Forum dyskusyjne

psychoza - mam to za sobą :)

Autor: Agnes11   Data: 2019-10-05, 20:14:09               

Witam
Chciałam się z Wami podzielić tekstem, który kiedyś napisałam.

Rytm
Mam 33 lata za sobą już 2 epizody psychotyczne a czuję się świetnie! Dlaczego? Bo życie jest piękne. Nie wierzyłam, że w kryzysie da się dostrzec plusy a jednak. Jest ich mnóstwo...
Siedzę i porównuje zapiski ze szpitala z początku i końca.
"Oddział zamknięty dzień 5 29.10.2013, ilość wypalonych papierosów 7 i pół
Trafiłam w dziwne miejsce szpital psychiatryczny w Warszawie oddział koedukacyjny. Mój chłopak przywiózł mnie tu nocą. Siedziałam na balkonie paliłam papierosy i myślałam, że ludzie mnie obserwują i robią mi zdjęcia.
Myślę o dziwnych rzeczach po co podawałam ludziom z pracy adres domowy, nie wiem nawet kim jest dziewczyna, która wynajmuje nam mieszkanie. Ale jakie to ma znaczenie? Mam tysiące myśli w głowie nie potrafię się uspokoić. Boję się tu być. Płakać mi się chce jak to wszystko widzę: biedni ludzie, narkomani, alkoholicy, ludzie z wyrokami i ja. Ruch jak na dworcu. Leżę na Sali obserwacyjnej "awansowałam" z pryczy na korytarzu przy palarni i toalecie bo powiedziałam, że się powieszę jak tu zostanę więc zabrali mi pasek, dali na obserwację i postraszyli sądem rodzinnym. Boję się wychodzić z sali. Wszędzie jacyś chorzy ludzie. Szpital pęka w szwach. Nie mam ochoty rozmawiać, nie mam ochoty się otwierać już to przerabiałam. Podobno "po drugiej" stronie jest lepiej. Druga strona czyli drugie skrzydło oddziału zamkniętego trafiasz tam kiedy jest z Tobą lepiej. Większy dostęp do lekarzy, gimnastyka, zajęcia z dekupażu, spacery, o których teraz mogę tylko pomarzyć...
Oddział zamknięty dzień 18
Już nie liczę wypalonych papierosów staram się je ograniczyć. Każdego dnia próbuje ułożyć sobie jakiś plan, żeby tu nie zwariować czekając aż leki zaczną działać a już czuje, że zaczynają. Dziś wstałam o 5.30 wzięłam prysznic później herbatka owocowa, msza, śniadanie, obchód, gimnastyka, pranie i sprzątanie, zajęcia z dekupażu, obiad, zajęcia z dekupażu, popołudniowa drzemka, wizyta chłopaka, spacer pod jego opieką, kolacja, wiadomości prysznic i pisanie..."
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to był ciężki okres takie zawieszenie ale widocznie to było mi potrzebne. Brak kontaktu (zabrali mi telefon) ze światem zewnętrznym i wyciszenie się . O oddziale całodobowym wolałabym zapomnieć ale nawet tu potrafię znaleźć plus. Zawsze ciekawiły mnie takie zamknięte miejsca jak szpital psychiatryczny czy więzienie zawsze chciałam je zobaczyć od środa i udało się. Może wolałabym być obserwatorem a nie pacjentem ale co tam swoje przeżyłam.
Dzień 5, Oddział dzienny
Nadal mam lęki i to jest chyba najgorsze. Nagle przychodzi strach i nie wiesz skąd on się bierze taki nieuzasadniony. Ratuję się lorafenem, lekarze odradzają -uzależnia. Przyplątała się depresja ciągle płaczę. Już nie boję się miejsca, w którym jestem ale łzy same lecą po policzkach dostałam antydepresanty za 2 tygodnie zaczną działać. Środowisko jest zupełnie inne patrząc z boku zastanawiam się co tym ludziom dolega nic nie widać ale kiedy każdy opowiada o sobie i swoich lękach już wiem.

Dzień 15 oddział dzienny
Jestem tu już 1,5 tygodnia. Dawno nie pisałam a co to oznacza, że czuję się coraz lepiej. Mam coraz więcej dobrych chwil. Nie wiem jak to się dzieje ale pracuje nad sobą. Traktuje to miejsce jak pracę. Uczę się tolerancji, cierpliwości, precyzji. Pomagają mi w tym te wszystkie zajęcia."
Rytm, systematyczność to to co nam pomaga w chorobie. Oddział dzienny to ciężka praca nad samym sobą. Trzeba codziennie wstać, wziąć prysznic, zjeść śniadanie, dojechać i uczestniczyć w zajęciach, zjeść obiad i wrócić zmęczonym do domu. Czymże jest oddział dzienny jak nie pracą nad samym sobą? Ten rytm i systematyczność pomagają nam wyjść z choroby. Otwieramy się zaczynamy rozmawiać z innymi, powoli wracamy do rzeczywistości, która wcale nie jest taka szara. Patrzymy jak radzą sobie inni i uświadamiamy sobie, że życie wcale nie jest takie skomplikowane jak nam się wydaje.
Działanie to kolejna rzecz po obserwacji. Staramy się wrócić do pracy - mnie się nie udało szefowa nie była zbyt wyrozumiała szpital psychiatryczny ją przeraził usłyszałam, że w firmie nie ma już dla mnie miejsca mogłam walczyć podać ją do sądu ale po co? Zaczęłam szukać nowej pracy i znalazłam, znalazłam zatrudnienie w miejscu, które kiedyś przekreśliłam, które przy pierwszym epizodzie wydawało mi się Złem. Powrót do pracy to duży krok naprzód. Jeden puzzel wskoczył na swoje miejsce a kolejne same zaczęły się układać...
Dziś jestem szczęśliwą 33latką po przejściach. Czuje, że jestem na właściwym miejscu we właściwym czasie. Realizuję się zawodowo i prywatnie. Uprawiam sport gram w moja kochaną siatkówkę, staram się pomagać innym i znalazłam swoje hobby: stylizacja paznokci.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku