Forum dyskusyjne

Strach przed decyzja o dziecku,mimo udanego zwiazk

Autor: Beatrice1   Data: 2019-12-05, 01:48:08               

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
Jestem zainteresowana Waszymi spostrzezeniami dotyczacymi mojej sytuacji. Nigdzie nie spotkalam sie z takim przypadkiem, wiec mam nadzieje, ze moze Wy cos mi doradzicie.
Jestem we wspanialym zwiazku malzenskim od 5 lat. Wczesniej bylismy para ponad 2 lata, znamy sie i rozumiemy bardzo dobrze i nie planujemy rozstawania sie. Przeszlismy, przez wiele roznorakich rozsterek(problemy z tesciowa, finanse itd), ktore okazaly sie jedynie wzmocnic nasze malzenstwo.
Natomiast od zawsze nie mielismy zgody w jednej kwestii - w kwestii dzieci. Przed slubem, przez przypadek, zorientowalismy sie, ze moj maz bardzo szybko chcialby dzieci, a ja wrecz przeciwnie - nie chcialabym ich miec wcale. W tamtym momencie, nie wiedzialam, kiedy przyjdzie "na mnie moment" oraz czy w ogole. Slub postanowilismy wziac mimo tak duzej roznicy w pogladach na zycie, troche w nadziei(jego ale mojej rowniez), ze poczuje instynkt maciezynski i wtedy bedziemy miec dzieci. Minelo 5 lat i w tym czasie temat dzieci pojawial sie w wielokrotnie- az do znudzenia i wkurzenia z mojej strony. Sama mysl mnie przeraza tak bardzo, ze gdy dzisiaj wieczorem troche rozmawialismy, juz nie moge spac.
Myslalam wczesniej ze powodem moglbyc jakis podswiadomy brak poczucia bezpieczenstwa(wynajmowane mieszkanie, rozpoczecie firmy). Natomiast, mamy dzisiaj dom, moja firma ma sie dobrze, moj maz ma rowniez dobra prace. A ja wciaz nie mam ochoty miec dziecka. Mysle o przyszlosci zeby kiedys kiedys daleko daleko... miec dzieci, ale nie w ciagu najblizszych 10 lat. A czy za 10 lat to sie zmieni? Nie wiem.
Wspolczuje kolezankom i siostrom ktore sa zamkniete w domach z dziecmi. Niektore przyznaja sie, ze nie tak sobie to wyobrazaly. Inne sa szczesliwe, choc widac ze nie jest to 100% tego, czego pragnely od zycia.
Nudza mnie rozmowy o dzieciach, temat mnie meczy, tamat znam od podszewki, bo mam siostry, kolezanki i szwagierki z dziecmi i mam wiedze by rozmawiac o tym dlugo, natomiast jest to dla mnie tak nudne jak zaden inny temat na swiecie. Przy ogladaniu serialu, w ktorym temat sie przewija, ja przewijam film az temat sie skonczy.
Cos co zapewne jest wazne- najbardziej przeraza mnie fakt, ze gdybym urodzila, to juz nigdy nie bede mogla byc sama do konca zycia. A lubie siebie i lubie byc sama. I uwazam, ze czlowiek potrzebuje takiego czasu... Uwielbam czas z moim mezem, nie gardze natomiast czasem w ktorym jestem sama i gdy czasem jestem zabiegana ludzmi, czekam az pojde do pracy (a pracuje w wiekszosci sama), zeby odpoczac od ludzi.
Przeraza mnie fakt, ze dziecko zawsze juz bedzie ze mna, ze to nie jest projekt na 3 lata, a potem nastepny, tylko ze juz nigdy nie pozostaniemy sami.
Jestem osoba trzezwo myslaca, wiec wiem ze rowniez fakt, iz nienawidze gdy ktos ciagle cos ode mnie chce, nie pomagalby w posiadaniu dziecka.
Ponadto, jestem osoba ktora sie rozwija, ale nie robie jeszcze tego, co chcialabym osiagnac. Mam pewne marzenia, ktore potrzebuja czasu, ktorego na razie nie mam i wiem, ze dziecko odsuneloby ich realizacje na jakies 10-15lat. A w miedzyczasie moglabym niechcacy wylewac moja gorycz na niewinne dziecko. Czego nie chce.
Niektore moje obawy sa dziwne- maz sprzata w domu, wiec nie jest leniwy, a ja boje sie ze zostalabym sama z obowiazkami.
Gdy mysle, ze mialabym pomagac dziecku codziennie rozwiazywac prace domowe- to naprawde czuje sie znuzona samym mysleniem.
generalnie w dniu dzisiejszym, dziecko w mojej opinii, przeszkodziloby mi. Co jest straszne dla mnie, ale tak uwazam. Nie znam tez nikogo osobiscie, kto mial dziecko, a osiagnal to co chcial(oprocz tych, dla ktorych marzeniem bylo maciezynstwo). Nie wiem czy gdybym takiego kogos poznala, to czy bym jej uwierzyla, ze to mozliwe.
Rozumiem, ze jest to mozliwe dla osob wysoce bogatych(aktorzy, dziennikarze) ktorzy gdy tylko potrzebuja, oddaja dzieci pod opieke i robia to co zaplanowali. U mnie to byloby raczej niemozliwe.
Ustalilismy z mezem jakis rok temu, ze niedlugo w tym czasie, bedziemy sie starali, bo to byl kompromis. Juz prawie pogodzilam sie z ta mysla, ale jednak ten temat nie daje mi spac i widze ze po 5 latach, ciagle nic sie nie zmienilo, mimo ze bardzo bym chciala. Czekam na instynkt, ale jego nie ma. A ja sie czuje mlodo, gotowa do podbicia swiata, ale niestety nie maciezynstwem.
Chcialabym uszczesliwic meza. Niestety wiem, ze to nie bedzie zdrowe dla mnie i dla dziecka(jezeli mimo staran jakos odczuje moja niechec), jezeli zdecyduje sie na dziecko, w momencie tak wielkiej niecheci.
Mam najdzieje ze opisalam wszystkie szczegoly. Czy ktos z Was spotkal sie z takim przypadkiem? Czy Waszym zdaniem jest jakis sposob na rozwiazanie mojego problemu?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku