Forum dyskusyjne

Żona z kosmosu

Autor: Misio   Data: 2009-05-18, 18:16:23               

Witam, mam 25 lat. Mam żone 21 i 8 miesieczne dziecko. Wszedłem tu żeby sie doradzić i wyżalić. Nie wiem co już poczynić z moją żoną. Poznaliśmy się jak ona miala 17 lat. Była dziewicą. Kłuciliśmy się bardzo dużo. Wyprowadziliśmy się po 2 latach do zielonej góry. Ale tam miałem jej już tak dość, że postanowiłem się od niej uwolnić. Pierwszym małym kroczkiem bylo wyprowadzenie sie od niej. Niestety, a może stety karolina oświadczyła mi, że jest w ciąży. bardzo się cieszyla z tego powodu. Jednak nie dbala o siebie, piła alkohol. Twierdzila ze nie jest pewna tego czy jest w ciaży wiec sie napila jednego browarka. Ale na moje oko była po 5-ciu. W domu toczyly sie imprezy, glosna muzyka, papierosy. Ona nie paliła, ale w pokoju w którym siedziała było siwo od dymu.Nie mogliśmy już siebie znieść. Mi przeszkadzalo jej nieodpowiedzialne postepowanie, a jej moje rozkazy. Wróciliśmy spowrotem do rodziców, żeby ukladać sobie życie. Jednak z rodziny mojej i jej był nacisk na to żeby brać ślub. Jak usłyszałem ślub. Krzyknąłem \"nie\" i Krolina nawet się zmartwiła. Dało mi to do myślenia, że może się zmieni. I stało się wżieliśmy ślub. Niestety jesteśmy rok po ślubie i myśle jak się wyplątać z całej sytuacji. Ostatnio znalazłem na internecie. Zupełnie przez przypadek jej wpisy na forum. Cytyję: \"Witam ! mam na imię karolina. mam męża i maleńkie dziecko. mój problem polega na tym, że kiedy chodziłam ze swoim mężem ( jeszcze nie byliśmy małżeństwem), to on wyjechał za granicę do pracy. Wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl\" czy na pewno chcę być z tym człowiekiem?\"Szybko jednak wyperswadowałam sobie te myśli z głowy i wiernie czekałam na niego. Byliśmy nadal razem , jednka myśli nie odpuszczały mojej zmęczonej psychice. Popadłam w depresję. Powiedzialam o tym ówczesnemu chłopakowi - dziś mężowi. Pocieszał mnie, mówił, że za bardzo wszystko przeżywam, że przesadzam, a ja cierpiałam. Doszło do tego, że nie potrafiłam wytrzymać u boku tego męzczyzny w jednym pokoju. Nerwy górowały. Pośród innych ludzi czułam spokój a przy mężu strach, złośc, niepokój. Nie mogłam nad tym zapanować. Doszło do tego, że tak się bałam, że nie kocham męza, że postanowiłam, że zatruję się lekami, to może ktoś mi pomoże. Dodam, że między nami było wiele kłótni. Czy przeżyliście kiedyś coś podobnego? Bo nie daję sobie już rady....\"
\"Hmmmm. Czuje, że coś jest nie tak. moje życie się zmieniło i ciągle czuję sie winna za wszystko, a przede wszystkim w tym małżeństwie. dodatkowo dochodzi strach, że nie kocham dziecka i że jestem tak wyzwolona, że mogę zdradzić. Zero samokontroli. To takie silne, ze szkoda gadać :/\"
Dziewczyna faktycznie chciała popełnić samobójstwo nie jeden raz a nawet dwa razy. Problem polega na tym, że wszyscy wierzą jej, a nie mi. Moi rodzice stoja po stronie Karoliny, a jej rodzice też po jej stronie. Nikt nie wie, że ona jest wyrafinowaną i przebiegłą kobietą. Nikt nie chce przyjąć tego do wiadomości. Ponieważ ona jest cichą spokojną zamkniętą w sobie dziewczyną. A ja uważam siebie za buntownika, walczącego o swoje. Każdy uważa, że ją krzywdzę. Wysyłają mnie do psychiatry. I właścieiw nie wiem czy jestem chory czy ona. Pewne jest jedno, że ona leczy się psychiatrycznie. Ma nerwice natręctw, obsesje i kompulsje. Nikt o tym nie wie. Ja podupadam na wytrzymałości bo nie mogę z nią już wytrzymać. Jest wredna, robi co chce. Np: jej plan dnia wygląda tak: 8-16 praca, 16-17:30 siedzi z dzieckiem. 17;30-20;00 aerobik. Kto się zajmuje dzieckiem jak jej nie ma? Ja! Co sie okazuje wracam do domu po kłutni godzina 11 w nocy Karoliny nie ma. Ktoś zadzwonił, jakaś koleżanka i wyszła na godzine. A moi rodzice pilnują dziecka i zarzucają mi szwędactwo. Okazało sie, że była na dyskotece.
Moi koledzy smieją się, że ona wyprowadzała sie ode mnie 5 razy. I za każdym razem jak ich spotykam to pytają czy się znowu nie wyprowadziła. Nie wiem czemu i po co wraca. Kiedyś jak się wyprowadziła to nie wytrzymałem i poszedłem napiłem się piwa. Wypiłem pół. Na niczym mi nie zależało i wsiadłem w auto. Ktoś mnie sypnął i zatrzymała mnie policja, zabrali mi prawko. Znowu poszło, że jestem najgorszy. Pkrzyklepali mi łatke i tak już zostanie chyba.
Najgorsza akcja miała miejsce wczoraj, kiedy nie wytrzymałem i wyszedłem z domu. Wypiłem 4 piwa z kolegami. Zasiedziałem się, a miałem jechać po wypłatę. Karolina mnie męczyła, bo potrzebowała pieniędzy. Wpadłem więc do domu i prosiłem ją żeby mnie zawiozła. Niestety jej się nie chciało. W samochodzie jadąc po pieniądze które miałem wręczyć jej, powiedziała mi że jedzie tylko dlatego, że ma ciśnienie na kase i potrzebuje kasy. Wybuchłem i zdrowo na nią nakrzyczałem. To ona zatrzymała się centralnie na środku drogi wyłączyła silnik,wysiadła, i pobiegła do domu. Zostawiła mnie w aucie samego na środku drogi, pod wpływem alkoholu i z zakazem poruszania się pojadami mechanicznymi. Gdyby policja mnie złapała że siedze w aucie pod wpływem alkoholu zaparkownym centralnie na środku jezdni, dostałbym 2 lata więzienia i prawko dożywotnio by mi zabrali. Prosiłem przechodniów żeby mi pomogli. Każdy się wykrącał. Ale w końcu spotkałem kolegę który mi pomógł, nawet zawiózł mnie po kasę. Okazało się, że moi rodzice są na mnie źli, bo ona okłamała ich, że to ja zabrałem kluczyki karolinie, zostawiłem ją na srodku i uciekłem. Nikt mi nie wierzy. Nie wiem dlaczego. Moze mam twarz jak pinokio. Nie wiem. Jestem osobą która zawsze jest szczera. Zabrałem auto wróciłem do domu, o 11 w nocy a Karoliny nie było. Nie martwiła się gdzie jestem poszła gdzies z koleżanką. Zaparkowałem auto daleko od domu. Oburzony teść zadzwonił do mnie, że jestem zły i nie dobry bo zabieram kluczyki własnej żonie.
Ona lubi sex, i namawiała mnie na to, wiec poszlismy do łóżka, po 20 minutach sexu, wybiegła z płaczem. Nie wiedziaem o co chodzi. Ona stwierdziła, że sie mnie brzydzi. Znowu poszedłem do kolegów i tak wypiłem sobie pół litra na 3 osoby. Wróciłem do domu chciałem się przytulić, obsypała mnie nienawistnymi słowami , odpychała mnie. Powyrywała przewody z radia i z myszki od kompa. Poszedłem za nią. Chciałem porozmawiać, bardzo gdzecznie. Nawet miałem jeszcze uśmich na twarzy. Ale zniewzyła mnie tak, że dostała plaskacza na policzek i poszedłem spać. Dziś sie dowiedziałem, że ona zakłada mi niebieską kartę na policji, i idzie do mopsu i chce mnie zmusić do leczenia. Ja na studiach mam mnustwo psychologów, jeden psycholog powiedział nawet, że jest uniesiony na duchu moim poglądem na świat. To mnie nawet dowartościowało. W domu słysze od teściów i od rodziców jaki to ja jestem najgorszy, a na uczelni wrecz przeciwnie.
Co mam o tym wszytkim myśleć? Jest jakieś rozwiązanie? Jestem załamany psychicznie. Nie daję rady.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku