Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Terapia może ci zniszczyć życie.

    Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 09:18:32               Odpowiedz

    Witam. chcę opisać i rozszerzyć trochę to co napisałem już w tytule.

    Zacznę może od tego, że przez wiele lat żyłem z nieświadomością, że coś mi jest. Było to w zasadzie 20 lat temu, kiedy zaczęły się moje problemy. Był to okres znacznie lepszy niż okres kiedy udałem się już na terapią.

    1. Idąc na terapię byłem studentem, który pomimo specyficznych problemów lękowych prowdził normalne życie. Byłem na 3 roku, chciałem się zbliżyć do dziwczyny, chodziłem na piwo, grałem regularnie w kosza i miałem pomimo lęków grono bliższych i dalszych znajomych.

    Teraz mam 35 lat i od kilku lat zżera mnie lęk przed osamotnieniem. Studiów nie skończyłem, w związku nie byłem, wszyscy znajomi poszli do przodu, ja zostałem w blokach czekając na moment kiedy terapia upora sie już z moimi problemami i będę mógł sokojnie się zająć własnym życiem. Ten moment nigdy nie nadszedł a do problemów lękowych doszły zwykłe problemy życiowe.

    2. Mój problem to erytrofobia. Udałem się z tym problemem do terapeuty psychodynamicznego, z przekonaniem że analiza rzeczywistości to to co mnie wyleczy. Spędziłem tam 3 lata i starałem się terapię przerwać 3 razy i dopiero za 3 się wyrwałem. Do terapii podszedłem jak do innej choroby. Chciałem po prostu najpierw się wyleczyć, a potem wrócić do życia. Takie podejście spowodowało, że po prostu z życia się wycofałem, koncentrując się na swojej psychice. Tak jakby najważniejszy stał się świat abstrakcji, świat analizy, psychologicznych terminów.

    Mówiłem w zasadzie już po kilku miesiącach tej terapii, że jest gorzej, że rośnie we mnie przyzwolenie do wycofania, którego wcześniej nie było. Po prostu unikanie aktywności przynoszących lęk, może dawać ulgę. Pozorną ulgę za którą jednak się zapłaci w przyszłości. Terapeuta nie reagował. Potem był moment w którym mówiłem, że zaczynam bladnąć emocjonalnie i że życie, codzienności staje się szara. Jestem coraz bardziej odrętwiały i jakby wygaśnięty, blady wewnętrznie. Jakbym razem z lękiem unikał i wygaszał też wszystkie inne czucia. Radą było bycie bardziej uważnym i miałem zwracać uwagę na uczucia jakie się we mnie pojawiają.

    Z terapii udało mi się wyrwać za 3 razem. Wcześniej terapeuta zawsze jakoś mnie przekonywal, żeby został w procesie, ja myślałem że rzeczywiście szkoda tracić ileś mieś pracy, jeśli zmiana może zaraz przyjść. A co jeśli za moment przyjdzie przełom a ja ucieknę akurat przed, marnując cały wcześniejszy czas? Chciałem jednak porozmawiać z terapeutą o samym procesie i problemie jaki z nią miałem. Miałem wrażenie, że terapeutka czasem jest bardziej spęta niż ja. W zasadzie nie było z nią wielkiego kontaktu. Cały czas robiła coś co nazywam ścianą. Po prostu milczała przez więszośc czasu. Jak zaczynałem o coś pytać to padało pytanie \"a co teraz czujesz?\"......w Końcu padło stwierdzenie, że to nie jest jej terapia, tylko moja. Tylko że ja chciałem pogadać o procesie i czynnikach, które mogą go zaburzać u sprawiać, że jest nieskuteczny. Odpowiedz jednak padła taka, że zacząłem się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. O mnie czy terapeutę i terapię?

    Ostatnie nasze spotkanie chyba wszystko dobrze podsumowuje. Terapeutka zapytała w końcu \"ale to ta terapia nic panu nie pomogła?\" i mi będąc głupio, powiedziałem, że czuję się stabilniejszy(bo po prostu unikałem już życia zupełnie, więc tym samym lęków było mniej) i ona się aż wzruszyła w tym momencie. Zrozumiałem, że chciała udowodnić coś sobie, że chciała poczuć że ma wpływ na moje zdrowie, jest dobrą terapeutką i jest kompetentna. I tak to wygląda. Terapeuta może was trzyamć w procesie i sam nawet nie będzie świadom do końca swoich intencji. Wasze zdrowie, życie może zejść na plan dalszy, a na pierwszym będzie ich satysfakcja, może pieniądze, może coś innego.

    3. Z tej terapii wyszedłem z ogromnym problemem, który iem że nazywa się ruminacje. Tak głęboko wszedłem w świat abstrackji psychologicznej, rozpamiętywania wszystkiego, analizowania itd...że do dziś jak się budzę, to w myślach od razu jakbym przygotowywał rozmowę z psychologiem, o problemach, który u siebie dostrzegam. Cały czas myślę, czytam o zaburzeniach a lęk rośnie. Świat stał się czarny. Rodzice się nie kochają, mama mnie nie kocha, ludzie się nie kochają itd....To jest wynik zanurzenia się w negatywizmie psychoterapii. Świat stał się pełen cierpienia, zła, złych relacji, których nie da się uniknąć, bo przecież żonę będzies miał jak matkę itd...To wszystko przyczyniło się do tego, że ja już w zasadzie nie potrafię wykrzesać z siebie ochoty i motywacji do życia. Po co i na co? żeby mnie odrzucono, skrzywdzono? Przecież to własnie psychologia nam obiecuje.

    Kupiłem książkę o erytrofobii i chcę napisać co tam napisano w jednym miejscu. Ludzie z tym problemem mają pewien charakterystyczny rys intelektu. Są skoncentrowane na sobie i swoim ciele(bo fobia dottyczy czegoś co jest w nich), więc terapia polega na koncentracji na rzeczywistości. Ta terapia nazywa się Task Concentration Training. Czy przez 3 lata robiłem coś takiego? Nie. Nie tylko nie robiłem czegoś takiego, zle robiłem coś dokładnie odwrotnego. Robiłem to pod okiem terapeuty. Skońzyło się to tym co opisałem i swoistą hipochondrią psychologiczną.

    Najgorsze jest jednak wewnętrzne wycofanie. To tak jakby bać się jazdy na koniu bo można coś zrobić źle, można spaść itd...i znaleźć sobie bezpieczny pokój, w którym można się schować i pomysłeć nad wszystkim. Można sobie opowiadać, że przecież przygotowuję się w nim, żeby na koniu lepiej jeździć itd...ale prawda jest inna. Prawda jest taka, że po prostu przygaśniesz. Przyzwyczaisz się do pewnego zdradliwego ciepła i bezpieczeństwa tego pokoju. Siedziszw nim sam i nie muszisz się wystawiac na stress, niebezpieczeństwo. W zasadzie to pokój staje się twoim światem, a to co w nim robisz twoim życiem. A co robisz? Przygotowujesz się do życia. Im bardziej się przygotowujesz, tym więcej rzeczy może pójść źlke i tym bardziej się boisz wyjść, i tym bardziej musisz się przygotować itd....To jest zaklęty krąg, w który wpadłeś i jedyne co robisz to racjonalizujesz sobie tą sytuację i oszukujesz samego siebie. \"Jutro wyjdę\"...\" mogę zrobić to tamto, studia się nie liczą\"..\"zawsze mogę poznać jakąś dziewczynę przez neta, a może z Białorusi ściągnę sobie żonę\" \"bezrobocie spada, zawsze ktoś mnie zatrudni\" a dni mijają. Mijają a ty czekasz, aż przestaniesz się nać wyjścia i terapia się skopńczy. Ona nie tylko się nie kończy, ale twój problem się pogłębia. Zaczynasz przykrywać swój pierwtony problem, toną naleciałości i toną nowych, mniejszych ale po zsumowaniu to takich, których rozwiązać się nie da. Kostniejesz, tracisz pewnośc siebie, świat z wrogiego zaczyna dodatkowo stawać się obcy. Zaczynasz tracić resztki samego siebie. Masz za to w głowie, coraz więcej teoretycznych pomysłów kim jesteś, jak życie powinno wyglądać itd....

    To wszystko pod okiem terapeuty, który zaproponuje ci ..więcej terapii. Powtarzam. Terapia/ psychologia mogą zniszczyć wam życie. W tym wszystkim jest bardzo dużo kłamstw. W zasadzie jak się poczyta o Freudzie to kłamstwa są samym fundamentem. Nikogo z środowiska to nie interesuje. To samo dotyczy przemysłu poradników psychologicznych, terapii wymyślanych pod kątem rynku itd...Przestrzegam wszystkich naiwnych. Dobrze się zastanówcie, zanim się zakochacie w pomyśle, że idziesz do wyjątkowego/empatycznego człowieka, która zna sposoby których inni nie znają, żeby poradzić sobie z twoimi problemami. To jest nie prawda.



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 10:21:17               Odpowiedz

      Tak, oczywiście że może. Ale żadnej sensacji w tym nie ma i ci którzy są zainteresowani to wiedzą (lub mogą się dowiedzieć). Po pierwsze, są statystyki, które pokazują skuteczność (i odsetek nieskuteczności). Po drugie każdy szanujący się terapeuta informuje przy pierwszych konsultacjach klienta o możliwym pogorszeniu czy braku wyniku czy innych skutkach ubocznych. Decyzja należy do klienta, także co do tego jak czas w terapii wykorzysta.

      Zastanawiam się jaki jest prawdziwy powód tego wpisu. Opisujesz swój proces, ale przecież każdy proces jest inny i twój dla innych żadnej wartości poznawczej nie ma.Pożalenie się? Swojego czasu Witkowski takie przypadki zbierał sobie do książki (zresztą kiepskiej w moim odczuciu), nie wiem, może tam się zgłosisz?



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 11:20:59               Odpowiedz

        Pierwszy post i typowe kłamstwa psychologiczne. Każdy szanujący się terapeuta informuje o możliwości pogorszenia stanu?! Ty jesteś poważny/poważna?

        Po pierwsze to nikt czegoś takiego nie mówi. NIKT!!.
        Po drugie. To jeśli ma się pogarszać, to czemu poddawać się terapii? Komu się pogarsza i z jakich powodów?

        A post napisałem, że by się pożalić, jaki ze mnie idiota i naiwniak. Czy to takie przestępstwo?



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 11:59:04               Odpowiedz

          ech... co ma dać twoja agresja. Urządziłeś sobie obraz świata w którym - z jakichś powodów- wszyscy terapeuci i psycho są wcieleniem zła. Twoja sprawa. Ale ja brałam udział w różnych konsultacjach i na wszystkich byłam o zagrożeniach informowana. Więc jak? - wychodzi, że tobie ktoś złośliwie nie powiedział a mnie tak:)? Bzdury.

          "że by się pożalić, jaki ze mnie idiota i naiwniak. Czy to takie przestępstwo?"

          Nie, ani przestępstwo ani idiota i naiwniak. Podjąłeś po prostu pewne ryzyko, które w twojej opinii tu i teraz się nie opłaciło. To wszystko. Ja znów uważam, że atakowanie terapii/terapeutów jest ciągiem dalszym procesu pacjenta. Oczywiście, są błędy w terapii, nie ma prawa chroniącego pacjentów, terapia reklamuje się jak każda inna dziedzina (wierzysz w reklamy?) a psychologia to łagodna córa kapitalizmu etc, etc, całego bloga o tym pisałam przez kilka lat i temat mam zgłębiony. Ale są jednak ludzie, którzy terapię sobie chwalą i którzy z niej coś dla siebie wynoszą. I to jest fakt, choćbyś pękł ze złości. Twój przypadek nie musi być przypadkiem kogos innego, więc nikogo przestrzec nie możesz.

          W poprzednim poście napisałeś:
          "Dobrze się zastanówcie, zanim się zakochacie w pomyśle, że idziesz do wyjątkowego/empatycznego człowieka, która zna sposoby których inni nie znają, żeby poradzić sobie z twoimi problemami. To jest nie prawda."

          Tak, to co napisałeś nie jest prawdą i takie podejście oczywiście sabotuje proces już u zarania. Terapeuta nie jest "wyjątkowy" ani empatyczny i nie radzi sobie z cudzymi problemami. To tylko twoja głowa obsadza go w takiej roli.

          Spokoju życzę, spokoju i refleksji.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 12:43:01               Odpowiedz

            Uważam, że po prostu kłamiesz. Wiesz że nie było tak jak piszesz, ale albo coś naciagasz, albo po prostu kłamiesz.

            Nie pisze o tym, że może być moment, w którym się poczujesz gorzej. Mówię że terapia może być źle prowadzona, tak jak terapia medyczna może być prowadzona przy użyciu pewnych leków, które kogoś mogą uczulać i powodować więcej szkody niż pożytku.

            Różnica polega na tym, że lekarz jest zainteresowany taką wiedzą i ją strosuje, a terapeuta wręcz przeciwnie. Nie jest takową wiedzą zainteresowany i jej nie stosuje. Co więcej. Sam jest skłonny wierzyć, że jego terapia działa....a jak dnie działa to patrz pkt pierwszy: terapia działa.

            Ja sam byłem na terapii grupowej, która mi pomogła i miałem takową zalecaną na początku, ale pchany naiwnością i tym że terapeuta to specjalista i nie mogąc znaleźc grupowej poszedłem na indywidualną.

            Ja piszę, że terapeuta może widzieć twoje pogorszenie, ale nie będzie tego rozumiał gdyż niekompetencja jest strukturalna. Cała psychoanaliza jest oparta na kłmastwach i ona nie działa, a jak działa to tak samo jak gadka z księdzem, kolegą itd...może też działać osobowość terapeuty.

            Jednak terapeuta w kontakcie z klientem może bardziej dbać o swój obraz samego siebie i swojej drogi życiowej, a klient z tym przegra. Przegra.

            Jak pójdę do szpitala z bólem w klatce i zapukam do chirurga to nie rzuci mnie na stój i nie zacznie kroić "bo operacja pomaga" i on robi operacje. A tak podejdzie do ciebie terapeuta, który zrobi ci terapię nawet jak będą przeciwwskazania bo w jego doktrynie takowych nie ma.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-24, 13:13:20               Odpowiedz

            Teraz mam 35 lat i od kilku lat zżera mnie lęk przed osamotnieniem. Studiów nie skończyłem, w związku nie byłem, wszyscy znajomi poszli do przodu, ja zostałem w blokach czekając na moment kiedy terapia upora sie już z moimi problemami i będę mógł sokojnie się zająć własnym życiem. Ten moment nigdy nie nadszedł a do problemów lękowych doszły zwykłe problemy życiowe.


            Kiedy terapia upora sie z Twoimi problemami?
            Terapia nie Ty? Nie rozumiem.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 13:26:13               Odpowiedz

            Oczywiście terapia piszę jako proces w którym ja aktywnie uczestnicze i akceptuję moją odpowiedzialność za ów proces i moją osobę. Jestem jednak w relacji z terapeutą/psychologią stroną słabszą w tym sensie, że nie mam wiedzy specjalistycznej i tym samym zdaję się w pewnym sensie na prowadzenie przez kogoś innego.

            Nie napisałem tego w znaczeniu jakby był poza terapią a terapia procesem, który prowadzi terapeuta, jak lekarz operację i bez mojego aktywnego, świadomego uczestnictwa.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 13:14:29               Odpowiedz

            Podałam ci taką info, że rozbija twój szczelny system przekonań. A w ramach dysonansu oskarżasz mnie o kłamstwo. Ciekawa dyskusja. Rozumiem, że kłamią też wszyscy którzy zajmują się badaniami skuteczności i im wychodzi, że jednak terapia bywa skuteczna. Kłamią ci, którzy wychodzą z terapii chwaląc ją sobie. Sami wstrętni kłamcy dookoła :)

            Rozumiem że się chcesz pożalić, to się pożal, że ci tu i teraz źle. Z terapią to nie ma nic wspólnego przecież. Bo nikt nie zrobił ci krzywdy. Ani system ani terapeuci ani panbocek ni jezusmaryja. Nie masz w kogo bić to bijesz w sams.
            Energię przekieruj raczej na siebie i refleksję- za co bijesz, o co masz do siebie tak wielkie pretensje? O to że zaufałeś? O to, że terapeuta to nie bóg i zbawca? No przecież nie.

            Analogia soma=psyche jest oczywiście błędna. Psychoterapię można krytykować do woli, jasne. Ale problem w tym, że ludzie chcą tam chodzić, chcą być oszukiwani, chcą komuś zaufać, chcą kogoś użyć, chcą być wysłuchani, chcą podjąć ryzyko. Tego żadna krytyka nie zmieni ani twoje niezadowolenie.

            Powtarzasz argumenty za Witkowskim (już to gdzieś słyszałam...). Problem w tym że on nie wie o czym pisze. Wrzuciłam na bloga recenzję jego książki, jak będziesz zainteresowany, znajdziesz. On się promuje na takich jak ty. Ale od żalenia się na terapeutów, ty niczego w sobie nie zmienisz. I w tym problem, że te ślepe żale nie przyniosą ci żadnej korzyści.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 13:46:04               Odpowiedz

            To ty wytrącasz mi argument z ręki swoim jednostkowym przykładem(kłamliwym moim zdaniem) który generalizujesz na cały świat. To jest tylko erystyka.

            Miałem w swoim życiu do czynienia z kilkunastoma specjalistami.
            4 z nich to wizyty od 1 do 3 spotkań. Na żadnym nikt nigdy nie mówił o tymże terapia może zaszkodzić.
            2 z kontaktów to terapie długoterminowe, na których nikt nigdy nie mówił że terapia może zaszkodzić.
            3 z kontaktów to kontakt z psychologami klinicznymi, z którym jeden wyraźnie odradzał mi terapię analityczną wskazując na jej fundamentalnie błędne założenia. MNówił zę to nie działa , choć wszędzie gadają że działa.
            2 z tych kontaktów to kontakty w ośrodkach leczenia zaburzeń nerwicowych, z których nikt nigdy nie wspominał, że terapia nie działa.

            Jeszcze raz napiszę. To co ty piszesz jest nie prawdą, w tym sensie, że taka praktyka jak \"informowanie o możliwości nieskuteczności terapii\" to coś powszechnego. Ty bazujesz na tym, że ja nie wejdę ci do głowy i nie udowodnię że nie ma tam tego, co ty piszesz że jest. Ja nie muszę tego robić. Sprawa jest tak jasna i klarowana, że nie ma o czym dyskutować.

            Nie bredź że taka praktyka istnieje. Po prostu tego nie rób i nie traćmy czasu bo to droga do nikąd.

            W historii swojej edukacji psychologicznej kupiłem 80 książek w sumie. Od poradników, przez ksiązki pisane przez Freuda i jego córką, Kępińskiego...po podręczniki radzenia sobie z lękiem, Demelo New Age itd...Choć wszystkich oczywiście nie oskarżę o nieuczciwość, to całe mnóstwo tego typu pozycji jest targetowane brutalnie. Tak samo jak niektórzy wodę wciskają chorym na raka i mówią że to ich wyleczy.

            Jeszcze raz na koniec postaram się cie przekonać, żebyś przestała robić ze mnie idiotę i nie pisz, że \"szanujacy się terapeuta\" informuje na starcie, że cały proces może być porażką. Zlituj się nad samą sobą i po prostu nie brnij w te absurdy. A jeśli chcesz to robić to to rób, ale nie licz na to że będę to traktował poważnie. Nie rób też następnego kroku i nie zakładaj, że właśnie zniszczyłąś mi światopogląd. Bo to raczej wygląda jak twoja próba poradzenia sobie z moim tekstem, a nie odwrotnie.

            Napisałem, że terapia grupowa mi pomogła!!! Pomogła mi i od razu powinienem na nią trafić i terapeuta powienen być na tyle kompetentny, żeby mnie o tym poinformować. Tym bardziej, że to ne trzeba być geniuszem, żeby kogoś z lękiem społecznym wysłać na terapię grupową. Jednak korzystając ze swojego autorytetu i przewagi intelektualnej zostałem w procesie utrzymany przez 3 lata. Wydałem łącznie na terapię 25 tysięcy zł, które jako student ciężko ciułałem i mogłem wydać na coś innego. Nie chodzę po sądach, nie zwracam 4 liter żeby ktokolwiek mnie przepraszał, czy oddwała kasę...ale mam prawo powiedzieć, że sam byłem uczestnikiem takich miejsc jak to i chłonąłem te wszystkie bzdety a teraz jestem tu gdzie jestem. Teraz jestem tu gdzie jestem i chce tylko i wyłącznie napisać, że to czego się spodziwałem, co mi obiecywano i mówiono jest nieprawdą. Mam do tego prawo po tych koło 100 ksiązkach, 25 tyś wywalonych i 10 latach zmarnowanych.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 14:09:10               Odpowiedz

            "Mam do tego prawo po tych koło 100 ksiązkach, 25 tyś wywalonych i 10 latach zmarnowanych."

            Jasne. Tylko po co to komu? Do kogo to mówisz? Kto ma to wziąć od ciebie?
            Skarżysz się na wydawców? :)

            Wiesz, napiszę wprost: to że jesteś tu gdzie jesteś to twój proces- świadomy, nieświadomy, ale twój. Terapeuta nic ci nie zrobi, nic nie może z tobą/ w tobie robić- bo to twoje. Masz błędny obraz terapii i roli terapeuty, ale to twój problem. Twoje ryzyko, twoje decyzje. Coś twojego trzymało cię w terapii tak długo- bynajmniej nie terapeutka, nie ja, ale twoja nadzieja, twoje iluzje, twoje ego. Atakujesz terapię bo sam masz do siebie pretensje. Nikt ci nie kazał. Masz 35 lat, i terapeuta miał ci kazać wyjść z domu i pokochać kogoś? To co piszesz jest strasznie niedojrzałe, twoim terapeutom współczuję, to ciężki kawałek chleba, jak widać.

            "Miałem w swoim życiu do czynienia z kilkunastoma specjalistami."

            Ciekawe. Bo w moim przypadku wszyscy terapeuci informowali o możliwym niepowodzeniu i problemach. Może nie chciałeś usłyszeć i teraz masz żale że nie usłyszałeś? :)

            Więcej ci czasu nie poświęcę. To nie ma sensu, bo przez żale nie widzisz. Chcesz sobie popłakać, to sobie popłacz, każdy ma gorszy czas, rozumiem. Ale to ty jesteś całkowicie odpowiedzialny za to gdzie jesteś teraz, nikt inny. "Zniszczenie życia przez terapię" to tylko żałosny dramat- w twojej własnej głowie. Potrzebujesz dramatu i ok, ale nie opluwaj przy tym innych. Jak na razie żyjesz młody i zdrowy, nie zniszczony, a terapeuta ani nikt nie ma wpływu na ciebie. Taka prawda.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 14:16:13               Odpowiedz

            Zobacz co ty piszesz. Ja cię informuję że wydałem 25 tyś i zmarnowałem czas.....a ty piszesz że ja to zrobiłem i to jest sedno problemu. Jak terapia nie działa to twoja wina. Możesz być 20 lat na terapii, wydać pieniądze, nie rozwiązać problemu i jednocześnie być w 100% odpowiedzialny za niepowodzenie!!! Czy to nie jest najlepszy argument przeciw terapii? Sama to piszesz. Czemu więc ktokolwiek mnie w tym procesie trzyma? Czemu nikt nie koryguje moich błędnych przekonań? Czemu ktoś pozwala mi popęłniać błąd przez lata, przez lata nic z tym nie robi? Nie zastanawia cię to?


            No i piszę do ludzi, którzy chłoną te wszystkie bajki które tutaj w takich miejscach się wypisuje i dodatkowo chciałbym pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 14:31:34               Odpowiedz

            Więc z tobą gadam, bo miałam podobne doświadczenia i wiem na jakim etapie odkrywania świata jesteś. Mój blog zamieszczał też kiedyś historie ludzi, którzy skarżyli się na terapie. Problem w tym że to można robić bez końca bez korzyści dla siebie.

            I tak niestety jest jak piszesz- wszystko jest w twojej głowie i z głowy, a terapeuta w niej nie siedzi. Zmiana głowy to zmiana świata.
            Ale świat jest pełen sprzeczności, przykro mi. Jest z nieświadomego a nie ze świadomych pobożnych życzeń. Jest bajkowym konstruktem, tak. Mam wrażenie że twoim problemem jest zaakceptowanie szaleństwa swojego z lęku przed brakiem kontroli- podobnie jak u Witkowskiego, który świat by zabił układając go w pudełeczku :). Żeby tylko sie nie ruszał.

            Piszę z tobą, bo ten temat to był kiedyś mój konik :). A ty pobrzmiewasz agresją i nie czuję się z tym dobrze. Kto sieje wiatr zbiera burzę, uważaj.

            Doprawdy, nie musisz nas chronić przed złem, każdy da sobie radę z własną opinią. Lepiej zadbaj o siebie, czego szczerze życzę. Zadbasz o siebie i od razu ci źli, niekompetentni i przewrotni terapeuci cudownie znikną z twojego mentalnego planu. To akurat gwarantowane.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 14:49:27               Odpowiedz

            No i piszę do ludzi, którzy chłoną te wszystkie bajki które tutaj w takich miejscach się wypisuje

            No popatrz, jak na zawołanie :), synchronizacja jungowska jak nic: "Skuteczność psychoterapii psychoanalitycznych"
            http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=798



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 14:55:38               Odpowiedz

            To jest nie prawda. Nowoczesne metadane pokazują że psychoanaliza jest nieskuteczna. Do tego jest zupełnie nie zainteresowana negatywnymi skutkami, czy nieudanymi terapiami.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 15:06:23               Odpowiedz

            Nowoczesne metadane pokazują że psychoanaliza jest nieskuteczna. Do tego jest zupełnie nie zainteresowana negatywnymi skutkami, czy nieudanymi terapiami.

            Uff, dobrze że choć ty to wiesz, bo inni to głupi są. Ty i Witkowski. Co jego czytałeś? Psychomanipulacje uważam za dobre, reszta- coraz gorsza...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 13:32:58               Odpowiedz

            Twardowski kłamiesz jak piszesz,że terapia grupowa pomogła ci.Udowodnij to,że ci pomogła.To przecież nie jest zabronione napisać,że terapia grupowa pomaga.Są chętni do czytania,wiesz o tym?Podaj przykłady,że ci grupowa pomogła.Ty przecież nie lubisz ludzi,siebie,anonimowych osób mnie,Bastię,sams2).Udowodnij,że nie kłamiesz, albo idź na dłużej do wiadomego "pokoju".-:^).



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 13:57:07               Odpowiedz

            Ciebie to "poznałem" po jednym poście i to prawda. Ciebie nie da się lubić bo jad bije od samego początku. O innych tego nie napiszę. Napiszę jeszcze że postawię każdą sumę na to, że ciebie tutaj całe forum bardziej nie znosi niż lubi.

            Co to terapii to mogę powiedzieć, że pomogła mi sytuacja w której muszę się konfrintować z lękiem. Początkowo nie chciałem nic mówić z lęku że wyjdzie ze mnie objaw o którym pisałem wcześniej. Myślałem że to sytuacja trwała i stała, jednak z czasem nawet nie zauważyłem jak zacząłem się normalnie wysławiac nie myślac o lęku przed wystąpieniem objawu.

            Wtedy też zrozumiałem że z moim umysłem coś jest nie tak i mam tendencję do zamartwiania się, usztywniania i zawisania na problemie. Pozostanie w procesie terapeutycznym uświadomiło mi, że to nie tyle problem jest gdzieś we mnie, co problem jest w moim podejściu do siebie i problemów. Także w tym, ze te problemy jestem skłonny wyolbrzymiać.

            Uzyskałem też wewnętrzne przekonanie i ogromną ulgę związaną z tym, że rozwiązanie problemów jest w świecie, a nie mojej głowie. Powinienem wrócić do życia, a nie iczyć na to, że ktoś coś mi w głowie ułoży, że czegoś się dowiem, że coś przeanalizuje....i że jak lęk nie mija, to znaczy że za mało analizowałem, albo że się do urazów nie dokopałem. Tak nie jest. Lęk to coś z czym trzeba się mierzyć, an miarę swoich możliwości w aktywny sposób. Żaden z terapeutów mi tego nie powiedział, co więcej nie koregował moich błędnych przekonań.

            Nie wiem co mam jeszcze pisać. W zasadzie to z tobą nie chciał bym wcale pisać, więc z łaski swojej nic nie pisz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 14:19:05               Odpowiedz

            Także w tym, ze te problemy jestem skłonny wyolbrzymiać.

            :)) "Terapia może ci zniszczyć życie"
            "W zasadzie jak się poczyta o Freudzie to kłamstwa są samym fundamentem. Nikogo z środowiska to nie interesuje."

            No tak, teraz rozumiem, że grozą powiało :))
            Dobrze, że taki Twardowski powie to specjalistom, bo pewnie nie wiedzą, że pracują na fundamentalnym kłamstwie a wejście do gabinetu grozi śmiercią.

            Więc nie wyolbrzymiaj sobie sztucznie stworzonych problemów ("terapia nie działa i ludzie o tym nie wiedzą") i... nie nudź.
            Piękny dzień dziś. :)




          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 14:45:30               Odpowiedz

            Czytałaś o samobójstwach klientów Freuda? O fałszerstwach jego "modelowych" terapii, które miały dowodzić skuteczności, a okazały się nieprawdą? Czytałaś o tym wszystkim?

            No i miałas już nie pisać.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 15:02:40               Odpowiedz

            Ależ czytałam, czytałam :). Polecałam tu nawet Cioffiego swojego czasu. Onfrey tez jest fajny. Biblioteczkę mam tego pełną, serio. Jak chcesz troche grozy to też Boadella jest ok. I ten od "odzyskanych wspomnień", też fajny wątek. Freud zrobił dużo, ale się fundamentalnie mylił. Nie mylili się jednak inni. Masz żal do Freuda? A jaki?

            Ale co to ma wspólnego z twoim życiem? Bo jak sobie takie filmy grozy tworzysz to mówisz coś w stylu "byłem w tak strasznych rękach i przeżyłem". Ojej. Po co to? Co ci to robi? Co ci robi figura "złego terapeuty"? Kogo chcesz chronić gdy ostrzegasz przez "złymi terapeutami"? Co robi "zły terapeuta"? To są pytania warte postawienia a nie pisanie, o tym że ludzie są głupi bo wierzą że terapia działa.

            Co do tego "zmarnowałem". No, to jeszcze nie wiadomo... czasem coś się marnuje by gdzieś indziej zyskać. Też mam takie kawałki gdy myślę, to nie ma sensu, nic nie widzę. A potem myślę, że podróże kształcą, zwłaszcza dookoła świata. :)

            https://www.youtube.com/watch?v=VqqLfBDBOOw


            Martwi cię, że piszę? Nie bój się, dziś mam ochotę na pisanie. Raczej ci to pochlebia :). Fajnie czasem pogadać, prawda? :)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 15:53:49               Odpowiedz

            Twardowski jest zadowolony.Taaaaakie Figury (sams2 i fatum) z nim piszą.To Go idealnie i zwyczajnie wyróżnia z tego Forumowego tłumu.Nawet umył przed chwilą zęby,by lepiej się "reklamowały".-:)*,nie to co Twoje samsik i moje (idę sprawdzić biel moich zębów).Znów uwierzyłam tym nachalnym reklamom.P.S. ciekawe jakie zęby miał Freud?Ktoś z Forum wie?-:^*,ale oczywiście nie powie.Jeszcze by Twardowski się więcej o Freudzie dowiedział.A moim zdaniem już nie może pakować w siebie żadnej wiedzy.Przegrzały się "silniki" w mózgu.Wystarczy tej wiedzy.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 14:41:55               Odpowiedz

            Twardowski masz rację.Nikt mnie nie lubi.Ale czyta.Też byś tak chciał.Nie zaprzeczaj.A na terapii grupowej mogłeś więcej skorzystać,ale Ty nie przyszedłeś tam po pomoc.Ty chciałeś się przechwalać "wiedzą",której nie posiadasz.Tak złościłeś grupę,że 4osoby musiały odejść z tej grupy,bo byłeś tak irytującym chorym,że wszyscy mieli Ciebie po dziurki w nosie.Powiedz Twardowski o swoim Autorytecie.Masz taki?Mi możesz napisać.Wiem jak się sprawy mają.W sumie nieźle,ale przestań być krnąbrnym pacjentem i pozwól Sobie pomóc.Tak.Tobie da się pomóc,ale Ty przeszkadzasz w pomaganiu sobie.Powiedz mi np.coś o de Mello.Ty go rozumiesz?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 14:48:34               Odpowiedz

            Tak złościłeś grupę,że 4osoby musiały odejść z tej grupy,bo byłeś tak irytującym chorym,że wszyscy mieli Ciebie po dziurki w nosie\"

            Ty wiesz, że ciebie tam nie było i ja wiem, że ciebie tam nie było? lol...co ty piszesz?

            A do Demello nic nie mam. Po prostu go wymieniłem.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 14:56:15               Odpowiedz

            A to trzeba,gdzieś być by o tym pisać?Chyba Ty tak musisz,bo ja mam zgoła inne metody.Ty ich nie zrozumiesz,więc nie traćmy czasu.Pisz o Autorytecie.Nie uciekaj od tematu.Ok?Chcę z Tobą normalnie pogadać.Da się to zrobić Twardowski?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 15:01:46               Odpowiedz

            Napiszę ci wprost. Piszesz takie wariactwa, że ja zaczynam się zastanawiać czy mam do czyniania z kimś kto ma jakiś kontakt z rzeczywistością.

            Jeśli ty wymyślasz rzeczy na temat mojej terapii. Są to rzeczy które retorycznie ci pasują jako "maczuga arguement" w naszej terapii i piszesz, że masz swoje sposoby to o czym ja mam z toba gadać? Napisać czubek to nic nie napisać. Zaraz mi napiszesz gdzie jestem, co robię, ile mam wzrostu itd...

            Poważnie piszę. Bęe cię ignorował, więc nie pisz bo to nie ma sensu.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 15:12:07               Odpowiedz

            Co do Fatum. Być może w warstwie faktów myśli się. Ale często buduje intuicyjnie trafne obrazy. Warto się nad nimi zastanowić. Zastanowić się co haczy.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 15:24:47               Odpowiedz

            Mam się zastanowić nad głupotami które wymyśla? Ja mam wypis. Mam fragmenty dotyczące mojego pobytu w grupie i jak mkówił sam szef ośrodka, byłem po prostu szanowany przez grupę i grupa liczyła się z moim zdaniem. Moim zdaniem byłem też mniej zaburzony niż inni.

            Mam też fragment dotyczący mojej pracy terapeutycznej i chcesz to ci zacytuję. "... pacjent zdolny do głębokich przemyśleń,przywiązania emocjonalnego, wysoka motywacja do psychoterapii!!!..." !!! To mam na wypisie.

            A fragment dotyczący wskazań na przyszłość? Cytuję
            "wskazana kontynuacja psychoterapii"



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 15:30:15               Odpowiedz

            Cytuję
            "wskazana kontynuacja psychoterapii"

            Z tego co tu piszesz to może i wskazana, bo żal masz okropny i o nic. Ja nie wiem, dlaczego mnie pytasz? Co sam o tym sądzisz? Jakie znaczenie na wypis? Że to jakiś autorytet wypisał? No i co z tego?

            Wieszasz się na wymyślonych autorytetach a potem je kopiesz, bo nie dostają do ideału? Po co? Co sobie tym robisz?
            Ja też tak miałam. Ale dziś potrafię uśmiechnąć się do terapeuty, którego bym zabiła kilka lat temu. Zabijanie terapeutów sensu nie ma. Sens ma refleksja czemu chcesz ich zabijać (to obraz, metafora) i zrobienie choć raz inaczej niż dotychczas.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 15:38:01               Odpowiedz

            EOT nie ma sensu tego ciągnąć.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 15:46:11               Odpowiedz

            Jest jak najbardziej sens, ale oczywiście nie ze mną. To ty masz problem. Nie terapeuci. Ani Freud. Ani ci co tutaj sobie gadają. Nie wiem jaki autorytet cię kiedyś skopał ale to ty się męczysz, nikt inny. To nie terapia "niszczy ci życie", tylko twoja własna programowa zewnątrzsterowność. "Terapeutę" zastąpiłeś "zbawcą" z postaci Witkowskiego i podobnych. Ale to ciągle ty masz problem i ciągle jest ktoś obok kto-wie. Ale świat- wbrew temu co ci się wydaje- nie jest twoim wrogiem. Ani pełnym grozy dramatem.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 15:30:01               Odpowiedz

            Twardowski przestań mnie rozbawiać.Chcesz się wygadać?,to pisz do rzeczy Twardowski.Serio mam ochotę Ci pomóc.Ale Ty w swoim wariackim uporze zachowujesz się jak rozwydrzony bachor.Też sobie radzę i z bachorami,ale w Twoim przypadku chcę zacząć od dziecka.Po raz ostatni pytam.Kto jest,był Twoim Autorytetem i dlaczego przestał nim być?Umarł?,czy Ty go odtrąciłeś?Świadomie lub nieświadomie.To się ustali.A Ty jak zepsuta płyta bredzisz i bredzisz,ale pisać w temacie nie umiesz.To masz rzeczywisty problem.I jesteś we właściwym miejscu i tylko nie myśl o ucieczce.To głupie tak ciągle uciekać przed Prawdą o Sobie.Przestań!!!



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 15:41:39               Odpowiedz

            Tu też zalecam EOT, Znajdz sobie inny obikt do wygłupów. ty pisać logicznie nie potrafisz, ale się bierzesz za pomaganie. Czy ktoś cię o to prosił? Czy moje zachowanie pokazuje, że ja jakiejś twojej pomocy chcę? Zalecam lądowanie na ziemi.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 17:30:23               Odpowiedz

            Twardowski nie mogę żyć bez pomagania.A Ty Twardowski wspaniale się nadajesz do różnych eksperymentów tak ogólnie pisząc/mówiąc.W ogóle to chcę Ciebie Twardowski pochwalić za jedną,dobrze zrozumianą lekcję życia (im bardziej zniechęcasz kogoś do czegoś,to zdecydowanie wychodzi odwrotnie,czyli na plus dla Ciebie Twardowski.Tak.Jedną lekcję z psychologii zaliczam Ci Twardowski na szóstkę.Brawo.P.S. lubię ludzi,którzy mają zaliczoną nawet jedną lekcję z psychologii.Może jeszcze będą następne lekcje?Jestem ciekawa.A Ty T.?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-24, 15:47:44               Odpowiedz

            dobra ale panie twardwosky bo ja tu czegoś nie rozumiem...skoro jednej terapeutce "skłamałeś" że odnosi ta terapia sukces...no to jak może działać ? trzeba zawsze jasno i prosto powiedzieć wprost, to nie działa to jest do $%^&, i wtedy terapeuta winien wejść na wyżyny swojego intelektu i zastosować inne metody(a jeżeli nie wejdzie to już inna sprawa).

            i ekstrapolując może częściej ci się zdarzało nie mówić prawdy terapeucie i dlatego oni dążyli w coraz większy absurd a ty zamiast się przyznać, że to nie działa płynąłeś ta łódką dalej?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 15:59:44               Odpowiedz

            Noc nie skłamałem, tylko było mi po prostu jej szkoda, więc powiedziałem, że są pewne pozytywy. No przecież pisałem na samym początku, że terapia przynosiła negatywne skutki....ale ja w niej pozostawałem, bo myślałem, że tak może być, że nie nalezy na to zwracać uwagi.

            Dziś już wiem, że to było złe podejscie. Po prostu mam umysł z tendencją do wpadania w ruminacje i to się po prostu działo, o czym mówiłem a terapeuta nie reagował. Robił dokładnie to samo co wcześniej i ja myślałem, że tak ma być. Nie ja jestem terapeutą, no ale to trwało kolejne miesiące i nie było nic lepiej, a wręcz przeciwnie.

            Terapeuta nie tylko nie stosował żadnych zmian, ale jak ja sam mówiłem, że może powinienem iść na gru[pową to powiedziała że nie. Wprost. Jak było to podsumowania to ja ja przycisnąłem i ona powiedziała, że się przyznaje do porażki, ale powiedziała, że okazała się zbyt mało inteligentna żeby poradzić sobie z patologicznym charaklterem mojego umysłu i się przebić czy coś takiego.

            Ona raz mnie zapytała czy ja czuję podniecenie seksualne! Siedzę i coś mówię, a ona zaczyna
            "- a czy czuje Pan teraz podniecenie seksualne?"
            A ja zanim zdążyłem się zorientować o co ona mnie w zasadzie pyta, to ona zareagowała
            -"nie nie....cofam to pytanie" No ale to o czym ona myślała? Ona chyba mnie zapytała czy ja mam wzwód. To ja mam się w takim czymś czuć swobodnie? Jak raz rozsypały jej się korale i zamarła i nie wiedziała co zrobić. Jakby zgłupiała i jak ja chciałem je podnieść to ona powiedziała żeby nie podnośić....i tak siedziała i się patrzyła nie wiedząc co zrobić. W końcu część podniosła, a część leżała całą terapię..

            Ale o tym ja chciałem z nią gadać, że jej spięcie wpływa na moje i ona mi nie pomaga. Ja rozumiem że jestem zamkniety, ale jej zachowanie jest przeciwskuteczne itd...Ale jej to nie obchodziło. My nie mieliśmy żadnego kontaktu, żadnego. Jedyne emocje jakie okazała to podczas ostatniej sesji kiedy przyciśnięta przyznała się do porażki. Sama to powiedziała, b a ja to wymusiłem bo irytowała mnie ciągłe zrzucanie na mnie odpwiedzialności za wszystko, kiedy o problemach terapii nawet gadać nie chciała. Chciała po prostu tą terapię robić, ale ja nawet nie wiem na czym to polegało bo ona więszość czasu milczała.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-24, 16:09:52               Odpowiedz

            W sumie szkada bylo tych pieniedzy na terapie dla Ciebie.
            Chociaz miales kogos i masz do dzisiaj kogos na kim mozesz sie wyzywac. Twoj umysl potrzebuje tego.
            Tylko pytanie jest, dlaczego tego potrzebuje?
            W zwiazek sie nie wdawaj, bo partnerka i tak ucieknie,
            bedzie wszystkiemu winna wedlug Ciebie.
            Zostan sam zgorzknialy ze swoja inteligencja.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 16:12:00               Odpowiedz

            Widzę że wy wszyscy już jesteście dotknięci klątwą psychoanalizy i wiecie o ludziach więcej niż oni sami.

            Dzięki za opinię. EOT z mojej strony



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 16:21:16               Odpowiedz

            ha, ha ha :)) \"dotknięci klątwą psychoanalizy\". Kupuję :)

            Podpisuję się pod wypowiedzią Bastii a terapeutom współczuję z całego serca. Biedny Twardowski, nie rozumie przy swojej inteligencji nic. To chyba opór się nazywa :).

            Zaraz bedzie że t. chciała go, biedaka, zgwałcić i się spięta czaiła 3 lata. Ech..



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 16:16:10               Odpowiedz

            Ciekawe.
            "Ale o tym ja chciałem z nią gadać, że jej spięcie wpływa na moje i ona mi nie pomaga."

            Przecież jest tak, że to klient zaczyna rozmowę i mówi o tym o czym chce mówić. Terapeuta nie narzuca tematów. Co takiego wstrzymywało od mówienia?

            "Ale jej to nie obchodziło."

            Co miało o tym świadczyć? Skąd wiadomo że nie obchodziło? Że nie wchodziła w utyskiwania na terapię i zły świat?

            "irytowała mnie ciągłe zrzucanie na mnie odpwiedzialności za wszystko"

            Terapeuta przekierowuje uwagę z bezproduktywnej paplaniny o złym świecie na wnętrze pacjenta, na jego własną kontrolę nad sobą i swoim losem. Z czym masz oczywisty problem bo to tutaj niestety widać.

            Skąd pomysł, że t. nie może popełniać błędów, że na sesji ma być miło i bez spiny czy bez seksualnych tematów? Po co to kopanie kogoś uznanego za autorytet przez tyle lat? Po co wymuszanie "przyznawania się do porażki"?
            Tyle pytań :). Warto pomyśleć kogo tak naprawdę kopiesz i czego tutaj szukasz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 16:26:24               Odpowiedz

            Mi chodziło o konkretne rzeczy.
            1. Wycofanie. Po prostu zaprzestałem mojej normalnej działalności i mówiłem jej że się tego boję. Nie chodziłem na zajęcia i mnie to nie obchodziło. Mówiłem jej że wiąże to z tym, że mam podejście do terapii takie, że chcę najpierw zlikwidować objaw, a potem wrócić do życia. No tylko że to powodowało, że się jaknbym osuwał w świat fantazji. To mówiłem i nie było żadnego odzewu.

            Kończyłem mówić, a ona się na mnie patrzyła. Więc gadałem dalej...a ona się patrzyła. Tak wyglądały głównie te sesje.

            Potem przyszło odrętwienie. M<ówiłem że to wycofanie się pogłębia, a wraz z wycofaniem jakbym tracił emopcje. nic mi się nie chcę, nic mnie nie cieszy itd...Mówiłem to wprost, ale jak nue było reakcji to ja też do tego wagi nie przywiązywałem.

            2. Zacząłem z nią rozmowę i mówiłem że czuję się skrępowany jej milczeniem i jej niektórymi reakcjami i że czasem mam wrażenie, że ona jest bardziej spięta niż ja. Że mi to wszystko nie pomaga itd....To ona milczy co mnie irytuje i mówię dalej. Więc skończyło się stwierdzeniem że nie będziemy o tym gadać, bo to nie jej terapia tylko moja. No i tyle. Tak zakończyła temat, więc co miałem zrobić? Zmusić ją?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 16:33:45               Odpowiedz

            "ale jak nue było reakcji to ja też do tego wagi nie przywiązywałem."

            Acha. Czyli wisisz na terapeutce ("jak mama nie reaguje to ja też nie") a teraz ją za to swoje wiszenie nienawidzisz. Karzesz ją za swoje przywiązanie i rozczarowanie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 17:13:59               Odpowiedz

            Czyli jak ufam w wiedzę terapeuty "to wiszę na nim"...ok. Dzięki za info. Sensownie piszesz i jeszcze ta psychoanalityczna otoczka "mama.." itd...

            Ty rozumiesz co ty piszesz?
            Jakbym napisał że skończyłem terapię to bys napisała że uciekłem od mamy, jakbym napisał że mnie zdenerwowała to że się zdenerwowałem na mamę. Co bym nie zrobił to moja wina,wina mojej nieświadomości. Nawet jak napisałem że zaufałem w wiedzę terapeuty to też źle. Weź ty otrzeźwiej



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 18:23:13               Odpowiedz

            ref Twardowski
            Ty rozumiesz co ty piszesz?

            Tak, solennie oświadczam, że doskonale rozumiem, bo kiedyś sama podsyłałam przypadki "nieudanych terapii" panu W. Wiem, problem w tym, że piszę do kogoś kto nie wie. Nie wie, że to co robi z terapeutką teraz jest fragmentem jego własnego wewnętrznego nieświadomego procesu. I jak na osobę która tyle lat wisiała jak i wisi nadal na terapeutach i antyterapeutach masz dość małą wyobraźnię i wiedzę o takich procesach. I to mnie zdumiewa.

            Ja niestety rozumiem, bo ssma kiedyś w różnych t. waliłam. I wiem z jaką energią to sie wiąże. Rozumiem też, że to zrzucanie winy na terapeutkę jest twoim sposobem na życie bo ciagle ktoś jest odpowiedzialny a nie ty. Nie ty siedzisz w domu, nie ty nie masz baby i nie ty nie zbudowałeś rodziny. Nie ty, bo wyrwałeś dobie kawał duszy z siebie, i ten kawał w terapeutce niszczysz (np brak kontroli, niewiedza, głupota, naiwność, błąd, spięcie, seks, podniecenie, bezradność, nieskuteczność etc etc).

            Nie moja to sprawa bo to twój ból. Ja jedynie z mojego doświadczenia moge powiedzieć, że -jasne- gadanie na terapeutów czemuś służy, ale że nie o terapeutów w tym wszystkim chodzi. Można tak wiek spędzić, na utyskiwaniu,na pisaniu książek o złych terapiach, na chodzeniu do gazet i sądów, zamiast poddać tę złość refleksji, skąd naprawdę wypływa. To co robisz jest po prostu jałowe. I dobrze o tym wiesz, bo pisząc to jesteś bezradny. Szukasz "popleczników" dla swoich fobii. Przecież w głebi duszy wiesz, że ona ci nic złego nie zrobiła.

            Nie wiem kogo ostrzegasz (jakis swój wewnetrzny kawałek)- ale tylko przed swoimi lękami a nie rzeczywistością. Nie każdy na terapię się nadaje. Można wieki w terapiach spędzić i ciągle niczego nie rozumieć i bablać "a bo ona, a bo on a bo Freud...". I nie jest to wina terapeutów. To oczywiste. Statystykli skutecznosci są powszechnie dostępne- dziwne, że po nie nie sięgnąłeś, taki oczytany.

            To jest twoja odpowiedzialność jak spędzisz dzień i swoje życie. Nikogo innego.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-24, 17:14:00               Odpowiedz

            Daj spokój, w większości klienci wiszą na terapeutach i się do nich przywiązują. To część procesu. By ta część nie trwała za długo - czuwa terapeuta, nie klient. A Ty każesz pacjentowi brać odpowiedzialność za wszystko. PanTwardowski się nie godzi brać baty za wszystko - i słusznie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 19:43:21               Odpowiedz

            PanTwardowski się nie godzi brać baty za wszystko - i słusznie.

            pan Twardowski przeżywa tę panią od kilku dobrych lat, rezpamiętuje rzekome krzywdy, nawet po udanej jak twierdzi terapii grupowej. Ta terapia - dobra czy zła, nie wiem i nikt tego nie wie- poruszyła go do tego stopnia, że zamiast cieszyć się życiem "ostrzega" przed złymi terapeutami i do dziś pamieta co terapeutka robiła. Bo była i jest nadal tak ważna -jako figura wyobraźni. Poszukałabym w strone matki ("mama nie kochała" napisał T w pierwszym poście)

            Jasne, kontakt z psycho może być rozczarowujący. Ale czym innym jest "ok, dobra, nie wchodze w to" lub "dobra, coś jest nie tak, wychodzę" i faktyczne wyjście i zapomnienie/koncentracja na innej relacji a czym innym przeżywanie tego kontaktu (złego, dobrego) przez kilka lat jak stalker. Ta pani jest dla T wiecznie żywa, pisze o niej ze szczegółami, ze specyficzną czułością, jakby to było wczoraj a proces świeży. Ale przecież nie jest. Więc ten kontakt był poruszający- może nie osiągnięto tego co klient sobie zażyczył (bo może tak być, klient nie wie czego chce)- ale został poruszony tak, że do teraz przeżywa. Pytanie co tak naprawdę przeżywa postawię jeszcze raz. I nie nabiorę się na "terapeutka zrobiła mi straszną krzywdę i teraz jestem starym samotnym koniem".

            Ciekawa jestem czy T. podjął przeciwko terapeutce jakieś kroki prawne, obsmarował ją w necie, próbował z nią nawiązać kontakt, straszyć etc. Bo to by świadczyło o dalszym pragnieniu kontaktu i niszczeniu jakiejś figury w głowie, która uosabia terapeutka.

            A co do oceny terapii - tak naprawdę nikt tego ocenić nie może sensownie. Ani terapeuta, bo nie zna dalszych losów, a jeśli pacjent kłamie jak T to tym bardziej; ani klient, który zmieni trzy razy zdanie w ciągu roku pod wpływem nastroju ani jego otoczenie bo kompletnie nie rozumie o co biega.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 18:52:51               Odpowiedz

            Feelka jesteś moją bohaterką :-)
            Dokładnie tak się dzieje. Pacjent/klient traci czasem możliwość racjonalnej oceny co się z nim dzieje, dlatego namawiam ludzi, aby pilnowali terapii, jak oni nie mogą to niech ich bliscy się tym zajmą. Najlepsze rezultaty oraz zminimalizowanie ryzyka daje terapia w ośrodku, pewnie nie dla wszystkich, bo chorzy się mogą nakręcać nawzajem , ale jednak. Nie ma idealnych rozwiązań, ale co jak pójdziesz na terapię z zamiarem 12 miesięcy, a zrobi się z tego 12 lat i tak naprawdę w tym czasie nie było ani jednego punktu podsumowującego terapię. Popieram np. 6 miesięcy w jakimś ośrodku dla osób bardzo chorych, po tym czasie jest podsumowanie. Jeżeli wracasz do domu i wracasz do chorowania możesz iść kolejny raz i kolejny, ale bynajmniej jakieś zewnętrzne czynniki to kontrolują, jest termin od do i po tym czasie jesteś zmuszona do refleksji co się w związku z terapią zadziało.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Iga112   Data: 2018-10-24, 17:30:17               Odpowiedz

            Twardowski ja Ciebie troche rozumiem. Gdy ktoś rozpoczyna terapie, ma nadzieje, że pomoże, a terapeucie ufa sie, jak lekarzowi, że nie przepisze trucizny, tylko lek, ktory pomoże. Myśle, ze to naturalne. Moge też zgodzić sie z tym, że nie każdy terapeuta jest kompetentny. Jak w kazdym zawodzie, są lepsi specjaliści i gorsi (też miałam złe doświadczenia z terapia). Myśle jednak, ze przychodzi taki moment, gdy zrozumie sie, o co tu chodzi i wtedy przestaje sie "potrzebować" terapety na terapii. Ale chyba nie każdy do tego momentu dojdzie tak od razu. Tak, czy inaczej też nie jestem za takim rozwiazaniem, gdzie terapeuta tylko siedzi i sie nie odzywa. No i bywa i tak, że leci schematem i sztywno sie tego trzyma, jak było w moim wypadku. A gdy mowił coś, co nie pasowało do schematu, to zwyczajnie robił sie zły. Ale są też dla rownowagi świetni specjaliści, ktorzy potrafią słuchać.
            I na zakończenie powiem Tobie oczywistą oczywistość - To Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie, za kazdy dzień, za kazdy uśmiech lub jego brak. Pogodż sie z przeszłościa, nie myśl o przyszłości, żyj tu i teraz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Iga112   Data: 2018-10-24, 17:37:38               Odpowiedz

            Miało być "gdy mowiłam coś, co nie pasowało do schematu, to robił sie zły".

            I też potwierdzam, że nie ostrzega nikt, że nie bedzie efektu....



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 17:56:33               Odpowiedz

            Ja mam żal, że nie było reakcji jak było źle.
            Pamiętam też że jak już moje myśi się rozkręciły to nie potrafiłem sobie z tym poradzić i opowiadałem, że chcę się pukać w głowę jak się złapie na bezowocnym rozmyślaniu.

            Miałem się pukac w głowę, żeby się na siłę wystawiać na ekspozycję społczną i tym samym miało mnie to motywować to nie rozmyślania.

            Ja nie tyle analizowałem co ruminowałem co jest skorelowane z depresją itd...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 18:34:26               Odpowiedz

            I też potwierdzam, że nie ostrzega nikt, że nie bedzie efektu....

            To ciekawe, bo jak z terapeutami gadam to twierdzą, że to standardowa procedura, że klientowi sie mówi. I ja też mam takie doświadczenia, że mówili...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: mimbla1   Data: 2018-10-24, 19:42:48               Odpowiedz

            A co w tym takiego ciekawego, sams2? Procedura istnieje i istnieją terapeuci, którzy tą procedurę pomijają w całości lub w części. Masz jakieś doświadczenie własne, odmienne od doświadczeń własnych innych wypowiadających się tu osób i tyle. Ja w swoich terapeutycznych doświadczeniach spotkałam i terapeutów pilnujących procedur i takich, co je mieli za nic albo traktowali bardzo swobodnie i uznaniowo.
            W tej kwestii odpowiedzialność spoczywa w pełni na terapeucie - pacjent/klient ma prawo nie wiedzieć, że istnieją jakieś procedury.
            Twardowski trafił do osoby, która procedurę potraktowała najwyraźniej bardzo swobodnie - o to ma pełne prawo mieć do tej konkretnej osoby pretensje.
            Jako pacjent/klient miał też pełne prawo nie wiedzieć, jak wygląda praca w nurcie psychodynamicznym i jak przebiega sesja. I o tym też powinien zostać poinformowany przez terapeutę na początku, w czasie konsultacji wstępnych. Być może gdyby wiedział to by się na terapię w tym nurcie nie zdecydował.
            Akurat pretensje o taki a nie inny przebieg sesji w nurcie psychodynamicznym (milczenie terapeuty) wyraża bardzo wiele osób , co by wskazywało na to, że z informowaniem pacjentów chyba nie jest tak różowo jak by Twoje własne doświadczenie sugerowało. Tobie mówili zgodnie z procedurą - miałaś szczęście dobrze trafiać.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 19:52:02               Odpowiedz

            I o tym też powinien zostać poinformowany przez terapeutę na początku, w czasie konsultacji wstępnych. Być może gdyby wiedział to by się na terapię w tym nurcie nie zdecydował.

            Szczerze? Nie wierzę, że nie został i nie wiemy czy nie został. Może miałam szczęście, ale jak- miałam kilka konsultacji i nagle terapeuci mi mówią a T nie mówią? I można też zapytać, po to konsultacje są. Niezadowoleni pacjenci różne rzeczy opowiadają jak wyjdą z gabinetu. A wiedza na temat nurtów jest ogólnie dostępna.

            Tak, psychodynamiczna jest specyficzna, to prawda i nie jest dla każdego.

            Ale jeśli tak sie trzymamy procedur- w tej wypowiedzi nie ma nic co by sugerowało, że złożył jakąś skargę, do kogos to zaraportował, jakoś się bronił, zgłosił to gdzieś by sobie sytuację poprawić.

            Ja myslę, że nie zlozył, bo nie wydarzyło sie nic spoza standardu i dobrze o tym wie. A to co pisze tutaj to jego fantazje, w których sie lubuje.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: mimbla1   Data: 2018-10-24, 20:36:08               Odpowiedz

            Wiedzieć nie wiemy, ale czy to powód by obcemu człekowi kłamstwo imputować? No tak, w sumie skoro nie wierzysz że nie został poinformowany to nie ma się co szarpać, z czyjąś wiarą się nie dyskutuje...:)
            Co do konsultacji to sams - mnie jedni mówili a inni mówili trochę, jeszcze inni wcale. Wzięłaś ze zbioru terapeutów kilka osób i na podstawie tego wysnuwasz wnioski bardzo daleko idące? Że niemożliwe iż komuś jedna terapeutka nie powiedziała bo Tobie kilku terapeutów powiedziało? Faktycznie wydaje się to być bliższe wierze niż racjonalnej ocenie rzeczywistości.
            Wiedza na temat nurtów jest dostępna - fakt. Wiedza podstawowa na temat zagrożeń związanych ze znieczuleniem ogólnym też jest dostępna. Co wcale nie zwalnia anestezjologa z obowiązku poinformowania pacjenta o tych zagrożeniach przed planowanym zabiegiem w znieczuleniu ogólnym. Sam sobie pacjent może przeczytać przed operacją - może. Ale nie ma obowiązku. Obowiązek ma lekarz.
            Nie złożył Twardowski skargi? Naprawdę sądzisz, że złożenie skargi by mu poprawiło sytuację jakoś? Jego sprawa - możliwe, że ocenił, że mu to sytuacji nie poprawi i nie złożył. Nie ma ochoty na wałkowanie tematu miesiącami czy latami? Ma prawo. Masa osób nie korzysta z prawa do złożenia skargi. Może nie jest to bardzo prospołeczne, ale nie każdy ma silne ciągotki do działań prospołecznych.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 09:12:52               Odpowiedz

            Obowiązek ma lekarz.

            W sumie dobrze,że się ten lekarz tu pojawił, bo myślę, że w tym problem. W nurcie oficjalnym psychoterapia=lek, psychoterapeuta=lekarz. Takie coś forsuje wystraszony życiem Witkowski i jego akolici, tacy jak autor wątku. Ma być jasno, czysto, wszystko pod kontrolą. Ale rzeczywistość jest inna, to jest inny proces. Podróż, eksperyment, brak kontroli, bumpy road, cierpienie, spotkanie, błędne interwencje, błędny odbiór... Ile rzeczy dzieje się w diadzie!- do tego nie da się przyłożyć modelu "leczenia", bo gada tu nieświadome z nieświadomym. Przy "leczeniu" sedno umyka.

            Ale takie "leczenie" się reklamuje stąd oczekiwania słabego na umyśle Twardowskiego. Mieli mi coś odkręcić- nie odkręcili, terapeutka miała uratować- nie uratowała. Ja sobie posiedzę 10 lat w terapii i to mój wkład a resztę nich mi lekarze załatwią, bo tak mi reklama obiecała. A jak nie- to napiszę, że wszyscy głupi są. Bo chodziłem ale nie rozumiem nadal nic i tyłka mi się nie chciało ruszyć. Bo mi nikt przez 10 lat leczenia nie powiedział, że tyłek trzeba... Niestety- w terapii musi być partner-są ludzie po których spłynie każda terapia bo nie mają zdolności do introspekcji, refleksji, spojrzenie z innego punktu widzenia, empatii etc. No, nie da się i tyle. Bo terapia to nie leczenie bezwładnego ciała.



            Psychoanaliza jaka jest taka jest ale wnosi coś innego. Pojęcie podmiotu obok Ja, stąd i nieprzewidywalności procesu. I to jest kluczowe. Można się na rzeczywistość obrazić i na Freuda (obraz to, metafora), ale jednak ta zapuka- taka jaka jest. Wtłoczenie psychoterapii w "medyczne leczenie" daje takie odrzuty-efekty jakie reprezentuje autor wątku.

            Jasne, ja jestem za tym żeby terapeuta informował. Byłam informowana, może to faktycznie wyjątek? Nie upieram się, ale takie jest moje doświadczenie i nie wyprę sie tego. Może informują "szanujący się terapeuci"- którzy mają kontakt ze swoją bezradnością i ograniczeniami? Może inni nie informują bo nie chcą niszczyć samospełniającej się przepowiedni, nadziei, która ten kontakt terapeutyczny ciągnie? Nie chcą spłoszyć? Nie wiem. Ale autor pytał o indywidualne doświadczenia a moje są właśnie takie. I to on od razu je zdezawuował zarzucając mi kłamstwo. (zresztą dezawuacja innego sposobu myślenia przez autora to główny motyw tego wątku, jest w nim taki wielki lęk, to przykre).

            Co do skargi. Są dwa rodzaje. Pierwsze sygnalizujące faktyczne błędy- kontakt seksualny, poważne naruszenia settingu np. Inne- pieniackie, gdy pacjent oskarża bzdurnie terapeutę o rzeczy które zrobili/nie zrobili inni w jego życiu. Ta skarga T. jest tego drugiego typu. Żal mi go, ale jak ktoś po 10 latach (nieudanej nie znaczy wadliwej) terapii wychodzi jako totalny beton- to już nic zrobić nie można, tylko życzyć podmiotowi (a nie Ja) powodzenia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-24, 17:10:21               Odpowiedz

            A ja Ci wierzę, Panie Twardowski, że terapia była chybiona (że ta pani nie miała jeszcze doświadczenia, i że zwykle nie mówi się ludziom na początku terapii o niepowodzeniach).

            Twoja WIARA w terapię/terapeutę Cię "zgubiła". Co trochę dziwne, skoro równolegle czytałeś wiele ksiązek, a tam raczej stoi..., że nikt nie wie jak terapia działa ;)) metody śmody, ja ich nie zauważyłam. Działa drugi mądry i życzliwy człowiek. O ile jest mądry i życzliwy.

            Ja rozumiem, że chcesz się poskarżyć (na los?). Sams nie lubi uskarżających się. Sams zakłada, że na terapie idą ludzie już świadomi co się dzieje, już ukształtowani, już aktywni w świecie, już samosterowni..., no, zdrowi po prostu. Aby sobie tylko cośtam polepszyć. :) Nie przejmuj się.

            Inna sprawa, że Sams ostrzega, byś teraz nie utknął w tej skardze, użalaniu się. To była jakaś nauczka. Choćby taka - że nie każda miła i piękna Pani w koralach - wie co robi, i nie trzeba dać się uwodzić ;)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 17:22:16               Odpowiedz

            Dla mnie to było wygodne....no ale tak jak na tym wypisie. Mam tam napisane że pomimo lęku się z nim konfrontuję itd....i ja bym to robił co według nauki jest konieczne do poradzenia sobie z danym problemem.

            Dla mnie było wygodne uważać, że terapia w ambulatoryjnych warunkach coś mi da, ale rolą terapeuty jest użyć swojej wiedzy żeby mi pomagać, a nie robić terapię dla samej terapii. Czy schizofrenikowi też kazali by się koncentrować na wytworach włąsnego umysłu i zagłębiać się w siebie? Nie. Zaleca się raczej działanie i kontakt z rzeczywistością.

            Widać po tym wątku ilu jest sekciarzy.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 18:31:17               Odpowiedz

            felka

            Sams zakłada, że na terapie idą ludzie już świadomi co się dzieje, już ukształtowani, już aktywni w świecie, już samosterowni...,

            Nie wiem czy się zezłościć czy ci podziękować. Co ja zakładam to ja wiem i sama piszę :).

            Byłam w podobnej sytuacji jak Twardowski i tez się W. skarzyłam i "ostrzegałam". Z perspektywy wiem- czego T. jeszcze nie wie- że to naprawde nie miało sensu. Jak nieudana terapia niesie tyle złości i żalu jak u T to nie o żadną teraspię chodzi. Takie jest moje zdanie. Tę energię złożoną w temacie "terapeutka zrobiła mi kuku" można wykorzystać- jeśli jest się mądrym. I do tego namawiam, do przekierowania tematu na swój, z korzyścią dla siebie.

            Tłumaczę na wszelki wypadek gdybyś była mądrzejsza i chciała mi powiedzieć, co chcę powiedzieć.;)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 17:48:10               Odpowiedz

            Kurczę niesamowite.Twardowski powiedz prawdę.Czy pisząc o tym podnieceniu seksualnym (pytanie terapeutki) byłeś spięty?To ważny objaw.Może wiele wyjaśnić w Twoim przypadku.Mocno spięty byłeś/jesteś?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-24, 19:25:20               Odpowiedz

            Szkoda,że nie chcesz powiedzieć.No,cóż.Moja przegrana.Z drugiej strony Twardowski historycznie jest....)).



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 16:20:37               Odpowiedz

            Z resztą. Mi nie chodzi tylko o to, że terapeuta to i tamto i wszystko terapeuta. Mi chodzi o to, że można być w tym procesie i być bezsilnym a terapeuta ci nie pomoże. To może iść ku gorszemu, ale i tak nie będzie rakcji....tak było w moim przypadku. Ja też ponoszę za to odpowiedzialność. Ja nie powinienem rezygnować z życia itd...ale to zrobiłem, ale też pod okiem terapeuty.

            Teraz dopiero czytam, że w terapii bardzo ważne jest działanie. Nawet bardzo ciężko zaburzonych ludzi stara sie aktywizować. To ja jej oświadczam że coraz bardziej się osuwam w świat fantazji i coraz mniej mam motywacji do działania i mówię szczegółowo że wiąże się to z moim podjesciem to terapii i może coś jest źle. Może zmienić terapię, może to może tamto....a ona nic, więc ja uważałem że to ok. Niech tak będzie pewnie tak ma być....Ona powinna reagować, powinno coś się zmieniać.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-24, 16:29:50               Odpowiedz

            "Ona powinna reagować, powinno coś się zmieniać."

            ona to, ona tamto. Rozumiem, że terapia jest ciągle obsadzana energią, bo była głęboko poruszająca a złość jest do kogoś innego. Ale litości. Jak chcesz coś zmieniać to zrób to dziś. Idź pannę w knajpie poderwać. Wyjdź na spacer głowę przewietrzyć. Wstań i idź. Ale zaraz napiszesz że nie możesz bo t. ci krzywdę zrobili. Ja odpowiem że nie, że nie terapeuci a ty sam nie przepracowałeś jeszcze tego co masz przepracować.
            Spięty- to byłeś ty.
            T. nie dokonują cudów. Nawet nie ty dokonujesz ale twoja nieświadomość, twoja psyche - w takim tempie jak chce. Dlatego Freuda nienawidzisz- bo pokazuje ci (i Lacan, i Hillman i Horney i inni) to czarno-na białym, że nie masz kontroli.
            Daj sobie czas i wybacz sobie.
            Naprawdę, nie masz nad nikim, nawet sobą, kontroli.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 17:18:31               Odpowiedz

            lol...jak napisałem, że Freud fałszował swoje wyniki badań to go nienawidzę? Jak czytałem jego listy, w których neurotyków nazywał hołotą to też go nienawidzę? Jak operował ludziom nosy to też go nienawidzę? Jak mówił że anoreksja to nieuświadomione pragnienie picia spermy ojca to też go nie nawidzę?

            Nie jesteś w stanie się konfrotnoewać z rzeczywistością to tego nie rób i daj mi spokój. Przestań udowadniać jakieś nieświadomości.....terapia może być nieudana. Terapeyuta może być niekompetentny iotd...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-24, 23:19:57               Odpowiedz

            Dziwnie to forum zorganizowane, więc napisze tutaj. Ktoś tam pisze, że jestem Stalkerem itd...Więc napiszę tylko, że lęki się wzmogły i jest to wynikiem izolacji. Im większa izolacja, tym większy lęk, tym więcej analizy=izolacji itd...Nie chce mi się tego jeszcze raz pisać, bo poważnych i rozsądnych postów to jest tutaj 10%.

            Wyjaśnię wam bazując na szerszym kontekście. Mój problem jest we mnie. Moje zaburzenia bazują na nieakceptacji samego siebie. Są symbole, które obrazują tragedię i trud takigo zmagania. Jest to diabeł, jest to hydra itd...itp...Diabeł jest w opowieściach "sprytniejszy" od ciebie i przestroga jest tak żeby nie podejmować z nim gry, bo cię oszuka. Stąd mój nick, Pan Twardowski.

            Walka z hydrą ma taką samą charakterystykę. Im jesteś szybszy, bardziej zdeterminowany, silniejszy itd...tym twoje zło zdobywa większą nad tobą przewagę. Takich symboli jest pełno. Kiedyś oglądałem film i tam był potwór, który przyszedł z innego świata i zjadał prąd, żywił się energią. Przyjechało wojsko i zaczęło strzelać i im więcej strzelali, tym większy potwór się robił. Cień z opowieści z ziemiomorza itd...Takich symboli jest pełno.

            Jeśli się wycofasz i zaczniesz niszczyć wewnętrznego wroga to przegrasz. Ja myślałem że się rozwijam, że się terapeutyzuję itd...i tak było, tylko że w mojej głowie. to była iluzja i nie ma sensu pisać o jej charakterze, ale napiszę że ludzki umysł potrafi budować niewiarygodnie sprytne i potężne systemy.

            To jest historia mojej terapii. Walka z samym sobą i wewnętrznym wrogiem pod przykrywką terapii. Czy się to komuś podoba czy nie, robiłem to pod okiem terapeutów i proces był skazany na niepowodzenie.

            Ja chciałem wejść z głowy do serca, przez dziurę wykopaną przez szyję, bo wszędzie pisało że na tym to polega. Na siedzeniu i rozmowie i intelektualmnie abstrakcyjnym akcie, podczas którego wszystko się we mnie zmieni. Terapię wykorzystałem do zdobywania kontroli nad właśnym wnętrzem.

            To co osiągnąłem to katastrofalna porażka. To tak jakby mieć 10 ton węgla do przerzucenia. Ktoś ci obiecał, że jak to zrobisz to problemy znikną. Co więc robisz? Zaczynasz machać. Świat nie istnieje, nic się nie liczy. Liczy się tylko węgiel i łopata. Świat postrzegasz kątem oka i on pędzi do przodu, ale ciebie nie obchodzi, bo ty musisz przerzucić węgiel. Przepracować problem jak to ładnie na terapii gadają....ale zaczynają cię dopadać wątpliwości, góra nie maleje...w końcu opadasz z sił i odchodzisz na pare metrów, łapiesz perspektywę i okazuje się, że tam nie ma 5 ton. Nie ma 7, czy 3 ton. Jest tam już 20 ton.

            Jest to wiedza znana psychologom klinicznym. Jeśli nie walczysz o siebie, tylko z problemem to słąbniesz ty i stosunkowo problem nabiera wielkości. To jest to co ja zrobiłem pod okiem terapeutów. Ja to zrobiłem sobie. Ja jestem za to odpowiedzialny, ale chodzi o to, że byłem gotowy też na inne kierunki. Tym bardziej że ów opisany był nieskuteczny od początku.

            Z miejsca w które można się zapędzić można się już nie wygrzebać. To jest jak królicza nora. Powiedzieli ci, żeby iść przed siebie więc to robisz. Jest coraz ciemniej i ciaśniej. Co robisz? Idziesz głębiej. Coraz ciemniej i cisśniej. Co robisz? Idziesz głębiej itd....tak cię prowadzi terapia, bo takie są jej założenia. Masz siedzieć i myśleć, zastanawiać się, analizować itd...Terapia była nieudana i ja ponisłem druzgocącą porażkę próbując zniszczyć coś w sobie i zdobyć nad wszystkim co się da kontrolę.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 00:12:23               Odpowiedz

            Jest to wiedza znana psychologom klinicznym. Jeśli nie walczysz o siebie, tylko z problemem to słąbniesz ty i stosunkowo problem nabiera wielkości. To jest to co ja zrobiłem pod okiem terapeutów. Ja to zrobiłem sobie. Ja jestem za to odpowiedzialny, ale chodzi o to, że byłem gotowy też na inne kierunki. Tym bardziej że ów opisany był nieskuteczny od początku.

            Alez Ty dalej walczysz tylko z problemem, a nie walczysz o siebie.

            Od dawna mowi sie, ze jak nie dasz problemowi zrec to sam zdechnie ;)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 09:34:59               Odpowiedz

            myślę, że dalej nie rozumiesz o co chodzi ale to zrozumiałe.

            czy słyszałeś o lekarzach którzy popełniają błędy ? słyszałeś o nieudanych operacjach ? pewnie tak. Tak samo słyszałeś pewnie o panu zdzisiu który jest murarzem i spartaczył robotę ? tych wszystkich ludzi coś łączy...są ludźmi. Nie wiem kto Ci wmówił, że człowiek będący psychoterapeutą będzie akurat nieomylny, owa pani psychoterapeutka ewidentnie się myliła, jej błędem tutaj jest, że nie powiedziała Ci o tym żebyś znalazł sobie innego bardziej doświadczonego terapeutę tylko brnęła w to dalej chwytając się wszystkich sztuczek które jej przyszły do głowy (to o podniecenie było jedną z nich). Pani psychoterapeutka ewidentnie nie radziła sobie ze swoim życiem...więc jak mogła poradzić sobie z Twoim ?


            no i gdzie tu problem z tym przerzucaniem węgla ? kiedyś 2 tony w wiaderkach nosiłem, bo była potrzeba i co z tego ? takie jest życie albo walczysz i robisz coś co trzeba zrobić albo się poddajesz.


            mówisz o swoich lękach oraz tym, że Ci się nasiliły...wiesz jakiej metody jestem wyznawcą ? jeżeli ktoś ma lęk wysokości to wysłać go na kurs wspinaczki, straszne prawda ? wyobraź sobie każdą przerażoną osobę która tak jak Ty psioczy, że on jest chyba nie normalny przecież mam lęk wysokości !!!
            a wyobraź sobie też drugą osobę która z paraliżującym lękiem łapie powolutku te kamienie od ścianki wspinaczkowej, z czasem udaje jej się wejść na wysokość jednego metra i z czasem lęk jakby się osłabiał (motywująca muzyka w tle)

            to są dwa różne podejścia, dwie różne osoby...jedna będzie w stanie zwalczyć swój lęk daną metodą inna się podda i zostanie jej albo obwinianie siebie albo terapeutę, jednak faktem nie do zaprzeczenia będzie, że dalej będzie tkwiła w swoich lękach obwiniając kogokolwiek.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 10:13:40               Odpowiedz

            Tak. Teraz tak na to patrzę. Tylko że jeśli ktoś nie radzi sobie ze swoim życiem, to raczej nie poradzi też sobie z życiem innych. Ja rozumiem że się stara komuś pomóc itd...ale jak zaczynają się symptomy mówiące, że coś idzie nie tak to tak po prostu jest.

            Nie zgadzam się, że to jest tylko i wyłącznie kwestia jednego terapeuty. Psychodynamiczni bazują na kłamliwych teoriach, który jakiś koleś sobie po prostu wymyślił. do tego wszystkiego rezygnują z odkryć nowoczesnej psychologii, chociażby testów osobowości w oparciu których można już czegoś o człowieku się dowiedzieć. Ja na wypisie mam opis formularza który przed przyjęciem robiłem i tak pisze wyraźnie, że pacjent ma tendencje do ruminowania.

            Węgla zupełnie, zupełnie nie zrozumiałeś. Ja napisałem, że go się nie da przerzucić w taki spsób jaki opisałem i w jaki mi się wydawało że się da. Tak samo jak Hydrze nie da się powolutku obciąć głowy...bo chodzi o to, że odrosną jej dwie. Ten paradoks chciałem unaocznić, ale nie załapałeś.

            Masz rację, że z lękami trzeba się mierzyć. To teraz mi powiedz jak do twojej teorii ma się cała. Calutka psychodynamiczna terapia. Przecież ty piszesz jedno, ale podejście o którym ty piszesz nie ma żadnych szans się zrealizować w psychodynamicznej terapii!!! To właśnie chcę napisać. Problem jest strukturalny. Psychodynamiczna w ogóle tego co ty napisałeś pod uwagę nie bierze. Więc czmu ty mnie o jęczenie oskarżasz skoro przez 3 lata robiłem wszystko inne niż to co mogłoby mi pomóc. Myślisz, że gdyby terapeuta by mi powiedział, gdyby sam był świadom, że wycofanie może zwiększyć lęk to bym się wycofywał? A ja to robiłem, potem się zaczynałem gorzej czuć, mówiłem o tym.....a terapeuta nic. Ponieważ nie ma żadnego klinicznego zaplecza intelektualnego.

            To własnie chce napisać. Do tego dążę. Ta terapia gdybym był na niem 1000 lat nie miała szans mi pomóc. A terapeuta albo tego nie widział, albo siedział zagrzebany dogmatami swojego nurtu. Tak. Z lękami trzeba się mierzyć, więc czemu człowiek który powinien to wiedzieć lepiej niż ktokolwiek inny, nie tylko tego nie mówił i terapii nie proawdził żebym ja to zaczał robić?

            Nie udawajcie, że terapia to tylko "akurat ten terapeuta" akurat to i tamto. teraz dopiero znajduję filmiki byłych terapeutów, którzy mówią że na lek, terapia mówiona nie pomaga....czytam że jak np: masz zaburzenia os. unikającej i taka osobowość nauczy się, że unikanie daje pewną ulgę, to ciężko poten jej pomóc. Czytam, że każdy psycholog powinien przestrzegać przed wycofaniem się pod wpływem lęków itd...itp....No to do jasne ch piszę wyraźnie, że u mnie nikt z tej wiedzy nie korzystał. Tylko się na mnie patrzył, a wy mi piszecie, że to moja wina, że mama to i tamto...nie byłem gotów, potrzebowałem prowadzenia za rączkę itd...Cały ten wątek jest wielką porażką i w moim odczuciu potwierdza fakt że z światem terapii jest coś z gruntu nie tak.

            Podałem do cholery jasnej informacje o TCT czyli terapii dla erytrofobików i ludzi z podobnym kłopotem. Założenia są dokłądnie odwrotne. Dokłądnie odwrotne niż te z psychodynamicznej i co? No i nic. Jak dziś wstanę i pójdę do psychoanalityka, to myślicie że co zrobi? Zrobi psychoanalizę. Jak mu powiem o tym co tu pisze to co zrobi? Sięgnie po tą wiedzę? Będzie go to obchodzić? Nie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 10:32:38               Odpowiedz

            ale gdzie ja powiedziałem, że to tylko kwestia jednego terapeuty ?
            To kwestia ludzi, czytaj przykład co mówiłem o lekarzach oraz o panu zdzisiu który jest murarzem.
            Większość ludzi to partacze, więc czemu się spodziewasz czegoś innego ?
            możesz szukać odpowiednich lekarzy, i wcale mnie nie zdziwi jak 9 następnych też nie będzie się znało na swoim fachu.

            Sam wszakże teraz szukasz potwierdzenia tylko i wyłącznie swoich teorii więc czemu masz żal do tych dynamicznych, że tak jak Ty szukają tylko potwierdzenia swoich teorii ?

            co się tak uparłeś, że oni nie mają racji i Cię to boli że jednak dalej je głoszą ?
            kościół też nie ma racji i dalej ukrywa pedofilie, czy jesteś w stanie coś z tym zrobić ? przykład ten sam.


            nie jestem w stanie nawet pobieżnie wniknąć w kwestie czy dynamiczni mają rację czy tamci nowi co znalazłeś...powiedz mi jakie to ma znaczenie ? za rok możesz być mądrzejszy i uznasz ze ci nie wiedzą nic i znajdziesz następny nurt. Tak to jest świadomość podnosi się wraz z poziomem intelektualnym.
            Sęk w tym, że sam masz dążyć do wiedzy, jak narazie jesteś na początkowym etapie bo się dowiedziałeś, że ci się mylili i co z tego ? poszerzaj wiedzę dalej i ciesz się tym procesem, kto wie może dowiesz się czegoś nowego i ciekawego.
            "To nie cel się liczy a droga"
            jak tylko przestaniesz liczyć na szybki efekt tylko zaczniesz cieszyć się samym procesem to zrozumiesz to.

            załapałem załapałem Twój węglowo hydrowy paradoks spokojnie chłopcze. Problem w tym jest taki, że skoro Ty twierdzisz, że nie da się przenieść tego węgla czy obciąć głowy tej hydrze to myślisz, że masz rację ? mylisz się chłopcze.
            to, że Ty nie umiesz nie znaczy, że nie ma na świecie kogoś kto potrafi. Świat jak długi i szeroki jeszcze Cie zaskoczy.



            wiesz zacytuje na koniec tekst który ostatnio w kolejnym głupim filmie usłyszałem..."i co zrobisz coś z tym czy będziesz tak sobie obc@#^!^ na smutno?"




          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 11:19:54               Odpowiedz

            Przeglądałem strony na temat erytrofobii.
            Na jednej angielskiej pisało, żeby nie podchodzić do terapii tej przypadłości i życia na zasadzie"jak się tego pozbędę to zacznę żyć" bo to w prostej linii prowadzi do pogorszenia standardu życia, a może też utrwalać postawy unikowe.

            Po prostu ja miałem w głowie, że jak idę do specjalisty to on ma jakąś wiedzę. Nie chodzi o wiedzę i książki przeczytane na temat każdego wymyślonego zaburzenia, ale chociażby generalną wiedzę. Tak jak depresja czymś się charakteryzuje i wiadomo co jest dobre, co złe. Tak samo lek, specyficzne lęki itd...Okazuje się, że tak nie jest, a przynajmniej tak nie było w moim przypadku. Może to wina tego że to moje dziwactwo jest dziwne i chyba dość żadkie. No w każdym bądż razie czytam na ten temat i wiedza jaką znajduję jest czymś zupełnie innym niż to co mi zaoferowano. Po proistu to chiałem napisać....a problem jest taki, że to co robiłem wpływa na moje życie do dziś. Po prostu.

            Generalnie o węglu chodziło o to, że jak weźmiesz z hałdy 2 wiaderka to na hałdzie dosypią się 4. Jak weźmiesz 4 łopaty, to na hałdzie dosypie się 8 i ty tego nie dostrzegasz. Taki był przekaz...Chodzi mi oczywiście o specyficzne intelektualne podejście do hałdy. Nie da się wejść głową do swego serca i wszyskiego poukładać, bo wtedy możesz sobie zaszkodzić, zamiast pomóc....i ja tak robiłem.

            I czemu piszesz do mnie chłopcze? Zobacz jak wy się wszyscy wobec mnie zachowujecie. Już pomijam, że jestm cały czas atakowany, że kłamię i na niczym się nie znam.

            Ty piszesz do mnie protekcjonalnie i nazywasz mnie chłopcem.
            Sams to mi już tyle napisała, teraz widzę że dodała narcyza.
            Fatum wprost nazywała mnie po prostu czubkiem itd...
            Jakaś inna osoba chciała mnie dotknąć(nie wiem czmu) i pisała, żeby nie wchodził w związki bo tylko ludziom krzywdę zrobię.

            To jesteście wy, obrońcy terapii, jak rozumiem ludzie którym terapia już pomogła.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 11:24:39               Odpowiedz



            gdzie ja napisałem, że jestem obrońcą terapii ?

            czemu mówisz wy ? ja mogę odpowiadać tylko za swoje słowa, nie będę brał odpowiedzialności za obcych ludzi z internetu.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 11:26:15               Odpowiedz

            Jak piszę do wszystkich to mam jak napisać? Napisałem "wy" jako całość. Ty oczywiscie tylko piszesz do mnie "chłopcze" to i tak dobrze że nie chłopczyku.

            No to skąd się ten chłopiec wziął?> Co ty chcesz cym przekazać? No na pewno coś chcesz, tylko skąd taka forma i po co?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 11:30:04               Odpowiedz

            no wiec jako, że wykazujesz chociaż odrobinę chęci zrozumienia powiem Ci co miałem na myśli.


            w prawdziwym świecie też tak nazywam ludzi którzy pomimo dorosłej aparycji zachowują się jak dziecko w przedszkolu. "mamo a ja chce loda" ; "mamo a kamil mnie ciągnie za włosy"
            i tłumaczysz tym ludziom coś na spokojnie a oni się tylko ciskają zamiast wysłuchać, nie mają się z tym zgadzać, wystarczy że się zastanowią a później wyciągną wnioski.
            to cechuje dorosłych...tamto cechuje chłopczyków i dziewczynki.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 11:32:16               Odpowiedz

            ok...to jakie zachowanie mnie charaktryzuje jako dziecko? Czego nie zrozumiałem, co robię źle jak małe dziecko? Cały ten wątek jest taki? Mam wziąć się w garść i przestać pisać?
            Mam napisać to wszystko co napisałem, ale zakończyć czymś w stylu "ale już sobie z tym poradziłem i wszystko jest ok"?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 11:34:39               Odpowiedz

            dalej się ciskasz :)


            masz tylko przeczytać, dogłębnie i się zastanowić.
            nikt nie ma prawa Ci mówić, że robisz coś źle. Ktoś może Ci tylko powiedzieć, że jego zdaniem robisz źle...ale czy to znaczy, że ten ktoś ma rację ? widzisz różnicę ?




          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 11:38:50               Odpowiedz

            Widzę. Więc co mam dogłębnie przeczytać? Przyznaję że jak widzę takie posty jak ostatni sams, to nie czytam wcale bo nie widzę sensu.

            Co takiego przegapiłem więc do tej pory? Gdzie jest to sedno?Było coś co w kontekście mojego wątku coś specjalnie będzie dla mnie przydatne?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 11:45:23               Odpowiedz

            wiesz...najchętniej bym powiedział, żebyś przeczytał to moje wszakże to tylko kilka prostych wiadomości...ale nie chcę wyjść na aż tak próżnego.

            myślę, że inni też na pewno kilka trafnych uwag w całym tym ogromie słów zawarli ale nie chce mi się tego czytać więc się nie wypowiem :)

            każdy na pewno poprzez pryzmat projekcji i swoich przeżyć i w tej materii w której sobie poradzili (lub nie) miał jakąś trafną uwagę.


            Ty decydujesz co jest tu sednem :) Ty jesteś kierowcą swojego samochodu zwanego "życie". Ale jeżeli się z czymś nie zapoznasz i nie przeanalizujesz tego będziesz miał mniej opcji do wyboru.
            Sam decydujesz gdzie jedziesz i jak jedziesz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 11:39:09               Odpowiedz

            Już pomijam, że jestm cały czas atakowany, że kłamię i na niczym się nie znam.

            Tak obserwuję sobie ten proces - teraz tworzy się zbiorcze ciało prześladowcze zamiast terapeutki. :)
            Po prostu piszesz atakujące (kogoś, rozmówcę) posty i zakładasz agresywny wątek, sam zarzucasz innym kłamstwo, piszesz, że ktoś "bredzi"- nie dziw się, że jest jakaś reakcja. Jeśli to tak wyglądało w twoich terapiach jak tutaj- to widzę, że bycie terapeutą to ciężki kawałek chleba. I morze cierpliwości...

            Sams to mi już tyle napisała, teraz widzę że dodała narcyza.

            A narcyzm tak mi do głowy przyszedł na tę twoją nieumiejętność spojrzenia z innej perspektywy, brak wyników w terapii przy zaleceniach dalszej, na trzymanie się autorytetów, którzy opromieniają cię swoją ekskluzywną wiedzą, te wieczne żale i oskarżanie innych o swoje własne decyzje, sztywność, potrzebę kontroli... Narcyzi tak mają. Takie skojarzenie tylko, nie denerwuj się.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 11:55:28               Odpowiedz

            To już któryś post z twojej strony. Tyle już rzeczy mi przypisałaś, że już chyba najlepiej o tym nie dyskutować. Mi się nie chce wchodzić w te twoje zabawy w skojarzenia. Coś tam że się popisuję jak przed mamą, wcześniej że mam żal do terapeutki jak do mamy itd...itp...

            Teraz wymyśliłaś jakiś proces tworzenia sobie zbiorczego ciała prześladowczego:)...ale cały czas jakbyś coś wyjaśniała. To jest właśnie typowo analityczny świat, który jest niczym więcej tylko zabawą w skojarzenia. Narcyz też ci się tylko skojarzył w oparciu o coś..

            Ja tylko zacytują ciebie samą w kontekście tego, że terapia może zniszczyć życie. Napisałaś pierwsze słowa w tym wątku tak "Tak, oczywiście że może. Ale żadnej sensacji w tym nie ma...." i jedyne w czym się nie zgadzamy, to to że ty piszesz, że to jest coś o czym terapeuta informuje pacjenta.

            Jednak jak rozumiem przyznajesz że terapia może pogorszyć stan człowieka i jeśli się pozostanie w procesie zbyt długo to może mieć trwały negatywny wpływ na pacjenta? Więc po co te kłótnie? Po co to o mamusie, ten narcyz itd...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 12:07:39               Odpowiedz

            Więc po co te kłótnie? Po co to o mamusie, ten narcyz itd...

            Nie ma "kłótni". Ja sobie obserwuję co kto pisze, obserwuję sobie co się dzieje w moim małpim umyśle, temat mi leży etc. Tak się tylko zastanawiam co się naprawdę dzieje, bo nie wyznaję wiary z płaską Ziemię. Może nietrafnie piszę, może nadużywam obrazów, tak, ale nie jestem zwolenniczką tezy, że człowiek to behawior i że nie ma niczego więcej. No, jakaś psychodynamika jest, więc sobie o niej myślę jak każdy człowiek zdolny do piętrowych teorii umysłu. Bez złości. To wszystko.

            Jeśli pytasz o mój stosunek do ciebie to powiem, że ci współczuję, bo jesteś jak ślepiec w nowym pokoju i obijasz się o sprzęty. Obraz lukassa jako chłopca w przedszkolu też trafny. Przykre. No, ale nie ja odpowiadam za to co masz w głowie. Tylko sobie patrzę.

            ty piszesz, że to jest coś o czym terapeuta informuje pacjenta.

            Informuje o możliwym niepowodzeniu, o spadkach energii, o wzmożonym bólu i trudności. Z pewnością nie o cyt: "zniszczeniu życia" - bo to jest już nieadekwatny dramat w twojej głowie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 12:23:21               Odpowiedz

            No ale jak ja zakładam wątek że "terapia może ci zniszczyć życie" i ty potem piszesz, że to jest jasne i że terapeuci o tym informują, bo tak napisałaś w kontekście mojego wątku, to nie miej potem do mnie pretensji o to, że przeczytałem co napisałaś.

            Teraz uściślasz że chodzi o spadek energii itd..i jak rozumiem że chodzi o kwestie przejściowe. To chyba jasno wynika z mojego wątku, że ja piszę o czymś innym. Więc po co starałaś mi się wmówić, że terapeuci informują o tym co ja pisałem w pierwszym poście? O to kruszyliśmy kopie cały czas.

            Mówię o trwałym negatywnym wpływie na życie i podam może konkretny przykład. Idąc na terapię chciałem coś w sobie zmienić, żeby być bardziej atrakcyjnym wobec dziewczyn. Po prostu ktoś ktoś sie zachowuje jak małe dziecko bez powodu nie robi zbyt dobrego wrażenia. Wstydziłem się tego że się wstydzę, jednak emocjonalnie byłem skłonny do przywiązania.

            Po 2 latach terapii już nie byłem. Mówiłem to, że mam w głowie że "jestem zdominowany przez matkę, mam obraz wycofanego ojca w głowie" itd..i cały czas siedziałem w brudach własnej przesżłości, które to potem mają nuby rzutowac na przyszłość i w nieświadomy sposób ma się realizować to wszystko negatywne czym nasiąknąłem. Taka jest psychologia w ogóle. Koncentruje się na negatywach a jednocześnie tworzy model człowieka.

            Ja po prostu zamiast myśleć jak normalny człowiek, że jest dziewczyna która mi się podoba i będziemy żyć długo i szczęśliwie, czy coś podobnego.....Widziałem już tylko potencjalną pułapkę emocjonalną, w której będę realizował negatywne wzorce. Stworzę ralację która musi się skończyć czyjś złym i negatywnym, upokorzeniem itd...

            Abstrachuję czy to wina mojej głupoty, czy czegokolwiek innego. Czy terapeuty, czy psychologii czy czegokolwiek innego. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma, że w procesie mojej terapii ja się wycofałem jeszcze bardziej i jeszcze bardziej świat stał się wrogi. Jakbym stracił wewnętrzny napęd.

            To są ruminacje. Przecież są one produktem psychologicznym. To jest czysta psychologia i jak psychologia sobie z nimi radzi?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 12:50:22               Odpowiedz

            Inaczej odpowiem. Pod tekstem jest człowiek. To jego głowa tworzy światy. To co/jak piszesz ma związek z twoją głową a nie z terapią, psycho etc, etc.

            Czytam sobie jak ktoś pisze "mama mnie nie kochała", terapeuci są głupi, nikt go nie rozumie, zła terapeutka nie reagowała, lukass nie rozumie a sams się wyżywa. Ten ktoś przeżywa od kliku lat kontakt z terapeutką i innymi psycho i samobiczuje się. Czy to wszystko ma znaczenie? Tak. Czy walenie w psycho jest znaczące? Tak. Jak się to składa? Nie wiem. To wie twoja głowa (nawet nie ty przecież). Ja mam swoje skojarzenia i jakoś to sobie składam w kupę, w jakiś obraz.

            Chcesz gadać o terapiach, skuteczności etc. To temat rzeka to raz. Dwa: przecież nie o tym piszesz. Tak naprawdę piszesz o swojej samotności, bezradności etc. I szukasz kogoś kto się nad tym pochyli (w twoim jezyku, przyzna że psycho są potworami). Ale terapia to tylko przykrywka nad tym, że ktos inny wyrządził ci krzywdę i ją masz w sobie. Ziemia nie jest płaska. Interesuje mnie głowa, która mówi i dlaczego mówi to co mówi. Takie hobby.

            Np.
            Teraz piszesz "Po prostu ktoś ktoś sie zachowuje jak małe dziecko bez powodu nie robi zbyt dobrego wrażenia." Zgadza się. I nadal tutaj podobnie funkcjonujesz, jak dziecko. I przychodzi mi do głowy pytanie- dlaczego? Tylko tyle.

            Ja nie wiem i nie wie tego nikt jak zrobic ten kwantowy skok. Wiem że cię to boli, ale proces zmiany jest poza kontrolą, jest nieświadomy. To się czuje przy kolejnym "aha!". Albo długa jest flauta. Ale nie zmieni się nic jeśli ten proces będziesz świadomie powstrzymywał, przekierowywał na "złych terapeutów", którzy sa tylko figurami zastępczymi w twojej głowie. Może ktoś czegoś nie dopilnował, bo sesje są między ludźmi a ludzie nie są robotami- ale co z tego? Dostałeś tu tyle uwag, że aż głupio mi to powtarzać: skup się na sobie, spróbuj działać nawet wbrew sobie, a nie na walce z systemem. Zadałam ci wiele pytań- chcesz- użyj je, nie chcesz - nie. To twoje życie, ono nadal trwa, skoro tu piszesz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:00:45               Odpowiedz

            To jest typowe skrzywienie terapeutyczne. Wszystko jest w twojej głowie. Wszystko sam robisz. To co w takim razie robi terapeuta, skoro i tak wszystko zależy odemnie? To tak jakbym zaoferował komuś cokolwiek i mu coś obiecał, a potem jak nic z tego nie wyszło to ten ktoś mi mówi" No tak. Sprzedałem ci coś, ale to tylko i wyłącznie twoja wina że się nie udało".

            Czy nie śmierdzi ci to jakąś sektą? Guru ci obiecuje nie wiadomo co, a potem i tak wszystko jest twoją winą. Ok. Niech i tak będzie. Jakie to ma znaczenie? Co to zmienia? Nic.

            Fakty są takie, że mam jedną głowę i zaniosłem ją na terapię, na której byłem ileś lat i po niej jest gorzej. To są fakty. Jeśli chcesz z całych sił bronić terapii pisząc "to i tak jest w twojej głowie" to to rób i ja nawet się z tobą zgodzą. Tylko jeszcze raz zapytam. Jakie to ma znaczenie?

            Jeśli ktoś siedział na studiach w książkach i pracował z ludzmi którzy mają fobię społeczną to pewnie będzie wiedział co jest lepsze a co gorze. Wiadomo, ze problem jest z głowie człowieka, ale jak mu oferuję pomoc to nie mówię mu "podskocz i się pokręć 10 razy w kółko" a jak nie pomogło to twoja wina bo problem jest w twojej głowie. No ok. Tylko w takim razie po co gadałeś że mam skakać i się kręcić? O to mi chodzi.

            Terapia nie tyl;ko nie pomogła, ale zaszkodziła i to jest fakt. FAKT. A to jaka jest tego przyczyna to niech będzie że w 100% moja, ale znowu. Co to zmienia? Nic to nie zmienia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 13:04:15               Odpowiedz

            ja twierdzę akurat że więcej winy jest pani terapeutki, że była zbyt mało doświadczona żeby Ci pomóc oraz zbyt słaba żeby pozwolić Ci odejść.

            i co dalej z tym ?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:09:31               Odpowiedz

            Nic. 10 lat w plecy i jest super. 10 lat wodzenia samego siebie, dawania się robić przez psychoedukatorów itd...czas stracony. O tym piszę.

            Poza tym. To nie jest takie proste. To jest tak jakby mój lęk wykorzystywał wiedzę psychologiczną i mnie blokował.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:11:39               Odpowiedz

            Terapia nie tyl;ko nie pomogła, ale zaszkodziła i to jest fakt. FAKT. A to jaka jest tego przyczyna to niech będzie że w 100% moja, ale znowu. Co to zmienia? Nic to nie zmienia.

            Do kogo to mówisz? Kto jest faktycznym adresatem twojego żalu? Złościsz się na swoją własną bezradność? Bo chciałeś idealny być a nie jesteś? Nigdy nie będziesz.

            Ja nie wiem, czy zaszkodziła. Ja tylko czytam kogoś kto jest pełen żalu, w zaburzony sposób odbiera posty i międli swoją straszną krzywdę kolejny dzień.
            Faktycznie- to, co tu robisz nic nie zmienia, choć może właśnie tak idzie proces.

            I ja też wiem, że żadne gadanie tutaj tego nie zmieni, bo ślepa plamka musi się przesunąć. Teraz nic nie widzisz i ja niestety wiem jak bardzo można nie widzieć. Weź na wstrzymanie i przeczytaj to za rok.





          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 12:20:34               Odpowiedz

            Twardowski,a Ty jesteś czubkiem?Nie jesteś chyba,to nie przejmuj się takim słowem:czubek.Masz problem z przeżuwaniem każdej porażki i trudno Ci będzie siebie polubić.O co chodzi z tym lubieniem samego siebie?Taki przykład.Twardowski nie lubi siebie i nie zgadza się ogólnie z Rzeczywistością w której żyje.Tak długo będzie Twardowski męczył siebie i innych,aż nastąpi totalna cisza.Z takiej ciszy zrodzi się pomysł,że odrzucisz wszystko i zaczniesz myśleć samodzielnie i wtedy będziesz uleczony,bo zdany tylko i wyłącznie na samego siebie.Od tego momentu będziesz sobie sterem,okrętem i morzem.I od tego momentu zaczniesz siebie samego lubić,bo tylko zostaniesz sam ze sobą.Piękna chwila.Nikt nic nam nie nakazuje,nie rządzi nami,nie nazywa nas "czubkiem" i jest super.O wszystkim sami decydujemy i sami jesteśmy odpowiedzialni za siebie samego/samych.Piękna chwila.Aby polubić siebie warto się zdecydować na liczenie na samego siebie i wychowywanie siebie też.Czy jesteś Twardowski gotowy na taką drastyczną zmianę siebie,czy polubienie siebie?,bo mnie już lubisz i ja to wiem.-:^*Miłego dnia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 12:26:49               Odpowiedz

            Nie założyłem tego wątku żeby mielić te terapeutyczne mantry. Pewnie. To co napisałaś ma głęboki abstrakcyjny sens i ma się nijak do realnego procesu terapeutycznego w którym byłem. To jest sedno problemu.


            jak się poczyta takie madrę, fajne, sensowne teksty to człowiek to kupuje. Wchodzi na stronę, ktoś się uśmiecha, obiecuje pomoc, tło jest zielone a niebo niebieskie. Potem się idzie i rzeczywistość, którą tutaj opisuję.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 12:38:49               Odpowiedz

            "Abstrachuję czy to wina mojej głupoty, czy czegokolwiek innego. Czy terapeuty, czy psychologii czy czegokolwiek innego. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma, że w procesie mojej terapii ja się wycofałem jeszcze bardziej i jeszcze bardziej świat stał się wrogi. Jakbym stracił wewnętrzny napęd.
            "

            już rozumiesz przykład który podałem o wspinaczce ?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 12:53:26               Odpowiedz

            Jasne że rozumiem. Tylko że ten przykłąd to ja też mógłbym podać jako przykład podejścia do terapii, który powinien mieć miejsce, bo maz rację. Tak lęki działają i to jest wiedza naukowa. Problem w tym że naukowości w psychodynamice masz 0. Słownie ZERO. Masz tylko POMYSŁY i koncepcje.

            Tak. Rozumiem ten przykład. Więcej powiem. Jak będziesz się bał i odejdziesz od tej skały to tym bardziej będziesz się bał. O tym piszę.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 12:55:18               Odpowiedz

            no i super :)

            skoro teraz już wszystko wiemy, to czas zacząć szukać innych rozwiązań chyba nie ? :)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:06:07               Odpowiedz

            Jasne że tak i ja to robię. Szukam terapii grupowej pod okiem psychologa klinicznego. Tyle.

            Tylko co to zmienia w moim wątku? Ja przed terapią psychoanalityczną byłem u klinicznego, który powiedział że odradza mi taką terapię, bo jestem zbyt zainteresowany swoim wnętrzem. Idealna byłaby dla mnie grupowa. Nie było jednak żadnej, więc poszedłem po prostu do specjalisty, który przecież i tak mi jakoś pomoże. Tak myślałem. A jak nie to z nim pogadam i dojdziemy do rozsądnych wniosków, bo terapeuta pomaga ludziom itd....

            No więc piszę że to są bzdury. Wsiąkłem w proces i on mi zaszkodził, a terapeuta prowadzący proces nie reagował. Więcej. Chciał żebym jeszce w tym został. A jak po paru miesiącach terapii psychodynamicznej mówiłem, że byłem wcześniej u klinicznego i może powinenem iść na jakąś grupową to powiedziała że nie.

            Człowiek nie wie wszystkiego. Nie studiowałem psychologii. W tamtych czasach w necie nie było tyle informacji.

            To co ty piszesz to powinno być podejście nr1. Więc piszę, że terapia może być czymjś innym niż się ludziom wydaje. Może przynieść negatywne skutki i terapeuta może być na nie ślepy z różnych pwodów. Co więcej. Wiele podejść jest ze sobą w konflikcie. Wiele podejść w zasadzie lekceważy badania naukowe.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: lukass   Data: 2018-10-25, 13:10:46               Odpowiedz

            a to spoko...piona !

            bo już myślałem że chcesz żeby ktoś Ci pomógł ;)



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:13:40               Odpowiedz

            Szukam też pracy i staram się myśleć w ten sposób, że po prostu takie rzeczy jak te moje objawy będą się zdarzać i trzeba z tym żyć.

            Zapisałem się na studia inżynierskie itd....



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 13:21:05               Odpowiedz

            Sa tez osoby, ktore nie chca sie "wyleczyc", poniewaz maja
            z tego korzysc. Nie musza nic czynic, latwiej narzekac.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:23:21               Odpowiedz

            Szukam też pracy i staram się myśleć w ten sposób, że po prostu takie rzeczy jak te moje objawy będą się zdarzać i trzeba z tym żyć.

            Gratuluję :) No proszę, może jednak terapia dała jakiś efekt :)? Może też ta nieudana rzekomo sprawiła że ta grupowa coś zmieniła? tego nie wie nikt, ale jednak taką mam myśl.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:23:05               Odpowiedz

            Napisze jeszcze jeden przykład co mi terapia zrobiła w głowę.

            Chciałem sobie kupić model do sklejania. Tak mnie naszło, że sobnię kupię i skleję. Zacząłem więc go wybierać i tak wybierałem, że po 3 dniach pisałem do muzeum starych powozów w jakiejś pipiduwce żeby mi rysunki techniczne przesłali. Miałem już znalezioną formę która zajmuje się cięciem laserowym drewna, miałem firmę która robi elementy fototrawione i chciałem sam sobie tworzyć model.

            Potem moja głowa wybiegał do przodu i myślałem już o założeniu firmy, w której będę modele sprzedawał. Potem zacząłem sprawdzać cegłę, że będę budował modele ceglane. NP koścoły itd...Szukałem składu średniowiecznej cegły, zaprawy murarskiej itd....

            A gdzie zwykłe sklejenie modelu? Straciłem po prostu kontakt z tym uczuciem. Tak to wygląda....

            Terapia byłą takim samym procesem. Tylko że obietkem i modelem była moja osoba. Ciągłe poprawianie, ćiagłe rzeźbienie. ITD...im więcej myślisz, kombinujesz tym bardziej oddalasz się od siebie . To trwałao latami i kliniczny mówił mi, że mam takich umysł, że potrafię dzielić włos na czworo itd....No i terapia mnie zmieniła.

            To co piszę o modelu i ta iluzja, chęć kontroli, chęć osiągnięcia doskonałości to WTNIK takiego samego procesu, który nie trwał jednak 3 dni, tylko ileś lat!! Byłem w nicm trzymany pomimo że mówiłęm że jest gorzej. Moja głowa + informacje to jest jak pętla. Im więcje info, tym więcej do poprawy...im więcej do poprwy tym więcej info itd...itp...Tak się zakończyła psychoanaliza i grzebanie w samym sobie.

            To jest coś czego się boję bo ja tego nie zauważam. Zauważyłem to dopiero jak się przyłapałem, że piszę do muzeum z prośbą o rysunki techniczne, zamiast kupić model i skleić jak normalny człowiek. Jednak ja wpadam w takie coś jak mam podjąć decyzję i jest to jeszcze raz napiszę. WYNIK takiego intelektualizowania na terapii.

            Nie powinienem tego robić. Po prostu. A terapeuta powinien to rozumieć i reagować.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:31:28               Odpowiedz

            "Byłem w nicm trzymany pomimo że mówiłęm że jest gorzej."

            Nieprawda. Sam się w nim trzymałeś. Bo to twój- narcystyczny modus vivendi: tak strasznie zaburzony jestem, że ktoś musi mnie zbawić, bo jak nie zbawi, to będzie ten zły, fuj, fuj.

            "WYNIK takiego intelektualizowania na terapii."

            Niestety nie. Wynik twoich nieprzepracowanych schematów. I wewnetrznego przekonywania które tu uprawiasz cały czas, że jesteś tak ważny i wspaniały, że terapeuci specjalnie zrobili ci krzywdę, nie mówiąc, że masz nie myśleć.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:43:41               Odpowiedz

            Prawda. Jak już zakończyłem ją za 3 razem to dostałem mail, na który miałem pisać co u mnie słychać i jak mi idzie i zostałem poinformowany, że zawsze jest tak dla mnie miejsce i że mogę wrócić.

            Co było dla mnie żenujące, bo po co ja mam to robić skoro mówiłem, że nawet nie udało nam się nawiązać minimum relacji emocjonalne, ale jej to nie obchodziło. Ona o tym słuchac nie chciała i chyba każde z nas zostało w swoim świecie.

            Mówiłem też że jak w toku rozmowy decydowałem się jednak zostac, to czułem u terapeutki ulgę co mnie denerwowało, bo tak się czułem jakby dla niej najważniejsza była terapia i sam proces, w oderwaniu od realiów.

            Nie kłamię, mówię prawdę. Jasne jednak, ze nikt mnie nie przywiązał. Mogłem wyjść, mogłem nie przyjść. Ale faktem jest, że terapeutka odradzała mi kończenie procesu. Ja sam też nie chciałem tracić wielu miesięcy więc dawałem sobie jeszcze sznasę w nadziei że może za miesića się coś zmieni. To był błąd.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:48:25               Odpowiedz

            że nawet nie udało nam się nawiązać minimum relacji emocjonalne,

            A skąd wiesz że jesteś zdolny w ogóle do nawiązania takiej relacji skoro jak twierdzisz jesteś samotny? Może ona nawiązała (bo prosiła o kontrakt- byc może z troski, bo wiedziała żeś beton i że robisz sobie krzywdę. A ty nie nawiązałeś. To ty odrzuciłeś ten kontakt woląc obsmarowywać ją bezkarnie tutaj?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:18:48               Odpowiedz

            Ja przed terapią psychoanalityczną byłem u klinicznego, który powiedział że odradza mi taką terapię, bo jestem zbyt zainteresowany swoim wnętrzem. Idealna byłaby dla mnie grupowa. Nie było jednak żadnej, więc poszedłem po prostu do specjalisty, który przecież i tak mi jakoś pomoże. Tak myślałem

            Aha. Więc jako totalny ignorant zignorowałeś zalecenia specjalisty a teraz masz do wszystkich pretensje?
            Dobre.
            I bezczelne to obsmarywanie terapeutów.

            Więc piszę, że terapia może być czymjś innym niż się ludziom wydaje. Może przynieść negatywne skutki i terapeuta może być na nie ślepy z różnych pwodów. Co więcej. Wiele podejść jest ze sobą w konflikcie. Wiele podejść w zasadzie lekceważy badania naukowe.

            Ojej, to straszne, ludzie są w śmiertelnym niebezpieczeństwie :). Ktoś zbawaia ludzi a nie umie siebie :). Mnie to osobiście zwisa, bo mnie interesuje tylko mój proces w terapii i poza nią i moja terapeutyczna diada. Mój terapeuta cierpliwość ma nieziemską i jestem mu bardzo wdzięczna :). Choćby szlag cię trafił, tak jest. :).



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:32:34               Odpowiedz

            Czy ty czytasz co ty piszesz? OK. Tak. Zachowałem się jak idiota, cymbał itd...no ale to co w takim razie z terapeutą?! Czy ona nie powinna też czegoś wiedzieć? To jak jej to mówił co tu piszę a ona miała to gdzieś to jak to oo niej świadczy?

            Pisze wyraźnie, że nie miałem takiej wiedzy, nie mogłem znaleźć yt6erapii grupowej w moim mieście, więc poszedłem na inną, bo myślałem że może coś mi pomoże. Ja nawet nie wybierałem nurtu i nie wiedziałem w jakim to jest nurcie. Znalazłem zadzwoniłem i poszedłem.

            Czyli spędziłem w terapii ileś lat, w której nie powinienem być. Byłem tam pod okiem terapeuty, a tyy i tak atakujesz tylko mnie. Piszę że w tym wszystykim jestem też ja...ale ty na siłę strasz się bronić samej terapii.

            to trzeba być chyba upośledzonym. To jak napisałem że kliniczny mówił że psychoanalityczna może być zła, a ja tam trafiłem i chciałem wiać po 3 miesiącach...to rozumiem, że to nie swiadczy o tym że coś jest nbie tak z terapią ogólnie i że terapeuta popełnił błędy? Tak?

            Ty zacznij czytać co ty piszesz. O co ci chodzi? Jestem za to odpowiedzialny, no ale jak to świadczy o tym terapeucie który jednak tą terapię robił? Jak to świadczy o całym nurcie, skoro przecież oni nie traktują takiej wiedzy jaką miał ten kliniczny poważnie? To tutaj wszystko jest ok? Jestem tyko ja i moja wina i głupota? Obudz się



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 13:45:24               Odpowiedz

            "To jak napisałem że kliniczny mówił że psychoanalityczna może być zła, a ja tam trafiłem i chciałem wiać po 3 miesiącach...to rozumiem, że to nie swiadczy o tym że coś jest nbie tak z terapią ogólnie i że terapeuta popełnił błędy? Tak?"

            Nie, nie świadczy, rozdmuchujesz bzdurnie proste rzeczy. Może świadczyć o tym, że zignorowałeś polecenia, by poczuć się ważny i kompetentny, a potem "ta zła" terapia cię tak wciągnęła, że nie chciałeś z niej wyjść mimo tego że psycho ostrzegał. Bo dawała ci taką satysfakcję, że nie mogłeś z niej psychicznie wyjść i nadal daje i dlatego ją wałkujesz. To nic nie mówi o jakości terapii tylko o tobie. A teraz idziesz na kolejną z nadzieją na zaistnienie i jednocześnie potępiasz w czambuł wszystkich psycho. Idziesz mimo że niby nie chcesz a zmianę można osiągnąć behawiorem jak twierdzisz, ale idziesz żeby udowodnić sobie że jednak oni są podli, głupi i niekompetentni. Żeby był znowu ktoś, kto weźmie na siebie twoją kolejną rzekomą porażkę w składaniu modeli, studiach i podrywach etc, etc.

            Takie narcystyczne obrony przed rzekomą porażką, niedoskonałością, brakiem perfekcji etc.

            Też tak można na to spojrzeć.

            Dobra. Fajny materiał dostarczasz, ale na razie ja dam spokój,żebyś za dużo nie myślał :). Chyba że coś mi jeszcze przyjdzie do głowy.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 13:54:11               Odpowiedz

            Jest psycholog A i on mówi że psycholog B jest dla mnie zły.

            A ty piszesz, że to nic nie świadczy o terapii. Ty rozumiesz co ty piszesz? Ty masz problemy z wnioskowaniem.

            To napisz mi co świadczy o terapii stwierdzenie że "psychodynamiczna może być dla pana złym wyborem, bo jest pan zbyt skoncentrowany na swojej psychice. Ludzki umysł nie jest stworzony żeby zajmować się samym sobą."

            To napisz mi co to świadczy o tej terapii? Bo ty piszesz że nic, ale już za to wiele o mnie skoro na takoą trafiłem.

            Jaki to ma sens? Przecięz to jest bez sensu



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:09:33               Odpowiedz

            Jaki to ma sens? Przecięz to jest bez sensu

            Tak, to rozpamiętywanie sensu nie ma. :)


            Ty rozumiesz co ty piszesz?

            Tak. Rozumiem,że typ terapii dobiera się do typu osobowościowego pacjenta co nie jest tożsame z " pacjent jest zły" lub jak wolisz "terapia jest zła". Co dla ciebie zrobiono.

            To napisz mi co to świadczy o tej terapii?

            Nic. Świadczy o tym, że wg tego psycho nie jesteś właściwym pacjentem do terapii psychodynamicznej na którą poszedłeś by rozwijać swoje zaburzenia z nie z nimi walczyć. Może też chciałeś udowodnić głupiemu psycho, że jest głupi a ty mądry? Może wolałeś pogadać z symboliczną matką a nie użerać się na terapii grupowej. Nie wiem. Ale na pewno to co piszesz nie jest żadnym dowodem na to, że "terapeuci są źli" a raczej na to w jaki zaburzony sposób działasz, myślisz i usiłujesz niszczyć innych za swoje decyzje i swój wewnętrzny proces. Niestety.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:19:51               Odpowiedz

            Mój wątek brzmi "terapia może zniszczyć ci życie" a nie "wszystkie terapie niszczą wszystkim życie".

            Piszę o sobie i tacy ludzie jak ty, nawet tego nie potrafią przyjąć do wiadomości. Cały czas jest coś o matce, o narcyzach itd....

            Ale dobrze że dochodzimy do wniosków, bo napisałaś że sa terapie nie dla każdego, a co więcej są takie które mogą zaszkodzić. Ja to piszę. Tylko tyle. Nie pwołuję się na meta dane itd...Nie piszę że może nie wyjść, że terapeuta może być średni. Mówię że może być to proces robiący krzywdę.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: mimbla1   Data: 2018-10-25, 14:31:49               Odpowiedz

            "Mówię że może być to proces robiący krzywdę. "

            Co dla pewnej liczby pisujących tu ludzi jest oczywistością. Mawia się, że zła terapia gorsza jest od braku terapii i nie bez powodu się tak mawia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:39:15               Odpowiedz

            ale to jak rozumiem, tych ludzi nie ma w tym wątku, bo tutaj raczej cały czas narracja jest prowadzona w drugą stronę.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:38:10               Odpowiedz

            Ale dobrze że dochodzimy do wniosków, bo napisałaś że sa terapie nie dla każdego, a co więcej są takie które mogą zaszkodzić. Ja to piszę. Tylko tyle. Nie pwołuję się na meta dane itd...Nie piszę że może nie wyjść, że terapeuta może być średni. Mówię że może być to proces robiący krzywdę.

            Ale co z tego wynika? Wyjście na ulicę może skończyć się śmiercią, ciąża może skończyć się śmiercią i każdy kontakt z każdym człowiekiem- krzywdą. Naprawdę musisz ludzkość chronić? Nikt tego nie potrzebuje, twojego wielkościowego urojenia o ochronie. Każdy to wie, nikt nie idzie na terapię jak na bal bo to duży wysiłek, otwarcie się zaufanie, przełamanie, konfrontacja z bólem. Ktoś się boi terapii więc nie pójdzie na nią, kto chce- pójdzie. Każde doświadczenie terapii jest inne i niemożliwe do ocenienia. Ty nie rozumiesz o co w terapii biega, ale są tacy co rozumieją i coś z tego wynoszą. Moim zdaniem tak naprawdę to sam siebie karzesz za ten kawałek nieświadomego co wyszedł i ty (twoje Ja) się go wypierasz. A to kawałek cenny, dopiero inkorporując go w Ja zajdzie zmiana w behawiorze. Ja tak to robię. Ale skoro ci nie służy to nie rób, przecież to twoje życie. Możesz "się kształtować" na siłę pod kulturowe wyobrażenia, ale możesz też żyć mając je gdzieś. Ja wolę to drugie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:45:55               Odpowiedz

            Znowu używasz tej samej techniki. Zrobiłaś to na początku i teraz znowu kłamiesz. nie rób tego.

            Najpierw pisałaś, że terapeuta o tym co ja piszę przecież informuje. Teraz znowu wymyślasz, że wszyscy idąś na terapię wiedząc, że może zaszkodzić. Ja nie pisze, że terapia może się nie udac po prostu. Ja mówię, że ona może być nieskuteczna bo nie może być skuteczna, a terapeuta może tego nie dostrzegać, albo może nie chcieć tego dostrzec.

            Nie wymyślaj tych argumentów "ale po co to piszesz, przecież to wiadomo" . Wszyscy jesteśmy świadomo że jest odwrotnie i ludzie idą na terapie z głową napchaną masą reklam itd...dopiero teraz zaczyna się mówić głośno, że to nie jest tak różowo. Jednak nadal jest tendencja do szufladkowania tak jak ty to robisz. Nieświadomy proces. Podmiot tak chciał itd...nie byłeś gotowy. Ty nawet jak ja tobie piszę, że terapia mi zaszkodziła to albo piszesz, że to nie terapia "tylko nieświadomy proces, coś ytam o mamie" takie odczłowieczanie i traktowanie protekcjonalnie. To są te bzdety...albo piszesz "no ale to wszyscy wiedzą, więc po co to piszesz".

            Zajmujesz się tylko erystyką w tym wątku i wytrącaniem mi argumentów, ale dyskusja cię nie interesuje. Już mnmie zaszufladkowałaś i cały czas patrzesz przez pryzmat nowych szufladek, ale wszystko prowadzi do jednego. Chronić terapię i dyskusja cię nie obchodzi.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:58:59               Odpowiedz

            Chronić terapię i dyskusja cię nie obchodzi.

            Odpowiem szczerze. Jesteś w moim mniemaniu tak zaburzony, tak zamknięty, że dyskusji prowadzić się nie da. Odleciałeś daleko z swoim rozbuchanym żalu, bez kontaktu z rzeczywistością. To co piszę, piszę trochę dla siebie a trochę dla innych czytelników, bo może ktoś będzie info o terapii szukał a ty zamiast wyważonej informacji podsyłasz mu swoją rozpacz i obraz diabła, jaki sobie wymyśliłeś. Myślę też o terapeutach, którzy poddawali ci sensowne rozwiązania a których teraz obsmarowujesz bez sensu, o terapeutce, która ci poświęciła 3 lata, z których skorzystać nie chciałeś. Oni - może nieumiejętnie, może głupio, nie wiem- chcieli ci pomóc.

            Tak, proces nieświadomy sprawia, że rezultat terapii jest nie do przewidzenia. I to jest jasne jak słońce. Ja nie potrzebuję twoich mądrości ani odkryć dziecka, wiem że piszesz nic nie rozumiejąc. Twoje żale skieruj do terapeutów, którzy w twoim mniemaniu cię skrzywdzili. Złóż na nich skargę, skop ich i lubuj się tym, że "górujesz" i "wygrywasz" nad idiotami. Tyle mogę doradzić.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 15:07:39               Odpowiedz

            Byłem na terapii. Fakt. Jest ze mną gorzej. Fakt. Wyrobiłem sobie szereg mechanizmów, który utrudniają mi działanie. Fakt. Napchałem sobie głowę negatywnymi myślami o mnie, rodzinie, świecie. Fakt.

            To znaczy co jest gorzej i o jakie mechanizmy chodzi?
            To jest ciekawe.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 15:56:57               Odpowiedz

            Jest o niebo gorzej.

            1. Myślenie i analiza. Ja się budzę i rozmyślam o sobie, swojej psychice. Analizuję bp myślałem, że ta analiza mnie wyleczy. Ja to robiłem 24/dobę, nie tylko na terapii. Jak byłem pomiędzy sesjami to myślałem, o czym gadac na terapii, przygotowywałem się itd....Jestem poza procesem a zamiast żyć, ja jak się obudzę to w myślach rozmawiam z psychologiem na temat mojego życia, mojej psychiki, mooch problemó....i im bardziej myślę, tym mniej działam.

            2. Jestem całuy czas ekstremalnie samoświadomy. Dostrzegam w zasadzie wszystko. Jak wbiegam po schodach to od razu w myślach dostrzegam, że biegnę swobodnie, może jestem podekscytowany...czy to dobrze czy źle....trochę jak w pkt 1. Cały czas się samoanalizuję i samoobserwuję. To wpływa na moje samopoczucie.

            3. Negatywne myśli o sobie i świecie i zablokowanie się na nich. Jestem niezdolny do realcji z kobietami, bo matka była zimna emocjonalnie. Ojciec był wycofany, więc ja też jestem i będę i to jest wada, której kobiety nie zaakceptują, której muszę się pozbyć. Świat jest pełen depresji, ludzie są z nieszczęlsiwych związkach...

            Generalnie świat postrzegam dużo, dużo bardziej w czarnych barwach.

            4. Najgorsze i najbardziej znienawidzone to blokowanie uczuć. Jakbym blokował je umysłem...sam nie wiem jak to określić. Tak jakby żyło się w świecie w sensie emocjonalnym, a jak żyję w sowim własnym świecie w sensie intelektualnym. Intelektualnym czyli fantazje, marzenia, jakieś wyobrażenie o samym sobie jak już się wylecze itd...
            Czasem jakbym czuł "swobodę" emocjonalną ale mój wytrenowany umsył jakby od razu dopada i przechodzę na tryb "myślowy". Wiecej o sobie myślę niż jestem. Jakbym jedno blokował drugim

            5. Cały czas siebie obserwuję i oceniam. Jak jadę samochodem i np: zacznę śpiewać to od razu wyobrażam sobie, że ktoś mnie obserwuję. Jakbym był aktorem i widzem w swoim własnym przedstawieniu. Nie wiem czy to bardziej samotność czy bardziej kontrola.

            6. Rozrost świata urojeniowego. To jest już armagedon. Tego nie da się opisać. To tak jakbym wymyślił w oparciu o psychologię nowego siebie. Wiadomo. Rozwiniętego, oświeconego, madrego, świadomego, dojrzałego itd....Czytając ksiązki tworzyła się jakaś wizja mie samego w mojej głowie i ja jakbym chciał go przywołać do życia, a samego siebie jakbym zepchnął na tylne siedzenie.

            To ma dużo wspólnego z wizją Boga. Miałem takie odczucia, że Bóg jest w ciele i mnie kocha, ale tak że Bóg jest siłą i kocha wszystkich ludzi i cały świat. To jest skomplikowane i nie chcę tego roztrząsać. Generalnie dusza wobec ciała jest tym czym Bóg wobec świata i to można poczuć. to jest jak dodatkowy zmysł i jest on do wewnątrz i masz kontakt jakby z całym światem. Takie uczucie jakby świat był całością.

            I ja takie coś miałem i miałem to w gdzieś. Ale zacząłem o tym szukać i zacząłem czytac io takich doświadczeniach i zacząłem na siebie patrzeć przez pryzmat tych opisów, że jestem jakiś niezwykły...tak jakby się rozdymać, ale pustką. To jest piekielnie skomplikowany i przebiegły proces. Kończy się tym, że ciężko jest w pewnym sensie odróżnić rzeczywistość od iluzji. Ciężko jest odróżnić samego siebie od wyobrażeń na swój temat i urojeń. Jakby człowiek topił i gubił swoje własne ja w jakichś narcystycznych, próżnych tworach włąsnego umysłu. Jakieś wielkościowe farmazony.

            Po prostu zacząłem się w to zagłębiać i gubić pod wpływem psychologii i informacji. To tak jakby człowiek zadał sobie pytanie. Być nikim z świecie realnym? Czy zostać kimś wielkim w urojonym. Ja stworzyłem sobie swój włsany świat w parciu o te książki na temat rozwoju, na temat tego jaki będziesz modry, oświecony jak już przejdziesz przez ściezkę swoich własnych problemów itd...itp...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 16:14:23               Odpowiedz

            Opisałem głównie mechanizmy intelektualne które sobie wyrobiłem. Ja chciałem się tego pozbyć jużna 2 latach terapii i o tym mówiłem, że chciałem się karać za każdym razem jak zacznę się zagłębiac w świat myśli i analizy...i że chciałem się pukać w głowę. Tak jak są te metody z dumką recepturką to ja chciałem się w głowę pukać itd...bo po prostu w pewnym momencie stałem się wobec tego bezsilny. Cały czas analizowałem i już nieświadomie mój umysł wchodził w taki stan.

            Ale poiza mechanizmami to najgorsze jest pewnego rodzaju wypalenie i jakby zubożenie emocjonalne. Tak jakbym szedł na terapie z dużym lękiem, ale także innymi emocjami a skończyłem ze wszystkim stłumionym i skontrolowanym. Ale straciłem zapał, straciłem chęć aktywności itd...Bo cały czas mam w głowie, że to jest nie tak, że mam zaburzenia lękowe, że to że tamto....

            Idąc na terapię jakbym rezygnował z życia. Tak jak człowiek rezygnuje z aktywności jak ma grypę. Po prostu się kładzie i leczy. Ja podszedłem tak samo. Po co mam wchodzić w relacje jak wiadomo że mam zaburzenia? Lepiej się ich pozbyć i wejść w życie...ale ten moment nigdy nie przyzedł. co więcej. Myślowo jest coraz gorzej, bo tych problemów po prostu przybyło. Im więcej psychologii tym więcej problemów i tym więcej wad i tym gorszy jesteś. No i jestem jakby zablokowany emocjonalnie tym wszystkim co mam w głowie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-25, 16:26:22               Odpowiedz

            Szukaj terapii - pracy z emocjami; przy okazji wrzucisz z siebie i to poczucie krzywdy.

            A zamiast pukania się w głowę i gumek recepturek - są bardziej naukowe metody na pracę z myślami. Zobacz 8tygodniowy trening uwaznosci - książka z płytą ćwiczeń; brzmi może głupio ale jest mądra i jest tam o ruminacjach i depresji



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 16:56:44               Odpowiedz

            feelka nie rozumiem o czym Ty piszesz i w jakim celu?Ten konkretny człowiek nie musi już nic czytać,nic myśleć,on może tylko odseparować się od tego niszczącego go środowiska.Tyle może.W sumie już mu pomogliśmy i wystarczy.Dobrze o tym feelka wiesz.A sams2 ze swoim "naukowym" zacięciem raczej go drażni,niż pomaga.Który intelektualista da sobie wejść na głowę?Żaden.Żaden.I tak to jest.Dotyczy to prawie każdego obszaru Rzeczywistości naturalnej i wirtualnej też.Feelka zostań "niską" intelektualistką,no co Ci to szkodzi.Dasz radę?Super.Super.Brawo.Pa.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: pasjaaa   Data: 2018-10-25, 17:03:15               Odpowiedz

            Twardowski i tak dzielnie się bronisz.

            Taka świadoma po terapiach sams "gwałci" swoją wiedzą/świadomością nie pozostawiając przestrzeni. Dyskredytuje Cię Twardowski chociaż Tobie dyskredytowanie zarzuca. Strach się tu odezwać bo przywiąże delikwenta do płota i "gwałcić" będzie chociaż Tobie przywiązanie do terapii zarzuca. Właściwie wszystko co Do Ciebie skierowała - tak z dystansu powinna wobec siebie przepracować. Totalne zafiksowanie i narzucanie jedynie słusznej swojej racji.

            Felka czytajac wątek dokładnie pojawiło się we mnie uczucie
            zaprzeczania wszystkim stanom/uczuciom/doświadczeniom Twardowskiego, o których pisze.

            To, że PT nadal ma problem do przepracowania nie upoważnia
            do robienia z niego głupka, odwracania kota ogonem bo nawet dobre intencje i najlepsza wiedza podawana w niewłaściwy, nachalny brutalny sposób niweczyć może wszystko.

            Wyczuwalna jest wyraźna wyższość z jaka pisze sams i traktowanie z góry Twardowskiego.

            Ona jak jej jakiś terapeuta zalezie w przyszłości za skórę - zastrzega sobie prawo, że nie będzie jakby co milczeć ale wyraźnie odbiera to prawo Twardowskiemu.

            Mimbla - twój głos jak zwykle pełen zrozumienia, zdrowego rozsądku i przede wszystkim empatycznego spojrzenia.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. pasjaaa...

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 17:20:44               Odpowiedz

            Pasjaaa widać efekty Twojej pracy nad sobą.Mi to pasuje.Jednak chętnie słówko dorzucę,że przed terapią pasjaaa nie chciałaś mojego pobytu na tym Forum.Cieszę się,że zdanie (chyba)zmieniłaś.Droga mimblo1 nie usuwaj tej,ważnej (nie tylko dla mnie) informacji.Proszę.Pozdrawiam.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 17:29:00               Odpowiedz

            No, może macie rację, ja się nie upieram, bo nie mam jak sprawdzić czy sie mylę czy nie. I to przecież nieważne, co ja sobie roję. Ale czytacie tekst pełen zawichrowań, skrzywień rzeczywistości kogoś kto dostał skierowanie na terapię a poszedł na inną, której miał nie podejmować i kogoś kto teraz pastwi się nad niby niezaangażowaną t, która chciała z nim kontakt utrzymać poza sesjami. Ktoś kto to przeżywa dziesięć lat. I nic? Nie macie żadnych myśli, nic was nie zastanawia, nie zastanawiacie się dlaczego tak a nie inaczej? Nic nie przychodzi do głowy? Że jest róznica między faktyczną krzywdą a poczuciem krzywdy a to poczucie nie wynika z tego co było przed chwilą a byc może z tego co było 30 lat temu? No, nie wierzę.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 18:23:55               Odpowiedz

            Samsik nie martw się.Przecież takie tematy jak wina,kara,dobro,zło nie bardzo Ciebie nie interesują.No,nie wierzę,że o tym już zapomniałaś samsik.-:^*)*



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 23:13:35               Odpowiedz

            TwardowkiPan, trudno mi Tobie cokolwiek odpowiedziec. Nazbierales w sobie tyle "paskudztwa". Po co Ci to potrzebne?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-25, 15:44:09               Odpowiedz

            Wkurzyłam się. Uporczywe nie pozwalanie komuś by się poskarżył i pożalił, zamykanie mu ust inwektywami - to czysta przemoc , to co się tu odbywa.
            Zwłaszcza na człowieku który i tak ma za mały kontakt z uczuciami. Zaprzeczanie czyimś uczuciom... to jakaś metoda? Czuje się skrzywdzony to się czuje. Nie umiecie tego przyjąć? Wepchniecie mu jego poczucie krzywdy z powrotem w gardło? taki jest cel?

            Sams, bronisz dość agresywnie terapeutów, których w swoim czasie też agresywnie atakowalaś



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-25, 15:49:38               Odpowiedz

            "terapeutka poświęciła mu 3 lata"... no nie mogę, jaka dobrodziejka. Tylko przyznać jej było ciężko , że nie jest cudotwórcą? niechby i po dwóch latach?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 15:55:06               Odpowiedz

            Sams, bronisz dość agresywnie terapeutów, których w swoim czasie też agresywnie atakowalaś

            Tak. Cieszę się z postępu :). Trochę zmądrzałam i jestem z siebie dumna. Co nie znaczy że jak kiedyś ocenię że terapeuta s.ieprzył sprawę to będę milczeć.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: feelka   Data: 2018-10-25, 16:04:27               Odpowiedz

            No ok, ale chyba wiesz, że w tamtej epoce nikt z "dnia na dzień" nie zmienił ci poglądów. To i autor nie zmieni ich z wczoraj na dzisiaj.

            W ogóle co za kraj, nie wolno być słabym, rozżalonym, zaburzonym, głupim... bo ci jeszcze dokopią. Żart.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 16:11:49               Odpowiedz

            ale chyba wiesz, że w tamtej epoce nikt z "dnia na dzień" nie zmienił ci poglądów. To i autor nie zmieni ich z wczoraj na dzisiaj.

            Ależ oczywiście. Jestem więc Felka żywym dowodem na to, że można spojrzeć inaczej i ze jest to pewien w czasie rozłożony proces.Piszę dla innych i siebie a nie dla autora. Z reszty nie będę się tłumaczyć. Wszystko jest w moich wypowiedziach. Kto mądry ten wie o co biega. :) Głupiemu nie przetłumaczysz nawet jak napiszesz elaborat.
            No, na dziś pa.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 15:59:28               Odpowiedz

            Uporczywe nie pozwalanie komuś by się poskarżył i pożalił,

            Nie zauważyłam, żeby admin mu coś wycinał z wypowiedzi...



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 16:02:32               Odpowiedz

            No i ktoś napisał coś w końcu jak człowiek. Tak. skarżę się, ale nie wiem co w tym takiego niedopuszczalnego. W końcu nie jest to tylko takie wypłuwanie z siebie nie wiadomo czego, ale chyba mam prawo czuć się rozczarowany jeśli coś poszło nie tak.

            A zostałem czubkiem, narcyzem któremu cały czas się wmawia jakieś mechanizmy itd...za wszystko odpowiedzialne są mechanizmy a ja ze swoim żalem mam się po prostu zamknać. To też pokazuje czym i kim jest człowiek w tym psychologicznym sosie. Jego emocje nie mają wielkiego znaczenia



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:00:12               Odpowiedz

            O co ci chodzi?

            O pokazanie, że można stworzyć różne opowieści o tym samym. Że można zmienić narrację. O pokazanie że swojej trzymasz się jak pijany płotu, bez względu czy dochodzą nowe elementy.
            Ja nie mówię o winie i głupocie (to ty to robisz bo to wg ciebie skaza na twoim narcystycznym niepewnym obrazie siebie). Ja mówię o nieświadomym procesie, o tym co mogło się zadziać w głowie. Wina, kara, zło, dobro- to nie moje obszary :).



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:07:03               Odpowiedz

            To jeszcze inaczej. Nie rozmawiamy o mnie. O terapii.

            Kliniczny mówi, że tacy ludzie jak ja nie powinni iść na psychodynamiczną itd...pewnie chodziło mi o to, że mogę się w tym zagubić i zagrzebać. To to o czymś świadczy? Czy o niczym? Że tak powiedział człowiek co kilkadziesiąt lat pracował w szpitalu?

            Jak ja jednak idę na taką terapię i dzieje się gorzej, to to też nic o terapii nie świadczy?

            A jeśli tej terapii wiedza jaką ma kliniczny. Jesli kliniczny coś mówi, potem to się dzieje i realnemu człowiekowi dzieje się realna krzywda. Jeśli ta terapia i terapeuci mają to gdzieś i nie korzystają z wiedzy jaka najwyraźniej jest naukowa i sensowna i jaką ma kliniczny. To też to nie świadczy o tertapii dynamicznej nic? Nic a nic. Tak? To jest twoje zdanie?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 14:14:04               Odpowiedz

            Samsik,ale moim zdaniem Twardowski świetne zadał pytanie.Serio bardzo mądre i logiczne tak uważam.Przemyśl swoją odpowiedź,pomimo,że omijasz jak zarazę ważne obszary Naszej Rzeczywistości takie jak wina,kara,zło,dobro.Oderwanie się od tych istotnych obszarów zubaża naszą psychę.I jesteśmy niepełni!!!!,moim zdaniem.Bądź miła i daj wyważoną odpowiedź.Jesteśmy tego warci.-:^*),chyba.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:16:44               Odpowiedz

            Fatum,

            takie jak wina,kara,zło,dobro

            nie jestem godna :) Ja w obrazach się specjalizuję.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 14:36:01               Odpowiedz

            Rozumiem Ciebie samsik,ale i Ty spróbuj mnie także zrozumieć.Sądzisz,że mi jest łatwo z Tobą pisać?Łatwo nie jest.Ale to robię,bo znam swój cel.I też się w tym specjalizuję.-:^*)^



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:15:46               Odpowiedz

            Napisze jak to było. Znalazłem w necie że mogę mieć nerwicę. Zacząłem szukac informacji, czytałem fora. Rozwiązanie jakie było opisywane było jedno, mam się zająć analizą życia i przeszłosci. analizą relacji emocjonalnych itd...urazów itd...

            Kupowałem już wtedy książki i analizowałem. Jak poszedłem do klinicznego to byłem już zagłębiony w tym i jak on to krytykował to ja go do końca nie rozumiałem. Nie rozumiałem bo wszędzie było coś innego. Czytałem ksiązki ludzi którzy przechodzili takie terapie i to im pomagało itd....Nie zrozumiałem tego co on mówił o umyśle który nie powinen się zajmować samym sobą itd...

            Trafiłem na terapię i to była psychodynamiczna, ale mi się wtedy wydawało że są tylko takie i na niej zostałem. No ale jak było gorzej to wróciłem do słów klinicznego i mówiłem, że może to nie teraia dla mnie i powinienem iść na grupową.

            Tak to wyglądało i zanim zaczniesz mi tłumaczyć ile to złego narobiłem to się zgadzam. Ja podejmowałem decyzje, no ale nie ja to wszystko sobie do łba nakładłem, tylko nakładli to także tacy ludzie jak wy. Wy się w tym pławicie i ja myślałem że dla mnie to też jest rozwiązanie, bo niby czemu miałbym myśleć inaczej.

            Tutaj piszę że to może być zły kierunek i teraz to już wiem. Na własnej skórze tego doświadczyłem.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:27:57               Odpowiedz

            "tłumaczyć ile to złego narobiłem to się zgadzam. Ja podejmowałem decyzje, no ale nie ja to wszystko sobie do łba nakładłem, tylko nakładli to także tacy ludzie jak wy."

            Ale tam. Nie wiem z kim mnie utożsamiasz, bo nie musisz do mnie per "wy". :).

            Teraz ładnie narcystycznie się samo-biczujesz, jesteś tak głupi że aż wspaniały :)). A ja cały czas nie o tym a o procesie nieświadomym, i o tym że on istnieje i o tym, że Ja nie ma wpływu na podmiot, bo podmiot robi co chce- idzie za swoją frajdą, nawet kosztem Ja. :)

            Istnieje być może schemat w którym ciebie nie ma- twojego zdania, ciebie wewnętrz, bo nie jesteś perfekcyjny,więc się wymazujesz (mamusia?). I żeby zaistnieć w cudzych oczach tą perfekcją zacząłeś szperać i grzebać, bo to już było coś, czego mogłeś się złapać, już być w fantazjach kimś, jakoś się określić. Nikt ci nie kazał- to było twoje, twoje pragnienie a ja proponuję żebyś się temu "twojemu" przyjrzał, zrozumiał i pokochał, zamiast walczyć o dobro ludzkości. Ciągle wieszasz się na jakimś autorytecie za lub przeciw.

            Tymczasem jest szara normalność i nikt nie jest perfekcyjny ani wybitny ani idealny.
            Pogodzenie się z tym daje ulgę, naprawdę. Choć tobie akurat może być ciężko z tym faktem.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 14:35:50               Odpowiedz

            hahahahaah...tak. Terapia zrobiła mi krzywdę. Ja nma terapii zrobiłem sobie krzywdę. Ja razem z terapią zrobiłem samemu sobie krzywdę. Ja razem z psychologią, terapeutą zrobiłem sobie krzywdę. Jak zwał tak zwał. mój nięsiadomy proces zrobił mi krzydę...to bez znaczenia. Nie o tym gadamy. Robisz ze mnie narcyza, ale chyba nie zauważasz że ja chcę bardziej o terapii gadać, choć przez pryzmat swojej osoby.

            Byłem na terapii. Fakt. Jest ze mną gorzej. Fakt. Wyrobiłem sobie szereg mechanizmów, który utrudniają mi działanie. Fakt. Napchałem sobie głowę negatywnymi myślami o mnie, rodzinie, świecie. Fakt.

            Faktem jest że terapia i jej proces mi zaszkodził. Trwale. Co było głównym czynnikiem? Odpuśćmy tą kwestię



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 14:44:52               Odpowiedz

            Trwale.

            Nieprawda :). Tego nikt nie wie. Co z twoim rzekomo "logicznym" myśleniem?

            zastanawia mnie upór z jakim próbujesz zdyskredytować wszystkich dookoła za rzekome niepowodzenie. Umocnić się w narzekaniu i samo-niszczeniu. Podtrzymać na siłę narrację o rzekomej krzywdzie jaką ci wyrządzono. Chcesz koniecznie zostać męczennikiem masochistą (skoro na terapię wracasz by znów udowodnić im że są głupi)i ból porażki sprawia ci frajdę. Żal mi ciebie, człowieku w ciemnościach. I tyle. Przyszli terapeuci będą mieli z toba mnóstwo pracy. Pozdrawiam ich serdecznie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 15:32:57               Odpowiedz

            Byłem na terapii. Fakt. Jest ze mną gorzej. Fakt. Wyrobiłem sobie szereg mechanizmów, który utrudniają mi działanie. Fakt. Napchałem sobie głowę negatywnymi myślami o mnie, rodzinie, świecie. Fakt.

            Problem w tym, że nie ma w nich związku przyczynowo- skutkowego. Fakt.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 15:38:40               Odpowiedz

            co masz na myśli? Bo ja wymieniam pewne rzeczy a ty piszesz, że nie ma wnich związków przyczynowo skutkowych. Co masz na myśli?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 15:51:54               Odpowiedz

            Co masz na myśli?

            Oczywistość. To że narracja, w tym układ przyczyna-skutek, jest konstruktem tworzonym przez Ja z zupy danych na podstawie nieświadomych filtrów i schematów. Zresztą to przecież wiesz. Jesteś po 10 letniej terapii, 100 podręcznikach, jesteś dorosły i potrafisz myśleć lepiej niż psycho jak twierdzisz. A ja nie chcę rozmawiać z osobą, która po raz kolejny nazywa mnie kłamcą w ataku urojeń. Chętnie skomentuję coś dla innych, ale tobie już nie ma co gadać, bo wszystko wiesz.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 15:37:56               Odpowiedz

            Głównym czynnikiem naszych niepowodzeń jest nasze skostniałe myślenie lub "za wielkie" myślenie.Kiedy wrednie przekomarzałam się z moim psycho,to zrozumiałam,że tak robię i z innymi osobami.I co?Ja to sama musiałam w samej sobie wykryć,a terapeuta mógł się z tym zgodzić lub nie zgodzić.To i tak żadnego znaczenia w sumie nie ma.Znaczenie ma tylko fakt,czy wgłębiamy się w siebie i rozumiemy siebie itd.I bez psycho mogłam sama sobie pomóc,ale brak wiary w samą siebie wykluczał ten "proces".Później jak zmobilizowałam siebie do pomocy sobie samej,obrazy same się malowały (samsik to wie,o czym piszę-:^*).I wracamy do początku.Tak serio to sami sobie pomagamy i to jest dobra wiadomość.P.S. pozdrawiam przy tej okazji Igunię,bo też o tym fakcie pisała nie tak dawno w jednym z postów.To tyle.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-25, 13:49:17               Odpowiedz

            Człowieku Ty się ciesz,że kiedy miałeś gorszy czas to nie trafiłeś do Sekty.Tacy jak Ty są w istocie bardzo,bardzo narażeni na "zatrzymanie" ich w Sektach (ramach pomocy,bo terapie szkodzą).Ty Twardowski to Bogu podziękuj,że w sumie do żadnej Sekty nie trafiłeś.I chociażby za taki fakt powinieneś siebie samego przytulić i ukochać serdecznie.Nienawidzę Sekt i gdzie tylko mogę,to je szkaluję i szkalować będę.Tyle zła,co Ci ludzie czynią to,aż strach myśleć.Niestety Sekty mają się dobrze i żadne profilaktyczne działania nie są skuteczne.Procentowo nikt nie bada tego zjawiska i jest jak jest.Sami musimy się w sumie bronić.Ciesz się,że jesteś tu,gdzie jesteś.Jednak jeśli miałeś propozycje związane z obszarami sekciarskimi to proszę napisz mi tutaj.Materiał nie zmarnuje się i komuś tam pomóc może.Ok?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 10:30:49               Odpowiedz

            Nic nie zrozmiałeś, lukass :). Cudne. Dla pana narcyza najważniejsze jest to by inni w jego świecie nie rozumieli bo tylko on na swojej samotnej wyspie może pojąć. I żeby to międlić w nieskończoność, że inni są głupi a on jeden mądry. Ta gra właśnie taka tutaj: zainteresujcie się biednym chłopcem :). Popisy przed mamusią.
            Nawet tu o tę rzekomo niekompetentną terapeutkę nie chodzi, która się chyba rzucała pod drzwi, żeby pacjent z terapii nie wyszedł- jakby to był taki wysiłek: wstać i wyjść z gabinetu.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 18:47:20               Odpowiedz

            Wiesz, nie wiem jak Pan Twardowski, ale to nie takie proste jak to opisujesz. Zewsząd mówią ci, że terapia działa, leczy jest silne lobby promujące takie podejście, choć zwykli ludzie np. kasjerki, sprzątaczki, a nawet osoby na wyższych stanowiskach dziwią się, że za kilka godzin rozmowy płaci się taką fortunę i co to niby robi? To tylko manipulacja, rozmowa, stosowanie jakiś technik manipulacyjnych, psychologicznych. Tylko przy tym nie patrzysz na terapeutę jak trenera, tylko przypisujesz mu cechy lekarza, ufasz, że zdobył w tej kwestii wykształcenie, często to da się sprawdzić np. jaką uczelnię skończył. Tylko co z tego ????? Dopiero jak zaczniesz się interesować tym czym w istocie jest nauka, na czym opiera się psychologia i psychiatria. Jak się ma w porównaniu do medycyny i innych nauk ścisłych, nawet do opartej na aksjomatach matematyki zdajesz sobie sprawę w co wdepnąłeś. Czy psychoterapia ma szansę na powodzenie? Oczywiście, ma szansę powodzenia, w dużej ilości statystycznych badań udowodniono, że nurt nie ma tutaj znaczenia, przy czym psychodynamiczna terapia i czysta psychoanaliza może szkodzić przez zbytnie zagłębianie się w przeszłość i nieświadomość. Poza tym udowodniono, że nasz mózg tak pracuje, że nie jesteśmy w stanie odzyskać nieuświadomionych wspomnień, możemy je stłumić, ale nie da się odzyskać zupełnie wypartych wspomnień. Zachowują się one co prawda w naszym ciele migdałowatym i mają wpływ na naszą emocjonalność, ale nie da się z nich z niego "wyjąć". W psychoterapii w Stanach często zachodziła tzw. Inflacja wyobraźni, ludziom nie wmawiano, ale często pewnie poprzez niezamierzoną sugestię np. że nie chcąc zgłębiać jakiegoś tematu ulegają oporowi przeciw terapeucie, "odzyskiwali" oni fałszywe wspomnienia, że byli np. kanibalami, jako dzieci były wykorzystywani seksualnie, byli w sektach itp. potem dostali milionowe odszkodowania, kiedy udowodniono w sądzie, że nic takiego nie miało miejsca, a skutek tej inflacji był taki, że ludzie mierzyli się jeszcze z gorszymi problemami niż przyszli nie mówiąc już o zatargach w rodzinie, oskarżeniach rzucanych na czasem niewinnych bliskich itp. Nawet kiedy coś sobie przypominamy, fakty pozostają takie same, ale przekazujemy je w inny sposób, innym językiem, dlatego, że po tym jak "wyjmiemy" je z hipokampa, gdzie się znajdują, aby je przekazać lub sobie uświadomić muszą przejść przez korę. Jednak wracając do meritum, tak psychoterapia może pomóc, tak jak może pomóc przyjaźń, ciepłe słowo w zimny, beznadziejny dzień drugiego człowieka, ale może też zaprowadzić na manowce i sprawić, że popadniesz w długi, a kiedy zaczniesz się zastanawiać co się właściwie stało uświadomisz sobie, że ktoś trochę ci pomógł popaść w te długi, więcej pomógł ci podjąć wiele decyzji, których sam byś nie podjął, a które miały znaczenie. Oczywiście, że każda manipulacja jest pożądana, aby skłonić anorektyczkę do jedzenia, czy schizofrenika do uświadomienie sobie, że jego perspektywa świata różni się od rzeczywistości większości ludzi, a może nawet w cięższych przypadkach skłonić do brania leków, kogoś kto używa przemocy do opanowania się i namówienia do skorzystania z innych sposobów do radzenia sobie z frustracją, ale czasem ta manipulacja wymyka się spod kontroli, przerzuca się na inne sfery życia i nawet sam terapeuta się zagalopuje i tego nie widzi. Ważnym jest, aby ludzi informować, że takie rzeczy mają miejsce i nie jest to bynajmniej krzyk antyszczepionkowca jak gdzieś zarzuca się Witkowskiemu, bo ni jak się mają te sytuacje do empirycznie sprawdzonego faktu, że pewnie w ponad 99,9 % podanie w małej ilości wirusa inicjuje wytwarzanie przez organizm określonych przeciwciał, które w przypadku większego ataku będą miały zdolność do masowego namnażania się i zduszenia możliwości infekcji w zarodku. Dlatego usilnie namawiam do leczenia różnych zaburzeń w terapii terminowej najlepiej w ośrodku, bo ile tam można doświadczyć manipulacji? Jak one mogą się przełożyć na życie zawodowe i znajomych ? Minimalizujemy w ten sposób ryzyko.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: AnetusGravolens   Data: 2018-12-01, 14:45:53               Odpowiedz

            Witaj!

            A ten blog to przypadkiem nieistniejący już psycho-kit.pl?



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Twardek   Data: 2018-12-01, 16:41:51               Odpowiedz

            Chodzi ci o blog Pana Twardowskiego? Bo jeśli tak to napiszę, ze miałem po prostu zamiar pisać to wszystko na blogu...miałem w planach dużo, dużo więcej i bardziej szczegółowo do opisania, ale straciłęm zapał. Napisać to jedno ale bloga stawiałem chyba 3 dni...a do tego pisanie tych wszystkich historii. Człowiek ma nadzieję też że ktoś to przeczyta...ale pewności nie ma. Zapłaciłem, Blog postawiłem ale nic tam nie będzie. Ludzie mają to w gdzieś i pisze to bez zarzutu. Jest pełno treści w sieci, ja nie mam zapału.

            A czemu psycho kit? Tam nic nie ma



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. Twardek

            Autor: karolink   Data: 2018-12-06, 02:17:50               Odpowiedz

            W psychokicie kiedyś było całkiem sporo o sceptycyźmie wobec psychoterapii, ale psychokit chyba się wycofał z forsowania tematu, nie mogę nawet odnaleźć starych wątków, z którymi zresztą toczyłam polemikę wówczas broniąc psychoterapii np. zarzuty o psychobiznes. Nie wiedziałam, że kilka lat później sama się przekonam, że te zarzuty to żaden kit.



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 18:02:34               Odpowiedz

          Dokładnie jestem po 12 latach terapii. Po nieudanej terapii skorzystałam z kilku innych, aby mieć porównanie nikt nic nie mówi. Rzadko zdarza się, że ktoś ma na tyle przyzwoitości, aby opowiedzieć trochę o procesie terapii, jakie można mieć oczekiwania, na jakich zasadach ona będzie działać. Trzeba być nieźle przygotowanym, aby uchronić siebie przed wdepnięcie w gó... no i wypytać w jakim terapia jest nurcie, jak jest przewidywany czas trwania, kiedy można spodziewać się pierwszych rezultatów, co zrobić, kiedy może być pierwszy punkt podsumowujący. Przede wszystkim ta godzina sowicie opłacona to troszkę za mało na zapoznanie się z psychoterapią.Niepokoję się w tym względzie szczególnie o osoby naprawdę chore, z jakimiś przypadłościami, które uniemożliwiają im zapoznanie się poprzez książki czy internet ze specyfiką psychoterapii. Generalnie to biznes nastawiony na zysk, gdyby było inaczej istniałaby konkurencja, a tak jest silne lobby, które sprawia, ze generalnie nie schodzi się poniżej jakieś ceny. Psychoterapia z nfz jest zazwyczaj nieporównywalna do tej prywatnej, jest to zazwyczaj, choć nie zawsze kompletne zlewanie pacjenta, jego poniżanie, a w mniejszych miastach,gdzie nie ma żadnych narzędzi kontroli i rozgłos jest niewielki z 30 min oferowanej psychoterapii, często psychoterapeuci skracają ją do 10 min.



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: feelka   Data: 2018-10-25, 18:42:14               Odpowiedz

      Przeczytaj PT tę książkę o uwaznosci. Podczytuje tu twój końcowy jakiś post o wchodzeniu po schodach... i że masz wtedy taką " samoświadomość", czy świadomość czynności... A na dowód podajesz szereg ocen, osądów zjawiska.
      Świadomość jako uwazność - to jest rejestracja rzeczywistości nawet bez jej NAZYWANIA, a co dopiero określania oceniania etykietowania. Bez umysłu właśnie.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 20:41:44               Odpowiedz

        OK..to się w sumie zgadza z tą terapią dla erytrofobii, która nazywa się na nasze trening koncentracji na zadaniu.



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: Bethor   Data: 2018-10-25, 22:14:10               Odpowiedz

      Absolutnie się z tobą zgadzam TwardowskiPan.
      Obecna psychiatria i psychologia, to raczkujące nauki, powiedziałbym wręcz, że zagubione. Tkwią w głębokim średniowieczu, więcej szkodzą niż pomagają. Dlaczego tak jest? Nad tym można długo by dywagować. Osobiście nie znam i nie słyszałem o osobie, której pomógłby psychiatra albo psycholog. Sam zresztą miałem same nie miłe doświadczenia.

      Poza tym chciałbym zauważyć, że masz dobry zmysł analityczny. Z tego co piszesz, sam najlepiej znasz i dobrze rozumiesz swoją sytuacje. Może warto uwierz w to, że to ty jesteś dla siebie najlepszym terapeutą, przyjacielem który wyciągnie cię z tego "błędnego koła". Z swym doświadczeniem, na pewno pomógłbyś osobą z podobnymi problemami, lepiej niż jakikolwiek lekarz. Wykorzystaj to, daj innym co sam potrzebujesz. Bo co dajesz, to otrzymujesz. Uczymy tego, co sami chcemy się nauczyć.
      Mam nadzieje, że znajdziesz spokój, na który zasłużyłeś.
      Pozdrawiam i powodzenia



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-25, 22:24:50               Odpowiedz

        Odpowiedzialna za to jest tak zwana iluzja kontroli. Umysł jest po to żeby porządkować rzeczywistość. Umysłowi się wydaje, że jak zdobędzie na jakiś temat wiedzę, to ma nad tym kontrolę. Najlepszym przykładem jest przekonanie, że jak ktoś ci powie, że coś robisz i to przypomina relaje z matką to wpłynie na twoje życie i się zmienisz.

        Medycyna do momentu wynalezienia penicyliny zabiła więcej osób niż uratowała. A jednak przetrwała. Dobrym przykładem jest też lobotomia. Swego czasu jak ktoś ją krytykował, to był idiotą. Jakoś tak się stało, że jak odkryto leki psychotropowe to nagle lobotomię już można było krytykować. Została wynaleziona lepsza metoda kontroli.

        Tak samo jest z terapią. Ludzie chcą wierzyć, że jest jakaś metoda kontroli pewnych rzeczy, stanów itd...Kolektywnie chcą wierzyć, że jest ktoś kto wie jak załatwić pewne rzeczy, kto ma jakąś tajemną wiedzę itd....Tak samo ja myślałem.

        To wszystko są ułudy. To dotyczy nie tylko terapii. Najlepsze jest to, że Amisze, którzy odrzucają nowoczesność są zdrowsi niż "cywilizowani " Amerykanie. To dotyczy chorób przewlekłych, nowotworów itd...Dotyczy to także depresji. U Amiszy depresji nie ma....a mimo to medycyna i nauka się rozwijają i wszyscy się z tego cieszymy i jesteśmy pewni, że będzie coraz lepiej.

        Wystarczyło że jakiś koleś sobie usiadł i wymyslił, że jest kompleks Edypa, że wszystkim rządzi nieświadomość itd...i wszyscy to kupili bo obiecywał kontrolę. Sam sfałszował wyniki swoich badań i wszyscy myśleli że tą kontrolę osiągniemy. Taki głupi jest po prostu człowiek zachodu.



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: Bethor   Data: 2018-10-25, 22:49:25               Odpowiedz

          Dobrze wnioskujesz TwardowskiPan, ale nie zafiksuj się w swym myśleniu. Mam na myśli, że zawsze to jest tylko jedna strona medalu.
          Moim mottem jest: Nic nie jest pewne. To jest tak na prawdę, jedyna pewna sprawa w wszechświecie. Czy to w wymiarze humanistycznych rozważań, czy nawet ścisłych naukach.
          Gdy to się zrozumie i poczuje, znika napięcie. Bo właśnie znika to fałszywe poczucie "kontroli", nie ma po co kontrolować i nie ma czego kontrolować, bo wszystko jest zmienne, i nic nie jest jednoznaczne. A co najważniejsze, nic nie jest pewne.
          Jeśli tak, to wszelkie dywagacje tracą cel, zatem co ma sens?
          Jedynie twój wybór. Nie pozostawaj proszę zbyt długo w tej historii "terapia zniszczyła mi życie", ani w jakiekolwiek innej.
          Skup się na tym, co wybierasz teraz dla siebie, nie w przyszłości, ale w teraz. Wykorzystaj wiedzę i umiejętności, które już masz. Jesteś mądrzejszy o doświadczenie, a tylko ono się liczy. To na pewno słyszałeś nie raz,
          jest tylko tu i teraz.
          Podkreślam to, bo wiem, jak to jest zagłębiać się w swoich analizach, negatywnych opisach rzeczywistości. Przez to wszystko, omija nas, to co tu i teraz, czyli te proste sprawy. Bo to one są rzeczywistością...
          Ja dziś na przykład odkryłem, że jaśmin, zaowocował, nie zauważałem tego przez tyle tygodni :D



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 11:07:18               Odpowiedz

            Bethor nie odkryłbyś tego,że jaśmin zaowocował,gdybyś siebie nie lubił.Twardowski siebie nie lubi i paplanie o jaśminie go raczej drażni.-:*)Takie osoby jak Twardowski czują się dobrze,gdy są wysłuchane i tylko tego potrzebują.I taaaakie osoby są też potrzebne,bo od nich i na nich uczymy się.To jest wartość.Podziękujmy Twardowskiemu za ten wątek i wróćmy do zdrowia.-:^*)



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: Adamos325   Data: 2018-10-25, 23:30:17               Odpowiedz

          Jak tu Was tak czytam, ten wątek - to sam zaczynam się zastanawiać czy mi terapia nie zaszkodziła... - bo... teraz za dużo wiem, o sobie, metodach, mam wyższą świadomość - a to już może być problem..., bo inni ludzie nie mają takich doświadczeń, takiej analizy, wnikania tam gdzie wcale to może jest niepotrzebne, nieadekwatne. Inni podchodzą na luzie i idą dalej - ale nie, może też przez to jaki jestem, moje życie jest bogatsze? Tylko czy chcę?

          Terapia pomaga tym, którzy sami sobie chcą pomóc! Szukają, patrzą, świadomie - jakie są efekty, a nie idą bezwiednie... Ja będąc sam na sam z terapeutą - wiedziałem które jego metody mi bardziej pomagają... - i mu to sugerowałem, a po jakimś czasie terapeutą już sam widział, co mi pomaga, chcą mi pomóc - wprowadzał moje wskazówki, sugestie. Psychoterapia nie jest bierna, no może na początku - ale jest aktywna, razem z terapeutą, pacjent nawet więcej robi niż terapeutą. No, tylko mała dygresja - ja zacząłem terapię w wieku 45 lat, i trochę teorii już liznołem, szukałem bardziej praktyki - choć to potem się połączyło - jak pacjent ma 20 lat, idąc na terapię i pustkę psychologiczną w głowie - to może to być trochę inaczej... Tu nie mam porównania - wtedy rzeczywiście, może psychoterapeuta może, musi bardziej kierować pacjentem? - a pacjent się poddaje sugestiom... Ale też pewnie nic się nie rodzi bez bólu? - wybierając tę drogę, chcąc sobie pomóc - narażamy się na pewne ryzyko... Jak wszędzie, też np. w chirurgii - niektóre operacje mogą nie do końca się udać :(



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 08:26:32               Odpowiedz

            To jest problem terapii, czyli stan określany "smutny wiedzący" i to jest coś na poaziomie filozoficznym i dużo głębszym. Chodzi o to, że umysł może zabijać życie. Pisał o tym webber w kontekście społecznym pisząc o "żelaznej klatce racjonalizmu" piszą o tym teologowie, którzy piszą że żeby wierzyć czasem muszą się wycofać intelektualnie ze swoich rozważań.itd....Tego terapia psychodynamiczna w ogóle nie bierze pod uwagę.

            Jak ludzie jeżdżą leczyć depresje do tych azjatyckich Mnichów to oni zalecają mniej myślenia. Mniej. Są też terapeuci którzy mówią, że człowiek powinen się kierować w życiu entuzjazmem, marzeniami a nie wiedzą.

            itd...itp...To są kwestie czysto ludzkie. Zwykłe ludzkie z którymi ludzie borykali się od zawsze. Psychodynamiczna zupełnie tego nie widzi. Czemu? Odpowiedz jest prosta i trochę straszna.

            Freud miał ludzi w dupie. On w listach pisał o neurotykach jak o hołocie, która ma obowiązek do niego łazić i MU poświęcać czas, żeby on mógł tworzyć swoje teorie. Tak jak żaba ma obowiązek dać się pokroić. On nie był pchany współczuciem i td...tylko swoją wielkością, więc dobro ludzi nie było u niego na pierwzym miejscu i stworzył taki nurt, w którym dobro ludzi siłą rzeczy nie jest na pierwszym miejscu. Na pierwszym jest teoria i dogmat psychologiczny.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Adamos325   Data: 2018-10-26, 09:23:49               Odpowiedz

            Więc Freud był takim pół-bogiem, w cudzysłowu - a ludzie, masą, jednostką doświadczalną? - też w cudzysłowu - jego wiedza była bezdyskusyjna, na poziomie motłochu... No tak, ludzie wtedy nie mieli wiedzy, jak mamy teraz - ale z drugiej strony, "motłoch" przecież nie chodził do Freuda ;) Więc Freud naukowo to taki święty..., katolicki

            Eeh, ja tam wszystkich kwestionuję :) - choć dobre wnioski, wiedzę oczywiście wyciągać można - choć oczywiście nie bezkrytycznie, jako wszech-uleczające.

            No tak, im mniej myślenia, tym jesteś szczęśliwszy... - coś w tym jest ;) Ale ja, my odstajemy trochę od normy - bo... mi myślenie sprawia szczęście - i jak za długo np. nie jestem na forum romanum, to mi zaczyna czegoś brakować - tego myślenia..., dzień bez myślenia, poznawania, wniosków - to dzień trochę stracony.

            No fakt, ja trochę łączę naukę z teologią - stąd może takie moje podejście? - że ludzi też biorę pod uwagę..., a czasami nawet przed sobą. Więc czystym naukowcem, myślicielem jeszcze nie jestem ;) - i nie wiem czy kiedykolwiek będę? - za daleko to już we mnie siedzi... Choć też oczywiście przy metodach prób i błędów, wszystko jest jeszcze możliwe - człowiek jest taką materią plastyczną...

            Gdzieś to już słyszałem - że nauka jest ważniejsza niż człowiek - więc masz Pan Twardowski rację... ;) :( Czasami człowiek w swoim zaślepieniu, może dojść do nieodkrytych obszarów. I nawet tego nie rozumieć Choć z drugiej strony, nauka jest dobra... - jest tylko taka cienka nić to łącząca i rozdzielająca. Za mądry mamy mózg, a za małe serce - muszę wnieść petycję, zażalenie do Stwórcy ;))) A z drugiej strony, "dobrze że tak długo nie żyjemy" - bo byśmy stali się Monstrum :))



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 08:34:24               Odpowiedz

            ale nie wkręcaj sobie..jeśli się zastanawiasz pod wpływem tego wątku to może tylo ten watek po prostu mąci ci w głowie.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. Bethor

        Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 23:03:05               Odpowiedz

        Absolutnie się z tobą zgadzam TwardowskiPan.
        Obecna psychiatria i psychologia, to raczkujące nauki, powiedziałbym wręcz, że zagubione. Tkwią w głębokim średniowieczu, więcej szkodzą niż pomagają. Dlaczego tak jest? Nad tym można długo by dywagować. Osobiście nie znam i nie słyszałem o osobie, której pomógłby psychiatra albo psycholog. Sam zresztą miałem same nie miłe doświadczenia.

        Jestem na etapie koncowym mojej terapii. Moja terapeutka jest na superwizji i wlasnie bedzie miala egzaminy koncowe. Kustykamy tak do konca obie ;)
        Idac na terapie szukalam czlowieka, ktory razem ze mna zastanowi sie skad biara sie moje problemy.
        Znalazlam wspaniala kobiete, mlodsza duzo ode mnie, ale bardzo inteligntna i chcaca mi pomoc.
        I tak razem pokonalysmy moje demony. Jestem dumna z siebie. :)
        Jej praca to godzina w tygodniu, a reszta to moja ciezka harowka;)
        Chcialam powiedziec tylko, ze mamy w umysle pewne sciezki
        (niektorzy autostrady), ktorymi chadzamy czesto i autmatycznie zapominajac przy tym jak pieknie pachna roze..



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. Bethor

          Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 08:29:31               Odpowiedz

          No to świetnie. To też pokazują badania, że pomaga często człowiek a nie koniecznie sama metoda. No i ściezki w głowie będziemy mieć zawsze.



    • dla szukających terapii -podsumowanie

      Autor: sams2   Data: 2018-10-25, 22:40:15               Odpowiedz

      Terapia może zakończyć się porażką jeśli np. jak autor wątku


      -zignorujesz zalecenia dotyczące właściwego dla ciebie nurtu terapii
      -założysz że terapeuta zbawia, leczy sam, na super wiedzę i magicznie rozwiąże twój problem bez twojego udziału intelektualnego i emocjonalnego
      -będziesz w terapii kłamać lub ukrywać ważne fakty (np "żeby było miło")
      -założysz że umysł się "leczy" tak jak ciało a terapia działa ze 100% skutecznością jak lek
      -założysz że terapeuta jest bogiem, choć jest tylko człowiek, który wie tyle ile powiesz i po ludzku popełnia błędy
      -nie pogłębisz swojej wiedzy o nurcie terapeutycznym, jego skuteczności, nie sprawdzisz kompetencji terapeuty (szkolenie, doświadczenie, superwizja)
      -będziesz poza terapią bierny, zrezygnujesz z życia, żyjąc tylko sesjami
      -nie podejmiesz prób postępowania/myślenia innych niż dotychczas a utwierdzisz się w dotychczasowych nieadekwatnych schematach, reakcjach
      -bezrefleksyjnie zaczniesz używać języka specjalistycznego (zwłaszcza nie rozumiejąc go) zamiast budować własne obrazy i metafory
      -założysz że terapeuta ma złą wolę, nie chce ci pomóc (choć daje tego dowód np prosząc o kontakt po terapii lub zapraszając do dalszej pracy)
      -nie otworzysz się na możliwość innego spojrzenia na swoje problemy czy rzekomo niekompetentne zachowanie terapeuty
      -zaufasz "nauce" z pominięciem psychodynamiki, nieprzewidywalności.(o tym że nie wiadomo do końca jak terapia działa świadczy ogrom podejść terapeutycznych)
      -będziesz stale interpretował milczenie terapeuty jako wrogość, brak zainteresowania (choć jest to jedynie przestrzeń na twoją wypowiedź)
      -nie zdasz sobie sprawy, że sesja czasem polega na aktywnym słuchaniu własnych wypowiedzi i autokorekcie
      -nie podejmiesz wysiłku przekierowania uwagi z terapii/terapeuty na twoje życie codzienne, postawę, relacje z innymi
      -nie wybaczysz sobie ani terapeucie błędu, potknięcia czy oporu
      -nie zgłosisz wprost skargi (do terapeuty, grupy, towarzystwa zrzeszającego) jeśli w twoim mniemaniu terapeuta popełni poważny błąd czy przekroczy ramy terapii a za to będziesz żyć długotrwałym poczuciem krzywdy
      -będziesz oceniać pracę terapeuty zamiast własnej -choć nie masz ku temu możliwości ani wiedzy (symboliczna rywalizacja z terapeutą)
      -nie założysz, że każda sesja, każdy kontakt może być wartościowy, (np w przyszłości) nawet jeśli dziś wydaje się raniący, bezsensowny, trudny etc. Każda lekcja czegoś uczy
      -uznasz technikę wzbudzania pragnienia terapii w pacjencie ("np czekam na pana za tydzień", "uważam, że dalsza terapia może pomóc", "proszę przyjść, zapraszam") za zabranie wolności wyboru. To jest jednak rodzaj zachęty, wsparcia, wzbudzenia ciekawości co do procesu a nie zabronienie wyjścia z terapii. Z gabinetu możesz wyjść w każdej chwili.

      Uczmy się na cudzych błędach.



      • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

        Autor: Bethor   Data: 2018-10-25, 23:31:54               Odpowiedz

        Z całym szacunkiem, ale ludzi, którzy przestrzegaliby te wszystkie zalecenia, po prostu nie ma.
        A tym bardziej nie można wymagać tego, od osoby, która przychodzi do psychoterapeuty, będąc skrajnie zagubiona i zmęczona.
        Ta lista to istny koncert życzeń nijak mający się do rzeczywistości. Poza tym, nie ma to jak zrzucić winę na pacjenta xD

        Psychoterapeuta otóż powinien być właśnie "bogiem", mistrzem, dla tego, kto przychodzi do niego. Takie pisanie, to tylko zrzucanie brzemienia odpowiedzialności. To udowadnia jedynie, że psychoterapeuci, nie są w stanie tego brzemienia ponieść.
        Skoro terapia wymaga tyle od pacjenta, to nie jest w takim razie żadna terapia.



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-25, 23:38:34               Odpowiedz

          Psychoterapeuta otóż powinien być właśnie "bogiem", mistrzem, dla tego, kto przychodzi do niego. Takie pisanie, to tylko zrzucanie brzemienia odpowiedzialności. To udowadnia jedynie, że psychoterapeuci, nie są w stanie tego brzemienia ponieść.

          To tylko do ksiedza trzeba isc? ;)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: chello2   Data: 2018-10-25, 23:48:41               Odpowiedz

            Poprawne IQ pozwola na zrozumienie pewnych mechanizmów.
            Natomiast wysokie IQ potrafi wiele skomplikować.

            Jeżeli uważasz, że coś Tobie szkodzi,to odstaw.
            Na tym polega tez dochodzenie do świadomości. Nikt nie prowadzi za rączkę. Juz nie potrzebujesz.

            Ktoś był potrzebny Tobie na pewnym etapie. Teraz już nie.





          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bethor   Data: 2018-10-26, 13:35:26               Odpowiedz

            Bastiaa, nie udowadniam tutaj, że każdy lekarz czy psychoterapeuta jest "zły" i nie jest w stanie pomóc. Ale niestety podejście wielu i metody są nadal bardzo prymitywne. Biorąc choćby za przykład doświadczenie PanTwardowski z jego terapeutką, która operowała jedynie prostym schematem, pytając co czuje i jedynie słuchając, nie mając nic ciekawego do powiedzenia.

            Do księdza sugerowałbym iść w ostateczności, a najlepiej w ogóle :D
            A na serio, co sugeruję? To, że nie możemy liczyć obecnie na lekarzy psychiatrii czy psychoterapeutów. Choćby z tego powodu, że to zawsze pacjent będzie winny gdy coś nie wyjdzie. Nawet większość osób tutaj na forum, uważa, że jeśli terapia zaszkodziła, to znaczy, że to wina pacjenta. Nigdzie w innej gałęzi medycyny, lekarze, nie są tak pozbawieni odpowiedzialności, jak lekarze psychiatrzy i psycholodzy. To jest podejście chore, tworzące patologiczne podejście do ludzi/pacjentów.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: lukass   Data: 2018-10-26, 13:51:03               Odpowiedz

            jak to nie ? każdy lekarz jest tak samo bezkarny w każdej gałęzi. Mamy różnych lekarzy ale oprzyjmy przykład na chirurgu...taki owy pan popełni błąd przy operacji i jak to się kończy ? zostaje wezwana niezależna komisja lekarska (składająca się z towarzyszy lekarzy) i cała komisja zgodnie poświadczy, że to nie był błąd w sztuce a wynik okoliczności lub złego nastawienia pacjenta ^^



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 13:53:42               Odpowiedz

            "Ale niestety podejście wielu i metody są nadal bardzo prymitywne."

            Na podstawie jakich statystyk lub doświadczeń to stwierdzasz? Z jakim procentem z "wielu" miałeś do czynienia? Co to znaczy że są prymitywne?

            "zawsze pacjent będzie winny gdy coś nie wyjdzie."

            Nieprawda. Nikt go nie sądzi więc i nie jest winny. Są terapeuci, którzy dostawali kary lub ostrzeżenia za naruszenie kodeksu etycznego.

            "Nigdzie w innej gałęzi medycyny, lekarze, nie są tak pozbawieni odpowiedzialności, jak lekarze psychiatrzy i psycholodzy"

            Psychiatrzy to lekarze i zrzeszeni są w Izbach Lekarskich. Leczą. Psycholodzy nie są lekarzami a ich praca nie jest leczeniem. Owszem, od 30 lat w Polsce toczą się boje o ustawę o zawodzie i izby, ale ta jest na razie martwa.

            "Nawet większość osób tutaj na forum, uważa, że jeśli terapia zaszkodziła, to znaczy, że to wina pacjenta."

            Większość??? Naprawdę? jakie statystyki na to wskazują?

            Bezpodstawne uogólnienia kolejnego fobika.:)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bethor   Data: 2018-11-02, 12:56:00               Odpowiedz

            sams2, wiadomo chyba, że nie pisałem tego posta w postaci rozprawy naukowej, opierając się na badaniach i statystykach. Opierałem się na własnej opinii, obserwacjach i doświadczeniach.

            Zatem podkreślę jeszcze raz, to jest moja opinia i uważam, że tak jest w rzeczywistości. Na ile to jest błędne przeświadczenie, ty sam również ocenić obiektywnie nie możesz, więc po co się czepiać? :p

            "" "zawsze pacjent będzie winny gdy coś nie wyjdzie."

            Nieprawda. Nikt go nie sądzi więc i nie jest winny. Są terapeuci, którzy dostawali kary lub ostrzeżenia za naruszenie kodeksu etycznego. ""

            Pojedyncze przypadki, nie potwierdzają reguły. Poza tym właśnie o to chodzi, że nikt nie jest sądzony, nie ma żadnego trybu w przypadku gdy pacjent jest ewidentnie poszkodowany np; popełniając samobójstwo będąc pod opieką lekarzy psychiatrii i psychologów, nikt nie doszukuje się winy i przyczyny zgonu. Powiedzmy też sobie szczerze, że ostrzeżenie dla lekarzy to nie żadna kara. Pisząc "kara", nie wiem co miałeś na myśli, ale wątpię by skazywano lekarzy psychiatrów za błędy w sztuce.

            Psychiatrzy to lekarze i zrzeszeni są w Izbach Lekarskich. Leczą. Psycholodzy nie są lekarzami a ich praca nie jest leczeniem. Owszem, od 30 lat w Polsce toczą się boje o ustawę o zawodzie i izby, ale ta jest na razie martwa.

            Dziękuje za przytoczenie tego co już wiedziałem, ale przy okazji potwierdziłeś poniekąd to co napisałem. Psycholog to nie lekarz, i przez to może więcej i jest jeszcze bardziej bezkarny. Czyli może prowadzić terapie która ma katastrofalne skutki na zdrowiu psychicznym i nie ponieść żadnej kary.

            "Nawet większość osób tutaj na forum, uważa, że jeśli terapia zaszkodziła, to znaczy, że to wina pacjenta."

            Większość??? Naprawdę? jakie statystyki na to wskazują?

            Otóż jak już wspomniałem, nie żadne statystki bo nie piszę rozprawy naukowej, a piszę z perspektywy własnych obserwacji. Radzę sams2, rozróżnić opinię od faktów, tekst naukowy od posta na forum. Poza tym opinia również może być nie bezpodstawna. Idealnym przykładem jesteś ty, który wytyka moje wskazówki i opinie, tylko dlatego bo nie są poparte źródłem. Czy podczas rozmowy z kimś, też ciągle wytykasz, że ktoś mówi od rzeczy i każesz podać źródło danych statystycznych? xD



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 13:59:17               Odpowiedz

            Dokładnie tak. To jest sedno. Terapia pomaga, a jak nie pomaga to twoja wina i ci to udowodnimy. To że tak podchodzą samo zainteresowani to jeszcze rozumiem. To naturalne, ale to że zwykli ludzie jak uczestnicy tego forum będą po mnie jechać, choć przecież piszę o konkretach to już szok.

            A najlepszy jest ten wykaz moich błędów. W tym jest chyba wszystko zawarte.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bethor   Data: 2018-11-02, 13:05:03               Odpowiedz

            TwardowskiPan, mnie zastanawia z kolei przyczyna takiego negatywnego odzewu. Jest to sprawa dla mnie oczywista, że psychiatria i psychologia nie jest idealnym panaceum i ma wiele wad, nad którymi można i powinno się dyskutować. Natomiast większość osób tutaj albo atakuje, mniej lub bardziej inteligentniej. Może burzymy kogoś solidne fundamenty egzystowania, krytykując lekarzy psychiatrii? :p

            "A najlepszy jest ten wykaz moich błędów. W tym jest chyba wszystko zawarte."

            Gdy zobaczyłem ten wykaz błędów to złapałem się za głowę. Pacjent, nigdy, z założenia, nie popełnia "błędów" bo te błędy powinien wychwycić ekspert, czyli lekarz. To się tyczy wielu innych dziedzin, choćby inżynierii, gdzie jest złota zasada. Projektując coś, musisz przewidzieć wszystkie aspekty bezpieczeństwa i zakładać, że człowiek jest idiotą i zawsze będzie robił "źle".

            Nawiązując do to tej listy błędów, terapeuta czy lekarz, zawsze powinien zakładać właśnie, że jego pacjent wykona wszystkie te możliwe błędy z nawiązką, po czym powinien je wykryć i skorygować. Dla mnie to oczywista oczywistość.
            Sam już nie wiem, jak widzą tutaj lekarzy i terapeutów niektóre osoby. Chyba powinni jedynie "słuchać" i się nie odzywać xD Swoją drogą była by to całkiem niezła robota. xd



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-11-02, 13:21:56               Odpowiedz

            "powinien zakładać że jego pacjent wykona wszystkie te błędy z nawiązką"

            Tak powinien zakładać, WZORCOWY, mądry terapeuta. Raczej ustaliliśmy że ten od TP taki nie był? Sams proponowała by TP złożył skargę, prawda?

            Przyczyną "negatywnego odzewu", jak ja to widzę, jest upór TP polegający na tym, by "gryźć tę kość" psychologa i psychologii 10 lat , stojąc w miejscu. Wiesz, może gdzie indziej są takie fora dyskusyjne gdzie lubią zajmować się opiniowaniem teorii i zmarłych ich twórców. Tu raczej dyskutujemy "jak żyć?" :)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-11-02, 18:36:59               Odpowiedz

            Feelka słusznie wyłuskałaś fakt,że: ("Wiesz może gdzie indziej są takie fora dyskusyjne gdzie lubią zajmować się opiniowaniem teorii i zmarłych ich twórców").On tam był i został wyśmiany,wyszydzony i przyfrunął tutaj.Przy okazji zabrania Tobie,mi (to nawet dwa razy kategorycznie zabronił pisać z nim i w "jego" wątku.Komedia.Chwilowo przestał pisać,bo czeka na Inne,fajniejsze nicki,które będą z nim mądrze pisały.Jedna Osoba to nawet chce go bliżej poznać (osobiście).No,zabierze nam na Amen Twardowskiego.Ciekawe jakie to będzie miejsce?Zamknięte szczelnie przed ciekawskimi?Upiorna perspektywa.Ale Twardowski dowód osobisty ma?Ma.To pewnie nie da się nabrać na tajemnicze,Kobiety/ mężczyzny wdzięki.-:^*^



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-10-26, 21:17:15               Odpowiedz

            Do księdza sugerowałbym iść w ostateczności, a najlepiej w ogóle :D

            :))

            A na serio, co sugeruję? To, że nie możemy liczyć obecnie na lekarzy psychiatrii czy psychoterapeutów. Choćby z tego powodu, że to zawsze pacjent będzie winny gdy coś nie wyjdzie. Nawet większość osób tutaj na forum, uważa, że jeśli terapia zaszkodziła, to znaczy, że to wina pacjenta. Nigdzie w innej gałęzi medycyny, lekarze, nie są tak pozbawieni odpowiedzialności, jak lekarze psychiatrzy i psycholodzy. To jest podejście chore, tworzące patologiczne podejście do ludzi/pacjentów.

            To co sugerujesz? Dokad isc po pomoc jak psychika wysiada?
            Ja sobie chwale terapie, moze dlatego, ze sie nie uzalezniam od terapii.
            Mnie malo co nie wykonczona penicylina. Przeciez z powodu mojej i innych osob alergicznych na penicyline nie zniknie
            ona z rynku :)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bethor   Data: 2018-11-02, 13:13:06               Odpowiedz

            Bastiaa, sugeruje to co napisałem. Ale sparafrazuje to dobitniej.

            Nie napisałem nigdzie, nie idź do psychiatrii, nie idź do terapeuty. Chodzi mi jedynie o to, że nie powinno się liczyć na zbyt wiele od tych osób. Nie uzależniać też swojego zdrowia i całego życia od decyzji tych osób. Należy wykazać się zdrowym rozsądkiem i nie ufać szczególnie tym lekarzom bezgranicznie. Wiem wiem, często się mówi o zaufaniu do lekarzy, ale zaufanie można mieć do lekarza chirurga, do którego potem można mieć pretensje i go pozwać. Sytuacja z psychiatrą jest o wiele delikatniejsza.

            Zatem gdy "psychika wysiada", najlepiej spróbować wszystkich logicznych środków a udać się najpierw i zawsze do swojego rozumu.
            Pozdrawiam ;)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-11-02, 20:53:10               Odpowiedz

            Zatem gdy "psychika wysiada", najlepiej spróbować wszystkich logicznych środków a udać się najpierw i zawsze do swojego rozumu.

            Wlasnie o to chodzi, ze jak psychika wysiada, to ma sie nijak do rozumu. A osoby inteligentne, bardziej krytyczne popelniaja samobojstwo.
            Trudno jest tez byc terapeuta jak probuje sie leczyc potencjalnych samobojcow. Iles tam osob i tak odbierze sobie zycie. Szukac w tym bledu terapeuty to troche jak wymagac cudow.
            Szkoda, ze moj brat nawet nie probowal sie leczyc, bo lepiej wiedzial..



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-11-02, 21:12:24               Odpowiedz

            Bastiaa,a Twój brat przegrał życie?Nie pamiętam,ale chyba pierwszy raz wspominasz o swoim bracie.Może mylę się,albo pamięć już nie ta.-:*)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bastiaa   Data: 2018-11-02, 21:17:14               Odpowiedz

            Depresja mi jego zabrala..



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-11-02, 21:50:38               Odpowiedz

            Współczuję Ci bardzo Bastiaa.Tak depresja to okrutna choroba.Czasem wygrywa.Z moich obserwacji to jest teraz lepiej z tą chorobą.Nie wiem,czy i Ty Bastiaa masz podobne doświadczenia (jest lepsza profilaktyka depresji i ludzi o tej chorobie mówią).Dobranoc.Uściski.P.S. cieszę się,że znów rozmawiamy.Było mi smutno z wiadomych powodów,ale przyznaję,że jednak nie miałam 100procentowej racji.Dobrze,że to już przeszłość.Pa.



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 08:38:25               Odpowiedz

          "ludzi, którzy przestrzegaliby te wszystkie zalecenia, po prostu nie ma."

          Są. Piszę to z własnego doświadczenia. A i też doświadczenie autora wątku wskazuje że jednak jego droga, biernego obserwatora-konsumenta reklam, który zignorował zalecenia i nie zainteresował się nurtem ani przygotowaniem terapeuty, nie jest najlepsza. Warto z cudzych doświadczeń korzystać- tych dobrych i tych złych.

          I nic też nie piszę o winie ani karze. To bardzo płytki poziom refleksji. Jest proces w diadzie. Nikt nie jest w stanie ustalić "winy" w sytuacji gdy pacjent jest niezadowolony.

          Tak, na pewnym etapie terapeuta będzie mistrzem i bogiem. Ale nie przy pierwszej konsultacji, gdzie trzeba włączyć myślenie. Taka jest rzeczywistość. Nie każdy pasuje do każdego osobowościowo, nie każdy nurt jest dla każdego i nie każdy proces kończy się radością. W tym PT z pewnością ma rację i sam się o tym przekonał.

          Psychoterapia nie jest operacją na uśpionym ciele a współpracą z żywym umysłem - współpracą dwóch żywych, aktywnych (nie znaczy świadomych) umysłów.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 08:58:06               Odpowiedz

            Wiesz to z włąsnego doświadczenia? Więc napisz jak trafiłaś na swoją terapię? jak wybrałaś terapeutę i jak oceniałaś że terapia idzie dobrze?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Bethor   Data: 2018-11-02, 13:21:47               Odpowiedz

            "Są. Piszę to z własnego doświadczenia. "

            sams2, aż ciśnie się mi na klawiaturze zdanie: a gdzie dane statystyczne? ;p

            A tak na poważnie, zgadzam się w większości z tobą. Natomiast mam kilka uwag.

            "I nic też nie piszę o winie ani karze. To bardzo płytki poziom refleksji. Jest proces w diadzie. Nikt nie jest w stanie ustalić "winy" w sytuacji gdy pacjent jest niezadowolony."

            - Nie chcę być czepialski bo to może być po prostu niefortunne określenie. Mam na myśli "pacjent jest niezadowolony". Czy jego postępującą chorobę, np; depresje czy lęki, można określić mianem "niezadowolenia" ?? Moim zdaniem, ogólnie niezadowolenie, jak to określiłeś, wynika z choroby, którą można zdiagnozować. A skoro można zdiagnozować, może określić jej kierunek (rozwój). A skoro tak, można określić czy pacjentowi się polepszyło czy pogorszyło. Zatem można tym samym mówić też o "winie" lekarza który "leczenie" prowadził. Proste jak barszcz z uszkami.

            "Psychoterapia nie jest operacją na uśpionym ciele a współpracą z żywym umysłem - współpracą dwóch żywych, aktywnych (nie znaczy świadomych) umysłów. "

            -Absolutnie się zgadzam. Aktywny powinien być lekarz i pacjent. Jednak właśnie odmienną postawę tutaj krytykujemy tak sądzę. Mianowicie pasywność lekarza/terapeuty w której większą "odpowiedzialność" kładzie się na barki pacjenta, lub w której lekarz/terapeuta kompletnie nie angażuje się w leczenie, kierując się schematami. To jest moim zdaniem świadome szkodzenie pacjentowi, które jest niestety według mnie powszechne obecnie
            Pozdrawiam gorąco.



      • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 08:54:02               Odpowiedz

        To jest najlepsze podsumowanie waszej obecności na terapii. Waszej ewentualnej obecności. Z tym się zderzycie, z takim podejściem. Popatrzcie ile rzeczy jedna osoba była w stanie mi zarzucić jako błędy MOJE w terapii...przecież to nie realne żeby spełnić ten standard. A przypominam, że to ty płacisz terapeucie, a nie odwrotnie.

        Napisałem o swoich doświadczeniach i podsumowaniem jest lista kilkunastu moich błędów. Cały czas "twoja wina, twoja wina twoja niezwykle wielka, bardzo wielka wina"...już pomijam że połowa z nich to złośliwości i nadinterpretacje. Sams od początku się mnie czepia i tak jej zostało po prostu, ale zastanówmy się nad standardem, który sama tutaj stworzyła. Do tej listy można by pewnie dopisać ze 100 innych pkt...czy to jest realne? Żeby to wszystko wprowadzić w życie?

        Tym bardziej w dobie poradników, reklam, marketingu itd...Co ja tu mogę dodać. Przyszedłem z żalem, własnymi emocjami, w końcu piszę o przegranej bitwie w jakimś sensie. A zobaczcie jakie jest tego podsumowanie. Zobaczcie gdzie te moje wszystkie emocje, zawiedzione nadzieje zostały spuszczone. Po prostu w kiblu. Tak to wygląda.



      • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 09:01:19               Odpowiedz

        Zapytam cię jeszcze. Czemu takiej listy nie ma nigdzie zamieszczonej na żadnej ze stron terapeutów? Piszesz o problemach w podejściu do terapii, problemie z wyobrażeniem na jej temat...czemu w takim razie sama terapia, psychologia o tym nie informuje? Nie sądzisz że to mogłoby zaosczędzić nieporozumień i problemów...czemu wiec tego nie robią w zadnej formie?



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: Adamos325   Data: 2018-10-26, 09:44:18               Odpowiedz

          Żalisz się trochę na koniec w tym podsumowaniu Pan Twardowski... - ale fakt, "grzech leży zawsze po stronie grzesznika" ;) Sms2 wypunktowała Ci to trochę w sposób naukowy, świadomy, przerobiony - i ja się po części z nią zgadzam. Inni dołożyli trochę inne spostrzeżenia, np. Feelka - które mogą Ci być Twardowski bliższe, bardziej zrozumiałe, przemawiające. Ale moje myślenie jest racjonalno-twórczo-humanistyczne



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 10:04:43               Odpowiedz

            lol...kim jest człowiek zaburzony? Czym charakteryzuje się nerwica? Depresja? Czy te zaburzenia nie zniekształcają postrzegania rzeczywstości? Nie sprawiają że jestes w trudneju sytuacji? Czym są zaburzenia osobowości? Czym jest np: osobowość unikająca?

            Wy jesteście nie możliwi. Przecież w tym "wypunktowaniu" jest napisane, żeby być po prostu zdrowym. Żeby mieć dojrzałe spojrzenie na terapię, tak jak ma powiedzmy 50 latek, który się już niczym nie podpala, wie na czym świat stoi. Dobra...niech ci będzie. Odniosę się do tych jej "naukowych" punktów.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Adamos325   Data: 2018-10-26, 10:16:05               Odpowiedz

            No dobra, niech Ci będzie - może trochę za mocno napisaliśmy z Sams2 - ale męska decyzja!! - pierwszy krok w kierunku Twojej poprawy, zdrowienia i świadomości... ;)) Może jeszcze długa droga, po 10-letniej terapii - ale jest możliwe osiągniecie konsonasu, trochę naprostowania, tak myślę



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: lukass   Data: 2018-10-26, 10:16:40               Odpowiedz

            kim jest człowiek zaburzony?
            Czym charakteryzuje się nerwica?
            Depresja?
            Czy te zaburzenia nie zniekształcają postrzegania rzeczywstości?
            Nie sprawiają że jestes w trudneju sytuacji?
            Czym są zaburzenia osobowości?
            Czym jest np: osobowość unikająca?


            hmmm...i co mówiłeś, że przeczytałeś około 80 książek o tematyce psychologicznej i okołopsychologicznej i nie potrafisz w jednym zdaniu odpowiedzieć na te pytania chłopcze ?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 10:30:58               Odpowiedz

            ignor chyłopczyku



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: lukass   Data: 2018-10-26, 10:40:18               Odpowiedz

            zgubiłeś się w lesie, błądzisz między drzewami.
            Nakładłeś sobie różnej zbytecznej wiedzy która została wrzucona do jednego worka, nigdy nie przemyślałeś tego co czytałeś, nie wyrobiłeś sobie zdania, nie podjąłeś decyzji co o tym sądzisz ani co najważniejsze nie sprawdziłeś jak ta wiedza ma się do prawdziwego świata.


            i teraz siedzisz z pełnym workiem niepotrzebnych "gratów" i nie wiesz co z tym zrobić więc ciskasz się na każdą istotę w polu widzenia chłopcze...



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 11:01:33               Odpowiedz

            Nie interesuje mnie twoje zdanie. Nazywasz mnie chłopcem i traktuję to jako formę agresji, lekceważenia i protekcjonalnego traktowania. Pisałem ci już, że mi się to nie podoba, że jest to zbyteczne, ale ciebie to nie intersuje i po prostu starasz się mnie irytować.

            Pisze tu wiel osób, nie ogarniam tych wszystkich wypowiedzi, więc z łaski swojej opuść ten wątek. Ja nie chcę ci się odszczekiwać, nie mam zamiaru wchodzić z te bierno-agresywne zachowania.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: lukass   Data: 2018-10-26, 11:12:02               Odpowiedz

            "Osoby stosujące mechanizm biernej agresji, nie potrafią skonfrontować się z problemem, stąd wybierają okrężną drogę wyrażenia złości."

            opisałem, że nazywam Cie tak w momencie kiedy zachowujesz się jak rozwydrzony dzieciak, więc nie wybieram okrężnej drogi tylko wyrażam ją wprost.

            znów się mylisz :)



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 11:15:19               Odpowiedz

            Wydaje mi się, że definicja idealnie do ciebie pasuje...tylko dodaj jeszcze do niej racjonalizację, czyli to twoje tłumaczenie. To jest mój ostatni post do ciebie. W tym kierunku to właśnie prowadzi, do jałowej pyskówki i udowadniania czuje na wierzchu.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: lukass   Data: 2018-10-26, 11:19:17               Odpowiedz

            jest Pan zbyt szczodry pozwalając mi się ogrzać w blasku jego słów :)



      • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 10:58:04               Odpowiedz

        Odniosę się do tego.

        -To było dawno temu. Nie było wtedy dyskusji nad nurtami. W przestrzeni istniała tylko psychodynamika. Wszędzie pisało, że trzeba się zagłębić w siebie i analizować. Nie było też terapii grupowej. Pisałem to 4 razy. Nie było w moim mieście i okolicach takiej terapii.

        -Zakładałem że terapeuta ma super wiedzę, na pewno taką, której nie mam ja. Nie traktowałem jednak jego działalności jako magicznej, wiedziałem że muszę być w tym aktywny.

        -Nigdy nie kłamałem. Po prostu na 20 minut przed końcem powiedziałem o pewnych pozytywach i tyle. Jednak nie było kłamstwo i nie miało żadnego wpływu na dalszy ciąg, bo takowego nie było. To było podsumowanie terapii.

        -A jak można inaczej założyć? Przeciez terapia to leczenie przy pomocy czego? Umysłu...i czy można mnie winić, że jak mam problem z czerwienieniem się, to nie założe że się go pozbędę. Po prostu. Na tym to ma polegać tak? Przecież tak jest napisane, że poradzisz sobie z problemem. To moim błędem było założenie, że się wyleczę?

        -Nie zakładałem, że jest Bogiem i nigdy tego nie napisałem. Nie wiem skąd to wzięłaś. Podaj cytat najlepiej.

        -A jak mam pogłębić wiedzę o nurcie terapeutycznym i co mam z tą wiedzą zrobić? Sam mam to wszystko ocenić? Jest tych nurtów chyba koło 600 dziś. I co? Mam wszystkie przebadać o wszystkich poczytać? Jak mam sprawdzić kompetencje terapeuty? Mam go zapytać" czy jest Pan kompetentny"

        -Tak. To jest błąd. Tak podszedłem i nie powinno się rezygnować w wyzwań życiowych, nawet jeśli ma się lęki mocno ograniczające możliwość działania. Tylko weź pod uwagę, ze czasem też ludzie mają poczucie braku kontroli nad swoim życiem

        -Nie mam pojęcia o co ci chodzi jak piszesz o sztywnych schematach. Poza tym, nie jestem swoim własnym panem. Pewne rzeczy mnie ograniczają i nie są błędem, tylko charakterystyką i moim problemem. Nie można sprawy stawiac tak, że "problemem jest mieć problem"..no mam taki umysł jaki mam i z tym poszedłem też pracować. Czy to jest błąd, czy po prostu taki charakter?

        -Nie wiem o co ci chodzi z bezrefleksyjnym używaniem języka psychologicznego. Podaj jakiś cytat jak o tym pisałem.

        -Nigdy nie założyłem, że terapeuta ma złą wolę. Podaj cytat. Nigdy tak nie napisałem, nie wiem skąd to wziełaś. Powiedziałem, ze jak zakończyłem terapię to ją zakończyłem. Po prostu się już tam nie pojawiłem. Tyle. Nic o złej woli nie pisałem.

        -Nie wiem o czym piszesz jak piszesz o otworzeniu się na inne spojrzenie na problemy. Podaj cytat bo nie wiem o czym piszesz.

        -Czyli zaufanie nauce to błąd? No i co to ma do rzeczy? Przecież ja opisałem moją przygodę z terapią psychodynamiczną, a nie nauką.

        -Nigdy. Nigdy nie interpretowałem milczenia jako wrogości i NIGDY tego nie napisałem. Napisałem, że mnie to krępowało. Nie będę cię prosił o cytat, bo go nie ma.

        -Nie wiem co ty sugerujesz. Sugerujesz że nie słuchałem własnych wypowiedzi? To są już twoje fantazje i nic więcej. Nie wiem o co ci chodzi.

        -Tak. Powinno się prowadzić akywne życie. Tylko ty chyba nie rozumiesz, ze niektózy mają z tym właśnie problem. Nie można sprawy syawiac że "problemem jest mieć problem". Przeciez są poważne zaburzenia, które blokują ludzie przed akwynością społeczną i co? Ty piszesz że wtedy trzeba podejmować aktywność. Dobra rada. Bądz zdrowy.

        -Nie wiem o co chodzi z tym wybaczeniem. Nie mam pojęcia. Chodzi ci o ten wątek? O tym że terapia jest udana, a jak nie jest to siedz cicho?

        -Pisałem chyba 10 razy. Cała istota wątku jest o tym że mówiłem o złych rzeczach i się skrażyłem wprost. Podaj cytat co czego się odnosisz, bo pisałem coś dokładnie odwrotnego.

        -To mam oceniać terapeutę, czy mam go nie oceniać. Raz mi zarzucasz że traktuję go jak Boga, a innym że oceniam jego pracę. Zdecyduj się. Pisałas też że błędem jest nie wyrażanie uwag krytycznych, więc zupełnie już nie rozumem. I nigdy nie oceniałem pracy terapeuty. Pisałem, że małem trudność w relacji i chciałem o tym mówić, ale nie oceniałem pracy.

        -Czyli mam jednocześnie ocenić terapeutę, a jednocześnie ocenić że każdy kontakt jest wartościowy. Błędem jest pójść na nie ten nurt co trzeba, ale błedem jest nie założyć, że każdy kontakt jest wartościowy. To jest chyba sprzeczność.

        -Jakie zabieranie wolności wyboru? No i czy to co opisałaś jako technikę wzbudzania pragnień nie jest formą nacisku?

        Teraz do innych. To nie są błędy. Idziemy na terapię jako my i jesteśmy nie doskonali. Możemy pewnych rzeczy nie rozumieć, możemy mieć pewne ograniczenia i na tym też polega istota zaburzeń. To nie są błędy.



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 14:05:39               Odpowiedz

          Twardowski.Proszę o konkret.Przestrzegasz dalej przed terapią,czy jednak masz wątpliwości po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi skierowanych do Ciebie.Proszę o krótką odpowiedź.Tak nadal ostrzegam.Nie,nie ostrzegam,bo zmieniłem zdanie.Pamiętaj,że Ciebie też miliony osób czytają.Zastanów się nad rzetelną odpowiedzią.Dzięki.Do miłego.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 14:19:40               Odpowiedz

            W moim założeniu to podwątek dla szukających terapii a nie dla tych, którzy już mają swoje zdanie i doświadczenie. Celem tego co napisałam jest zwrócenie uwagi potencjalnego klienta na wagę świadomego udziału własnego (świadomej intencji) w procesie terapeutycznym i na błędne, hamujące proces założenia jakie można mieć przystępując do terapii (było nie było: kierowanej introspekcji co wymaga minimum samoświadomości.

            Ja osobiście jestem w sumie bardzo wdzięczna Twardowskiemu, że podzielił się z innymi swoim doświadczeniem, bo to pozwala na ostrzeżenie innych przed możliwymi zakłóceniami. A taki - ostrzeżenie- był właśnie cel autora wątku.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:25:50               Odpowiedz

            Napisz może wyraźnie jakie są twoje doświadczenia z terapią. Czy ty zakłądasz, że na terapię trafiają ludzie tak jak w Hollywood, którzy chcą nad sobą popracować, pewne rzeczy zrozumieć.....ty piszesz o takiej terapii? Bo jak człowiek jest zaburzony, to jest zaburzony i tacy zazwyczaj trafiają na terapię i wypisanie w linijce teoretycznych założeń to nic nie da...to jest wręcz śmieszne. Ty miałaś do czynienia z ludzmi z zaburzeniami os. na przykład. Zdajesz sobie sprawę jak to jest głębokie zaburzenie obrazu własnej osoby, świat itd....?

            Ja nie piszę z pozycji dekadenckiego zarobionego człowieka, który chce się oddać intelektualnemu procesowi zgłębiania wiedzy na swój własny temat. Ja piszę jako osoba z zaburzeniem lękowym, więm jak to wygląda i wiem, że racjonalne tłumaczenie sobie pewnych spraw nic nie da....a przecież jest wiele więcej poważniejszych problemów, z którymi ludzie sobie nie radzą.

            Nie piszę do ludzi, którzy "chcieliby zrobić sobie terapię".



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:38:33               Odpowiedz

            Jakbym miał podsumować, to powiedział bym, że ważne jest żeby nie wybierać sobie terapeuty na początek i nie iśc na terapię.

            Konieczny jest kontakt z psychologiem klinicznym, z którym należy problem omówić i skonsultować. To jest człowiek, który nie jest zobligowany wiarą w doktryny żadnego z nurtów. Jest to człowiek który może coś doradzić, jest w tym intelektualnie wolny. Ma też często bardzo bogate doświadczenie kliniczne. Oczywiście to też jest kontakt z psychologiem, a nie cudotwórcą. Zdarza się, że można iśc do kilku i każdy inną diagnozę postawi.

            Myślę że to jest podstawa. Należy też pozbyć się iluzji, które niestety zewsząd są nam do głowy wpychane. Jest pełno, wręcz całe zatrzęsienie reklam itd...Róznych artykułów sponsorowanych i tam jest tylko uwodząca historyjka, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Terapia to jednak ciężka sprawa i może być korzystniejsze kierowanie energii na własne życie.

            Nie jestem w stanie jasno powiedzieć. Dodam jeszcze, że należy się kierować też własnymi odczuciami. Dobrze jest wybrać kogoś z kim się czujemy ok, z kim się rozumiemy....ale uważam, że udana terapia to coś rzadszego niż nieudana. Jeśli jesteś też osobą z poważnym problemem, to terapia może ci także zaszkodzić.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 14:43:25               Odpowiedz

            "ale uważam, że udana terapia to coś rzadszego niż nieudana."

            Statystyki "uważają" coś kompletnie przeciwnego.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 15:02:48               Odpowiedz

            ok niech będzie, że statystyki pokazują coś przeciwnego, ale jest to jednak problem złożony. Uważa się, że wiele zaburzeń lękowych mija samo, jest efekt placebo, który jest podobno na takim samym poziomie jak niektóre terapie.....jest to trochę bardziej złożone. Pewnie różnie to też wygląda przy różnych zaburzeniach.

            Odpowisz w końcu na pytania które ci zadawałem już chyba w kilku różnych miejscach? Napisz w końcu coś o sobie, swojej terapii i swojej diangozie, lub jej braku.



      • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

        Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 11:07:47               Odpowiedz

        sams...ty byłaś na terapii z czymś konkretnym, czy poddałaś się terapii estetycznej, że się tak wyrażę. Bo ty piszesz tak jakbyś nie miała żadnej diagnozy i powaznego problemu, tylko poszłaś na terapię ale jako osoba zdrowa.

        Weź pod uwagę, że ludzie mają poważne zaburzenia. mniej lub bardziej one zaburzają po prostu funkcjonowanie....wiec napisac sobie jak być powinno to można, ale co ma zrobić z tym człowiek który wobec problemu jest często bezsilny?Ludzie się uzależniają od terapeutów, mają niestabilny obraz świat, więc terapii też itd...itp...

        i jeszcze wszystko podsumowałaś że to są błędy.



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 11:23:25               Odpowiedz

          Sams2 jest zwyczajnym teoretykiem i Forum o tym wie.Teraz i Ty się dowiedziałeś.Jednak są osoby,które czytają sams2 wybiórczo,inni więcej niż wybiórczo i się kręci.Moim zdaniem sams2 jest Forum potrzebna,bo np.ja nie wyobrażam sobie Forum bez sams2.Dlaczego?Tego powiedzieć nie mogę.Wolę jak każdy czytający samodzielnie wnioski wysnuwa z wypowiedzi sams2.To jest mądre i bezpieczne.Ludzie nie chcą się przyznać,ile zyskują dla siebie z tego Forum.To ważna wskazówka.Twardowski nie martw się.Sams2 nie uzależni Ciebie od siebie.Jesteś przecież Twardowski.A Twardowski może prawie wszystko.Tylko po co?-:^*/



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 11:33:23               Odpowiedz

            No ale to jaki ma sens dyskusja z teoretykiem, który mi pisze o błędach i niby to pisze je dla innych w formie podsumowania? Czyli ona o niczym nie ma pojęcia, ale wszystko tłumaczy.

            Widać to dośc wyraźnie z tego sterylnego podejścia do niektórych spraw. Tak samo ja mogę się ogłosić specjalistą od małżeństwa i napisać, że żona ma kochać męża, a mąż zonę...a jak tak nie jest, to jest to błąd i mąż powinien kochać żonę i jak to zrobi to wszystko się ułoży, a jak nie to robi błąd.

            Jak można mieć sumienia dręczyć takiego cymbała jak ja, który pisze o latach które zakończyły się niepowodzeniem i traktować mnie jak głupka, który popełnił milion błędów...skoro samemu się o niczym nie ma większego pojęcia?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 13:40:37               Odpowiedz

            Bo światem rządzą Teoretycy i taka jest smutna prawda.Jak trafisz na kogoś,kto prócz teorii ma jeszcze spore doświadczenie to jak się uprzesz to też nie zechcesz poważnie traktować takiej osoby.Zgadza się?Sedno w tym,co my tak serio chcemy.Ja np.jak chciałam "miłości" od męża,to na początek sama ją dawałam.Trudno było,ale się opłaciło.Moim zdaniem ludzie tutaj piszący jakieś tam pojęcie mają.Zgodzisz się z tym?P.S. Ty zresztą też nikogo tutaj nie pochwaliłeś,nie podziękowałeś.Ładnie to tak?-:*(Owszem wykorzystałeś swój dar Intelektu,ale o empatii to chyba zapomniałeś?Zgadza się?Sam na swoim przykładzie widzisz,że nie jesteś doskonały,ale chcesz by inni byli?Czy Ty siebie słyszysz?Poza tym piszesz rzeczowo to fakt.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 13:55:11               Odpowiedz

            Napisałem jednej osobie, że w końcu ktoś napisał jak człowiek. Mam teraz każdemu dziękować, za to że mnie nie zjechał?Za co mam dziękować? Bez przesady....tym bardziej, że jest to ściana emocji i pewnie to błąd mojego pierwszego posta, w którym się uzewnętrzniłem. Nie wiem skąd się to wszystko wzięło, ale już kilka osób zupełnie bezinteresownie spzilkę postanowiło mi wbić. No cóz poradzić?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 15:05:56               Odpowiedz

            Ty to uważasz za szpilki,a ktoś inny podziękuje nawet,a może przede wszystkim za te szpilki.Taki świat.Bez szpilek dziwny byłby ten świat.Kogo kochasz Twardowski?Nie uciekaj przed odpowiedzią,proszę.To może być punkt zwrotny w Twoich żalach,pretensjach i innych mało rozwojowych rzeczach.I tak dużo się uczysz i to jest najważniejsze dla Ciebie.My mamy swoje życia i owszem możemy pisać,ale czy to coś daje?Przyznaj.Daje to coś?Serio?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 15:20:17               Odpowiedz

            O mój Boże..ja zalecam powagę. Bo to jest infantylne, to terapeutyzowanie i traktowanie z góry, jakby się miało jakąs wiedzę na temat drugiej osoby. Nie możemy rozsądnie rozmawiać? Pisałem ci już, że nie interesują mnie pomoce...poczytaj ten wątek. Poważnie myślisz, że teraz będę szukał tutaj jakichś emocjonalnych rozmów w terapeutycznym sosie? Poważnie wydaje ci się, że mnie znasz i coś o mnie wiesz?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 17:31:11               Odpowiedz

            A dlaczego to Ciebie tak nagle interesuje,że Ciebie znać mogę i coś wiedzieć o Tobie mogę?Mi kompletnie na tym nie zależy.To,co wiem zupełnie mi wystarczy.To Ty masz w sumie jakiś tam problem i dzielisz się nim moim zdaniem w sposób powiedzmy mało przyjazny.Mi sprawia przyjemność,że wbrew swojemu rozsądkowi nadal z Nami rozmawiasz.Wiesz chociaż dlaczego to robisz?A ja wiem.Zapewniam,że jest więcej tutaj takich osób,które orientują się dlaczego jeszcze piszesz z Forumowiczami.Powiedz mi np.dlaczego protekcjonalnie potraktowałeś lukassa?Ja to wiem.Ale fajniej będzie usłyszeć to od Ciebie nieco zakompleksiony Twardowski.Piszę w taki sposób o Tobie,bo sądzę,że skoro siebie samego nazywasz czasem "brzydko",to i mi wybaczysz prawdę.Ok?Doskonale się bawisz,ale i my coś zyskujemy nawet wbrew Tobie.Tak się składa,że ludzie uczą się wzajemnie od siebie.Ty też.I nic z tym "kontrolerze" zrobić nie możesz.Przykre?Zależy dla kogo.Nie jestem osobą poważną i dobrze mi z tym.Ty zaś bardzo starasz się być poważnym,ale i tak wyłazi z Ciebie szydło (z worka dla jasności).Przypomnij mi,co Ciebie teraz interesuje?Poważnie pytam,mimo,że poważna nie jestem.Dobrego wieczoru.Nie powtarzaj się z tym zaleceniem:"poczytaj ten wątek".To jest jakieś upiorne cokolwiek zrozumiesz.



          • RE: do PT-dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-27, 07:33:21               Odpowiedz

            Wywołujesz mnie i wywołujesz... Zwrócono mi uwagę i chyba słusznie, że "gwałcę". "Gwałcę" w sensie: próbuję uparcie coś przekazać komuś kto w danym momencie jest organicznie niezdolny do przyjęcia. Nie ze swojej winy, oczywiście. Jesteś w silnym nieświadomym oporze i pokonywanie go siłą ani argumentami nie ma sensu. Taki proces. Też tak miałam. I faktycznie nie powinnam pisać z kimś takim.

            Uważam że to co robisz tutaj jest niezwiązane z tematem terapii- raczej przez "terapeutów", "złą terapeutkę" i międlenie o tym bez przerwy, nakręcanie się etc psyche odnosi się do twoich wcześniejszych doświadczeń, zwłaszcza z matką. O czym świadczy nieadekwatność poczucia krzywdy. Jako człowiek bez kontaktu ze sobą tworzysz sobie tymczasową tożsamośc pt "ofiara psychoterapii".

            Może byc i tak, że twoja tożsamość "wrażliwego intelektualisty" była tak samo maską stworzoną na potrzeby figury matki i na taką właśnie maskę nabrała się (lub nie, nie wiemy) twoja terapeutka. Terapia jaką podjąłeś została wybrana przez twoją nieświadomość- poszukiwałeś "zimnej matki", możliwości międlenia bez końca, bierności- i to w terapii dostałeś, bo w ten sposób psyche próbuje (nieskutecznie na razie myślę) coś tam twojego przepracować.

            Być może jest i tak, że żadna terapia nie jest ci potrzebna (lub nie jesteś do niej zdolny) a po prostu trening, tresura by zmienić nawyki. I też dobrze. Miliony ludzi zyją nie terapeutyzując się psychodynamicznie. I ok.

            Dostałeś tutaj mnóstwo podpowiedzi choć jesteś rozmówcą nieprzyjemnym, agresywnym, zaślepionym, paranoicznym. Dobre pytania zadała ci Fatum, dobre podpowiedzi dała Felka i Lukass, którego intencji nie zrozumiałeś. Może to ktoś inny wykorzysta, może kiedyś ty do tego sięgniesz.

            Ja rozmawiać na temat psychoterapii z tobą nie będę mimo że mnie wołasz, bo to jak pobudzanie wariata do szaleństwa. To faktycznie byłby "gwałt". Rozmowa z rozkapryszonym dzieckiem. Zresztą sam temat psychoterapii jest paradoksalny, niespójny. Rozumiem że żyjesz poczuciem krzywdy po kontakcie z "zimną matką", ale ja nie. Rozmowa z tobą nie sprawiła mi przyjemności i więcej nie chcę.



        • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

          Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 13:28:28               Odpowiedz

          Napisałam ci w pierwszym tu moim wejściu, że Sams zakłada ,że na terapię idą ludzie zdrowi i dojrzali, no jeszcze oczytani. I żebyś się tym nie przejmował.

          Ale ty lubisz się przejmować, nawet gdy to , że się nie zrozumiecie już do ciebie dociera. Bo uwielbiasz intelektualne rozgrywki, bo trafił intelektualista na intelektualistę, i będzie słowo za słowo, wet za wet. Bez sensu. Bo przecież chciałeś się zmienić, nie brać udziału w rozgrywkach umysłu...



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-10-26, 13:46:52               Odpowiedz

            Feelka trafiłaś w punkt.Czuły punkt wszystkich Forumowych Intelektualistów (siebie umniejszyłaś,innych podwyższyłaś,super,super,buziaki).Twardowski to chyba zaprosi Ciebie feelka na przesmaczną kawkę.-:^),a sams2 każe pić samej.Może się jednak mylę.I dobrze mi tak.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 13:50:54               Odpowiedz

            Pamiętam co pisałaś, więc dla tego zapytałem, czy ma jakąś realną diagnozę...ale myślałem, że ma też doświadczenie z terapią.

            Nie jest to rozgrywka intelektu, tylko nie chcę jej odpuścić. Ona od samego początku zarzuca mnie stekiem fantazji itd...i chce mi udowodnić na siłę jakieś moje błędy, ograniczenia itd... Pisałem jej że ta dyskusja nie ma sensu, no ale co mam zrobić? Olałem przecież jej wyliczankę, ale jednak osoba pisze, że ona ma racje, druga osoba że jestem chłopczykiem i nie potrafię się nawet zdaniem odnieść, więc się odniosłem.

            Chciałem to olać, ale co mam zrobić jak wszyscy to traktują, że kretyn się wycofuje i przegrał a wszyscy inni mają rację?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 14:15:53               Odpowiedz

            Oczywiście że Sams ma swoje doświadczenia z terapią. Właśnie takie o jakich pisze. Terapią ROZWOJU człowieka. Ale nie zaburzonego człowieka i raczej nie młodziutkiego człowieka; takich ludzi nie rozumie, śmiem twierdzić. Tyle. A w tym co piszę ma rację. Ale to nie jest racja dla Ciebie, ciebie studenta wtedy, ciebie zaburzonego lękiem, ciebie dawnego,itd Możesz to uwzględnić na przyszłość, ale nie wytłumaczysz jej przeszłości. Więc po co się tłumaczyć. Pisz raczej o emocjach. Lub dopytuje, a nie tłumacz.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:20:52               Odpowiedz

            A co to jest terapia rozwoju człowieka?



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 14:29:37               Odpowiedz

            Chcę się rozwijać żeby mi się lepiej żyło, lepiej wewnętrznie zwłaszcza - czyli dobrze się czuć że sobą w swoim ciele :) ale i lepiej w świecie.
            A nie terapią po to by w ogóle żyć, przeżyć dzień do wieczora, wstać z łóżka, pójść do pracy, wyjść dobrowolnie do jakichś ludzi, przespać noc bez paniki , nie bać się spojrzeć w lustro itp itd



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 14:21:47               Odpowiedz

            I człowiek dojrzały a niezaburzony potrafi tak przesiać terapeutów przez sito, że chodzi do tych pierwszego sortu , co przestrzegają procedur, więc i informują o wszystkim. Jak to się ma do ciebie wtedy? Nijak, brałeś co było do wzięcia. Nie obwiniaj się.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:28:51               Odpowiedz

            Tak...ale to też czasy były inne. Ja wtedy od paru lat dopiero miałem internet. FB jeszcze nie było, nawet naszej klasy itd...



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 14:40:06               Odpowiedz

            "Sams ma swoje doświadczenia z terapią. Właśnie takie o jakich pisze. Terapią ROZWOJU człowieka. Ale nie zaburzonego człowieka"

            Dzięki Felka. Dowiaduję się, dzięki tobie, że nie jestem zaburzona :) i co mi się w moich analizach/terapiach działo i że nigdy nie miałam żadnych problemów. A wczoraj się dowiedziałam że jestem zafiksowaną wariatką i pedofilką ;). Taka zmiana. Ufff.

            A teraz serio- każda terapia jest terapią ROZWOJU, co oczywiste, bez względu na punkt w jakim się rozpoczyna.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:43:07               Odpowiedz

            To napisz jaką masz diagnozę. Jaki jest twój punkt widzenia tego wszystkiego.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 15:31:18               Odpowiedz

            Prawda, wszystko jest rozwojem. W moim słowniku - jeśli da się żyć i bez terapii, to się ją podejmuje dla "rozwoju".

            Jeśli nie daje się żyć ( bo depresja, bo myśli samobójcze, bo lęk przed wyjściem do pracy, bo silne uzależnienie rujnuje...) - to to już nie idzie o rozwój, idzie o życie. I taki klient z pętlą na szyi - to inny klient terapeutów, nie taki jak ten ogarnięty i rezolutny..., oczytany w punktach. To raczej żebrak. Choć tak nie powinno być.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 15:37:08               Odpowiedz

            Najczęściej żebrak. :) Wiem że mam skłonności do przesady. Ale szło mi o to, że spija z ust, wierzy, ufa, bierze co dają, nie marudzi.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: sams2   Data: 2018-10-26, 15:47:02               Odpowiedz

            Przykro mi Felka, bo cię rozczarowuję, ale moje doświadczenia są inne. Ja mam tak, że jak sie idzie z petlą to też się chce walczyć i coś z siebie dać. I idzie się z ogromna obawą, z brakiem zaufania ale też z determinacją- bo już nic innego nie ma i jak piszesz- walczy się o życie. I każdy kto wchodzi do gabinetu ma nadzieję. Pierwsza moja terapeutka była wybrana trochę na chybił trafił (pewnie byłabym mądrzejsza, gdybym znała te punkty...), terapia była płytka, ale jestem jej wdzięczna za wiele rzeczy, choćby za uwagę i czas i otwartość na dalsze konsultacje. Dała mi tyle ile mogła i ile wtedy mogłam przyjąć- bo to opór klienta praca steruje.

            I może uznajmy że każdy ma jakieś swoje doświadczenia i potrzeby, które się nie pokrywają, bo to się robi jałowe...

            Taka narracja: "nie jesteś zaburzony to twoja terapia to betka albo ci się nie należy" jest bardzo niebezpieczna. Są ludzie, którzy zaprzeczają że cos się z nimi złego dzieje. I mówią sobie "za mało mnie boli żeby poprosić o pomoc", "nikt mnie nie zdiagnozował, nic mi więc nie jest". A już się topią... Raczej trzeba uspokoić, że kontakt z psycho nie zabija zamiast budować narrację "trzeba mieć taaakie zdiagoooozowane zaburzenia a ty nie masz czego na terapii szukać". Każdy szuka swojego, nawet jeśli to dla kogoś innego błaha rzecz.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 16:21:05               Odpowiedz

            "Nie jesteś zaburzony to twoja terapia to betka albo ci się nie należy"

            Nigdy nie powiedziałabym że się komuś nie należy i że ktoś "nie ma tam czego szukać", nigdy.

            A "betka"- zamieniłabym na "przyjemność" :), tak, przyjemność rozwoju, nawet jeśli we łzach.

            I masz rację, że jest jeszcze ta trzecia grupa , umęczona- "za mało mnie boli", " przecież radzę sobie, to chyba nic mi nie jest"... Trzecia grupa poza udreczonymi żebrakami i przyjemnościowcami rozwoju.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: feelka   Data: 2018-10-26, 16:24:06               Odpowiedz

            Aha, przypominam że to tylko teoria felki :), nawet bez doktoratu he he, na potrzeby felki, nie trzeba tego kupować



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: chello2   Data: 2018-10-27, 08:27:09               Odpowiedz

            " A wczoraj się dowiedziałam że jestem zafiksowaną wariatką i pedofilką ;). Taka zmiana. Ufff."

            Nieustannie do tego wracasz? Dlaczego?
            Przecież sama komunikujesz, że to problem osoby piszącej takie podsumki.

            Nauczyłam się mnie pewnej postawy. To co pisze rozmówca MOŻE mnie nie dotyczyć. I nie mam potrzeby angażować sie w brednie. Świadomie zaznaczyłam "MOŻE".

            A dlaczego się dziwisz, że tu usłyszałaś podobne? Przecież to forum, rynek ludzi, którzy mają jakieś doświadczenia w drodze do świadomości.

            Są tu ludzie, którzy nadal po terapiach szukają drogi, bo tak naprawdę żadna terapia tej drogi nie wytyczy.

            Wszystko zależy od tego czy mamy poprawne IQ i potrafimy coś zyskać. Czy nieco siebie poznaliśmy. A skoro tak, to
            drogę musimy wybrać sami. I podążąć nią każdego dnia z przekonaniem,że jest o.k. Idziemy w prawidłowym kierunku.

            Problemów napotkanych nikt za nas nie rozwiąże. Każdy posiada jakieś deficyty i każdy będzie miał do końca życia lęki. Inna sprawa jak one eskalują.

            Ponieważ dużo w moim życiu się dzieje dopadaja mnie lęki, pomimo wiedzy, że obrany kierunek jest właściwy. Jestem już stara, mam obawy czy dam radę? Zdrowie już nie to a jednk podejmuję nadal wyzwania,żeby poprawić swój komfort życia.

            Kiedyś byłam bardzo odważna w sprawach, które dzisiaj realizuje. Kiedyś sie kompletnie nie bałam działania. Ten strach narasta wraz ze świadomością i starością.

            Tu na forum poznałam ciekawych ludzi, którzy rozmawiali i dzielili się. Jednak trzeba nieco czasu, żeby ich zidentyfikować i nauczyć się odróżniać od ludzi głęboko zaburzonych. I nauczyć się nie wdawać się absurdalne polemiki.

            Myślę, że egocentryzm jest przeszkodą w uzyskiwaniu pomocy.
            Wiesz najlepiej, Panie Twardowski?











          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Adamos325   Data: 2018-10-27, 09:39:05               Odpowiedz

            Mądre nawet rozważanie i podsumowanie..., Chello - widać ze osoby majacej jakies doswiadczenia zyciowe, refleksje - a tez nie kazdy z nas jest refleksyjnym, jak niedawno czytalem, i takim zyje sie latwej.
            Kazdy z nas zas jest troche egocentrykiem, i targaja nami namietnosci roznego rodzaju - nawet jak sie tego wypieramy i nieprzyznajemy :) Zycie tez caly czas jest plynne... - choc pewien wyrobiony nurt kazdy ma, i dobrze ze ma!

            Dla mnie Sms2 jest troche tajemnicą - choc duzo pisze... - i dobrze sie ja czyta, tzn, to jest czytanie takie naukowe-refleksyjne - jak dla mnie :) Zawsze mam 2 a nawet 3 rozwiazania - moge sie z tym zgadzac, nie zgadzac, lub czesciowo zgadzac - to jest jasno wylozone. Matematyczne podejscie. W emocjach jest bardziej wywazona, delikatna - choc tez czasami mozna je zuwazyc - i to znaczy ze jest kobietą... ;))

            Kazdy ma troche inny punkt widzenia i podejscia - i dobrze, ze to foru jest roznorodne. Np. ja mam dzien ze dobrze mi sie czyta Feelke, innego dnia Sams2, innego Chello, innego Fatum, Madziuleczke - i zawsze ktos sie dostosuje do moich potrzeb, ktos mnie uzupelni ;)) Wedlug moich brakow, widzenia aktualnej chwili. Potem moge szerzej rozmawiac z tym, kto naprawde jest mi bliski... ;)

            Tak, wszyscy po trochu szukamy jeszcze tej drogi..., nie siagnelismy jej pelni, harmonii - dlatego tu zagladamy... - zeby samemu skorzystac, lub dajac rady poczuc sie kims lepszym ;))



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: Iga112   Data: 2018-10-27, 10:12:04               Odpowiedz

            Ja jeszcze dodam, ze są rożni ludzie, maja rożne potrzeby i wszystkich nie da sie wrzucić do jednego worka. To, co dobre dla jednego, dla drugiego może być zgubne. Jeden jak dostanie łyżwy, to nauczy sie jeździc a drugi połamie nogi. I po co złościć sie, że ktoś jest inny niż ja? Przecież nie ma to sensu. Dla Twardowskiego terapia psychodynamiczna nie była dobra. Koniec i kropka. I ma prawo mieć żal do kogo chce. To jego żal i jego sprawa.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: fatum   Data: 2018-11-02, 10:34:17               Odpowiedz

            Adamos325,a dzisiaj jak rozmawiasz z ludźmi ze świata realnego to jak im opowiadasz i co o Twojej terapii?Jak oni przyjmują to,że poniekąd jesteś "czubkiem"?Taka jest prawda.Tak mówi się o tych,którzy przyznają się,że byli u psychologa,psychiatry.Ciebie to dotknęło? ("czubek").Pozdrawiam.



          • RE: dla szukających terapii -podsumowanie

            Autor: TwardowskiPan   Data: 2018-10-26, 14:15:23               Odpowiedz

            No i przecież Sams cały czas mówi, o czym terapeuta informuje na początku. Sama mówiła, że sama była informowana, podkreślałą to kilka razy, więc założyłem że na terapii była. No chyba sama to napisała.



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: letheja   Data: 2018-11-02, 01:21:34               Odpowiedz

      Chętnie Cię poznam, Twardowski Panie. Czuję, jakby moje życie pokrywało się z Twoim i myślę, że chyba odnalazłam bratnią duszę. Na terapię się wybieram, ale od samego początku obawiałam się właśnie tego, co napisałeś, elegancko ubierając w słowa. Będzie miło, jeśli się odezwiesz na maila. Pozdrawiam naprawdę cieplutko i kolorowo.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: Januszek   Data: 2018-11-02, 20:12:22               Odpowiedz

        Dzień dobry . Bardzo zaintrygował mnie ten temat.
        Zadam dodatkowe pytania ...czy terapia bliskiej osoby moze zniszczyc zycie tej drugiej?

        Osoba która jest mibardzo bliska , z która jestem juz półtora roku wybrała sie na terapie, gdyz uznała ze ja niszcze jej zycie ( ja jestem żonaty ona rozwódką ) i spora rznica wieku ja jestem duuuzo starszy .......................moja zazdrośc mój brak zaufania ....ale nie o tym . Dzisiaj dowiedziałem sie ze Pani psychoterapeutka uznała ze powinna mnie zostawic powinna mnie zostawic , ze ja tez powinienem sie poddac terapi i zeby mnie unikała.
        MOje pytanie czy ta Pani psychoterapetka ma prawo oceniac mnie jako człowieka bez rozmowy ze mna znając tylko relacje jednej strony. Czy swoją diagnozą na odległośc nie niszczy mnie jako człowieka w oczach swojej pacjentkia moze w kosekwencji w oczach innych ludzi?
        CZy ma moralne prawo oceniac moje zachowanianie nie wiedząc co mną kierowało ? Moim zdaniem jest to niszczenie mnie jako człowieka . i stawianie mnie w jak najgorszym swietle bez prawa obrony . NIe wazne czy bede z tą osoba razem czy nie.
        Proszę o ocene pani psychoterapetki pod względem moralnym a moze prawnym?



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 19:41:26               Odpowiedz

          Terapia to bardzo intymny kontakt. Ogólnie zakłada neutralność światopoglądową i powstrzymywanie się od ocen terapeuty, ale czy wierzysz, że dla zwykłego człowieka jest to możliwe?? Każdy popełnia błędy, terapeuci również, niestety się o tym nie mówi, jest silne lobby, które psychoterapię tylko chwali. Szkoda, że ludzie nie uczą się jak minimalizować takie przecież naturalne ryzyko. Lekarze też popełniają błędy i tylko przez ich ocenę i rozmowę o nich mogą poczynić jakieś postępy. Psychoterapia nie jest nauką ścisłą, przyrodniczą, jest nauką społeczną, wartość statystyczna zgromadzonego materiału i empirii jest więc mniejsza niż ta dotycząca np. w przypadku medycyny. Nie znaczy, że zupełnie bezużyteczna, ale staje się podatnym gruntem do przeformowania i przekształcania. W psychoterapii jest wiele aspektów, które trudno skontrolować, terapeuta przyjmujący w gabinecie w kamienicy w środku miasta, gdzie często brakuje nawet tabliczki informującej, ze to jest gabinet psychoterapeutyczny daje psychoterapeucie szerokie możliwości postępowania według własnych kryteriów. Właściwie ta nieograniczona i nie możliwa do wyciągnięcia konsekwencji działalność sprowadza się do tego, że jest on niemal omnipotentny, a jedyną możliwość kontroli tego co się dzieje w psychoterapii stanowi sam pacjent i jego otoczenie. Niestety pacjent często ulega manipulacji terapeuty, poza tym często wierzy w jego nieomylność i w naukowe podejście. Sam charakter relacji, kiedy to my jesteśmy chorzy, a on leczącym staje się podatnym gruntem do nadużyć. Często to podejście terapeuty okazuje się pseudonauką. Polecam, aby osoba z którą jesteś blisko związany poczytała Witkowskiego " zakazana psychologia", "psychoterapia bez makijażu", poczytała o medycynie i porównała ją z psychologią i psychoterapią. Z anglojęzycznych pozycji polecam książkę Przeciw terapii Masona. Na końcu książki Psychoterapia bez makijażu bliscy osób uczestniczących w psychoterapii piszą o swoich doświadczeniach, np. jak córka zrywa całkowicie kontakt z matką i zamienia ją na psychoterapeutkę u której siada na kolanach, a matka nie rozumie o co chodzi i jak to się stało. Ja też zerwałam kontakt z rodziną i znajomymi, a także trudno było mi nawiązywać nowe relacje, ponieważ zaraz ludzie ci w trakcie terapii byli oceniani jako nieodpowiedni dla mnie. Największe zagrożenie w psychoterapii jest takie, że często to jest tak, ze to nie psychoterapeuta mówi o tym, że ktoś jest taki czy owaki, tylko ty opowiadasz o kimś, a reakcje terapeuty sprawiają, że w jakimś zdaniu się umacniasz, a inne opinie np. na czyjąś korzyść porzucasz. Nie masz pojęcia, że terapeuta oddziałuje na Ciebie tak jakby wkładał ci w usta swoje słowa, bo to ty wypowiadasz je głośno. To trochę tak jak relacja matki z małym dzieckiem, matka wyczuwa często jego stany emocjonalne, pewne rzeczy umacnia, a pewne stara się zminimalizować i wręcz wykluczyć z zachowania dziecka. Dużą siłą psychoterapii, czasem jak okazuje się niebezpieczną siłą jest regresja pacjenta, usytuowanie się w pozycji dziecka, osoby podległej terapeucie.



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-25, 20:09:53               Odpowiedz

            Ja znam przypadek kiedy terapeuta wręcz mówił osobie, że powinna zerwać kontakt z matką. To są już dość jaskrawe przypadki, ale są też takie mniej oczywiste.

            Ludzie idą na terapię, uczą się asertywności i niby wszystko jest ok, ale jakoś tak się dzieje że w wyniku tych nowych umiejętności zaczyna się tracić relacje z ludzmi...i nie jest już tak fajnie.

            Po prostu terapia jest w gruncie rzeczy nastawiona na indywidualizm



          • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

            Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 21:36:43               Odpowiedz

            Trochę tak jest. Tylko pozornie uczymy się asertywności, a bynajmniej nie wykorzystujemy jej często z naszym guru, terapeutą.Nawet kiedy już się ośmielimy terapeuta naszą asertywność może nazwać oporem, a to zazwyczaj zamyka nasze usta.



    • Ciekawa historia Markela Fultza

      Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 12:47:53               Odpowiedz

      Z boisk NBA historia. Młody chłopak zaraz po liceum zostaje wybrany z nr1 draftu w zeszłym roku. Działacze Philadephii 76 mają nadzieję zrobić z niego gwiazdę drużyny i strzelca.

      Markel gra mecze kontrolne, wszystko jest ok i zaczyna 3 miesięczny trening przed swoim pierwszym sezonem w NBA. Na początku sezonu okazuje się, że Markel w zasadzie zapomniał....jak się rzuca do kosza. Jest pierwszym koszykarzem, który ma "yips" czyli pewnego rodzaju "tiki".

      Zdarza się tak, że w momencie rzutu Markel się blokuje i widac wyraźnie, że rzut wygląda jakby dopiero co zaczynał trenować. Następuje pod wpływem OVERTHINKINGU napięcie mięśniowe, które usztywnia i uniemożliwia płynne oddanie rzutu. Człowiekowi, który całe życie nie robi właściwie nic innego. Takie rzeczy zdarzały się w basebalu, golfie, ale nie koszykówce.

      Jak do tego doszło? Chciano poprawić jego rzut i coś mu zrobiono w głowę. Dochodzi do przekontrolowania, przeintelektualizowania całego procesu oddawania rzutu. Czai się za tym lęk przed porażką, niepowodzeniem, zbłaźnieniem się. Stało się to u młodego, zdrowego człowieka który się zablokował.

      No i tutaj dochodzę do sedna i przełożenie tego na mój przykład. Nie ma wątpliwości, że opisany przypadek ma jakieś głębsze dno, no ale nie ulega też wątpliwości że wszystko wydarzyło się w wyniku nadmiernej aktywności intelektualnej. Chłopak zmieniając rzut pod wpływem trenera(nie będę się wgłębiał w szczegóły) jakby zupełnie się posypał i nie kontroluje, albo zbytnio kontroluje.

      To samo może się stać na terapii. Człowiek o pewnej charakterystyce, który jest przesiąknięty wątpliwościami i nie ma przebojowego charakteru może przeintelektualizowywać swoją egzystencję. Po prostu. Jeśli taki proces będzie trwał, to pomimo dobrych chęci, jesli ktoś nie ma głowy na karku to taki proces przyniesie negatywne skutki. Tak jak trening(zły trening, ale to inna historia) przyniósł złe skutki dla Markela



      • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

        Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 13:19:35               Odpowiedz

        Spuentuję to tak: za dużo myśli...

        Udowadniasz oczywiste. Terapeuta nie Bóg. Przemienienia nie uczyni:)





        • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

          Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 13:31:03               Odpowiedz

          Terapeuta nie Bóg:)...wy jesteście nie możliwi. W testach osobowości takie coś wychodzi...może nie samych testach, ale opierając się o testy i rozmowę/wiedzę.

          Do tego terapeuta to człowiek wykwalifikowany do monitorowania stanów psychicznych. Trener od kosza coś sobie wymyslił i chłopaka chciał przerobić, nie myśląc o jego psychice itd...No ale terapeuta to coś innego.

          Tym bardziej, że mija pare mieś i wszystko idzie w kierunku opisanym w przykładzie Markela, tylko że odnośnie mojego życia. Ty myślisz, że ja tam się patrzyłem na terapeutkę?

          Ja przychodziłem i mówiłem coś o czym myślałem 3 dni temu i uznałem za ważne, co mi do głowy przyszło na jakiś temat i umieszczałem to potem w kontekście mojego dzieciństwa, które jakoś tam analizowałem. Mówiąc to na bieżąco monitorowałem swoje myśli, z czego równolegle do analizy zdawałem relacje. Mówiłem, coś takiego "ale mówiąc o X pojawił się we mnie jakiś chyba opór i podejrzenie, że kłamię"....potem mówiłem "może to moja podświadomość mnie zwodzi? A może wręcz przeciwnie? Może moja podświadomość(ja w zasadzie) zdaję sobie sprawę, że tak pomyślę i jest to takie podwójne oszustwo na zasadzie "częśc mnie wie, że druga częśc wie itd"...itd....I tak wyglądała cała godzina. Analizowania samego siebie cały czas. W takim kieracie wyjasnienia siebie.

          A terapeutką się patrzyła jak pierwsi koloniści na żyrafę i raz na 20 minut zapytała "a co Pan teraz czuje" czy coś w tym stylu.

          To jak to przybierało takie formy i ja mówiłem, że może ta analiza nie jest dobrym kierunkiem, bo czuje się gorzej to jak ona sugerowała coś innego to robiła dobrze? Ten cały Markel może jeszcze bardziej powinien pomyśleć o swoim rzucie i jeszcze bardziej go analizować?



        • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

          Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 13:31:32               Odpowiedz

          W niektórych zawodach potrzebny jest refleks i spontan a w niektórych uważne skupienie. Terapeuci nie przewidzieli, takich oczywistych oczywistości:(



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 13:35:00               Odpowiedz

            Przewidzieli, tylko niektórzy mają to w dupie. To jest zupełnie oczywiste, że mając doświadczenie kliniczne można ludzi o pewnej charakterystyce intelektu "wyłowić".

            W książce na temat erytrofobii jest to napisane wprost, że takie jednostki mają tendencję do intelektualizowania i zbytnim lękowym skoncentrowaniu na sobie. Tylko że kogo to obchodzi u psychoanalityków? Oni mają swoje założenia i już.



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 13:46:31               Odpowiedz

            A powiesz,kto wobec tego mógłby Tobie pomóc?
            Jak myślisz?



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 13:55:03               Odpowiedz

            Może zacznij używać takich zwrotów "mają to w pleckach", bo dostaniesz banka i znowu zmienisz Nick. Tym razem na "Mnientki":)
            Sugerujesz, że wielu psychoterapeutów to wypchani wiedzą nieudacznicy? Oderwani od rzeczywistości?:)

            No jasne. I koniec dyskusji:):)Jak w każdym zawodzie.



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 14:05:19               Odpowiedz

            Pomóc mogę sobie ja sam.



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 14:10:39               Odpowiedz

            Brawouu:)
            Mając do dyspozycji taki ocean wiedzy. Jasne.
            A dlaczego sobie do tej pory nie poradziłeś?
            Gdybyś mnie czasem podejrzewał o złośliwość, nie byo to moim zamiarem. Po prostu pytam:)



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 14:37:58               Odpowiedz

            Ponieważ terapia nie jest taka łatwa i nie wystarcza tylko zaangażowanie i ja podjąłem złe działanie. Nie byłem na pewne sprawy gotowy....no i trafiłem na terapeutę, który po prostu nie wiedział co się dzieje. Złego średniego czy cokolwiek innego...Problem jest w jakimś stopniu strukturalny. Bo nie wiem jak gapienie się można nazwać terapią.



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 16:19:27               Odpowiedz

            Fajna robota, nie?:)
            Ja bym jednak zwariowała, jakbym musiała tych wszystkich nieszczęśników słuchać, więc bądź wyrozumiały:):)

            Ale sam mówiłeś, że pomożesz sobie sam:) Po co tam poszedłeś? W nadziei? No może a nóż...?:)
            Eeee, Ty cwaniaczku, poszedłeś popatrzeć na Panią terapeutkę.
            Z bliska. Ładna? :)






          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 16:58:32               Odpowiedz

            2x starsza w tamtym czasie i nie wiedziałem jak wygląda. Ale dobry kawał



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 20:01:57               Odpowiedz

            :):)
            A wyobrazasz sobie co by było,gdyby była piekna i młoda?
            Co to by była za trauma?:)
            Dobra, nie żartuję już:)



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: Twardek   Data: 2018-11-24, 21:08:39               Odpowiedz

            Czemu trauma? A co do młodej i pięknej to nie wiem czy to była najlepsza droga, bo płakać jęczeć itd...to chyba jednak łatwiej kiedy druga strona nie jest atrakcyjna:). Tak mi się wydaje.



          • RE: Ciekawa historia Markela Fultza

            Autor: chello2   Data: 2018-11-24, 21:26:13               Odpowiedz

            "A co do młodej i pięknej to nie wiem czy to była najlepsza droga, bo płakać jęczeć .."
            O tym mówię:)Skoro 2X starsza milczała,to może to było mniej stresujące niż byś się opowiadał młodej.
            Z dwojga złego:)



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: karolink   Data: 2018-11-25, 03:14:38               Odpowiedz

      Polecam. Szukam kogoś kto dołączy, poprowadzi, przyłączy się do akcji informowania o zagrożeniach w psychoterapii. na razie rezultat znikomy :-(
      https://www.facebook.com/Psychoterapia-i-psychiatria-Zagro%C5%BCenia-2095090874077373/?modal=admin_todo_tour



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: bartekdla   Data: 2018-11-25, 07:35:46               Odpowiedz

        Teraz ekologia,wegetarianizm,stawianie pomnikow,pomoc chorym i wiele innych dzialan na rzecz dobra jest w modzie.Psychika nie zostala do konca poznana i beda bledy ktore beda kwestionowane,a chodzacymi idealami nie bedziemy.Ale i tak widze w tym temacie mozliwosci.Samo wytykanie komus bledow nic nie daje to kazdy wie i potrafi,znalezienie madrych odpowiedzi jest jedynym wyjsciem kampanie w tym kierunku miala by sens.



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: chello2   Data: 2018-11-25, 12:27:41               Odpowiedz

          Psychika nie zostala do konca poznana i beda bledy ktore beda kwestionowane,a chodzacymi idealami nie bedziemy.

          A nie jest głównym założeniem psychoterapii, żeby poznać swoje mocne i słabe strony, coś z tym zrobić, jeżeli można, albo...zaakceptpwać i żyć szczęśliwiej?:)



      • Karolink

        Autor: mimbla1   Data: 2018-11-25, 12:57:03               Odpowiedz

        Po pierwsze to zasadniczo nie należy wklejać takich linków, bo podpadają one pod szeroko pojmowaną kryptoreklamę.
        Oceniając całokształt nie kasuję tego konkretnego linka.
        Po drugie zaś link jest do facebooka - co automatycznie eliminuje Ci wszystkich potencjalnie zainteresowanych tematem i współpracą ale nie używających facebooka bądź używających go w sposób bardzo ograniczony.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: Bethor   Data: 2018-11-25, 22:26:12               Odpowiedz

        karolnik, w jaki sposób funkcjonować by miała ta akcja? Na podstawie jakich informacji miałaby donosić o zagrożeniach?
        Może lepiej, akcja nastawiona na pomoc osobą, które czują się pokrzywdzone przez psychoterapeutów i psychiatrów?
        Osobiście uważam, że takie coś by się przydało, bo szczególnie w Polsce, to wszystko u nas kuleje.
        Z drugiej strony nie wiem jakie są możliwości nacisku na te grupy lekarzy i terapeutów, które obecnie są poza wszelką kontrolą i często nie tyle nie pomagają co szkodzą.



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. Bethor

          Autor: karolink   Data: 2018-12-06, 02:33:26               Odpowiedz

          Wiesz nie wiem. Jakiś zaczątek jest, bo rozsądni ludzie ( bo są też tacy co przeklinają psychoterapię jako pochodzącą od diabła) zaczynają racjonalnie o tym rozmawiać choć w takich małych grupach jak tu na forum. Coraz więcej osób odwiedza mojego facebooka zagrożenia w psychoterapii i psychiatrii.
          Szkoda, że np. psychiatrzy nie mogą usiąść przy jednym stole z ruchem antypsychiatrycznym i nie prowadzą merytorycznej dyskusji. Już Arystoteles doszedł do tego, że bliskie nauce jest stawianie tez, antytez, a potem ich obalanie, albo przyjmowanie. Niestety obie grupy dochodzą do skrajności nie weryfikując nawzajem swoich tez, ale zupełnie się od nich odcinając nawet ich nie poznając konkretnie. Tak samo jest w kwestii psychoterapii. Np. denerwuje mnie Witkowski, nie ujmując jego zasług, że poruszył kwestie zagrożeń psychoterapii i nie tyle co w psychoterapii bez makijażu, ale w zakazanej psychologii ujął to od bardzo naukowej strony, który idzie z wywiadem do miesięcznika Egzorcysta promować swoje książki, a tym samym naukowe tezy obalające mit psychoterapii . Do miesięcznika, który uznaje Diabła i uznaje egzorcyzmy. To moim zdaniem ta skrajność.



    • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

      Autor: josefina   Data: 2018-11-30, 16:44:18               Odpowiedz

      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i chcę wtrącić swoje trzy grosze jako że temat mi bliski. Nie chcę oceniać i odnosić sie "złe" czy "dobre",dla mnie emocjonalny świat kazdego człowieka jest jego własny. Ja mogę mieć natomiast własne zdanie i może widzieć coś,o ile ktoś zechce.
      Sama jestem po terapii,najpierw grupowej a póżniej indywidualnej. Nie 10 letniej,ale wystarczająco długiej:). Terapii,która zmieniła mi szereg rzeczy w głowie,wyłącznie na pozytyw,która była bardzo ciężką pracą i którą nie raz chciałam w diabły rzucić.Terapi,ktora wymagała ode mnie otwartości że może coś jest jednak inne niż mi się wydaje.Dopuszczenia myśli,ze może sie myle,w koncu z jakiegoś powodu na nią trafiłam.
      Nie wiem czy tego Ci nie zabrakło Autorze. Wciąż analizujesz swoje emocje,myślisz o nich zamiast je do siebie dopuścić. Emocji nie da się do konca poddac medycznym terminom choć praca terapeutyczna odbywa sie wg.jakiejś metodologii. Wynajdujesz tysiąc psychoogicznych możliwości i tłumaczeń próbując racjonalizowac emocje których się nie racjonalizuje. Terapia ma nauczyć jak je rozpoznawać i jak je przyjąć. Mam wrażenie,że wciąż tego nie umiesz,to nie zarzut,to spojrzenie z boku. Zapędziłeś sie w kozi róg ciągłą analizą i roztrząsaniem co może być czymś i chyba wiarą,jednak,ze terapia i terapeuta może być cudotwórczynią.
      Nie neguję,że mogłes żle trafić,terapeuci też są różni. Nie neguję,że mogłeś nie mieć informacji zwrotnej,a widocznie jej potrzebujesz,bo gdy nie masz sam analizujesz i wydajesz opinię co też może Ci być.
      W terapii jest potrzebne również zaufanie,może przede wszystkim. Znam wiele osób,również takie którym terapia nie pomogła lub pomogła niewiele i łączy ich jedno-przekonanie że nikt mi nie może pomóc,że pomóc moge tylko sam sobie. A to oznacza strach i nadmierną kontrolę.
      Znam wielu którym pomogła i łaczy ich jedno- dopuszczenie emocji i odpuszczenie mechanizmom obronnym.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie. josefina...

        Autor: fatum   Data: 2018-11-30, 17:17:23               Odpowiedz

        Moim zdaniem Twoja wypowiedź jest wyjątkowo dojrzała i taka ciepła.Miło czytać takie wypowiedzi.Pozdrawiam ciepło.P.S. czytałam też Twoje wypowiedzi w innych wątkach i stwierdzam,że są także mądre i zapamiętuje się na dłużej.A to wartość.Gratuluje przy okazji.



      • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

        Autor: Twardek   Data: 2018-11-30, 17:22:53               Odpowiedz

        Co do założenia, że czegoś moge nie rozumieć to myślę, że było dokładnie odwrotnie. Ja wręcz nie ufałem sobie. Jak powiedziałem że coś tak...to od razy zaczynałem to podważać i patrzeć na to krytycznie, że może ja tylko tak mówię, ale rzeczywistośc może być inna i może coś się za tym kryje, lub może ja coś ukrywam. Myślę że wręcz przeciwnie u mnie to zadziałało. Ja wręcz jakbym przestał sobie zupełnie ufać i zacząłem patrzeć na siebie nadmiernie krytycznie. Źli znajmoi, zła szkoła, złe zachowanie itd....jakby negacja wszystkiego, co niby miało być mi narzucone, a co wewnętrzenie mi nie pasuje ale ja tego nie rozumiem. Jak to zrozumiem to się wylecze.

        Masz za to rację odnośnie kontaktu z emocjami. Terapia była formą zdobywania nad sobą kontroli, zdobywania informacji nad sobą i jakby próba intelektualnego kierowania życiem tak, żeby nie popełniac błędów. Nadmierny lęk, nadmierna analiza. Mam nawet napisane, że stosuję mechanizmy obronne :intelektualizacja i racjonalizacja.

        Ale mogę teraz napisać, że od paru miesięcy, kiedy już zdałem sobie sprawę z tego, że ten proces narmieren intelektualizacji był czymś innnym niż mi się wydawało....nie będę się zagłębiał w to. To teraz zaczynam odczuwać jakieś emocje i kontrola w zasadzie puszcza. Metoda kontroli poniosła porażkę i jedynym rozwiązaniem jest puścić kontrolę i całą tą czapę intelektualną. Ten intelektualny kaftan. Pojawiają się różne bardzo silne emocje i zdarza się, że ryczę po pół godziny. Strasznie mi szkoda mnie samego sprzed terapii. Tego człowieka którego w jakimś sensie zdradziłem. Teraz pojawia się pewnego rodzaju świadomość porażki terapeutycznej, ale jest to coś chyba pozytywne3go bo wiąże się ze zgodą na odpuszczenie kontroli.

        Kolejną kwestią jest terapeuta. Ja jak trafiłem po tragedii rodzinnej na terapię grupową to kierownik zadał mi w pewnym momencie pytanie. "S czego Pan się nauczył na tej terapii?" i ja nie byłem w stanie nic powiedzieć. Nic. Po tych 2 terapiach. Ja tej pierwszej to w zasadzie nie bardzo pamiętałem. Jedyne co powiedziałem to z drugiej terapii "że nie jestem taki ważny i ludzie nie zwracają na mnie uwagi tak jak mi się wydaje" tyle. Piszesz, że zrobiłem to, zrobiłem tamto itd...no to najwyraźniej zrobiłem, a terapeuta był wobnec tego zupełnie bezsilny. To o czymś świadczy



        • RE: Terapia może ci zniszczyć życie.

          Autor: josefina   Data: 2018-11-30, 18:41:26               Odpowiedz

          Myślę,ze to o czym piszesz na początku nie jest niezwykłe:). Niezwykle męczące,ale wielokrotnie przerabiałam podobne stany pogubienia. Poczucie,że się osunełam,nie mam już niczego czego bym się mogła złapać. I to jest normalne,bo terapia to proces. Jak runą jakieś mechanizmy to nagle zostaje pustka i dlugi czas mija zanim cos sie w ich miejsce pojawi. To być może również mechanizm obronny,nie masz zaufania do własnych uczuć i stad- a może tak,a może inaczej,a może sie mylę,może ktoś ma racje.Paradoksalnie roztrząsajac to nie pozwalasz sobie ich poczuc. Stąd pomieszanie. Pisałeś moze dzienniczek uczuć? Mi pomógł choc poczatkowo uznawałam go za bzdurę. Pisząc o zaufaniu myslałam zarównono zaufaniu do procesu terapeutycznego,ale głównie do siebie.
          Ciesze sie ze placzesz i tez sie z tego ciesz:). Nie plakałam od dziecka,całe lata i pierwszy płacz mnie wyczerpał do cna,i przeraził. I mialam ochote sie znowu zamknąć w swojej skorupie
          Wiesz,ciężko mi też powiedzieć co ja pamiętam z terapii,bardziej umiałabym powiedzieć co sie we mnie zmieniło,to są ulotne uczucia,niejasne wrażenia,a nie namacalne rzeczy i zazwyczaj po długim czasie człowiek umie powiedzieć co sie w nim zmieniło.
          Ja nie neguję absolutnie że terapeutka nie umiała Ci pomóc,to się zdarza,a człowiek czuje,w sobie,że coś nie gra. Pod warunkiem że jest wystarczajaco otwarty na to,ze może sie mylic,a terapeuta może miec rację:). Zyczę Ci powodzenia