Forum dyskusyjne

Szukanie ścieżki kariery - globalny problem?

Autor: Vincent   Data: 2019-05-23, 23:22:33               

Mam problem, który spędza mi sen z powiek. Nie potrafię się skupić na codziennych czynnościach, bo zawsze myślami jestem gdzie indzie. Chodzi o wybór ścieżki
kariery.

Zawsze interesowałem się psychologią, finansami, ogólnie sprzedażą. Udzielam weekendami zajęć dla dzieci w sporcie który uprawiam i nieźle mi to idzie. Lubię
myśleć, co zrobić aby mieć więcej uczniów i żeby obecni chcieli kontynuować współpracę jak najdłużej.
Dobrze się czuję w kontaktach z ludźmi. Jarają mnie negocjacje, zakupy, sprzedaż itp. Zawsze chciałem być handlowcem (wiadomo najlepiej mieć własną firmę w branży
technicznej typu obróbka granitu, hurtownia narzędziowa, naprawa i sprzedaż agregatów [przykłady firm znajomych], ale
to wymaga budowania rynku i umiejętności przez parę lat, to temat na później).

Wcześniej podobała mi się wizja pracy jako handlowiec, nawet taki domokrążca. Pochłaniam książki psychologiczne w tramwajach,
pociągach itp. i wiem że byłbym w tym dobry. Pod wpływem takich czy innych czynników poszedłem jednak na politechnikę na wydział mechaniczny.
Chciałem rzucić po miesiącu, ale nie widziałem innych alternatyw poza pracą na budowie (miałem taką ofertę, już byłem z podaniem o rezygnację w dziekanacie
ale zwątpiłem). Jakoś przetrzymałem, mówili że na każdym kierunku na początku są takie ogólne przedmioty, później będzie
ciekawiej. Poza tym poznawało się fajnych ludzi, piwko tu i tam itp. Na drugim roku chciałem rzucić i otworzyć swój warsztat (typu hydraulik, dekarz), rodzice
mnie w sumie nie powstrzymywali, dali mi kontakt do znajomego, szefa produkcji w automotive. Opowiadał jakie to są fajne perspektywy rozwoju po studiach.
Kontynuowałem. Potem zapał osłabł, ale pojawiła się możliwość wyjazdu na Erasmusa na piątym semestrze (gdyby nie to, to pewnie bym rzucił te studia). Skończyłem
czwarty semestr tylko po to, żeby wyjechać. Skorzystałem. Wróciłem z zza granicy i od 4 miesięcy chwytam się czego się da i nie wiem co dalej. Zdecydowałem że to
raptem rok i dokończę te studia, tym bardziej że ostatnie semestry są dość łatwe.

Robiłem już praktyki w tej firmie produkcyjnej, podobało mi się całkiem. W te wakacje będe tam pracować miesiąc w utrzymaniu ruchu a na drugi miesiąc załatwiłem
sobie praktyki w firmie IT (Python), chcę sprawdzić czy to coś dla mnie. Ale generalnie mam mętlik w głowie - jest tyle możliwości kariery.
Dostałem się do pięciu kół naukowych w tym semestrze ale je zaniedbałem bo zawsze uważałem że to nie to. Jestem nadal w tylko jednym.
Mechanika, elektronika, IT, znajomy namawia mnie na konsultanta SAP, inny do grania w pokera full time, jeden nawet mówi żebym nauczył
się elektroniki i zajął się kradzieżą aut, włamaniami do mieszkań itp, można być handlowcem, nawet myślałem o wyrobieniu sobie jakiegoś fachu, typu hyraulik.
No, bardzo dużo jest możliwości. Myślę na poważnie, żeby wziąć rok dziekanki, wyjechać na 3 miesiące do Niemiec na magazyn, bo mam propozycję, potem popracować resztę roku w
jakichś czterech miejscach, poznać dużo ludzi i się określić z czego i czy w ogóle robiłbym magistra. Wtedy poświęcę te 1,5 roku magisterki na zapier..lanie
w jakiejś branży co do której jestem pewien.

Od 4 miesięcy nie robię nic konkretnego, tylko ciągle zmieniam swoje wizje na przyszłość, chwytam się czegoś żeby to rzucić po tygodniu. Bywało, że w ciągu tygodnia
3-4 razy zmieniałem branże w którą chcę wejść. Mam wrażenie, że los podsuwa mi dużo możliwości (te praktyki w IT też zupełnie przypadkiem), a ja to marnuję.
Do 2 kół naukowych przegapiłem termin rekrutacji.

Mam wrażenie, że mam jakiś problem psychiczny polegający na tym, że szukam "idealnej" ścieżki kariery i jestem przekonany, że wybranie jednej drogi zamyka mi inne.
Przez co mam problem z podjęciem decyzji, ponieważ to pociąga za sobą stratę innych opcji. Poza tym myślę, że mam wygórowane wymagania co do przyszłości. Chciałbym
dobrze zarabiać, najlepiej we własnej firmie. Do tego mieć czas na swoje pasje i robić coś wartościowego dla ludzi. No i żeby było to też przyjemne. A tak naprawdę
życie nie ma większego sensu a tym bardziej to co się w nim robi pod kątem zarobkowym i najlepiej wejść w cokolwiek co człowieka szczególnie nie odraża, dążyć do bycia
w tym ekspertem i mieć pieniądze na podróże, pasje itp. Niby to wiem, ale daleko mi do takiego pełnego uświadomienia sobie.
Druga sprawa, że każdy zawód ma swoje minusy (czy to wyjazdy, czy praca przy komputerze czy kontakt z ludźmi dzień w dzień, czy zarobki, czy ryzyko itp)

Kariera jest dla mnie ważna i przyznam, że gdybym rozwiązał ten problem (określił się chociaż z grubsza) to odżyłbym i psychicznie i fizycznie (bo ostatnio źle się
odżywiam, nieregularnie śpię itp.). Ponadto na każdym spotkaniu czy imprezie nie jestem wyluzowany jak kiedyś bo cały czas z tyłu głowy myślę o wyborze ścieżki.
Ponadto mam wrażenie, że z każdym dniem moja samoocena spada, bo nadal nie wiem co chcę robić.
I tak na koniec, w sumie trochę mi głupio że ludzie mają poważne problemy, typu rozwód, kredyty, wiązanie końca z końcem. A ja nie jestem niczym uwiązany, rodzice
jeszcze opłacają studia, jestem w związku na odległość (co też nie powoduje większych zobowiązań), mam dopiero 21 lat, mogę jeszcze na magisterce pójśc na co chcę,
wyjechać jeszcze raz na Erasmusa itp. I mimo to bardzo źle się czuję, mam jakby taki lęk że skończę po studiach gdzieś na produkcji czy w innej mało interesującej
pracy. Wręcz śmieszny mi się wydaje ten cały mój problem, ale tracę przez to mnóstwo energii i czasu.
Zabrzmi to nieskromnie, ale uważam się za inteligentnego, wartościowego, przedsiębiorczego chłopaka. I byłoby dla mnie takim osobistym
ciosem, że zmarnowałem 5 lat studiów i że nie potrafię sobie określić celów i ich zrealizować. Nie chcę skończyć jak starsi znajomi, ktorzy po 5 latach wypełniają
papiery w jakiejś tam firmie technicznej z możliwością awansu za x (x~10) lat. Chcę zrobić z siebie specjalistę w jakiejś dziedzinie. I wiem, że gdy sie odpowiednio
zmotywuję to nie będzie dla mnie problemem zapier..lanie powiedzmy 14h dziennie.

Osobiście myślę, że najlepszą opcją byłoby połączenie zdolności technicznych z sprzedażowymi i rozwijanie obu. Tylko tu znowu jest dylemat, czy techniczne skille
w branży IT czy przemysłowej. A jak IT to jaki język, a jak przemysł to bardziej elektronika czy konstruktorka itp. Tak jak pisałem mam wrażenie, że jedna ścieżka
automatycznie zamyka wszystkie inne.
Nie proszę o konkretną poradę, ale często mądra wypowiedź innej osoby na dany temat potrafi zmienić światopogląd.
Byłbym wdzięczny za pomoc i komentarz odnośnie tego problemu (jak i zjawiska w ogóle co opisałem poniżej).

PS Nie wiem, czy to tylko ja się w takim środowisku otaczam ale mam wrażenie, że to jakaś plaga. Ludzie są niezadowoleni ze swojej pracy, kariery. Każdy chce
mieć swoją firmę, jeździć na wakacje, zarabiać kilkanaście/dziesiąt tysięcy. Mam wrażenie, że
co druga osoba zmienia kierunek studiów, nie pracuje po kierunku czy przebranżawia się po x latach pracy.

Wartość człowieka mierzy się tym kim jest z zawodu, ile zarabia i czy robi to co kocha. Obserwuję w swoim otoczeniu, że ludzie bez pasji i wizji kariery są lekko odsuwani na bok, co powoduje globalną presję na znalezienie swojej ścieżki i zarabianie pieniędzy. Dawniej o osobie której się nie udało mówiono że ma pecha lub że jej nie wyszło do końca
Dziś dane takiej osoby umieszcza się w szufladzie z napisem "loosers". Znam tylko jedną osobę, która autentycznie opiera swoja samoocenę na charakterze (pracuje w budce z kebabem). Ten facet miał więcej kobiet (a ma 26 lat) niż ja będę mieć lat jak umrę. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak potrafisz się zmotywować, wstać o 6 rano, zjeść śniadanie i pójść biegać to jesteś w 5% najbardziej silnych psychicznie osób na świecie. Brzmi to kuriozalnie, ale faktem jest że ludzie
są coraz słabsi psychicznie (świat się zmienia, związki rozpadają, tempo wzrasta itp).
Osobiście znam może 3 osoby, które wiedzą co chcą robić, lubią to, orientują się na rynku pracy i nie mają rodziców którzy ich do tego zachęcili.


Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku