Forum dyskusyjne

Nieudana próba samobójcza co mi jest ?

Autor: Tomek94   Data: 2019-06-02, 17:51:41               

Witam nie wiem czy powinienem to pisać tutaj i jak to napisać wiec napisze po kolei jak to wszystko się stało.

Tomek 24lat.

Wiec moja dziwna historia zaczęła się w 2013 roku.
Poznałem wtedy moja zonę od razu ja pokochałem i przez rok było wspaniale zwykłe dziecinne kłótnie nadal ja kochałem na zabój. Potem dopadł mnie ten koszmar.Przezywałem z nią ogromny stres w kłótniach zamykała mnie w pokoju nie mogłem wyjść nie mogłem oglądać telewizji ani iść spać bo byliśmy pokłóceni a ja po prostu potrzebowałem 5 minut żeby ochłonąć, czułem się zaszczuty jak zwierze bez drogi wyjścia i wtedy pierwszy raz napadł mnie lek,miałem duszności dopadała mnie panika nie wiedziałem co się dzieje.
Raz o 3 w nocy zadzwoniła do mnie jej mama ze jej dalej nie ma w domu wiec już miałem dzwonić na policje ale postanowiłem przejechać w nocy trasę od mojego domu do jej byłem przerażony ze coś jej się stało. Spotkałem ja w samochodzie mojego przyjaciela i on tez tam był o 3 w nocy.
Kolejny napad paniki duszności zawroty głowy wiadomo co tam robili choć się wypierali i wybaczyłem jej. mógłbym o tym pisać bez końca ale do rzeczy. W pewnej bardzo stresującej kłótni u jej w pokoju zobaczyłem pewną rzecz. Stałem obrócony plecami do niej i zajmowałem się akwarium i gdy się obróciłem zobaczyłem ją i trzy osoby na czarno ubrane,chyba mężczyźni. Stały nic nie mówiły i nie ruszały się, żona twierdzi do dzisiaj ze nic tam nie było. A ja widzę je do dziś. Nie wiem czy mnie śledzą ale gdy je widzę to czuje się jak słup jest mi duszno nie mogę się poruszyć a oni się zbliżają a ja dalej stoję i serce mało mi nie wyskoczy. Wyjechałem z zona do Niemiec. Stwierdziłem ze ucieknę od tego ale się nie udało. Widziałem to w pewnym momencie prawie co dziennie. Zacząłem obsesyjnie się modlić chodzić do kościoła. Wtedy troszkę mniej się bałem.
Pewnej nocy przez sen znów to widziałem. Spadłem z łózka krzyczałem i próbowałem uciec z domu.Byłem cały poobcierany i w siniakach a ja nic nie pamiętam. Wtedy również zacząłem mieć problemy z pamięcią, koncentracja,wymowa. Zona twierdziła ze jestem chory psychicznie, w kłótniach mi to wypomniała 1 raz a ja to pamiętam jak by to było 3 sekundy temu. Nie pamiętam co jadłem i robiłem 2 dni temu.A pamiętam te wszystkie awantury które mi robiła jak się wtedy czułem jak mnie okłamywała i niszczyła. Ja już robiłem wszystko co ona chce byle by nie płakała wszędzie ten płacz słyszałem w pracy,w domu jak jej nie było,dosłownie wszędzie. Gdy była domówka to wchodziłem do pokoju i mówiłem czemu znowu płaczesz ? Byłem zniszczony od środka. Postanowiliśmy się rozejść. Pojechałem do polski złożyć pozew o rozwód. W drodze dostałem od niej telefon z obelgami ze jestem nieudacznikiem itp. Kolejne załamanie i kalkulacje co ja źle robię ? Przecież buduje rodzinie nie mam nałogów oprócz palenia? już wcale nie pije bo byłoby ze mną tylko gorzej. Budowałem dla niej dom mieliśmy mnóstwo pieniędzy i siebie czego chcieć więcej. I się rozsypałem. Rozpędziłem samochód na autostradzie ile się tylko da czyli prawie do 300km/h i chciałem uderzyć w ciężarówkę wiedziałem ze przy tej prędkości nie mam szans żeby przeżyć, wtedy nie obchodziło mnie to co rodzina pomyśli,ze przy tym czynie kogoś zabije. Gdy już byłem 300-400 metrów od ciężarówki usłyszałem znowu jej płacz. Tylko to odwiodło mnie od samobójstwa. Awaryjne hamowanie skończyło się tylko na rozbiciu samochodu i nikomu nie stała się krzywda. Ukrywałem to przed ludźmi i rodzina. Tak jak to co widziałem. żałuje ze powiedziałem o tym zonie bo gdy się dowiedziała jak to działa na mnie to mam wrażenie ze płacze specjalnie wręcz wymusza płacz byle by osiągnąć cel.
Dzis jestem wrakiem człowieka. Myśli samobójcze są dla mnie codziennością. Nie boje się niczego już w życiu jedynie tego co widzę i tego co słyszę czyli jej płaczu.
A słyszę go nawet gdy już jej nie ma. Czuje ze cofam się w rozwoju ze straciłem wszystko tyle lat nie mówiłem o tym nikomu bo bałem się ze mnie gdzieś zamkną. Wiem ze sobie z tym nie poradzę bo już nie chce się męczyć już mi nie zależy.Poddaje się. Przepraszam za to w jaki sposób to napisałem ale dla mnie to był spory wysiłek i wyczyn zajrzeć tak daleko do tyłu.

Chciałbym jedynie wiedzieć co mi dolega.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku