Forum dyskusyjne

Brak wiary w siebie po rozwodzie

Autor: Zoejka   Data: 2019-07-23, 18:34:01               

Cześć,
zastanawiam się czy potrzebuję pomocy czy nie. Co robię źle...
Mam 31 lat, dwoje dzieci, rozwód na koncie. Odeszłam od faceta, który totalnie mnie olewał i psychicznie męczył. Pracuję, rozwijam się, mam firmę, moje dzieci super znoszą rozstanie. Dzieciaki są otwarte do ludzi, akceptują i bardzo miło przyjmują ludzi z mojego otoczenia, przyjaciół. Ciągle pytają kiedy będę mieć męża, bo chcą iść na moje wesele. Są malutkie, ale bardzo mądre, pełne dobrego serca i wiary w ludzi ( 8 i 5 lat). Staram się jak mogę wychowywać je dobrze, żeby akceptowały ludzi i ich różne decyzje, wybory, szanowały odmienne zdanie, a jednocześnie nie pozwoliły sobie na złe traktowanie. Niestety były świadkiem jak mój ex mnie bluzgał, więc to niestety wiem że długa droga przed nami jeszcze, ale nie o tym...
Nigdy nie usłyszałam od mojego męża, że jestem ładna, atrakcyjna, że mu się podobam, tylko zawsze jakieś uszczypliwości i złośliwości. W łóżku tym bardziej się nie układało. W rodzinie też ciągle byłam niedoskonała, a to za młodą wyglądałam, a to za chuda, a to że mogłam mieć jednak lepsze wyniki w nauce, czy coś tam zrobić powinnam inaczej to byłoby lepiej itd.
Mimo, że oni mnie kochają i bardzo wspierają wszyscy, to te uwagi niestety w głowie siedzą do dnia dzisiejszego.
Oczywiście, powoli moją wiarę w siebie zaczęłam odzyskiwać po odejściu od męża, kiedy nagle zaczęłam doświadczać co raz więcej miłych, wartościowych słów, komplementów itd.
Moja jedna znajoma mi kiedyś powiedziała, wiedząc jaki "syf" mam w domu "... z dwójką dzieci to żaden facet nie będzie cię chciał...". Dowaliło mnie to mega. Ale ok, nie poddałam się.
Nawet w zeszłym roku miałam związek, który fajnie rokował. Wspólne pasje, praca w tej samej branży. Wszystko prawie zgrywało... Rozstaliśmy się. Ja podejrzewam i wyciągnęłam to z pomiędzy wersów, że bał się, że dzieciaki go nie zaakceptują, że ex się będzie wtrącał, że rodzina go nie zaakceptuje, ale też... że więcej zarabiam, bo o pieniądzach rozmawialiśmy i jak pogodzić wspólnie dom itd. Próbował się do mnie "dobić" ale ja postawiłam ścianę, bo jednak emocjonalnie to on był słaby jak i ja. Ja zdystansowana, bo nie wierzyłam że on mnie może tak chcieć i że taki facet może mnie tak dobrze traktować, a on widząc moją ostrożność, bał się że taka jestem i też się wycofał. No i tak to się rozjechało. Totalnie mnie to rozwaliło.

Potem poznałam faceta, na wspólnym wydarzeniu. Młodszy o 5 lat. Fajnie się zaczęło, ale spierniczyłam. Nie uwierzyłam, że będzie mnie chciał jak się dowie co mam za bagaż, że za stara jestem. Spotkaliśmy się jeszcze dwa razy na wspólnych wydarzeniach. Miło, sympatycznie, bawiliśmy się wspólnie, coś porozmawialiśmy. I ja... głupia, no żałuję, że dałam mu wtedy kosza. No wiem, że nie można niczego żałować bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Podejrzewam, że on się wycofał i na tych spotkaniach też po prostu był miły, uprzejmy, bo taki jest, ale może i chciałby, ale się boi znowu odrzucenia, a ja się boję odezwać i zagadać, bo wiem, że jakbym została odrzucona, to znów bym emocjonalnie sobie nie poradziła. Czułabym się jak idiotka, chcąc się schować pod ziemię i nigdy nie wyjść. Mamy wspólnych znajomych, więc pewnie co jakiś czas się będziemy spotykać. Oni wszyscy go chwalą, bez wyjątku. Każdy mnie lubi, szanuje moje decyzje, współczuje sytuacji i gratuluje siły i odwagi. Nawet osoby, które zauważyły jakąś chemię, bardzo by nam kibicowały.
Nie wiem czy ja jestem jakaś emocjonalnie nadwrażliwa, czy nie powinnam skorzystać z jakiejś porady psychiatry, psychologa? Tak bardzo się boję odrzucenia i zranienia, że boję się odezwać i dać sygnał, że jestem, że jest wspaniałym facetem i jako jeden mnie tak mocno do siebie ciągnie. Obawiałam się bardzo tej różnicy wieku, ale widząc jaki jest... przestaję mieć obawy. Pracujący, pracowity, odpowiedzialny, z pasją, wesoły, zabawny, przystojny ;) Nie wiem, pewnie jakieś wady ma, jak każdy.
Chaotyczna ta moja wiadomość, ale może ktoś tu zaglądnie i jakoś trzeźwo na to spojrzy.
Dzięki!
Pozdrawiam,
Z.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku