Forum dyskusyjne

Toksyczna szwagierka

Autor: dominika33   Data: 2018-10-23, 11:26:18               


Z gory przepraszam za bledy.
Mieszkam z tesciami, mam dwójkę dzieci. I szwagierke której nienawidzę. Może zaczne od początku i ktos mi doradzi jak mam zyc a raczej zmienić nastawienie ponieważ cała ta chora sytuacja przerasta mnie i dołuje strasznie.
Więc my, czyli ja, maz i dzieci mamy cala gore swoja a na dole mieszkaja tescie, szwagierka z rodziną mieszka obok, jest ona starsza ode mnie o kilka lat. Na początku dogadywalam się z nią, siedziala ona w domu z dzieckiem ja wracałam z pracy opowiadalam jej o wdzystkim co się dzieje w moim zyciu, ufalam jej. Praktycznie we wszystkim sie zgadzalysmy. Problemy zaczęły sie juz gdy urodziłam pierwsze dziecko, teściowa zaczela bardzo się wtrącać ja pozwalalam na to zbyt dlugo ale przegiela w pewnym momencie i powiedzialam jej co o tym mysle. Oczywiscie byla obraza ale po pewnyn czasie wszystko zaczęło wracać do normy. W końcu wróciłam do pracy,teściowa opiekowała sie córką. Po pewnym czasie dowiedziałem się ze szwagierka poklocila się z matką o to że ona opiekuje się wnuczka. Nie wtracalam się w to, chodziłam nadal do pracy i awansowalam bardzo szybko. I znowu zaczęły się schody, nagle szwagierka z mężem przestali ze mną rozmawiać a wspomne jeszcze ze ona rowniez zaczęła pracować. Już mniej więcej wiedziałam o co chodZi, zazdroscila mi że mogłam pozwolić sobie na powrot do pracy, awansowalam i żyło mi sie dobrze z mężem. Próbowałam z nia rozmawiać normalnie Ale zauważyłam że jest nadeta i nie ma ochoty. Zaczelam rozmawiac z nią w ten sam sposób w jaki ona rozmawiala ze mna. Postanowilismy z mezem powiekszyc rodzine udało się, nie obyło się bez przytykow ze zrobiliśmy to dla 500+ o ludzie kto normalny rezygnowalby z dobrze płatnej pracy dla 500+!? Wkurzalam się Ale nic nie komentowalam zbytnio, nasze zdania na kazdy jeden temat roznily sie ale mam prawo do tego aby nie zgadzać się w różnych kwestiach z nimi, nie pasowało im to bardzo bo jak ja mogę mieć swoje zdanie a przede wszystkim INNE ZDANIE .
Ok rozumiem nasze bardzo dobre relacje zmieniły się w oschla rozmowę bardzo krótka jezeli już taka była. Zajelam się swoim życie oczekiwałam narodzin syna, ktoregos wieczora tescie zawołali mnie i męża na rozmowe. Nie wiedzialam o co chodzi i usłyszałam że wypisuję na nich jakieś głupstwa na facebooku. Zamurowalo mnie poplakalam się strasznie i zdenerwowalam . Nie mogłam uwierzyć w to ze oni mogli uwierzyć w takie brednie, nie jestem gowniara które obsmarowuje ludzi na facebooku i smiac i plakac mi sie chcialo. Nie chcieli powiedzieć mi kto im pokazał to co faktycznie wstawiłam ale nie mialo to zwiazku z kimkolwiek, udostepnilam jakas głupotę ale nikogo na myśli nie miałam, wydawało mi sie to smieszne. Ale jak ktoś chce sklocac zawsze znajdzie jakiś pretekst a swoich rodzicow nie trudno przekręcić na swoja strone wmawiajac im rzeczy ktore nie mialy miejsca. Zablokowałam szwagierke na facebooku. Podejrzewałam że to ona ale tescie wypierali się gdy zapytalam o to czy to ona im pokazałao i wmowila te rzeczy. Dałam spokój zajelam się swoim zyciem nie wtracajac się w nic ale stosunki ze szwagierka uległy pogorszeni. Odcielam sie od niej i byłyśmy tylko na CZEŚĆ.
Przez dwa lata byl spokoj, przeszłam na urlop wychowawczy. Z mężem stwierdziliśmy że nie będziemy robić już żadnych urodzin takich wystwnych jakie robia miedzy innymi tescie, ponieważ nikt nie chciał mi pomagać w opiece nad dziećmi gdy miałem szykować urodziny, zawsze teściowa miała coś do zrobienia a mamy które mieszka ponad 50 km dalej nie chciałam fatygowac. Jezrli potrzeba bylo zostac z dziecmi musialam je zawozic do mamy bo tutaj na miejscu zero pomocy ale ok nic na sile.
Moim zdaniem ciasto i tort w zupełności wystarczą na urodzinach dwulatka. Jest dzień urodzin stół zastawiony ciastem salatkami owocami itp. Tescie przyszli pół godziny po czasie i jeszcze musiał mąż ich zwolywac. Minęło 40 min a tescie wstaja wraz ze szwagierka i jej rodzina i stwierdzili że ida do kina.
( Bilety kupiła szeagierka akurat w dniu urodzin).Wkurzylam się ale powiedziałem że chce coś powiedzieć na temat ich zachowania przy czym podkreśliłem ze szwagierki nie tyczy sie to ponieważ roZumiem ja jezeli ma swoje sprawy.
Zapytalam teściowej (teść wysmial mnie i wyszedł) czy nie podając ciepłego posiłku moje dziecko nie ma prawa obchodzić urodzin, zagielam ja na każdym pytaniu nie była w stanie sie obronić i na koniec dodałam ze u szwagierki syna siedzą do późnej nocy na każdych urodzinach a u nas patrza tylko zeby wyjsc jak najszybciej a czasami nawet wychodzili w trakvie np bo serial leciał. poplakalam sie ale jak mam cos do powiedzenia to mówię prosti w twarz nie obgaduje za plecami ponieważ nie ma to sensu a najgorsze jest duszenie wszystkiego w sobie.
Teść przez dwa tygodnie nawet na mnie nie spojrzal tylko czesc odpowiadal tesciowa zaczela ze mną rozmawiać po kilku dniach Ale czułam że jest strasznie urazona moimi slowami Rozumiem.nie chca rozmawiac nie musza ja nie naciskam robie swoje i nie schodze do nich, dzieci gdy chca to sprowadzam je na dol a dziadki odstawiaja je pod drzwi. Chcą miec ze mna zerowy kontak ok rozumiem, Ale obiecałam sobie ze nigdy w zyciu już nie powiem im co mi nie pasuje w ich zachowaniu itd. Po prostu olewaka całkowita. Jeżeli mają na mnie gniewac się tygodniami nie ma sensu wchodzic z nimi w żadne dyskusje.
Kilka dni temu tesciowa poprosiła mnie żebym wysłała z jej telefonu szwagierce jakis link bo ona nie potrafi robić takich rzecZy, ok pomoglam jej wzięłam telefon i zamarlam. W smsach od szwagierki były posciagane rzeczy ktore wstawiłam na Facebooka oczywiscie nic nie tyczylo się żadnego człowieka, tak jak większość ludzi udostępniam głupstwa które mnie śmieszą i nikogo nie identyfikuje z tym co jest tam napisane.
Teściowa wyszła a ja zalamalam się zavzekam płakać, czułam sie tak cholernie zagubiona i wystraszona jednoczesnie. Zablokowalam szwagoerke już dawno na Facebooku a ona i tak znalazła sposób aby mnie przesladowac i tworzyć w swojej chorej glowie historię tego typu ze ja niby obsmarowuje w sieci jej rodziców. Od jakiegos czasu faktycznie oni zmienili stosunek do nas już nawet przed tymi urodzinami synka, teść zupełnie z nami nie rozmawiał odbieralam to w ten sposób ze może ma gorszy okres albo dzieje się coś w pracy i dlatego taki zły chodzi a że mieszkamy razem jest to zauważalne. Maz tez kilka razy mi.mówił że nie rozumie zachowania ojca alepogodzil sie z tym widzialam ze jest mu przykro z tego powodu. Do nas nawet nie zajrza a u córki godzinami przesiaduja. Mówił że jest mu bardzo przykro ale teraz ma swoja rodzine która stworzył i my jesteśmy najważniejsi.
Zadzwoniłam do męża opowiedzialam mu o tym co zobaczyłam, wylam bardzo powiedzialam ze wyprowadzam się do mamy ze idzie z nami albo tutaj zostaje z nimi wszystkimi. Wrócił z pracy ja uspokoilam się i doszliśmy do wniosku ze jeżeli jeszcze raz cos takiego się zdarzy idziemy stąd od razu nawet wynajmiemy coś ale nikt nie bedzie mnie niszczył i oczernial bez żadnej podstawy. Maz chciał iść do szwagierki i zrobić awanturę zabronilam mu twierdząc że nie chce go sklocac i sama załatwie ta sprawę po psrostu poczekam aż szwagierka przyjdzie do tesciowej.
I kilks dni pozniej bylam u mamy wrocilam i zobaczylam ze stoja jej buty dzieci zanioslam na gore poniewaz spaly i zeszlam na dol. Oczywiscie siedzieli w trójkę podeszłam do szwagierki i zapytalam wprost czy mogłaby się ode mnie odje***bać. A ona zdziwiona ze o co mi chodzi. I tak od slowa do słowa zrobiła się straszną awantura krzyczalysmy obie ona straszyla ze mi oczy wydrapie i straszyla swoim mężem co oczywiście mnie rozsmieszylo bo on w ogóle sie nie odzywa, dopiero jak wypije to jest z niego chojrak a tak to siedzi cicho i nie odzywa się zupełnie.
Wracajac do tematu, ons stwietdzila ze niszcze zycie i zdtowie jej matki i nie przyjmuje krytyki. Tylko problem polega na tym ze nikt z tego domu ani ona sama nie mowia o co im chodzi, obgaduja miedzy soba a sorry w twarz nikt mi mic nie mowi a domyślać sie nie będę o co im chodzi tym bardziej ze dla mnie ważna jest rozmowa i nie trzeba robić ogromnego problemu z byle jakiej głupoty można po prostu porozmawiać. Zapytalam czy niszcze ich zdrowie na co nie odpowiedzieli, i smsow tych id szwagierki tak dlugo wypierali sie az maz zlapal tesciowej telefon i pokazal im je, ich zdaniem to nie buntowanie i to nic takiego, zadałam pytanie dlaczego i w jaki sposób ona mnie szpieguje w necie to stwierdzili że ktos szwagierce to wysłał Ale w jakim celu i kto nie wiem, e to akurat było kłamstwo. Dla pewności usunęłam z grona znajomych wszystkich z ich rodziny i wspolnych znajomych. Powiedzialam na koniec ze noe chce jej znac i jest dla mnie zerem. To była awantura straszna i wiem że gdybym nie odezwała sie ona gnebilaby mnie dalej. Zapomniałem dodać ze ona wypierala się tych smsów.
Następnego dnia zeszlam na dol aby porozmawiać z tesciami powiedzialam im ze ja chce z nimi żyć w zgodzie rozumiem że teraz sie na mnie gniewaja bo wczoraj był awantura i obrazilam ich córkę Ale ja nie jestem żadnym popychadlem i nie pozwolę sobie na takie zachowania szczeniackie. I nawet gdyby moja siostra tak zachowywała się ja miałabym do niej rrowniez pretensje. Stwierdziłam że szwagierki znać nie chce i dl mnie ti nie jest zadna rodzina. Kończąc teść powiedział mężowi ze i tak to jest jego wina bo powinien takie zachowania moje hamować i nie powinnam w taki sposób sie zachowywać w stosunku do szwagierki i rodzina rozwalona jest teraz przeze mnie. Powiedziałam że ona buntuje ich i nie tylko ja tak twierdzę ponieważ miesiac przed ta awamtura maz rozmawial z wujkiem i on sam zaczal temat szwagierki, że już np nie może patrzeć na to jak tescie zle nas traktują a corcie i ziecia uwazaja za skarby.
Poszłam do siebie wściekła ale nie pokazując im tego. Temat skończony oni ze mną nie rozmawiają w ogóle. Męczy mnie to ze oni nie widzą żadnej winy w postępowaniu szwagierki tylko w nas. A już sa tak nastawieni ze nawet nie probuje zmieniac naszej relacji na lepsza. Wychodzi na to ze byli buntowani latami i małymi kroczkami udało się szwagierce osiągnąć swój cel a jeżeli nie to jest bardzo blisko tego aby sklocac nas jeszcze bardziej i dojfzie do tego ze wypriwadzimy się ale to byłoby ciezkie dla dzieci i tutaj mamy swój dom, dużo wlozylismy w remont nie jeden, ale czy warto poświęcać swóje zdrowie psychiczne dla kilku wlasnych metrow? Może chodzi o działki które mają być podzielone na nia i na mojego męża? może chce dostać wszystko tylko dla siebie? nie wiem co nia kieruję ale mysli mam rozne . To wszysko jest chore. Mecze sie psychicznie strasznie z jednej strony wiem że dobrze zrobilam klocac sie z nią i mówiąc te wszystkie rzeczy z zdruhiej strony mam wyrzuty sumienia ze oni mnie tak traktuja i obwiniam sie o wszystko choć wiem że nie jestem winna. Nie pozwolę wtrącać się w swoje życie ale jestem tak empatyczna osoba ze wszyskich mi wokol szkoda a siebie sama już teraz uważam za kompletne zero. Oni wywołują we mnie tyle sprzecznych emocji.. Co sadziecie o tym wszystkim? Może ktoś mądrego cos napisze, pomoże choć troszeczkę zabić te niepotrzebne wyrzuty sumienia. Raz myślę tak za chwilę co innego, moja samoocena spadła poniżej zera mam strasznego dola. Ja po prostu nie wiem jak mam żyć tutaj z nimi..

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku