Forum dyskusyjne

Nie chce żyć

Autor: kubek12345   Data: 2018-06-08, 20:15:50               

Pisze tu bo już nie wiem co mam robić.
Odrazu uprzedzam, że dziękuje za wszelkie porady typu "idź do psychologa albo psychiatry"- nie pójdę ponieważ mieszkam w miejscu gdzie mieszka 200 osób, autobus jeździ 2 razy dziennie (w weekendy i dni wolne od szkoly wcale nie jeździ), chodze do pracy i nie mam kiedy iść ani gdzie.

Ja naprawde nie chce zyc. To nie tak, że mysle o wyskoczeniu z okna bo tak nie jest ale chcialabym po prostu nie istniec. Chcialabym po prostu sie nie urodzic.
Zawsze chcialam domu, męża, dzieci i spokojnego życia. Miałam 21 lat kiedy się zaręczyłam i po miesiącu od zaręczyn zaczęło się zastraszanie mnie, on byl ciągle pijany i ćpał. Znosiłam to prawie 9 miesiecy i w koncu sie uwolnilam od niego. Pół roku nie wychodziłam z domu. Z kogoś kto był towarzyski, wygadany stalam się wrakiem człowieka. Mijał czas i było coraz lepiej. Poszłam na zaoczne studia, pracowałam. Mineły 2 lata. Zaczęłam się z kimś spotykać i zaczęłam się bać, że będzie tak samo. Na początku fajnie, on miał wątpliwości to powiedziałam mu o przeszłości. wydawalo mi sie, ze zrozumial. byl czuly, mily, kochany, pytal co ma zrobic zebym mu bardziej zaufala a ja nie umialam mu odpowiedziec. Balam sie ze sie zakocham, ze mnie zrani, wolalam nic nie mowic. widzialam, ze przestal pisac tak czesto i zostawil mnie a ja chcialam tylko zeby jeszcze troche zaczekal. Powiedzial, ze kilka dni mu bedzie smutno a potem bedzie sobie znowu kogos szukal. Powiedzial to ten sam facet, ktory 2 dni wczesniej planowal poznanie mnie ze swoja rodzina. Ja zdaje sobie sprawe, ze moze to nie bylo najlatwiejsze, to ze sie tak balam, ze bylo mi ciezko ale mowil, ze bedzie, ze zaczeka, ze bardzo mu sie podobam.
No i sie zaczelo. Mialam miesiac wolnego i spedzilam je płacząc i leżąc pod kocem. Nie ma dnia zebym nie sprawdzala kiedy jest dostepny, czy ma nowych znajomych i wyobrazala sobie ze wraca. W maju napisalam do niego, odpisal tylko "niestety mam kogoś" więc ciągle wyobrazam sobie, ze ją rzuci, że wróci i teraz będzie inaczej, ja bede inna, bede wesola i bedzie chcial ze mna byc. Wróciło do mnie to wszystko co było kiedyś z tym narzeczonym, chodze spać maksymalnie o 21 i jedyne o czym mysle to jak zniszczylam siebie i swoje zycie. Nigdy nie bede miala męża bo skoro zaufalam w koncu komus po tym wszystkim a on i tak sobie poszedl to jak mam to zrobic znowu? zreszta nie wiem jak mialabym kogos poznac skoro tylko śpie a tak naprawde gdyby ktoś się odezwał to i tak nie odpisałabym. jest mi niesamowicie przykro, źle i beznadziejnie, że chcialam w koncu z kims byc a on po prostu sobie poszedl, znalazl inna. To po jaka cholere dzien wczesniej mowil mi takie rzeczy? Nie umiem sie pozbierac. Wracam po pracy, gram na telefonie, płacze i ide spac i naprawde nie chce zyc i czuje to coraz bardziej.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku