Forum dyskusyjne

Zazdrość czy faktyczny problem?

Autor: dragneel904   Data: 2019-10-01, 14:44:31               

Cześć,

Znalazłem się tutaj jeszcze przed podjęciem terapii, ponieważ chciałbym zasięgnąć opinii innych czy słusznie postąpiłem zapisując się na tą terapię.

A więc od początku....

W kwietniu br. poznałem osobę, z którą się niedawno związałem. Wszystko wyglądało wspaniale do momentu gdy wróciliśmy z wakacji. Jako że ona ma męską prace i jest "otoczona" przez facetów to nigdy nie przeszkadzało mi to, że ma częsty kontakt z facetami. Jednakże, od pewnego momentu zaczęło się wszystko sypać. Niedawno poznałem jej szefa - młody, przystojny facet, ułożony, żonaty. Aczkolwiek nie miałem okazji, żeby z nim porozmawiać dłużej to wydaje się być sympatyczny. Kiedyś mi moja dziewczyna powiedziała, że szef się do niej dobierał ale on tego nie pamięta, i tylko tyle usłyszałem, więc nic więcej nie mogę powiedzieć. Odkąd wróciła do pracy po wakacjach to nagle z różnych dziwnych przyczyn często musi jeździć w delegacje, spotkania biznesowe, itd. Problem w tym, że gdy ktoś inny ma docelowo jechać, ona nagle dostaje telefon od szefa, że zamiast kogoś innego jedzie ona. Pomyślałem, że okej, ma jakieś zadanie z pracy więc musi je wykonać ale bardzo dziwne są te pory wyjazdów, np. spotkania biznesowe w miastach oddalonych o kilkaset km o godzinach od 20-24, i zazwyczaj powrót do hotelu albo nawet nocowanie "w mieszkaniu kolegi z pracy". Kiedy dzwonię do niej to odbiera telefon z nerwem, i zawsze mówi, żebym nie dzwonił bo nie może rozmawiać. Jak ostatnio ją prosiłem o to żeby chociaż napisała kiedy wraca, to dostaje smsa typu, że ona nie może rozmawiać i nie wie kiedy wróci, choć siedzi na fejsie bo widać aktywność. Zawsze słyszę w swoją stronę pretensje, gdy chcę z nią porozmawiać i to, że "taki mam charakter" gdzie wcześniej się tak nie zachowywała...Było wręcz przeciwnie - starała się.

Dodatkowo, kiedy wspomina o tych wyjazdach to z taką iskrą w oku, jak to spoko było na wyjeździe. Często słyszę jak bardzo szef się o nią troszczy. Co z tego, że przyjeżdżam do niej i staram się być dobrym facetem, we wszystkich aspektach, staram się, kocham ją i szanuję jej decyzje oraz liczę się z jej zdaniem.

Ostatnio doszło do tego nasze życie intymne - brak chęci na cokolwiek, w tym seks, brak jakiejkolwiek radości z tego, że jestem przy niej. Ciągle słyszę, że jestem zmęczona, że ja nie potrafię zrozumieć, że ktoś może być zmęczony - tylko jak można być zmęczony już przez całe półtorej miesiąca?

Czasem zdarza się, że ma takie chwile, w których jestem bardzo potrzebny i czasem mnie przeprasza, że nie jest dla mnie taka dobra jak ja dla niej. Często przy tym płacze i jest jej przykro, strasznie mnie to rusza, z racji tego, że brakuje mi takich dni i to bardzo, że mogę poczuć to co czułem na wakacjach czy wcześniej i się o nią zatroszczyć czy ją pocieszyć.

Do tego dochodzą problemy z używaniem telefonu, jeszcze na początku naszej znajomości tego telefonu nie widziałem, mieliśmy rozmowę na ten temat i oboje uzgodniliśmy, że nie chcemy spędzać czasu pasywnie tylko aktywnie. Ciągle widzę jej telefon w rekach, a gdy proszę o to by odłożyła telefon to tylko na minutę alby jak dostanie od kogoś wiadomość to widzę go z powrotem w jej rekach.

Mieliśmy również rozmowę o tym, że ona nie zachowuje się jak moja dziewczyna i traktuje mnie nie jako chłopaka, tylko jak kolegę. Często widać to we wpisach na facebooku, gdy mamy wspólne zdjęcia to nie chce ich dodać, nie chce nawet, żebym ja dodawał jak jesteśmy na nich razem, zero wspominania o sobie publicznie. Są też rozmowy telefoniczne np z rodziną czy "znajomymi"(facetami) gdzie trzy razy w mojej obecności usłyszałem o sobie, że "taki kolega jest u mnie" Byłem w stanie to zrozumieć ale patrząc na to tak z dystansem, stwierdziłem, że ona się czegoś obawia, jakby ktoś miał tego nie widzieć, jakby się mnie wstydziła/bała. Jest jeszcze wiele innych rzeczy o których nie wspominam tutaj ale to są takie najważniejsze.


Jestem osobą ugodową, nie lubię się kłócić, pewne kwestie mogę zrozumieć i podejść do tego na chłodno, ale martwi mnie to, że nie jestem w związku monogamicznym, jeżeli w ogóle w związku. Martwi mnie jej zachowanie, martwią mnie wyjazdy z szefem, martwi mnie to, że ona mówi "kocham cię" tylko wtedy gdy chce ukoić moje zszargane nerwy. Jestem bezsilny, mam 30 lat i teoretycznie nie powinienem się takimi rzeczami przejmować, jednak od jakiegoś czasu w wielkim skrócie ja po prostu się duszę. Mówi się, że często jest to kwestia zaufania, ale czy aby na pewno? Jak mogę zaufać osobie, która w taki sposób się zachowuje?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku