Forum dyskusyjne

Trudni ludzie w pracy

Autor: kawazmlekiem   Data: 2019-02-08, 22:04:59               

Nadal nie radzę sobie z pewną grupą ludzi.
Radzę sobie z trudnymi klientami, takimi nieżyczliwymi, roszceniowymi, mam do takich ludzi angielską cierpliwość, ale mam problem z jednym ze współpracowników. Jest to mężczyzna ok 60, z którym ściśle współpracuje i z którym jestem w ciągłym kontakcie mailowym i telefonicznym. Zaczęło się od tego, że wymagał żebym zrobiła dla niego kilka rzeczy, odmowilam, ponieważ były to rzeczy wymagające pisemnej zgody któregoś z dyrektorów, usłyszałam wtedy, że jestem nowa, nie znam się i przesadzam. Potem znowu zażądał czegoś, czego sama z siebie nie mogę zrobić, odmówiłam i usłyszałam, że przede mną wszyscy tak robili. Jedna z moich koleżanek, która pracuje tam bardzo długo zadzwoniła do niego i wytłumaczyla mu, że nie wolno nam w systemie wprowadzać pewnych zmian, bo nie mamy do tego uprawnień. Przez chwilę był spokój. Ostatnie kilka dni ciągle coś nawalał, a jak do niego z tym dzwoniłam to słyszałam władczym tonem " to napraw to, wystarczy jedno kliknięcie " a wierzycie mi, zajmowało mi to więcej czasu. Dzisiaj znowu wydał mi rozkaz zrobienia czegoś, zgodnie z procedurą przesłała maila do dyrektora z prośbą o akceptację, dyrektor dopytywał o kilka szczegółów i ostateczną decyzję wydał po 4 godzinach. Möj współpracownik dał mi do zrozumienia, że jestem problematyczna, niekompetentna i go nie słucham. Wiem, że w niczym nie zawaliłam, doświadczone koleżanki z działu mnie poparły, w innymi współpracownikami dogaduje się bardzo dobrze, jestem zbyt grzeczna i zaczynam się bać kiedy ktoś wobec mnie używa władczego tonu głosu, kiedy ktoś nie daje mi nic wytłumaczyć i wszystko wie lepiej na zasadzie " pracuję dłużej i jestem starszy więc mam rację " facet nie jest wulgarny i nie krzyczy, wtedy bym sobie poradziła, ale tego tonu głosu to ja zwyczajnie boję. Nie wiem jak reagować. Gdzieś mam też wpojone, że starszym należy się szacunek, no właśnie szacunek a nie posłuszeństwo. Jak sobie z tym radzić. Dodam jeszcze, że nie jest on moim przełożonym a procedury w mojej firmie są jasne i mają sens. Muszę do poniedziałku poukładać to sobie w głowiei przestać bo traktować jak święta krowę.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku