Forum dyskusyjne

RE: ... spał z inną, żeby zrozumieć, że to mnie kocha

Autor: Bezibezi   Data: 2019-07-23, 10:26:49               

Będę ze sobą walczyła, a walka będzie tym trudna, że będzie rozgrywała się w moim umyśle, ale nie wrócę do niego:

- egoista, hedonista, hipokryta i zalążki socjopaty - oto czym jest. Wyzywa się od "jebanych kurw", mówi, że żałuje i kiedyś zrobi wszystko, bym została jego żoną - nie, nie jest mnie wart i to też wie.

Jego ból kręgosłupa, schorzenie, które nie daje mu normalnie funkcjonować, było moim bólem - nie doceniał. Skakałam przy nim, jak przy małoletnim dziecku - nie doceniał. Kochałam i zapewniałam o miłości - nie doceniał, a umiał się dla mnie poświęcać, te czasy minęły już dawno.

To moja spowiedź, w końcu bez wybielania jego błędów. Prawdą jest, że poświęciłam się związkowi, pokazując nie tylko w czynach, ale i w słowach, że jest dla mnie wszystkim i zrobię dla niego wszystko. Dawałam mu radość kosztem siebie, przy końcu związku zamykał się w sobie; błędy, które on zauważałam w nim i chciałam nad nimi popracować, byśmy byli jeszcze szczęśliwsi, on - okazywało się - widział je i we mnie, wciąż identyczne sytuacje i dopóki ja nie przyznawałam się do tego, co mogłam zrobić źle, on nie widział siebie, wtedy zapewne mówił to co chciałam usłyszeć, mimo że wciąż nie rozumiał w czym zawinił.

Byłam naiwna, dałam się zniszczyć, nie mam pojęcia jak stanę na nogi - ale zrobię to, będę ostrożniejsza i w końcu zacznę patrzeć na swoje szczęście, bo to one jest najważniejsze, bym dalej funkcjonowała.

Kiedy po zerwaniu dał się ponieść smoczej naturze i przespał się z inną kobietą, mimo zapewnień że nie bedzie niczego szukał, że to co chciał już ma, mój wyidealizowany przez psychikę pan X po dłuższym tłumaczeniu się uznał, że wieszam na nim psy i ma dość, popełnił błąd i już koniec słów. Cóz, za to co zrobił dostał ode mnie zbyt duzo wyrozumialosci, bylam bardzo lagodna, a prawdą jest, że normalna kobieta uderzyłaby go prosto w twarz na oprzytomnienie.

Pragnę wierzyć, że naprawdę nie może spojrzeć na siebie, że seks naprawdę był żenujący - jego rodzice mówią, że czasem dziwnie się zachowuje - to dla mnie kolejny sygnał, że naprawdę zaczyna źle czuć się sam ze sobą i swoim glejakiem na mózgu w postaci wyzej wymienionych cech oraz złych zachowań.

Już wiem, że to nie ja zawiniłam, to nie ja jestem złym człowiekiem, to on... a czas wyleczy rany, ale nie pozwoli mi do niego wrócić, a tym bardziej myśleć, że zdoła mnie zaprowadzić przed ołtarz. Wydaje mi się tą grą, nie prawdą, mimo że nigdy nie komplikował życia i mówił, co myśli lub milczał. Ten chłopak, zbudowany na nowo, zachorował, życzę mu by był sam, ponieważ to chodząca bomba zmieniająca kobiety jak rękawiczki. (powtarzał, że będzie sam, bo nikogo więcej już nie skrzywdzi, cóż, i w to nie wierzę).

Traktował mnie jak wygraną na loterii, wiedział, że zawiesiłam poprzeczkę wysoko i już nie znajdzie lepszej, bo nie ma takiej drugiej kobiety, po prostu nie ma.

Uratował mnie, gdy zbłądziłam w życiu i za to zawsze będę mu wdzięczna, ale nas już nie będzie, nigdy. Czas zakończyć pewien etap w życiu i ruszyć dalej. Nie wrócę. Nie wrócę do egoisty, krętacza, manipulanta, zagubionego księcia, nie potrafiącego się określić, upośledzonego z glejakiem na mózgu, który nie przezwycięży złego Radka i wciąż będzie zadawał ciosy. Już nie wytrzymuje, Ucięłam kontakt w dniu dzisiejszym. Nie mam już do czego wracać.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku