Forum dyskusyjne

Depresja 17 latki. Jak pomóc?

Autor: RunAwayDevil   Data: 2019-10-12, 20:48:35               

Hej. Nie wiem do kogo powinnam zwrócić się i radę w tej, jak by nie patrzeć poważnej, sprawie dlatego też postanowiłam umieścić post. Chodzę do drugiej klasy liceum, mam 17 lat. Moja dobra koleżanka nie ma stwierdzonej depresji, ale sama ją u siebie podejrzewa ze względu na problemy, które opiszę niżej. Zanim ktoś powie, że bunt nastoletni i dziewczyna jedynie szuka atencji, proszę żebyście doczytali do końca ;)
Madga (zmieniłam imię, bo wiem, że nie byłaby zadowolona, znajdują historię o sobie w internecie. Rozumiem to, ale naprawdę, nie mam do kogo się zwrócić, a nie chcę siedzieć z założonymi rękami) od początku swojej edukacji trzymała się na uboczu, a jeśli spotykała jakichś ludzi, zawsze były z nimi problemy. Połowę podstawówki przyjaźniła się z dziewczyną ze stwierdzoną dwubiegunówką (obecnie jest w szpitalu psychiatrycznym), którą wyręczała na każdym kroku, widząc, że tamta nie radzi sobie w szkole i w życiu. Magda poszła do słabego gimnazjum i tam, w 2 klasie, dopadł ją pierwszy, paromiesięczny "dołek". Odsunęła wszystkich znajomych (w 1kl poznała dwie religijne dziewczyny, z którymi się zaprzyjaźniła. Sama Magda pochodzi z katolickiej rodziny) , chodziła przygnębiona, zawsze sama, pogorszyła się w nauce, spała na lekcjach, planowała samobójstwo, zbrzydło jej życie. Zainteresowała się nią ówczesna wychowawczyni, zaprowadziła do psychologa szkolnego. Magda, płacząc, opowiedziała o nacisku ze strony rodziców (zawsze ma być najlepsza) i o tym, w skrócie, że chce się zabić. Prosiła psycholożkę, żeby nie mówiła jej rodzicom. Kobieta dotrzymała słowa, mimo, że mogłaby stracić pracę i starała się z Magdą rozmawiać, tłumaczyć jej. Koleżanki z klasy, którym Magda oficjalnie powiedziała, że zamierza się zabić, poleciały do dyrektorki, dyrektor zadzwoniła do rodziców. Magda opowiadała mi, że rodzice byli wściekli. Co też ludzie pomyślą. Jak ona mogła taki wstyd przynosić, na pewno sobie wymyśla. Opierniczyli z góry do dołu, Magda mówi, że bardzo ciężko to zniosła.
Jakimś jednak cudem wyszła z dołka, zdała gimnazjum i znalazłysmy się razem w liceum. Pierszy rok był świetny, dobrze się razem bawiłyśmy, rozmawiałysmy na wszystkie tematy. Od września tego roku widzę wyraźną zmianę. Magda jest burkliwa, narzeka, dostaje 2 i 3, jej twarz stężała, uśmiecha się tylko chwilowo. Sama na siebie narzeka, widzi się w ciemnych barwach. Denerwuje ją wszystko, zwykła aparycja otaczających ją ludzi. Momentami mówi, że się popłacze po krótkiej krytyce, dziwnym spojrzeniu. Paranoja, jak ona widzi swiat i innych ludzi. Opowiada mi o planach, że chce ze sobą skończyć. Wychowawczyni i jedna nauczycielka pytały parokrotnie, czy dobrze się czuje, bo Magda nie uważa na lekcjach, jest przymulona, warczy na sąsiada za ruszenie jej mazaka.
Informacje, których się od niej dowiaduję, składam ze strzępek. I tak dowiedziałam się, że Magda jest biseksualna, że miała, powiedzmy to, doświadczenia z jedną z religijnych przyjaciółek (pocałowały się), która potem opowiedziała o wszystkim swojemu obecnemu chłopakowi. Dowiedziałam się, że Magda zmieniła profil w liceum, ponieważ nie rozumiała wosu z historią i teraz, ups, nie cierpi biologii (jesteśmy na rozszerzeniu biochemicznym, tyle że ja wiedziałam na co idę, interesuje mnie to, ale ona raczej się męczy). Jej rodzice liczą, że w przyszłości będzie stomatologiem. Jej mama na zmianę obraża ją, wyzywa i chwali.
Wiem, że mój wywód jest chaotyczny, przepraszam. Jednak, skoro już tu jestesmy: dlaczego właściwie proszę o pomoc?
-Wiem, że jeśli pójdę do wychowawczyni, ona zgłosi problem do rodziców Magdy (taki ma obowiązek), natomiast moja koleżanka twierdzi, że wolałaby się zabić (w jej wypadku to nie aż tak abstrakcyjna opcja) niż przerabiać 'rozmowę' (czyt. Opieprz) z rodzicami z czasów gimnazjum po raz drugi. Ona wie jak zareagują jej rodzice. Krzykiem.
- Psycholog szkolny naprawdę nie budzi zaufania. To się po prostu czuje, wiem, że nie zdradziłabym jej ani pół sekretu.
- Wizyta u psychologa/psychiatry poza szkołą bez wiedzy rodziców w wieku 17 lat, z tego co się orientuję, jest niemożliwa (Magda kończy 17 lat we wrześniu, nie może poczekać do przyszłego roku z wizytą, a chciałaby utrzymać swój problem w tajemnicy).
- Jesli uda jej się wyjść z tego... Cóż, podejrzewam, że jeśli zgłoszę jej problem jakijś osobie dorosłej, a oni wyslą Magdę na leczenie, pozostanie jakis zapis, że jest niestabilna emocjonalnie, że ma problemy psychiczne. Podejrzewam, że nawet jesliby zdała świetnie maturę i przeszła przez studia, z depresją w kartach zdrowia nie znajdzie pracy jako lekarz.
Dlatego nie chcę ryzykować, nie chcę podejmować sama decyzji. Pozdrawiam serdecznie, proszę o przemyślane rady.
PS: Ja naprawdę potrzebuję pomocy. Z koleżanką coraz gorzej, widać to po jej zachowaniu. Teraz organizuje przyjęcie urodzinowe. Mówi mi, że nie chce go robic, ale że ludzie pozapraszani... Będzie na siłę.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku