Forum dyskusyjne

Być miłą Bogu czy mężowi?

Autor: kate78   Data: 2019-02-10, 14:36:34               

Porno to wg mnie zdrada na odległość. Zdrada sercem, myślami, fantazjami i nocami spędzonymi z laptopem a nie z żoną.
Porno podtruwa nasze małzeństwo od ok.13 lat.
W tym czasie z mojej strony wdrożone były wszelkie metody usunięcia problemu przez rozmowy, prośby, łzy, krzyki , kłótnie, szarpaniny.
Ze strony męża skrucha, poczucie winy, deklaracje; że już nigdy, walka wewnętrzna, intensywne wejście w wiarę by sobie pomóc.
Jesteśmy wierzącą rodziną a jednak nie udaje się być gorliwym pod każdym względem.
Mogłabym i wiele razy to robiłam: pójść na kompromis, przymrużyć jedno oko, nie przeżywać tego oglądania tak boleśnie ale.....nie umiem.
Za każdym razem boli tak samo i tak samo reaguję: obrażeniem się na meża, wypominaniem mu , że kłamie, że już mu nie zaufam, odizolowaniem się do drugiego pokoju.
On się nasyci ogladając przez noc, potem przez kolejny dzień.... aż dochodzi do znużenia bodźcami i skruszony prosi lub sugeruje bym wróciła.
Cykl ten powtarza sie przynajmniej raz w miesiącu.
Seksualnie jestem dla meża dostępna i nie ma z tym problemu.
Oczywiście wtedy gdy nie muszę rywalizować z dziwkami z neta. Bo po oglądaniu nie ma we mnie ani krzty pragnienia i ochoty na bliskość z mężem. Naoglądał się wszystkiego co można, nasycił i nie zamierzam być tysięczną którąś du...ą do oglądania czy bawienia się.

Bóg brzydzi się cudzołóstwem i rozwiązłością a w porno biznesie tego pełno. Nie może mu się to więc podobać.
Z jednej strony gdyby nie głeboka wiara to może i bym umiała jakoś meża wytłumaczyć i nie brać tak wszystkiego do serca by podejść na luzie . I dążyć do jakiegoś porozumienia z nim. Z drugiej strony chcę być miłą Bogu, tyle Mu zawdzięczam, chcę być w porządku wobec Niego no więc nie mogę w żaden sposób akceptować hobby męża.
Tak źle i tak niedobrze.
Kocha mnie i dzieci. Jest odpowiedzialnym człowiekiem.
Jednak ta jedna jego wada kładzie się cieniem na wszystkim.
Czy nie ma już w mężczyznach tej przyzwoitości, która daje małzonce poczucie wyjątkowości i wybrania raz na całe życie? Nie krzywdzenia? Nie szukania własnej tylko dość prymitywnej przyjemności kosztem zdrowia żony, jej samopoczucia i jakości relacji?
Chętnie poczytam punkt wadzenia i postrzegania przez forumowiczów: obydwu płci.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku