Forum dyskusyjne

Rozwód? Może jednak nie?

Autor: magda2410   Data: 2019-01-07, 15:07:34               

Witam.
Zdaję sobie sprawę,że na moje rozterki nikt nie da mi rozwiązania,ale mam nadzieje,że może ktoś przechodził coś podobnego i pomoże mi to jakos sie odbic. Zacznę od początku. Jestem mężatką(jeszcze) od prawie 13 lat. mam dwóch synów(11lat i 6 lat). 2 maja 2018 mój mąż wyprowadził się z domu. kilka tygodni przed wyprowadzką kłuciliśmy sie i po jednej takiej sprzeczce spakowałam mu walizkę,niedbale po prostu w nerwach a on po prostu ja zabrał i sie wyprowadził. przeżyłam szok. dzieci również. przez kilka miesięcy bawił sie z nami w kotka i myszkę. raz mówił,że potrzebuje czasu kilejny raz "żebym dała mu pożyć" prosiłam,błagałam przepraszałam za tą walizkę. nie bede sie wybielać bo idealna nie jestem. ale kocham go bardzo. non stop płaczę. nie špię. ppd koniec roku mój mąż postanowił wyjechać do pracy za granicę. wszystko załatwił powiedział mi wiwle przykrych słów i kazał złożyć pozew o rozwód. w grudniu chłopców odwiedził dwa razy,nie reaguje na ich prosby . jest zawziety jednakze zrezygnował z wyjazdu. tłumaczył,że przeważyło to,że bedzie bliżej nas. nie wiem juz ci robic i myslec. złożyłam pozew o rozwód tak jak chciał,jednakze sama go nie chce bo mimo wszystko moje uczucia sa . nie wiem,moze moja wina,ze tak prosiłam,przepraszałam... dodam,ze ,w 2010 roku mąż równiez wyprowadził sie na pół roku,wtwdy rowniez byla rozprawa jedna do drugiej jie doszlo bo wrocił prosił a ja go przyjełam. nie wiem czy głupia jestem czy miłość zaślepia. wiem,ze jak pojde na rozprawde to sie ram zapłacze,nie przetrwam tego... nie wiem co robic ,przepraszam,że tak nie skłasnie ale nerwy..

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku