Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

    Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-06, 16:29:24               Odpowiedz

    pomozcie.....



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-07, 17:30:54               Odpowiedz

      BŁAGAM O JAKIEŚ RADY WASZE PRZEMYŚLENIAQ..........MAMY Z MĘŻEM PO 24 LATA.ZNAMY SIĘ OD 8 LAT OD CZASÓW LICEUM.BYLIŚMY DLA SIEBIE PIERWSZĄ MILOSCIA.NAPRAWDE WIELKA.SPEDZALISMY ZE SOBA PRAWIE KAZDY DZIEN.PLANOWALISMY SLUB DZIECI ITP.I TAK SIE STALO.NIESTETY ZA WCZESNIE.....NA PIERWSZYM ROKU STUDIOW ZASZLAM W CIAZE.NIE MIELISMY NIC ANI PRACY PIENIEDZY WSPOLNEGO MIESZKANIA...STRASZNIE BALAM SIE POWIEDZIEC PRZEMKOWI O DZIRCKU...ALE KU MOJEMU ZASKOCZENIU POWIEDZIAL ZE CIESZY SIE I NAPEWNO NAM SIE ULOZY.WZIELISMY SLUB CYWILNY.POTEM KOSCIELNY.NAWET ZACZELO SIE UKLADAC-PRZEMEK DOSTAL PRACE ZAMIESZKALISMY U MOICH RODZICOW W DOMU I POMALU LECIALO....PROBLEMY BYLY CHYBA JAK W KAZDYM MALZENSTWIE....I TO BYLA W DUZEJ CZESCI MOJA WINA-NIE DOCENIALAM STARAN I MILOSCI MEZA.MALKO O NIEGO DBALAM...WYMIGYWALAM SIE DZIECKIEM.MALO MU GOTOWALAM...WOGOLE.KOLEJNY MOJ BLAD TO TO ZE ZAMIAST SPAC Z MEZEM SYPIALAM Z SYNKIEM BO ON BAL SIE SAM.CO PRAWDA BYLO TO W JEDNYM [POKOJU ALE NA OSOBNYCH LOZKACH.JESLI CHODZI O SEKS TO BYL ALE BRAKOWALO DALSZEJ WIEZI GDY SPI SIE DO RANA RAZEM.WIDZIAM ZE MEZA TO BOLI ALE MOWILAM SOBIE I JEMU ZE TO TYMCZSOWY PROBLEM ZE MALY PODROSNIE I BEDZIE JAK DAWNIEJ-RAZEM SPAC BEDZIEMY....I MIALAM WTEDY JUZ PRZECZUCIA ZE MAZ CIERPI I BUDUJE MUR WOKOL SIEBIE Z ZALU...ALE TO BAGATELIZOWALAM....PROBLEMY ZACZELY GDY SYNEK MIAL 2 LATKA...PONOWNIE ZASZLAM W CIAZE...I WTEDY ZOBACZYLAM ZE W MEZU COS PEKLO...JJUUZ WXZESNIEJ SIE KLOCILISMY A JA PODCZAS TYCH KLOTNI STRASZNIE SIE ZACHOWYWALAM...MOWILAM ZE JAK MU ZLE TO ZEBY ODSZEDL OD NAS...NIE WIEM CO JA SOBIE WTEDY MYSLALAM...TO NIE WSZYSTKO...GDY ZASZLAM W DRUGA CIAZE ZACZAL SIE KOSZMAR...MAZ NIE CHCIAL TEGO DZIECKA...BYL NA MNIE WSCIEKLY..MOWIL ZE GDYBY MOGL TO BY UCIEKL OD NAS JAK NAJDALEJ I NIGDY NIE WROCIL.TO MNIE TAK ZABOLALO ZE ZAMKNELAM SIE W SOBIE...NASTALY CICHE DNI PELNE NIENAWISCI I OLEWANIA SIEBIE....



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-07, 18:47:27               Odpowiedz

        ale to nie wszystko...strasznie wtedy cierpialam...a maz wracal z pracy na poludnie...wogole zbywal mnie...cos odkrylam w polowie ciazy...w nocy przyszedl na jego komorke sms niby od kolegi karola-kochanie ja tez za toba tesknie i nie moge przestac o tobie myslec...zalamalam sie.rano kazalam mezowi odejsc od nas...ale on blagal i mowil ze mi to wyjasni..oklamal mnie ze to pomylka bo imienia w tym esie nie bylo....a ja uwierzylam i dalam szanse .kilka dni bylo ok.a potem znowu klotnie olewania...wszystko wyszlo w 8 miesiacu ciazy znalazlam jego esy do niej jak pisal ze ja kocha ze mna rozwiedzie sie itp.i kazalam mu wtedy tez odejsc.cos we mnie peklo.ale on od rzau zaczal plakac blagac wyjasnial ze to glupi flirt z mloda kolezanka ze ona mi to wyjasni.nawet przy mnie zakonczyl to.przyzekl ze wszystko naprawi zebym mu dala szanse bo powiesi sie...wiele myslalam i dalam mu szanse przede wszystkim dla tego malenstwa....i ulozylo nam sie naprawde bylo pieknie...jak dawniej....czule noce...bo spalismy razem...gotowalam pralam chcialam mu to wszystko co zawalilam wynagrodzic i tez ratowac nasz zwiazek.....ale oczywiscie problem nastapil w grudniu teraz ja nic nie podejrzewalam a on pisal z kolezanka ktora ma 32 lata i 2 dzieci malutkich...tylko ze ona rozwiodla sie...moj maz ciagle powtarzal ze to kumpela.nawet ona mi to mowila bo znalam ja troche...maz popadl ostatnio w straszne dlugi ok 10 tys zl.nie wiem na co wydawal...kase mial zawsze na koncie i dawal mi ile chcialam...ale ostatnio w lutym znalazlam pelno rachunkow.kredytow tych chwilowek...kazdego dnia cos znajdowalam...a wczesniej planowalismy ze teraz wyprowadzimy sie na swoje...a on nie wiem chyba pogubil sie...w marcu znalazla jego rachunki za telefon za grudzien 400 zl!!!!!!!potem po 150!!!!!i wiele rozmow i esow pisanych z nia...a ja zadnego nigdy nie odczytalam...kasowal.....gdy to wszystko wyszlo na jaw skontaktowalam sie z nia...wiele mi pisala na naszej klasie ze nparawde sa tylko kumplami ze jej przyrko ze tak nam namieszla i ze zerwie w tym wypadku znajomosc z mezem.on tez dal spokoj bo sprawdzilam blingi..ale ja ciagle ja pytalam o czym tak pisali po co sie nam wtracila w zycie....a ona w zlosci sama zaczela pisac mezowi ze jej nie daje spokoju nachodze ja..i on nwet ja olewal ale trochetam pisal....ale nic mi nie powiedzial ze ona go meczy....i ja straszna mu awnture zrobilam...ze nadal mnie oszukuje....oboje wtedy wybuchlismy....on strasznie plakal i powiedzial ze w takim wypadku gdy nie ma zaufania miedzy nami odchodzi...do rodzicow..ze on sie nie zmieni i ja tez nie tak mi mowil ze wiele razy proboawlismy ale nie wyszlo...ze on mnie kocha a ja jego ale nasze malzenstwo nie ma przyszlosci...i odszedl....oglupialm...nie wim co myslec.znowu te kolezanke pytalam czemu tak namieszala...ale ona zarzekala sie ze przemek jej napisal ze zniszcyla nam malzenstwo i zeby zakonczyli znajomosc i ona zakonczyla.mowila ze on mnie i dzieci kocha...ze nie ja wybral...tylko sie pogubil...ze napewno wroci do nas...i przysiegla ze zigdy z przemkiem nic nie napisze....ale ja dowidzialm sie od jego mamy ze on ostatnio co noc jezdzi do tego miasta co pracuje i gdzie ona mieszka...wraca rano na 8 do rodzicow...zarzeka sie ze jezdzi do kupla z ktorym pije i zali sie...a do nas 2 rzay w tygodiu przyjezdza...raz nawet pocalowalismy sie...jakby cos nas ciagnelo...ale ja widze ze on sie gubi...mowi mi ze strasznie sie pogubil...i tyle i mowi ze nie utrzymuje z nia kontaktow...ale ja gdy dowiedzialam sie ze co noc gdzies jezdzi nie wytrzymalam....wpadlam w trans..w domu jego rodzicow gdy bylismy sami zapytalam gzie jezdzi?nic nie odpowiedzial gdy pytalam kogo kocha w nwrwach powiedzial ze ani jej ani mnie ze teraz nie ma uczuc strasznie mnie to zabolalo...uderzylam go i to nie raz bilam po pieresiach plakalam krzyczalam a ona plakal i nic nie mowil w koncu nie wytrzymal i powiedzial ze mnie nie chce.....zebym szla do dialbla...ze on naprawde jezdzil do kolegi pic z zalu ale gdy ja go tak oczernila i ubilam to miedzy nami koniec...mowil ze kiedys mi udowodni ze mnie kochal i ze z nia nie romansowal i ze bede zalowac oczerniania...i tyle dzis byl u nas dziwne bo zaprosil mnie do kawirni narobilam sobie nadziei a on na to zebym nic nie mylala...ze nie jestem mu obojetna ale to koniec ale nadal chce byc moim przyjacielem....i ze popadl w zle towarzystwo i zycie i nie wie co dalej?zapytalam czy ten rozwod to koniecznosc czy nie lepiej separacja powiedzial ze zastanowi sie...i gdy odjerrzal pocalowal mnie w usta .....oglupialam....co wy o tym myslicie?co mam robic?czy ratowac nas?!!!!!!!!!!!!!!!!!pomozcie!!!!!!!!!!!!!!!



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: cecilee   Data: 2009-04-09, 09:54:48               Odpowiedz

          Witaj Przemkowa3. Tak się składa, żepotrafię Ci pomoc albo i nie. Hmmmm sama mam taki sam problem. Poznaliśmy się z mężem w liceum i też na 1 roku zaszłam w ciążę ( pierwszym roku studiów). Mąż był o mnie chorobliwie zazdrosny , podejrzewał o zdrady, o to że kocham innych facetów. Ciągle bał się, że pójdę z innym do łóżka. Po nie całym roku bycia razem coś we mnie pękło. Zbyt wiele rzeczy mnie bolało lecz nie potrafiłam odejść. zdecydowałam się na dziecko. dziś żaluję, bo wiem że ta decyzja była zbyt wczesna. Nie wiem czy jest ratunek. Postanowiłam odejść. Męża to boli, on tweirdzi, ze zawsze mnie kochał. Tylko co to za miłość kiedy ja płakałam, czułam się źle. Mąż miał swoje towarzystwo, a ja czułam się samotna, nie dawał mi i dziecku pieniędzy, było jednym słowem źle. Kłóciliśmuy się i dochodziło do tego, że szarpaliśmy się. Już nie czuję miłośći. Ona wygasła chyba już dawno temu. Ja zawsze byłam towarzyska. Chciałam mężczyznę, który będzie mnie zabierał w różne miejsca i zaakceptuje to, że lubię spotkania ze znajomymi. Okazało się inaczej. Niestety. Czas pokaże czy nasze rozstanie było potrzebne. MAż mnie nie zdradził, ale wyzywał, męczył, szantażował. Bolało. Ciekawa jestem co u Ciebie, może odpiszesz????????



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: Osobowa   Data: 2009-04-09, 10:58:41               Odpowiedz

      Droga Przemkowa3,
      Już po Twoim nicku wiedać, iż mąż nie jest Ci obojętny. Obawiam się jednak, iż jesteś zbyt zalezna od niego. Wielkim błędem są wielkie awantury, które nawzajem sobie urzadzaliście. Mężowi w związku brakowało namiętności dlatego (wegług Ciebie) doszło do zdrady. Może i miałaś rację z pretensjami o niewierność partnera, ale to poszło z złą stronę. Najlepszym rozwiązaniem byłoby na nowo rozbudzić uczucie, ktore niegdyś was powiązało. Czas wspolnie spedzony z dziecmi pomogłby tej sytuacji. To byłaby szansa by maz zorientował się jak bardzo kocha swoje dzieci i jak bardzo zalezy mu na Tobie. Jeśli wasza sytuacja finansowa się polepszy, proponowałabym ponowne wspolne zamieszkanie, a najlepiej przeprowadzkę w inne miejsce. Zerwanie kontaktow z towarzystwem, ktore moze zagrazac waszemu zwiazku. Podczas tych prob wazne jest byś okazywała mu to co czujesz, w przypływach szcześcia dzieliła się tym z nim i zarazała otymizmem i wiarą w miłość. Powodzenia!
      Osobowa



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-09, 16:40:42               Odpowiedz

        Kochane bardzo wam dziekuje za te slowa(jakze pomocne).obie macie racje.nie wiem czy mam racje ale cos drgnelo w nas.ostatnio maz zaczal praktycznie co dzien do nas przyjezdzac.....to znaczy synek sie przeziebil i maz nas zawozil do lekarza.ale wydaje mi sie ze sam zaczyna znajdowac wymowki by przyjechac...a ja nie naciskam.....wiec teraz mam pewnosc ze sam tego chce.....np wczoraj przywiozl mi egzamin i troche rozmawialismy...........nie byla to latwa rozmowa ale szczera....na poczatku wyznal (tylko co najwazniejsze)placzac ze jest szczesliwy beze mnie bo ma spokoj od oszczerstw sprawdzan telefonu dogryzan....le zapytalam czy nas kocha?powiedzial ze tak ale boi sie strasznie dac nam szanse gdyz boi sie ze nie uda nam sie....tlumacze mu ze jesli oboje zmienimy sie(ja juz to po czesci zrobiam)i zaufamy naprawde jest szansa.KOCHANE ON PLAKAL ZE STRASZNIE BOI SIE....ZE TYLE OSOB GO W ZYCIU SKRZYWDZILO..........ALE WIDAC ZE ANI TROCHE NIE JEST SZCZESLIWY...MOWIL ZE NARAZIE ZAPOMNIAL O UCZUCIACH BO GDY MU ZLE JEZDZI DO KUMPLI I CHLA DO BOLUI ZAPOMINA NA JAKIS CZAS ..........TAK MI POWIEDZIAL.....POWIEDZIALAM ZE NIE DA SIE UCIEC PRZED UCZUCIEM ZE KAZDY CHCE BYC SZCZESLIWY I ZE PROSZE GO O MALENKA SZANSE ZEBYSMY OSTATNI RAZ ALE TAK NAPRAWDE SPROBOWALI........PO WALCE ZAWZIETOSCI POWIEDZIAL ZE PRZEMYSLI TO CZEGO CHCE ALE ZEBYM NARAZIE NIE NACISKALA.WYDAJE MI SIE ZE OBOJGU NAM POTRZEBA CZASU,ZEBY JAK WY TO PISZECIE NA NOWO ROZKRECIC NASZE UCZUCIE(BO CZUJE ZE ONO W NAS NADAL JEST)....ZACZELAM BARDZO DBAC O SIEBIE ZAWSZE POMALOWANA,EXY UBRANA UŚMIECHNIETA I WOGOLE MU NIE DOGRYZAM TYLKO WSPIERAM,PYTAM O PRACE(BO CO NAJWAZNIEJSZE NOWA PRACE DZIEWCZYNY ZACZYNA)WIEC STRASZNIE CIESZE SIE ZE Z TAMTA KONTAKT NAPEWNO ZMNIEJSZY)!!!!!!!!!!KOKIETUJE GO....I WIDZE ZE ZACYNA GO POMALU KRECIC TO....A I WAZNE ZAWSZE GDY ODJEZDZA CALUJE MNIE W USTA...........I TRUDNO MU SIE ODERWAC.......A DZIS DGY WROCILISMY OD LEKARZA BYLAM W SEXY JEANSACH I NACHYLILAM SIE A ON NIE WYTRZYMAL I KLAPNAL MNIE I USMIECHNAL SIE.........PRZYZANAM ZE PODCZAS SEKSU ZAWSZE JA LUBIL....A I OCZYWISCIE POWIEDZIAL SAM ZE JUTRO DO NAS PRZYJEDZIE NA DLUZEJ I SWIETA TEZ CHCE Z NAMI SPEDZIC...........TAKZE JESTEM PELNA NADZIEI......CZUJE ZE COS POMALENKU ZACZYNA ODRZYWAC ZE TESKNOTA NAM SIE WKRADA......BEDE NA BIERZACO WAS INFORMOWAC CO SIE DZIEJE.........A WY PISZCIE.......TYLKO DOBRRE RZECZY!!!!!!!!!!!!!WSPIERAJCIE MNIE I DAWAJCIE RADY JAK GO UWIESC PONOWNIE.........



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: jutrzenka   Data: 2009-04-09, 17:08:00               Odpowiedz

          Po co używasz capslocka? Potwornie ciężko czyta się taki tekst, a na dodatek nie używasz polskiej czcionki.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-09, 17:31:55               Odpowiedz

            Swietnie ciesze sie ze jest juz tak dobrze tylko spokojnie zeby sie nie wystraszyl widac po nim ze was kocha widac ze chce tego ale sie boi to normalne musisz teraz niestety uwazac na siebie slowa zachowanie i rozmawiac z nim. Fajnie ze pomalenku sie uklada zycze wszystkiego dobrego pisz :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-09, 19:31:54               Odpowiedz

            dziewczyny ja tez sie boje...zeby nie wystraszyl sie...powiedzcie mi tylko czy wy uwazacie ze on z tamta znajomosc zakonczyl?staram sie mu wierzyc,ale nie wiem czy nadal wyjezdza wieczorami bo jest u rodzicow...co wy myslicie?bo ja czuje ze nie jezdzi do niej,ze gdyby byli razem to inaczejby to wszystko wygladalo,ze wicej by tan byl,a od nas uciekal...i nie calowal mnie...a juz napewno nie plakal...bo przeciez bylby z nia szczesliwy..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-09, 19:42:35               Odpowiedz

            Szczera rozmowa kochana i nie dopytuk go o nia szczegolnie bo bedzie zly na pewno po jego zachowaniu widac ze cche byc z wami ale to roznie moze byc zas z drugiej strony badz bardziej uwazna powodzenia 3maj sie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-10, 09:48:52               Odpowiedz

            no właśnie juz o nią go nie dopytuję,bo mieliśmy taką szczerą rozmowę i powiedział mi (ba nawet przyżekł)wtedy gdy tak płakał że jej nie kocha i do niej nie jeżdzi.wtedy gdy byłu nas ostatnio i poprosiłam o szansę tez zapytalam ogoólnie ze może z kimś teraz jest i szansy mi nie da,ale on powiedziuał ze nie jest z nikim,że przyczyna naszego rozstania to te kłótnie....powiedziuał,że strasznie go męczy ta moja podejrzliwośc wiec postarałam się mu zaufać skoro chcę coś w nas zmienić i nie pytam o kobietę.wczoraj mi się wieczorem przyznał,że pojechał do kolegi tego na picie,bo i tak dziś ma szkolenie w tym mieście ,a jak coś zaczelam pytac powiedzial ze naprawde nic sie nie dzieje ale musi odreagowac i zebym nie naciskala go.trudno mi bylo ale napisalam mu ze ufam mu i ze bardzo kocham.a on napisal ze dzis zadzwoni...i myslalam w strachu ze nie zadzwoni.....a tu byl telefon!!!!!!!!!!!!juz z rana!!!!!!!!wię cznowu czuje ze mu zalezy...ze stara sie pomalenku a ja nie naciskam...chce zeby znowu poczul jak bardzo wazna jestem dla mniego..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-10, 11:08:34               Odpowiedz

            Bardzo cieszy mnie wasz postep i starania. Myśle tylko, że powinnaś postarać się raz na zawsze zapomnieć o tych innych kobietach i juz nigdy (przenigdy) o nich nie wspominać! postaraj się bardziej mu zaufać i okazuj to na kazdym kroku. Przepraszam, ale uwazam, iż ciągle pałeczkę win przerzucasz na męza. Powinnaś bardziej patrezc na siebie, niz na niego. Staraj się dać z siebie jak najwiecej. Zmienić się. Zwracaj wiekszą uwagę na pracę nad sobą, niż wciaz patrzec na rece swego meza. Moze byc tak, że on bedzie to odczuwał (nawet jest nie robisz tego specjalnie) i to wywoła na nim wieksza presje. Do tego wszystkiego, niestety ale moze dojsc problem z uzaleznieniem. Piszesz, że odreagowuje pijąc z kumplami. To zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Jesli alkohol przynosi mu ukojenie to bedzie siegał po niego coraz czesciej,co nie wrozy nic dobrego. O tym tez warto wspomnieć. Nie mam na mysli od razu powaznej rozmowy i narzucania mu czegoś. Delikatnie wspomnij o tym, że to niezdrowe, a najlepiej jak powiesz, że cieszysz się, że ma dobry kontakt z kumplem, ale jego sposob na odreagowanie nieco Cię niepokoji, gdyz to niebezpieczne i niezdrowe i chciałabyś by stres odreagowywał na np. grach i zabawach z synem. To zacienni ich stosunki, a i Tobie przysporzy nieco radości, no i oczywiscie odrobiny czasu tylko dla siebie ;).



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-10, 11:43:10               Odpowiedz

            dziekuje ci OSOBOWA za cenne rady...masz racje.chyba mam jakas obsesje ze maz jezdzi do kobiety anie do kumli...ale przestalam go naciskac...staram sie tez nie s prawdzac go wieczoarmi...bo wiem ze zaraz odczuje to jako kontole...a on tego nienawidzi po tym co mu robilam...masz racje kochana ze powinnam mu bardziej zaufac i zaczac bardziej pracowac nad soba a nie tylko patrzec na jego rece....mysle ze z tymi kolegami nie pije za duze moze po 3 piwa bo zawsze rano wraca do mamy samochodem(ale mama wrazenie nie nie zdaje sobie sprawy ze policja moze go zlapac)nie wiem....mowilam mu ze alkohol to nie jest dobry sposob...ale powiedzialam ze rozmowa z kolegami jak najbardziej...mysle ze zali sie kumplowi a tamten pomaga mu przetrwac to...nie wiem zobaczymy jak dalej bedzie...rzeczywiscie bede sama starala sie zmieniac.cizka praca mnie czeka nad soba-przede wszystkim nad wlasna obsesja i chorobliwa zazdroscia...mysle ze to popsulo nasz zwiazek...a przeciez kazdy portzebuje troche wolnosci....zapomnialam o tym i musze to zmienic.a wy pomagajcie.dawajcie uwagi jak i czym kierowac sie mam...to bardzo mi pomaga



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-10, 11:56:00               Odpowiedz

            dziwie sie ze twoj maz nie powiedzial ci tego juz wczesniej ze jestes chrobliwie zazdrosna i to moglo juz sie uswiadomic zeby nie robic tego do tego momentu az sie popsulo ? Wiec nie lezy tu tylko twoja wina pozdarwiam powodzenia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-10, 12:24:01               Odpowiedz

            olenka55 on mi to bardzo duzo razy mowil i walczyl z tym.ale kochal mnie wiec trudno mu byloodejsc.ale teraz te moje oskarzenia doprowadzily ze jak on to nazwal-czara goryczy sie przelala.sam mi sie on dziwi ze czemu do tej pory nie widzialam co z nim robie tylko cos do mnie dotarlo jak odszedl.on juz nie mogl tego zniesc..wiem jaka potrafilam byc?od razu robilam afery a jemu bylo przykro ze ludzi wypytuje o niego i ze tak mu nie ufam.widzialam to ale zazdrosc byla silniejsza....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-11, 10:13:12               Odpowiedz

            Jeszcze jedna uwaga jaką mam. Więcej wiary w siebie. Musisz uwierzyć w to, ze decyzje, które sama podejmiesz będą dobre. Opowiadasz jak Ci się układa- super, ale na koniec wychwytuje jakby takie słowa ,,piszcie, piszcie, bo jak cos bedzie zaraz nie tak to spanikuje!". Spokojnie, nie panikuj. ;) Masz prawo nazwać się już mądrą i doświadczoną kobietą, a takie głupstw nie robią. Ty tez ich nie zrobisz, rady, ktore podpowiada Ci serce konsultuj z rozumem. Będzie cudownie! ;) Ja w Ciebie wierze,teraz Twoja kolej!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-11, 11:21:48               Odpowiedz

            no tak dziewczyny ,ale niestety ja mam strasznie mało wiary w siebie...dziś maz mi sie przyznal ze praktycznie co noc jezdzi do tego miasta..i ze woli nic nie ukrywac przede mna...wiec zadzwonilam do niego i spytalam ostatni raz czy to koledzy czy kobieta.do staram mu sie ufac.a wicie co on odpowiedzail-ze tyle razy mi powtarzal i teraz tez ze jezdzi do kolegi tylko mowi mi o tym bo zeby mi przykro nie bylo gdy dowiem sie tego od mamy jego....wiec ten temat zakonczylam...po co go meczyc.a sam mi zaproponowal ze dzis wpadnie do nas. i jutro tez..bo sam tego chce...jest tylko jedno ale ze gdy pisze smsy do niego to strasznie oschle mi odpisuje....bardzo mnie to boli..



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: kordygarda@onet,eu.   Data: 2009-04-11, 12:20:13               Odpowiedz

      Przykro jest czytać jak bardzo rozpaczasz jak chcesz wszystko naprawić coś co twoja wina nie jest, chyba ten twój partner sam nie wie co ma robić ,,,
      Dla świetego spokoju mówi Ci co chcesz usłyszeć , wydaje mi sie że tak na odległość nigdy nie uda wam sie to zlepić ....
      INNa sprawa ze zazdrość zniszczy największą skałę , was obojga , nie masz wówczas obiektywnej oceny , wszystko widzisz w swojej pespektywie ,JAKIEJ TY wiesz najlepiej , wiesz jak wszystkie klocki układasz w tę swoją ukłdankę żeby tylko pasowała ,żeby wyszlo ze too ty masz rację ,,,,Nie dociera do ciebie że może być inaczej , ze tak naprawdę może nic sie nie stało, a jezeli COŚ , to nie miało tej wagi jaką ty temu nadałas ,,,,,
      TAK działa zazdrość , ta druga strona jest osaczona , jak w sieci czeka na Twój kolejny ruch co jeszcze wymyślisz...Albo poprostu mu ułatwiasz sytuacje , i tak cokolwiek zrobi ,jest to o czym myślisz więc po co to wszystko.....jest zmęczony taką sytacją A ty czyjesz się jak w matni , czujesz ze popełniasz błąd za błędem....
      i też jesteś pewno tym bardzo zmęczona ,,,,,
      a co powinnaś zrobić ,,,,dac spokój ,zająć się sobą ,wami ale razem nie na odległość ,,,zacząć tworzyć nowe ,bez rozpamiętywania , pielęgnować to co w was jeszcze zostało, a jeżeli nie razem to pamiętaj ze w tym życiu to ty jesteś najważniejsza ty zadbaj o siebie , nikogo nie zmusisz by dbał o CIEBIE jeśli tego nie CHCE ......
      miłych świątecznych.............



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-12, 11:54:50               Odpowiedz

        kordygara napisalas ze powinnam dac spokoj i zajac sie nami ale raze nie na odleglosc.... tylko pytam jak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!zauwazylam wczoraj ze moj maz narazie po tym co przeszedl ze mna nie chce mnie..........BOI SIE MNIE.........boi sie tych moich smsow.rozmow mego osaczenia...samam czuje ze gdy chce z nim porozmawiac on zamyka sie,gubi sie...wczoraj przyjechal i chcialam delikatnie na jakis temat zaczzac rozmowe.ale on od razu wystraszyl sie...gdy tak zaczepnie spytalam czy przyjezdza tylko do dzieci mialam nadzieje ze otworzy sie a on pomyslal i powiedzial ze nie wie,mialam wrazenie jakby chcial powiedziec ze i do mnie go ciagnie.ale gdy ponownie spytalam powiedzial ze poki co przyjezdza tylko do dzieci...powiedzial ze moze to sie zmieni ale narazie niczego nie gwarantuje...strasznie mnie to zabolalo..i zaczelo sie dowalilam mu ze to po co przyjezdza co dzien?ze dzieci moze 3 rzzay wydywac anie co dzien...a on na to ze jak zacznie prace to bedzie rzadziej...zapytalam co mam zrobic zeby otworzyl sie zaczal myslec o uczuciach?a on sam nie wie co mam zrobic,ze nie przeszkadzaja mu moje smsy ale boi sie myslec o uczuciach..doszlo do pytania czy ma kogos?bo jeski tak to nie ma co ratowac.a on powiedzial ze nie ma!!!ze to nasze klotnie



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: Krissa   Data: 2009-04-12, 21:43:31               Odpowiedz

          Myśle, ze Twój mąż szuka u swoich ,,kochanek" tej świeżosci związku, której już dawno nie ma między wami. Nie wiem ile jeszcze siły w Twoim partnerze by wrócić i znowu zbudować szcześliwe małżeństwo.
          Powinnaś zrobić sobie pare dni wolnego od wszystkich spraw i dokładnie przemyśleć jakie błędy popełniasz (popełniacie) bo inaczej obawiam się, ze sytuacja prędzej czy później się powtórzy.
          Pozdrawiam i życze otwartości umysłu :)



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: kordygarda@onet,eu.   Data: 2009-04-12, 22:02:45               Odpowiedz

          Ja myślę ze jednak między wami sie wszystko ułoży ,,,Ale czy naprawdę nie możecie być razem ,popatrz rodziny nie mające takich problemów ,,rozpadają sie bo z takich czy innych powodów mieszkają oddzielnie /wyjazdy za granicę , ze względów finansowych /A wy obecnie macie tyle do odbudowania , jak to inaczej zrobic na odległość ,mało tego ciągle sie kłócicie , czy wy potraficie jeszcze ze sobą rozmawiać ,,,,,,,,,?



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-13, 10:59:49               Odpowiedz

          ale co do soboty to nie wszystko napisalam..maz powiedzial mi ze jedynym naszym problemem byly te klotnie.brak zaufania z obu stron...a teraz to on boi sie myslec o uczuciach gdy go uderzylam podczas pamietnej klotni...ze tak postapilam...wiec ze nic mnie nie usprawiedliwia,ale tak bardzo mnie zabolalao wtedy ze on gdzies jezdzi...a on na to ze ostatni raz mi w zyciu powtarza ze nie ma innej kobiety!!!!!!!!!!!i ze znowu mu nie wierze!ze boli go ze tak go oczernilam i narazie jeszcze mu ten bol nie przeszedl.i wyszedl wtedy...znowu uciekl....a wczoraj rano zadzwonil i zapytal czy zechcemy jechac do jego rodzicow na caly dzien?zgodzilam sie.oczywiscie ubralam sie najlepiej jak moglam...on zreszta tez,..gdy po nas przyjechal byl zaskoczony...mialam wrazenie jaby zobaczyl nie mnie tamta ,tylko taka jaka chce miec...powiedzial ze pieknie wygladam i nawet pocalowal delikatnie w usta....ja oczywiscie tez posypalam mu szczerymi komplementami....a u rodzicow wiecie co zobaczylam?NAJSMUTNIEJSZEGO CZLOWIEKA NA SWIECIE!!!!!!!!!!!!!widzialam jak patrzyl na dzieci z tesknota i na mnie.nasz wzrok co troche sie spotykal...ale nic nie mowilismy...gdy wieczorem poprosilam o odwiezienie nas-swieczki mu w oczach stanely...w samochodzie slucha caly czas smutnych piosenek...ale wczoraj naprawde zobaczylam jak bardzo teskni,jak jest zagubiony...poprosilam zeby zostal u mnie na kawie...usiadl troche...a ja usiadlam mu na kolanach i najpirw zartami zaczelam pytac czy podobalam mu sie dzisaj,,,a on na to ze barzo ze nawet podniecilam bardzo....mocno sie przytulilam do niego ale on znowu bal sie....powiedzial ze jeszcze troche musze poczekac...zeby mu to wszystko przeszlo...i wiecie co gdy pomalu wychodzil powiedzial zebym nie bala sie bo do kielc na noc napewno nie pojedzie ani dzisaj...powiedzial ze dzis w domu z rodzina bedzie pil...a jak nie to sam...znowu mowil to z takim zalem i lzami w oczach....i pojechal...wieczorem napisalm mu esa z podziekowaniem za fajny dzien...a wiecie co on nato??????????zebym sie przyznala do prawdy----ze chce zeby wrocil tylko do dzieci----ze obudwoje wiemy ze od dawna go nie kocham i nigdy w zyciu mu nie zaufam....ze robie to wszystko na pokaz dla ludzi zeby wrocil zebym sie nie wstydzila ze sama jestem...zapytalam czy uwaza ze gram teraz?powiedzail ze takie narazie odnosi wrazenie...bo najpirw go tak uerzylam powiedzialm tyle slow a teraz chce naprawy.....cholernie mnie to zabolalo....nie wiem co on robi?????????????????czemu?????????????????napisalam mu ze czsas mu pokaze ze napradwe go kocham ze zmienilam sie i ze napewno dzis ani jutro nie kaze mu na pokaz wracac...ze sam musi zrozumiec....i ze oboje musimy ponownie zaufac sobie....teraz cisza jest............sama teraz nie wiem co robic....nie wiem czego on chce....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-13, 11:11:21               Odpowiedz

            Psuje się łatwo. Zazdrość ?
            Zobacz , czy codziennie nie możesz być tak jak w sobotę. Na początek to będzie wysiłek, ale jak się przyzwyczaisz ?

            Mówisz o miłości. Powiedz , dlaczego przez ranienie go pomówieniem o zdradę, wpychasz go do kieliszka ?

            Pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-13, 11:14:49               Odpowiedz

            no ale co ja ma teraz zrbic pdku?teraz wiem ze nie zdradzil?ale jak mam teraz go zatrzymac zeby nie pil?no jak?prosilam....co mam zrobic?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-13, 12:42:51               Odpowiedz

            Nie zdradził ?
            Czy ucieczka nie jest zdradą ?

            Dobrze. Zbyt wiele pytań. Masz oręż w swym ręku - to twoje uczucie, twoja miłość oparta na "dobrym fundamencie". Okazuj ją mężowi przy każdej okazji, lecz nie tą "ciumkaną" lecz tą "własną i wielką". Czekaj i walcz by tą miłość zrozumiał, a wtedy ruiny będzie można odbudowywać.

            Powodzenia.

            PS. Za chwilę podam tobie ulicę w Kielcach , gdzie możesz starać się o wsparcie dla siebie i dla was.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-13, 13:50:36               Odpowiedz

            dziekuje PDKu.rzeczywiscie mam ogromna bron-milosc i teraz musze poczekac az uwierzy ze naprawde go kocham i przyjmie te milosc...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-13, 14:45:09               Odpowiedz

            Tak , abyś jeszcze wiedziała jak tym orężem się posługiwać, podejmij konsultacje pod adresem :
            25-516 Kielce, al. IX - Wieków Kielc 15 A, tel. 041 368-21-56.
            tak na wszelki wypadek, a skoro z opisów wynikało , że blisko tobie ( wam) do Kielc.

            Jak będziesz działać to powinnaś też wiedzieć , że są ludzie gotowi cię wesprzeć i wskazać w czym jeszcze można poprawić to nasze ciekawe, wspaniałe a jednocześnie walące się życie.

            Pozdrawiam. Odezwij się jeszcze i podziel z innymi swoimi osiągnięciami.

            PS. Dla mnie oręż i broń to dwa różne pojęcia i ich znaczenia.



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: kordygarda@onet,eu.   Data: 2009-04-13, 12:12:38               Odpowiedz

      Może się umówcie zeby w tych waszych rozmowach już nie wracać do przeszłośći ,,to w końcu jakoś z tego wybrniecie , bo to już się robi jakiś kosmos , a ten twój mąż coś za łatwo rozwiązuje problemy sory PROMILAMI .
      może na ten temat tez porozmawiajcie .........



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-13, 13:55:31               Odpowiedz

        a co do alkoholu mam nadzieje ze sie to zmieni.od jutra idzie do nowej pracy wiec bal sie bedzie pic bedzie zajety a wolny czas postaram sie go namawiac zeby z nami spedzal....mysle ze pomalu zaczal tesknic i czuc ze go naprawde kocham i pomalu poddaje sie temu uczucuiu...nie wiem tylko co z smsami?czy cos mu pisac?np co?



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: kordygarda@onet,eu.   Data: 2009-04-13, 16:43:27               Odpowiedz

          A może poczekaj niech on cos napisze no chyba że wspomnienia /miłych chwil minionych czy co sie moze zdażyć ......./ np



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: Osobowa   Data: 2009-04-13, 20:47:55               Odpowiedz

          A moze zamiast smsow i ciagłych naciskan na niego. Postaraj się cos zorganizować. Miałam na mysli jakiś wspolnie spedzony czas z dziecmi, spacer czy zabawy na podworku. Ale skoro tak Ci zarzuca, ze to tylko dla dzieci... dyskretnie sprobuj sie dowiedziec kiedy ma wolne, dzieci (jesli masz taka mozliwosc) podeślij znajomym. W domu przygotuj romantyczną kolacje, swiece, lampka wina (przy nalewaniu mogłabys wspomnieć, że przy małej ilość trunku tez moze byc miło i przyjemnie). Wyzywające ubranko i delikatne kokietowanie. Rozmowy niezobowiązujące, co w pracy bla bla. Zadnych powaznych tematow. Zero napiec. A reszte wieczoru spedzilibyscie jakby tam sie sprawy ulozyly :). Pokazałabys mu tym, ze dobrze czujesz sie w jego towarzystwie, nie naciskasz do powrotu, ale pokazujesz, że twoje serce i drzwi do domu sa dla niego otwarte, a dzieki braku potuszania tematu dzieci- ze to dla was, nie tylko dla nich. Jesli zdecydujesz sie na ten krok, pamietaj zeby zapewnic wam konfort i wygodne. Głupio by było gdyby ktores z was porusyzło niewygodny temat, a to przerodziło sie w awanture. Obudz w sobie demona seksu! :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-13, 21:23:13               Odpowiedz

            OSOBOWA kochana jestes z taka propozycja....tylko ze jest jeden najwazniejszy problem-my mieszkamy u moich rodzicow w domu...mamy 2 pokoje i zawsze wzzedzie jest pelno rodzny...takze to bylo problemem naszego malzenstwa tez...nie da sie stworzyc romantyzmu....on nawet tu do nas nie za bardzo chce przyjezdzac...a mieszkania nie mamy...teraz mielismy po wakacjach wynajac...takie mielismy plany...i tak sie na to mieszkanko cieszylismy...no wiesz ze pozbedziemy sie dzieciaczkow czasem....wlasnie romantyczny prysznic kolacja....a tu wszystko pryslo....jedyne co mi przychodzi do glowy co mialam zaplanowane to wspolny weekend w wakacje w czerwcu w takim hotelu nad jeziorkiem....maz sam tam ochranial i sted propozycja....moze tam?ale boje sie mu cos zaproponowac narazie....tak mi przykro ze nie mamy wlasnego konta i prywatnosci....nawet ostatnio jak pogadac nie mamy...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-04-13, 22:15:49               Odpowiedz

            Po lekturze tego forum zastanowię się nad powrotem do lektury sławnego dzieła Kopernika.

            Astronomia jest piękną nauką, lecz nie wiedziałem o przyczynie poruszenia ziemi z jej posad.

            Dziewczyny to , że na naszej kuli są dwie półkule , że jest ten ciągły ruch co zmienia pory w roku, że księżyc zmienia swe oblicze przez cztery tygodnie - to jawna wiedza.

            Nie wiedziałem , że rewolucje dokonuje się przez najbardziej interesującą część kobiecego ciała.

            Szacunku proszę dla tych co swą brzydotą szpecą ten świat.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-14, 10:14:21               Odpowiedz

            adam48 mozna wiedziec o co ci chodzi?napisz wprost.ja prosze o pomocne rady a nie dogryzanie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-14, 14:11:29               Odpowiedz

            teraz zastanawiam sie czy on jeszcze mnie chce i kocha....pisze co niego co slychac jak leci w pracy...probuje a on caly czas pisze ok. pracuje,zadzwonie.tak lub nie...to sa slowa mojego meza...myslicie ze to p rzez to ze jeszcze bol mu nie przeszedl?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-14, 14:21:46               Odpowiedz

            moze nie powinnam sie wypowiadac szczegolnie dzisiaj bo mam dola.
            ja rozumiem ze go kochasz, ze chcesz walczyc o was ze bardzo ci zalezy itd..
            no ale gdzie odzew z jego strony?
            gdzie jego starania? jesli chce..?
            czy on tez nie powinien sie starac? czy tylko ty masz o was walczyc?
            a gdzie twoje potrzeby? czekasz na jego cieply gest mile slowo jak na zbawienie..i nic..
            czy nie za bardzo sie z nim cackasz?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-14, 15:02:59               Odpowiedz

            nie wiem...ale to w koncu ja tyle lat zawalalm a on sie staral a teraz po miesiacu oczekuje jego odzewu...wlasciwie to jest jakies staranie z jego strony....nie odtraca mnie ...tylko boi sie potrzebuje czasu....sama taka bylam gdy on kiedys skrzywdzil...chcialam jegoi milosci i wyznan ale nie umialam sie przelamac...napisac ze tez go kocham...musialam dojrzec do tego...potrzeba czasu



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-04-14, 23:05:37               Odpowiedz

            Dobrze odczytałaś. To , moja droga , nie docinki. Zabrnęłaś w swoich rozważaniach w ślepy zaułek. Miałem skomentować w sposób wulgarny , opisy ,które się pojawiły?

            Jak można wam pomóc skoro mieszkacie oddzielnie ?
            Pozostają wam tylko sms-y. Może zauważysz, że prościej jest odnaleźć męża , pojechać tam gdzie przebywa w czasie gdy jeszcze nie utopił swoich smutków w kieliszku. Zacząć taką zwyczajną rodzinną rozmowę.

            Zaplanujcie i zrealizujcie swoje marzenie o mieszkaniu tylko dla waszej rodziny.
            Poproś swoją rodzinę o pomoc. Poproś jego rodzinę o pomoc. Razem zbudujecie więcej.

            Nie dziwię się twojemu mężowi. Mam za sobą podobne doświadczenia, ale wtedy był ustrój kiedy gasło światło, a na sklepowych półkach królował ocet, do banku chodziło się płacić rachunki i trwałem tak przez trzy lata w M3 w rodzinie cztero-pokoleniowej. Nie życzę największemu wrogowi takich doświadczeń.




          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-15, 09:10:16               Odpowiedz

            adamie rozumiem.myslisz ze nie ropzmawiam z nim o naszym mieszkaniu?tlumacze mu ze razem gdy cos wynajmiemy albo kupimy zacznie sie ukladac....sama chce uciec od rodzicow...ale on nawet jeszcze nie dal mi sznsy....jak mam mowic o czym kolwiek wiecej jak nie chce niczego sluchac bo uwaza ze nasze marzenia sa nierealne...wiec poradz mi



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-04-15, 10:45:33               Odpowiedz

            Jest w życiu tak jak piszesz. Pierwszy krok - rozważ co się wydarzyło między wami podczas kłótni. Padły słowa , których nie chcieliście wypowiedzieć. Doszło do czynów, których tak naprawdę żadne z was nie chciało wykonać. Teraz jest czas na zastanowienie się nad sensem tego co się stało. Trzeba zaleczyć wewnętrzne wzajemne rany. Jeśli będziesz naciskać na męża możesz przedobrzyć. Wykaż się cierpliwością i uczuciem, okazuj więcej uczucia a mniej mów.

            Mężczyzna jest to taki stwór, który potrzebuje czasu na podjęcie właściwych decyzji. Każde ponaglenie powoduje odsunięcie tych decyzji w czasie.
            Czego potrzebuje on. Prawdopodobnie spokoju i wsparcia. Każde ponaglenie wybija go z rytmu myślenia.

            Jeśli poczuje jak go cichutko wspierasz i kochasz, będzie mu łatwiej.

            "Nie realne marzenia ...." - tak, lecz możesz się zapytać nad jakimi rozwiązaniami się on zastanawia, jakie widzi możliwości rozwiązania konfliktowych sytuacji.

            Proponuję, abyś zastanowiła się czy słowa " ja mówię" nie oznaczają w twoich ustach narzucenia jedynie słusznego rozwiązania. Ten ON wyczuwa i bez słów będzie się takim propozycjom przeciwstawiał.


            Pozdrawiam.

            PS. W tym temacie jest wiele opracowań specjalistycznych, proponuję poszukaj literatury , poczytaj w spokoju. Znajdź osobę , która ciebie wesprze w staraniach, wyjaśni niezrozumiałe dla ciebie pojęcia, podpowie jakie masz możliwości.
            Forum to krótkie podpowiedzi, życie to ciągła praca i poszukiwanie .



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-15, 11:07:25               Odpowiedz

            adamie bardzo ci dziekuje.ale nie mam osoby ktora mi pomoze w staraniach nawet na mame nie licze bo ona meza nienawidzi....nie mowi tego ale widze...mam wrazenie ze caly swiat jest przeciwko naszemu malzenstwu....i teraz zrozumilam ze tyle razy nie bylam lojalna wobec meza...i chce to naprawic...chce byc czescia jego....prosze cie bardzo abys pomogl mi i pomogl zrozumiec mi co chce mi powiedziec mij maz poprzez swoje zachowanie i te lakoniczne wypowiedzi...na przyklad nie wiem teraz czy powinnan pisac mu smsy?czy tylko troche...a jesli tak to jakiej tresci by poczul ze moze na mnie liczyc a zebym sie nie narzucala?nie wiem....narazie o nas nie pytam bo widze ze tak jaknapisales on teraz rozwaza,mysli....co mam robic?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: xxxxxx   Data: 2009-04-15, 11:21:11               Odpowiedz

            Przekmowa, przede wszystkim zróbcie wszystko by zamieszkać razem. Inaczej Wasze malżeństwo może sie rozpaść. Przecież i Ty i Twój mąż potrzebujecie bliskości, przytulenia . A okazuje sie, że latwiej mu jest nieraz spotkać sie z koleżanką niż z wlasną żoną. Milość jest jak kwiat , potrzebuje codziennej pielęgnacji. Smsem sprawy nie rozwiążesz.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-15, 13:53:56               Odpowiedz

            dowiedzialam sie od niego ze wczoraj byl w pracy i dzis tez ale ze spi w kielcach...nie mam sily pomalu...nie wiem jak go zatrzymac...szlak mnie trafia jak pomysle ze tam sypia...pomyslalam ze przstane sie tym wszystkim narazie interesowac,pytac pisac....to mnie dobija....jak mnie nie chce to nie....nawet nie pytam o ten rozwod bo boje sie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-15, 15:08:03               Odpowiedz

            Nie było mnie chwile a tu tyle sie dzieje... Moim zdaniem Adam48 ma zupełną racje. Zajmij się sobą, zostaw to tak jak jest. Daj troche czasu facetowi, niech poduma jak juz musi. Nie zagaduj,daj temu czas, spokoj. Przestań się zamartwiać. Potraktuj ten czas jako chwila odpoczynku. Jak się mąz odezwie sprawa wroci w obieg. :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-15, 18:18:57               Odpowiedz

            osobowa

            Bardzo podobaja mi sie twoje opinie i podpowiedzi. Duzo masz racji w tym co piszesz.Przemkowa3 spokoniej troszke ja wiem ze jest ci ciezko ale cierpliwosci bo przez glupie emocje mozna duzo stracic.

            Z drugiej zas str. czytajac cale watki widac ze twoj maz ze swojej str nic nie robi boi sie ty tez sie boisz a on czeka tylko nie wiem na co jakos mi sie wydaje ze cie lekcewazy a moze chce cie sprawdzic wiec dlatego musisz uwazac ze slowami i zachowaniem musisz sie tego nauczyc bo nic dziwnego ze on sie boi wrocic. Mysli zapewne ze w miesiac Ty sie nie zmienisz ze bedzie to co bylo. Biedak oberwal po grzbiecie ale i tak duzo wytrzymal mam nadzieje ze do Ciebie rak nie podniosl powodzenia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-15, 19:05:00               Odpowiedz

            olenka mysle ze maz i chce mnie troche ukarac za wszystko tak abym cos zrozumiala wiec nie robi nic....znam go troche i wiem ze gdy jest zraniony olewa mnie...tak jest teraz...samo musi mu przejsc..a z drugiej strony boi sie ze narazie sie nie zmienilam i dalej bedzie jak bylo....caly czas jak przyjezadza to mowi co tam slychac i komentuje ze to czy owo sie zmienilo...jakby tego chcial...a co do bicia to ani razu mnie nie uderzyl nigdy ....nawet wtedy....nie wiem czemu?chyba mnie kocha....bo czy mezczyzna ktoryby nie kochal kobiety i od niej tak oberwal chcial by ja znac....a nawet mnie w usta cmoknie...i nie odpycha gdy siadam mu na kolanach tylko strasznie sie boi...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-04-15, 20:09:49               Odpowiedz

            Witaj przemkowa, czytam i czytam..., ja zgodzę się z adamem, ale dorzucę coś co pewnie Ci się nie spodoba... Facet myśli dość długo i potrzebuje czasu..., ale zazwyczaj wtedy, gdy się go na czymś przyłapie i "walnie" prawdą w twarz... wybacz, ale dla mnie on ma kogoś... i nie znam faceta, który by się przyznał...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-15, 20:14:04               Odpowiedz

            Moze byc tak ze kogos ma roznie to bywa i w sumie boi sie wrocic albo podjac decyzje ale badzmy dobrej mysli ze bedzie wszystko ok trzymam kciuki



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-04-15, 21:22:28               Odpowiedz

            kochana przemkowa...


            odpisałabym ci.. ale nie chcesz słyszeć tego co mam do powiedzenia...
            trzymaj sie cieplutko kochana ...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-16, 09:46:34               Odpowiedz

            odpisz co masz do powiedzenia...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-16, 10:02:17               Odpowiedz

            teraz jak ludzie zaczynaja mi pisac ze maz kogos ma to znowu mam watpliwosci...ja na tym punkcie mam obsesje!!!!!!!!!jakby ja mial to 2 razy w tygodniu tam tylko spal i plakal przy mnie ze nie ma tak szczerze?tak by jego zwiazek wygladal?on nawet tam nic nie je tylko u mamy?sory ale wydaje mi sie ze to kobiecie nie wystarczy tym bardziej jak ma 2 malych dzieci!!!!!!i ze chyba powimnna dbac o niego wspolnie gotowac....zreszta ona pracuje do 16 godziny...to czemu maz tam na 16 nie jezdzi?dzieci wtedy nie ma bo sa u matki jej?przeciez mogliby normalnie zyc...a nie o 20 godzinie do 7 rano...kupy sie to nie trzyma...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-16, 10:17:43               Odpowiedz

            przemkowa3

            spokojnie nie denerwuj sie to sa tylko nasze przypuszczenia a nie fakty ty przeciez wiesz najlepiej ale skoro juz tu jestes to bierz pod uwage to co jest dla Ciebie dobre kazdy wypowiada sie tak jak to widzi ale ty wiesz najlepiej opowiadaj co tam dalej sie dzieje i trzymaj sie cieplutko :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-16, 15:54:00               Odpowiedz

            no niestety chyba nam sie nie uda...juz wczoraj gdy maz byl w pracy nic sie nie odezwal....pytalam czy ma mnie dosc...nawet spytalam czy kupi w najblizszym czsie dziecku mleko?ale nawet slowem nie odezwal sie....nic.dzis tez...mial wolne...przyjechal po nocy u kolegi i poszedl spac...najgorsze to to ze gdy napisalam czemu sie nie odzywa napisal tylko ze po wyplacie cos kupi..ibtyle gdy dzwonilam nie odebral dopiero gdy do jego mamy zadzwonilam odebral i wydwrl sie na mnie ze nie ma ocghoty zemna gadac i nie przyjedzie....zaczelam prosic zeby mnie tak nie traktowal i zeby cos napisal on na to ze ja tyle razy w zyciu go tak ponizalam i rolaczyl sie....jestem zrozpaczona...mamie powiedzial ze co do nas to wszystko musi przemyslec....myslicie ze on mnie juz nie kocha i ma tamta?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-16, 18:28:09               Odpowiedz

            jestem taka zdesperowana.mam wrazenie nic sie nie ulozy....zapytalam go czy podjal jakas decyzje w zwiazku z nami...nic nie napisal.najgorsze jest to ze nawet o dzieci nie zapytal.czasami widze ze zalezu mu nas a tu dzis tragedia.nie wiem czemu jest taki zly na mnie?co zrobilam nie tak?czy on moze potrzebuje spokoju beze mnie?to jak mam nas ratowac skoro on ciagle tam jezdzi?














































































































































          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-16, 19:11:29               Odpowiedz

            przemkowa...moze na razie nie rob nic...nie dzwon, nie pisz..zajmij sie soba, skup sie na dzieciach. Wiem ze bedzie ciezko ale wydaje mi sie ze na ta chwile to najlepsze rozwiazanie. Jesli twoje zabieganie o niego go meczy, denerwuje, to wez na wstrzymanie...moze wtedy sytuacja sie wyjasni. Nie czekaj za bardzo zyj swoim zyciem. Pozdrawiam cieplo.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-17, 09:25:51               Odpowiedz

            przemkowa...moze na razie nie rob nic...nie dzwon, nie pisz..zajmij sie soba, skup sie na dzieciach. Wiem ze bedzie ciezko ale wydaje mi sie ze na ta chwile to najlepsze rozwiazanie. Jesli twoje zabieganie o niego go meczy, denerwuje, to wez na wstrzymanie...moze wtedy sytuacja sie wyjasni. Nie czekaj za bardzo zyj swoim zyciem. Pozdrawiam cieplo.


            Przepraszam za skopiowanie ale to samo mialam na mysli :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-17, 15:44:54               Odpowiedz

            nasza sprawa diametralnie sie zmienila.okazalo sie z emaz w tym miescie wynajmuje mieszkanie z kolega.wiec mial klucze i tam nocowal z dala od klopotow.skad to wiem?od jego kurator.ona utrzymuje ze mna i mezem kontakt i wiele wie.probuje nas polaczyc.przznal jej sie miesiac temu,i wszystko zgadza sie od 1 kwietnia tam mieszka.malo tego powiedzial jej ze mnie bardzo kocha....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-17, 17:17:24               Odpowiedz

            To swietnie ale nie mow mu tego ze to wiesz rob tak jak wczesniej napisalam tzn skopiowalam jestem dobrej mysli kochana



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-17, 17:58:55               Odpowiedz

            o niczym mu nie powiem.zreszta ta kurator mowila mi to w tajemnicy.teraz ma sie dowiiedziec wiecej od niego tzn adres i z kim wynajmuje i oczywiscie namowi go do pogodzenia sie...mam nadzieje ze maz nie klamie i rzeczywiscie to kolega....kurator powiedziala ze jemu zalezy tylko zebym mu dala czas nawet miesiac...napewno zateskni lada dzien...od wczoraj nic nie pisze do niego i nie dzwonie...rozmawialismy wxzoraj i powiedzial ze chce odpoczac i poukladac wszystko w ciszy zebym pisala do niego ale mile rzeczy i malo...i powiedzial ze mnie nie skreslil....to juz cos....tesknie ale nie odezwe sie pierwsza...zajelam sie nauka do egzaminu i dziecmii......dam znac jak cos sie zmieni



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-04-17, 20:40:46               Odpowiedz

            Prosiłaś, więc piszę.

            Twój mąż ma inna kobietę - takie jest moje zdanie. Mój mąż też płakał i zawsze wracał do domu na czas więc w głowie mi sie nie miesciło - kiedy... miałby kogoś mieć... a jednak

            To tylko moje zdanie... tak myślę i już
            pozdrawiam cię cieplutko



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: maja1234   Data: 2009-07-04, 22:08:32               Odpowiedz

            To niesamowite jak się zmieniłaś! Jak różnią się Twoje wpisy z początku i te teraz. Wydaje mi się, że bardzo dojrzałaś. Jesteś naprawdę wspaniałą, silną i mądrą kobietą. Domyślam się, że Twoje życie nie było nigdy proste, pomimo to miałaś siłę żeby walczyć. Potrafiłaś dojrzeć swoje błędy, wyrwać się z tego błędnego koła.
            Kochana! Bardzo poruszyła mnie Twoja historia. Czytałam wszystkie wypowiedzi z zapartym tchem. Szczerze Wam kibicowałam. Do końca wierzyłam, że się ułoży.
            Nie mogłam uwierzyć w to, że to koniec, ale nie dziwię się Twojej reakcji na zdjęcie tamtej kobiety. Twój mąż powinien wystrzegać się kontaktów z nią jak ognia. Przecież wiedział, że nie jest Ci łatwo... Po co kasował esy? Po co kasował połączenia? Jeśli nie miałby nic do ukrycia nie robiłby tego!
            Podziwiam Cię za Twoją wytrwałość i stanowczość. Trzymam za Ciebie kciuki. Życzę Ci aby Twoje życie się ułożyło.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-05, 11:30:01               Odpowiedz

            dziekuje maju 1234 .dzieki takim wypowiedziom jak twoja mam jeszcze wiecej sily by byc szczesliwa.naprawde wiele w sobie zmienilam.wiem ze nie dbalam kiedys o nasze malzenstwo ale dlatego ze nie dojrzalam do tego.nie wiedzialam jak.teraz wiele odlkrylam-ze jestem dda ze jestem uzaleznina od milosi....i zaczelam z tym walczyc.wiesz co dalej ze mna i mezem bedzie to czas i bog pokaze.nigdy nie powiem nigdy.ale na teraz nie ma sensu byc razem bo on nie jest w to zaabgazowany.po czesci nie dojrzal moze chce bawic sie kasa mu uderzyla i poczucie ze zawsze mogl mnie miec na wlasne zadanie.ale teraz plany mu pekly jak banka.nie pisze nie dzwonie do niego i on napewno nie wie co robic.ale to jego sprawa.dobrze napisalas po co to zdjecie.wiem jakie potrafia byc kobiety



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-05, 13:09:33               Odpowiedz

            dodam jeszcze,ze wiem jakie tez potrafia byc kobiety,zwlaszcza samotne...sama taka jestem...mysle ze ona czegos szuka-nie wiem adrenaliny chce ubarwic wlasne zycie poza tym dla niej taka relacja z moim mezem to cos fajnego-adoracja faceta o 8 lat mlodszego...ona teraz czuje fajna kobieta i czemu mialaby z tego rezygnowac...tak cos czuje ze to zdjecie specjalnie przeslala zeby nakrecic go...bo akurat ufarbowala wlosy na czarno i to bul niezly pretekst..a on ?jak to facet napalony zatrzymal sobie zeby popatrzec...ja poprzez to ze zmienilam sie dla siebie to teraz wygralam..on nawalil-ale to teraz on ma problem nie ja.ja mimo ze czasem dopada mnie chandra umiem smiac sie cieszyc spac jesc dbam o siebie i dzieci bardziej niz dawniej.zmienilam fryzurke i robie to dla siebie.a on mysle ze wie ze mial zone ktora potrafila dac mu szanse ktora sam zmienila sie.wie.



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: Osobowa   Data: 2009-04-17, 18:04:42               Odpowiedz

      Droga Przemkowa3,
      Jestem przerazona zaistniałą sytuacją. Najwidoczniej przesadziłaś. Z tego co pisalas o swoim mezu jest wrazliwą i skrytą osoba,ale ma dume. Męska duma nie pozwoliła mu zyc w zwiazku z kobietą, z ktora nie ma tak bliskich kontaktow jakby chciał. z tego powodu ,,zakumplował" się ze swoimi kolezankami, byc moze miał nadzieje, ze znajomosc z kobietą poprawi jesgo stosunki z Tobą. Nie wiem, moze podtrzymywała do na duchu tylko ciepłą rozmową. Ale Ty oskarzając go o zdrade tak zraniłas jego dumę,że nie wytrzymał. Gniew na Ciebie za tę niesprewiedliwość rownowazył się z miłością i tesknota do Ciebie i waszych dzieci. Dlatego też czasami był miły, a czasami zuepłnie odwrotnie. Sprawe pijaństwa juz znamy, odcięłaś go od tych kobiet, wiec pił, musiał to odreagować. A przerzucił sie na to, gdyż musiałaś wywierac na nim jakis wpływ i byc moze,ze miałby wyrzuty sumienia gdyby sie nie posłuchał. Co mozesz bracjako wyraz miłości. Ale gniew nie ustępował, zraniona duma mezczyzny nmie goji się tak szybko jakby sie wydawało. Teraz jest tak jak jest gdyz rane jego dumy pogłębiłaś. Wciaz naciskałaś,a on czuł presje. Musiał czuć sie kontrolowany, a moze nawet wrecz zmuszany przez Ciebie do uczuc, do ktorych okazywania nie był jeszcze gotowy. Najlepszym wyjsciem byłaby cisza. Kompletna cisza. Daj mu czas. CZAS i pisze zupełnie powaznie. Wczesniej tez tak pisałam, ale nie posłuchałaś. Wiem,ze jest Ci ciezko, ale skoro prosisz o rady to ich słuchaj. Patrze na sytuacje okiem zuepłnie wolnym od jakichkolwiek emocji, wiec mozesz byc pewna, ze jestem obiektywna. Szkoda, ze nie mamy mozliwosci posłuchac co ma do powiedzenia na ten temat Twoj mąz. Mam nadzieje jednak ze nie pomysliłam sie z jego odczuciami za bardzo. Wiec powtarzam. daj spokoj. Nie rezygnuj z tej miłości. Nie wnoś pozwu o rozwod. Po prostu daj mu zatesknić. Pewnie na poczatku pierwsze wasze spotkanie bedzie nijakie. Przyjedzie pewnie do dzieci i ma prawo. I zrozum to, tak ma być, niech tak będzie. Nie odzywaj się, daj mu zatesknic odezwac sie pierwszemu. Nie wiem czego Ty sie spodziewasz. Ze ktoregos dnia zapuka do twoich drzwi z bukietem kwiatow a Ty uradowana rzucisz mu sie na szyje i wszystko bedzie wspaniale? Obudz sie! nie bedzie tak. Wasz zwiazek przezywa powazny kryzys! Ale przetrwa go tylko wtedy jelsi wszystko bedzie odbywało sie w swoim czasie, a czas zgodny jeszcze nie nadszedł. jesli macie być razem szczesliwi to bedziecie! Jestem tego pewna. Wiem, że stawka jest wysoka, ale nie panikuj! nie panikuj! NIe panikuj! i daj czas, czas działa na wasza korzysc! Cisza, spokoj i czas. Bedzie dobrze. Rany nie goją się w jedną noc. A teraz musisz dać mu poczuć, że jest facetem, ze sam decyduje o swoim zyciu. Zatęskni i wroci. Przyjdzie sam i porozmawiacie, ale to ON ma przyjsc. Musisz dac mu wolną rękę. Pamietaj, czas, spokoj i ta nieszczęsna męska duma. Od teraz to Twoje motto. Buźki, całuski, powodzenia i w koncu posłuchaj, a nie lamentuj. Idz z dzieckiem na spacerek. To Cię odprezy i dziecko nie bedzie czuło się porzucone. W koncu nie ma taty tak czesto jak wczesniej. Pamietaj, ze dla niego to tez moze byc problem. pa pa pa ;)



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-17, 18:20:05               Odpowiedz

        dzieki osobowa.za te slowa troche bolesne dla mnie ale ptrawdziwe.przysiegam ze dam mu czas tak jak piszesz zamilkne i bede czekac...



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: Osobowa   Data: 2009-04-17, 18:35:20               Odpowiedz

          Mimo to na forum zaglądaj, zaglądaj. Pogadamy sobie jeszcze ;).a propo tego forum, nie wiem czy to tylko na mnei tak działa czy z tego miejsca robi sie jakis totalny syf. ludzie zakładaja tak beznadziejne watki, że az mnie nerw rusza jak czytam te pierdoły. albo ,,rady" i madrosci, rodem z podstawowki. Prawde mowiac ja dorosła to moze i nie jestem, ale takie głupoty przyprawiaja mnie o bol głowy. W Twoim watku tez bywały takie odpowiedzi niektorych osob. agrrr.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-17, 18:39:28               Odpowiedz

            dzieki za wszystko,ze mi oczy otworzylasmysle teraz jaki on byl nieszczesliwy...chyba teraz odczul ulge....tak mi wstyd ze tak posepowalam ze moja glupkowata zazdrosc zniszczyla malzestwo i takie uczucie tyle pieknych chwil...tak bardzo bym chciala mu pokazac jaka naprawde jestem i odkryc jaki on naprawde jest bo jest cudownym facetem....ze tyle przeszedl ze mna



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-17, 19:42:12               Odpowiedz

            Osobowa

            Podobaja mi sie Twoje wypowiedzi. Ale co do wypowiedzi innych to szkoda ze twierdzisz ze sa dziwne skoro kazdy ma prawo myslec jak chce i odpowiadac tak jak czuje :( moze nie kazdy sie urodzil z takim talentem jak akurat TY Pozdrawiam Pa



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-04-17, 20:50:45               Odpowiedz

            może inaczej..

            mój mąż przez 4 lata mówil ze nikogo nie ma
            mój mąz zarzucał mi chorobliwą zazdrość
            mój mąż zaczął pić, jak mówił przeze mnie
            mój mąż wychodził na piwa na ławeczkę ( nota bene z nia)
            mój mąż płakał że co ja mu zrobiłam
            mój mąż wyprowadził się ode mnie inaszej 3 miesięcznej córeczki przez nasze kłótnie jak twierdził

            mój mąz dostawał smsy, która jak twierdził były pomyłkami...

            wierzyłam we wszystko i walczyłam..
            za miesiąc mam rozwód, bo on tak chce... juz nie walczę choć kocham...

            przykro mi strasznie, ale zachowywał sie identycznie jak twój małżonek

            przykro mi, ale ty i tak nie dasz temu wiary...

            pewnego dnia odezwiesz się silniejsza i przyznasz mi rację,,,

            wiem że to mało optymistyczne.. to nie słowa pomocy dla ciebie, bo wiem że tak ich nie odbierzesz, ale szczerości

            już zamilknę, bo inaczej pomóc ci nie potrafię, ale bedę śledziła twój wątek...

            tak mi przykro że rzucasz sie jak mały ptaszek w klatce...

            skąd ja to znam :(((



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-04-17, 21:23:37               Odpowiedz

            to tak troszkę pod odpowiedź undset1, jestem kuratorem i nawet nie zdajesz sobie sprawy co słyszałam od mężczyzn w podobnej sytuacji... no po prostu miód ....... i powidło..., już pomijam, że pani kurator popełniła "przestępstwo"..., ale powiedziała Tobie dokładnie to, co Twój mąż chciał żeby powiedziała... dopowiedz sobie resztę... tak na marginesiku chciałabym się mylić...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-17, 21:23:50               Odpowiedz

            Szkoda, że tu jest dostęp tylko do opini Przemkowej3, a nie jej męża. Sprawa stałaby się zupełnie łatwiejsza do zrozumienia i poczynania byłyby pewnie tez inne. Niektórzy po prostu nie mają szans na szczęśliwy związek. A bywa i tak, że ludzie są ze sobą po kilka lat i w koncu budzą sie nad ranem, patrza na partnera i mówią ,,dość". NIkt nie wie skad taka mysl i jak jej zaradzić, ale juz tego rana wiadomo, że pozostaje tylko ucałować dzieci i pakować walizki. Bywa i tak. Ludzie podejmują miłostki już jako młodzież, nie mają żadnej wiedzy na temat jak dobrze poznać drugiego człowieka. Często bywa tak,że efekt helo/ aureoli (występuje gdy jakieś cechy przyćmiewają trzeźwe spojzenie na osobowość, np. idealizowanie partnera)utrzymuje się bardzo długo, a pozniej wychodzą takie problemy. Liczne awantury 10letniego małżenstwa i wykrzykiwanie sobie ,,przeciez ja Cię w ogole nie znam". Przydałoby się robić w szkołach licealnych jakieś wykłady o tym jak poznawać ludzi i nie dawać się ponosić przypływom emocji i niedojrzałych miłości. Być moze Twoje małzenstwo własnie takie było. Nie znaliście sie na tyle dobrze, by wiedzieć jakie macie oczekiwania i potzreby wobec siebie. Szkoda,że musiałaś dowiedzieć się o tym w tak przykry sposób. A to co teraz nazywasz miłością do osoby, z ktorą sie rozwodzisz moze być uzaleznieniem, bądź przyzwyczajeniem do niej. Prawdopodobnie jesteś osobą ulegliwą w stosunkach miedzyludzkich (bądź szczególnie w stosunku do męża). Ale uwierz w swoje szczęście. Będziesz wolną kobietą, bogatszą w doświadczenia. Spróbuj nie popełniać ponownie podobnych błędów i pamiętaj, że Twoja szansa na szczęście jeszcze nie jest stracona.

            Uwaga faceci! Te dojrzałe i zdeterminowane kobiety atakują! (szyderczy śmiech!) ha, ha ha! ;)

            Strasznie was lubie, Babeczki.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 11:22:15               Odpowiedz

            powiem szczerze ze ostatnie wypowiezi mnie zaskoczyly....bo to ja chyba znam choc troche wlasnego meza a nie wy.....a sprawa rozwodu wogole narazie nie istnieje....a poza tym znam adres tej dziwczyny i znajoma mieszka kolo niej i okazuje sie samochod mojego meza ani tam nie przyjechal...wiec nie badzcie takimi swinmi jak jeszcze nic sie stalo...a poza tym powiedzial o tym wszystkim kurator w tajemnicy on nie wie ze ja o tym wiem...wiec po co podcinavie mi skrzydla....czy uwazacie ze jak jest kryzys to ludzie juz nie polacza sie i nie beda szczesliwi?moze i nie wroci...ale przykro mi wszyscy prawie na swiecie sa zawistni i zlosliwi...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-18, 11:35:05               Odpowiedz

            Przemkowa3, nie, nie to nie tak! Moj ostatni post był w prawdzie bardziej do Uniset1. Twoja sytuacja jest nieco inna. To jej małzenstwo skonczyło sie rozwodem. Wy wciaz walczycie! wciaz macie siły! To nie tak. przepraszam ze dałam Ci powody do takiego myslenia.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 11:45:37               Odpowiedz

            no wlasnie tak liczylam na ciebie....znam troche meza i powiedz mi czy kurator mowilaby mi o tym ze on mnie kocha zebym sobie niepotrzebnie nadzieje robila...wiem ze on by jej nie klamalk.po prostu by normalnie jej powiedziual ze odchodzi ityle...gdyby mieszkal z ta dziewczyna to choc raz w ciagu dnia...nie wierze ze jak ona ma 2 malych dzieci to wybral je...wie ze gdyby zdecydowal sie na ten zwiazek musialby podjac sie wychowywania jej dzieci...a poza tym ostatnio dowiedzialam sie ze ona ma 2 meza.a moj maz tylko z nia mial kontakty...do tej pory nie ufalam mu i zazdrosc zaslonila mi oczy a teraz ludzie dogryzaja



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 11:51:28               Odpowiedz

        a poza tym bylby po prostu szczesliwy z inna kobieta...to sie chyba widzi....a on jest zalamany...a ja dzieki wam zwlaszcza internetowej pani kurator co ma pewnie do czynienia tylko z marginesem spoleczenstwa,mam znow mezowi dowalic ze ma kochanke i pewnie jeszcze sama wystapic o rozwod?nie poczekam...i mysle ze odnajdziemy sie...



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: Osobowa   Data: 2009-04-18, 12:15:13               Odpowiedz

          Przemkowa3
          Osobowa, 2009-04-17, 18:04:42 - ten post był całkowicie do Ciebie


          Osobowa, 2009-04-17, 21:23:50 - a ten tylko do osoby, ktora brała udział w Twoim wątku



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 12:37:34               Odpowiedz

            dzieki.czyli mam pozytywnie myslec?i czekacjutro mazma do nas przyjechac?a przeciez gdyby z nia byl to by u niej siedzial bo ona tylko wekendy ma wolne.a mama jego mowi ze co rano maz wraca....staram sie mu wierzyc...uwazasz ze powinnam mu zaufac i naszej kurator?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-04-18, 13:20:51               Odpowiedz

            przemkowa to nie tak ze jestemy zawistni i zlosliwi.Kazdy pisze na podstawie swoich doswiadczen. Dla mnie samej jest zastanawiajace zachowanie Twojego meza, to jego odseparowanie sie od was, ale ja nie znam calej sytuacji ie wiem jak bardzo mu "zaszkodzilas" jak go skrzywdzilas, czy gafaktycznie twoja wina byla az tak wielka zebys to tylko ty miala o was walczyc.
            Tobie bardzo zalezy na waszej milosci zwiazki i rodzinie i to daje ci prawo i sile do walki o twojego meza i wasze szczescie.
            Ale tez nie masz sie co dziwic ze inne kobiety spostrzegaja ta sytuacje troszke inaczej niz ty. Wiele z nas tak jak ty wierzylo walczylo i chcialo ufac i co sie potem okazywalo..?Klamstwa klamstwa klamstwa a na koniec rozstanie. Przez kazda przemawiaja jej wlasne doswiadczenia, ale na pewno nie zlosliwosc i zawisc.

            Co do twojej sprawy przemkowa, nie masz innego wyjscia jak zaufac jesli chcesz wszystko naprawic. A co bedzie czas pokaze. Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-18, 13:54:48               Odpowiedz

            Przemkowa3, Masz męża, Kochasz go, zaufaj mu. Nie myśl o tym czy kłamie, czy oszukuje, czy to co mowi jest realne, zaufaj. Daj się ponieść całkowitym zaufaniem. Uafj. bezgranicznie.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 13:59:38               Odpowiedz

            ale dla mnie to wlasnie wszystko czego teraz dowiedzialanm sie 0od ciebie i kurator jest realne....to co mowi mi jego kolezanka...mysle ze gdyby byl z nia wszystko po kolei inaczej by wygladalo...do tewj pory ja jak pisze ktos na forum ukladalam jak moja ukladanke...mimo ze to byla kumpela zrobilam kochanke po swojemu...a teraz zrozumialam ze go zranilam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-18, 14:18:54               Odpowiedz

            Twoj problem polega na tym,że chciałabyś ciągle go kontrolować. Przykro mi to pisać,ale w waszym związku nie było tak cudownie jak się wydawało już przed tymi wszytskimi problemami. Wasze stosunki małzenskie były zbyt oziębłe. Twoj mąż nie mogł tego znieść, ale dla Ciebie nie było to, az tak straszne, gdyż akurat w tym czasie dostałaś nową role. Zostałaś matką i miłość do dziecka przyćmiła cały Twoj świat. To normalne. Wraz z kolejnymi miesiacami zycia waszego dziecka wasza miłosc powinna kwitnąć. Nie stało sie tak, gdyż Ty role matki wziełaś tak powaznie,ze pewne sprawy stawały sie dla Ciebie nie tak widoczne jak były. Natomiast Twoj mąż (jak podejzewam) jest na tyle wrazliwy, ze jego czara goryczy sie przelała i tu wchodzi watek tych kobiet w ktorycz szukał wsparcia. Ty od razu załozyłaś zdrade. Kolezenskie relacje miedzy mezczyna a kobeitą są całkowicie na porzadku dziennym, jednak nie dla Ciebie, bo Twoim światem było dziecko. Twoje skupienie na dziecku stało się bodźcem, a żal męża reakcją. Zawiodłaś go przez swoją nieufność. Mówisz, że już się zmieniłaś, a ja Ci powiem, że się mylisz. ten problem dalej w Tobie siedzi. A problemem jest nic innego jak brak zaufania do męza. Już pisałam o męskiej dumie. To dobra proba waszego zwiazku. Teraz pałęczkę musisz przekazać mężu. Musisz dać mu czas, by podjąć decyzje. A jesli kocha, a kocha, to zakonczenie wszyscy znamy. Tylko teraz on musi sam do tego dojsc, Twoim zadaniem jets czekać i się nie zamartwiać. Musisz mu wierzyć. Teraz i jutro.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-18, 15:29:43               Odpowiedz

            boze osobowa jak wspaniale mnie rozumiesz czytasz miedzy wierszami mysle xze bez problemu z mezem bys sie dogadsala....rzeczywiscie bardzo chcialam i chce niestety nadal go kontrolowac..wystarczy ze ludzie walna ze ma kogos a juz zaczynam wariacje zapominajac o wlasnych przemysleniach i rzeczowych konkretach...nadal sobie z mezem nie ufamy to tak jak z ranami nie przejdzie z dnia na dzien



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-19, 11:03:07               Odpowiedz

            osobowa

            Ogolnie Pieknie pisze duzo rozumie daje ci dobre znaki

            A TOBIE zycze wytrzymalosci i sily a bedzie wszystko OK wiem ze nie jest to proste ale widzisz ile znaczy MILOSC i ZYCIE niestety raz pod gorke a raz z gorki trzymam kciuki PAPA



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-04-19, 13:05:39               Odpowiedz

            Przykro mi że tak piszesz przemkowa..

            "powiem szczerze ze ostatnie wypowiezi mnie zaskoczyly....bo to ja chyba znam choc troche wlasnego meza a nie wy.....a sprawa rozwodu wogole narazie nie istnieje....a poza tym znam adres tej dziwczyny i znajoma mieszka kolo niej i okazuje sie samochod mojego meza ani tam nie przyjechal...wiec nie badzcie takimi swinmi jak jeszcze nic sie stalo"

            prosiłaś o opinię więc ją dostałaś ode mnie...
            nie jestem nieomylna, nigdy tego nie tweirdziłam, wyraziłam swoje zdanie, a wyzywanie kogoś od świń to chyba lekkie przegięcie...

            ja swojego męża myślałam że też znam bo znałam od 12 roku życie przez 19 lat.. i nie znałam...

            skoro jednak tak brzydko odpisujesz i reagujesz zamilknę już w twojej sprawie..

            życzę wszystkiego najlepszego szczerze...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: eska   Data: 2009-04-19, 19:22:37               Odpowiedz

            Witaj,ja ze swojej strony napisze ci tylko tyle...
            kazdy wyraża swój punkt widzenia pod wpływem doświadczeń osobistych na dany temat.
            Jadną kobietę mąż zdradzał przez 10 lat,ale ona dopiero teraz to odkryła ,a on zachowywał się jak anioł...a ona taka ślepa...więc napisze ci,niewierz mu bo on i tak cię zdradza.
            Druga podejrzewa,śledzi a mąż jak ten wierny pies,kocha i daje dowody i okazuje się ,żę nic z tego-więc napisze ci,że masz mu ufać.

            Każdy problem jest inny,więc jeśli ty-sama jego żona niewiesz czy jest z tobą szczery,tymbardziej my,nie będziemy tego wiedzieć.
            A to jakby nie było jest kluczem całej sprawy.
            Nieszczerość wcześniej bądz póżniej wyładzi,jest tak destrukcyjna,że taka osoba jest jak w obłędzie.
            Niewiem,powiem szczerze,czy mąż wyprowadził się bo nie mógł znieść twoich bezpodstawnych podejrżeń,czy też woli żyć sam,aby nie spoglądać ci w oczy,ma już dość okłamywania cię ...i się zwyczajnie odsuwa.
            Czas pokaże,choć generalnie faceci są mniej wrażliwi w tej kwestii,kobiety szybciej kruszeją.Zazwyczaj,sa wyjątki.

            Staraj się zachowywać spokój,być pogodna,generalnie nie zakładać zdrady,ale przyglądać się jemu,niewiem,jaki jest wasz kontakt...nie chciało mi się czytać wszystkich wpisów.
            Myślę,że twój mąż bardzo się pogubił ,pisz jak sprawy się mają,pozdr.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-20, 09:10:40               Odpowiedz

            wczoraj nastapil przelom...przyjewchal....podarowal czekoladki niesmialo i mocno przytulil mowiac ze bardzo mu mnie brak.....potem sam zaczal ze wszystko przemyslal....ze zawsze bardzo nas kochal i nadal kocha i chce byc z nami do konca zycia....zapytal czy nadal go chce?wszystko pomalu wraca do normy...ale nie takiej jak kiedys...teraz inaczej chcemy zyc....prawdziwie szczerze pieknie.....planujemy wynajeciemieszkania lada moment....teraz tylko prosze was kochani o mile komentarze zararzajace mnie radascia i wiara mno i jak mam teraz na przyszlosc postepowac wobec meza zeby czul sie kochany doceniany?piszcie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: eska   Data: 2009-04-20, 10:37:16               Odpowiedz

            SUPER!!!
            Wiesz co,ty nie potrzebujesz wskazówek,teraz już będziesz sama wiedziała,co robić,żeby czuł się kochany...
            Musiało się to wydarzyć,żebyś zrozumiała,że go zaniedbywałaś.

            To ,że przyjechał,to,że planujecie,to bardzo duży krok i myślę,że już teraz będzie dobrze.PZDR



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-04-20, 11:39:57               Odpowiedz

            BRAVO


            Super bardzo mnie to cieszy wiedzialam ze on was kocha ale potrzebowal czasu ciesze sie niesamowicie badz spokojna i wszystko rozwazaj pomalenku bez emocji a bedzie jeszcze piekniej buziaki



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-20, 13:07:14               Odpowiedz

            sama dobrze wiesz co było powodem tych wszytskich nieszczesc. udało ci sie odzywaskac cos bardzo waznego. staraj sie by to utrzymać. i co najwazniejsze wierz swojemu mezowi. wiarą i zaufaniem zbudujcie fundament waszej rodziny. powodzenia!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Seisa   Data: 2009-04-20, 13:27:12               Odpowiedz

            Witaj, Przemkowa

            W ktoryms ze swoich postow napisalas:
            "wieczorem napisalm mu esa z podziekowaniem za fajny dzien...a wiecie co on nato??????????zebym sie przyznala do prawdy----

            I Twoj maz mowi Ci tutaj, jak on Ciebie widzi i jakie sa powody jego odejscia...

            - ze chcesz zeby on wrocil tylko do dzieci,

            - ze obydwoje wiecie, ze od dawna go nie kochasz

            - i nigdy w zyciu mu nie zaufasz...

            - ze robisz to wszystko tylko na pokaz dla ludzi

            - chcesz zeby on wrocil ale tylko po to, zebys sie nie wstydzila (przed innymi) ze jestes sama, ze on Cie zostawil.

            On Ci tu wyraznie powiedzial, ze odchodzi, bo Ty go nie kochasz, bo robisz wszystko pod publiczke, ze on sie w Twoim zyciu nie liczy i podejrzewam, ze traktujesz go tak, jak twoja mama traktuje twojego tate. Napisz nam moze o tym.

            Nie zlosc sie i nie czuj sie odrzucona czy karcona tym co teraz pisze. Ja chce tylko twojego dobra i jesli popelnie blad w wypowiedzi, wybacz. Pamietaj, ja Ciebie nie sadze, nie krytykuje, nie potepiam ani nie uwazam, ze jestes bezwartosciowa itp. NIE. Jestes tak samo wartosciowa i wazna jak kazdy z nas tutaj jest, jak sama tez jestem. Masz wiele zalet, ale i jak kazdy z nas masz i wady. I tym wpisem postaram sie zwrocic Ci uwage na wady, a moze raczej bledy, ktorych sama w sobie jeszcze nie dostrzeglas, a ktore przyczyniaja sie w znacznej mierze do problemow rujnujacych po cichu Twoje malzenstwo.

            Mysle, ze powinnas zajac sie soba. Wez slowa swojego meza na BARDZO powaznie i pracuj wlasnie nad tym, na co Twoj wlasny maz zwrocil Ci uwage.

            ZE GO NIE KOCHASZ I ROBISZ (niestety) WSZYSTKO NA POKAZ, bo Ty i twoja mama boicie sie opini sasiadow, rodziny, znajomych itp.

            Czekasz? Ale czym jest twoje czekanie i na co tak naprawde czekasz? Spojrz na swoja mame? Jaka jest? Jak traktuje swojego meza? Pisalas, ze go nigdy nie kochala. Mama dala Ci przyklad, jaka NIE byc. Ucz sie takze z jej przykladu. Badz inna dla swojego meza niz Twoja mama byla i jest dla swojego meza.

            Jeszcze nie jest za pozno. Poszukaj fachowej pomocy psychologa. Pracuj NIE nad mezem, pracuj nad SOBA. To nie on jest tu problemem, wybacz Skarbie, ale to TY jestes problemem waszego rozwalajacego sie malzenstwa. (Co nie znaczy, ze z jego strony wszystko jest ok)

            Potrafie sobie nawet wyobrazic, ze Twoj ostatni wpis tutaj na forum bylabys zdolna wymyslec, wlasnie ze wzgledu na te OPINIE innych (nas tutaj, ktorych opinia powinna Ci byc najserdeczniej obojetna, bo i tak kazdy ma swoja, tak jak i Ty powinnas miec wlasne zdanie i podejmowac wlasne decyzje, a nie przejmowac od innych gotowe recepty na zycie).

            Teraz otrzymalas oczekiwane uznanie i gratulacje od forumowiczow, ktorym zaserwowalas hapy end swojej opowiedzianej nam tu historii. I mam nadzieje, ze tak wlasnie jest, Droga, mila dziewczyno, ze nie placzesz gdzies gorzko w jakims kacie samotnosci, ze nie skrzywdzilas siebie az tak potwornie tylko po to, by nam tutaj uniemozliwic prawienie Ci moralow typu: a nie mowilismy Ci? Trzeba bylo posluchac co pisalam itp.

            Tutaj, na forum nikt nikogo za nic nie potepia, nikt nikim nie gardzi, nikt nie sadzi, szydzi, ale tez i nie nagradza. My wszyscy, pomagamy sobie wzajemnie prac wlasne brudy, leczyc okaleczenia, uczyc sie zyc w prawdzie, by nie przegapiac szczescia, gdy niespodziewanie zawita do naszego zycia. Kto jest tu z innych powodow pomylil miejsca i nie powinien tu pisac.

            Cieple usciski dla Ciebie i pozdrowienia dla Twojego wspanialego, bardzo kochajacego Ciebie i dzieci meza.




          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-20, 16:03:45               Odpowiedz

            ja prawde napisalam z tym koncem naszym....pogodzilismy sie z mezem...dziekuje seisa za te slowa...masz racje ale nie ze wszystkim...mama mojego tate w porzadku traktuje....ale nie mnie i mojego meza....pierwszy problem to to ze ona pila nalogowo przez 11 lat mojego dziecinstwa....trauma i tragedia dla mnie...pamietam kazdy dzien...ale wolalabym nie pamietac....od tamtej pory chyba(tak podejrzewam sama siebie)nikomu w zyciu nie ufam...nauczylam sie samodzielnosci i walki...ale przyrzekam ze bardzo kocham meza...i jestem z nim bardzo szczesliwa ale jest ale....nie ufam mu i boje sie go ze mnie skrzywdzi jak matka....i to nie jego wina....to moja wina wina ktora lezy w mojej psychice od dziecinstwa....wiem ze powinnam isc do psychologa i pojde....bo chce wyleczyc sie z tego....nornalnie chce zyc...a co do pokazu...nie robie czgokolwiek dla ludzi...raczej to matka mna steruje np.maz tydzien temu bardzo chcial zebym placek upiekla taki co lubi...ba nawet mi wszystkie skladniki kupil....i wiecie co mialam piec a tu mama pyta dla kogo?i zybym wtedy nie piekla bo ona nie ma czsu na pilnowanie dzieci...wiecie co nie umialam sie przeciwstawic!!!!!!!!tak chcialam mu upiec ten placek...upieklam za kilka dni...maz jest bardzo zly na mame ze ciagle wtraca sie miedzy nas...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-20, 16:51:28               Odpowiedz

            A tak, Przemkowa, kochana jesteś

            psycholog nie wyleczy ciebie, on tylko pokarze , ze możesz z tą Przemkową obecną się pogodzić i żyć dalej wiedząc o nie więcej

            zespół cech DDA - zrób sobie test z tej strony, nie po to żebyś miała świadectwo, tylko po to żeby wiedzieć jakie cech masz i jak one tobie przeszkadzają w życiu, a poradzisz sobie

            życzę tobie spełniania się w miłości, tylko nie zapominaj , że do tej miłości ty jesteś najpotrzebniejsza, bo bez ciebie jej nie będzie

            pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Seisa   Data: 2009-04-20, 20:21:29               Odpowiedz

            Swietnie ;]

            Dobrze, ze nie siedzisz gdzies w kacie zalana lzami, ale jestes tutaj z nami i dzielisz sie z swoim szczesciem, zadowoleniem i wnioskami.

            Mysle, ze to co sie stalo poglebilo i uswiadomilo Wam obojgu wasze uczucia i rownoczesnie pokazalo, jak kruchym i delikatnym fenomenem jest milosc. Ona domaga sie ciagle pielegnacji i dbania o nia. Jak roslinka, pielegnowana - cieszy, zaniedbana - ginie.

            Maz jest darem danym Ci od zycia, tak samo jak i Ty jestes darem dla niego. On to widzi i ceni od poczatku. Ty teraz tez zobaczylas, jak bardzo Ci na nim zalezy. I o to chodzilo. Ciesz sie nim i dajcie waszym dzieciom szanujacych sie i doceniacych siebie rodzicow.
            A zaufanie, to nie jest cos co mozemy dac lub nie, w zaleznosci od humoru i woli. Zaufanie jest w nas lub go nie ma. Przy tak oddanym mezu nauczysz sie ufac, nie obawiaj sie. Zobaczylas sama, ze ze spokojnym serduszkiem mozesz sie na niego otworzyc.

            Pokaz (sobie) na co Cie stac"; )

            Zycze Wam powodzenia w realizacji celow zyciowych i planow i nie zapomnij o marzeniach dla siebie, czulosci dla dzieci, namietnosci dla meza i usmiechu na codzien : ) I zawsze, gdy pojawi sie problem szukaj rozwiazania w sobie, na motto: "chcesz zmienic swiat (innych), zacznij od siebie".



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: nickt   Data: 2009-04-20, 21:47:38               Odpowiedz

            boże Przemkowa, za co ten psycholog karał Cię będzie ??
            a do tanga trzeba dwojga... :)
            pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-21, 16:56:26               Odpowiedz

            kochanie pojawia sie kolejny problem....moj...zrobilam test na cechy dda.mam ich wiele glowna to strach przed zyciem i nieufnosc nie radzenie sobie z kontaktami z bliskimi....raz jestem jak maskotka...chcialabym zeby maz mnie caly czas obsypywal komplementami czuloscia...a wiadomo ze nie zawsze ma na to czas i ochote...tez ma swoje problemy w pracy...nie raz popsuty nastroj albo ostatnio wczoraj byl w pracy tej nowej i za wiele czsu nie ma...wiec ja wieczorem napisalam mu smsa milego ze tesknie i wogole....a on nie odpisal...prace ma do 23 w nocy...ale nie napisal nic puscil tylko sygnalka...ja od razuu rozpacz...placz cala noc....rano nie wytrzymalam i spytalam czemu nie odpisal ze juz mysle bog wie co a on ze po prostu zapomnial bo pracowal a potem zapomnial jak facet....ze bardzo nas kocha...oczywiscie pisze mi wiele pieknych esow...ale mi jest malo...boje sie ze ...no wlasnie nawet nie wiem czego??????????????zeby to wszystko sie nie popsulo.....zebym znow nie byla taka jak kiedys....boje sie...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-21, 18:21:03               Odpowiedz

            malo tego poklocilismy sie juz....zapytalam go czy nadal spi w kielcach?powiedzial ze tak i nie powinnam sie tym przejmowac ze jak cos znajdziemy to raze m zamieszkamy....zaczelam plakac ze co to za zycie kiedy go z nami nie ma?a on od razu nerwy ze znowu mu nie wierze ze sie nie zmienilam i znowu jest jak kiedys....zalamalam sie....myslalkam ze normalnie mi prawde powie ze bedzie chcial zebym normalnie to przyjela a on od rzu nerwy i przykrosci....jak mamy dalej zyc?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-04-21, 19:13:22               Odpowiedz

            Czego Ty od niego wymagasz?! Przestań. To człowiek! on tez musi zyc. juz Ci pisałam, zebys skonczyła z tymi awanturami. Po co płakałaś? zapytałas czy spi w Kielcach (nie powinnas, ale) on Ci na to odpowiedział prawde + to co chciałaś usłyszeć, ze niedługo cos wynajmiecie razem i bedzie dobrze. Przeciez tego chcesz, nie rozumiem dlaczego płakałaś. Powinnaś go pocałować i powiedzieć ,,dziekuje, ze sie starasz" i jeszcze ,,bedzie pieknie". Przeciez wszytsko jest w toku. poruszacie sie w przod. jest dobrze, są postępy. Aaa i jeszcze moze wciel w zycie taki plan: jesli mąż pracuje- Ty mu nie przeszkadzasz, jelsi wiesz, ze wraca pozno z pracy to na pewno bedzie zmeczony- nie przeszkadzasz. jesli koniecznie musisz mu cos napisac, napisz ,,dobranoc" czy cos w podobie wieczorem, po pracy. Jesli Ci odpisze to fajnie, jesli nie to... pewnie śpi! ;) Zatęsknijcie za sobą troszkę, to dobry czas. Wyobraź sobie tą radość keidy w koncu sie spotkacie- kazde steknione. Tak bedzie łatwiej okazywac wam miłosć i radość.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-04-21, 20:47:10               Odpowiedz

            przemkowa, może posłuchaj tej "internetowej pani kurator co ma pewnie do czynienia tylko z marginesem spoleczenstwa", (tak na marginesie, dobrze już wiesz, że kurator nie tylko jest związany z marginesem..., i wiesz skąd to wiesz). Więc według tej "pani kurator" masz myśleć pozytywnie, ale i realistycznie. Najlepszym rozwiązaniem dla was będzie kontakt z poradnią rodzinną, i nie ma się nad czym zastanawiać, a tym bardziej się bać, my znamy tylko Twoją wersję wydarzeń... ktoś musi wysłuchać drugiej strony...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-22, 13:01:48               Odpowiedz

            osobowa no ale dlaczego nie mam prawa wiedziec co sie z nim dzieji i gdzie mieszka?jak mam mu ufacx i cos budowac jak on nie chce mi nic powiedziec?nie rozumiem czemu?oczywiscie juz uciekl w swiat swoj...zamknal sie przede mna...nie wiem jak trafic do niego jak sprobowac go otworzyc...moj maz tez mialm trudne dziecinstwo...byl najstarszy i wszystko na nim spoczywalo...ojciec jest chory psychicznie ale leczy sie...niesyety calke dziecinstwo byl okropny dla meza bil go ponizal katowal psychicznie...bil tez matke a moj maz byl tego swiadkiem...kiedys to wszystko mi opowiadal z takim bolem...powiedzial ze ten zal krory ma do ojca odgrywa na mnie...nie wie czemu ale tak jest...ze jak tyle slow przykrych mu powiedzialam podczas klotni to zamknal sie przede mna jak przed ojcem....teraz trudno jest mu we mnie uwierzyc ze kocham go ze jestem jego przyjacielem a nie wrogiem.....mysslicie ze ta trauma z dziecinstwa ma teraz wplyw na to co teraz robi?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-21, 22:26:39               Odpowiedz

            Znajdź w skarbonce 20 PLN i goń do Kielc , zakup sobie :
            "CZAS UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE " CERMAK I RUTZKY

            Rozprowadza to PARPA

            Wykaż się znajomością netu i poszukaj adresów w okolicy.


            Pozdrawiam. To co pokazał tobie test to początek, teraz do pracy.

            Ubieraj obuwie robocze , męża pod rękę i dalej w świat nauki siebie i pracy nad sobą , a może na złote gody mnie zaprosicie.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: PDKu   Data: 2009-04-21, 22:29:45               Odpowiedz

            O ile będę wśród żywych, a jak nie to z góry będę się radował waszą radością.

            PS Zapomniałem dopisać w poprzednim.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-28, 14:35:50               Odpowiedz

            wita was...jakos nam pomalutku sie kreci zycie do przodu...widac ze zrobilismy ogromne postepy...zwlaszcza chyba ja....piszemy do siebie naprwade przecudowne rzeczy....dbamy o siebie...maz jak tylko ma wolne jest u nas i jezdzimy na lody z dziecmi....na wszystko nam daje pieniadze(widac ze teraz ma)co mnie cieszy...jest tylko jedno ale i to powazne-nadal mieszkamy osobno...ja u moich rodzicow a maz u swoich...mowie wam paranoja!!!!!!!!!!!!!nie mamy kiedy sami pogadac poprzytulac sie a o seksie nie wspomne!!!!!!!!bo gdzie...?????????ja bylismy razem to chociaz wieczory nam zostawaly i noce.a teraz?maz ciagle mnie pociesza ze lada miesiac wynajmiemy mieszkanko i wszystko bedzie ok...ale strasznie nam obojgu brak intymnosci....a nasi rodzice chyba z tego sie ciesza...zadne z nich nawet raz nam nie zaproponowalo ze wezma dzieci a my spedzimy czas sami....ale rzucilam myskl mezowi ze powinnismy wyjechac do kielc jakiegos hoteliku na noc razem sami na romantyczna kolacje.wiadomo koszt jest ale teraz wiemy ze zyje sie raz i bedziemy dbac o milosc i namietnosc zwlaszcza ja...piszcie co myslicie



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: karolina   Data: 2009-04-28, 16:02:05               Odpowiedz

      witaj Przemkowa:-)

      ehh jak to czytam to jakbym wkradła się do swojej głowy dobrych kilka lat temu. napiszę ci jak to było u mnie i może weźmiesz coś dla siebie i ustrzeże cię to od błędów choć w niewielkim stopniu:-). ja też jestem DDA. wiekowo jestem starsza od ciebie więc i bardziej doświadczona i z tego mojego doświadczenia i mega pracy jaką nad sobą wykonałam problem największy to lęk przed bliskością. otóż ja bardzo chcę i potrzebuję bliskości daję temu wyraz ale jak przyjdzie co do czego bum i lęk. z tego powodu miałam obsesje kontrolowania poczynań męża. dokładnie w takiej formie jak ty. tysiące smsów i zawroty głowy gdy nie odpisywał. wcześniej awantury i podejrzenia gdy nie wiedziałam co robi. i mój mąż dokładnie mówił to co twój że go NIE KOCHAM. i wiesz co? po prawie 2 latach od jego odejścia (rozwód 1rok) przyznaje mu rację. nie że go nie kochałam ale że mu urządziłam piekło (on mi notabene też ale to już inna bajka). moja niedojrzałość zrujnowała cały związek. choć pracowałam nad sobą 12 lat pod koniec było już tyle zadanych ran że nie było co ratować. spirala bólu była tak nakręcona że żadne z nas nie miało siły nadal walczyć. ja próbowałam bo wiedziałam że miłość to wybór ale on poddał się. teraz jest z inną kobietą która w maju urodzi mu syna. czy jest szczęśliwy? zdecydowanie nie (wiem od niego chciałby cofnąć czas a dziecko już lada moment się narodzi) bo myślał że jak odejdzie i zwiąże się z inną osobą to nadejdzie szczęście. a nie nadeszło. a wiesz dlaczego? bo kompletnie się on nie zmienił. nie zmienił się pomimo swoich doświadczeń. wciąż popełnia te same błędy. ja nadal nad sobą pracuję i uczę się żyć szcześliwie. teraz wiem że jeśli chcesz być kochany kochaj że jeśli chcesz by tobie zaufano ufaj sam gdy chcesz aby cię szanowano sam szanuj. nie ma innej drogi. dużym problemem w moim związku było to że wieszałam się emocjonalnie na mężu i jego humory były moimi. ponad to bardzo dużo od niego wymagałam. tyle że prawie nie starczało na jego życie. i we wszystko wplątywałam bo ja cię bardzo kocham. teraz wiem że nie kocha się w ten sposób drugiej osoby tylko ZASPOKAJA POPRZEZ NIĄ WŁASNE POTRZEBY!!!!!!!! potrzeby powstałe w dysfunkcyjnej rodzinie które poprzez zaniedbanie pozostają w dorosłym metrykalnie człowieku choć psychicznie niedojrzałym. i takim sposobem druga osoba nie jest w stanie udźwignąć ciężaru POTRZEB partnera i własnych. przypuszczam że jeszcze doskwiera ci SAMOTNOŚĆ. bynajmniej mi doskwierała. dojmująca wszechogarniająca samotność kończąca się z reguły duszącym płaczem. to też dostałam w "prezencie" od patologiczej rodziny. gdy przeczytałam książkę wirus samotności zrozumiałam dlaczego tak mocno to odczuwam mimo że mam męża i dwoje wspaniałych dzieci. moja rada jest taka. zacznij od siebie. zmień siebie. popracuj nad sobą. zaufaj najpierw sobie. to jedyna droga do twojego szczęścia. jeśli będzie go w tobie dużo to i inni go dostaną i dzieci i mąż. zamiast brać zacznij dawać. ale żeby dawać innym musisz dać sobie sama. a co? miłość kochana, troskę, zaufanie, czas, rozwój. bardzo bym chciała byś unikneła tych błędów co ja i byście odnalazli siebie w tej trudnej stresującej sytuacji. teraz z perspektywy czasu widzę jak WAŻNA jest cierpliwość!!!! ty chcesz mieć tu i teraz!! to ogromny błąd! kochaj i zajmij się sobą i dziećmi a nawet nie spostrzeżesz się jak będziecie razem. inaczej niestety facet ucieknie. nie wytrzyma presji i odejdzie. tak jak mój mąż. i choć teraz z perspektywy czasu jestem mu za to wdzięczna bo wiele rzeczy zrozumiałam i nabrałam właściwego dystansu do wielu spraw to jednak było to mega bolesne doświadczenie w moim zyciu. ja życzę Ci by w twoim przypadku zakończyło się ....i żyli długo i szczęśliwie:-)

      pozdrawiam ciepło



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-04-28, 16:51:15               Odpowiedz

        dzieki karolina za te slowa....widze ze swietnie sie rozumiemy....rzeczywiscie to prawda ze chce jak najszybciej byc taka kobieta jaka zawsze chcialam...wolna od tego co przeszlam w dziecinstwie...ale mysle ze jedynym moim wysciem jest terapia dla dDDA.teraz chce w najblizszym czasie powiedziec o tym mezowi...tzn o tym ze chce wyleczyc sie z tej obsesji poczucia braku milosci....maz wie od dawna o tym co przeszlam w dziecinstwie ale ja boje sie mu tego powiedziec...juz pojawia sie lek przed niezrozumiwniem...choc wiem ze i on przeszedl w swoim domu pieklo...powiem ci jak wczoraj i dzis bylo....mam cos takiego ze jak maz jest w pracy to wszystko jest ok...wiem ze jest zajety...i malo pisze mi ...ale zawsze bardzo romantycznie i od serca...ze koch teskni...ja kiedys nie docenialam tych jakze zadkich smsow od niego...teraz wystarcza ze raz dnia mi cos napisze...wiem ze nie moze czesciej....ale np.wczoraj miall wolne i powiedzial mi (co jest bardzo wazzne)ze jedzie do kielc zrobic kolegom z pracy starej pozegnanie i jada pic...docenilam jego szczerosc,bo kiedys by mi nie powiedzial....ja nie mialam nic przeciwko temu...nawet jak pili to pisal mi naprawde wspaniale smsy....ciesze sie ze nawet przy kolegach znalazl czas dla mnie...i wszystko bylo ok...napisal wieczorem ze taki nasz bliski kolega przenocuje go i rano wroci do domu....zgodzilam sie...ale problem dzis rano sie pojawil...wiecie jak jest po wypiciu tony wodki?mega kac...a ja juz chcialabym zeby on od rana pisal mi albo dzwonil co sie z nim dzieje czy wrocil do domu....i wiecie co tu nie chodzi mi o to ze nie ufam mu gdzie jest...bo wiedzialam ze napewno tam tylko chodzi juz o jakies dziwne dla mnie samej poczucie ze to ja chce byc najwazniejsza...no ze on powinien ciagle o mnie myslec okazywac mi to NA KAZDYM KROKU!!!A TO JEST PRZECIEZ CHORE!!!!!sama sie sobie dziwie!!!! ni e wiem czemu takie cos mnie dopada...oczywiscie maz nic nie pisal(bo jak jak ledwo zyl i spal) a ja juz tona sms ow dzwonie o n odbiera a ja pretensje czemu nie jest w domu?zachowalam sie idiotka...byla 11 rano a ja pretensje tylko o co?przeciez nic nie zrobil...ma z zapytal co sie juz ze mna dzieje?wiec mnie zapalila sie czerwona lampka ze przesadzialm...ale on sie zdenerwowal....potem zadzwonilam do niego jeszcze raz i powiedzialam ze nie powinnnismy sie o t o klocic bo nie ma o co....maz przyznal racje i obiecal ze w domu sie odezwie....i wiecie ze napisa ba nawte przeprosil...on mnie!!!!a to ja mam obsesje...boze czego ja chce??????????????przeciez on ma prawo miec wolnosc czasem a ja ciagle narzucam sie....niby jego cieszy ze wyznaje mu milosc rozumiem ale sama mnie to meczy...boje sie ze przyjdzie gorszy dzien mezowi jak kademu czlowwiekowi i bomba wybuchnie...karolina pisze o samotnosci....ja tak bardzo ja odczuwam ze najchetniej ZAMKNELABYM MEZA W DOMU I NIE WYPUSCILA WOGOLE ZEBY BYL TYLKO MOJsami widzicie ludzie z DDA czuja ciagla potrzebe okazywania im milosci czulosci itak zawsze jest malo...co mam robic????????ja chce zeby maz byl szczesliwy ze mna a nie kochall ale czul siejak w kladce



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: karolina   Data: 2009-04-29, 18:11:35               Odpowiedz

          ja osobiście uważam że najlepszą decyzją będzie terapia. tam dowiesz się bardzo wielu rzeczy o sobie i sposobach radzenia z trudnymi emocjami. już jest dobrze skoro sama zdajesz sobie sprawę z samego faktu że masz problemy. to już połowa drogi do sukcesu.

          pozdrawiam ciepło.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-01, 11:37:29               Odpowiedz

            kochani no pomozcie...znowu cos dziwnego sie ze mna dzieje..ostatnio niestety byla mala sorzeczka z mezem o seks...on bardzo za tym teskni ale nawet za po prostu tesknimy za intymnoscia poczuciem bliskosci wieczorem...niesty poszlo o to ze zazartowalam ze chyba za pare miesiecy cos miedzy nami bedzie bo nie mamay domu/....wkurzyl sie....wiem ze to dlatego ze teskni...powiedzial tylko ze jak mi odpowiada za pare miesiecy to tak bedzie on wytrzyma...ale wczoraj juz sie nie odezwal napisal ze jest zajety bo byl w pracy...ale nawet po pracy sie nie odezwal...on co [prawda konczy prace po 23 w nocy i jest padniety...teraz pewnie spi ...powiedzial ze dzis oczywiscie zabierze nas gdzies...ale to ze milczy przyprawia mnie o CHOROBE!!!!!!!!!!!!!!MAM TAKIE NERWY ZE NIE POTRAFIE NORMALNIE ZYC....MAM JUZ WRAZENIE ZE POMALU ZNOWU PRZESTAJE BYC WAZNA W JEGO ZYCIU...ZE JUZ COS SIE PSUJE...A JA NIE WIEM CO ROBIC?WIEM ZE TO GLUPIE ale co mam robic?przeciez on spi w domu u mamy a ja panikuje!!!!!!!!!czemu?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-01, 15:27:37               Odpowiedz

            Przemkowa !

            Jest maj. Przyroda tak pięknie przystroiła nam świat. Dziewczyno - łono i na łono natury. Czy trzeba daleko szukać.
            Ty wiesz jak może być fajnie, może jak to w "Komu bije dzwon" autor pisał " i ziemia się pod nią aż zatrzęsła " .
            Czy naprawdę jesteś taka skrępowana ?

            Pozdrawiam. Napisz jak było



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-02, 11:20:20               Odpowiedz

            oj adamie bardzo mnie zaskoczyles...milo/....no wlasnie mieszkam na wsi wszedzie pieknie...moze meza wyciagne....mysle ze byloby pikantnie...a co do wczoraj bylismy u tesciow...tesciowa naewt kumata wyszla z dziecmi ale za krotko bo gdy wszystkich pozbylismy sie z domu i maz zaciagnal mnie do lazienki wrocily dzieci...niestety tak nam ciezko znalezs chwile....to myslicie ze dzieci powinnam zostawic jednej i drugiej babci a my na piknik milosny??misle ze ten pomysl bardzo mu sie spodoba napisze jak bylo...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-02, 11:16:07               Odpowiedz

            piszcie kochani..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-02, 12:52:34               Odpowiedz

            Super pomysl widac ze sie oboje pragniecie i super oby tak dalej zycze powodzenia i postaraj sie zrobic tak jak myslisz pikniczek mhmh super sprawa tez bym chciala :( na lonie natury hehe



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-02, 14:04:23               Odpowiedz

            Oleńka, co masz do stracenia

            jak już, wiesz jak zobaczysz tego skowronka na tle chmur, a ten jego śpiew, hmmmmmmmmmm

            co ja piszę, co za maj






            pozdrawiam, działaj,



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-02, 15:32:49               Odpowiedz

            nie wiem czy cokolwiek jeszcze powinnam robic...nie wiem co sie z mezem stalo...chyba ostatnio przegielam nie robie nic tylko pisze do niego....mile tylko rzeczy np o tym pikniku nawet zapytal co to za diablski pomysl...ale ja oczywiscie przegielam...jak tylko przestal pisac bo powiedzial ze jest troche zajety to zaczelam dzwonic do niego....NIE WIEM CZEMU...CZUJE SIE JAK W AMOKU...on widac w koncu znowu sie wystraszyl...powiedzial ze nie lubi gdy jestem taka natarczywa...ze to on bedzie sie odzywal a nie zebym co 5 minut mu cos pisala...widac ze ma dosc mnie//powiedzial ze boi sie nadal mnie zaufac bo widzi ze ja mu nie ufam ze ciagle go sprawdzam i boli go to strasznie...nic juz nie napisal....a ja cierpie,,,,czemu tak jest ze on mnie kocha a ma dosc ucieka???????????????CO MAM ZROBIC???????????????ZNOWU DAC CZAS????????????????POMOZCIE!!!!!!!!!!!!!!!!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-02, 16:11:04               Odpowiedz

            oj dziewczyno

            masz wspaniałego męża, ale zajmij się jeszcze czymś czym możesz go wspomóc. Rozumiem podniecenie, rozumiem niezaspokojenie receptorów, ale że aż tak ciebie wzięło - nie wiedziałem. Ale dasz radę, tylko nie zapomnij o tej potrzebie i przypadkiem w niewczas nie powiedz , że ciebie "głowa boli".

            Maj jest długi

            Pozdrawiam

            PS. Mąż ciebie KOCHA, perełko



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-02, 16:22:03               Odpowiedz

      KOCHA.POWIEEDZIAL ZE KOCHA...ALE POWIEDZIAL ZE POMOGE MU JAK ZNOWU DAM MU CZAS I SPOKOJ.co to ma znaczyc?przeciez sypie nam sie malzenstwo...czuje sie znowu oszukana powiedzialam mu to a on z nerwami ze ciagle go o cos podejrzewam sprawdzan i ma tego dosc...nawet powiedzial ze nie wie co z nami.....i wylaczyl telefon...a mi sie juz nie chce zyc...co mam zrobic teraz?



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: Olenka55   Data: 2009-05-03, 09:50:01               Odpowiedz

        Adamie48 dziekuje hehe zobaczymy

        przemkowa

        Umialas wczersniej sie opanowac i teraz staraj sie naprawde za duzo dreczysz go smsami telefonami on najwyrazniej ma tego dosc przeciez dal ci znac ze chce byc z WAMI wiec nie zadreczaj go bo ta slepa zazdrosc i natrectwo zepsuja wszystko widac ze to ty nie radzisz sobie wiec zacznij od siebie jak tu wczesniej bylo nawet pisane i daj mu troszke spokoju sam sie zamartwi zobaczysz a ty badz spokojna pozdrawiam powodzenia



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 13:28:14               Odpowiedz

        cześć.wiesz pytasz się wkoło tu wszystkich.rozumiem twój żal, ból itp, ale tak naprawde nikt ci nie pomoże tutaj, nie da proszka albo recepty na szczęsliwe rozwiązanie.to twój mąż i twoje małżeństwo.małżeństwo same rozwiązuje swoje problemy przynajmniej powinno...jeżli tak nie jest, tzn.że osoby w związku podjęły się roli która je przerasta tj.zalożenie rodziny....

        przesyłam ci link.na nim masz WSZYSTKIE ODPOWIEDZI na swoje pytania.
        przeczytaj go z 3 X np. artykuły na tej stronie są BARDZO PRZYDATNE.

        przeczytak go kilka razy bo po jednym nic do ciebie nie dotrze.....


        http://kobieceserca.pl/



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-03, 14:37:49               Odpowiedz

          sluchaj rybka wiem ze nikt mi nie da tu recepty na szczescie ale ludzie tu pomagaja mi spojrzec na to co z mezem robimy i mowimy obiektywnie,,,to bardzo mi pomaga bo ja nie potrafie tego.jestem dda.a z tych testow co mi przeslals nic nie wyszlo ze jestem uzalezniona od meza milosci...wczoraj mezowi powiedzialam ze jestemDDA.BYL TROCHE ZASKOCZONY ALE POWIEDZIAL TERAZ WIE I ROZUMIE CZEMU TAKA JESTEM PODEJZLIWA CZEMU TAK GO SPRAWDZAM..TYLKO NIESTETY WCZORAJ znowu za bardzo naciskalam np.gdy on spal po pracy wydzwaniialm co 5 minut smsy co tam u niego slychac i bach czra znow sie przelala...powiedzial ze narazie niestety mi nie wierzy i wie ze ja jemu tez i powiedzail ze nadal bardzo chce z nami byc i dalej jest plan ze razem zamieszkamy ale on dopiero wtedy zobaczy jaka naprawde jestem i powiedzial ze jesli poczuje ze ufam mu kocham go wspieram w naszym mieszkanku kazdego dnia to on sie przelamie tez mi to wszystko okaze....narazie za bardzo go wszystko boli i czuje sie ciagle osaczony....powiedzial zebym narazie dala mu czas i spokoj ..bardzo mnie to boli znowu...bo mowil ze juz podjal decyzje ze chce byc zawsze ze mna a tu znowu ucieczka....nie rozumiem czemu..???????czy naprawde az tak nachalnie sie ja zachowuje?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 15:37:30               Odpowiedz

            hej..oj.przemkowa3.jak to nic nie wyszło???
            a to że JESTEŚ UZALEŻNIONA OD MIŁOŚCI????????
            A TO ŻE JESTES UZALEŻNIONA OD SWOJEGO MĘŻA to nic???????????????????

            uzależniona czy ty wiesz co to znaczy.np. jedna osoba jest uzależniona od narkotyków, druga od alkoholu A TY OD MĘŻA, jak go nie ma zachowujesz sie jak narkoman na odtruciu.
            to jest TOKSYCZNE ZACHOWANIE.

            czemu tak jest???
            w tym, linku ci przesłałam wytłumaczenie.

            w skrócie.nie kochasz się nikt cię tego nie nauczył....nie wiadomo też czy kochasz meża...bo OCZEKUJESZ że on zapełni ci te piustkę którą masz w sobie...czyli wykorzystujesz go do jakiegoś celu..osaczasz go, napadasz, chcesz coraz więcej..uwieszasz się na nim...tylko ON NIGDY NIE DA CI TYLE MIŁOŚCI ILE BYS CHCIAŁA..wpadasz w panikę...

            nie ja jestem tutaj od uświadamiania.
            wejdz proszę cię do czytelni w tym linku i poczytaj te artykuły, tam sa opisane zachowania takie jak ty tutaj opisujesz u siebie.PRZECZYTAJ KILKA RAZY DOKŁADNIE!!!!

            i wierze że obecność na tym forum pomaga.nikt cię nie wygania...ale dobrze by było iść dalej.......



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-03, 15:58:32               Odpowiedz

            masz racje rybka...czyli teraz jestem DDA I OSOBA GLODNA MILOSCI?UZALEZNINA?CZYLI JA GO NIE KOCHAM TYLKO WYKORZYSTUJE?JA?BOZE TO STRASZNE!!!!!!!!!!!!!!!ALE PRAWDZIWE...DOBRA MOW MI CO TERAZ?LECZENIE
            ?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 16:48:39               Odpowiedz

            yo.
            no tak leczenie i to szybko!!!
            jakaś terapia indywidualna.tam na tym linku sa adresy gdzie możesz pójść.albo terapia grupowa.
            ogólnie ta fundacja bardzo pomaga są nawet bezpłatne spotkania grupowe właśnie dla kobiet uzależnionych;)

            wychodzi na to że go nie kochasz, a już napewno nie dojrzałą rozsądną miłością...

            no tak MASZ KUPE PRACY NAD SOBĄ i zamiast rozstrząsać KAŻDE SŁOWO męża, odwróć się w swoją stronę i popatrz na siebie.

            to jest dość ciężka harówka walczyć ze sobą i pracować nad sobą.....zajmij SIĘ SOBĄ A NIE TYM WYMĘCZONYM MĘŻEM!!!!!!

            i nie rób Z KAŻDEGO SŁOWA TRAGEDII JAKBY ŚWIAT ZARAZ SIĘ MIAŁ KOŃCZYĆ!!!!!

            a co z waszymi biednymi dziećmi.tak sie zajmujesz sprawami małżeńskimi że w tym wszystkim zniknęły gdzieś dzieci.

            jak bym wcześniej nie czytała twojego postu to byłabym pewna że jesteście bezdzietni.

            a co z nimi???tak się zajmujesz swoim nieszczęściem i tym że mąż nie oddzwonił że zapominasz kompletnie o nich, chcesz żeby one też wyrosły z głodem miłośći???bo mama rozpaczała????

            weź się w garść. zajmij się sobą, swoimi uczuciami, twój mąż ma rację obawiając się..waszego życia razem..postaw się na jego miejscu.

            życze siły i powodzenia przyda się.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-03, 19:50:33               Odpowiedz

            nie dziecmi zajmuje sie maja cieplo ...i moj czas...ale napisz mi prosze co zanczy ze wychodzi na to ze nie kocham meza?ja go kocham...jestem przy nim i z nim szczesliwa...mysle ze on tez..ale wyjasnij mi jak objawia sie ta milosc dojrzala?rozumiem ze tym ze np jak jest klotnia to nie powinnam pytac milion razy czy on mnie kocha tylko sama mu to okazywac?o to chodzi?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: jutrzenka   Data: 2009-05-03, 20:01:09               Odpowiedz

            W kochającym się małżeństwie nie ma kłótni, jest rozmowa spokojna, rozważna,rzeczowa, która wiele może wyjaśnić i naprawić.No a już pytanie czy kocha, w czasie kłótni to jakaś pomyłka.O miłości powinno się mówić, powinno się ją okazywać ale w spokoju, a nie w nerwach, bo wtedy wymusza się na partnerze określone słowa i czyny,tak dla świętego spokoju, a przecież nie o to chodzi.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-03, 21:00:23               Odpowiedz

            jutrzenko wiem..wczoraj szczerze i spokojnie rozmawialismy....maz sam mi wyznal ze mnie bardzo kocha ja jemu tez to wyznalam...mowilismy o tym ze bedziemy walczyc o nas bo mysle ze to choroba wszystko niszvczy,,,,i on teraz po moim klamstwie boi sie ale mysle ze jak bede go rozumiec i wspierac to poczuje ze zalezy mi....piszcie mi czgo on moze sie jeszcze bac?bedzie mi latwiej pracowac



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-03, 20:38:34               Odpowiedz

            dojrzala milosc....
            ciezko o nia w tych czasach..
            kochac dojrzale moga tak naprawde ci ktorzy kochaja siebie.
            wtedy moga oni byc z kims bo chca i im jest lepiej a nie bo musza(tak jak ty)nie ma meza dostajesz paniki.

            nie wpadaja w czarna rozpacz jak mysla np. o rozstaniu, pozwalaja byc drugiej osobie soba, nie prubuja jej zmieniac, daja wolnosc, i tak naprawde daja nie oczekujac nic w zamian, a nie dostajac dluzszy czas nic w zamian potrafia skonczyc zwiazek dla siebie i partnera ktory widicznie nie kocha.

            jestem zmeczona.nie czytalas tych artykulow ktore ci polecilam, tam to wszystko pisze wiec zamiast na forum przeskocz na tamta strone na czytelnie i tam WSZYSTKO PISZE!!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-03, 15:54:19               Odpowiedz

            nie powiedzialam jeszcze wszystkiego ze jak tylko pogodzilismy sie z mezem 2 tygodnie temu wiecziorem wyslalm esa taj jego kolezance ze pogodzilismy sie. bo kiedys mbnie ptrosila zeby dac jej znac.bo miala podobno wyzuty sumienia....i tyle napisalam jej .ona nie odpisala pomyslalm ze odwali sie juz na zawsze...i miedzy mna a mezem bylo cudownie...napradwe co troche pisal okazaywal ze mnie bardzo kocha...ale najpirw juz pewna siebie zaczelam jej temat czy wg niego powinnam zerwac z ta dziewxczyna kontakty...maz napisal zebym dala sobie spokoj..ale ja dalej oklamalam go i bardzo zaluje bo napisalam ze to ona ciagle mnie pytala co z nami a to ja jej pierwsza napisam...tak pech chcial ze maz mi tylko napisal zebym go nie klamala...powiedzialam ze nie klame...a on na to ze ona dzwonila do niego i powiedziakla ze ja ja nachodze ze pisze do niej tego esa ze ona nic nie zaczynala...i maz nibywale sie wkurwil ze go oklamalm ze to ta dziewczyna pierwsza zaczela pisac...ale dalam mu wredny przyklad...oczywiscie powiedzial ze jak tak bede robic to koniec....oczywiscie przeprosilam go za to cholerne klamstwo nie wiem czemu wogole jej temat ciagne....wybaczyl ale blalal zebym juz nigdy jej nic nie pisala...przyzeklam ze nic nie napisze ..ale mimo ze maz nadal sie staral byc cudowny to ja dalej cos kombinoalam np.namowilam go na seksik u mnie wiedzialam ze bardzo za tym teskni i jest napalony...ale potem zapytalam glopio co bedzie jak powiem ze nie moge sie kochac?nie wiem czego oczekiwalam ?sama bym byla zla na niego gdyby tak ze mna igral...on powiedzial ze trudno jakos bedzie...a ja oczywiscie przeprosilam bo zdalam sobie sprawe ze glupio postapialm...ale juz zranuilam go ta kombinacja....i wszystko padlo wczoraj...on nic nie pisal wogole byl nie obecny....spal w domu mamy a ja milion esow i telefonow co sie z nim dzieje czemu mi nic nie pisze i tak jak tu ujela na poscie karolina mialam od razu zawroty glowyyy i czarne mysli..maz tlumaczyl ze spal z eche posiedziec na necie i ze odezwie sie....aj znowu ale czumu ble ble....samma siebie tym mecze ale glupkowato postepuje...i on wtedy napisal ze boli go moje NATRĘCTWO...BRAK ZAUFANIA ...ZNOWU WIDZI ZE NIE ZMIENILAM SIE NADAL I ON JUZ SIE BOI I SIE WYCOFUJE MIMO ZE MNIE KOCHA...BOLALO JAK CHOLERA...powiedzial ze dopiero jak razem zamieszkamy i zobaczy ze skonczylam z tym grzebaniem w telefonie rachunkach i z tymi podpuchami...to wtedy on siez mienii zebym narazie nie spodziewlal sie niczego dobrego...bo go zawiodlam tym klamstwem z ta dziewczyna...a on mi ufal.....a jeszcze mi sie przypomnialo jak pare dni temu opwiadal mi ile zarobil w nowej pracy za pol miesiaca...naprawde chcisal sie pochwlic pokazac ze jest wspanialym mezczyzna i powiedzial ze zarobil 1800zl...i czekal na moje gratulacje...a wiecie co ja zrobilam???powiedzialam tylko ło ło..wyszlo ze jaja sobie z niego robie powiedzial ze znowu sie zawiodl ze nie jestem z niego dumna ze on dla mnie tak sie stara...wiecie jaka ja jestem glupia?tylko problem znowu jest we mnie ze naprawde bylam bardzo dumna a ale nie umiem tego okazac jak bym chciala jakbym bala sie...nie wiem wole grac obojetna...a potem zauje...ocencie to wszystko obiektywnie...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-05-03, 20:53:04               Odpowiedz

            Przemkowa,
            idź do "dobrego" specjalisty i zacznij się poważnie leczyć, nie zapomnij również, żeby zabrać tam swojego męża..., ale najpierw TY...
            Czepiasz się wszystkiego, czy dobre, czy złe...
            Jak czytam o tej kobiecie i zachowaniu jej i Twojego męża... wiem, że coś nie gra tzn. nie wyolbrzymiasz problemu..., właśnie dlatego pomyśl o sobie i idź do psychologa...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Kasia:)   Data: 2009-05-03, 22:33:56               Odpowiedz

            Pomyslałam dokładnie jak Ty :)

            Koleżance doradzam dobrego specjalistę, bo teraz męczy męża, a później padnie na dziecko... :(

            Swego czasu robiłam podobnie, ale szybko doszłam w czym rzecz i zaczęłam leczyc to i owo.

            Musisz jeszcze wiedziec, że jesteś na tyle młoda, że być może wszystkie te problemy Cię przerastają...
            Tak, czy inaczej- powodzenia!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-04, 09:52:16               Odpowiedz

            ok.podjelam decyzje o specjaliscie...ze pojde...jedno mnie przerazilo co napisala jedna z dziewczyn ZE JA CHYBA MEZA NIE KOCHAM ZE WYKORZYSTUJE GO...wiecie ze pomyslalm ze w pewnym sensie tak jest?zawsze do tej pory myslalm ze to ja go kocham bo ciagle chce tej mega bliskosci...tyle ze jak on zawsze duzo okazywal to mi bylo malo...ciagle malo i pretensje...pomyslalm dopiero teraz ze tak naprawde jest odwrotnie to on naprawde mnie kocha...bo tyle wytrzymal...te moje dasty nawet to ze to ja uderzylam go w twarz...a on nawet raz reki nie podniosl...to on jest nieszczesliwy teraz rozumiem jego jedynego esa kiedys napisanego-ZE DAWNO GO NIE KOCHAM I NIGDY JUZ NIE ZAUFAM...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-04, 09:55:30               Odpowiedz

            dzis mamy isc na bierzmowanie jego brata....powiedzial ze chce zebym z nim szla....widac jak mu zalezy....nie wiem co mu odpowiem jak powie ze mnie kocha i przytuli?co ja mu powiem?



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: grom243   Data: 2009-05-04, 00:06:52               Odpowiedz

      witam wszytskich. Jestem 22 letnia mezatka z 2 letnim stazem. mamy ze mezem prawie 2 letniego synusia. na poczatku gdy sie poznalismy bylo super i tak jak byc powinno. Oboje chcielismy dziecka mimo mlodego wieku (maz jest o rok starszy) a bardziej nawet maz bo to on mnie namawial...a gdy zaszlam w ciaze odrazu pokochalam nasze dziecko. Problemy zaczely sie nie dawno, a mianowicie maz coraz czesciej zaczal uzywac wobec mnie przemocy. Zaczelo sie od uderzenia w policzek a teraz jest coraz gorzej...:( Na poczatku nawet przepraszal ale teraz to splywa po nim jak po masle, jesli ja go pierwsza szturchne czy ,,walne,, ze np. mnie wyzwal (przeklenstwa) to potrafi mi oddac! jednak po cichych dniach sie godzimy i jakis czas jest spokoj, chodz serce mi peka w srodku poniewaz jestem badzo pamietliwa!to nie jest zly chlopak wiem ze potrafi kochac...mocno kochac...I nawet mi to mowi dosc czesto tylko zastanawiam sie czy jest w stanie ktos mu pomoc zapanowac nad ta agresja?przewaznie dzieje sie to wieczorami wiec maly spi i nie widzi nic ale zdazylo sie i za dnia:( Kocham go i wiem ze jest zdolny do kochania bo przeciesz kiedys taki nie byl...Chciala bym mu pomoc lecz nie wiem jak? Nie chce niszczyc malzenstwa bo gdzies tam w srodku jeszcze go kocham, no i chce zeby nasze dziecko mialo ojca. Nie chce tylko sluchac ze mam go zostawic itp. jesli bylo by to mozliwe to prosze nie piszcie mi takich rzeczy..:( Prosze o pomoc.



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: Kasia:)   Data: 2009-05-04, 00:14:18               Odpowiedz

        "to nie jest zły chłopak"...

        a jak nazwiesz kogoś, kto bije swoją żone, matke swojego dziecka???????

        potulnym barankiem????

        owszem, on zapewne potrafi kochac- siebie!!!!!



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: grom243   Data: 2009-05-04, 00:22:48               Odpowiedz

          ale posluchaj Kasiu sadze iz on ma problemy z opanowaniem swoich emocji i chyba nie panuje nad tym co robi... Kocham go i nie nawidze jedno wieksze od drugiego lecz przewaza chyba to pierwsze...:( co robic? uwazasz ze da sie mu jakos pomoc?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Kasia:)   Data: 2009-05-04, 00:26:31               Odpowiedz

            posłuchaj, sama kiedyś miałam problem "męskiego nieradzenia sobie z problemem". Tyle czasu, ile będziesz to tolerowac, tyle on będzie to robic. To jedyna pewna rzecz!!!

            Postaw znak stop i powiedz "albo sie leczysz, albo koniec". Przykro mi, nie ma innej rady.

            Jesli nic nie wyjdzie z tego, cóz- chociaż masz więcej czasu na znalezienie porządnego faceta. A jesli wyjdzie- będzie <powinno> Wam lepiej.

            najgorsze, co możesz zrobić, to zostawić to tak, jak jest teraz.


            Patrz surowo na tę sytuację, pomysl, że nie dotyczy Ciebie:

            mężczyzna i kobieta, mają dziecko, sa po ślubie, on ja bije, wyzywa- co byś doradziła tej kobiecie?????



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: grom243   Data: 2009-05-04, 00:39:52               Odpowiedz

            a co do Ciebie kasiu to masz racje, doradzila bym to samo. Ale ciezko jest zostawic wszystko i odejsc;/



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: adam48   Data: 2009-05-04, 00:27:15               Odpowiedz

        tak się niewinnie to zaczyna
        gdzieś w głębi duszy to go kocham, JAK???????????????

        wiesz , twój wybór, ale po pierwsze to zaproś rodzinę ( ojców , matki, dziadków ) i przy nich wspólnie z mężem ( kochającym ciebie jako worek treningowy ) porozmawiajcie szczerze i do bólu , potem już pozostaje NIEBIESKA KARTA po twojej wizycie na komisariacie z zaświadczeniem lekarskim po wymianie ciosów.

        Przeżyłem jako chłop 15 lat z nadzieją , że kobieta z wiekiem nabędzie rozumu, ale nadzieja się rozwiała. Teraz bardzo współczuję wszystkim poranionym na tym forum, przeważnie kobietom.

        Rozum chyba tobie podpowiada, że synowi zapewnisz najlepsze życie pod warunkiem własnego dobrego niepotłuczonego życia.

        Poradnie rodzinne istnieją. Ale też zobacz ile w sobie masz do zmiany. Dobrze, że za młodu szukasz. Ale jak pisał tu nickt :"do tanga trzeba dwojga ". Mąz też sumiennie powinien się zastanowić nad swoim zachowaniem i naprawą tego co się z nim dzieje. Porozmawiaj z nim czy zobaczył już siebie, może zapomniał , że podczas golenia trzeba się przeglądać w lusterku ?. A może podobne wzorce wyniósł ze swojego domu rodzinnego ?. Sprawdź w jakim towarzystwie spędza czas ? Sprawdź w jakiej sytuacji finansowej jesteście ?

        Wiele tego, ale mnie przeraziłaś.



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: grom243   Data: 2009-05-04, 00:36:45               Odpowiedz

          nie chce tego tolerowac ze bije nie che zeby maly patrzal slyszal itp. dlatego szukam gdzies pomocy bo niechce niszczyc malzenstwa! nie raz mysle ze to moze we mnie jest jakis problem ale pozniej schodze na ziemie i mysle sobie ze obojetnie co bym nie zrobila nie powiedziala to on nie ma prawa bic?:( dlatego chce z tym skonczyc chce pomoc mu i naszej rodzinie, moze kto by podpowiedzial mi dal jakies rady jak zlagodzic ta agresje? bo mam maly cien nadzieji ze kiedys to sie skonczy...:( musi byc jakis sposob!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Kasia:)   Data: 2009-05-04, 00:43:31               Odpowiedz

            Hallo, hallo!!! Dziewczyno, nie Ty masz ratowac małżeństwo, lecz on!!! Absolutnie niemozliwe jest, byś swą wielka miłością zapewniła Wam szczęście.

            Jeśli on nie widzi problemu, tzn. że dla niego PROBLEMU NIE MA i wg siebie nie robi nic złego. Czyli niezaleznie od tego, co Ty zrobisz, on nadal taki pozostanie.


            On bije, on wyzywa- on ma to naprawic.

            Jeśli by pił, to Ty byś chciała przestać pić za niego?
            Nie tak się leczy nałogi!
            Pierwszy krok, to świadomośc problemu, On musi powiedzieć sobie wprost "MAM PROBLEM".



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: grom243   Data: 2009-05-04, 00:49:07               Odpowiedz

            racja kochana racja. coz pozostaje mi tylko isc spac i rano zaczac jakas rozmowe na ten temat! miejmy nadzieje ze chociasz troszeczke go ruszy sumienie... boprzeciesz ja jestem tylko czlowiekiem i chcem zyc jak czlowiek...:(



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-05, 07:15:16               Odpowiedz

            oj kochana masz racje jestes czlowiekiem wiec dlatego nie mozesz sobie pozwolic na takie traktowanie ze str meza teraz nawet kopniesz psa mozesz zostac ukaranym i to obcego?? a tu maz ojciec - wyzywa bije nie szanuje przypomnij mu co przysiegal w kosciele a poza tym ja bym mu przedstawila sytuacje: jaki byl jaki jest teraz co prowadzi do tego zachowania (moze brak funduszy) wiek mlody ?? ) Widzi ze koledzy jeszcze szaleja a on niestety musi sie starac o byt dla rodziny? To ze chcial dziecko to moglo miec rozne powody a moze chcial sie z TOBA pokochac a moze chcial zobaczyc jak to juz jest bez zapezpieczenia mozna tylko gdybac ty wiesz kochanie najlepiej.Jesli chodzi o finanse to pisze Tobie poniewaz sama mialam taki ciezki problem brakowalo .nerwy klotnia z mezem a on staral sie jak mogl ja tego nie widzialam po latach otworzylam oczy ze on naprawde chce jak najlepiej dla nas:):) jest/byl rowniez mlody. i u was jest podejjrzewam to samo przerastaja meza problemy i brak sil wiec wyzywa sie na Tobie musi tego zaprzestac nier mozesz mu na to pozwolic ni oddawaj tylko usiadz i powiedz jak sie z tym czuje kiedy sie uderzy ???? powodzenia trzymam kciuki



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: grom243   Data: 2009-05-05, 11:32:10               Odpowiedz

            kochane sluchajcie! Rozmawialam z mezem powiedzial ze pojdzie na leczenie, na kolanach mnie przepraszal, sama nie wiem co o tym myslec...lecz wiem jedno ze nigdy wiecej nie dam sie tak traktowac bo sama mam juz dosyc, narazie jest ok ale zobaczymy co przyniesie czas. w sumie Olenko to z Kasa to u nas nie najlepiej lecz chyba powoli wychodzimy na prosta ale to nie jest powod zeby bic przeciesz. Jesli chodzi o to ze chcial dziecko to powod byl tylko jeden : chcial poprostu miec ze mna dziecko i nie chodzilo tu o sex bo z tym nie mielismy problemu bo bez zabezpieczenia tez kochalismy sie juz wczesniej wiec sadze iz nie chodzilo o to raczej bym stawiala na to ze mnie kochal lecz teraz sama nie wiem czy mozna to nazwac miloscia chyba juz nie...Chyba popwoli zaczyna mnie dopadac deprecha bo kompletnie nic mi sie nie chce i nic mnie nie cieszy...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-05, 16:55:35               Odpowiedz

            witajcie...grom nie pozwol juz nigdy zeby maz cie uderzyl!!!!!!!!!nie powinien...jesli c ie kocha pojdzie jak najszybciej na leczenie.....a co do mnie wczoraj maz przyjechal powiedzial ze bardzo ladnie wygladam...byl mily...i ja tez...co prawda bylismy prawie caly czas w towarzystwie ludzi...ale np na kladce schodowej poprosil sam zebym go jak zona pocalowala....wogole fajnie nam bylo bo panowalam choc troche nad swoja obsesja...nawet sam spytal czy i kiedy wyrwiemy sie na ten pikniczek na lake bo go tak nosi ze hoho....potem w kuchni gdy nie bylo gosci calowal mnie namietnie i przytulal...ale nic nie mowilismy o uczuciach....moze to i lepiej?nie wiem...a i jeszcze jedno dzis i jutro jest w pracy ale kompletnie nadal nic mi nie pisze...nie iem teraz mysle ze boi sie ze jak zacznie to znowu zaczne pytac czy on mnie kocha itp.zrozumialam ze przeciez ludzie jesli siee kochaja to nie musza co 5 minut tego sobie wyznawac..prwda?nie raz maz mi mowil ze mam byc pewna ze mnie kocha...a mysle ze teraz ma dosc tych ciaglych zapewnian mnie o milosci o tym ze pragnie.....bo gdy wciaz pytam a sama nic nie daja to wychodzi ze ciagle watpie....wiec pracuje juz nad soba...ale strasznie ciezko....piszcie..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-05, 17:07:17               Odpowiedz

            Przemkowa

            Swietnie bardzo dobrze zrobilas ze nie pytałaś o uczucia w tak milym momencie i co najważniejsze nie pisz do niego kiedy będzie chciał napisze sam więc spokojnie?? Głowa do góry widac postępy więc nie zadręczaj się już tymi smsami to prawda własnie że jeśli czlowiek kocha to nie musi wyznawac tego przez wysłanie tony smsow i tłumaczenia sie ciagle gdzie jest i co robi wiec teraz uspokoj się wyjdz z dzieckiem na spacer na loda i odetchniesz troszkę niestety ale zaczynacie wszystko od nowa i teraz tzreba byc uważnym ??? bedzie ok wierze :):)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-05, 17:23:17               Odpowiedz

            dzieki olenka bardzo mi pomagasz....a mam mila jeszcze informacje dowiedzialm sie od jego dzisadka ze chce nam dac fajny domek zebysmy tam zamieszkali....maz nie raz mowil ze bardzo tam by chcial mieszkac na wsi ale kolo miasta...on nie wie jeszcze...powiem mu....mam nadzieje ze to dobry poczatek....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-06, 08:51:09               Odpowiedz

            Pięknie bardzo sie ciesze bardzo dobry pomysl sie wyprowadzic i tym bardziej skoro maz tego chce to swietna propozycja i zacznijcie zyc od nowa pamietaj kochana spokojnie nie mozesz go sprawdzac jak sama wczesniej stwierdzilas jesli sie kocha to nie potrzeba tony smsow i wszelkich tlumaczen ?? DAcie rade Zycze Powodzenia i trzymam KCIUKI odzywaj sie kochana co tam jak tam ?? Jestescie na dobrtej drodze nie zepsuj tego postaraj sie jak tylko mozesz :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-06, 10:51:51               Odpowiedz

            olenko teraz nie wiem czy maz tego chce..jest w pracy 2 dzien i napisalm mu to ale nie odpisal...nie wiem o tym myslec?czy jest zajety?czy nie chce o takich rzeczach gadac przez telefon?kiedys mi mowil ze nie lubi jak mu takie tematy serwuje w pracy...a oistatnoi powiedzial ze bedzie widzial ze podpuszczam go to nic nie bedzie pisal....i tak robi...ale boli mnie to....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-05-06, 11:07:20               Odpowiedz

            http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1626405.html



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-06, 14:49:41               Odpowiedz

            czyli jakli z tego moral?ze sama dla siebie mam sie zmienic?i ?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-05-06, 23:03:42               Odpowiedz

            "...nieeee no, to masakra jakaś jest...", artykuł PIERWSZA KLASA...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-07, 09:16:45               Odpowiedz

            kyosia pisz wiecej...jaka masakra?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-06, 14:53:33               Odpowiedz

            po rzeczytaniu artykulu po prostu mam wrazenie ze nie warto walczyc o szczescie bo nigdy nie bedziemy ze soba szczesliwi....a ja po prostu chce zebysmy sprobowali



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-06, 17:02:33               Odpowiedz

            Nie pisz jak jest w pracy jak tylko do was przyjedzie wtedy porozmawiaj z nim nie mecz go kochana smsami bo to bez sensu on sie tylko zlosci pozdrawiam cie powodzenia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: podrozniczka   Data: 2009-05-06, 20:50:05               Odpowiedz

            przemkowa nawet nie wiesz jaka jesteś mi bliska...Twoja historia to kawałek mojej,ja nie wzięłam ślubu i nie mam dzieci,wszystko to czego doznałaś u mnie rozegrało się przed ślubem.Walczyłam o niego (choć on uważa inaczej)czekałam jak się otrząśnie zobaczy że jego romans jest przelotny a nasza miłość prawdziwa,poddałam się,postanowiłam ułożyć życie na nowo,nie umiałam wybaczyć.Minęły już 3 lata jestem z kimś od dwóch lat,jest "poważnie",on zmienia kobiety jak rękawiczki.Mamy kontakt,naprzemian obarcza mnie winą za rozpad związku i chęcia powrotu.Nie podważam prawdziwości jego uczuć ale...wiem że to mija jak wiosenna burza,taka tęsknota za przeszłością.Jest mi ciężko, rozdrapuje moje rany ale staram się być realistką ,tu chodzi o moje życie,moje szczęście.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-07, 10:25:44               Odpowiedz

            kochana podrozniczko...rozumiem cie..ale kazdy czlowiek jest inny,moj z nami nie mieszka...wiec ja uwazam ze i ja i on potrzebujemy terapii...i dopiero gdy po tym uznamy ze sie nie kochamy i trzezwo ocenimy sytuacje rozstaniemy sie...narazie chcemy sprobowac bo mamy dzieci a nie wiesz jak trudno zniszczyc im zycie...przeciez oni tak jak ja nigdy nie beda normalni po tym naszym rozstaniu...zaburzy sie ich system wartosci...dlatego z mezem chcemy sprobowac....po za tym teraz widze ze to ja jego niszczylam tyle lat a on kochal bo znosil to...a u tej kolezanki szukal poczucia wlasnej wartosci...tego czego ja mu nie dalam...teraz czas nam jest potrzebny wyrozumialosc i zaufanie...wiem jedno -chce sprobowac....a mysle ze nawet jak nie wyjdzie dam rade zyc bo lasciwie juz go nie ma...juz nastapilo rozstanie .i pomalu ucze sie zyc i nawet odkrywac nowy sens zycia...ale teraz dzieki pewnym artykulom wam zaczelam inaczej myslec zaczelam wyczuawc kiedy mam te toksyczne emocjie i mowie wtedy stop....zaczelam sama dla siebie byc zadbana poswiecam wiele czasu dzieciom ucze sie na egzamin kupilam fajne ciuszki na lato...i pomalu wiem ze chce w siebie uwierzyc i pokochac..dopiero wtedy dam szczescie mezowi a jestem pewna ze on tego bardzo potrzebuje..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-07, 16:34:09               Odpowiedz

            no tak wszystko ponownie sie wyjasnilo...dzis maz ma wolne ale nie przyjechal.zapytalalm czy przyjedzie do dzieci?powieedzail chlodnym glosem ze w niedziele...zapytalam grzecznie czemu nic nie pyta o ten dom ktory dziadek chce dac?powiedzial ze nie wierzy w to ze ktos nam cos dfa...zaczelam tlumaczyc mu ze tak byc nie moze ze nie moze on cale zycie uciekac i miec ludzi za zlych...ze powinien choc do dzieci wpasc...a on na to ze dowiedzial sie ze keidys za jego plecami (to bylo w grudniu)napisalam jako on do tej pierwszej dziewczyny z ktora pisal jak bylam w ciazy...podalam sie za niego i pytalam jak sie jej uklada...niestety ona wyczula sprawe i powiedziala zebym dala sobie spokoj...ale znajomosc zakonczylysmy...tylko ze maz teraz widac od niej dowiedzial sie tego(nie wiem czy od niej)i znowu bardzo sie zawiodl na mnie..poczul sie bardzo oszukany,,,teraz uwaza ze zawsze tak bede chamsko robic...nie wiem co mnie wtedy naszlo...chyba ta niepohamowana zazdrosc...ale klamstwo ma krotkie nogi....zapytalam czy chce nadal byc ze mna...a on ze teraz to juz nic nie wie....bardzo sie zawiodl...ale ostatecznie zgodzil sie zeebysmy te sprawe domu podjeli...mamyy w niedziele jechac....ale jest tak obcy dla mnie ze szkoda gadac...ie wiem jak to teraz naprawic...jedno wiem ze wiecej do zadnej z tych kobiet nic nie napisze....teraz rozumiem zcemu maz ta postepuje wobec mnie....poradzcie cos...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-07, 18:43:05               Odpowiedz

            Przemkowa - gratuluję wam

            napisz coś o dziecku , tym najmłodszym

            czy dobrze rozumiem, że rodziłaś początkiem tego roku ?

            Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-07, 19:26:18               Odpowiedz

            kochany adamie...nie rodzilam w czercu tamtego roku...synek ma prawie rok...a maz przepada za nim...a tak tak bal sie co bedzie jak bedzie 2 dziecko...jak w zyciu nic nie wiadomo...synus jest piekny zdrowy grzeczny....dzieki dzieciom jestm szczesliwa



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-08, 07:43:35               Odpowiedz

            hey

            Tez własnie pomyslalam o Twoich dzieciach co z nimi jak reaguja na tatusia?? a poza tym mowilam cierpliwie czekaj i nic nie rob skoro kocha to naprawde wroci a jesli nie kocha to niestety bedziesz musiala sie pogodzic z tym bo to nie bedzie sensu ? wiec prosze uspokoj sie i CZEKAJ



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-08, 10:40:57               Odpowiedz

            wiem kochana ze tak jest...ze jak kocha zechce nas...ale ja znow go zawiodlam...i on boi sie...mowi ze pewnie zawsze tak bede kombinowac...narazie poczekam do niedzieli...a w niedziele zobaczymy...mamy jechac spytac o ten dom...skoro zgodzil sie to chyba chce cos wspolnie stworzyc...dam mu czas...bede jak kiedys...na dystans ale mila...jak zateskni albo uda sie zdobyc dom to mysle ze ucieszy sie...a dzieci?starszy synek teskni...jak maz jest to bawia sie na calego...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-08, 14:23:54               Odpowiedz

            No to super i czekaj do tej niedzieli nic nie rob TY musisz mu udowodnic ze nie bedzie nalegala i kombinowala zalezy to od Ciebie wiec do dziela i przede wszystkim spokoj buźka



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-05-08, 14:37:30               Odpowiedz

            przemkowa...trzezwym okiem jak cię slucham ...to stwierdzam szczerze że jestes teraz wobec niego jak rzep na ....ogonie...dzwonienie piosanie gadanie proszenie a przyjedz do dzieci a powinienes a dom a to a sro a owo...czy wyobrażasz sobie że męski mózg jest w stanie myłec w tych warunkach a co dopiero czuc...jak taka natrętna mucha wkoło głowy latasz mu ...zamiast cierl=pliwie odczekac swoje choćby dlatego że uważasz sie za winną jego zaniedbania ...nadgorliwościa nie naprawisz tego co popsułaś jesli popsułaś...bo jak mówi powiedzenie nadgorliwośc gorsza od faszyzmu...akcja chcwyt na dom jest rozpaczliwa...wybacz ale takie jest moje zdanie...powinnas odpuscić żeby dac mu sie pozsłośścic pomyslec pouzalać podedukowac pownioskowac w samotyności której może potrzebuje skoro odszedl...to sie nazywa pewnien zakres wolności który trzeba uszanować...nawet za cene stresogennego oczekiwania



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-08, 14:49:57               Odpowiedz

            dzieki kropka kreska....rozumiem...ale z domem jest pewien problem...moi rodzice nie chca juz mnie tu....i wiedza o tym domie...chca zebym jak najszybciej dowiedziala sie od meza czego on chce...tzn.ja wiem ze on chce tego domu...zawsze tego chcial...nie chce naciskac zeby przyjezdzal czy wracal...ale ja nie jestem sama sa ludzie ktorym tez siedze jak rzep na ogonie..i patrza tylko kiedy odejde..oni nienawidza meza uwazaja ze powinnam dawno rozwizsc sie...ale ja tk nie mysle nie czuje i nie chce...mysle ze jak uda nam sie tylko dowiedziec ze ten dom moze nalezec do nas w mezu zablysnie znowu iskierka nadziei ze BOG podsyla nam szanse na to ze moze sie udac..a maz i ja tez potrzebujemy czasu na rozmyslenia...przetrwanie tego bolu ktoty sobie wyrzadzilismy...zla jestem na rodzicow ze tak mi niszcza zycie a na meza ze zostawil mnie sama z tymi cholernymi problemami... napisz cos jeszcze pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-09, 11:07:35               Odpowiedz

            kochani przeczylam multum artykulow i zeczywiscie jestem uzalklezniona od meza a on jest mezczyzna niedojrzalym emocjonalnie bo tez mial straszne dziecinstwo....wiele zrozumialam to czego szukalam w sobie tyle lat znalazlam...teraz pomalu przystepuje do cieeeezkiej pracy kupilam ksiazki....bede czytac i analizowac...a po egzaminie terapia....pomalu zaczynam siebie rozumiec...ba nawet meza doskonale....mam watpliwosc co do jednego-w jednym z artykulow pisalo ze ja jako dda strasznie kazdego dnia wykorzystywalam meza jego uczucia ranilam.bo gdy dawal A NAPRAWDE PIEKNIE I WIELE dawal sam od siebie ja uciekalm zamykajac sie w sobie ranilam go a kiedy on w przykrosci zamykal sie w sobie ranilam znowu bo milam zal ze znowu malo daje mi....i pisze ktos ze jak ja moge kochac prawdziwie kogos jak tak wykorzystalam..?teraz to wiem....i co?pytanie brzmi-czy to znaczy ze moge nie kochac meza?a jak wylecze sie to powiedziec mu co?ze juz go nie kocham?czy jest szansa ze mimo tej choroby bez wzgledu na wszystko kocham go?nie chce juz go skrzywdzic,,,on twierdzi ze bardzo mnie kocha......to ja go niszczylam tyle lat a on dalej to znosi i cierpi...teraz tez pewnie cierpi.....co mam zrobic by naprawic blad?czy ja go naprawde kocham?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-09, 12:12:02               Odpowiedz

            Przemkowo3 !
            Jak pięknie opisuje swoje uczucia. Jak piękne zadajesz pytania.
            Jest w tobie tyle energii, tyle ukrytych jeszcze pięknych uczuć. Jesteś wspaniała.
            Cudownie , że z tak wielkim zaangażowaniem zabrałaś się do wybudzenia siebie z letargu. Twoje dzieci na tym skorzystają, będą miały silną i uczuciową mamę, a mąż - żonę.

            Jedna uwaga - DDA to nie choroba, to stan zagłuszonych i uśpionych uczuć. Jeszcze dowiesz się o tym. Ach, wzruszyłem się

            Pozdrawiam. Życzę siły na budzenie siebie.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-09, 14:58:09               Odpowiedz

            dziekuje kochani..jestescie wspaniali...dzieki wam i temu portalowi zycie zmienilo sie...tak wiele zrozuialam...zaczelam wierzyc i cieszyc tym co mam.a mam tak wiele 2 pieknych zdrowych dzieci i meza ktory mnie kocha!!mam tyle sily chyba dzieki wam i przede wszystkim PANU BOGU...ZAWSZE W NIEGO WIERZYLAM A TERAZ SZCZEGOLNIE...gdyby nie ten portal i wy to dalkejbym tkwila w nieswiadomosci...pewna pani pieknie napisala ze tak naprawde to nie inni ludzie nas ograniczaja tylko mi sami siebie...zablokowalam swe uczucia przed mezem te prawdziwe piekne i szczere....ale teraz wiem ze najwyzsza pora zaczac byc szczesliwym...i wiecie mimo ze o n nic nie pisze nie ma go nie dzwoni i tak wiem ze mnioe kocha...potrafie pomalu spokojnie myslec bez strachu o tym i wreszcie myslec o sobie....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-10, 22:49:09               Odpowiedz

            Kończy się niedziela. Mam nadzieję , że od jutra szykujecie się do "zagnieżdżenia" w nowym "gniazdku".

            Podziel się jak doszliście do porozumienia przy pomocy dziadka.

            Czekamy . :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-12, 15:41:08               Odpowiedz

            witam.no niestety nie zalatwilismy domu.bo dziadek w niedziele nie mogl...mieli jakis gosci z zagranicy....ale moze to i lepiej bo nie chce zmuszac do niczego meza...za to w niedziele bylismy z dziecmi na placu zabaw-swietnie sie bawili z mezem a my mielismy znow okazje porozmawiac....moze malo to czasu ale maz sam zaczyna sie otwierac zaczynam poznawac jego mysli te ktorych tak dawno nie wyjawial...nadal jest zly na mnie o te moje smsy z tatymi dziewczynami i ze go oklamalam wtedy....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-12, 17:54:48               Odpowiedz

            musze wam jeszcze powiedziec co ze mna sie stalo...czuje ze bardzo sie moje wnetrze zmienilo...uspokoilo...chyba zaufalo....teraz potrafie pomalu myslec o sobie i swoich przyjemnosciach i dzieci oczywiscie....kupuje ubrania dla siebie..nie pytam meza o zdanie...a wiem ze i tak mu sie moja odwga i seksapil spodobaja...i juz tyle o nim nie mysle a jak mysle to ze spokojem...w niedziele byl zly ale na spaacerze sam mi mowil ze wiecej zarabia ok 3 tys..ze wolalby zebym miala te prace i wtedy spokojnie stac nas bedzie na wygodne zycie...wolalby zebysmy narazie cos wynajeli a dom pomalu zabiegali o niegio na przyszlosc...nie narzucilam mu swego zdania...sam wyrazil swoje...i tu czuje sie dumna z siebie...naprawde...mowil ze wyprowadzil sie ze wzgledu na moja mame strasznie nami rzadzila...maz niedlugo ma urodziny i kupilam mu koszulkie adidasa...uzbieralam kase...bylo mi ciezko...gdy przypadkiem mu napomnalam zobaczylam ze bardzo mile byl zaskoczony....sam zaczal mowic ze te nowa prace znienil dla....mnie dla nas...ze to ja jestem najwazniejsza....widze jak teskni a jednoczesnie jest srtasznie opanowany...dawno nie bylo seksiku....i zrobilam jeszce jeden postep-nic nie pisze i nie dzwonie...on tez nie ale mysle ze jak zechce cos napisze....traz on patrzy czy ja sie zmmienilam...a ja wiem ze tak...daleka jeszcze droga ale o wiele lepiej mi...teraz zaczynam kochac siebie...juz nie jestem tak zazdrosna mimo ze on podpuszcz mnie na ulicy....mowi ze jakas tam dziewczyna smiala sie do niego i ze chyba z nim nie jest tak zle....a ja smieje sie...radosnie bo wiem i widze ze to na mnie wyjatkowo patrzy....piszcie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-12, 18:49:45               Odpowiedz

            No wlasnie i o to chodzi swietnie sobie radzisz tylko nie zaprzestawaj tak jak postepujesz ta rob dalej. Masz racje on celowo ci to robi uwagi jakies o kobietach zeby wzbudzic u Ciebie zazdrosc albo przebadac jak zareagujesz swietnie ze sie zasmialas pokazalas ze nie jest to wazne a faktem jest to iz taka prawda jest to Twoj maz i jest z TOBA ciebie ybral wiec nie ma o co sie martwic rozb tak dalej a bedzie oK powodzenia i rowniez TY pisz co u Ciebie buzka



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-13, 20:30:32               Odpowiedz

            dzis maz zabral nas na zakupy...jak obiecal sam zadzwonil juz w poludnie....dotrzymal obietnicy....pierwsze co zpytal czy ladnie sie obcial na coi odpowiedzialam ze super...ja tez spytalam z usmiechem czy ladnie wygladam...na co on ze pieknie...widac ze nie mogl sie powstrzymac od dotyku mej pupy...ale chodzi o to ze on barzdo lubi jak jestem zadowolona usmiechnieta pewna siebie....taka nieskomplikowana....potem sam opowiadal co u niego itd.a w domu u tesciow gdy posmutnialam bo synek przeziebil sie sam mnie przytulil i pocalowal...a jak nalewal sok w kuchni zapytal-czy chcesz kochanie??tylko popelnilam blad bo tak mnie zaskoczyl ze sputalam czy nie pomylil sie?glupio wyszlo...i znowu zamknal sie w sobie....najgorsze ze ktos cos pisal do niego duzo ...strasznie znowu zazdrosc mnie dopadla...ale wytrzymalam bez pytan....i dalam spokoj....i sam milo postapil namietnie mnie pocalowal ale narazie powiedzial ze gdy calkowicie minie mu zlosc to pogadamy...jeszcze nie teraz.....czyli nadal czekam...ale z uzaleznienia nie wyszlam ale co najwazniejsze pracuje nad sob...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-14, 10:18:11               Odpowiedz

            no i to juz twoj postep ze p[racujesz nad soba to najwazniejsze on naprawde widac ze chce bardzo chce byc z wami i kocha was tylko jak sama wiesz boi sie co bedzie dalej.Same te polacunki slowa mowia duzo ze rzeczewiscie was kocha i zalezy mu na was tylko trzeba mu czasu z tego co wiem to mezczyzni bardzo zapamietuja co ich zaboli i dlatego ciezko mu sie pogodzic z tym co mu zrobilas ale mysle ze to kwestia czasu i wszystko sie ulozy panuj nad soba buzka



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-05-14, 10:39:50               Odpowiedz

            o i jak dobrze ze się układa aż miło...:)

            on lubi jak jestem taka NIESKOMPLIKOWANA....no cos w tym jest....czyżby prostota czucia myślenia zachowań odruchów decyzji była kluczem do harmonii...? pomyśle nad tym...tzn wiem o tym tylko myle pojęcia prostoty z prostactwem i banałem....(felka - to jest wyśmienicie odkrywcza myśl nie sądzisz?:)

            ciesze się razem z tobą:)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-14, 16:15:15               Odpowiedz

            dokladnie kochana...mezczyzni hca prostoty...a nie wymyslan...radosci...pewnosci siebie...i tego ze jestesmy piekne...wyjatkowe...tak zaczelam myslec ba podobac sie sobie...za tydzien udezam na solarium tanie a na wakacje opaleone nozki i dekolcik bardzo sie przyda mi...a wiecie czemu?bo dzis maz nas zabral na zakupy...sam sobie super ubranko upatrzyl tzn,koszule i jasne spodnie...mmmmmmm zjadlabym go....w tym....zaruje...ale ja mu doradzalam...ciagle pytal czy mu sie w tym podobam i co mysle?a ja prosto i konkretnie ze super wyglada i ze bierzemy....zadowolony byl jak dziecko....a potem sama wybralam biale sexy rybaczki do tego bluzeczka...a on sam doradza ze prawie ja modelka na wybiebu ma zone ze jeszcze opalenizna i super....sam mi to kupuil....i to jest wlasnie to...prostota milosci bycia razem,....po co cos komplikowac....?dzieciaczkom tez pokupowalismy pelno ubran i bucikow...i maj caly nasz....jest jeszcza ta ciemna strona moja ciagle ktos znowu z nim pisal....i zazdrosc moja....ale uwaga!!1zatrzymalam sie o nic nie spytalam i powiedzialam sobie ze nie wiem z kim pisze?moze kolega?nie dalam sobie zniszczyc tej mej ciezkiej pracy...wytrzymalam...ale to straszna harowka tak pracowac nad swoja obsesja....ale daje rade....dzien zaliczam do udanych choc maz nie dal mi reki powiedzial ze boi sie tej reki co go bila po twarzy...oj zabolalo mnie...ale mam za swoje.....ale i tak jego spojrzenia gesty slowa mowia ze KOCHA PRAWDZIWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-14, 16:21:42               Odpowiedz

            To piekne jak on sie zachowuje tez bym tak chciala tylko ze twoj maz ci powiedzial co go boli a moj nic nie mowi i sama sie gubie jak mam sie zachowywac. Super sobie radzisz nadal trzymam kciuki powodzenia bedzie super DAJ BOZE &#9829;



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-15, 12:34:52               Odpowiedz

            witajcie....oj ale mam ostatnio zle dni...tzn.jaks deprecha mnie dopadla...ale dzis to tragedia...rycze o wszystko...dzis maz ma tez do nas przyjechac....boje sie ze obudzila sie we mnie tamta mala dziewczynka pozbawiona milosci...czytam ksiazke pt.toksyczne zwiazki wieczorami gdy dzieci spia...i ja i maz doznalismy strasznej traumy w dziecinstwie...teraz ja mam tak silne emocje ze nie radze sobie wszystko bardzo przezywam a on niestety poszedl inna droga-zamknal sie w sobie-zbudowal straszny mur wokol siebie...teraz zrozumialam jak tyle lat nie potrafilam wyrazac swych uczuc pragnien na ktore mam prawo miec i dostawac...balam sie zawsze np w takich dniach jak dzis prosic meza o przytulenie wsparcie...wolalam milczec i obrazac sie ze on nie domysla sie...ooooo tele rzeczy dowiaduje sie o nas.....teraz czeka nas ciezka praca...najpiierw sama musze wyleczyc sie obudzic a potem naprowadzic jego zrozumialam ze ja go nie zmienie nie mam takiej mocy....on sam musi dojrzec do tego...chce mu pokazac droge ale najpierw sam ja znalezc...wierze ze to wszystko ma swoj sens to rozstanie cierpienie samotnosc...chcialabym zebysmy kiedys odnalezli sie i zeby okazalo sie ze kochamy sie prawdziwie ze wychowamy nasze dzieci na szczesliwych ludzi...nie chce zeby przeszly to co my!!!bardzo je kocham i czuje sie taka odpowiedzialna za ich szczescie mile i piekne dziecinstwo...ale narazie mam tylko wyzuty sumienia ze narazie nie maja taty i chora mame....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-15, 16:43:18               Odpowiedz

            Nie jestes chora kochana nie mow tak zawsze sie docenia wtedy kiedy sie traci tez nie potrafie okazywac uczuc mezowi i nie umiem tego robic a on sam nie robi nic badz twarda buzka



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-15, 19:34:31               Odpowiedz

            kochana olenko to jest choroba-wspoluzaleznienie.i to powazna.tak czytam w ksiazce.i najwazniejsze to umiec stanac z prawda w twarz.to poczatek mego uzdrowienia.zaczal sie...i wiesz od czego sie zaczyna?od bolu....podam ci przyklad-dzis sam moj maz mowil ze przyjedzie...ale nie przyjechal.napisal tylko-sorki ze dopiero teraz sie odzywam ale dzis nie przyjade.przepraszam.zapytalam co sie stalo?a on ze nic ze przyjedzie za 2dni bo ma jutro i pojurze prace.wiecie co poczulam na poczatku?bol.zal strach...to co czulam jako dziecko..poczulam odrzucenie...ba nawet pomyslalm ze on juz mnie nie chce.to bylo straszne..ale poszlam z dziecmi n aspacer siadlam i racjonalnie pomyslalm..porozmawialam ze soba-co czuje a jak jest prawda?ze czemu maz nie przyjechal?bo nie chcial.przyznal to ale czemu nie chcial?bo moze nie mial nas gdzie wziasc(jego rodzice nie zabardzo chca tak czesto)u nas on nie chce bo moi rodzice.moze odezwal sie w nim bol i zal do mnie a przez to ucieczka?moze ma plany z kolegami?moze chce buc sam?zdalam sobie sprawe ze to nie koniec milosci jego malzenstwa...jest wiele racjonalnych wytlumaczen a nie ze ucieka przede mna...przeciez wczoraj i nie tylko tak wspaniale pokazywal jak mu zalezy...jego gesty slowa ...cieka walke ze soba przeszlam..i pomysalam ze tak kjak ja obsesyjnie czuje sie odtacana tak on jak przyjdzie dzien czy chwila obsesyjnie zamyka sie w sobie moze chcac porozmawiac ze soba poukladac czego pragnie...i znow choc ciezko czuje postep u siebie ze zrozumialam meza...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-17, 15:23:05               Odpowiedz

            jestem w trakcie czytania ksiazki pt toksyczne zwiazki i tego e boku pani HENRZYK Przepraszam jesli zle spamietalam nazwisko.bardzo ciekawy e bok.tylko nasuwa mi sie tona pytan.jedno najwazniejsze -bo gdzies przeczylalam ze aby wyjsc z nalogu i prawdziwie pokochac to oczyscic swoje zycie z meza....co to znaczy?????????????czy najlepsze rozwiazanie to rozstanie na zawsze?czy tak jak teraz na jakis czas?a czy jak podejmiemy decyzje o rozstaniu a po wyleczeniu okaze sie ze prawdziwie jego kocham a on mnie to co wtedy?czy rozstanie jest koniecznoscia wyleczenia?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-17, 15:45:31               Odpowiedz

            przemkowo !
            pozdrawiam ciebie miło.
            Zadałaś bardzo trudne pytanie. Jest moim skromnym zdaniem potrzeba twojego wewnętrznego "otwarcia". Problem rozstania rozumiany dosłownie może doprowadzić do tragicznego zerwania więzi emocjonalnych. Autorowi raczej chodzi o twoją wewnętrzną przemianę, gdzie każde twoje zachowanie będzie wolne od szukania odpowiedzi na pytanie " a co na to powie mój mąż? ".
            W trakcie czytania tych mądrych ksiąg, namawiam ciebie do utwierdzania się w sile własnej "osoby".
            Ważne wydaje mi się budowanie swojego życia na właściwych podstawach, uważam , że wiesz o czym mówię.

            Pozdrawiam, i życzę siły do dalszego przebudowywania siebie.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-05-17, 15:45:44               Odpowiedz

            nie musisz się z nim rozstawać..możecie sobie zrobić od siebie taka małą przerwę na czas gdy ty będziesz się "leczyć"czyli uczyć budowania zdrowego związku
            albo widywać się rzadziej np. 1x w tygodniu.

            wyczyścić z męża to mi się wydaje że po prostu musisz stać się niezależnym bytem od niego, musicie być dwiema osobami w związku a nie zlewać się w jedno.

            twoje myśli uczucia i decyzje nie mogą być uzależnione od męża czyli nie może on być wyrocznia w twoim życiu i np. nie może być tak że jak się pokłócicie to wali się cały świat a ty wpadasz w czarna dziurę, czyli twoje samopoczucie nie może zależeć od męża.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Osobowa   Data: 2009-05-17, 15:47:31               Odpowiedz

            Witam, witam. Mam nadzieję, że mnie jescze pamietasz. Dawno tu nie zaglądałam. Jak wygląda sprawa teraz? ;)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-17, 15:57:13               Odpowiedz

            hej kochana...duzo sie dzialo....strasznie brakuje mi twego wsparcia....jasne ze pamietam adam rybka i olenka to moi pomocnicy....ale blagam przeczytaj co sie wydazylo u mnie od paru tygodni w moich eczesniejszych wpisach a jak cos to komentuj ja cie naprowadze najogolniej maz znowu uciekl zamknal sie ale prosze przeczytaj i daj mi znac



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-18, 10:56:00               Odpowiedz

            witam dzis mislalm straszny sen...praktycznie co noc cos mi sie sni o mezu...ale dzis przerazil mnie bo w nim maz powiedzial mi ze przez te 2 miesiace gdy tak pisal z ta kolezanka byl naprawde szczesliwy w calym swym zyciu i ze ja kocha...najgorsze to to ze mowil to z takim okropnym wyrazem twarzy-jakby swiadomie chcial mnie zranic...nie nawidze tych snow potem nie moge sie pozbierac...weszlam na portal i okazuje sie ye te snz to moja podswiadomosc strach pryed tzm ye may tak mzsli ye moye jest....walcye ye swopimi slabosciami ale strasynie mi teray cieyko..mam wrayenie ye y jednej skrajnosci wpadam w druga...np.nic do niego nie pisye i nie dywonie tak jak chcial..ale boje sie ye on to odcyuje teray jako ye yapominalam o nim ye juy naprawde nie kocham go...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-18, 11:09:51               Odpowiedz

            przemkowo
            nie jesteś sama i wiesz o tym. Postaraj się odnaleźć w takich chwilach ten pierwiastek w sobie który woła o pomoc, a wiem że się rozumiemy.
            Nie masz siły - wołaj o pomoc, o wsparcie - ono przyjdzie wtedy gdy będziesz na nie gotowa.

            Teraz przestań płakać i wciśnij sekwencje "Ctrl+Shift" żeby zmienić klawiaturę,

            Pozdrawiam ciepło.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-18, 20:44:59               Odpowiedz

            dzis nie przyjechal nawet slowem sie nie odezwal...ale ja tez nie...czemu mezczyzni tacy sa?>



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-18, 21:37:22               Odpowiedz

            wytrwaj,
            życzę sił,



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-20, 13:01:49               Odpowiedz

            witam wytrwalam dzielnie....i co dzis maz rano dzwoni i pyta zdziwiony czemu nie daje znaku zycia?pyta o dzieci o nauke moja i sampopoczucie....mily....mowi ze przyjedzie po nas w sobote bo ma teraz pracy pelno...pyta oczywiscie czy nosze branzoletke od niego?hmmm....czyzby czul zagrozenie?chyba poczuje wieksze bo buciki na obcasie zakupilam sama dla siebie i sexy bluzeczki...teraz lece opalac cialko...bo maluszek usnal//godze to z nauka i drugim synkiem......



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-20, 13:23:15               Odpowiedz

            Przemkowa

            Tylko cie podziwiac jestes dzielna i bravo ci za to trzymam kciuki i dalej zycze powodzenia buzka



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-21, 12:45:17               Odpowiedz

            wieczorem wczoraj maz zadzwonil o 22 godzinie.nigdy nie mial czasu a tu wczoraj sam dzwoni...pytal mnie jak mija dzien?co robie?i zaskoczylam go bo powiedzialam ze z dzecmi opalam sie bo mam pare ubran ktore chce zalozyc...od razu czulam w jego glosie podniecenie..pytal co to za ubrania a ja ze bluzki miniowk buty na obca sie....zazdrosc w nim sie odezwala bo od razu zapytal dla kogo zamierzam sie tak wystroic?czy zna tego faceta?pewnie podpuscil mnie ale ja usmiechnelam sie i powiedzial am ze dla samej siebie tak sie ubiore bo lubie byc seksowna kobieta...oj mialam wrazenie ze bardzo jest zazdrosny...ze nadal jestem jego i tylko jego;)oczywiscie z niepokojem powiedzial ze dzis tez zadzwoni...zobaczymy...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-21, 21:07:52               Odpowiedz

            zadziwiasz za każdym wpisem
            trzymaj tak dalej
            coś mi się zdaje , że z tych książek więcej pomiędzy wierszami czytasz, i dobrze

            pozdrawiam i pisz nam co nowego

            ( jak jakieś przeciwności, to chyba doczytałaś, też się kończą, co nie ! ) i do przodu



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-22, 11:39:41               Odpowiedz

            tak adamie radze sobie coraz lepiej.maz wczoraj dzwonil ale nie bylo mnie w domu.potem jak dawalam mu sygnalki to juz nie zadzwonil.zajety jest w tej pracy.dzis tez parcuje.ale nie dzwonil.dopada mnie glupie uczucie ale walcze z tym.to ze nie dzwoni nie moze wplywac na moj nastroj.jestem wartoscoiwa kobieta.tak mysle.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-23, 11:07:24               Odpowiedz

            niestety spawa nadal jest zawila....maz wczoraj dzwwonil ale znow byl oziebly...pytal co tam slychac o dzieci ale.tyle.nic ze do nas przyjedzie..wiec wprost zapytalam co dzis robi?a on ze raczej nie przyjedzie bo chyba ma znow prace po poludniu...nie wiem om co o tym myslec?czemu znow tak sie zachoiwal.potem napisalam mu ze dostalam propozycje pracy 6tej co marzylam...myslalam ze on ucieszy sie bo sam zawsze wspieral mnie w tej kwestii.a tu nic.zadnej odpowiedzi jaby ti go juz nie obbchodzilo..zapytalam czy az tak jestem mu obojetna?zero odpowiedzi,...dalam spokoj....napisalam tylko ze wiem ze nas kocha tylko nadal cierpi i nie chce okazac uczuc...powiedzialam ze nie powinien uciekac przed uczuciami...bo kazdy pragnie byc kochanym wspieranym....on tez.ale sam musi chcec sie otworzyc...nic nie napisal...mysle ze jak to czytalam znowu zamrozil swoje potrzeby i uczucia zeby nikt a zwlaszcza ja nie zranil go...zapomnial o potrzebie milosci zeby teraz przetrwac..widze jak cierpi ze nie ma nas przy nim ze nie ma jego rodziny....nie wiem jak mu pomoc...co zrobic?w srode ma 24 urodzimy?kupilam mu koszulke adidasa.nie chce go przekupowac prezentami ale chce zeby poczul sie kochany ...niczrg ow zamian nie oczekuje....choc bardzo chcalabym zebuy odnalazl sie w sobie....wyrazil swe uczucia....igdy tego nie robil...moje pytanie do was-co dalej robic?czy dac sobie wogole spokoj czy okazywac cis?czy pytac go i rozmawiac?czy nic nie pytac?



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: bywalec11   Data: 2009-05-23, 12:46:00               Odpowiedz

      Wpis usunięty za naruszenie regulaminu. Użytkownik zbanowany.



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-23, 17:00:26               Odpowiedz

        naprawde potrzebuje rad anie przytulan.mam swa godnosc.prosze poradzcie co robic teraz?



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: mucha33   Data: 2009-05-23, 17:56:06               Odpowiedz

          sorry przemkowa ale dla mnie to jest jakis cyrk na kolkach.rozpamietujesz kazde jego slowo ,ukladasz sobie jakies historie nie z tej ziemi,analizujesz kazda zmiane glosu,tworzysz rozprawki na temat co czuje twoj maz i wciaz pytasz co robic.dziewczyno otrzasnij sie daj mu zyc.czy ty nie masz nic innego do roboty jak rozmyslac calymi dniami dlaczego nie odpisal a dlaczego tak powiedzial?skad my to mamy wiedziec?po co pytasz obcych ludzi co masz robic?usiadz z mezem pogadaj z nim otwarcie zacznijcie mieszkac razem bo takie zycie do niczego nie prowadzi.zachowujecie sie jakbyscie miali po 15 lat niestety:/.z tego co piszesz wnioskuje ze jemu jest poprostu wygodnie mieszkac z dala od ciebie i tyle pisze i odzywa sie kiedy jemu pasuje nie widze tu wiekszych staran z jego strony.tak,tak zaraz napiszesz ze nie potrzebujesz takich postow no ale to forum publiczne pytasz to odpowiadam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: minii   Data: 2009-05-23, 18:35:49               Odpowiedz

            Hej, ja myślę, że przemkowa3 po prostu boisz się zaufać swoimu mężowi. Na pewno masz jakiś powód, choć możliwe, że sama tego nie wiesz.
            Może w dzieciństwie zawiodłaś się na kimś i teraz ciężko jest zaufać.
            Mam wrażenie, że bardzo dokłądnie przysłuchujesz się swojemu mężowi ale wyciągasz z tego same przykre słowa a czasami nawet może sama się nakręcasz, choć niepotrzebnie :)

            Ja nie mam męża ale miałam podobnie z ludzmi, kiedy ktoś patrzył na mnie to odrazu myślałam, ze coś jest ze mną nie tak itp.

            Sporo przeżyliście, wina wg mnie lezy po obu stronach, nie rozumiem dlaczego spałaś z dzieckiem a nie mężem, choć pewnie miałaś jakieś powody.

            Teraz jedyne co mi przychodzi do głowy to myślę, że powinniście Ty i mąż pójść razem na rozmowę do psychologa.

            Jak piszesz to widzę, że po prostu chcesz się wygadać. Tyle złości, smutku, żalu, strachu jest w Tobie. Podobnie myślę, że jest w Twoim mężu. A kiedy pewnie zbieracie się do rozmowy to jest wyrzucanie: Ty zrobiłes to, a Ty jestes taka..

            Uwierz, że psycholog może Wam pomóc, oczywiście tylko wtedy, kiedy Wy będziecie tego chcieli :) zyczę powodzenia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-23, 19:29:17               Odpowiedz

            dzieki minii .narazie sami musimy sie do konca pogodzic...najpierw bol musi minac i emocje opadnac..wlasnie chce go namowic na terapie.a ja sie go boje i on mnie bo zranilismy sie bardzo...staram sie nie wyciagac samych przykrych slow i zachowan jego bo to z nalogu wynika mojego uzaleznienia od niego ale musze tez byc realistka...nie wiem co bedzie dalej..mysle zez czas potrzebny nam...i zrozumienie...kazde z nas inaczrej przezywa swoj bol..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-23, 19:25:14               Odpowiedz

            nie skad mucha33?wlasnie bardzo wzielam do siebie co piszesz...tyklko nie wiem czy wszystko perzeczytalas ale my nie jestesmy normalnymi ludzmi.i on i ja jestesmy chorzy..oboje z rodzin dysfunkcyjnych....trauma w dziecinstwie..oboje zawiedlismy sie na naszych rodzicach a teraz oboje na sobie...nasza milosc jest niedojrzala choc teraz poprawilo sie...on rzeczywiscie ucieka ale sam przed soba wiem bo wiele czytalam na te tematy...oboje musimy leczyc to...alre czy to znaczy ze powinnismy przekreslic samych siebie?muysle ze nie..on teraz cierpi..kiedys uderzylam nie raz go po twarzy to wpadlam w zazdrosc czy inny mezczyzna ktory nie kocha zostalby z taka kobieta?nie.on naprwde kocha nas...a jak ktos cierpi to ucieka chyba...rozpamietuje kazde jego slowo i zachowanie bo kiedys olewalam to...a teraz on wiele mi tymp ookazuje...chce naprawic bledy a to mozna tylko wtedy gdy sie wiele przeanalizuje...walcze ze swym nalogiem..ale dzieki tobie rzeczowo i delikatnie powiedzialam mu ze chce zamieszkac razem i zeby on to przemysla powazmnie...choc mowilismy juz o tym...i teraz to planujemy....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: minii   Data: 2009-05-23, 20:05:05               Odpowiedz

            Przemkowa3, też jestem z rodziny dysfunkcyjnej ale to nie oznacza, że jestem chora :) Tak samo Ty i Twój mąż. To nie jest nasza wina, że mielismy takich a nie innych rodziców. Niestety za bardzo nie moglismy wpłynąć na nasze dzieciństwo.

            Ja teraz, po terapii widzę jak dużo zależy od wychowania w dzieciństwie i jak jest mi ciężko. Ten cały żal i złośćz wyładowałam na terapii i naprawde jest mi lżej.

            Jeżeli Twój mąż faktycznie się boi Twojego zachowania to możesz sama spróbować pójść na terapię. Pomóż przede wszystkim sobie, możliwe, że on to doceni i również postara się coś zmienić.

            A z tym opadaniem emocji.. u mnie było tak, że te emocje nie opadały tylko kumulowały się gdzieś we mnie w środku, ta cała złość, żal, smutek, zazdrość. Te emocje nie tylko były odnośnie zachowań osób które spotykałam na co dzień, jednak najwięcej było z dzieciństwa, do matki i ojca!

            Te kumulowanie się ma swoją granicę, u każdego jest pewnie w innym miejscu. U mnie, kiedy była już ta granica, potrafiłam wybuchać, płakać, krzyczeć, bić, rozbijać, niszczyć...wstyd wspominać.

            Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: zelda   Data: 2009-05-23, 22:46:54               Odpowiedz

            Ja tu nie widzę większej więzi z wami z jego strony. Jesteście na zakupach, on sms-uje, jesteście z dziećmi na placu zabaw, jest przyjemnie, a on znowu z kimś pisze, a ty starasz się go nie urazić, być dla niego piękna, seksowna, wzbudzić zazdrość? do czego to prowadzi? co najwyżej do paru komplementów z jego strony, a jak tak dalej pójdzie to spotkacie się w łóżku na fajnym seksie, ale bez miłości, której ja z jego strony nie widzę. Wydaje mi się oczywistym, że on gra na dwa fronty, a ty przepraszasz, że się wkur...sz? i go walniesz parę razy? Wiem z doświadczenia, że siniaki i tak zostają na twoim ciele, a on prawie nic nie czuje.

            Może jestem tu forumową "czarnowidzką", ale po zdradzie mojego męża też błyszczałam z powodu jego niby-starań - nagle pojawiły się prezenty typu bielizna, biżuteria, rzeczy tzw.niepotrzebne, które daje się kochankom, a nie żonom do wspólnego gospodarstwa, a na dodatek w domu duszno było od zapachu kwiatów.
            Co z tego? Ich związek trwał (fizycznie w naszym garażu) i myślę, że platonicznie trwa nadal.

            Nie wierz nigdy mężczyźnie...dobrą radę ci dam...

            Żeby wiedzieć, że ktoś cię kocha, musiałabyś być w jego sercu, duszy, czy gdzieś tam, a to chyba niemożliwe?

            Sorry za ostre słowa, ale odpuść sobie puste życie z solarium, mini, Adidasem i szpilkami, zostaw to dla faceta, który na to zasłuży, na pewno nie jest to lekarstwo na wyjście z uzależnienia od męża, o którym piszesz. To ma być w twojej głowie, a nie na twojej skórze i twoim ciele. Jeśli ktoś cię pokocha to i w jutowym worku będziesz dla niego piękna.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: felka4   Data: 2009-05-24, 09:59:45               Odpowiedz

            Przemkowa, dopiero dziś przeczytałam cały Twój wątek, i wiesz - jestem zdumiona, i b. b. wzruszona...
            przez pół wątku myślałam, że kolejny beznadziejny przypadek, odporny na rady sugestie, artykuły, prośby, że nic sie nie przebije do ciebie

            a juz po miesiącu - widzę że sama mogłabyś napisać książkę MOŻNA ZMIENIĆ SIEBIE :) i to nawet bez psychologa, przy dzieciach, egzaminach i rodzicach..., nie chcę zapeszyć, ale ja ci gratuluję, wiem że to pierwsze kroki dopiero, ale kierunek znasz, a to najwazniejsze

            nie ma sensu wątpić w jego miłość, w twoją miłość, choć zwątpisz jeszcze wiele razy pewnie (czy to tylko wykorzystywanie czy nie, nie myśl o tym, chora miłość czy ze zdrowego źródła, każdy kocha jak potrafi, a ty starasz się umieć kochać lepiej , nie toksycznie , i to najważniejsze)

            Tylko tak sobie myślę, ze on też powinien iść na terapię, albo czytać te same książki, artykuły przynajmniej, bo zaraz zaczniesz rozumieć go "zbyt dobrze" (jego wszystkie trudności, ok, ale to nie może być tak, że on będzie stał w miejscu a ty dookoła będziesz tańczyć tylko swój rozwojowy taniec, albo też - skoro wszystko zrozumiesz- wszystko mu usprawiedliwiać..., no ale "pomyślisz o tym jutro", na razie pracuj jak pracujesz by się na nim nie uwieszać, by go nie oplatać jak boa, i czytaj, czytaj..)
            życzę szczęścia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-24, 11:08:40               Odpowiedz

            o jeju felka4 strasznie ci dziekuje za te mile slowa.niektozy pisza tak ze on ma mnie gdzies i gra na 2 fronty....nie usprawiedliwiam go...moze tak jest ze ma kogos...ale to nie byla tona esow tylko 2 gora 3 i nie wiem z kim.nie wiem czyt co dzien...a jesli top z kumplem?przeciez go nie zlapalam za reke...a nawet jesli to inna kobieta?to co da znowu moja obsesja in podejzliwosc?musze dorosnac?i stanac prawda w twarz!!!!!!!!!!!!!!ja sie staram i POKAZUJE MU ZE SIE ZMIENIAM!!!!!!!!!!WALCZE!!!a jesli on tez kocha i przelamie sie to bravo bedziemy razem...a jesli ma kogos innego to to i tak wyjdzie?i co ?ja wtedy zrozumiem i rozwiode sie z nim..zyje bez niego juz 2 miesiace i zyje...ciezko czasami ale wytrzymalam...a jesli nadal bede zazdrosna jesli nadal bede mu mowic ze uwazam ze mnie zdradza to do czego to doprowadzi?pokaze tylko sobie ze nic sie nie zmienilam..to teraz ni ezgodne z moimi nowymi zasadami!!!!!!!!!A POZA TYM UFAM MU!!!!!!!!!!!NIE MA INEEJ KOBIETY.jjest tylko stary maz ktory musi przejsc terapie aby otworzyc sie na swiat i mnie zaufac.przeciez miesiac temu pisal do mnie ze kocha poza tym pokazujer to gdy sie spotykanmy...on jest nalogowcem unikania bliskosci..i yto on musi sam zmienic siebie..ja moge wskazac mu droge i pokazac ze zmiana jest mozliwa...a jesli nic z tego za pare miesiecy nie wyjdzie to rozwiedziemy sie.i tyle..ale warto sprobowac zrozumiec czlowieka i dac mu szanse zwlaszcza jesli to ja go tyle ktrzywdzilam.nie moge oczekiwac jego adoracji za miesiavcc...bol musi minac...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-24, 19:10:39               Odpowiedz

            felka oczywiscie ze maz powinien sie zmienic.chce z nim porozmawiac ale najpierw sama z soba popracuje i dam mu przyklad.mysle ze wiele zrozumie jak sie odblokuje...widac ze narazie jak mowi sie fachowo-zamrozil wlasne uczucia...ale pomalenku.nie chce go ponizac..naciskac..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-24, 11:14:35               Odpowiedz

            kochana zeldo ja robie to dla siebie-ten adisdas bo ma po prostu urodziny i nadal jest moim mezem.a buty i kiecka bo odzyskaam figure i sama tak chce dla siebie..naprawde.a co do worka caly tan ostatni rok uwierz mi chodzilam nieumalowana w starych lachach zawsze przy mezu nawet czasem nie umyta...i wiesz ze zawsze pokazywal i mowil ze kocha i jestem piekna...wiec wiem ze zrzilas sie do meza ale ja juz tylte lat mu nie ufalam i poniwieralam..nie chce tak dalej..a esow 2 razy tylko cos pisalk i skad wiem do kogo?nie mozna tak oceniac.napawde.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-24, 12:46:09               Odpowiedz

            kochani jeszcze chce cos dodac-jestem kobieta uzalezniona od milosci w dodatku dda.moje granice sa praktycznie zniszczone....pomalenku je odbudowuje..i jest mi naprawde ciezko...czsami upadam w swej wedrowce...placze i mysle czy dobrze robie....ale prawie wszystko co robie robie dla siebie i dla mej rodziny....moze pisze rozprawki na temat postepowan i slow meza ale tak latwiej mi zroozumiec siebie i jego...zrozumialam ze tak latwo jest blednie ocenic drugiego czlowieka..np.jesli chodzi omnie...momo ze nie sprawdzam juz meza nie grzebe nie doszukuje sie zdrad to on itak czasami mi mowi ze ja sie nigdy pewnie nie zmienie.naewt jesli to nie teraz..wiecie jak to boli taka ocena drugiego czlowieka?przeciez to ja wiem czy sie zmienilam...nie on.on tylko moze to odczuwac.teraz zrozumialam jak jego bolalo ze wyzywalam go od kurwiarzy jak go bolala moja podejrzliwosc?od tego uciekl.dlatego sie w sobie zamknal.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-24, 14:51:16               Odpowiedz

            przemkowa
            jesteś wspaniała
            no zacznij troszeczkę dbać o siebie, widzę zbyt duże "poczucie winy", ono może zacząć ciebie niszczyć
            poczytaj o tym co to jest, to jest jak zwierciadło, jak zbyt długo w nie zaglądasz pojawiają się wady

            a podpowiedź o tym, że mężowi też przysługuje zapoznanie się z treścią twoich podręczników jest moim zdaniem bardzo słuszna

            życzę dużo siły, piękniej z dnia na dzień,



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: zelda   Data: 2009-05-25, 12:42:00               Odpowiedz

            Przemkowa, bardzo, bardzo życzę ci, by wam sie udało:))

            ja jestem starsza i bardzo sfrustrowana, ale chciałabym, by takie dziewczyny jak ty: młode, ufne uniknęły tych upokorzeń, jakie mnie spotkały. Mnie nikt nie ostrzegł, uwierzyłam mężowi, że sprawa zakończona i wszystko potem przeżywałam po raz drugi.
            A teraz... nie moge z tym żyć.

            pozdr



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-24, 19:04:21               Odpowiedz

            zeldo jeszcze mnie cos zastanowilo co piszesz-mianowicie ze przeszkadzalo ci to ze twoj maz podarowal ci takie prezenty jakie twoim zadniem daje sie kochankom?co ty mowisz?uwazasz naprawde ze piekna bielizna i kwiaty to dla kochanek?kobieto on naprawde chcial ci cos pieknego tylko dla ciebie podarowac!!!pomysalas o tym.ja osobiscie jako kobieta gdybym dostala od meza zamiast pieknych stringow walek do ciasta to bym zalamala sie!!!on ci takie prezenty dawal w nadziei ze wybaczysz mu a ty sie podstepu doszukiwalas?nie obraz sie ale nie dziwie sie ze wrocil do tamtej..ona chyba byla mile zaskoczona takimi prezentami...mi jak maz na gwiazdke podarowal bransoletke i pytal co 5 minut czy podoba mi sie to byl dumny jak paw...do dzis ciagle sprawdza czy zaklam ja na reke a jak mam to strasznie sie cieszy bo wie ze cos dla mnie to znaczy.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-25, 10:57:32               Odpowiedz

            kochani mam jeszcze jedno pytanie ale chodzi mi o meza-on z tego widze raz jest bardzo czuly kochany bardziej niz okazuje uczucia.ale gdy sie go zrani-milknie.nic nie pisze nic nie mowi o uczuciach.nie przyjechal do nas od 2 tygodni.czemu tak postepuje?ale chodzi mi tu o nawiazanie do jego dziecinstwa,nkie o zdania ze ma kogos tylko jak sie ma trauma z jego dziecinstwa to ze byl bity ze widzial mame bita przez ojca.jak sie to ma do naszego zwiazku i tego ze teraz tak posteopuje?czy to jest powiazane??pomozcie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-25, 18:27:39               Odpowiedz

            no pomozcie..czy jkego zachowanie ma powiazanie z dziecinstwem?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-25, 18:31:12               Odpowiedz

            Odpowiedź na twoje pytanie brzmi TAK

            pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-25, 19:58:09               Odpowiedz

            A mi sie wydaje duzym uproszczeniem tlumaczenie wszystkich zlych zachowan meza czy tez kazdego innego czlowieka trudnym dziecinstwem:/.znam ludzi ktorzy mieli bardzo ciezkie dziecinstwo a zyja normalnie i normalnie sie zachowuja maja szczesliwe rodziny itp.znam tez takich ktorzy mieli bardzo dobre warunki wspanialych rodzicow,a wciaz wpadaja w problemowe sytuacje i nie potrafia zbudowac prawidlowych relacji w przeciwienstwie do rodzenstwa ktore pochodzi z tej samej rodziny.nie mozemy tlumaczyc kazdego zachowania dziecinstwem bo jest to grube naduzycie.
            dlaczego twoj maz nie przyjezdza od 2 tygodni?bo tak jest mu wygodniej?bo nie dorosl do roli ojca i meza?bo lepiej mu bez was?moze i nie ma nikogo ale napewno milosc nie objawia sie wyslaniem czasami smsa porozmawianiem przez telefon przez 5 min i powiedzeniem paru komplementow zonie.twoj maz jest nieodpowiedzialny zaslania sie dretwymi wymowkami aby nie brac odpowiedzialnosci za zalozona rodzine.a ty tez jestes dziwna wychowywalas sie w chorej rodzinie i ciagle z nia mieszkasz i psujesz tez dziecinstwo swoich dzieci gdzie tu odpowiedzialnosc?zajmij sie lepiej ratowaniem psychiki swoich dzieci prawidlowym jej ksztaltowaniem a nie prostowaniem twojego meza.bo wydaje mi sie ze on nie przejawia inicjatywy aby sam sie zreperowac a bez tego twoje wysilki sa skazane na niepowodzenie.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-25, 20:18:31               Odpowiedz

            dziekuje mucha33 za wyostrzona odpowiedz.a domyslilas sie moze ze aby dzieci w pelni byly szczesliwe potrzeba obojga szczesliwych rodzicow?a pomyslalas czemu on jest teraz nieodpowiedzialny?zylam z nim 8 lat i zawsze byl bardzo odpowiedzialny....wiec chyba cos sie musialo w nim stacx zlego?myslisz ze jak ojciec 20 lat cie upakaza i bije to to sie nie odezwie w tobie?malo wiesz a widze zle oceniasz.a moja rodzina?teraxz mama nie pije i jest spoko.wiec czemu mi takie rzeczy serwujesz?to ja uderzylam meza.wiesz co jak on by mnie udezyl i tak traktowal pare lat to nigdy bym go juz nie chciala.czemu mam go od razu skreslac.i wiesz co to dziecinstwo nasze to nie jest zadna wymowka tylko SWIETA PRAWDA/....to wlasnie nas zniszczylo...ale co ty mozesz wiedziec...to wszystko trzeba przezyc aby umiec zrozumniec....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-25, 20:37:37               Odpowiedz

            8 lat byl normalny a teraz mu sie dziecinstwo odezwalo?to jest chyba nie normalne.za duzo bierzesz na siebie kochana za duzo w tobie samoobwiniania i prob tlumaczenia meza.moze i go uderzylas nie rob z tego powodu do odejscia i zamieszkania z dala od rodziny.ze bylas zazdrosna...no dobrze moze przesadzalas ale on tez nie byl bez winy z niczego twoje podejrzenia sie nie wziely.czy nie jest to pojsciem na latwizne szukanie zrozumienia u jakis kolezanek zamiast rozwiazywanie spraw ktore nas drecza miedzy nami.ja nie oceniam twojej rodziny komentuje tylko to co napisalas wczesniej o swojej matce ze nie lubi twojego meza ze krzywo patrzy kiedy chcesz mu ciasto upiec ze ci nie pomaga.sama to napisalas wiec skad te oburzenie?
            ja mysle ze nie koniecznie potrzeba dwojga rodzicow aby dzieci byly szczesliwe.moje dzieci maja tylko mnie i nie widze w nich wielkiej rozpaczy.a co do ciezkich przezyc to coz kazdy z nas ma swoja historie...mam nadzije tylko ze moj syn nie bedzie sie tlumaczyl tak jak twoj maz ciezkim dzicinstwem.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-25, 20:48:04               Odpowiedz

            uderzylas meza bo powiedzial ze cie nie kocha,uderzylas meza bo narobil dlugow,wydawal mase kasy na telefony i smsy do pseudo kolezanki a teraz tlumaczysz go i oburzasz sie ze zle go oceniam?wez raz jeszcze przeczytaj co o nim napisalas
            ale to nie wszystko...strasznie wtedy cierpialam...a maz wracal z pracy na poludnie...wogole zbywal mnie...cos odkrylam w polowie ciazy...w nocy przyszedl na jego komorke sms niby od kolegi karola-kochanie ja tez za toba tesknie i nie moge przestac o tobie myslec...zalamalam sie.rano kazalam mezowi odejsc od nas...ale on blagal i mowil ze mi to wyjasni..oklamal mnie ze to pomylka bo imienia w tym esie nie bylo....a ja uwierzylam i dalam szanse .kilka dni bylo ok.a potem znowu klotnie olewania...wszystko wyszlo w 8 miesiacu ciazy znalazlam jego esy do niej jak pisal ze ja kocha ze mna rozwiedzie sie itp.i kazalam mu wtedy tez odejsc.cos we mnie peklo.ale on od rzau zaczal plakac blagac wyjasnial ze to glupi flirt z mloda kolezanka ze ona mi to wyjasni.nawet przy mnie zakonczyl to.przyzekl ze wszystko naprawi zebym mu dala szanse bo powiesi sie...wiele myslalam i dalam mu szanse przede wszystkim dla tego malenstwa....i ulozylo nam sie naprawde bylo pieknie...jak dawniej....czule noce...bo spalismy razem...gotowalam pralam chcialam mu to wszystko co zawalilam wynagrodzic i tez ratowac nasz zwiazek.....ale oczywiscie problem nastapil w grudniu teraz ja nic nie podejrzewalam a on pisal z kolezanka ktora ma 32 lata i 2 dzieci malutkich...tylko ze ona rozwiodla sie...moj maz ciagle powtarzal ze to kumpela.nawet ona mi to mowila bo znalam ja troche...maz popadl ostatnio w straszne dlugi ok 10 tys zl.nie wiem na co wydawal...kase mial zawsze na koncie i dawal mi ile chcialam...ale ostatnio w lutym znalazlam pelno rachunkow.kredytow tych chwilowek...kazdego dnia cos znajdowalam...a wczesniej planowalismy ze teraz wyprowadzimy sie na swoje...a on nie wiem chyba pogubil sie...w marcu znalazla jego rachunki za telefon za grudzien 400 zl!!!!!!!potem po 150!!!!!i wiele rozmow i esow pisanych z nia...a ja zadnego nigdy nie odczytalam...kasowal.....gdy to wszystko wyszlo na jaw skontaktowalam sie z nia...wiele mi pisala na naszej klasie ze nparawde sa tylko kumplami ze jej przyrko ze tak nam namieszla i ze zerwie w tym wypadku znajomosc z mezem.on tez dal spokoj bo sprawdzilam blingi..ale ja ciagle ja pytalam o czym tak pisali po co sie nam wtracila w zycie....a ona w zlosci sama zaczela pisac mezowi ze jej nie daje spokoju nachodze ja..i on nwet ja olewal ale trochetam pisal....ale nic mi nie powiedzial ze ona go meczy....i ja straszna mu awnture zrobilam...ze nadal mnie oszukuje....oboje wtedy wybuchlismy....on strasznie plakal i powiedzial ze w takim wypadku gdy nie ma zaufania miedzy nami odchodzi...do rodzicow..ze on sie nie zmieni i ja tez nie tak mi mowil ze wiele razy proboawlismy ale nie wyszlo...ze on mnie kocha a ja jego ale nasze malzenstwo nie ma przyszlosci...i odszedl....oglupialm...nie wim co myslec.znowu te kolezanke pytalam czemu tak namieszala...ale ona zarzekala sie ze przemek jej napisal ze zniszcyla nam malzenstwo i zeby zakonczyli znajomosc i ona zakonczyla.mowila ze on mnie i dzieci kocha...ze nie ja wybral...tylko sie pogubil...ze napewno wroci do nas...i przysiegla ze zigdy z przemkiem nic nie napisze....ale ja dowidzialm sie od jego mamy ze on ostatnio co noc jezdzi do tego miasta co pracuje i gdzie ona mieszka...wraca rano na 8 do rodzicow...zarzeka sie ze jezdzi do kupla z ktorym pije i zali sie...a do nas 2 rzay w tygodiu przyjezdza...raz nawet pocalowalismy sie...jakby cos nas ciagnelo...ale ja widze ze on sie gubi...mowi mi ze strasznie sie pogubil...i tyle i mowi ze nie utrzymuje z nia kontaktow...ale ja gdy dowiedzialam sie ze co noc gdzies jezdzi nie wytrzymalam....wpadlam w trans..w domu jego rodzicow gdy bylismy sami zapytalam gzie jezdzi?nic nie odpowiedzial gdy pytalam kogo kocha w nwrwach powiedzial ze ani jej ani mnie ze teraz nie ma uczuc strasznie mnie to zabolalo...uderzylam go i to nie raz bilam po pieresiach plakalam krzyczalam a ona plakal i nic nie mowil w koncu nie wytrzymal i powiedzial ze mnie nie chce.....zebym szla do dialbla..

            gdzie tu jest jego milosc i szacunek do ciebie?widze ze lepiej ci go tlumaczyc i usprawiedliwiac tym ze ojciec go upakarzal zamiast przyjac do wiadomosci ze on jest nieodpowiedzialnym gowniarzem ktorego przeroslo dorosle zycie.odszedl od ciebie zrzucil wine na ciebie ze jestes przesadnie zazdrosna a na czym mialas te zaufanie zbudowac na co rusz serwowanych klamstwach?wybacz dziewczyno ale robisz blad moim zdaniem probujac go ratowac na sile kiedy on tego wcale nie chce.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-25, 20:52:23               Odpowiedz

            do muchy
            "ja mysle ze nie koniecznie potrzeba dwojga rodzicow aby dzieci byly szczesliwe.moje dzieci maja tylko mnie i nie widze w nich wielkiej rozpaczy.a co do ciezkich przezyc to coz kazdy z nas ma swoja historie...mam nadzije tylko ze moj syn nie bedzie sie tlumaczyl tak jak twoj maz ciezkim dzicinstwem."
            Rozumiem twój żal, rozczarowanie, gniew, ........... .
            Takie zjawisko w młodym człowieku nazywa się "wygaszeniem uczuć", z zewnątrz szczęśliwe a wewnątrz "toczy je robak", choć nie wiem jakbyś się starała to nie zastąpisz sama pełnej rodziny
            Twój upór w swoim zdaniu nazywa się "projekcją".....
            Proszę , zrozum Autorkę, jest jej bardzo ciężko , ale pracuje nad renowacją siebie, swojego związku, swojej rodziny wszystkich relacji - chwała jej za to, chwała za przykład dla innych forumowiczów. Tobie też proponuję na jej przykładzie zrewidować swoje życie, może więcej radości przeżyjesz

            do przemkowej
            proszę nie zrażaj się negatywnymi opiniami, niech one umacniają ciebie w staraniach
            jak wyczytałaś, nie zawsze są tobie przychylni ludzie w swoich opiniach, nie należy się wszystkim bardzo irytować, a znajdować w krytyce to co wspiera ciebie w dobrym postępowaniu. Nabieraj sił i do celu.







          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-25, 21:36:29               Odpowiedz

            Przemkowa

            Zgadzam sie w 100% z adamem ma on racje. A ty nie mozesz sie lamac wiesz ze kazdy ma inny tok myslenia i inna wizje na kazdy temat wiec przyjmij to rowniez tak ze moze tak byc a wcale nie musi ty masz podejmowac decyzje sama a nasze wypowiedzi wnioskowac pozdrawiam

            Bravo ADAm



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 00:59:23               Odpowiedz

            jaki upor?ja mam swoj jasno sprecyzowany poglad myslenia i uwazam wszelkiego rodzaju tlumaczenia ciezkim dziecinstwem swej niewydolnosci w zyciu doroslym grubym naciagactwem.
            nie mam wygaszenia uczuc,wrecz przeciwnie odnalazlam swoje szczescie mam partnera ktory mnie kocha szanuje i traktuje jak krolowa a nie jak padline.poprostu mysle ze nie zmieni sie czlowieka na sile,moj ex maz nie przejawial ochoty na zmiane wiec stwierdzilam ze szkoda mojego zycia.po co dziecia taki beznadziejny ojciec?moj partner 1000razy bardziej jest dla nich ojcem niz ich rodzony wiec czy warto sie stresowac brakiem tatusia rodzonego?uwazam ze nie.
            a co do autorki to moze i probuje ona cos zmienic ale z doswiadczenia wiem ze do tego trzeba dwojga a nie tylko jednej strony.
            nie pochwalam jej w tym ze tak zaciekle tlumaczy meza zamiast zaczac cos od niego wymagac i szukac winy w sobie.jej zale proby szukania wsparcia na forum nie wziely sie z tego ze jest on idealem.
            co do mnie jeszcze to moje zycie jest juz calkowicie zrewidowane przeczesane i wnioski jakie z niego mam kaza mi watpic w powodzenie misji przemkowej.
            dobranoc!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-26, 01:15:48               Odpowiedz

            Muszko
            warto się stresować
            warto zmieniać siebie na swój własny sposób, po własnej drodze
            warto żyć

            warto też kochać, było nie było opłaca się to
            niekiedy z tej wartości są dzieci, a wtedy mamy większe pole do popisu w tym kochaniu, czyli powiększaniu kochania

            a przypuszczam, że nie raz nie dwa, wypowiesz się krytycznie o ex, a przychodzą chwile gdy nie wiesz jak sobie dać radę z myślą o ex, taką która cię ciągnie do niego jak magnes

            proszę, teraz zaprzecz (sobie)

            pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 09:59:11               Odpowiedz

            mucha33 a widzialas alkoholika albo narkomana ktory przejawia inicjatywe ze chce sie sam zreperowac?ja podejzewam ze maz naewt sprawyt sobie nie zdaje ze jest ze spaczona psychika...yacy ludzie nie daja sobie tego powiedziec...to musi samo do nich dotrzec...on sam musi to zrozumiec...a teraz sa tego przejawy-ucieczka od obowiazkow od rodziny strach przed kolejnym zranieniem i potrzeba milosci?po co potrzebowac jak mozna nie przyjechac do zony nie widziec jej i mniej alboi wogole nie tesknic?on zamraza wlasne uczuci a te dobre i zle



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: zelda   Data: 2009-05-26, 10:17:17               Odpowiedz

            Przemkowa, nie zrozumiałaś mnie, ja byłam szczęśliwa z tego powodu, że właśnie takie prezenty zaczęłam dostawać, że nagle zaczęłam być dla niego nie tylko matką, kucharką i sprzątaczką, ale też kobietą, kochanką-prawdziwą piękna kobietą, bo tak sie wtedy czułam, mimo moich 45 lat faceci na ulicy oglądali się za mną, tyle szczęścia miałam w oczach i te kwiaty na parapecie, na stole, na podłodze, duże bukiety, małe, różne. Radośc prysnęła, gdy dowiedziałam się, że gdy ja jadę na uczelnię w sobotę, niedzielę taka szczęśliwa i radosna, on jest z nią, więc powiedz mi po co to wszystko mi dawał, jesli nie potrafił dać mi szacunku, a przede wszystkim miłości, że to wszystko to blichtr i oszustwo?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: zelda   Data: 2009-05-26, 10:35:16               Odpowiedz

            Przemkowa nie obraź się, ale my patrzymy z boku na opisywane tu problemy i każdy przez pryzmat swoich doświadczeń.
            Oczywiscie nie musi tak być, że jesli mój mąż kłamał, to twój też. Ale to nie znaczy również, że on nie kłamie, nie ukrywa, nie manipuluje, nie wykorzystuje* (niepotrzebne skreślić). A ty chcesz za wszelką cenę usłyszeć, że bedzie dobrze, a on jest skrzywdzony przez los.

            Ani ja ani mucha nie życzymy ci źle, ale radze ci być ostrożną. Ty go usprawiedliwiasz, że wyniósł traumę z dzieciństwa, bo wyniósł. Ale czy on ciebie usprawiedliwiał? bo napisałaś, że tez jestes DDA?

            Na twoim miejscu sprawdziłabym dyskretnie i bez emocji w miarę możliwości, co on właściwie robi w wolnym czasie i gdzie mieszka. Usprawiedliwić go bedziesz mogła później, jeśli będzie trzeba to nawet mu pomóc.

            życzę wszystkiego najlepszego




          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 11:06:07               Odpowiedz

            jeśli mogę napisze szczerze co myślę

            proszę o lincz bo pewnie takiego się doczekam

            twój mąz to nieodpowiedzialny gówniarz a twoja naiwnośc jest porażajaca....

            schematy pozostaną schematami...
            moim zdaniem twój mąż od dawna ma inną kobietę,...

            możesz zasłaniać się swoja zaboroczościa, byciem dda i innymi bzdetami - przepraszam za dosłowność...

            facet ma cię głęboku w dupie, lepiej mu zadzwonić raz na jakiś czas i jeszcze tobie wmawiać poczucie winy za psucie zwiazku

            oczywiście że ma kogoś.. tak się nie zachowuje facet który chce mieć rodzinę...

            i wiesz przemkowa, już raz nazwałaś mnie świnia za szczerość więc i teraz się nie obraże

            pozdrawiam cie bo dzielna i watrościowa z ciebie dziewczyna ale bardzo naiwniutka - też kiedyś taka byłam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 11:50:47               Odpowiedz

            dzieki...ale nie poddam sie w walce zmieniania siebie nie jego....bo o mnie chodzi o moje szczesxcie i nawet jesli kogos ma to zycze mu szczescia i pozwole odejsc...ale widze oprocz slow i zachowan cos jeszcze....nie moge od razu skreslic....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 12:24:32               Odpowiedz

            jeszcze chce cos dodac-maz odszedl i tez tak sie zachowywal-milczal malo przyjezdzal.tylko czy jesli mialby jkogos to po co sam by powiedzial ze przemyslal wszystko i wrrocil.przeciez mogl normalnie zlozyc pozew skoro odszedl i bylby koniec.nic by nie komplikowal bo kazdy kto ma kogos chce z malzonkiem rozwsc sie.wiec on sam przyjezdza mowi ze zawsze nas i mnie kochal ze byl zly i zaden rozwod nie byl mu w glowie i stale powtarza ze po egzaminie wynajmujemy na bank mieszkanie albo dom a niby nadal jest z inna kobieta?ludzie gdzie tu sens?przeciez jak wtedy doszedl do takiego puntku ze odszedl od rodziny i mowil o rozwodzie to po co by sie mial cofac skoro zekomo hest z nia?sorrrki ale nie wierze...wierzylam wtedy gdy odszedl i mial byc rozwod ze jest z nia ale nie teraz i nie dlatego ze go bronie ale nie dajmy sie zwariowac utartymi schematamui/!!!!!!!!!!!!!!!!!!wy nie widzieliscie jak on wygladal i zchowywal sie gdy odszedl a jak gdy pogodzilimy sie ponownie-2 roznych ludzi-jeden byl zalamany i smutny tesny---a ten drugi radopsny jak nidgy...sorki ale slowa mozna wylkamac ale gesty czyny wyglad twarzy czy lzy.....dalej bylobuy ok ale to ja go oklamalam i ponownie zawiodlam.ja nie on..ja udezylm nie on.co jest prawda trzeba przyznac..wszyscy prawie mysla ze mezczyznui nuie maja uczuc..oj maja tylko tak skryte ..i sami w samotnosci je przezywaja..on sie nie wyplacze mamie ani tacie on sam musi to przelknac...a czy to jst latwe...kiedys pare lat temu jak troche ja sie zmienilam pare dni bylam taka ja prawdziwa i on to zauwazyl usiadl i powiedzial-kochanie fajnie ze taka jestes ale opamietaj ze w miesiac czy 2 nie odbudujesz tego co mi zadalas tego jak milczlas i mnie odtracalas a ja nie wiedzialem czemu?tio strasznie mnie bolalo i potrzeba czsu na naprawe-tak maz wtedy powiedzial.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 11:53:48               Odpowiedz

            juz dawno sprawdzilam gzIE jest gdzie spi i mieszka..jest u matki...nie moge go znow posadzac...tyle razy go oczernialam raz zrobie inaczej...a jesli nie wyjdzie to spokojnie bede mogla odejsc i zyc dalej bez wyzutow sumienia...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 12:50:50               Odpowiedz

            masz prawo tłumaczyć go jak ci się podoba
            mam prawo wyrazić swoje zdanie

            mam nadzieję że oczekujesz szczerych opini od osób czytających twoją sytuacje, a nie tylko pochwał, peanów i głaskania....

            szczera opinia zawsze budzi sprzeciw i dłuuuuugie tłumaczenia tego kto ją otrzymał....

            żyjecie w chorej sytuacji

            on przyjjeżdża raz na jakiś czas, a nawet jak pisałaś że ma wolne to że się zastanowi, a tak przecież kocha synka...

            jak facet kocha rodzinę to z nią jest najczęsciej jak może

            boze, widzisz a nie grzmisz...

            co za dziecinada...

            twoje wpisy mozna podsumować...

            ja napisałam sms
            on nie odpisał
            dzis dostałam sms
            jaki kochany bo coś napisał
            czemu nie odpisał znowu
            czytam ksiażki o związkach
            on znowu nie odpisał
            był u fryzjera
            o jezu znowu napisał
            rozmawialiśmy
            napisałam
            on milczy
            oj nie, jednak odpisał...

            TO JEST CHORE ... i takie jest moje zdanie....

            moze jak ludzie zakładają wątek o swoim problemie na forum powinni od razu zaznaczyć - "Proszę o niewystosowywanie uwag krytycznych dotyczących mojej i małżonka osoby. Prosze tylko o pochlebne i pocieszające opinie bo przecież tak naprawdę nie mieszkacie z nami i nie wiecie jak jest naprawdę.."

            wtedy forumowicze tacy jak ja by zamilkli...

            mam nadzieję że potrafisz docenić i wyciągać wnioski z różnych punktów widzenia

            czytam twoje słowa, w wielu sprawach cię rozumiem, w wielu nie

            walka samotna o związek nie ma sensu

            z jego strony nie widzę nic poza paroma literkami wklepanymi od czasu do czasu do komórki

            trzymaj się



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 12:58:20               Odpowiedz

            kochana ja doskonale wiem ze to jest wszystko chore..i sa 2 wyjscia z tego-jedno njczesciej wybierane rozwod bez czekanai na cokolwiek- a drugie-praca i wyleczenie sie z tego -ustalenie zdrowych granic i praca.ktos mi kiedys napisal ze maz potrzebuje pozloszczenia sie spokoju przemyslen..to nie jest chwila ze mija zlosc i uraza..postaw sie ty -czy gdyby zona 4 lata cie ponizalka i ucielaka i odtracala i wyzywala to bys za miesiac wybaczyla i zapmniala umiala z nia zyc normalnie'?NIE!!!!!TO NIE TAKIE PROSTE OD RAZU.ALE DZIEKUJE ZA KRYTYKE WZIELAM I TO DO SERCA



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 14:15:48               Odpowiedz

            no i sam wlasnie zadzwonil.jutro sie spotkamy i porzmawiam z nim.przeciesz zto nie jest tak z e cale zycie bede go glaskac albo pozwole zeby mieszlal zawsze u mamy.tylko przyjdzie odpowiedni czas i podejmiemy jedna z 2 decyzji-albo zostaniemy razem zamieszkamy wspolnie i ustalimy zdrowe granice albo rozwiedziemy sie.po prostu.ale nie moge dzis ani jutro stanac przed nim i z nerwami zacac rozkazywac.moze to jego hranice niszczy?juz nie raz robilam jak niejedni z was radza-postaw go przed faktem pod murem i niech cos robi-i co zrobil-nie wytrzymal presji i uciekl.i po co pospiech i nerwy?po co?nie teraz postapie i naczej BO TAK CZUJE ZE CHCE PAN BOG.TO JEMU UFAM BEZGRANICZNIE.i zaczynam byc dumna z siebie i szczesliwa.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 14:20:00               Odpowiedz

            a undselt1 widac ze nie dokladnire czytasz moj watek bo maz nie pisze mi esmsow wogole.on dzwoni.a ty widzisz jakies literki.ale dziekuje za opinie.jutro on ma urodziny.jakby chcial to z ta kobieta je spedzal-bo spedza sie je z najblizszymi...hmmmi ciekawe czemu nas wybral?pewnie odpowiesz ze dla picu...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 14:24:16               Odpowiedz

            a i jeszcze cos-czemu jak tylko jest zawole miedzy nami to zabierasz glos?a jak pisalam ze wrocil ze pisal piekne esy ze kochalismy sie ze dbal to nic nie zabieralas glosu
            ?tylko teraz.?oj przez twoj rozwod widac strasznie rozzalona...przykro mi ale nie oceniaj wszystkich wlasna miara....pomysl o sobie co ty zrobilas zle ze maz odszedl albo co robilas by ratowac zwiazek?moze mezowi twojemy braklo tej wiary w niego od ciebie?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Olenka55   Data: 2009-05-26, 15:20:09               Odpowiedz

            Ja ciebie przemkowa podziwiwiam i zycze jak najlepiej nie bylam moze w takieej sytuacji ale kazdemu moze sie przytrafic(wiem ze bylam przez dluzszy okres taka dla meza jak ty ) i teraz tez probuje to naprawic jestem spokojniejsza i sie starma jak moge i tez myslicie ze moj maz odrazu przyleci z kwiatkami na kolanach i bedzie mnie codziennie tulil i calowac. To trzeba czasu bo jak sie zrani faceta on to dlugo pamieta (w sumie jak i my)ale jest im ciezej pogodzic sie z bolem jaki dostali od swojej wybranki pisze na swoim przykladzie. Narazie sie staram nie jest lekko bo pewnie ze kazdy by chcial odrazu wszystko ale na to przyjdzie czaas najwazniejsze ze czlowiek stara sie i probuje. A to jka bedzie miedzy wami tak bedzie czas pokaze a przemkowa bedzie miala ta satysfakcje i dume ze ja probowalam dawalam z siebie wszystko aby ulozyc zwiazek. A jak on postapi to pokaze czas obserwuj go bacznie czy naprawde chce tego abyscie wkoncu zamieszkali razem i byli jeszcze raz bardzo szczesliwi czego wam bardzo bardzo zycze. JA naszczescie opamietalam sie w pore zeby zmienic chociaz troszke swoje zachowanie i zaczac traktowac meza jak meza najblizsza procz (mhmh)dziecka osobe a nie jak faceta do zapieprzania i dawania kasy oraz utrzymywania domu. Maz tez chce byc kochany przytulany jak i my kobietki buziaki 3mam kciuki



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 17:05:02               Odpowiedz

            drogi adamie:)
            ja nie wracam juz do mojego ex meza myslami tak tylko tutaj dziele sie swoimi doswiadczeniami wiec przy okazji wspominam jego osobe bo inaczej sie nie da tego opowiedziec.nie kocham go juz ,przestalam kochac juz bardzo dawno od pierwszego chamskiego slowa od pierwszego uderzenia znienawidzilam.wiedzialam ze musze wiele zniesc zanim sie od niego uwolnie ale w tym czasie myslalam intensywnie jak z tego malzenstwa wyjsc.bo kocham przedewszystkim siebie i nie pozwole aby ktos traktowal mnie jak gowno.dlatego mysle ze moje dzieci sa szczesliwsze bez takiego pajaca w moim domu.moj maz mnie nie zdradzil ale poprostu traktowal mnie zle ne tak jak ja sobie wyobrazalam milosc wiec sie rozstalismy.co prawda on podjal taka decyzje ze sie wyprowadzil ale ja juz tylko odliczalam godziny zeby to zrobil bo bylam juz tym wszystkim grubo zmeczona.wiec nie wmawiaj mi tu ze czuje cos do tego typa bo jest mi on naprawde obojetny i ciesze sie ze nie mamy juz zadnego kontaktu:)
            co do sprawy przemkowej to:
            zgadzam sie z przedmowczyniami,twoj maz to gowniarz ktory kiedy wydaly sie jego kredyty,kiedy wydalo sie ze za wydzwanial 450 zl do "kolezanki";p obrazil sie na ciebie.zmanipulowal ci to zwykly manipulant wmowil ci ze ty jestes wszystkiemu winna nikt go nie rozumie i z zalu sie wyprowadzil.
            zal to mnie sciska jak czytam takie bzdury.pytasz dlaczego on sie zmienil po 8 latach?to ja ci powiem on sie nie zmienil dlatego ze sie w nim odezwaly demony przeszlosci on sie zmienil bo go sytuacja przerosla:ma 24 lata,dwojke dzieci,bezrobotna zone,tesciowa za sciana co go nie zbyt lubi i oto przyczyna jego zmiany.moze nie koniecznie ma ta kochanke(choc ja obstawiam ze romansowal z ta kolezanka a jej kazal wcisnac ci kit kiedy zadzwonilas(to naturalna metoda wszystkich zdradzajacych par)a ty to lyknelas i dalej probujesz widziec swoja wine w tym wszystkim bo nie mialas sexownej bielizny ani umytych wlosow.
            gdyby cie kochal znalazl by czas na telefon (skoro wczesniej znajdowal czas na telefony do kolezanki(450 zl z kosmosu sie nie wzielo),gdyby cie kochal i traktowal powaznie ten zwiazek nie chlalby z kolegami tylko kupil cos dziecia i przyjechal.wogole to on ci daje jakies pieniadze na utrzymanie czy wystarczy ze napisze lub zadzwoni i na tym sie jego milosc do dzieci i ciebie konczy?
            twoj maz jasno ci powiedzial ze ciebie nie kocha,jest dobrym aktorem i powtorze raz jeszcze manipulantem te jego lzy itp to o kant rozbic skoro nic z tego nie wynika.
            oczywiscie zaraz dostaniesz spazmow ze go oczerniam itp.jestes zaslepiona dzieczyno,zaslepiona swoja naiwnoscia rozczulasz mnie tym .nie wystarczy przeczytac ksiazek zeby zmienic czlowieka trzeba spojrzec chlodno na ta sytuacje nie oczekiwac tylko przytakujacych ci wiadomosci na forum bo tu przychodza rozni ludzie ktorzy nie jedno widzieli i slyszeli i kazdy pisze to co widzi na podstawie twoich postow a nie po to zeby ci dopiec czy zdolowac.
            marnujesz zycie swoje czekajac na jego ruch cackajac sie z nim jak z dzieckiem bo on sie wystraszy bo on sie zamknie w sobie:/.to niech sie boi jak taki strachliwy ,zalozyl rodzine to niech za nia odpowiada a nie zaslania sie twoja zazdroscia(w dodatku nie bezpodstawna)niech stworzy dom dla ciebie i dzieci i zajmie sie swoja rodzina.nie wiem na co ty czekasz.jestes dorosla kobieta matka dwojga dzieci.soiadz z nim porozmawiaj postaw na swoim albo pozegnaj bo szkoda twojego zycia.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 18:18:24               Odpowiedz

            "oj przez twoj rozwod widac strasznie rozzalona...przykro mi ale nie oceniaj wszystkich wlasna miara....pomysl o sobie co ty zrobilas zle ze maz odszedl albo co robilas by ratowac zwiazek?moze mezowi twojemy braklo tej wiary w niego od ciebie?"

            widać, że dziecko z ciebie bo odpowiadasz jak mały rozkapryszony dzieciaczek...

            niedojrzała dziewczynka nieznosząca krytyki - po co w ogóle tu piszesz kobietko...

            ok - napisze jak chcesz :

            "Przamkowa, jaka ty dojrzała jesteś, jak mądrze walczysz o swoje małżeństwo, mądra z ciebie dziewczyna"

            ok, kochanie, ale powiem ci że nieładne są twoje odpowiedzi w stosunku do mojego wyrażonego na wasz temat zdania..

            bardzo nieładne zachowanie.. ale cóż.. i to świadczy o człowieku...

            pozdrawiam...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 18:26:35               Odpowiedz

            undselt ja z dobrej woli spytalam co sie stalo ze maz cie zostawil?aty naskakujesz.wez juz daj mi spokoj.to ze przejechalas sie na swoim mezu nie znaczy ze wszyscy tacy sa.i wcale nie uwazam sie zaniedojrzala dziewczynke nieznoszaca krytyki tylko odpowiadam co czuje, ale dlaczego madralo uwazasz ze niemadrze walcze o swoje malzenstwo?ty madrze zawlczylas.nie dziwie sie ze tem twoj maz pil na lawce z ta dziewczyna!!!!!!!!!!!!!CZY TY NIE LAPIESZ ZE KIEDY KTORES ODCHODZI TO ZNACZY ZE BYLO MU STRASZNIE ZLE Z TOBA?COS NIE TAK ROBILAS!!!!!!!!!!!ALE PO CO CI TO GADAM?daj juz spokoj.ja wiem ze 4 lata zle postepowalam i zniszczylam cos pieknego.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 18:30:15               Odpowiedz

            po piewsze to nie z zalu sie wyprowadzil.tylko przez moja mame.i czesciowo przez to ze nam sie nie ukladalo.i wiem ze z nia romansowal.pytanie dlaczego?bo co az tak mu bylo wspaniale ze mna?no wlasnie nie.oboje zawalilismy.i on to przyzanl i ja.teraz oboje to naprawimy albo rozstaniemy sie.i nie wydurniajcie sie dziewczyny..a i rozmawialam z nnim szczerze i postanowilismy razem mieszkac.wiec chyba dalej mam skakac jak wy i sie wygupiac...?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 18:49:07               Odpowiedz

            no to skoro rozmawialas z nim i zamieszkacie razem to po co tu jeszcze piszesz i sie pytasz a dlaczego nie przyjechal a dlaczego nie zadzwonil?juz sprawe masz wyjasniona wszystko dobrze sie skonczylo on ci obiecal a ze po drodze zapomnial gdzie mieszkasz to nic takiego to sie wytnie i bedzie pieknie.
            przyjmij slowa krytyki dziewczyno i sie nie unos wrzeszczac na kazdego kogo wypowiedz nie jest zgodna z twoimi oczekiwaniami.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 18:45:11               Odpowiedz

            olenka wlasnie swietnie robisz.ja tez mysle ze oboje z mezem strasznie sie zranilismy...on kiedys taki nie byl byl odpowiedzialny swita poza mna i dziecmi nie widzial wracal z pracy kasa byla na stole cala moja zawsze kwiatek usmiech serdecznosc...a ja?oschlosc i fochy nie wiadomo o co?i sie skonczylo...tyle lat tak robilam i myslam ze on nie odejdzie...a tu bum...teraz widze ze zle on postepuje egoistycznie i czasami okrutnie....teraz od niego zalezy czy to zmieni



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 18:50:34               Odpowiedz

            powiem może inaczej...

            jesteś nieprzyjemna, bezczelna i chamska, a sensu twojej wypowiedzi nie podkreślają użyte w niej wykrzykniki...

            nie piszę do ciebie w bezczelny sposób i sobie też tego nie życzę.

            słyszałaś kiedyś o kulturze odpowiedzi - jak nie to przeczytaj kolejną książkę na ten temat...

            masz rację, szkoda się wypowiadać w sprawie osoby, która nie umie się na forum zachować

            żegnam i życzę powodzenia



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 18:53:22               Odpowiedz

            undset1 ale po co wogole komentowac i dawac jej rady poparte wlasnym doswiadczeniem?przeciez ona jest zaslepiona miloscia do meza i nie trafia do niej to ze facet ewidentnie ja olewa czasami jak mu sie zachce to klepnie po tylku albo zaprosi na lody a ona doszukuje sie w tym namietnosci i milosci.
            pyta o zdanie a sama wie najlepiej jak jest i co jej tu bedziesz takie teksty wciskac jak to do mnie napisala kiedy zapytalam dlaczego nie zajmie sie ratowaniem psychiki swoich dzieci ktore mieszkaja z jej potworna matka(sama to wczesniej napisala ale juz zapomniala).dziecinna nie dojrzala osoba ktora oblozyla sie ksiazkami i "sie zna" na wszystkim i wie jaki jej maz jest i ze jego dsamochod nawet nie przejezdzal po ulicy tej kolezanki tez wie bo jej kolezanka tak powiedziala -jakby ta kolezanka miala calodobowy podglad na ulice i nic innego nie robila;p.
            wkurza mnie takie pisanie na forum mozesz pisac ale tylko dobrze i dawac mi rady ktorych oczekuje reszta jest nie mile widziana.gowniarzeria,niestety oto przyczyna rozpadu tego malzenstwa.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 18:58:16               Odpowiedz

            masz rację mucho..

            ale chciałam dobrze, to byl moj punkt widzenia i tyle

            szkoda czasu na dzieciaka jakim jest, dlatego spadam poradzić ludziom, którzy potrafią docenić, że obcy człowiek poświęca czas i pisze do nich by "jakoś pomóc"

            pozdrowionka dla wszystkich normalnych forumowiczy



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 19:11:39               Odpowiedz

            podobno nie umiemy uczyc sie na cudzych blebach dajmy jej sie pouczyc na jej.narazie dojrzala i zrozumiala ze byla okropna przez ostatnie 4 lata bo spala z dzickiem i sie nie usmiechala moze za nastepne 4 lata zrozumie ze ktos nie żle zakpil z niej z jej poczucia winy ale nie nasz to juz problem.pozdrowienia dla ciebie tez bo wiesz ja sie uwazam za normalną;)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 19:25:57               Odpowiedz

            wiem mucho :)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:27:50               Odpowiedz

            jeju dziewczyny jakie wy jestescie zazlepione zloscia do swita.az mi zal.widac wiele przeszlyscie.ale brak mi slow.moze i gowNiarstworstwo bylo przyczyna mego malzenstwa ale staram sie to naprawic...moze nigdy mi sie to nigdy nie uda ale staram sie.i to nie dla meza tylko dla siebie.same przyznalyscie ze doroslam by zrozumiec ze bledem bylo spanie z dzieckiem hcmstwo wobec meza ...ale ucze sie na bledaxch...piszecie ze jestem zaslepiona miloscia do meza...ja wlasnie sie z tego wyplatuje....ale chyba nadal go kocham bo uwazam ze milosc to najwieksza sila ktora wszystko moze pokonac...podwsumowujac-dziekuje za rady...i wiem ze maz muss sie zmienic tak jak i ja....dorosnac...i wiem ze i moze tak byc ze sie rozstaniemy na zawsze...i napisze wam to nie wstydzac sie...i jedno mysle ze wrto powalczyc o malzenstwo bo to nic zlego ze chce sie je ratowac...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:39:19               Odpowiedz

            a i jeszcze jedno-jeden wniosek wyciagnelam z waszych rad- ze jutro powinnam isc do sadu zlozyc pozew o rozwod bo moj maz spi u mamy i pisze lub pisal z dziewczyna a i napewno mnie zdradza.i nie ma na co czekac bo oboje jestesmy glupi i nie dojrzali..i tezeba sie rozwiesc,....a z dziecmi mam isc jutro do schroniska bo nie mam jeszcze pracy a u mamy krora pila nie powinnam juz mieszkac...oto szczesliwy koniec..tak?i wszyscy beda happy..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 19:39:31               Odpowiedz

            zaślepione złoscia do swiata ;p a to dobre .ja tam złosci nie mam żadnej wrecz przeciwnie radosc mam wielka ze sie uwolnilam i dostałam prezent :).wiec ciesze sie chwila obecna :)
            poprostu zyjemy troche dłuzej troche wiecej przeżyłysmy i wiecej mozemy powiedziec jak to na stare baby przystało.
            moje doswiadczenia moje obserwacje ktore prowadze cale zycie kaza mi oczekiwac nie dobrych zakonczen.zawsze wietrze spisek i podstep tak dla zasady zeby uniknąć rozczarowania jak później coś sie rypnie.to zdrowa postawa nie drecze nia moich bliskich ale zawsze dopuszczam do siebie mysli ze nie wszystko jest takie jak mi sie wydaje



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:43:01               Odpowiedz

            no super mucha33.no wlasnie ja tez tak myslalam od malenkosci ze Z ZADADY TRZEBA NIE UFAC I OCZEKIWAC ZLYCH ZAKONCZEN ZEBY SIE NIE SPARZTYC!!TAK NAPRADE MYSLALAM I TYM ZYLAM...I CPO MI Z TEGO PRZYSZLO??????ODPOWIEDZ ZNASZ...A TERAZ POZBYWAM SIE TEGO,,,,UFAM I ZACZYNAM ZYC NORMALNIE..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:46:29               Odpowiedz

            DZIEWCZYNO--TO JEST ZDROWA POSTAWA?????????????????????? zawsze wietrze spisek i podstep tak dla zasady zeby uniknąć rozczarowania jak później coś sie rypnie.to zdrowa postawa ?????????????co ty piszesz?boze to jest chore.jak mozna tak zyc???



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:52:07               Odpowiedz

            i prosze cie mucho33 nie kpij sobie ze mnie.bo nappisalas ze ze nie usmiechalam sie do meza i nie spalam z nim i to bylo powodem rozstania...wiesz dobrze ze chodzi mi o powazniejsze rzeczy ktore robilamm i to jest moja wina..a nie ze nie usmiechalam sie..nie traktuj mnie jak dziecko..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 19:53:57               Odpowiedz

            dziewczyno..

            nie zadław się złością i tak szumnie nie odpisuj...

            wystrczy jeden dłuższy wpis by sie uzewnętrznić..

            jesteś poważnie chora... i piszę to poważnie... idź się leczyć



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 19:59:30               Odpowiedz

            undselt1 wlasnie nie raz pisalam na moim forum ze jestem chora-JESTEM DDA I OSOBA UZALEZNIONA OD MILOSCI.dzieki tym ludziom tu to zrozumialam i chce z tego wyjsc.i sprobowac uratowac wlasne malzenstwo.i nie ma we mnie teraz zlosci.zadam ci tylko pytanie jedno-czemu od ciebie maz odszedl?odpowiesz?co bylo przyczyna?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-05-26, 20:22:04               Odpowiedz

            jesli ktos sie sparzy tak jak ty powinien wyostrzyc swoje zmysly a nie je przytepiac.nie masz podstaw do ufania swojemu mezowi.wiele razy cie oszukal w podstawowych sprawach jak kredyty i pisanie do kochanki ze ją kocha i ciebie zostawi dla niej.moze tego nie zrobil to fakt ale ja bym miala sie na bacznosci po tym wszystkim.
            mowisz ze moja postawa jest chora?ja mysle ze pomaga mi uniknac wielu rozczarowan w zyciu,wole byc ostrozna oczywiscie nie popadam w jakies histeryczne zachowania jak ty bez powodu.
            to o spisku i podstepie to byl taki żarcik;) nie jestem paranoiczką ale kiedy czuje ze cos jest nie w porzadku nie zamykam oczu i nie udaje ze tego nie ma tak jak ty to robisz.
            przestan sie rzucać przed tym komputerem;)wyluzuj.
            rozśmieszyłaś mnie swoja postawa dzis zupełnie.szczególnie wpisem ze radzimy ci rozejsc sie z mezem i zostawic dzieci w jakims ośrodku:).gdzie ci ktoś tak napisał?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 20:40:15               Odpowiedz

            dziewczyny zmienilam wlasne poglady i zachowaie...zawssze maz uwazal ze jestem cholerna freministka.zawsze myslalam ze kazdy maz to swinia ktora tylko czeka na zdrade zony..i wielu tak robi.ale pytanie czemu?czemu wasi mezowie znalezli inne kobiety?czego moj maz szukal w esach do tamtej?no czego?czy naprawde jakbysmy my byly calkowicie normalnymi zonami z pelnym zaufaniem sercem pelnym ciepla wobec nich to oni by tak postapili?>NIE.pytam jeszcze raz -czemu wasi mezowie od was odeszli?dacie odpowiedz?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: felka4   Data: 2009-05-26, 20:49:52               Odpowiedz

            Przemkowa, walczysz dzielnie :) ale czy koniecznie? przeczytaj, wysłuchaj, podziękuj, nie musisz walczyć, no chyba że bardzo chcesz

            jak dla mnie to wyjaśnilaś już swoje stanowisko kilka razy: że jesteś gotowa na to co przyniesie los, cokolwiek to będzie, z informacją o zdradzie włącznie, ale że i tak będziesz walczyc o siebie i o niego, bo ...bo tak chcesz, tak sobie życzysz, przynajmniej na dzień dzisiejszy

            a jutro? no cóż , jutro może przyznasz rację dziewczynom, ale to będzie jutro, jak będziesz musiała,
            ale dziś nie musisz, dziś wybierasz inną wersję, optymistyczną wersję, masz prawo, kropka.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-05-26, 21:03:52               Odpowiedz

            witaj przemkowa ponownie, śledzę Twój wątek... cieszę się, że przechodzisz metamorfozę..., ale sama niewiele zdziałasz, zabierz męża na terapię rodzinną... (to przypomnienie z mojego poprzedniego wpisu).
            Mam nadzieję, że zdajesz sobie już sprawę, albo wkrótce zaczniesz sobie zdawać, że te "normalne żony z pelnym zaufaniem sercem pelnym ciepla wobec nich" (prawie Twój cytat) mają również prawo do wątpliwości, smutku, złego humoru, połamanych paznokci, snu przy dziecku, krzywej miny, grypy, sra..., zdrowego egoizmu..., a zwłaszcza zdrowego egoizmu...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-27, 09:47:12               Odpowiedz

            ktosia no wlasnie piszesz o zdrowym egoizmie-ja go nie mialam-mialam jakies skrajnosci jak ze wszystkimi uczuciami.kochana jestes kuratorem wiec pewnie rozumiesz i wiele wiesz co sie ze mna dzialo bedac dda.oboje jestsmy z dysfunkcyjnych rodzin i wiesz ty jakie to ma nieszczesne skutki w zyciu razem.powiedz mi prosze gdzie jesli wiesz w kielcach mozemy znalezc porady albo jak moze to wygladac-jakie sa rodzaje terapi i jakies adresy jesli znasz.na czym ta terapia polega?albo co sami mozemy w domu ustalic?mysle o jakis konretnych zdrowych granicach kazdego z nas ze np.jak on jedzie na piwko to normalnie bez tajemnic mi oznajmia.potem np raz dzwoni albo pisze.a ja ufam i nie pisze co 5 minut a gzie jest a co robi-bo to chore.chce zybym ja czula sie na tyle pewnie i czule a on w w nie nekany i wolny.mam nadzieje ze rozumiecie o co chodzi?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 20:51:13               Odpowiedz

            może inaczej dziewczyno..
            ok, napiszę, chcę ci pomóc

            byliśmy parą od 14 roku życia, byliśmy razem 19 lat, zaplanowaliśmy córeczkę po studiach, urodziła się zdrowa i piękna, kiedy miała 3 miesiące mąż odszedł, jak to stwierdził wypalił się, dwa tygodnie później dowiedziałam się że spotyka się ze swoją 18 latnia maturzystką, miał wtedy 30 lat. Panna nie omieszkała mnie oświecić że to się zaczeło gdy córeczka miała 1,5 miesiąca...

            Kiedyś powiedział "Za wczesnie się spotkaliśmy, mogłem się wczesniej wyruchać a potem poznać ciebie to by sie nam ułożyło"

            wspaniale co??? tak więc chciał spróbować jak to jest z inna.. sprobował... juz z nią nie jest... teraz jest z koleżanką z pracy, dla niego ona się rozwodzi choć ma dwie malenkie dziewczynki w domu,,, to tyle

            chciałas wiedzieć... proszę...

            gdybym miała tyle lat co ty też bym się tak miotała dlatego w pewnym sensie cię rozumiem

            po prostu nie wiesz jak powinna wyglądać miłość...

            bo to co daje ci twój mąż z pewnością nią nie jest

            chcesz się zmieniać - zrób to dla siebie, na razie robisz to dla niego i to twój błąd...

            moim zdaniem on i tak cię zostawi ,,, przykro mi że to pisze... ktoś kto dzwoni do "koleżanek" i szuka czegoś po za związkiem zawsze będzie tego szukał.. taki typ...

            miłość nie polega na czułych słówkach, pocałunkach, i słodkim dzień dobry...wspaniale gdy to jest i oczywiście byc powinno ale nie da się żyć z przyklejonym uśmiechem

            człowiek jest człowiekiem, ma sraczkę, focha, boli go glowa, ma lenia, wyliczanka jest nieskończona...

            miłość to trwanie przy boku drugiego i wspieranie go a nie obrażanie się i nie odzywanie

            myślę że jesteś wartościową osobą, niedojrzałą emocjonalnie, ale wierzysz w uczucia i miłość...

            to dobrze, inaczej nie wiedzielibyśmy co to znaczy prawdziwie kochać... to twój skarb..

            twoj mąż nim nie jest i oszukuje cię jak szczeniak

            pozdrawiam.. nie chce mi się już rozdrabniać w tym wątku...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-05-26, 21:08:18               Odpowiedz

            ...tak na marginesie undset... zastanawiam się skąd nam się prawie w jednym momencie wzięła ta "sra..."..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: undset1   Data: 2009-05-26, 21:23:34               Odpowiedz

            bo kazdy normalny czlowiek wie, że ona jest, byla i będzie, i że trzeba z nią żyć a nie szukać ideałów jej nie mających :)

            nie ma takich:)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 21:35:30               Odpowiedz

            kochane ja wlasnie tak sadze..ze jest ta sr.... zly dzien..bol glowy zamiast seksu...ale ja zawsze tom mialam...zawsze bylo mi malo i zle..a to nie tak ma byc wzyciu...trzeba pokazac momo wszystko jak dla siebir jestesmy wazni i tak chce



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-26, 21:44:28               Odpowiedz

            a i oczywiscie ze meza wezme na terapie...ze musi sie zminic...nie ja sama bede walczyc...ale chce sprobowac i zaczac od siebie,moze rozwiedziemy sie ale bede wiedziaa ze naprawde zrobilam wszystko by naprawic wlasne bledy i nas ratowac i bede mogla szczesliwie nadal zyc...naprawde ufam ze pan bogu ze on juz napisal nam scenariusz zycia-to od PANA BOGA zalezy czy uratujemy nasze malzenstwo......kochani to tylko zycie-wazne jest by zyc z zasadami PANA BOGA ze trzeba milosc ratowac i to co po smierci bedzie to wazne ...........ide dzieciaczki uspac...i dac caluski na noc...pa



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-26, 23:28:30               Odpowiedz

            BRAWO Przemkowa3

            będzie już dobrze,



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: patrysia   Data: 2009-05-27, 11:28:15               Odpowiedz

            Witam ,obserwuję od tygodnia wpisy , czytając od początku .
            Każdy komentuje ,doradza mając na uwadze własne doświadczenia i próbując wczuć się w Przemkową .
            Ja też , uniesienia uniesieniami , obrażać się nie ma co .
            Podzielam komentarze undset1 i muchy33 .My kobiety nie żyjemy tylko po to aby uważać na każdym kroku by coś nie zawalić , by on czuł się kochany i wspierany itp.., to ma iść z dwóch stron ,bo życie codzienne nie jest gotowym scenariuszem .Nie możesz brać winny tylko na siebie ,albo z przewagą , bo nawet jeśli tak jest a nie ma współpracy w zmianie pewnych zachowań twoich czy jego , to nic z tego .
            Rozumiem ,że b.zaangażowałaś się w zmianę swego zachowania , czytasz książki .., i co z tego jeśli nie matwego męża przy tobie aby mógł to zauważyć na dłuższą metę ?? Mężczyżni nie czytają książek !! Nie lubią rozpamiętywać wciąż konfliktowych sytuacji , zamykają ją ucieczką w pracę , alkohol , inną kobietę .
            Obawiam się , że po pierwsze -jeśli nie ma go przy Tobie , wydaje ci się że się zmieniasz w myśleniu i że nie będziesz popełniać tych samych błędów (które uważasz za swoje błędy), gdy będziecie już razem -czego Ci życzę ;
            po drugie - ze względu na to ,że trudno widzę jest wam
            i znależć okazje do rozmów ,podjąć decyzje zakończone działaniem , konieczne jest chyba wkroczenie trzeciej
            osoby -terapeuty,psychologa .
            Wiem ,że się męczysz ,łudzisz ,czekasz na spodziewanie reakcje ze strony męża .



    • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

      Autor: karolina   Data: 2009-05-27, 13:17:46               Odpowiedz

      :-) jak czytam to co przemkowa pisze uśmiecham się serdecznie z jednej strony a z drugiej trwożę o jej przyszłość. przemkowa robisz dokładnie to co ja wiele lat temu. ja zaczynałam tak jak ty. mianowicie zaczynałam od czytania książek psychologicznych. tak się złożyło że po części mam takie zainteresowania. jednak do rzeczy. ja wiem że jest ci trudno przyjąć wersję dziewczyn które próbują nieco ostudzić twój zapał i sprowokować cię byś nieco zwiększyła dystans do tego co się obecnie u ciebie dzieje. one mają doświadczenie i co nieco wiedzą. ty masz zapał i wiarę że możesz "góry przenosić". i możesz. jednak z tą różnicą że własne nie "cudze mężowe". a ty niestety co już wielu napisało z uporem ciągniesz mężowy krzyż. kajasz się i przypisujesz winę i starasz się pracować nad sobą. i tak dokładnie było u mnie. zabrałam się ostro do pracy też jestem dda obłożyłam książkami terapiami i dalej ratować małżeństwo uświadamiać męża i zmieniać się ciągle zmieniać bom "zepsuta i trza mnie naprawić". to trwało lat 12. jaki z tego morał i koniec historii? ano taki że fakt skorzystałam z naprawy baaardzo a męzowi w tym miesiącu sprytna ukrainka dziecko powiła:-). jestem po rozwodzie. i nie jest problemem że starasz się o to małżeństwo walczyć kłopot w tym że nie masz w tym ZDROWYCH GRANIC. nie masz niestety takiej mocy byś sprawiła by mąż chciał. i najważniejsze: JEŚLI SĄDZISZ ŻE GDY TY SIĘ ZMIENISZ TO ON TAKŻE PONIESIESZ SROMOTNĄ KLĘSKĘ. dlatego jeśli masz motywację do pracy nad sobą taką że po twojej zmianie on się zmieni czeka cię ból. jeśli twoją motywację zamienisz ta to że ja poracuję nad sobą by być bardziej szczęśliwą i NIEZALEZNĄ!!!



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: karolina   Data: 2009-05-27, 13:23:00               Odpowiedz

        czeka cię spokojne i szczęśliwe życie. czego ci z całego serca życzę. i broń boże nie rezygnuj z pracy nad sobą. zmień jedynie nastawienie do tego. to ma być twoje i tylko twoje i dla ciebie i tylko dla ciebie. a jeśli mąż na tym skorzysta zmądrzeje i się postara to dobrze. jeśli nie to też dobrze. będziesz na takim etapie że zrozumiesz co dla CIEBIE JEST DOBRE. tym samym dla twoich dzieci. zacznij budować granice. bo póki co masz je mocno poprzesuwane. to nie jest łatwe ale z twoją wiarą i zaparciem poradzisz sobie. tylko wierz w siebie!!! najpierw w siebie. później przyjdzie czas na innych.

        pozdrawiam ciepło
        karolina



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-27, 14:56:08               Odpowiedz

          kochani mam granice naprawde poprzesuwane.i naprawde pomalu ucze sie wiary w siebie.kazdy mysli ze strasznie usprawiedliwia, meza i uwazam ze on nie jest winien.ale to co przebudowywuje robie oczywiscie dla siebie ale i mego malzenstwa.jedna pani napisaal w ksiazce-ze ona jesli zaczela po prostu mimo humorow zycia pod gorke szanowac swego partnera to on poczyul to i odwdzieczyl sie tym samym.np dzis maz ma urodziny-ta koszulka jako prezent to nie dlatego aby przkupic go.chce zyby jak kazdy czlowiek poczul sie kochany i milo mu bylo tego dnia.mysle ze najwyzszy czas szanowac sie.



      • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-27, 14:44:31               Odpowiedz

        karolina ja rozumiem ale nie do konca twoj przejkaz do mnie.powiedz mi gzie teraz popelniam blad.to dla mnie wazne.bo mowisz ze nie mam granic w ratowaniu zwiazku?co to znaczy?z jednej strony mowicie ze maz tez sie sam musi chcec zmienic a z drugiej ze jesli mysle ze jak ja sie zmienie to i on to bedzie kleska?ja wiem ze on sam musi tego chcec-tak jak i nas.rozumiem ze mam nie tak byc zalezna od niego-ze stawiac jakies wspolne wymagania?nie poblazac mu tak?piszcie.



        • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

          Autor: karolina   Data: 2009-05-27, 16:33:59               Odpowiedz

          nie wiem czy wogóle można to nazwać "popełnieniem błędu". inaczej. przestań szukać błędu w sobie. to nie kwestia błędu ale uwarunkowań. co do braku granic w ratowaniu związku to jest tak że ty chcesz prawie za wszelką cenę a druga strona niejako wisi na tobie i ma to gdzieś. co do zmiany chodzi o to że jeśli twoją motywają do twojej zmiany jest jego zmiana to PONIESIESZ KLESKE. natomiast jeśli chcesz się zmienić dla siebie to już co innego. ale nie mieszaj w tę twoją zmianę męża. co innego jeśli dajesz sobie czas i jemu na zmianę. wówczas jak najbardziej chcesz jego zmiany ale i tak jest ona niezależna od twojej. to jest dość skomplikowane i jest mi trudno ot tak to wytłumaczyć. musiała bym tu laborat wystosować bo i w to wchodzi masę rzeczy. ja to rozumiem co ty przechodzisz bo i ja przez to przeszłam. głównym powodem tego całego ambarasu jest to że nie masz na kim się "wzorować". nie było nikogo obok ciebie kto przekazał by ci zdrowe wzorce zachowań, pstępowania. i teraz szukasz tego u innych. nie będzie to łatwe bo jak wielu ludzi tak wiele filozofii na tema szczęścia życia realcji i tyleż samo doświadczeń. co do książek to najlepiej abyś z nich najwięcej wyciągneła wiedzy która pomoże ci poznać samą siebie. swoje ograniczenia i możliwości. swoje motywy zachowań i swoje uwarunkowania. to jak drogowskazy które informują cię jakich dróg unikać a jakimi podążać. wspólne wymagania to kochana możesz zacząć stawiać jak będziesz znała własne wobec siebie, jak będziesz znała siebie i to czym z partnerem możesz się podzielić a czym nie. to jakie są twoje wartości i do czaego w życiu dążysz. fakt to nabywa się z wiekiem. niemniej ludzie którzy przeszli traumę w dzieciństwie mają z tym problem gdyż starają się przetrwać w tym co mają tu i teraz. często błądzą po omacku szukając siebie w bardzo różny sposób. niekiedy nawet niszcząc siebie tak jak robili to bliscy. jest w tym chaos i bałagan i mnóstwo bólu niezagojonych dziecięcych ran. niestety to trzeba przepracować bo demonyprzeszłości jak bumerang będą wracać. i pomimo wiedzy jaką posiądziesz zaczniesz czuć się coraz gorzej bo nie bedziesz rozumiała że przecież tyle już wiem staram się tak żyć a mimo wszystko wystarczy coś i buch wszystko wraca znowu. to trudne i sądzę że do tego potrzebny jest specjalista. ale jest to możliwe choć będziesz szła z tym już przez całe życie. chodzi o to aby nauczyć się z tym żyć i wiedzieć jak sobie pomóc. dlatego NAJWAŻNIESZĄ RZECZĄ JEST POZNAĆ SIEBIE!!! potem będzie coraz łatwiej.

          pozdrawiam
          karolina



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-27, 19:36:12               Odpowiedz

            mniej wiecej rozumiem.ale rzeczywiscie wiele rzeczy wraca jak bumerang.i wtedy rycze i nie mam sil.w kazdym badz razie maz dzis byl i nie wiele gadalismy.jedyne co to ze sam mi powiedzial ze byl dzis u kurator i jejpowiezdail ze nie rozwodzi sie i chce z nami zamieszkac w wakacje.ja wiecej nie pytalam. jeszcze jedyne co powiedzial to to ze spowrotem wrocilo to zamkniecie sie w sobie i ze czs sam mu zagoi rany.prosil bym poczekala.nie wiem co myslec szczerze powiedziawszy.no coz bede sama nad soba pracowac- dla siebie.a czas pokaze.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-27, 19:39:56               Odpowiedz

            a i jeszce jedno-czy to znaczy ze nie powinnam liczyc na to ze maz zauwazy poczuje ze ja postepuje juz inaczej albo dopiero bede postepowac inaczej-tzn z e zdrowym systemem granic i nie liczyc ze on tego tez zapragnie?bycia zrowym w relacjach ze mna dziecmi i calym swiatem?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: alis28   Data: 2009-05-27, 19:45:43               Odpowiedz

            Uwazam, ze dobrze, ze podjelas prace nad soba, bez wzgledu czy twoj partner robi tez cos w tym kierunku. "Jesli chcesz dokonac zmian, zacznij je od siebie", a uwazam, ze przyniesie bardzo pozytywne skutki.
            Prawdziwa milosc daje to co najlepsze drugiej osobie nie oczekujac nic w zamian.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-28, 11:04:41               Odpowiedz

            kochani boje sie teraz bardzo jednego-samej siebie.ze po tym jak maz teraz mnie traktuje jak ucieka,nie pisze-ze jesli kiedys mu to minie i zamieszkamy razem-i znow bedzie kochany jak dawniej bywalo-to ja sie w sobie zamkne na amen.ze nie zapomne tego co teraz robi.boli mnie to strasznie.i zam stara siebie i wiem ze to sie wtedy we mnie odezwie jak on pokaze ze bardzo kocha.te demony przeszlosci mnie beda truly



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-28, 12:55:03               Odpowiedz

            jeszcze mam pewne przemyslenia mnie dotyczace-do tej pory tyle lat zylam i wogole z reka na sercu nie zdawalam sobie sprawy za kocham za bardzo tak obsesyjnie tak niedojrzale,nieodpowiedziaknie.i wogole nie mialam pojecia ze jestem dda i to wszystko prowadzi do tych trudnosci w malzenstwie.dzieki wam to zrozumilam.i mysle ze moj maz nie bladego pojecia tez ze to co milalo miejsce w dziecinstwie ma wplyw na to kiim teraz jest,co robi.on nie ma pojecia ze z tym trzeba walczyc,zmieniac siebie zaczac ufac w zdrowych granicach...sama nie wiedzialm co jest nie tak w mym zyciu ale i podejzewam ze nie chciealam wiedziec bo walka ztym wszystki zaczyna sie przynajmniej od bolu.dopada mnie to co przezylam w dziecinstwie i to co teraz sie dzieje...to wszystko poteguje i daje bol..a kazdy zrbi wszystko aby uniknac bolu i stachu....ja juz wkroczylam na te sciezke-i czuje ze narazie popadam z jednej skrajnosci w druga...a czasami jestem posrodku...ale ciagle wrcaca sila by isc dalej....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: patrysia   Data: 2009-05-28, 17:01:34               Odpowiedz

            boisz się sama siebie...... Jak każdy ,kto myśli (A kobieta ma tendencję do myślenia o przeszłości za dużo -szczególnie o przeszłości ,gdy czujesz,że partner nie do końca ciebie rozumie) .Myślę,że każda z nas ma sprawę-y ,które wciąż są wypominane przy większej kłótni .
            Sama mam problem z mężem ,który stworzyłby nowy wątek ,
            zamknęłam się w sobie ,straciłam nadzieję po 9 latach braku jego zrozumienia ,on najlepiej zamknąłby temat i po prostu żył , bez wracania .
            Dobrze,że chcesz walczyć o zmianę siebie ,i tak jak wiele osób ci radzi rób to dla siebie , dzieci .Obsesyjna miłość ,chęć kontroli męża ,wymóg wspierania z jego strony na co dzień --zabijają nas ,nasz mózg ciągle analizuje , podsumowywuje, domyśla się itp. ,tracimy czas w oczekiwaniu ,że On zrobi coś sam czego pragniemy .
            Życzę WAM byście zamieszkali razem i rozpoczęli wspólną pracę pomalutku wracania do normy .



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-28, 18:41:45               Odpowiedz

            dzieki patrysiu.....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-29, 13:00:54               Odpowiedz

            patrysiu jeszcze cos mi sie nasunelo-napisaals ze my czekamy az maz zrobi sam cos czego my pragniemy...ale czy to nie jest tak ze ludzie sa tylko ludzmi i nie moga czytac w naszych myslach...np on moze tez czeka na cos az ja pierwsza zrobie,pokaze a tego nie mowi.a ja mysle ze trzeba sobie mowic zcego pragniemy jak chcemy zyc i wspolpracowac dazac do celu.bedzie prosciej i kazde bedzie szczesliwe.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: patrysia   Data: 2009-05-29, 16:21:05               Odpowiedz

            z tym szczęściem to jest różnie , Kobieta musi mówić mężczyżnie czego pragnie , bo on rzadko kiedy się domyśli w życiu codziennym . Ale uważaj ,bo zbyt częste upominanie się ,też go drażni .Trudno jest mi tu podawać przykłady ,bo każda mogłaby wziąć coś ze swego życia ;Sama jestem spragniona miłości ,okazywania jej na co dzięń , poczucia niezastąpionej itp..,pracujemy oboje właściwie bez limitu czasu .Mężczyzna ponoć wyraża uczucia nie przez słowa ale czyny - własną pracę lub umycie twego samochodu ,rzadko lub wogóle bez okazji nie kupi Ci kwiatów lub sam bez upomnienia nie przytuli ciebie , podziękuje za obiad , czy załatwienie za niego sprawy w urzędzie itp .
            MĘŻCZYZNA A KOBIETA to temat rzeka , "M są z Marsa a K z Wenus " . Jeśli ci starcza sił sama się przytul bez słowa , poproś żeby powiedział Ci coś miłego .
            Gdy już będzie wszystko dobrze za ileś tam czasu ,znowu wpadniecie w rutynę normalnego życia i znów przyjdzie moment ,że brak Ci czegoś z jego strony ,i znów musisz sama delikatnie to wyegzekwować .
            Wszystko zależy to od charakterów i czasu ile sobie poświęcacie. Ojej , nie chcę Ci namącić .
            Napisz co u Was .



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-29, 17:31:19               Odpowiedz

            patrysiu nie wiem jak jest u was ale u nas bylo tak-ze maz bardzo wiele sa mi okazywal bez prosb np zawsze pierwszy pisal dzwonil interesowal sie co u mnie opowiadal po pracy jak mu mijal dzien.kiedys potrafil mimo tej pracy naprawde ciezkiej o 12 w nocy sam napisac ze teskni.gdybym miala zdrowe granice to naprawde niczego nie musialabym sie domamagac.no moze czasami cos tam podpowiedziec..kwiaty...hmmm...kupowal i na okazje i bez okazji...moze nie kwiaty ale czekoladki na okazje ptrezenty wyszukane typu bielizna z tryumpha....za obiad hhmmm.jesli ugotowalam cos tydzien dzienkowal...a problem bywal w tym ze ja nie umialam sie sama przytulic,sama powiedziec ze kocham...nawet seks zawsze byl z jego inicjatywy...a przeciez moglam sama tez cos dac pokazac...problem pojawial sie gdy przychodzil trudny i ciezki dzien w jegoo zyciu-nie mial sl a moze i ochoty znow sam pokazywac i walczyc a ja potrafilam swa manipulacja obrocic to w jego wine...i klotnia...osre slowa...potem ciche dni...az chyba cos w nim peklo...jesli chodzi o mnie to teraz dzieki temu rozstaniu ucze sie wytyczac wlasne zdrowe granice....strasznie ciezko jest walczyc samemu ze soba....to ja jestem swoim wrogiem...to co mi wpierano latami to nie prawdwa...bede pisac co u nas-



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: patrysia   Data: 2009-05-29, 18:34:24               Odpowiedz

            Rozumiem, przypomniałam sobie twoje początkowe wpisy i myślę.że dużo sobie pomogłaś uczestnicząc w tym forum !
            Teraz czas i cierpliwość i cierpliwość jeszcze raz , trafiłaś na egzemplarz faceta uczuciowego , często jest odwrotnie . Okazuj uczucia i chwal ,ale bierz też coś dla siebie , zawsze ! To musi być w zgodzie z twoimi uczuciami
            i pragnieniami .
            Będę zaglądać ,pozdrawiam .



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-30, 12:45:47               Odpowiedz

            kochani jeszcze raz czytalam wpisy te nizbyt mile .i gdy emocje opadly przyznaje racje-ze jezeli moj maz nie chce zmiany to bez sensu walczyc na sile.zobacze po cichu co w tym kierunku zrobi-narazie nie oceniam-



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-30, 12:52:50               Odpowiedz

            dziewczyno Przemkowa

            po okresie walki przychodzi zwątpienie
            dzisiaj taka pogoda zdradliwa
            uśmiechnij się, będzie jutro słońce

            obyś się szybko wygrzebała z tego zwątpienia, mąż to mąż, też mu pogoda nie sprzyja

            może poproś go o jakiś ciuszek, dla siebie i dla niego, pomoże wam poprawić aurę przynajmniej przy ognisku domowym

            Pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-30, 13:36:51               Odpowiedz

            oczywiscie adamie ze kazdy z nas to tylko czlowiek i kzady ma prawo do zwatpienia,czy tak jak on zamkniecia sie w sobie....wczoraj oprocz przygotowan do egzaminu znajduje czas na moja analize mych zdrowych granic-wiec ja staram sie mezowi przekazac prawde o sobie i tym co osiagam.a nie manipuluje.nie zmuszam.a co on z tym zrobi-zobaczymy...nie moge odpowiadac za jego zachowanie teraz ..ale moge pomoc wskazac droge-tak jak wy mi wskazaliscie...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-31, 17:40:39               Odpowiedz

            nadszedl dzien zwatpienia...maz obiecal ze dzis napewno zadzwoni co i jak z jego praca...nie zrobil tego...a ja znow choc przylapalam sie na tym uwiesilam sie na nim o to...i jego reakcja okazala sie zerowa...za to zadzwonila jego mama-troche rozmawialysmy.stwierdzila ze po rozmowie z mezem kocha nas i chce byc z nami ale jest niestety nieodpowiedzialny i to ja boli...mowi ze czsami nocuje poza domem.z obserwacji i rozow widzi ze nie ma kobiety-sa koledzy i ich towarzystwo...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-05-31, 17:55:21               Odpowiedz

            tak to jest, raz lepiej raz gorzej
            Dnia dzisiejszego życzę tobie , aby wstąpiły w ciebie nowa wiara i siła do pokonania trudności.
            Nie rezygnuj
            Trzymam kciuki
            Znasz co to alkohol, koledzy do kieliszka, postaraj się mężowi jakoś to okazać



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-31, 18:31:53               Odpowiedz

            ale on tego uczucia na dzien dzisiejszy nie chce..nie zadzwonil-ma nas gdzies.rzeczywiscie jest taki nieodpowiedzialny...nie wiem...czasami nie mam sil...coraz bardziej tego zlego sie po nim spodziewam...ja okazuje uczucia-a on cisza.i czemu?bo wciaz czsu mu potrzeba?dobrze ze ta zmiana jest tylko moja choc jeszcze wiewle pracy przede mna.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-05-31, 19:19:44               Odpowiedz

            niestety moja rodzina uwaza ze zle sie dzieje ze maz tak bardzo od nas stroni...nie uwazaja ze kogos ma,ale uzazaja ze powinnam z nim porozmawiac powaznie-ze jezeli wybral rodzine powinien w kazdy wolny byc z nami a nie gdy on tego chce.tylko ze oni malo wiedza jak ja postepowalam te wszystkie lata ze go udezylam i ze oklamalam roddzice nie chca zajmowac miejsca typu ja lub on winien,ale widza ze maz ucieka i zyje tak jak chce.mam metlik w glowie...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-01, 17:22:53               Odpowiedz

            okazuje sie pomalu prawdwa-ze maz klamie...zobaczymy co dalej....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-06-01, 22:39:55               Odpowiedz

            to mamy problem.
            Teraz znajdź powód dla którego uznajesz , że kłamie.
            Powód, to bardzo ważne.
            Jak już mowa o granicach była, naucz się je stawiać dla siebie i otoczenia. Do tego jeszcze trzeba nie rodzinę , ale kogoś z zewnątrz zaangażować. Postaraj się w Kielcach w tym miejscu co pisałem skontaktować.
            A z uczuciami jest tak ,że trzeba je okazywać. Z umiarem, nie co 5 minut.
            Wymagać też trochę możesz, już chyba nadszedł czas taki.
            Warunek jest prawny i nie ma rady, zgoda zgodą ale współudział ma być zagwarantowany.

            Pozdrawiam i sił wiele życzę.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-02, 11:54:28               Odpowiedz

            osoba z zewnatrz zostala zaangazowana-i najpierw ta osoba z nim pogada-a ja hmmm cos wymagac juz musze rzeczywiscie-moi rodzice uwazaja ze po egzaminie najwyzsza pora isc do meza i razem tworzyg gniazdo.co z tego jak on 4 dni sie nie odzywa-chce go szczerze zapytac jak sobie to wyobraza dalej.najlepsze jest to ze stac nas na wynajem mieszkania-ale on ciagle zalania sie moja praca-a prace mam od pazdziernika-mam wrazenie ze on wcale nie chce poniesc tej odpowiedzialnosci- i tak odwleka.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-02, 16:42:25               Odpowiedz

            czuje sie taka skolowana....doraddzcie cos....rodzice stawiaja mnie przed wyborem ze aalbo zamieszkamy z mezem osobno,albo powinnam z nim se rozwiesc...a on jak na zlosc olewa mnie..nie daje znaku...czuje suiie z kazdej strony naciskana i mam dosc....sama uwazam ze maz powinien podjac jakas decyzje ale czuje ze i tak nasza rozmowa zakonczy sie decyzja ze nie ma juz wyjscia ze on sam nic nie wie i podejzewam ze nie chce wiedziec...dobrze mu tak jest obecnie.a ja?co ze mna?czuje sie raniona.pomozcie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-06-02, 17:20:32               Odpowiedz

            a tak , pisałaś , że mąż i matka i tak zawsze
            może przeoczyłem, a gdzie ojciec męża ?
            staraj się nie tracić sił,
            trzymamy kciuki za ciebie



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-02, 17:27:39               Odpowiedz

            ojciec meza-pisalam-jest chory psychicznie-teraz rok temu to wyszlo na jaw-maz mi tylko opowidal ze cale dziecinstwo bil matke i jego i ponizal-normalnie cos strasznego-a teraz ojciec wogole to wszystko ma gdzies i wogole go nie obchodzi co maz robi...takze taki ma wzorzec- i mysle tego sie tylko nauczyl od rodzicow..



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-06-02, 17:36:31               Odpowiedz

            wiesz, przypominam sobie , że pisałaś o tym gdzie znajdujesz pomoc, może dzisiaj jeszcze zdążysz się przygotować i dojść tam, a chyba wrócisz silniejsza



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-03, 09:28:43               Odpowiedz

            kochani niestety rodzice postawili mnie oprzed faktem dokonanym-ze albo wyprowadzam sie do meza albo mam sie z nim rozwiesc bo oni uwazaja ze on ma nas gdzies.dzwonui raz na tydzien-przyjezdza zadko i wszystko sie sypie.kazali mi z nim pogadac powaznie w tym tygodniu.powiedzciejak?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: majka34   Data: 2009-06-03, 11:10:59               Odpowiedz

            myslę że twoi rodzice maja racje, musicie coś w końcu postanowić, nie da się tego ciągnąć tak dłużej,oni to robią w trosce o ciebie
            pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-06-03, 13:22:41               Odpowiedz

            przemkowaaa3

            nie zalamuj mnie::
            jak ty sie z nim pobralas, zalozylas rodzine i zdecydowaliscie sie na 2 dzieci.jak ty sie tu pytasz o podstawowe rzeczy czyli jak rozmawiac z WLASNYM MEZEM??

            no skoro wlasna zona nie wie jak rozmawiac to co obcy ludzie maja wiedziec???

            A wiesz jak sie zachowuje
            B wiesz jak bys chciala zeby sie zachowywal
            C wiesz jakbys NIE CHCIALA zeby sie zachowywal
            D wiesz czego potrzebujesz
            E czego on potrzebuje(ale jezeli chodzi o wasze malzenstwo)
            I juz minelo troche czasu oddzielnie jak ci powie ze czasu to chyba nic z tego nie bedzie bo ile czasu rok, dwa lata???a kto dzieci bedzie wychowywal.

            jakis dzieciak z meza twego.

            tak to jest jak dzieci bawia sie w rodzine....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-06-03, 15:08:13               Odpowiedz

            Przemkozwa. Bardzo mi przykro za to co przechodzisz. Rozumiem twoje uczucia, że nie wiesz co robić, bojisz podjąć się decyzje. Rozumiem naprawdę rozumiem. Pewnie znasz mojĄ HISTORIĘ. Cóż każda z nas chodz co innego przechodzi to i tak chyba kiedyś spotkamy się w jednym punkcie. Niestety.
            Nie czytałam całości twoich wpisów. Ale czuję twoje zagubienie, rozczarownie, ból. W gruncie rzeczy czuję to samo. Trzymaj się dziewczyno. Trzymaj.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-06-08, 23:28:12               Odpowiedz

            Przemkowa co u Ciebie slychac? Co porabiasz jak sobie radzisz, jak Twoja sytuacja? Odezwij sie. Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-09, 09:19:43               Odpowiedz

            witam was kochani.otoz wtedy co ostatnio pisalam maz sam przyjechal bo ja juz jego tel nie odbieralam.podjelam wtedy decyzje powaznej ostatecznej rozmowy-czego on chce ii czego ja chce.przemyslalm wiele i postawilam sobie wytyczne ze pragne dawnego meza.teraz po egzaminie wspolnego mieszkani tego aby zawsze gdy ma wolne u nas byl sam bez proszenia i kwestia pieniedzy sam nasze wiec sam powinien dawac ni ok 1000 zl przy jego zarobkach....jesli on widzi innaczej to wszystko to podjelam decyzje o rozwodzie.nie mozna cale zycie blagac kogos a on olewa i robi to co chce....zrozumialam ze jestem kims wartosciowym teraz mam prawo byc szczesliwa i w odpowiedni sposob mezowi to powiedziec....i wiecie co ?zatkala go moja stanowczosc zaradnosc sopsob rozmowy-sam przyznal ze naprawde zrozumial jakie glupoty popelanial i ze najwieksza to bedzie strata rodziny.sami bez dzieci rozmoawialismy z 2 godziny tak nareszczie jak nigdy dotad-szceze ale ztaktem-kazde wyjasnilo swe dotychczasowe problemy wyjasnilo postepowania i to od poczatku malzenstwa-oboje a zawlaszcza maz sam zaczal w koncu mowic ze zrozumial ze takie zycie na odleglosc zabije nas,ze teraz szykamy mieszkania-gadal ze swoja mam a zajmie sie dziecmi a ja do pracy pojde-a pieniadze te co zarobimy sa wspolne i wspolne zarzadzanie.to co zostanie dzielimy na przyjemnosci.kwestia klamstw i terapi tez zostala podjeta..maz przyznal racje ze traumy z dziecinstwa wplynyeluy alei glupota i nieodpowiedzialnosc jego....traz dzwoni pisze jest gdy ma wolne-ma jego grafik-zobaczymy to poczatek



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-06-09, 09:26:02               Odpowiedz

            tak trzymaj !!!!!!!!!!!!!

            dobrze się organizujesz, gratuluję



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-06-09, 18:01:57               Odpowiedz

            dobrze sobie radzisz jak widac przemkowa:) Dalas mu duzo czasu na przemyslenia i odpoczynek od rodziny, na pozbieranie sie i sama jednoczesnie nad soba pracowalas. Dobrze ze teraz jasno sie okreslilas, powiedzialas czego od niego oczekujesz i zadalas pytanie czy on jest w stanie Ci to dac, i czego on chce. Powtorze za Adamem:) Tak trzymaj i badz konsekwentna..sama piszesz ze to poczatek...wiec roznie jeszcze moze byc. Pozdrawiam cieplo i daj znac co jakis czas co u Ciebie slychac jak sobie radzisz.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-22, 10:52:02               Odpowiedz

            witajcie...jakis czas milczalam-obserwowalam wlasne malzenstwo nasze zmagania,czy nastapile pierwotne pozytywne zmiany...owszem-tak-ale nie da sie uniknac nieporozumien.zauwazylam ze przestrzegamy zasad jakie ustalilismy a jeslib ktores zbacza czy popelni blad to umiemy powiedziec stop i znow wyciagnac doo siebie reke-kiedys tak nie bylo....jesli chodzi o mnoie napisalm swietnie egzamin-ale po nim nie wiem chcyba emmocje tych wszystkich dni opadly i dopadla mnie straszna chandra...nie wiem mam wrazenie ze znow powrocila chorobliwe oczekiwanie bezustrannych wyznan milosci od meza....i popadlam w nerwy...bo znow musze zmagac sie z obsesja....maz fajnie sie sprawuje dba pisze dzwoni przyjezdza...mam wrazenie ze zniwu cos ja niszcze



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-28, 17:15:39               Odpowiedz

            witajcie kochani....no coz musze tak jak obiecalalm napisac co sie stalo-koniec naszego malzenstwa.wszystko bylo super-byl seks cudowniejszy niz dawniej czule smsy i telefony...bajka....wczoraj maz przyt nas zaczal dostawac smsy 3 po kolei...cos nerwowo odpisal....potem w domu jego rodzicow dzwonil przy mnie jego telefon.nie odebral..potem znow zadzwonil tel.i wiecie co?na moich oczach poszedl na kladke rozmawiac z nia!!!!!!!!!!!tak z ta dziewczyna...wrocil.aj juz wiedzialam ze przegralam ale i wygralam....zaczym usnal maz przytulil mnie i powiedzial ze bardzo kocha.jednak ja nie potrafilam juz tak dalej-wzielam jego tel-esy wykasowane i polaczenia...tylko ze pan bog powiedzial mi-wejdz w zdjecia.i zastalam tam jedno-jej z tamtej niedzieli-na lozku w koszulce nocnej..........................reszte chyba znacie.obudzilam go ,zdjelam obraczke i pierscionek i powiedzialm ze to koniec raz na zawsze...maz prawie plakal...ale nie ja...cos peklo we mnie na zwsze....tlumaczyl cos mi ale ja kazalam odwiezs sie do domu....wystepuje jutro o alimenty...i nigdy nie chce juz go widziec w mym zyciu..nie puytajcie o uczucia-potym ciagle mowil ze to glupie zdjecie ikocha mnie i dzieci...ale ja juz powiedzialm dosc...odjechal w cierpieniu.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-06-28, 20:25:09               Odpowiedz

            Przemkowa, walczylas o swoje malzenstwo bylas zagubiona nie wiedzialas co sie dzieje i dlaczego tak sie dzieje. Dzieki Bogu juz wiesz. Powiem Ci ze ja tez kiedys poczulam ulge, wlasnie dlatego ze zrozumialam dlaczego bylo tak a nie inaczej. Dzisiaj ty tez juz wiesz. I mysle ze teraz juz bedzie latwiej, bo najgorasza jest ta niewiedza, milion pytan bez odpowiedzi, analizowanie czyjegos jak rowniez swojego zachowania bez konca i doszukiwanie sie przyczyn. Teraz ta wielka niewiadoma juz za Toba. Trzymaj sie cieplo przemkowa. Jestes silna, stanowcza kobieta, ktora potrafila zawalczyc o swoje malzenstwo, teraz czas zawalczyc o siebie. Wiem ze dasz rade. Trzymam kciuki i odzywaj sie co jakis czas.Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-28, 20:32:53               Odpowiedz

            jedno pytanie mnie wxiaz nurtuje-czemu moj maz mowil okazywal ze mnie kocha,a pisal wciaz z nia?wiecie ona ma 2 meza i to pewne.wiec po co to wszystko moj maz robil?po co te 2 fronty?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: 4lapy   Data: 2009-06-28, 21:07:22               Odpowiedz

            Nie wiem dlaczego on to robil, dlaczego oni to robia (zdradzacze), ale na pewno byl nieuczciwy. Mysle przemkowa ze nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie "dlaczego?" To jest jedno z najgorszych pytan, bo zazwyczaj nie uzyskuje sie na nie odpowiedzi. Mam nadzieje ze nie bedziesz sobie nim dlugo zaprzatac glowy. Tego Ci zycze.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-06-28, 21:51:05               Odpowiedz

            ale to zdjęcie to on zrobił sam czy ona mu wysłała, bo wiesz jak ona mu je wysłała to mogła to zrobić specjalnie żeby go zbajerowa. tylko po co on je trzymał??
            no moim zdaniem powinnaś chociaż posłuchać jakie ma wytłumaczenie bo zazdrość ewidentnie przysłoniła ci cały świat i możliwe że dotworzyłaś sobie historie..a może nie..warto posłuchać wyjaśnień zweryfikować fakty, coś tu śmierdzi ale niekoniecznie cię zdradził..może się babie w 2 małżeństwie nie układa i próbuje sobie zrobić z twojego męża ramie do wypłakania może też próbować go uwieść.
            poczekaj aż emocje ci opadną..
            a czemu jeszcze nie zamieszkaliście razem??



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-29, 10:35:10               Odpowiedz

            rybko on tego zdjecia jej nie robil.bo zajzalam w szczegoly i zdjecia przeslala w tamta niedziele ok 19 godz.a my w tym czasie swietnie pamietm bylismy razem na festynie.takze to chyba coreczka jej robila.ale wlasnie po co on je trzymal.?mojego zadnego nie trzymal.powiedzial mi tylko ze najpierw kolega mu to zdjecie przeslal.ale kicha.potem ze ona je przeslala.ale wytlumaczy mi tego.po prosytu chcialm zsprawdzic mbnie czy mu ufam i nie grzebe w tel.ale to tez klamstwo.ona ciagle wtedy pisala do niego i dzwonila.widac ze nie da mu spokoju.najgorsze jest to ze on znowu ze lzami w oczach mowil ze tylko mnie kocha i to zdjecia na mych oczach wykasowal.ale wszyscy wiedza ze cos go z nia laczy.moze tylko esy i zdjecia ale to za wiele.aw srode wiesz seks uprawialismy.widac ze maz srtasznie jest napalony i mowil w amoku wted y ze jestem tyljko ja ze mnie kocha ze tak tesknil za seksem.no alew coz. a mieszkani nie moglismy znalezc ale maz wszystkich na glowie postawil zeby cos znalezc.to powiedzcie mi o co w tym chodzi?>a i wczoraj kolega nam znalazl.tylko ja juz nie moge.chyba przestalam kochac meza z zalu i nigdy mu nie zaufam ze nawet wytlumaczenia nie mial./



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-06-29, 12:41:08               Odpowiedz

            nie panikuj, życzę więcej rozwagi w podejmowaniu decyzji



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-06-29, 13:19:46               Odpowiedz

            kochana - wiem jedno każdy dzień jest inny. W każdym boli raz mniej raz bardziej i co więcej nigdy nie mów nigdy. Tak naprawdę nigdy nie wiemy co zrobimy jaką decyzję podejmiemy. Posłuchaj serca, nie nas. Ja słuchałam na forum, ale spokój znalazłam gdy posłuchałam siebie. Niewazne co o mnie kto powie, to mnie i moim córcią ma być dobrze i będę o to dobrze walczyć tak długo jak długo będę potrafiła. Kiedyś Adam powiedział - pokazałaś, że kochasz - tak tak najbardziej dzieci i cokolwiek nie robię - robię to dla nich.
            Przemkowa powiem Ci, że ja wpadłam w małą depresję i teraz powolutku zaczynam brac leki, moja pani psych powiedziała, że one mi pomogą wrócić do równowagi zanim jakoś wszytko w tym moim życiu się jakoś poukłada. A kiedyś musi się jakoś poukładać.
            Cokolwiek nie zrobisz - myśl o sobie i dzieciach, my zachwilkę znikniemy z forum a ty zostaniesz ze swoim życiem, więc decyzję podejmuj zgodnie ze sobą.
            Czasami mozna dać i 3 i 4 i 5 szansę jeśli tylko widzisz taki sens, zrób to, pamiętaj to twoje życie, twoje zycie, twoje życie.
            A własnie te decyzje należą do najtrudniejszych - nieststy. To najgorszy okres w życiu - najgorszy jeden z najgorszych. W końcu sypie nam się życie. Od tych decyzji wiele moze się zmienić.
            Trzymam za ciebie kciuki.
            Meg



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-29, 15:41:04               Odpowiedz

            zbyt wiele razy mnie maz oklamal...nie wiem czy sypiaja ze soba ale nie moze tak byc ze on w zywe oczy mowi mi ze jej nie ma na pewno w jego zyciu a ja znajduje jej zdjecia....czego on wlasciwie chcial?miec nas obie?jej pasowala ta zabawa bo nie bylo to powazne bo wiedzial ze z nim ne bedzie i tak pisala macila i patrzyla jak on suie nakreca.aja?mi to juz nie pasuje....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-06-29, 16:00:25               Odpowiedz

            Witaj przemkowa,
            masz już wiele dowodów na to, że kłamie i łączy go coś z inną kobietą. Wiedz, że są mężczyźni, którzy chcą=muszą mieć dwie, trzy... kobiety, widocznie na takiego trafiłaś... Z tego, co piszesz jesteś (tylko według mnie) typową ofiarą "manipulacji", to wielkie słowo, ale oddaje to co Twój mąż z Tobą robi...
            Przemyśl sobie wszystko na spokojnie, nie daj się dalej owijać wokół niego i nie czekaj na więcej "złych" sygnałów, bo mam wrażenie, że nawet jakbyś go zastała w łóżku z inną, to wmówiłby Ci, że to nic..., przypadek, grypa, zaraza..., a i jeszcze pewnie byłaby to Twoja wina...
            Walcz o siebie i swoje szczęśliwe życie, bo zasługujesz na nie Ty i Twoje dzieci...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-29, 16:02:03               Odpowiedz

            to co teraz zrobic powinnam?alimenty?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: xxxxxx   Data: 2009-06-29, 16:38:20               Odpowiedz

            Dlaczego ufasz internetowym wpisom bardziej niż sobie i mężowi? Adam Ci dobrze radzil, byś ochłonęła, a tak sama siebie pchasz w przepaść.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-30, 19:33:52               Odpowiedz

            ktos mi napisal ze pcham siebie w przepasc bo nie ufam mezowi?co to znaczy?ze on nie zdradzil?ze powinnam posluchac wyjasdnien?ale on nie ma ich.i co dalej?nawet slowa mi ni enapisal ze przeprasza



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: ktosia3   Data: 2009-06-29, 16:18:12               Odpowiedz

            ...i jeszcze jedno, nie wiem, czy chodzisz na terapię, teraz doczytałam, że pytałaś mnie o poradnię dla was, czy dla Ciebie... jeżeli nie trafiłaś jeszcze do psychologa, to proponuję Ci, abyś udała się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (są w każdym mieście)poszukaj w Kielcach http://www.profilaktyka.com/pierwszy.php
            tam są terapeuci, krótkie terminy, bezpłatnie...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: aanka   Data: 2009-06-29, 18:55:18               Odpowiedz

            Czasem tej drugiej połowie trzeba dać szansę.
            Nikt nie jest doskonały.
            On Cię oszukiwał, lecz zapewne Cię kocha. Nie wiem tylko czy masz siły na kontynuację tego związku...
            On zapewne szukał "lepszego" świata, a jesli jest atrakcyjny, to kobietki mu chętnie chcą pomóc. A taka pokusa jest straszna: z jednej strony żona, która wymaga i kojarzy sie z obowiazkami, a z drugiej chetna babeczka, ktora niczego od niego nie wymaga.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-29, 20:08:33               Odpowiedz

            zapewniam wszystkich ze ona narazie nie wymaga...narazie pomaga rozumie jest uosobieniem tej lepszej i beinteresownej....bo ma meza ktora wychowuje z nia jej dzieci placi rachunki i daje jej na kiecki......!!!!!!!!!!!!!!wiec czego ona moze od mego meza wymagac.???????????alegdyby postanowili zostac razem to tak jak w naszym przypadku weszlaby szara rzeczywistosc i to o wiele gorsza niz u nas-a wiecie czemu??????????????bo maz musialby pracowac na nas i na nich i wychowywac jej dzieci ktorych nie koch bo nie sa jego w poczuciu ze wlasne malenkie zostawil!!!!!!!!!!!!!i aanko kochana dzis nie mam sily patrzec na meza ba nawet myslec.nie wiem czego szuka ale nie w tym zwiazku z ta kobieta nie znajdzie tego.i pewnie mnie tez wciaz kocha.napewno nie jestem mu obojetna.ale i ona tez nie.a ja nie mam ochoty byc jedna z tych dwoch.a co do szansy-mial ja gdy 3 czerwca przyjechal ja dalam mu szanse naprawde zaufaalm.a on to perfidnie zniszcyl.nie mowie ze nigdy z nim juz nie bede w zyciu bo wciaz co tam czuje ale nie do tego czlowieka tylko do tego dawnego meza...wiecie i moze kiedys dam szanse ale on musi isc na terapie musi miec psychologa.dopiero jak se zmieni i otworzy i PRZEPROSI to dam szanse.ale narzie nie.nie potrafie zapomniec.czasami cos w czlowieku peka.i teraz ja po raz pierwszy w zyciu tego dozanlam.mam moja w dziecinstwie mnie oszukala bo byla chora.a teraz maz mnie i moje dzieci oszukal-bo tez jest chory....i nawet mi go szkoda.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: rybkka   Data: 2009-06-29, 20:12:48               Odpowiedz

            jego duży błąd że kłamie::
            nawet jakbyś się miała wkurzyć niemiłosiernie to należy ci się wam też szczerość.on kręci, myśli że jak zakręci to polepszy sprawę ale on tylko pogarsza sytuacje i sam się pogrąża, bo na koniec wyjdzie w twoich oczach jako ktoś niepewny, kłamliwy komu nie można ufać, a przecież DDA są wrażliwe na punkcie zaufania bo to jedna z najtrudniejszych spraw dla nich..rozumiem twój żal i złość..

            skoro na ten moment nie ufasz facetowi a on ewidentnie kręci i nie wiadomo co z tego co mówi jest prawdą a co nie do końca, nie ma co budować zamków na wodzie(czy jakoś tak:)tzn. nie ma co fantazjować, tworzyć historii i sie nakręcać bo sama siebie męczysz..a to wszystko dzieje sie w twojej głowie i sama się napędzasz...
            tak naprawdę dla niego to zdjęcie może znaczyć tyle ile dla ciebie zdjęcie drugiej żony dziedka ze strony ciotecznej siostry czyli nic...poprostu zapomniał, a zdrugiej strony gdyby tak zupełnie nic nie było to tego zdjęcia też by nie było u niego w tel.

            kontrowersyjny pomysł.ja bym się spotkała z nią i wyjaśniła o co chodzi w sprawie MOJEGO MĘŻA???
            czy ona coś ma do niego?czy on coś do niej?czy ma kobieta jakis problem??czy chce mieć jeszcze kilka problemów??
            a jej mąż czy wie że żona sobie kły ostrzy na żonatego i dzieciatego?

            potem porozmawiałabym z męzem..złączyła obie rozmowy, wyciągnęła wnioski...
            czy coś się wydarzyło ale on np.nie chce nic dalej a ona się zakochała np.
            czy ona sobie tylko narobiła głupiej nadziei bo mąż był miły i teraz próbuje go uwieźć, kochana!!
            opcji jest kilka.
            a ty już w głowie ułożyłaś sobie historię.

            ty poprostu po 1 zdjęciu znasz już całą historię.

            ochłoń i zastanów się.czy to jest dowód na to że twój mąż bzykał tę kobietę???nie.

            to jest dowód że jest coś nie halo.
            i ty chcesz się dowiedzieć co..
            słuchaj intuacji..i jak wyjdzie wszystko ok.to biegiem zamieszkajcie razem.

            CO TO ZA małżeństwo które mieszka oddzielnie!!!@!
            to zdążyliście sobie dwójkę dzieciaków machnąc a domu nie macie,coś zaburzona kolejność.hmhm.

            a twój mąż, tak czy siak jest tchórzem i słabym człowiekiem.co widać po opisach...
            nie byliście za młodzi na małżeństwo??



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-29, 20:23:49               Odpowiedz

            tak rybko bylismy za mlodzi na doroslosc.ja temu podolalam jakos a on nie.masz racje ze to zdjecie nie znaczy ze ja bzykal-moze dlatego mi powiedzial ze zobaczylam to co chcialam zobaczyc.ale powim ci ze nie chce z nia rozmawiac juz bo rozmawialam wiele razyi mowila to samo ze nic do meza mego nie czuje i go nie kocha ze sa tylko kumplami ale z jajami jak sie to mowi.wiec co mam po raz kolejny pytac?a jej meza tez nie pytam o nic bo wyjdzie ze nie wiem idiotkle robie z siebie.on nic nie wie i co mi to da?chyba strace przez te doszukiwania cala hgodnosc.po co mi to?maz tez pytany byl o co chodzi mu?zdjecia nie wyjasni mi bo nie umie.a reszta to taka ze powiedzial ze mnie kocha a nie ja.czyli co?bledne kolo.a ja nawet teraz rybko nie nakrecam sie juz nie analizuje slow i tego czy ja bzyka.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: aanka   Data: 2009-06-30, 13:33:40               Odpowiedz

            Niektorzy faceci (a moze nawet wiekszość) mają tak, ze zaczynają olewać babeczkę, bo jakies pierwsze i drugie uczucia wygasły, ale jak tylko pojawi sie inny facet na horyzoncie, to wtedy się budzą ze snu i zaczynają zabiegać i przekonują się jak boli, ze ich kochana osoba może być z innym. Nie chcą do tego dopuścić! Znam parę takich przypadków.
            Nie radze Ci absolutnie żebyś sie z jakimś facetem zaczęła zadawać, tylko ciekawe co by zrobił gdyby widział, ze ktoś sie Tobą interesuje.
            Ile macie lat? A szczegolnie Twoj mąż? Bo Ty jesteś dojrzała raczej bez wzgledu na wiek.
            Jeszcze jedno: jestescie razem Ty i dzieci. czy mąz Ci pomaga przy dzieciach? Czy ma z nimi kontakt? To wazne jak jest do nich nastawiony. Może meczy go to rodzinne zycie z dziecmi. to co napisalam moze sie wydawać straszne, ale powiem Ci, ze niektorzy tak mają. dopiero jak dzieci podrastają i jak mozna z nimi pogadać, niektorzy faceci łapią z nimi kontakt i jest lepiej. A niektorzy wypaczeni w dziecinstwie nigdy tego kontaktu nie mogą złapać.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-06-30, 14:19:32               Odpowiedz

            kochana aanko-jesli chodzi o uczucia to nigdy nie narzekalam na ich brak od meza.na przyklad w ostatnim miesiacu co dzien sam w kazdym smsie czy rozmowie mowil na koniec-wiesz ze cie kocham bardzo?albo pytal kochasz meza?zawsze mowil zabko kochanie zonko.wiec nie czulam teraz zeby jakies uczucie w nim wygaslo.ale poczulam ze nie potrafil tym jej cwanym podchodom powiedziec stop.nie wiem coby maz zrobil widzac mnie z innym mezczyzna.bo nigdy tak nie bylo.bylo ostatnio tak ze w kielcach gdy bylismy z mezem i dziecmi mialam przyjemnosc poznac jego bylego szefa z ochrony-nawet fajny chlopak.tez cholernir przystojny bardziej przypakowany i brunet...niewazne...w kazdym razie mysle ze niezle zaimponowalm jemu i mezowi klasa mimo ze jestem ze wsi.bylam sexy ubrana.i za moimi plecami ten szef do meza powiedzial ze ma strasznie fajna zone-wyjatkowa i niebanalna.moj maz mi to powtorzyl ale w takim zamysleniu jakby hmmmzaczal dostrzegac ze ktos moze mnie chcec...ze nie jestem tylko matka i kura domowa...i przyznall ze cholernie go nakrecily slow aszefa...jesli chodzi o wiek mamy po 24 latya.a jesli chodzi o dzieci to nigdy mi przy nich nie pomagal.owszem wynosil pampersy przynosil wode do kompilli.ale wieksz0sc czsu pracowal i spal.ale wiem ze kocha dzieci.zycie rodzinne meczylo go bo mieszkalismy w 1 pokoju u moich rodzicow.wiec uciekl.teraz nikt go nie kontroluje.nie wiem co on teraz zrobi.???



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: aanka   Data: 2009-06-30, 20:08:56               Odpowiedz

            cos mi sie wydaje, ze chce sie jeszcze trochę wybawic, zabawić czy cos w tym stylu w zyciu. Jakby nie dorósł jeszcze. Przeroslo go zycie rodzinne, tesciowa, dzieci, malo przyjemności, tylko ciagle cos nie tak... Moze sie mylę, tak to odebralam. Jestes dzielna i on Cie kocha. pozdrawiam



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 08:37:45               Odpowiedz

            aanko jesli kocha to w koncu dorosnie i zawalczy o rodzine.pokaze ze nie kolezanka z kielc jest wazna tylko my.ale narazie nie o czym gadac.tak mu dobrze.moja mama tez tak mowi-nie dorosl,chce sie bawic a wspolne zycie go przeroslo.sam mi to kilka miesiecy temu powiedzial.zreszta daleko szukac-zarabia 3 tys zl i nigdy na samego siebie mu nie starcza,ja potrafilam 400zl z 2 dzieci sie zadzic a on ciagle malo.musi dorosmnac.a to ze powiedzuialam- koniec da mu lekcje



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-07-01, 09:59:13               Odpowiedz

            przemkowa. Trzymaj się. Napisz ile latek mają twoje dzieciaczki?
            pozdrawiam Cię Meg.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 10:24:04               Odpowiedz

            2 synkow mamy-jeden 4 lata drugi rok.i meg trzymam sie.nawet dobrze.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 11:31:30               Odpowiedz

            kochni nie wiem czy dobrze robie ale napisalam do jej meza ze znalazlam w tel mojego jej zdjecie w koszulce i to ona napweno wyslala.moze od niego sie czegos dowiem?moze ich zwiazek jest luzny bez zobowiazan?nie wiem w kazdym razie on jej to przekaze.co o tym myslicie?ja tez mam prawo cos wiedziec?nie?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 12:33:22               Odpowiedz

            no odpisal mi-ze nie jest jej mezem.ona sie rok temu rozwiodla a on est jej kumplem.wiec wszystko jasne.nie ma nikogo to ma wsparcie w moim mezu.teraz wiadomo po co to zdjecie-zeby go uwiesc nacagac.widac ze nie chca zyc razem-bo jak-a z drugiej strony nie chca skonczyc tej przyjazni.czy pieron wie czego.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: adam48   Data: 2009-07-01, 17:46:27               Odpowiedz

            dziękuję ci, że wykazałaś się rozwagą

            życzę sił przy mierzeniu się z przeciwnościami losu



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-07-01, 21:37:27               Odpowiedz

            przemkowa to dobrze ze się trzymasz. A jak dzieci.
            Napisz jaką masz sytuację zyciową. Pracujesz? gdzie są dzieci. Widzisz ja borykam się z podobnym problemem. Moje pociechy 7 lat i 9 miesięcy. Nie pracuję. Wracam do pracy w pażdz ale nie zarabiam zbyt duzo. Mój jak twój, tak w 80%. Gdzie mieszkasz. Na waszym mieszkanu?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: KOTEK   Data: 2009-07-02, 19:30:28               Odpowiedz

            WITAM CIĘ PRZEMOKWO!!!! BYŁAM W PODOBNEJ SYTUACJI JAK TY I WIEM CO PRZESZŁAŚ W SWOIM ŻYCIU I PRZECHODZISZ .PODAJ SWOJE GG A POPISZE DO CIEBIE , MOŻE POSŁUCHASZ MOICH RAD CHOĆ NIE MUSISZ . NIE CHCE TU PISAĆ BO MAM PEWNE POWODY. WIEC JEŚLI CHCESZ PODAJ SWOJE GG A NA PEWNO UZYSKASZ ...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-01, 21:58:44               Odpowiedz

            Jeśli myślisz,że wróci,to mam wrażenie,że bardzo się rozczarujesz.Koleżanka będzie i jest bardziej atrakcyjna,dlaczego?Bo nieznana i taka cudowna.Oczywiście to tylko koleżanka:D,bo przecież każda wysyła swojemu koledze zdjęcia w koszulce.
            Łatwo jest uwieść faceta gdy się z nim nie mieszka,gdy widzi ją tylko wtedy gdy ładnie wygląda,gdy chce mu pokazać jaka jest cudowna,gdy nie pokazuje mu swoich humorków,bo na chwilę łatwo udawać kogoś innego.Nie zobaczy jej w papilotach,ze szczotką do kibla,gdy sprząta mieszkanie,itd.
            Jeśli chcesz wygrać musisz walczyć,bo jesteś na straconej pozycji.
            Niestety sama od kilku lat przyglądam się sytuacji,w której jest moja koleżanka,na pozór podobnej do Twojej.Powiedziała:"Zrozumie i wróci"i tak wraca już ładnych kilka lat od niej do niej,itd.Bo przecież to tylko przyjaciółka od herbatki.a żebyś widziała jaka brzydka,ale cóż...każdy potwór ma...
            Pomyśl.:)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 22:11:35               Odpowiedz

            nie licze ze wroci...to ja powiedzialam dosc tej paranoi.i mysle ze spotkam fajnego madrego faceta jeszcze.a z nia on nigdy nie bedzie-wiecie czemu?bo oboje za lekko biora zycie.oboje.ona chce kokietowac i uwodzic a on szuka podniet.i jak tu byc razem?musieliby w koncu dorosnac.a jak cale zycie on tak bedzie chcial ja tylko czasem pobzykac i widzie cbez papilotow to ona go kopnie bo ma jak ja2 malych dzieci i tez potrzebuje wsparcia nie 2 razy w tygodniu przez 2 godziny w lozku.prawda?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-01, 22:14:45               Odpowiedz

            a pytanie napisalas ze musze walczyc....jak wg ciebie ma ta walka wygladac?mam go prosic brac na litosc?tego nie zrobie.wiec?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-01, 22:35:03               Odpowiedz

            Absolutnie żadnego ścierania się!!!Ale jeśli myślisz,że czas będzie działała na Twoja korzyść,to już Ci mówię,że się mylisz.
            Jak walczyć?Nie stać biernie,zrobić cokolwiek,pokazać swoją siłę.Metoda małych kroczków.niech nie myśli(myślą),że jesteś naiwna i pozwolisz sobie wejść na głowę.
            Wtedy może otworzy oczy i zobaczy,że umiesz żyć bez niego.Jeśli natomiast będziesz się ścierać,błagać go,itd.,a jednocześnie czekać bo przecież zrozumie,to może się okazać,że może i kiedyś wróci ale bardziej do ciepłych kapci niż do Was.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-02, 09:12:38               Odpowiedz

            no wlasnie pokaze mu ze umie zyc bez niego ze nie jestem naiwna ze to onn popelnil blad.napewno wiedza ze pytalam jej zekomego meza o nia.mezowi mojemu napisalam zenie jestem glupiai nie bedzie sie bawil kosztem naszych dzieci,wiecie ze nawet do nich nie przyjezdza?on ma teraz bol straszny.wie ze ide teraz do pracy ze stane na nogi a przede wszystkim wystepuje o alimenty.to go tes siepnie.nie bedziere tyle na loty do niej.zobacztymy co on teraz zrobi?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-07-02, 10:06:58               Odpowiedz

            zeby dostać spore alimenty musisz mieć naprawdę dobrego adwokata. Naprawdę dobrego. Zainwestuj w to.

            Ale widzę, że sporow w tobie emocji nadal. Musisz troszkę ochłonąć. Mówię Ci to z własnego doświadczenia.

            powiem Ci tez ze ja nadal w różny sposób walczę o rodzinę i teraz biorę leki przepisane przez psychiatrę - polecam, pozwalają trochę zdystansować się, bo w emocjach wiesz popełniamy błędy - niestety.


            jeszcze nie wiadomo jak Ci się poukłada. A w każdym przypadku te leki ci pomogą.

            Wiesz co on mysli tego nie wiesz może ma ból, a moze tak naprawdę wisi mu to i dynda. Idz do pracy dla siebie. Ja również wracam do pracy - powód, aby wrócić do ludzi, oderwać się od tego koszmaru, aby mieć fundusze na zycie, zacząć żyć dla siebie. Bynajmniej próbować zbudować życie na nowo - dla siebie i dzieci.

            Powiem Ci jeszcze jedno jak troszkę opadną emocję - to zaboli jeszcze bardziej. Dlatego ja wybrałam się do psychiatry po leki. Bo boli bardzo boli nad ranem, az problem oddychać.

            na efekt trzeba poczekać 2 tygodnie.

            A co do alimentów radzę adwokata. Znam przypadek naprawdę bardzo małych alimentów. Dobry adwokat wiele wywalczy. Nawet gdybys miała umówić się na spłatę na raty.

            Ale życie jeszcze pokaze co dalej będzie w towim zyciu. To co jest dziś nie znaczy, że będzie jutro.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-02, 10:17:00               Odpowiedz

            To nic,że zaboli,a pewnie zaboli:-(,ale na to nie mamy wpływu.Najważniejsze robić coś i nie stać w miejscu.W innym wypadku doczekać się można jedynie depresji,a on tylko na to czeka,na słabość!Trzeba robić coś z myślą o dzieciach i sobie,a może sobie i dzieciach?Niestety nie ma za wiele czasu na użalanie,bo to jest złudne i może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku.
            a ja znam przypadek świetnej pani adwokat,która w natłoku spraw zapomniała o rozprawie i dziewczyna przegrała.A pani adwokat ma niby świadka,że w tym dniu to nie ona miała byc w sądzie tylko ta dziewczyna.Więc przede wszystkim trzeba wszystkiego pilnować samej!!!I do przodu!



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: Meg4   Data: 2009-07-02, 10:21:04               Odpowiedz

            dobry adwokat i pilnować sobie - to napewno.

            Pytanie. A może czasami warto poczekać?

            Znam parkę w której on zdradził ona przeczekała - dziś dzieci mają tatę a ona kochającego meża. Napewno to nie to samo gdyby nie było zdrady, ale ale poukładało im się pomimo tego że wyglądało to naprawdę żle.

            Oczywiście to tylko pytanie do pytania :-)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-02, 10:28:13               Odpowiedz

            Tak,można poczekać ale robiąc coś dla siebie dzieci.Niech wie,że nie jest pępkiem świata,że damy sobie radę,itd.Zrobić coś dla siebie żeby nie zwariować.A czy wróci i czy my będziemy chciały go przyjąć to już zupełnie inna bajka.Znam różne pary i takie,które wróciły do siebie,i takie,które się rozeszły.Co będzie dalej możemy stwierdzić za X LAT.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-02, 10:43:39               Odpowiedz

            kochane nie rozpaczam juz bo minelo...maz odszedl w marcu..tyle miesiecy cierpialam na przemian z radoscia i nadzieja ze ulozy sie gdy godzilismy sie.w kazdym razie teraz ja to przerwalam.mysle ze ma teraz do myslenia ze zona kopnela go i powiedziala stop.teraz wie ze nie zawsze bede na jego zawolanieon byl pewien ze moze pisac z tamta a ja bede to tolerowac bo go kocham.wiem juz ze wyczul me slabosci.a teraz pogubil sie bo jego plan poszedl w oinna strone.a moze rzeczywiscie mnie kocha skoro tak byl zawiedziony ma decyzja.cos tam tlumaczyl mi.ja mysle ze jak ktos kocha naprawde i obudzi sie z zauroczenia kokietki to walczy o rodzine-jak to ktos ujal idzie po murze.a on nic narazie.i ok.a ja kochane musze za cos zyc.nie mam pracy jeszcze.a mieszkam u rodzicow.i jak myslicie ile mam wymagac jak on ok.3 tys zarabia?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-02, 11:17:21               Odpowiedz

            z adwokatem to ostrożnie moje panie....wezmie więcej niz wam ugra alimentów...czasami....to jego praca musi zarobic nie traktuje swoich spraw emocjonalnie patrzac w slod=kie oczka dzieci....

            a alimenty w zaleznosi od województwa i miasta...szacuje sie około 300-500 zł na dziecko w zalezności od zarobków mozliwości zarobkowania innych dzieci...ale orzy pensjii 30tys netto to około 400 zł powinnas dostac na dzieci ...no chyba ze uzasadnione bedzie wiecej np chore dziecko wymagające opieki dodatkowej ...mozna spróbowac wiecej argumentując chcecia pojscia do pracy i oplacania przedszkola złobka opiekunki ....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-02, 15:17:52               Odpowiedz

            narazie nie musze od razu wystepowac oo alimenty.moze dogadamy sie.do 10 ma mi przelac pieniadze.moze wywiaze sie.a jak nie postapie drastycznej.ciekawe tylko czemu wogolenie pyta o dzieci i nawt nie przyjezdz do nich.cos mi tu nie gra,,,,czy czeka az emocje mi opadna i zacznie cos albo ma nas calkowicie gdzies....nie wiem...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: mucha33   Data: 2009-07-02, 19:05:10               Odpowiedz

            co do alimentow to w moim przypadku maz zarabial 5 tys,a alimentow dostal 1200 zl na dwoje dzieci.to chyba zalezy od sedziny od jej spojrzenia na sprawe zawsze nalezy wnioskowac o wieksze niz sie chce bo cos tam zawsze beda targowac.u mnie obylo sie bez adwokata,zreszta ja osobiscie nie polecam adwokatow,sady sa przychylne matka szczegolnie kiedy ojciec ma wysokie zarobki.glowa do gory przemkowa,gratuluje ci dojrzalej postawy:)



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: aanka   Data: 2009-07-02, 19:08:07               Odpowiedz

            W umowie o pracę moze mieć wpisaną nizszą kwotę wynagrodzenia i ona w sądzie bedzie sie liczyć.
            Moze jak zamieszka z ta panią od koszulki i jej dziećmi, przekona sie, ze nie jest tak fajnie.
            Jeśli Ci na nim zależy mimo wszystko, to nie pal mostów miedzy Wami, nie idź na wojne i nienawiść. Tak sadzę choć co ja moge wiedzieć.. To w tej sytuacji moze sie stać, nerwy puszczaja i czlowiek chce sie uwolnić od drugiej osoby... Pozdrawiam. Bądź dzielna



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-02, 19:24:51               Odpowiedz

            no tak ale czytalam umowe i tam pisze 1200 podstawy plus dodatki.to wiadomo ze wiecej zdecydowanie.sad wie ile tacy ochroniarze zarabiaja.uwazam ze powinien mi placic 1000zl a reszte zarobie na siebie ja.moze dogadamy sie bez sondu.ale jesli nie to nie widze wyjscia.a zta pania od koszulki nie zamieszka.nie podejmie sie zycia z tamtymi dziecmi.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: KOTEK   Data: 2009-07-02, 19:37:14               Odpowiedz

            WITAM PRZEMOKWO!!!
            BYŁAM W PODOBNEJ SYTUACIJ I WIEM CO PRZESZŁAs I PRZECHODZISZ . NAPISZ MI SWOJE GG A ODEZWE SIE DO CIEBIE I DAM CI CENNE RADY . NIE NAMAWIAM JESLI CHCESZ
            NIE PISZE TU BO MAM PEWNE POWODY



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-02, 19:38:30               Odpowiedz

            ok kotek b chetnie.jutro napisze nr gg.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: KOTEK   Data: 2009-07-02, 19:42:58               Odpowiedz

            DZIS MOZESZ NAPISAC !!!CHOC NA GG POPISZEMY JUTRO JESLI TAK CHCESZ?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-03, 10:24:22               Odpowiedz

            kotek moje gg-16169336.pisz.i bede odpisywac jak bede mogla bo wiesz dzieci.to moj swiat teraz.i obowiazki mam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: viorika   Data: 2009-07-02, 19:43:35               Odpowiedz

            Kotek

            a możesz się ze mną podzielić radami bo ja jestem w podobnej sytuacji, zresztą pogadamy jeśli zechcesz na gg 9852092, pozdrawiam



          • do kotek

            Autor: Meg4   Data: 2009-07-02, 19:59:01               Odpowiedz

            mnie również proszę o podanie tych paru rad. oto nr 6171049. Dobre rady zawsze w cenie, nigdy nie wiadomo co i kiedy będzie nam potrzebne - niestety :-(



          • RE: do kotek

            Autor: viorika   Data: 2009-07-02, 20:14:12               Odpowiedz

            Droga Meg.. :)

            mam wrażenie, że wychodzisz z dołka. Naprawdę z całego serduszka mego Ci tego życzę. Zdaję sobie sprawę, że raz będzie lepiej raz gorzej, ale tak naprawdę byle do przodu kochana Meg i sympatyczna Przemkowo. Pamiętajcie o tym.

            Przemkowo... Ty zacznij być sobą przez duże S.

            Pozdrawiam obie Panie.



          • RE: do kotek

            Autor: ktosia3   Data: 2009-07-02, 21:49:28               Odpowiedz

            Kotek, a Ty to tak dobrowolnie, czy z sekty jakiejś..., ależ ja podejrzliwa się zrobiłam..., no tak mi to pachnie...



          • RE: do kotek

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-03, 08:06:51               Odpowiedz

            dziwie się tak chętnemu personalizowaniu problemu na prywatnych gg ...to ja poproszę adresy wasze też dam wam cenne rady....

            Przemkowa nadal za dużo analizujesz a czy myśli czy nie myśli? a dzwoni ale nie przyjeżdża a to a tamto...tak jak wszyscy sugerowali bardziej w swoja stronę trzeba mysli kierować anie w jego...



          • RE: do kotek

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-03, 14:12:57               Odpowiedz

            masz racjejeszce cos analizuje.ale to zewzgledu dzieci.bo jak mozna olac wlasne dzieci?no ale puszcze to na los.czy kocha czy nie...itp.



          • RE: do kotek

            Autor: ktosia3   Data: 2009-07-03, 20:19:57               Odpowiedz

            ze względu na dzieci, to zajmij się sobą (ostatni raz to piszę) poszukaj pomocy (wyżej masz dane, tam są i psychologowie i prawnicy), to wcale nie musi oznaczać końca waszego związku, ale miotasz się w tym wszystkim z kąta w kąt i sama widzisz, że nic z tego nie wynika..., ktoś musi Ci pomóc, ale nie zrobi tego forum, poszukaj profesjonalnej pomocy dla siebie i dzieci...



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-04, 10:03:39               Odpowiedz

            kochani wczoiraj byla kuraotr ale nie o tym pisze okazuje sie znalazlam fajne mieszkanko 2 pokoje dla nas.od wrzesnia do wynajecia.wszystko byloby ok tylko nie wiem czy tescowa w tej sytuacji zajmie sie malym jak pojde do pracy?myslicie ze powinnam ja i moich rodzicow poprosic o pomoc?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-04, 14:13:50               Odpowiedz

            Ja tu tak między zmiana pieluszki,a karmieniem.:D
            Jeśli teściowa jest ok,to czemu nie zapytać?Zrób wszystko by WAM było dobrze.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-04, 19:31:24               Odpowiedz

            kochana pytanie a co top wg ciebie znaczy SLOWO -WAM?NAM CZYLI MI I DZIECIOM CZY MI MEZOWI I DZIECIOM?



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-04, 19:50:19               Odpowiedz

            Miałam na myśli Ciebie i dzieci bo on(Twój mąż oczywiście)jak dla mnie jest niedojrzałym człowiekiem.Wiem,miłość jest ślepa ale czy to jedyne portki na świecie?Może kiedyś zrozumie jaką miał żonę,co zrobił dzieciom,a może nie?
            Rozumiem,że ludzie mogą się przestać kochać,ale można odejść z klasą,nie szukać sobie przyjaciółek,które dla mnie są nikim.
            ehhh...ile trzeba mieć w sobie klasy i godności,żeby wchodzić w czyjeś życie i jeszcze uważać,że ma się do tego prawo?Jak bardzo trzeba być zdesperowaną,żeby robić z siebie przyjaciółkę i wtrącać się w życie kogoś innego?dlaczego robią tak ludzie(w Twoim wypadku kobiety),które same mają niezły bałagan w życiu.
            Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: feliceagnes   Data: 2009-07-04, 19:53:48               Odpowiedz

            Wg mnie pierwsze oznaki to początek końca...
            Szkoda że zmarnowałaś tyle czasu i...uwierzyłaś w jego przekręty,te sms-y, wymówki...na poziomie przedszkolaka, na prawdę. Trzeba było go już wtedy zostawić.
            Teraz cóż,wałkujemy temat dalej,zostaw go. Na pewno masz jeszcze szansę żeby znaleźć sobie kogoś bardziej "opanowanego" i stałego w uczuciach bo jak dla mnie Twój mąż to przedszkolak.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-05, 13:19:02               Odpowiedz

            a faliceagnes wiesz ja uwazam ze nawet tego czasu tyle nie zmarnowalam-robilam to dla naszej rodziny o nia walczylam.a coz maz-niedojrzaly i chyba nawet glupi niestety myslal ze moze dalej sobie grac na 2 fronty i nic nie wyjdzie na jaw.ja nie mowie ze oni spali ze soba-ale te esy telefony i zdjecie to przesada.on ciagle myslal ze nic na jaw nie wyjdzie a jak nawet to wymysli wymowke.tak nie mozna zyc.on sam siebie meczy ta hustawka emocji tym ze nie wie czego chce czy wolnosci czy rodziny...mysle ze powinien zdecydowanie miec psychiatre.mowila m ze jego tata jest tez tak chory cos ma z psychika a tera zmaz czuje ze zycie go przroslo i zachowuje sie skandalicznie....



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-05, 13:24:15               Odpowiedz


            NIe zagram więcej ról mi narzuconych
            Nie dam sobie wmówić
            co mam robić,mysleć czuć
            NIe pozwolę więcej
            zwodzić się ,kierować
            Swiatu roztrzygać wiedzę
            KIM MAM BYĆ

            Julia Onkier
            a ten wiersz to teraz cala prawda o mnie i o tym mam w sobie....



            przez mamy mojej chorobe cierpialam teraz przez meza neojrzalosc cierpialam


            ale czy musze?NIE!
            CHCE TERAZ BYC SZCZESLIWA CHCE BYC SOBA.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-07, 10:16:54               Odpowiedz

            kochani czasem teraz po tym wszystkim mam ochote spojrzec w iinym kierunku niz na meza.mam ma mysli tego chlopaka co opisywalam-jego bylego szefa.on jest sam.naprawde fajny i dojrzaly facet.ma 32 lata.nie chce tu oczywiscie zadnych zdrad ani tym podobnych.ale poznajac sie mialam wrazenie ze jest na poziomie czlowiekiem.kiedys zapraszalam go do nas na kawe ale poprzestalo na tym ze wstydzil sie.zreszta on wiedzial ze jestem z mezem razem i ma pewne zasady...czy to bylobuy idiotyczne gdybuym normalny kontakt z nim nawiazala?dodam ze on ma z mezem kontakt i nie wiemn czy nie doszloby to do meza.nie chce sie wyglupic ale chce normalnie zyc.



          • RE: rozpadanie sie malzenstwa mimo milosci

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-07, 12:41:00               Odpowiedz

            no coż szybko bardzo szybko głowa zaprząta się śmieciami i pierdołami życiowymi...a powiedz mi bo mnie ciekawi po co ci "spozieranie na tego kolesia" jaki cel w tym masz? bo mnie się wydawało zawsze że po takich mękach chce się świętego spokoju....matecznika, lizania ran , kontemplacji...a nie kolegi męża co o nas powiedział "żeśmy fajne laski"?????



    • rozpadanie się...

      Autor: Jakub   Data: 2009-07-07, 22:43:23               Odpowiedz

      Od pisania się wszystko zaczęło i na pisaniu kończy.

      Wszyscy zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Co się stało?
      Nie ma dnia którego bym nie zaczynał od poszukiwania odpowiedzi i nie ma nocy, której bym nie kończył tymi myślami.
      Dostrzegam tylko znaki - różne w różnych miejscach, w różnym natężeniu, a potem czytam - zawsze jest dobry czas by zacząć nowe życie.

      Ostatnio pozwoliłem sobie sięgnąć do naszych pierwszych zdjęć. Tych z dużymi butami, koszulką pepsi i króciutkimi włosami. Tych znad morza, choć nie pamiętam skąd.
      Nie jestem w stanie odróżnić w myślach poszczególnych miejscowości. Bo morze, to zawsze piaszczysta plaża, zimne ale piękne fale i namiot lub kwatera.
      Pozostaniesz dla mnie rozpromienioną dziewczyną w dużych butach, prawdziwym partnerem, właśnie z tych zdjęć.
      Ostatnio mama mi przypomniała, że jak poznawałem Ciebie to długo nie chciałem nic powiedzieć. Tylko tyle, że jak będzie o czym już mówić, to powiem.

      Czasami myślę, czy tej demokracji nie było za dużo. Zawsze gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania. A może trzeba było w tych dwóch, trzech razach postąpić jak despota.
      Czy to by coś zmieniło? Wiem, że ja tak nie potrafię, lub łaskawy los zaoszczędził mi konieczności stawania przed tak trudnymi decyzjami.
      A moja męskość nie potrzebuje takich demonstracji.

      To było 9 pięknych lat z niekłamaną fascynacją, prawdziwą miłością, pięknem, ryzykiem i odwagą. Czy zabrakło mi odpowiedzialności?
      Były chwile kiedy czułem się jak kwiatek u kożucha, ale nigdy do nich nie wracałem, bo nie potrzebuję do szczęścia ciągłej uwagi skupionej na sobie. Nawet mi to przeszkadza i krępuje.
      Ale mam ogromne poczucie winy za to, że zniszczyłem w Tobie tę rozpromienioną dziewczynę, która zdawała się przebojem zawojuje cały świat, niczym Wielki Aleksander. Ja nie dostrzegałem przeszkody równej Tobie, przeszkody, której byś nie mogła pokonać. Byłem szczęśliwy mogąc ci w tym troszkę pomóc. Mogąc stać u twego boku.

      I jest mi smutno, dojmująco smutno, bo przecież tego nie chciałem, bo przecież nie sprawiałem tego celowo, bo wreszcie zupełnie byłem tego nieświadom.

      Nie dowidzący.

      Żałuję, że tak rzadko mówiłem jak świetnie wyglądasz, że ta fryzura podoba mi się bardziej niż poprzednia a kolor włosów pasuje do nowego ponczo.

      Ale kilka najważniejszych w życiu słów powiedziałem właśnie Tobie.

      To moja wina, że oddaliliśmy się.
      Oddaliliśmy do tego stopnia, że ja nie wiem jakie są twoje marzenia. Wycofałaś się a ja nie potrafiłem odczytać dlaczego.
      Moja intuicja zawiodła mnie.
      Ja też schowałem z biegiem dni swoje marzenia. Poukładałem je starannie w szufladach, zawinięte w gazety aż wreszcie szczelnie zamknąłem.
      Ale pamiętam jeszcze coś.
      Obawę przed ich pokazywaniem. Bo mogły cię zranić, bo mogły być przez Ciebie inaczej odczytane, bo mogły być zbyt odważne. Zacząłem się bać o nich z Tobą mówić.

      Nasze zawsze bycie w działaniu, też obróciło się w zarzut.
      Jako ucieczka od siebie, przed sobą, przed byciem razem. A przecież, razem jest się ze sobą żeby działać, żeby realizować marzenia. I myśmy mieli odwagę po nie sięgać.

      Najpierw sięgnąłem po Ciebie - byłem gotów, potem sięgnąłem po twoją miłość-byłem gotów, sięgnąłem jeszcze po moje największe w życiu osiągnięcie - po syna, którego zawsze chciałem mieć i którego kosztem takiego wysiłku mi podarowałaś.
      Ja czuję się w jakiejś mierze spełniony. Zamknięty.

      Czy jestem gotów, tego wszystkiego nie mieć? Nie wiem.
      Zawsze kierowałem się intuicją, choć rozum próbował analizować, sprawdzać, liczyć - bezskutecznie i zawsze za późno lub bez rezultatu. Wciąż niedoskonały.
      A teraz?
      Ja uczę się żyć na nowo. Czas zatrzymał się dla całej naszej trójki.
      Uczę się obsługiwać internetowe konto, uczę się płacić rachunki, pamiętać o zwolnieniu, robić zakupy i inne prozaiczne rzeczy.
      Wiem, że przez cały czas to były obowiązki, które miałaś na swojej głowie.
      Ja nie potrafiłem, nie chciałem, lub było mi po prostu wygodniej wiedzieć że są przez Ciebie załatwione. Byłaś perfekcyjną organizatorką.
      Ja nigdy nie miałem cierpliwości do żmudnego załatwiania, wyłuskiwania, czy wręcz wydzierania rękoma ważnych spraw.

      Pozwoliłem sobie podczytać twoją książkę - dom nad rozlewiskiem - choć pisana przez kobietę, czułem duże pokrewieństwo oglądu świata.
      Nie znam myśli i morału opowieści ale czuję, że jest o próbie znalezienia sensu życia.
      Poszukiwaniem odpowiedzi na najważniejsze pytania: Dlaczego warto żyć? Co jest w życiu naprawdę ważne?
      Czułem, że znalazłem się w podobnym momencie. Na tyle ważnym i dramatycznym.
      Znów samotny.
      Tak teraz patrzę, z perspektywy czasu, że w takich momentach jesteśmy zupełnie sami. Nikt nie zdecyduje za nas, nikt nas w tym nie wyręczy. Bo w końcu nikt za nas nie będzie żył.
      To właśnie tego panicznie boją się ludzie. Ja też się boję.

      Pamiętam, że tylko raz w życiu czułem się jakbym rozmawiał na równi z Bogiem, choć do granic przerażony walczyłem o siebie, o przetrwanie burzy, piorunów, ulewy, nawałnicy. Stałem u jego stóp i czułem się jak tonący żeglarz na rozszalałym oceanie.
      (noszę taki obraz w sobie od zawsze ukryty gdzieś bardzo głęboko, na poły heroiczny, na poły mityczny. Stwarza mnie.)

      Sięgnąłem jeszcze do wypowiedzi i opinii innych- okropnie mnie zasmuciły, zdegustowały, zmordowały psychicznie. Choć z niektórymi z nich musze się zgodzić.
      W pamięć zapadły mi dwie :
      "jego już nie ma" ładne podsumowanie i "niezdewastowany, rozwiedziony twój mąż może okazać się skarbem" - to brzmi z kolei zbyt optymistycznie.
      Ale gdzieś pomiędzy tymi dwoma opiniami toczyć się będzie życie.

      Bronisz syna przede mną. Masz obawy i ja je rozumiem.
      Ale ty jesteś młodą, wykształconą, bardzo atrakcyjną kobietą, wchodzącą w najlepszy wiek z imponującym dorobkiem zawodowym.
      Nie będziesz sama, bo na to nie zasłużyłaś.
      Jesteśmy na półmetku. Oboje.
      Żyj, bo dla marzeń warto żyć. A ty je nosisz w sobie na pewno.

      I na koniec proszę jeszcze, zadaj sobie to pytanie: czy te 9 lat naprawdę spędziłaś z zimnokrwistym demonem, który czyhał i planował to wszystko w sposób okrutny i nieuczciwy?

      Czasami gwiazdy decydują za nas.
      To nie jest koniec.
      Kresu dobiegł tylko drugi etap.



      • RE: rozpadanie się...

        Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 11:32:04               Odpowiedz

        nie często mi się to zdarza a jak zdarza to tak rzadko się do tego przyznaje ...popłakałam się Jakubie...( i jest problem bo siedzę przy biurku w pracy...:))z radości ze mężczyźni mogą mieć tak piękne przemyślenia i ze smutku ze nam kobietom tak niewiele o nich mówicie...albo za póxno???????

        jak po sztormie odbudujecie wasz wspolny port to z duma przywies na maszcie to co napisałes i niegdy o tym nie zapominajcie ... czytalabym to każdego dnia rano...gdybym przestała się abc tak jak ona? ale ja nie wiem jak się przestać bać...nie wiem czy kobiety to potrafią...one chyba czują lęk zawsze...:)

        .ja mam nadzieję ze znajdzie sie dobry czas by zacząc nowe zycie ...



      • RE: rozpadanie się...

        Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 11:33:00               Odpowiedz

        zastanawia mnie jakubie czemu umiesciles swa opowiesc u mnie?mam wrazenie ze po czesci stanoles po stronie megio meza jakbys chcial wyrazic za niego jego uczucia....mam wrazenie ze jestem podobna do twej zony z ktora juz nie jestes....czyzbys chcial powiedziec ze moj maz przez te4 lata malzenstwa nie byl zimnokrwistym demonem ktory czyhal i planowal to wszystko w sposob tak okrutny i nieuczciwy????????????????????????????????????????????????????????????????????????????TO MNIE ZASTANOWILO.....CZY MOZNA PISAC MOWIC OKAZYWAC MILOSC SWEJ ZONIE I JEDNOCZESNIE WIEDZIEC ZE TO KLAMSTWO I UDAWAC ZE PRAWDA????????????



        • RE: rozpadanie się...

          Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 11:36:17               Odpowiedz

          I JESZCE JEDNO-CHCIALABYM ZOBACZYC NA PAIERZE CZY W ESEMECIE COS TAKIEGO OD MEZA ....MAM WRAZENIE I TO CORAZ PEWNIEJSZE ZE ON TO CZUJE CO TY JAKUBIE ALE NIE WIE JAK WURAZIC ....MOZE BOI SIE?MOZE NIE CHCE...MOZE KIEDYS WYJAWI?SZKODA....POWIEM CI JEDNO-WYSLIJ TO ZONIE....COS PIEKNEGO I NPRAWDE SZCZEREGO...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: zelda   Data: 2009-07-08, 12:24:37               Odpowiedz

            Miałam nadzieję Przemkowa, że jakub to Twój mąż, że tą droga chciał ci cos przekazać.
            Szkoda, że to nie on....



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 12:49:04               Odpowiedz

            nie kochana ZELDO.to nie moj maz ale jeden z tych mezczyzn ktorzy stracil rodzine- najwiekszy skarb i wlasnie zrozumial to-a to bardzo wiele.i napewno chce mi przekazac cos w imieniu wszystkich takich mezczyzn.hmmmmmmm...ja z moim mezem obecnie nie mam zadnrgo kontaktu...nie wiem co on mysli...zadko kiedy wiedzialam to...i mysle ze jakub ma racje-u mnie w zyciu nastapil koniec kolejnego rozdzialu- i dobrze-bo to byl bledny rozdzial zycia-tak jak zylismy ,nie mozna zyc.



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 13:09:58               Odpowiedz

            oni stracili się nawzajem a nie on stracił...nie doczytałam sie podobieństwa pomiędzy jego wypowiedzią a "mężami Przemkowymi" nie wydaje mi sie żeby tam była analogiczna sytuacja ...ale ja mam kiepska intuicje nie wiem....



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 13:21:08               Odpowiedz

            kropka kreska myslisz ze nie ma tu podobienstwa miedzy ma historia a wypowiedzia jakuba?myslisz ze oni wzajemnie sie stracili?a my?czy my tez wzajemnie sie stracilismy>??czy maz nas stracil?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 13:51:05               Odpowiedz

            ja nie wiem przecież jakub nie napisał że mial romans i klamal zone i trzymał zdjęcia nagich panienek w telefonie i mu je zona wygrzebała...no więc skąd mam wiedzieć....(uzyłam formuły my bo nie znam faktów więc obwiniłam ich oboje:))

            ta jego wypowiedz to takie wyznanie winy może a to juz coś ...pod war że jest szczere ale tego nie wiem nikt nie wie?...a wiesz dalej za grzechem - wyznaniem winy - żalem - i mocnym postanowieniem poprawy i zadośćuczynieniem bliźniemu...jest wybaczenie...ba nawet bez gwarancji że sie juz nigdy nie powtórzy grzech ..."idź i nie grzesz już więcej " jedni ida i nie grrzesza inni grzesza i nie posuwaja sie naprzod wcale...

            może jakub jest na etapie zadośćuczyniania a może nie uzyskał wybaczenia ...a może postanowil sie poprawić ....nie wiem a możę nie dostal juz drugiej szansy...ha tylko Bozia ja daje w świecie ludzkim to nie takie proste...

            zreszta bardziej w jego wypowiedzi zastanowilo mnie jak męzczyzn uwazany co do zasady za trepa w mówieniu o emocjach metaforach przemysleniach filozofiach ...umie opisac jednak swoje zycie ...taka wypowiedz jak jego jest domena kobiet a nie mężczyzn...i zastanawia mnie czy nie zmiękłoby mi serce jakby mi partner po burzach na morzu cos takiego napisał...ba przeczytał książki które ja czytam...przyznał sie do tego co zaniedbał....hmmmm o ironio z tym jakubem tym jego pisaniem i czytaniem ...(no nie felka?)

            dla mnie to cicha nadzieja że meżczyzni też doznają olśnień..

            Ile razy musialby to powtarzać i co jeszcze iśc by za tym musiało...jakie czyny i jak długo żebym tak jak napisalam ...przestała się bać...czyli krótko mówiąc to samo co ty pisałaś: zaufać ponownie, pokochać, przypomnieć sobie tego faceta w za duzych butach z podkoszulką pepsi w krótkich włosach...przeciez każda zona i kazdy mąz jestesmy na takich zdjęciach z tamtych lat...może powinnismy trzymać takie zdjęcia gdzieś na widoku każdego dnia?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 13:56:40               Odpowiedz

            aha ja tez z zapartym tchem myślałam ze to twój mąż...widać każda kobieta czeka na odzyskanie nadziei...nawet jeśli sprawa jej nie dotyczy



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 14:01:59               Odpowiedz

            tak kropko kresko- hmmmm to dla mnie nadzieje ze byc moze i moj maz cos tam ma w glowie poukladane co chcialby mi przekazac-jakies uczucia i marzeia-ja taz bylam pierwsza dziewczyna ze zwariowanych zdjec.....i bylismy szczesliwi lecz byl mur dziecinstwa ktory nas tak podzieli....mysle o terapiii coraz czesciej



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 14:15:04               Odpowiedz

            odpuściłabym sobie to dzieciństwo ...wiesz z tymi nadziejami na to że nasi męzowie albo czyiś albo ogóle mężowie w ogóle ...cos czują mtyśla marza i sa tacy jak chcemy żeby dla nas byli...ze tak na prawde maja dobre intencje i chca dobrze a to przez przypadek wychodzi tak jak zawsze....to mnie sie juz osobiście nie chce tlumaczyc...a bo trudne dzieciństwo,...abo mam go nie przytulala ...a bo ojciec pił....a bo on taki zamkniety w sobei a bo taki sraki i owaki...wiesz coraz częsciej uwazam że po prostu ludziom nie chce sie myslec nad samym soba...plycizna myślowa i czuciowa ...a my kobiety ciagle uczepione tej nadziei ze to przeciez niemożliwe żeby on TAKI byl i niemożliwe żeby robił to specjalnie ...biedaczek nei rozumie nie wie...niemozliwe żeby nie mial przemysleń zeby nie wiedzial ......bo jesli przestaniemy go usprawiedliwiać...to po pierwsze będziemymusiały sprawiedliwie przestac usprawiedliwiac siebei same a poza tym wyjdzie na jaw że nasz mąz jest po prostu najgorszego sortu cymbałem a tego żand nie chce...

            poza tym...nasi mężczyzni sa dorośli....i albo n=maja honor albo go nie mają być mężczyzna to znaczy dolozyc nalezytej starannosci do wszystkeigo co mnie otacza to byc lwem na strazy swojej rodziny ...to opdpowiedzilnośc przy podejmowaniu decyzji i i bzdurnych kanapkach i o sprzedazy mieszkania i o mówieniu o uczuciach , to bycie czujnym , bycie opoka i ostoja skała niewzruszoną...no i ten HONOR...a jak sie go nie ma tego honoru to chociąz sie poszukuje...czyli też doklada nalezytej staranności w poszukiwaniach...bo nie wmowi mi nikt Przemkowa...że jakmasz lat to jeszcze ma sie czas na dowiedzenie się co jest dobre a co zle na znalezienie moralnego etycznego prawego kregosłupa na przyjęcie ciężaru życia swojego i swojej kobiety i dzieci...na poświęcenie....jesli mężczyzna nie szuka i pławi sie w tych wiecznych banalach ...bo ja dzieciństwo miałem srakie, bo mnie ojciec bil, bo to sro owo...to znaczy że jest po prostu wstrętnym leniem i kropka takie jest moje zdanie

            życze wszystkim ężczyznom żeby przestali niedowidzieć przestali byc slepi i przestali uwazac kontemplacje samego siebie za babskie fanaberie...a będziemy was kochac poki smierc nas nei rozlaczy...


            PATOS ....

            Dixi!!!



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-08, 14:28:46               Odpowiedz

            no masz racke ale powiedz mi czemu wczesniej potrafil byc ta opoka dl;a nas a teraz co zmeczyl sie i wygralo lenistwo?jesli tak to zycze mu zeby rzeczywiscie przejzal na oczy....



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-08, 14:51:04               Odpowiedz

            ja tego nie wiem on może i wie...jak ci powie to może sklamac dla świtego spokoju...albo powiedziec prawde w ktoa nie uwierzysz...albo nie wie jak nie wie to znaczy że może glupi albo co...była tu taki watek czym meżczyzni tłumacza zdrade ...ale zaden sie nei wypowiedział ...sami świeci na formum i widac nawet zdradzających kolegów ni emają...kobiety tez si enie wypowiedziały co słysza od zdradzających mężów...a byłam ciekawa jak się wątek rozwinie

            wiesz może tez byc tak że może ci się zdawalo że jest opoką ...może nia byl do jakiegoś czasu a potem juz mu za duzo było ...ja wyznaje zasadę jak umiesz rzadzic budżetem 1000 zl to rządź ale to nie oznacza że będziesz potrafił zarządzać milionem więc może sie nie porywaj z motyką...może z małżeństwem jest podobnie...dajemy rade być opoka do jakiegoś czasu a potem sie pop...wszystko ot tak po prostu...

            może ludzi przerastaja wzajemne oczekiwania? tych których znam w szczesliwych związkach nagminnie spotykam stwierdzenie "nie oczekuje więcej niz moge dostać".....albo cos w tym stylu .......

            nie wiem w sumie to takie dywagacje bez sensu...zapytaj się męża



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-09, 10:30:35               Odpowiedz

            dzis maz dzwonil i prosil oo legitymachje ubezpieczeniowa bo idzie do szpitala.niesety wiecej nie przekazal mi nic.domyslam sie ze chodzi o watrobe.tescie tez mnie plaali.teraz wyszlo ze to przez mnie synek sie marnuje.powiedzial ze jurto pieniadze nam przeleje i tyle.



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-10, 10:44:46               Odpowiedz

            kochani prosze o jeszcze jakies rady zwlaszcza ktosie.wczoraj spotkalam sie z kurator meza.jest nawt w temacie naszej rodziny-opyta nas cotam slychac..itp.ale przekazaalm jej ze znalazlam to zdjecie dziewczyny w tel meza ze od 2 tygodni nie pisze do nas ze zakonczylam zwiazek.powiedziala ze postara sie spotkac z nim jak co miesiac i moze jej przekaze czemu tak dziwnie postepuje...spotkala sie-okazuje sie ze maz powiedziial jej ze wszysktko jest w pozadku miedzy nami,ze przyjezdza do nas szukamy wciaz mieszkania ze teraz ma miec urlop i spedzimy czs razem..wogole do niczego sie nie przyznal.a ten szpital tez klamal zeby wzbudzic me uczucia byl na zabiegu czyraka wycinal.kurator nie chce sie juz mieszac w nasze sprawy-mysli ze on moze chce naprawic cos i jej w to nie mieszac.nie wiem co o tym myslec.spodziewalam sie ze on jej powie ze poklocilismy sie i podjelismy decyzje rozstania na zawsze,czemu on tak postepuje??????????????prosze zwlaszcza ktosie o przemyslenia...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-10, 11:41:42               Odpowiedz

            powiedzmy przemkowej co ma myśleć...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: ktosia3   Data: 2009-07-10, 11:42:44               Odpowiedz

            przemkowa,
            ja nie mam pojęcia dlaczego on tak postępuje, nie wiem dlaczego ma kuratora (mogę się domyślać). Zazwyczaj osoby w oczach kuratora chcą wypaść jak najlepiej, dlatego kłamią i prawie zawsze twierdzą, że jest wszystko w porządku..., kurator powinien zareagować na kłamstwo... od tego jest, by wykrywać wszelkie nieprawidłowości i starać się im zaradzić (ale nie jest też cudotwórcą i ma ograniczone możliwości).
            Jak zauważyłaś, dla mnie od początku on kombinował, kłamał, z Twoich postów zauważyłam, że "manipulował" Twoimi uczuciami, poczuciem winy... , w tej chwili też "czepiasz" się najmniejszej iskierki szansy, że on robi coś dla was..., co nie znaczy przemkowa, że ja się nie mylę, dlatego, jak już wcześniej alarmowałam, najlepszym wyjściem dla Ciebie jest pomoc specjalisty..., określi Twój stan, przeanalizuje z Tobą sytuacje w jakiej jesteś..., może spróbuje porozmawiać z wami (Tobą, mężem, dziećmi)...
            Z tej rady skorzystaj i jeszcze raz podaję, gdzie możesz się udać:
            Ośrodek Interwencji Kryzysowej (są w każdym mieście) w Kielcach
            http://www.profilaktyka.com/pierwszy.php
            Tam są psycholodzy, prawnicy, terapeuci (socjo i pszycho) oni są w stanie pomóc...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-10, 13:32:27               Odpowiedz

            rozumiem ktosiu...no wlasnie mysle ze on chce jak najlepiej w oczach kurator wyjsc zeby zamknac jak najszybciej jej przyjazdy...zeby nie bylo sie czego czepiac..odczuwam ze on wciaz chce manipulowac mna..to zze napisal ze idzie do szpitala...zeby wzudzic poczucie zainteresowania..mialam nadzieje ze powie w koncu prawde jakas np.ze podjela zona decyzje odejscia i on ze tez chce rozstania,a tu ze wszysko ok jest...po co wciaz kombinuje?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-10, 18:36:42               Odpowiedz

            ktosiu3 chce spytac co do moich terazniejszych watpliwosci czy z twego doswiadczenia i wiedzy wynika ze moj maz moze byc chory na cos i tak zachowywac sie?czy to wynik destrukcyjnego dziecinstwa?to mnie nurtuje..



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: ktosia3   Data: 2009-07-10, 19:44:18               Odpowiedz

            przemkowa, na te i inne pytania odpowie specjalista, którym ja nie jestem, ja jak większość na tym forum (tak myślę) dzielę się swoimi obserwacjami, czy doświadczeniem, ale tylko w granicach, które znam, przeczuwam, czy kojarzę i równie często mogę się mylić..., więc poco Ci gdybanie... W Ośrodku, którego adres podałam znajdziesz bardzo szybko pomoc i za darmo... nic nie ryzykujesz...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-12, 09:33:03               Odpowiedz

            adam wejdz prosze na gg.pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-21, 10:24:04               Odpowiedz

            no coz...tak jak obiecalam-napisze zakonczenie mej historii
            wczoraj maz przez telefon oswiadczyl ze caly tamten czs sypial u tej dziewczyny...sam razem...on mieszka u mamy a do niej jezdzi na noce...
            a i jest z nia narazie szczesliwy....no coz mieliscie wszyscy racje...
            a ja kochalam,wierzylam,walczylam....
            dobrze ze zakonczylam to sama
            a teraz piszcie komentarze....i to te bolesne....
            bo prwadziwe



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: zelda   Data: 2009-07-21, 10:43:56               Odpowiedz

            Ja tez przeszłam przez takie kłamstwa, nikomu nie wierzyłam tylko temu kłamcy, bardzo ci współczuję, bo wiem co czujesz.

            Mogę ci tylko życzyć, byś jak najszybciej sie z tym uporała...
            Dziwie sie tylko jego rodzicom, ale to inna bajka.
            pozdr



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: 4lapy   Data: 2009-07-21, 12:15:26               Odpowiedz

            Przemkowa jestes dzielna kobieta. Walczylas jak moglas i dobrze.Przynajmniej teraz z czystym sumieniem mozesz powiedziec ze zrobilas wszystko co w twojej mocy.A teraz czas zajac sie soba.
            Co do tego ze niektorzy przewidzieli taki obrot sprawy, a ty slepo wierzylas i walczylas. Mialas do tego prawo i wszystko potoczylo sie swoja koleja. Musialas sama dojsc do tego etapu aby stwierdzic ze to koniec, niewazne ze niektorzy widzieli to juz znacznie wczesniej. Teraz przynajmniej masz juz jasna sytuacje. Pozdrawiam cieplo.



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-21, 13:50:19               Odpowiedz

            kochani....
            nastapil koniec malzenstwa ale z zaskakujaca puenta....
            dzis maz zadzwonil do nie i dlugo rozmoawialismy...
            spokojnie i z mojej strony szczeze..
            opowiedzial mi o calej sprawi sadowej-o klopotach
            o piniadzach o pracy
            o tym co czuje
            o tym ze byc moze pojdzie do wiezienia
            a byc moze sprawa szczesliwie sie zakonczy
            a tym ze wszystko stracil
            pytal o ma prace egzamin
            ze jest dumny ze mnie
            nic nie bylo o uczuciach
            a jednak bylo inaczej
            nie rzucal sie juz w nerwach cwaniakujac ze chce wiedziec dzieci
            jakby emocje opadly
            poprosilam go o jedno-zmiane dla samego siebie
            bo warto
            stwierdzil ze ja ostatnio sie zmienilam tak go zaskoczylam ta zmiana na dobre
            ze nigdy tego nie zapomni
            no coz...szkoda ze wczesniej nie zmienilam sie i nie zaradzilam tym zdarzeniom i slowom ktore nas rozdzielily...ale a jednak jestem teraz z siebie dumna
            z tego ze tak spokojnie sie zachowalam ze umialam mimo milosci powiedziec-dosc temu choremu zwiazkowi....
            to wiele mnie kosztowalo..
            ale warto....zrobilam wszystko
            a dzis jeszcze wiecej...mysle ze maz dzieki tehj szczerej rozmowie wezmie sobie do serca wiele i wiem ze sam musi chceiec zmiany
            ale moze zrobi to kiedys sam dla siebie
            na zakonczenie powiedzial ze trudno tak mu sie rozlaczuyc ze mna bo wie teraz ze zawsze mogl mi wszystko co trudne wyznac jak najblizszej osobie....
            nie bede sie zastanawiac czy to prawda....pozostawie to bez roztrzepywania....

            wiem ze ktos pomysli ze mam nadzireje...
            nie
            ale ciesze sie ze sama pokazalam klase
            zmiane
            swa wartosc prawdziwa
            dzieki temu wszystkiemu znalazlam siebie....
            prawdziwa i taka jaka zawsze chcilam byc
            teraz latwiej mi isc dalej...

            i zycze tego wszystkim kobieta ktore traca meza
            walczcie o siebie i wierzcie w siebie

            pozdrawiam...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-22, 10:27:00               Odpowiedz

            kocjhani co myslicie o tym zakonczeniu?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: .kropka.kreska.   Data: 2009-07-22, 11:29:40               Odpowiedz

            słuchaj przemkowa...co ty książke piszesz? co mysla forumowicze wyslij esemesa o tresci "nic" na numer....kurcze! niech spada ten pindol bo juz mi słabo jak o nim czytam jak w modzie na sukces...
            a powiedziała
            a nie powiedział
            wyznał
            poczuł
            albo nie poczuł....

            swoja droga na prawdę zastanawiałam się "co ja sądzę o takim zakończeniu "' i na prawdę NIC....

            zróbmy mu rezonans magnetyczny to go przejrzymy a wylot....

            wybacz nie wierze w to że on odpuści a Ty nie zmiekniesz...życze oczywiście żeby było ci jak najlepiej....ttylko jakoś tak bez przekonania mi to wszystko się ciagnie...ale to moja prywatna opinia...bez konieczności jej uznawania ....ehhhh...no daj Ci Boziu jak najlepiej....trzymaj się dzielnie ...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-22, 11:52:49               Odpowiedz

            kropka kreska wiem ze mozesz czuc irytacje ale pytasz czy ksiazke ppisze?czemu jestes uszczypliwa?przeciez to forum...mialam nie pisac tylko ze ulozylo mi sie jak w bajcre z ksieciem tylko prawde-nawet ta bolesna
            i tak robie...
            albo dziwisz sie ze pytam co sadza ludzie o tym?wiem ze kazdy ma prawo do zdania roznego ale nie do reakcji ze nie powinnam o to pytac...to po co to forum i podpowiedzi ludzi?przeciez jakbys swietnie radzila sobie to bym nie opisywala tu problemu...prawda?a tu spotykam sie z nerwami..i o co?piszesz ze uwazasz ze on nie odpusci..no dobrze-twoje zdanie...tylko pytanie czemu nie odpusci wg ciebie?zaraz napiszesz ze po co pytam jak to oczywiste...mnie oczywiste wydaje sie ze maz jest chory rozwarstwiony emocjonalnie i niedojrzaly...ale to nie znaczy ze wyznal mi takie slowa zeby znow mnie pozyskac...jakoos tego niee odczulam...nie wiemy tego co u niego jest prawda...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: majunia:))   Data: 2009-07-22, 11:51:22               Odpowiedz

            Mądra babka z Ciebie.Trzymam kciuki za Was!:-)



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-22, 11:56:18               Odpowiedz

            dzieki majunia!!!!!!!za ten konplement ze madrzeje...staram sie roztropnie postepowac...nie oceniac ale zyc na dystans i dla siebie...wiele mi pomogliscie....



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-22, 14:43:34               Odpowiedz

            Ja też trzymam kciuki,bo chciałaś dostrzec problem,"wzięłaś byka,tzn.życie za rogi"i coś robisz,a nie jak większość oportunistów szukasz tylko poklasku.

            Tak trzymaj!



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2009-07-22, 14:53:51               Odpowiedz

            dzieki pytanie...a wiesz ile jeszcze ,mam do zrobienia"?oile marzen ?lololo haha...i trzeba wierzyc w BOGA...TO ON PISZE NAM SCENARIUSZ...A TERAZ OSTATNIO MAM CHYBA ANIOLA W SWYM ZYCIU W LUDZKIM CIELE...WIELE MNIE UCZY...



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: pytanie   Data: 2009-07-22, 15:05:49               Odpowiedz

            ja akurat nie wierzę w Boga,ale to nie ma znaczenia.Ważne,że coś robisz dla siebie i dzieci.Jakaś tajemnicza jesteś.hm???



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa3   Data: 2010-11-14, 15:28:35               Odpowiedz

            kochani dzis pisze bo chce sie podziekic z wami moimi wydarzeniami.....mija tyle czasu od poczatku pazdziernika tego roku mieszkamy razem!!!!!!!!znow razemmmmm!!!!!!piszcie



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 20:14:21               Odpowiedz

            witajcie.to ja dawna przemkowa3.mam nadzeeje ze pamietacie mnie.jednak moje malzenstwo trwa nadal mimo ze minely 2 lataod dramatu....a jednak sie da...choc czasem nie jest latwo



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: sawanna   Data: 2011-07-06, 20:36:18               Odpowiedz

            Gratuluję i trzymam kciuki. Dałaś mi nadzieję, że związek jednak może scalić się na nowo. Mam nadzieję, że u mnie bedzie podobnie. Pozdrawiam



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 20:40:33               Odpowiedz

            a sawanno przechodzisz to co ja mialam?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: pawel5260   Data: 2011-07-06, 21:26:40               Odpowiedz

            i tak upłynęło dużo ciekawych chwil, a Adam myślę , że czeka na drobne słówko



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 21:29:21               Odpowiedz

            adam?



          • RE: rozpadanie się...

            Autor: pawel5260   Data: 2011-07-06, 21:42:00               Odpowiedz

            pozostaje mi życzyć , abyście razem przeżywali wiele wspaniałych chwil, zadowolenie z synów, dużo refleksji i racjonalnego myślenia dla męża

            pozdrawiam

            jestem radosny z tego , że ciężką pracą doprowadziliście do zgody i zażegnania konfliktów



          • RE: rozpadanie się...adam48

            Autor: impresja   Data: 2011-07-06, 21:50:03               Odpowiedz

            adam48



          • RE: rozpadanie się...adam48

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 21:53:08               Odpowiedz

            wiem ze to adam48.....



          • RE: rozpadanie się...adam48

            Autor: impresja   Data: 2011-07-06, 22:05:51               Odpowiedz

            To oczywiste,bo Wszyscy Jesteśmy Jasnowidzami,bo stale tutaj bywamy._:).
            Pozdrawiam.



          • RE: rozpadanie się...adam48

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 22:08:50               Odpowiedz

            to kim jest kto tu nie ma znaczenia.wazne ze wzajemnie sobie pomagamy.wy mi bardzo pomogliscie....dziekuje



          • RE: rozpadanie się...adam48

            Autor: przemkowa4   Data: 2011-07-06, 22:12:21               Odpowiedz

            to kim jest kto tu nie ma znaczenia.wazne ze wzajemnie sobie pomagamy.wy mi bardzo pomogliscie....dziekuje