Forum dyskusyjne

Czy jest szansa uratować małżeństwo?

Autor: Hanka19   Data: 2019-02-10, 12:20:17               

Witam, mam 37 lat, męża z którym jestem 18 lat ,nastoletniego syna(16lat) i do tej pory wydawało mi się ze mam wszystko. Super syna, kochającego męża z którym układało się nam dobrze w przeszłości mieliśmy dwa kryzysy z których wyszliśmy z jeszcze większa miłością. 6 lat temu mąż wyjechał za granice do pracy, ja w nie pracuje bo mąż wolał abym zajmowała się domem, niestety nie ustaliliśmy jak długo mąż ma być za granicą, nie ustaliliśmy żadnego celu. Mąż przyjeżdżał często, my z synem tez go odwiedzaliśmy, wszystko układało się bardzo dobrze. Jak byliśmy razem to było super, razem spędzany czas, wspólne wycieczki, rozmowy życie seksualne tez super. I nagle w ciągu jednego m-ca coś się zmieniło mąż był przybity, nieobecny, nie mówił do mnie Moja Żoneczka ale nadal ze mną sypiał. Nagle usłyszałam ze chce się rozstać, ze się wypalił w tym związku ze chce być sam ze ma mętlik w głowie bo mnie nie kocha ze to przyzwyczajenie ze jest pusty w środku. Nagle stwierdził ze on będzie układał sobie życie za granica beze mnie a ja mam żyć swoim życiem iść do pracy. Rozwodu nie chce bo nie chce podejmować pochopnie decyzji. Po wielu próbach zrozumienia o co chodzi wydusiłam z niego ze miał 3m-ce romans. Twierdzi ze nie zostawia mnie dla niej bo nie chce wchodzić w żaden związek i ciagle w kółko powtarza Chcę być sam, Chcę być sam i ze jest pusty w środku, nie ma żadnych uczuć. Ponoć tej kobiety nie ma już w tym miejscu co on jest ale może jeszcze przyjechać do pracy, on twierdzi ze sam nie będzie szukał z nią kontaktów. Nie wiem co robić mój świat się zawalił, rozsypałam się na kawałki czuję się jak bym umarła nie wiem co się dzieje! Nic nie rozumiem. Czy mam mieć jakaś nadzieje po takich słowach? Najbardziej boli ze mąż nie chce nic naprawiać, proponowałam terapie dla par albo żeby sam poszedł bo widzę ze bardzo się z tym wszystkim źle czuje alo on powiedział ze nie chce, ze musi sobie to sobie sam poukładać ze nie wie co będzie. Ze nie chce dawać mi nadzei ale wie ze będzie kiedyś tego żałował. Czy ktoś może przechodził coś podobnego i mu się udało uratować małżeństwo? Sorry ze się tak rozpisałam... a i tak czuje ze jeszcze dużo rzeczy chciałabym napisać...

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku