Forum dyskusyjne

Nie mogę pogodzić się ze śmiercią psa ..

Autor: kolorowa   Data: 2009-04-08, 17:03:24               

Miałam ok 10 lat gdy go dostałam. Czekałam na niego całe życie. Nie był piękny. Malutki kundelek.. Dla mnie był najpiękniejszy i najukochańszy na świecie. Był moim najlepszym przyjacielem. Nie mam rodzeństwa, bez ojca, mama do 16 w pracy. Miałam tylko jego. Po 11 latach zmarł. Nagle, bardzo nagle. I to moja wina :(((((

Zabrałam go nad morze. BAwił się. Wbiegał do wody za patykiem. Był taki żywy, wszystkich zaczepiał. Ludzie nagrywali go, śmiali sie ze taki mały a taki odważny.

Po paru dniach zaczął ciężko oddychać- okazało się,że ma zapalenie płuc. Dostał 2 zastrzyki w ostatni dzień swojego życia. Był taki smutny, nie szczekał, nie jadł. Ostatnie zdjęcie ma z plasterkiem na łapce :( Płakałam cały dzień. Nie udało się nawet odebrać wyników badania krwi bo umarł.

Wciąż to widze jak umiera ;( Nie mogę sobie wybaczyć, że choć godzinę wcześniej nie wziełam go do weterynarza. Może by go uratował.. Pędziliśmy w sobotni wieczor do weterynarza. Bałam się go i nie chciałam siedzieć koło niego z tyłu ;( Mama z nim siedziała jak umierał i wszyscy płakaliśmy. Ciągle sobie przypominam go jak umiera, jak leży nieżywy. Tak bardzo za nim tesknie...

Minął już ponad rok. A ja jadąc autobusem , czy siedząc w pracy potrafie się rozpłakać za nim. Łzy mi lecą i nie moge ich pohamować.

Żadne pocieszenia na mnie nie działają. Nowy pies już na drugi dzień miał załagodzić mój ból. Stłumił nieco, ale w sercu wciąż mam Timiego.

Odkąd umarł czuję,że się coś ze mną stało. Jestem smutniejsza, nawet gdy pozornie wszystko jest ok.

Jak sobie radzić ?
To było najgorsze w moim życiu zdarzenie. Nigdy z rodziny nikt nie umarł. Żadne rozstanie z chłopakiem nie było tak bolesne.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku