Forum dyskusyjne

Nadopiekuńczy rodzice i kryzys

Autor: ZnaczacyKtos2   Data: 2018-10-26, 08:55:58               

Witam
Właśnie przechodzę kryzys, który mnie niszczy od środka. To odbija się na moim życiu, np. opuszczam wykłady, często popadam w rozpacz, a wystarczyła jedna osoba żeby nagle zburzyć we mnie poczucie wartości. Chodzę do psychologa. I nie wiem co mam robić.
Wszystko zaczęło się , kiedy poszedłem na kierunek, nie z wyboru, lecz z woli rodziców, którzy wręcz naciskali abym opuścił zamierzony cel, i wybrał szkołę zamiast kursów.
Naciski te były wielkie, wręcz z każdym dniem narastające, nie brano pod uwagę mojego zdania, po prostu nagle mama sobie wymyśliła, że mam iść tam i już. Nie wiem dlaczego uległem, choć mówiła że mam iść jak chce się uczyć, ale to była zwykłe straszenie , że jak nie pójdę nie będę miał zawodu. Najważniejsza kwestia, teraz doszedł kryzys. Kryzys , który mnie dosłownie zmiótł z życia. Przykłady mogę mnożyć, dawniej mogłem sprzątnąć pokój a teraz nie robię już tego od roku, opuszczone wykłady, nawiązywanie złych relacji przez niskie poczucie wartości.
Chciałbym rzucić, to wszystko czym karmią mnie rodzice, ale mam presję aby dany kierunek ukończyć. Presja jest bardzo wielka, wręcz ma charakter "bicza" w razie gdy będę miał inny plan. Jestem dorosły, mam zawód wyuczony, ale zawsze chciałem robić co innego, coś co mnie będzie satysfakcjonować, nie jestem w stanie powiedzieć co teraz przechodzę , objawia się to nerwami, czasem płaczem, czy nawet niedosypianiem. Często siedzę do późna. Już raz zrezygnowałem z jednego kierunku, i była awantura i ucichło to jakoś.
Ale forma nadopiekuńczości, przybiera i inne formy. Nie tylko w kierunku wybierania mi zawodu. Jest tu też forma ukrócania mi własnych wyborów , na zasadzie "bicza" , kiedy ja chcę iść własnym życiową ścieżką.
I przyznam że mnie to już męczy, to ukrócanie mi wolności. Nie mogę iść spać o tej porze co chcę, wrócić kiedy chce, wybrać to co chce. Moje życie obraca się w strachu , nad skarceniem, bo od zawsze byłem krótko trzymany, nie miałem przyjaciół, i źle się przez to uczyłem, a w gimnazjum miałem objawy depresji które minęły na szczęście.
Całe moje życie to dostosowywanie się pod dyktat rodziców, pod ich upodobania, a moje były wyśmiewane. Nie umiem przekroczyć tej bariery, bo oni zawsze robią coś dla mojego dobra. Lecz często niszczą mi przy okazji życie, nie zdając sobie zupełnie z tego sprawy. Rodzice posługują się tzw. nadmiernym szacunkiem, i tym sposobem nie mogę się bronić, i wszystko muszę przedyskutować z nimi, bo oni chcą DOBRA dla mnie.
Szanuje ich, ale oni nie szanują moich własnych wyborów.
Teraz mi grożą że jak nie skończę tego kierunku, będzie koniec, snują mi najgorsze scenariusze. Najgorsze z możliwych , abym się bał, po prostu abym się bał zrobić cokolwiek wbrew im.
I takim strachem mną manipulują .
Czuję że jestem na wykończeniu, nie tyle co psychicznym, ale nerwowym.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku