Forum dyskusyjne

RE: Wszędzie widzę liczbę 6, 66, 666 itd.

Autor: sams2   Data: 2019-09-05, 09:13:08               

Jednak sama wiara może przecież w danej osobie być źródłem miłości i czynienia dobra...Czy to coś chorobowego?

Nie wiem czy chorobowego. Ale co być powiedziała na to, że zaniedbany dzieciak wymyśla sobie świat fantazji i w nim żyje? Powiedziałabyś "wróć do rzeczywistości, skonfrontuj się z tym co boli". Powiedziałabyś "fantazje", "wymysły". Ja tak. Fantazje nie pomagają żyć, zasłaniają rzeczywistość, pochłaniają energię. Mnóstwo energii. Chrz. to taka fantazja na większą skalę i dlatego uznana jako norma a nie fantazja. Jezus nie istniał, jest fikcją dla dzieci, workiem na projekcje, poskładanym splotem kilku kulturowych wizji, zmartwychwstały jak Mitra, syn boży jak August, narodzony jak Horus.etc etc... Kiedyś mi się wydawało że pierwowzór był buddą, ale oczywiście nie, bo za dużo w tym egotycznego taniego efekciarstwa. Dzieci to lubią.

Przykład z uzależnieniem- te siły co pomagają to nieświadome a nie jakaś zewnętrzność co coś robi.

Mirabelle. Sorry, sam już podział twojego umysłu na "dobro" "zło" jest fantazją. W rzeczywistości nie ma dobra ani zła, jest proces, który tworzy twój umysł, umysł nazywa, nadaje znaczenie, wyświetla film. Możesz coś lubić albo nie lubić ale to nie jest dobro ani zło, tylko preferencje.

Jeśli gawcio widzi wszędzie zło, to znaczy że chce z tym złem, z tą swoją energią mieć kontakt (nie tyle on, ale jego psyche, podmiot). Chrześ tak robią, że to czego nie mogą dotknąć to zamieniają na "zło" i z tym "walczą" więc mają z tym kontakt, pławią się w tym. On tego "szatana" pragnie całym sobą, bo to jego kawałek, odszczepiony.

Dobra, mieszkam w innym paradygmacie,chyba się nie zrozumiemy.


Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku