Forum dyskusyjne

RE: Miłosierdzie Boże w moim życiu

Autor: MrSpock1   Data: 2019-08-18, 12:21:50               

Jest takie zjawisko psychologiczne jakie występuje u niektórych ludzi, że jak się nastawią na jakąś idiotyczną rzecz to wmawiają sobie że im to pomaga. Na przykład ktoś sobie wmawia że jak zbiera papierki z czekoladek i ma ich tysiąc to jest szczęśliwy i będzie swoje szczęście waśnie w taki sposób opisywał jak opisuje to inna osoba która jest dewotką. W obu przypadkach mamy irracjonalne przekonanie że jest związek między przyczyną i skutkiem.

Przyczyna - robienie irracjonalnych rzeczy (zbieranie papierków z czekoladek, śpiewanie na zebraniach religijnych)
skutek - znaczna poprawa samopoczucia

Osoby o wysokiej inteligencji nie dadzą się nabrać na taki sposób myślenia magicznego i nie będę się zachowywać w ten sposób. Normalnie człowiek potrzebuje jakiegoś sensownego celu który da mu zadowolenie z życia, najczęściej chodzi o doskonalenie wiedzy z jakiejś dziedziny, jak to robią naukowcy.

Ludzie o niskiej inteligencji zadowolą się byle czym. Czy to jest szkodliwe i wymaga zmian? Trudno powiedzieć. Osoba o niskiej inteligencji robiąca takie głupie rzeczy czuje się naprawdę szczęśliwa gdy je robi, trudno ją przekonać że to nie ma sensu. Jeżeli byśmy mogli ocenić obiektywnie rodzaj szczęścia dla obu tych osób i wykazać że szczęście naukowca jest lepsze niż szczęście dewotki, to wtedy można by wskazać drogę innego postępowania dla dewotki. Osobną sprawą jest to, że wdrożenie takiego planu byłoby trudne, bo dewotka nie będzie chciała zając się czymś sensownym, gdyż jej poziom umysłowy nie pozwala na dostrzeżenie tego, że to jest dla niej lepsze. Problem ma w pewnym sensie charakter filozoficzny.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku