Forum dyskusyjne

Toksyczna relacja z matką

Autor: izabela89   Data: 2019-10-31, 11:57:04               

Mam 30 lat. Jestem zona, mama 2 letniej corki, niebawem przyjdzie na swiat moja druga coreczka.
Chciałabym również opisac swoja historię. Dziecinstwo pamietam slabo, "problemy" zaczely sie w wieku 13 lat jak z siostrą, zle sie działo, zaczęła palic, pic, uciekać z domu, po pewnym czasie ja zaczęłam zachowywac sie podobnie, palilam, pilam i cpalam. Bylam uzalezniona od alkoholu i substancji psychoaktywnych juz w wieku 20 lat, wcześnie zaczęłam spotykac sie ze starszymi mężczyznami ja 14, on 23 (koledzy siostry). Mozna powiedziec, ze osiagnelam własne dno, w wieku 22 lat wyladowalam w szpitalu psychiatrycznym, w totalnym dołku z powodu uzależnien i co za tym idzie problemow z osobowością. Pomogli rodzice, ktorzy zabrali mnie do osrodka prywatnego zamkniętego. Rodzice zawsze mieli dobra pozycję spoleczna i ekonomiczna. Bardzo mi pomogli w tym okresie. Osrodek wszystko zmienił, zaczelam wychodzić z "bagna". Pozniej zaczelam terapie ambulatoryjne, prace nad soba, które trwają do dnia dzisiejszego. Po jakimś czasie stanelam na nogi, znalazlam prace, ustabilizowalam się psychicznie, rodzice kupili mi mieszkanie, zaczelam zyc normalnie, w stalym zwiazku. W 2017, w wieu 27 zaszlam w ciaze, a w 2018 wyszlam za maz, dzis jestem szczesliwa zona i matka. Przestawilam swoj krotki życiorys bo od momentu jakis 4-5 lat mam problem z w relacji z matka, odkad jest dobrze, odkad zyje jak normalny czlowiek nie mogę sie z nia dogadac, twierdzi, ze sie zmienilam, ze jestem innym czlowiekiem, a prawda jest taka, ze ja po tylu terapiach odnalazłam siebie, swoja tożsamość. Nie wiem o co chodzi mojej mamie, ona chciałabym abym stale byla z nia w kontakcie, zebym ciagle przyjeżdżała do nich i w weekendy siedziała u nich, po prostu chce zarządzać moim zyciem...a ja chce zyc po swojemu. Wiele razy jej to mowilam. Przy kazdym kontakcie dochodzi do spiąć, krzyczy, wypomina mi moja przeszłość, ze jestem niewdziecznica, ze jej, im (rodzicom) tyle zawdzieczam, pisze mi nawet, ze jestem b zla corka i ze zgotowalam im kiedys z siostra pieklo i przez nas ma nerwice.
Ja wielokrornie przerabialam temat relacji z mama na terapii i wiem, ze powinnam kontakt zminimalizowac, wiele terapeutów mowilo mi i mamie, ze powinna isc tez na terapie, ale raz byla i powiedziala, ze nigdy juz nie pójdzie. Pisze tu bo caly czas pomimo wielu lat terapi czuje to poczucie winy wzgledem matki, czuje tez niezrozumienie i bol, smutek, bo nie umiem z nia rozmawiac. Kazda proba przekazania moich potrzeb konczy sie awantura, nawet wyzwiskami, teraz wypisuje, ze jej utrudniam kontakt z wnuczka, a ją kocha, a jak mam zostawiac corke z babcia, ktora caly czas mnie rani. Nie szanuje moich granic, wstawia zdjecia mojej corki na portale społecznościowe i wypisuje babcia teskni, pomimo sprzeciwu mojego i mojego meza.
Najgorsze jest to, ze ona uwaza mnie i teraz mojego meza za ludzi zlych, a ona jest pokrzywdzona przez los i nie da jej sie nic wytlumaczyc. Ja juz nie mam sily, jestem w ciazy a stale sie przejmuje sytuacja z mama, to tak bardzo boli... 
Naprawdę nie rozumiem:( nasze relacje byly lepsze - jak ze mna bylo zle, pilam i cpalam,a odkaz zyje normalnie, jestem szczesliwa i spelniona jako zona i matka - relacja z mama jest straszna, wręcz toksyczna.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku