Forum dyskusyjne

Zaburzony przyjaciel

Autor: pankotek   Data: 2018-12-28, 01:12:23               

Witam,

jakiś czas temu poznałem kolegę, z którym początkowo bardzo się zżyłem. Co prawda był on nietypowy, od początku wszedł w kontakt dość ochoczo i z uśmiechem w sumie więcej w tym było przyjaznych gestów niż rozmowy, uważnie słuchał co mówię, wręcz zabiegał o to aby w jakiś sposób nawiązać kontakt, czasami jakimiś pochlebstwami, czasami przyjaznym objęciem, uśmiechem, oczekiwał w tym wzajemności, niektóre pochlebstwa wprawiały mnie w zakłopotanie bo brzmiały dość dwuznacznie i nie do końca rozumiałem o co mu chodzi. Mimo wszystko po mimice twarzy i oczach widziałem, że był bardzo zachwycony moją obecnością, w sumie oboje byliśmy, ale też wyczulony na uwagi itd.

Rozstaliśmy się uściskując się bez słowa i widziałem trochę takiego żalu w oczach. Z tego co wiem był potem bardzo ponury i smutny, a za każdym razem gdy dzwoniłem do mojego kolegi upominał się aby ten mu dał porozmawiać, dopytywał się kiedy znowu się zobaczymy mojego kolegi, mnie raczej nie. Zaczęliśmy pisać, już od pierwszych zdań gdzie napisałem mu, że miło się z nim czas spędziło i jest fajną osobą, a także, że nie mogę się doczekać jak się spotkamy wyczułem trochę w tym obojętności. Następnego dnia było już inaczej sam rano napisał co tam u mnie i rozmowa toczyła się dość żywo, dużo opowiadał o tym co robi mało pytał o to co robie ja. Potem pojawiła się dziewczyna, która już po 3 dniach miała być jego dziewczyną jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło, podobno mocno to przeżywał ale ile w tym prawdy tego nie wiem. Od tamtego czasu kontakt był coraz bardziej chłodniejszy i chłodniejszy.

Po paru dniach takiej obojętności napisałem mu, że jeżeli kiedykolwiek będzie potrzebował pomocy, dobrej rady czy wsparcia to może się do mnie zwrócić, opowiedziałem o własnej historii miłosnej podobnej do mojej. Powiedziałem, także, że przyjeżdżam niedługo i się zobaczymy na co zareagował tym, wie ale nie będzie go w części z tych dni co było takie bardzo formalne i generalnie wymijające raczej bardziej skupiał się na tym, że go nie będzie niż na tym, że przyjeżdżam.

Dalej poprosił mnie o pare przysług, żeby mu coś przywieźć, napisał, że najważniejsze, że przyjeżdżam i że ma dobry humor z tego powodu, zadeklarował, że wspólnie zrobimy to czy tamto, pomyślałem, pewnie handra minęła. Gdy się spotkaliśmy od razu poczułem, że coś jest nie tak, był to już inny człowiek nie tak wesoły i entuzjastyczny, trochę obojętny, nie umiał zareagować nawet na otrzymany prezent jakby tłumił pozytywne uczucia. Dosłownie kilka godzin później zupełnie nie był zainteresowany moją obecnością, trochę opryskliwy i taki zimny w kontakcie, zupełnie nierozmowny na koniec po całym dniu gdzie został obdarowany przed samym rozstaniem poczęstował mnie niemiłym tekstem w stylu: "ale ty piepszysz". Chociaż prawie w ogóle nie rozmawialiśmy. Byłem bardzo zdezorientowany, następnego dnia nie chciał się spotykać bo miał mieć jakieś obowiązki itd. co nie było do końca prawdą, ale spotkaliśmy się dzień później już zupełnie w innej atmosferze, początkowo było fajnie, potem zaczęły się jakieś nielogiczne dyskusje, z których w sumie nic nie wynikało, opowieść o jego przestępczej działalności, która ma być powodem takiego zachowania ponieważ troche go to dołuje, ja to zlewałem, zjedliśmy obiad razem i poszliśmy, przed rozstaniem jeszcze powiedział do zobaczenia jutro z takim dość przejmującym głosem jakby miał nadzieje, że będę chciał się spotkać.

Spotkaliśmy się dosłownie jeszcze raz i w sumie nawet nie był zainteresowany odprowadzić mnie na pociąg bo znowu wymyślił jakąś wymówkę. Często też porównuje się z innymi w stylu ci są lepsi ci gorsi bo biedniejsi itd.

Parę tygodni później powiedział mojej koleżance, że jestem jego wielkim przyjacielem, chociaż męczy go to, że jestem miły. Zdziwiło mnie to bo taki sam początkowo był dla mnie więc odpłacałem tym samym. Tutaj włączyła się moja lampka ostrzegawcza. Flirtuje z wieloma dziewczynami na raz, rozpoczyna znajomość z jedną, potem informuje ją, że spotyka się z inną, a jednocześnie ma dziewczynę (podobno chociaż nie jest to raczej prawda). Opowiada niestworzone historie o swoich brudnych interesach i o idealnym życiu wręcz stać go na wszystko. Im bardziej próbowałem zadawać różne pytania pod kątem ewentualnego zaburzenia, tym bardziej oziębły i arogancki się robił. Twierdził, że nie ma prawdziwej przyjaźni, zna ją w teorii, że nikt nie zna jego prawdziwej twarzy, że nic nie czuje, ale jednak dla niektórych coś czuje, że nikomu do końca nie ufa. Potem zaczął krytykować to, że jestem uczciwy, miły, a tacy ludzie są łatwi by ich zdradzić, że pozytywne uczucia czynią człowieka słabym i powinienem ich się pozbyć, że akceptuje mnie jakim jestem, ale jestem jednym z niewielu takich, że próbuje mi pomóc na swój sposób.

Zastanawiałem się nad narcyzmem, trochę go ma, sam przyznaje ale moim zdaniem jest to bardzo mały ułamek osobowości. W innych osobach podkreśla głównie negatywne cechy, przywołuje sytuacje jak obraził się na przyjaciela za to że na jego urodzinach bawił się telefonem, dużo na swój temat zdradza, mówi, że ma wiele twarzy itd. Na psychopatę czy socjopatę raczej nie wygląda chociaż czasami mimika rzeczywiście jest oderwana od emocji, jednak wiem, że potrafi naturalnie je wyrażać jeszcze z początku znajomości. Jest czarujący w stosunku do dziewczyn, nawet bardzo i są nim zachwycone, potrafi dzwonić do 5 minut i sprawdzać czy wszystko jest w porządku. Boi się konfrontacji siłowej to na pewno, wymyśla historie o tym jak się bił czy został pobity. Z naszych długich rozmów niewiele wynika gdy tylko jest już dobrze albo znajdzie coś co nas "przybliża" to zaraz przełącza się w bierną agresje, prowokuje kłótnie albo skupia się na szczegółach tego co mówię, udowadniając mi, że nie mam racji i popełniłem błąd w jednym słowie i powinno być inaczej.

W jednej z rozmów stwierdził, że ma borderline i że nic nie da się z tym zrobić, ale wcześniej o nim usłyszał i nie wiem czy nie powiedział tego na odczepnego. Lubi otrzymywać prezenty i wtedy nawet jest miły przez dzień albo dwa, po czym sytuacja wraca do normy. Skoncentrowany głównie na sobie i swoich miłosnych podbojach, które jego otoczenie kwestionuje. Lubi pochwalić się otrzymanym prezentem mojemu przyjacielowi, co wygląda trochę na takie subtelne psucie relacji pomiędzy nami bo zazwyczaj do niego nigdy nie pisze.

Nie ma wybuchów złości typowych ale wahania nastroju jak najbardziej są widoczne moim zdaniem.

Gdy się pytam czy chce mnie wgl kiedykolwiek widzieć to odpowiada, że jak najbardziej chociaż wydaje mi się, że jest mu to obojętne, ostatnio powiedział, że tęskni za mną i że było ze mną fajnie ale to wszystko jest pozbawione pozytywnych emocji tak jakby celowo ich unikał. Mam wrażenie, że im bardziej jestem miły i staram się pomóc to tym więcej pogardy otrzymuje w podzięce. Twierdzi, że się otwiera bardziej i bardziej ale nigdy całkiem się nie otworzy. Takie relacje ma głównie z osobnikami płci męskiej, z kobietami dąży do utrzymania stałego kontaktu, czasami troche się wycofuje, ale nigdy nie ma tutaj błagania o to by go nie opuszczać itd. Notorycznie kłamie nawet w prostych sprawach i oczernia innych chociaż nie w prost.

Czy ktoś ma jakieś sugestie odnośnie tego jak mu pomóc i w jakim kierunku to zaburzenie idzie?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku