Forum dyskusyjne

Jutro prawdopodobnie stracę pracę marzeń

Autor: user4324   Data: 2019-06-13, 16:26:40               

Jestem w tej pracy od 5 miesięcy - w kraju, w którym mieszkam okres próbny trwa 6. W tym czasie można człowieka zwolnić bez powodu.

Na rozmowie o pracę mój obecny szef zachowywał się dosyć słabo. Ja jestem raczej introwertyczką, co nie jest jakoś niespotykane w moim zawodzie (matematyka). On rzucał zdaniami: "Po tej odpowiedzi wiem, że mógłbym z tobą pracować, natomiast nie jesteś osobą, z którą chciałbym napić się kawy" oraz zarzucił mi manipulację jak opowiedziałam historię o kliencie, z którym się koszmarnie nie lubiliśmy na początku a potem zaczęliśmy bardzo konstruktywną i dobrą współpracę - po tym jak zaczęłam szukać rzeczy, które mieliśmy wspólne, nie różnic.

Ofertę pracy przyjęłam, bo zawsze chciałam pracować w tym zawodzie. Poza tym, po raz pierwszy miałam swój team - mały ale swój.

Szef od początku dał mi bardzo ambitne cele. Miałam realizować projekty, które wcześniej długo nikomu nie udało się zrealizować. Oznaczało to, że w niektórych sytuacjach musiałam trochę wywierać presję na przykład na agencję, z którymi współpracujemy, a która miesiącami nas zbywała.

Poza tym, raz zrobiłam głupotę, bo szef kazał mi uzgodnić spotkanie z szefem IT. Szef (mój) był poza biurem. Ja próbowałam uzgodnić to spotkanie ale szef IT zbywał mnie jak mógł. W końcu napisałam swojemu szefowi maila: "<Szef IT> powiedział, że nie ma aktualnie czasu na spotkanie i nasz projekt nie jest dla niego priorytetem" (on to naprawdę powiedział). Mój szef forwardował maila do szefa IT, żeby spytać, czy to prawda... A ja zyskałam wroga, osobę która mnie nienawidzi.

I jeszcze: jeden kolega z mojego teamu, też nowy, dla którego jestem szefową okazał się bardzo słaby. Popełniał bardzo proste błędy, wielokrotnie, nawet jak go poprawiałam i tłumaczyłam. Więc na początku, żeby uniknąć katastrofy właściwie przejęłam jego obowiązki. Miałam w tym czasie jakby 2 prace: swoją i jego. Pracowałam po kilkanaście h dziennie, bo cele tak jak piszę mieliśmy niesamowicie ambitne. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie i wreszcie postanowiłam porozmawiać z szefem, bo nie mogłam tak dalej. Szef spotkał się z tym kolegą i potem krytykował mnie, że kolega twierdzi, że nie jestem wystarczająco miła i to dlatego popełnia błędy. To było dla mnie szokujące.

I jeszcze: szefowi koszmarnie działa na nerwy moja mimika. Potrafi przerwać spotkanie i powiedzieć: "Co się śmiejesz?", bo się uśmiechnęłam.

Takich sytuacji było jeszcze kilka. W stylu: szef twierdził, że nie pozdrowiłam kogoś na korytarzu i on się przez to czuł źle. Ale ja tej osoby nawet nie widziałam.

Potem podczas spotkania z szefem, on powiedział, że ludzie się na mnie skarżą, że nikt mnie nie lubi, że nie jestem ciepłą osobą. Że moje wyniki (realizacja projektów) są niesamowite, ale ludzie mają ze mną problem, że wydaję się arogancka. Moja reakcja: powiedzenie "ok, rozumiem, że od początku byłam zbyt ambitna. Teraz przestanę. Zacznę spędzać z ludźmi więcej czasu, pić kawę itp. I nie będę już tak mocno wywierała presji". Jego odpowiedź: "Absolutnie nie! Musisz wywierać presję i być ambitna, bo w przeciwnym wypadku nie zrealizujesz projektów".

Tja.

Mieliśmy na ten temat kilka rozmów, m.in. jedną z jego szefem i była już mowa o moim odejściu (jego szef śmiał się jak głupi jak mu opowiedziałam, że zostałam skrytykowana, bo kogoś nie pozdrowiłam, itd. ale powiedział, że współpraca szef-podwładny jest dla niego bardzo ważna i musi się zastanowić, czy powinnam zostać w firmie). Potem jakieś 6 tygodni zero informacji, sądziłam, że było już lepiej. Wiem, że reszta teamu mnie lubi i większość ludzi mnie już zaakceptowała.

W międzyczasie ten słaby kolega został zwolniony. Zabawne było, że mi decyzja została tylko zakomunikowana, chociaż to ja jestem jego szefową.

I teraz kilka dni temu okazało się, że w systemie przygotowanym przez IT mamy sporo błędów. Coś takiego odkrywamy bardzo często. Tym razem koledzy z innego kraju prosili o info dlaczego te dane były błędne. Spytałam w IT i moja odpowiedz mailowo: "Właśnie potwierdziłam w IT, że to błąd w systemie. Coś takiego zdarza się niestety często". Nie myślałam w ogóle o tym mailu, bo piszę 50 maili dziennie. Wiem, że brzmi trochę jak finger pointing, co absolutnie nie było moim celem.

Ten mail znowu został forwardowany do szefa IT, który napisał mi i mojego szefowi maila o tym, że to brzmi, jakby oni nie chcieli pomóc i co ja sobie myślę.

Jutro mam spotkanie z szefem i HRem i sądzę, że mnie zwolnią. Ta cała sytuacja jest dla mnie potwornie trudna. Bardzo się boję. Ja naprawdę lubię tą pracę.

Sorry za długaśnego maila.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku