Forum dyskusyjne

Samotność w wielkim świecie.

Autor: MonikaR   Data: 2019-10-31, 08:59:24               

Dzień dobry.

Czytam forum od jakiegoś czasu i widzę, że macie naprawdę większe problemy ale nie mam z kim pogadać. I mam wrażenie, że jak z siebie nie wyrzucę nadmiaru słów to zwariuję.

Jestem dorosłą kobietą, 45+, mam dorosła córkę i dwóch nastoletnich synów. Mam męża, z którym niewiele mnie łączy. To dobry człowiek, dba o nasze dzieci, dba o dom, ale nie jest moim przyjacielem. Całe życie byłam/jestem pod silnym wpływem narcystycznej matki. Moja mama ma dużą firmę, w której pracuję od 10 lat. Zawsze byłam jej cieniem. Firmę prowadziła samodzielnie, bez pomocy innych osób. W rezultacie kilku nieprzemyślanych decyzji firma popadła w kłopoty. Poważne kłopoty. I nagle mama się rozchorowała. Od kilku tygodni leży w szpitalu, i nie zapowiada się, żeby z niego wyszła. W związku z tym wszystko, ale to wszystko spadło na mnie. Zarządzanie kilkoma jednostkami firmy. I to nie jest problem. Problemem są trupy wypadające z szaf na każdym miejscu. Olbrzymie problemy finansowe, z którymi muszę sobie radzić, a nie miałam o nich pojęcia.
Jestem nieprzytomna ze stresu. Jak rozwiążę jeden problem to pojawia się następny. Boję się odbierać telefon. Boję się spotykać z ludźmi a muszę to robić. Boli mnie szczęka od wiecznego jej zaciskania. Owszem, zasypiam bez problemu, ale budzę się po kilku godzinach i przewracam się z boku na bok i myślę o tym, co znów mnie dziś spotka. Mąż zajmuje się domem, zakupami, kwestiami praktycznymi. Chyba tylko dzieci trzymają mnie w pionie.
Nie rozmawiam o tym z nikim. Nie wiem, jak komukolwiek powiedzieć, że firma jest na skraju bankructwa. Że mama zostawiła mnie z czymś takim.
Dodatkowo jestem na nią bardzo rozżalona. Zła. Jeżdżę do szpitala z poczucia obowiązku a nie z potrzeby. Najchętniej to bym jej powiedziała, w jaki syf mnie wpakowała, ale nie umiem. Oczywiście ona jest świadoma kłopotów, ale to nie ona musi się z tym mierzyć.
Nie pójdę do psychologa. Nie jestem gotowa na długotrwałą terapię. Biorę od kilku lat Effectin i Spamilan. Ale teraz mam wrażenie, że nic mi nie pomoże. Chciałabym żeby to się skończyło. Chciałabym odpocząć. A wiem, że nie jest to możliwe. Mimo, iż mam wielu ludzi dookoła to jestem tak samotna, jak nigdy nie byłam. A może byłam. Nie wiem. Nie wiem też, czego oczekuję. Chyba chciałam się wygadać.
To tyle na razie. Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję, jeśli ktoś doczytał to do końca.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku