normalne, a co nie."

            Nie wiem czy normalne,ale na pewno zdrowsze jest stawianie granic na swoim terytorium, zamiast zasieków na cudzym polu ;)))



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 14:49:04               Odpowiedz

            Bardzo mi się podoba to o zasiekach.:) Zapamiętam.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 14:56:23               Odpowiedz

            Nie chcę na siłę. Chcę żeby albo on na zdrowy rozsądek zrozumiał,że to nie jest dobre dla niego,dla mnie i dzieci,które chcemy mieć. Albo niech tak żyj z kobieta,której to odpowiada i stworzą szczęśliwą rodzinę na swoich zasadach.
            Mi tego wszystkiego żal,bo w wielu innych kwestiach jest wspaniałą osobą.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:14:44               Odpowiedz

            "Mi tego wszystkiego żal,bo w wielu innych kwestiach jest wspaniałą osobą."

            Tak, gdyby tylko nie pił.

            Dał Ci jakiś erzac szczęścia i trzymasz sie go jak pijany flaszki ,w tym niczym nie różnisz się od niego;(osoba uzależniona z osobą współuzależnioną. Sorry,ale tak to widzę )

            Ważne, co jest najważniejsze dla Ciebie, a co dla niego.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 15:51:05               Odpowiedz

            Z tym "zdrowym rozsądkiem" bywa różnie u osób nadużywających substancji, bo włączają się strategię zaprzeczania, rozproszone ja itp. Dlatego sposoby są zasadniczo dwa i oba już tu padły jeden to postawienie granic na zasadzie "to są moje zasady, nie musisz się z nimi zgadzać, nie musisz ich rozumieć ani uznawać za racjonalne, musisz się do nich stosować jeśli chcesz ze mną być".
            Drugi sposób to (metoda bardziej perswazyjna) komunikat "masz ze sobą problem, który jest zagrożeniem dla naszego związku, dla naszych wspólnych planów. Potrzebuję żebyś rozwiązał ten problem, jeśli chcesz ze mną być".
            Myślę że każda z tych metod ma swoje wady i zalety. I obie one mogą być trudne, ale w winny sposób. Ta pierwsza wymaga niezłomnej konsekwencji w "nieudowadnianiu" swojej racji, a co za tym idzie wysłuchiwania ewentualnych zarzutów. Poza tym może ona doprowadzić do komunikacji na zasadzie ostatecznych ultimatum w obie strony. Ta druga grozi byciem wyciąganym na manowce, jałowymi dyskusjami i testowaniem granic. Książki i podparcie się autorytetem specjalisty są pomocne bardziej przy tej drugiej metodzie.
            Choć oczywiście może też być tak że pójdzie łatwo, nie ważne którą metodę zastosujesz. Dużo zależy od tego jaki jest Twój facet i jak bardzo ciągnie go do alkoholu.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 16:15:28               Odpowiedz

            Nie stać Cię na odejście od niego teraz(ultimatum), więc ...

            zadowalasz się " jałowymi dyskusjami i testowaniem granic."

            A to właśnie owa droga na "skróty",tak naprawdę kręta zawiła i długa, która w rezultacie zwiedzie na manowce.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 16:42:56               Odpowiedz

            Jeśli stawiamy komuś ultimatum nie wyjaśniając swoich powodów i nie dając przestrzeni do omówienia tych powodów, to musimy się godzić na to, że ta druga osoba tak samo będzie rozmawiać z nami. Czyli na to, że mój partner, przed którym ja postawiłam ultimatum "tak ma być bo ja tak chcę", za rok uzna, że mam się przestać kontaktować z moją przyjaciółką/przyjacielem/jakimś członkiem rodziny, jeśli chcę z nim dalej być i nie zostawi mi możliwości negocjacji. Więc po pierwsze ultimatum to miecz obosieczny. Po drugie może utrudnić prawdziwe rozwiązanie problemu, bo może być przy tym słabsze rozumienie natury tego problemu i gorszy rodzaj motywacji do rozwiązania problemu przez osobę której się je stawia.
            Jednak ultimatum bywa w niektórych sytuacjach rozwiązaniem, tylko trzeba naprawdę rozważyć wszystkie za i przeciw.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 17:06:24               Odpowiedz

            Visvitalis
            "Jednak ultimatum bywa w niektórych sytuacjach rozwiązaniem"

            Obawiam sie, że w przypadku alkoholika jedynym.

            Niuja
            "ja od nikogo nie mam wymagania aby był abstynentem, to sfera utopii "

            Ale ta utopia jest często jedyną drogą dla alkoholika (oczywiście drogą do "normalnego" życia ;)

            Przypomniało mi sie zdanie jednej mojej znajomej (nie pijącej alkoholiczki :), że dla niej " kieliszek wódki to za dużo, a wiadro za mało "



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 17:59:11               Odpowiedz

            To jest bardziej skomplikowane. Oczywiście osoby, które były w AA czy w minnesockiej metodzie terapii powiedzą, że tylko pełna abstynencja i zakrzyczą każdego kto powie inaczej. Znowuż metody oparte na harm reduction postulują, że alkoholizm i abstynencja to dwie strony tego samego medalu czyli braku kontroli nad alkoholem, a lepsze jest nauczenie się samokontroli. Badania wskazują, że ograniczone picie lepiej się sprawdza dla osób pijących ryzykownie i lepiej funkcjonujących alkoholików, natomiast esperal, czy AA lepiej dla tych cięższych przypadków.
            Ale to jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo teraz pojawia się postulat psychotraumatologiczny w leczeniu alkoholizmu czyli odchodzenie od rozumienia go jako choroby pierwotnej, co też jest herezją dla wielu terapeutów.
            Tak czy siak każdy musi znaleźć metodę dla siebie, a warto też się przyjrzeć czy alkohol nie jest sposobem radzenia sobie z innym problemem, bo wtedy trzeba mieć coś w zamian, jakąś nową strategię.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 19:05:39               Odpowiedz

            Vitalis
            " lepsze jest nauczenie się samokontroli."

            Tak, "nauczenie SIĘ ".
            Ale tu koleś nie chce lub nie może się nauczyć,amoze już sie wystarczająco naumiał ?


            Wg mnie to nie jest takie skomplikowane,choć trudne, a sprowadza sie do

            albo chcę się wyleczyć albo nie.

            Metoda to sprawa drugorzedna ,chociaż osobiście nie wierzę w tę przytoczoną przez Ciebie "ograniczonego picia"-

            albo mam przymus picia ,albo nie mam.

            Przecież partner Niuji już mocno ograniczył i co z tego ?

            Niby lepiej funkcjonuje, a jej i tak to przeszkadza. Jemu zdaje się wcale, dlatego też ta metoda nie ma prawa tu zadziałać.



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 14:04:09               Odpowiedz

      Żeby dać Ci kilka informacji, które mogą Ci się przydać polecam, sięgnięcie po książkę Woronowicza "Uzależnienia". To jest mega kompendium wiedzy i nie warto czytać po kolei tylko lepiej sięgać do tych rozdziałów, które Ci się przydadzą. Tam jest sporo o różnicy między piciem ryzykownym a alkoholizmem, o tym skąd wiedzieć czy to już jest problem i też o różnych modelach picia u osób z problemem alkoholowym. Myślę, że da Ci to takie oparcie Twoich intuicji na faktach naukowych dotyczących picia. Zwłaszcza, że tak jak piszesz nie wiesz czy Twoja lampka alarmowa reaguje adekwatnie skoro wychowałaś się w takim domu.
      Jeśli sięgniesz po tę książkę, proszę daj znać czy się przydała. :) Trzymaj się!



      • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

        Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 14:14:41               Odpowiedz

        Sięgnę,ale czytanie książki to akcja długofalowa, a ja wiem,że rozmowy muszę podjąć dzisiaj...
        Na pewno powiem o tym,że jeżeli uważa,że przesadzam,niech sam poczyta,posprawdza, poogląda,bo na pewno będzie korzystał tylko z internetu...na razie moje argumenty to wpływ na zdrowie i ryzyko nałogu. Ale to drugie pewnie nie wzbudzi nic oprócz oporu



        • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

          Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 14:47:29               Odpowiedz

          Są w większych miastach takie punkty konsultacyjne, gdzie można zwyczajnie przyjść i zapytać czy to co robię to już jest picie problemowe.
          Pewnie coś więcej na ten temat będą wiedzieli np w Warszawie na Kolskiej (tam jest oddział leczenia uzależnień). Możesz spróbować zadzwonić do nich i poprosić o namiary na taki punkt.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 14:53:27               Odpowiedz

            Rozumiem przykład. Dzięki. Robiłam testy,co utwierdza mnie,że to nie jest w normie. Ale on tak typowo,dopóki nie dostanie w twarz konsekwencjami,to nie zrozumie.
            Ja myślę o postawieniu ostatecznej granicy, czy on zostaje przy swoich normach,czy przy mnie. Ale właśnie. Czy to nie ja mam problem i przesadzam. Marzy mi się życie bez alkoholu,bo uważam,że jest zbędny.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:00:18               Odpowiedz

            " Czy to nie ja mam problem i przesadzam. Marzy mi się życie bez alkoholu,bo uważam,że jest zbędny."


            Skoro marzy Ci sie życie bez alkoholu, to czemu szukasz szczęścia u człowieka który ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat ?

            Czyj zatem to problem ?



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:04:49               Odpowiedz

            Bo jestem szczęśliwa z nim jak nie pije a to dłuższe momenty.
            Mój problem,zdecydowanie,bo to mi z tym źle a tak poza tym we wszechświecie nic się nie zmieniło.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 15:05:38               Odpowiedz

            Myšlisz, że co by się stało gdybyś postawiła mu ultimatum typu: chcesz być ze mną, musisz być abstynentem?



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:10:28               Odpowiedz

            Na pewno by na to nie poszedł że względu na to,że zawsze tak reaguje na narzucanie swojego zdania (uraz po mamie,która zawsze tak formułowała swoje wymagania) i ze względu na swoje umiłowanie do alkoholu.ja od nikogo nie mam wymagania aby był abstynentem, to sfera utopii



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:16:34               Odpowiedz

            Były już kłótnie i momenty,że mówiłam jasno,że ja w to nie wchodzę. On wie,że to są za duże porcje,że nie chce tak pić.
            Ale jednak,jak jest okazja i jest bezpiecznie,to pije. I jest okej,bo jedynie ja mam z tym problem.
            Wiem,że oboje mamy problem,a ja chce swój rozwiązać. Ale nie widzę tego,żeby tematu nie poruszać. Druga sprawa wiedząc,że mam problem, nie wiem jak i gdzie postawić granice - powiedzieć,że na to się nie zgadzam,uszanować,że on przy tym zostaje i wyjść. Czy nie poruszać tematu i na konsultacjach u specjalisty siebie ułożyć czy poruszyć temat,niezdarnie mówiąc o swoich obawach i pracować ze specjalistą i "zobaczymy".



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:21:33               Odpowiedz

            Są terapie dla współuzależnionych .



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:27:27               Odpowiedz

            O tym mówię, o pracy ze specjalistą. Tylko to jeszcze dłuższą praca niż książka. A ja siedzę kolejny dzień,a temat sobie wisi i stąd jestem na forum



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:35:52               Odpowiedz

            Szukasz drogi na skróty, więc siedzisz w miejscu ? ;)))

            Twój wybór .



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:40:00               Odpowiedz

            Ale ja nie odrzucam opcji terapii. Ale jak mam to zrobić jak za chwilę się zobaczymy i spyta co się stało?
            O tym mówię,tu nie wiem co zrobić. Wiem,że potrzebuję terapii,ale nie wiem z jakiego punktu ją podjąć. Postawić granice i od C na terapię?poczekać,bo wiem,że to mój problem,uśmiechnąć sie odetchnąć,powiedzieć sobie "nie przesadzaj" i kontynuować z nim dzień?
            Jasne,że po to jestem na forum bo potrzebuję pomocy już,teraz. Terapia swoją drogą.



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:47:33               Odpowiedz

            "Jasne,że po to jestem na forum bo potrzebuję pomocy już,teraz."

            Jasne ,tylko obawiam się ,że nie ma natychmiastowego antidotum i że nikt Ci nie pomoże, jeśli sama sobie nie pomożesz.

            Nie stać Cię na odejście od niego teraz, więc ...



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 15:50:50               Odpowiedz

            "... za chwilę się zobaczymy i spyta co się stało?"

            Nie potrafisz być z nim szczera ?



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 16:09:20               Odpowiedz

            Potrafię,ale jak widzisz to ja mam trochę więcej problemów ;)
            Chcę porozmawiać,ale przez rozbieżności nie chcę przereagować. Ale już w sumie to robię,bo nic nie robię.
            N



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 16:27:12               Odpowiedz


            "Potrafię,ale jak widzisz to ja mam trochę więcej problemów ;)Chcę porozmawiać,ale przez rozbieżności nie chcę przereagować."

            Jasne ,bo chcesz ,żeby to on się zmienił, bo tak byłoby najwygodniej dla Ciebie, ale
            juz niekoniecznie dla niego ...
            i tu jest pies pogrzebany :(wracamy więc do początku dyskusji i tak wkoło Macieju ;)))



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 17:23:24               Odpowiedz

            Ale czego ja nie Zmienić?



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: Tuluzka   Data: 2020-04-01, 17:28:30               Odpowiedz

            ???
            Nie kumam :(



          • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

            Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 18:45:15               Odpowiedz

            Ciężko by było to zrozumieć :P źle odczytałam. Zrozumiałam,że ja nie chce się zmienić. Tak,jestem w kropce. Nie widzę sensu zaczynać tematu i tworze typową chorą sytuację. Niewiadomo o co mi chodzi



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 15:19:35               Odpowiedz

      Przy pewnej rozmowie ustaliliśmy,że wie,że to źle,że tak pije,ale lubi w wolne wypić sobie dla rozluźnienia. Wiem,że ja już popuściłam swoje granice, ale pomyślałam że to się mieści w zdrowych normach,bo ja też trochę przesadzam,więc nie będę wymagała abstynencji od każdego.
      Ale dawki,które przyjmuje jednak dla mnie mieszczą się daleko od norm,a już na pewno zdrowych



      • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

        Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 16:56:32               Odpowiedz

        Jest różnica między napięciem się dla rozluźnienia, a upiciem się, czy też zalaniem się tak, że przez kolejny dzień nie można dojść do siebie.
        To jest własńskie to typowe przeciąganie struny, testowanie granic i naciąganie znaczenia pojęcia "normalnego napicia się".



        • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

          Autor: niuja   Data: 2020-04-01, 19:37:10               Odpowiedz

          Ale on nie ma problemu z dojściem do siebie. Nawet przy ogromnych(w moim odczuciu) dawkach. Innym razem trochę go głowa boli.najczęściej jednak odeśpi i jest ok.



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: Visvitalis   Data: 2020-04-01, 17:32:40               Odpowiedz

      Odnoszę wrażenia, popraw jeśli się mylę, że przeżywasz taki wewnętrzny konflikt. Napiszę tu swoją interpretację, ale to tylko taka próba, nie siedzę Ci w głowie, piszę na podstawie tego co już tu pisałaś. Mogę się mylić i chętnie się dowiem jeśli tak jest. :) Pamiętaj też że moją intencją jest to żeby dobrze zrozumieć, a nie oceniać.
      Konflikt:
      Z jednej strony jest Twoje: "nie chcę znowu tego przeżywać. Złości/smuci/napawa mnie lękiem/martwi jego nadużywanie alkoholu". Czujesz, że powinnaś mu postawić jasne granice, czujesz, że ta sytuacja nie jest ok. Chcesz działać, zanim w tym ugżęźniesz. A przede wszystkim nie chcesz powielać schematu, nie chcesz być współuzależniona. Nie chcesz być jego aniołem stróżem. Nie chcesz wpaść w klasyczną rolę w jaką często wpadają dzieci alkoholików.
      Z drugiej strony nie chcesz zachowywać się jak jego matka i wymuszać na nim zachowania, które Tobie by się podobało a jemu nie. Boisz się, że go skrzywdzisz nie okazując zrozumienia dla jego potrzeb. Może też boisz się usłyszeć wprost, że jesteś jak jego matka.
      W rezultacie, żeby sobie jakoś poradzić zaczynasz modyfikować tę część konfliktu nad którą masz większą kontrolę. Czyli zaczynasz kwestionować własne odczucia: może to ja jestem przewrażliwiona, może z powodu mojej przeszłości nie umiem tego ocenić, pije dużo na raz ale za to nie tak często więc może to jest jeszcze normalne, ja też nie jestem idealna, w sumie większość czasu jest mi z nim bardzo dobrze...
      Tylko, że masz jednak do siebie spore zaufanie. Potrafiłaś być asertywna wobec innych pijących facetów. No i wiesz, że on przegina z tym piciem, wiesz, że 0,5 wódki to nie drink na rozluźnienie.
      I znów wracasz do bazowego konfliktu...



    • RE: Alkohol. Nie wiem,które z nas przesadza.

      Autor: znajoma   Data: 2020-04-03, 13:06:21               Odpowiedz

      Żadne rozmowy z alkoholikiem nie przyniosą rezultatu. Będzie Cię zapewniał, że zrobi wszystko, co tylko zechcesz, aż do kolejnego upicia się. Ani Ty, ani on nie poradzicie sobie sami z problemem. Jeśli on nie zechce, Ty sama pójdź na terapię.To bardzo ważne. Tam Ci uświadomią, jaka jest skala problemu. Zresztą, jak już Ci wcześniej napisałam, wiesz o co chodzi, bo pochodzisz z rodziny alkoholików. Jednak próbujesz wmówić sobie, że nić się nie dzieje, że wszystko będzie dobrze, że sprawy same się ułożą. Wierz mi, że zmarnujesz sobie życie przy nim. Jestem córką alkoholika. Moja mama przeżyła z moim ojcem 38 lat, marnując życie mnie i mojej siostrze. Nigdy nie podniosłyśmy się z traumy, którą zgotował nam ojciec.A mama zawsze mówiła - ON JEST TAKI DOBRY, KIEDY NIE PIJE. Chcesz z takim mieć dzieci? Naprawdę? Ja mam obecnie 68 lat i ciągle jestem DDA, czyli dorosłym dzieckiem alkoholika. Poczytaj sobie o tym w necie, zanim zaczniesz się zastanawiać co dalej.