Forum dyskusyjne

zniszczyłam związek?

Autor: sweett   Data: 2018-05-15, 12:21:41               


Dzień dobry,
potrzebuje pomocy, rady dotyczącej relacji damsko-męskiej. Jestem mało doświadczona w tego typu relacjach a zależy mi bardzo na pewnym mężczyźnie.
Poznałam go poprzez internet. Spotkaliśmy się w ciemno i spodobaliśmy się sobie. Zaraz na drugi dzień zaprosił mnie na obiad. Na kolejnym spotkaniu wręczył bukiet czerwonych róż. Potem codziennie dzwonił, pisał sms-y, zapraszał do kina, restauracji, na koncerty itp. Spotykaliśmy się średnio raz na tydzień gdyż mieszkamy w miejscowościach oddalonych od siebie o blisko 60km. Bardzo często do niego jeździłam. Zawsze potem odwoził mnie do domu, nigdy nie pozwolił wrócić samej. Mówił, że bardzo mu się podobam i że jest we mnie zauroczony.
Bardzo chciał mnie przedstawić swoim znajomym i rodzinie jako swoją dziewczynę już po niecałym miesiącu znajomości jednak ja uważałam że to za wcześnie. Chciałam najpierw lepiej poznać jego.
Charakterami różniliśmy się - ja introwertyczka, on bardzo towarzyski. Jednak twierdził że mu to nie przeszkadza i chce taką spokojną dziewczynę jak ja.
Chciał, żebym była bardziej zaangażowana w relację. Po dwóch tygodniach znajomości próbował prawdopodobnie dać mi to do zrozumienia. Odbyło to się w następujący sposób: miło sms-owaliśmy w ciągu dnia, przy czym mój sms był ostatni, a późnym wieczorem wysłał sms-a o treści \"Nie zależy Ci...Paaa\". Jak potem tłumaczył oczekiwał, że do niego zadzwonię wieczorem a ja nie zadzwoniłam.
Mam pewien problem, o którym mu powiedziałam. Bardzo chciał mi pomóc w tej sprawie i wielokrotnie oferował swoją pomoc lecz ja ją odrzucałam. Nie chciałam po prostu, żeby przeze mnie spotkała go jakaś nieprzyjemność. No i radziłam sobie dobrze z tym sama.
Nasza relacja zaczęła się psuć mniej więcej właśnie jak za którymś razem odrzuciłam jego pomoc. Było to w drugim miesiącu znajomości. A konkretniej od momentu jak byłam w jego mieście załatwiać swoje sprawy i niestety nie znalazłam czasu, żeby się z nim spotkać. Po tym wydarzeniu milczał dwa dni i również nadchodzący weekend spędziliśmy pierwszy raz oddzielnie. Po weekendzie do mnie zadzwonił i przepraszał, że się nie odzywał ale musiał pojechać do rodzinnych stron (wioska) a tam gubił zasięg.
Po tym wydarzeniu znów pisał, dzwonił- lecz trochę rzadziej niż wcześniej. Spotykaliśmy się co weekend do momentu aż w którąś sobotę nie mogłam się spotkać z uwagi na pilne sprawy które musiałam załatwić i o których mu oczywiście powiedziałam. Umówiliśmy się, że jak się wyrobie wcześniej to spotkamy się. W tym dniu pisał do mnie i dzwonił lecz ja nie odpowiadałam bo nie mogłam. Próbowałam się do niego dodzwonić po powrocie do domu lecz nie odbierał i nie oddzwonił. Milczał przez 5 dni. Wiedziałam, że nic mu się nie stało bo logował się na konta internetowe.
Po tych 5 dniach niespodziewanie zadzwonił do mnie i oznajmił, że właśnie jest w drodze do mnie, żeby mnie wyciągnąć do restauracji. Ja niestety musiałam odmówić spotkania i zaproponowałam inny termin i wówczas on odłożył słuchawkę. Po 4 godzinach do mnie zadzwonił tłumacząc, że miał problem na drodze dlatego tak się zachował. Sugerował, żebym się do niego częściej odzywała. Dodam, że rozmawiałam z nim wtedy przez telefon lekko pijana gdyż sąsiadka wcześniej poczęstowała mnie nalewką własnej roboty a nie jestem przyzwyczajona do alkoholu. Umówiliśmy się na weekend. Przyjechałam do niego, potem jak zawsze mnie odwiózł do domu. To było nasze ostatnie spotkanie.

On chciał, żebym była bardziej spontaniczna. Niestety w moim przypadku nieplanowane, spontaniczne spotkania, których oczekiwał, nie były możliwe bo mam obowiązki związane z chorym rodzicem. Nie mogę rodzica zostawić samego w mieszkaniu bez opieki i iść na nieplanowaną randkę. On wiedział o moich obowiązkach od początku znajomości. Natomiast planowanych spotkań nigdy nie odwoływałam, nie przekładałam.

Teraz napisze jak wyglądało nasze życie intymne. Nie było między nami nigdy seksu pomimo, że on nalegał. Były same pieszczoty i seks oralny. Do seksu nie dopuściłam bo nigdy nie byliśmy zabezpieczeni (nie byłam pewna jakie mam dni a on nie był chętny się zabezpieczyć). On twierdził że jest na tyle doświadczony, że potrafi kochać się tak, żeby dziecka nie było. Uważał, że mu nie ufam pod tym względem. Mówił też, że nie wystarczają mu same pieszczoty bo nie ma 15 lat. Zaszokowała mnie jego postawa odnośnie zabezpieczenia się, tym bardziej, że to wykształcony facet, 37 lat.

Po naszym ostatnim spotkaniu już nie inicjował kontaktu telefonicznego. Ja też do niego nie dzwoniłam. Napisałam dopiero po dwóch tygodniach neutralnego smsa, że dawno nie rozmawialiśmy i czy u niego wszystko ok. Odpisał po dwóch dniach, że nie rozmawialiśmy bo nie dzwoniłam. Zadzwoniłam więc na drugi dzień i rozmawialiśmy jak gdyby nic się nie stało. Nie pytałam czemu milczał bo wolałam zadać mu to pytanie w cztery oczy, nie przez telefon. On tez nie pytał czemu ja milczałam. Wspomniał, że realizuje zlecenie w odległej miejscowości i że będzie mnie próbował wyciągnąć na spotkanie jak wróci (tylko nie wie kiedy wróci). Na zakończenie powiedział że bardzo się cieszy że zadzwoniłam.
Od tej pory milczy. Ja tez milczę bo nie wiem czy wypada mi się odzywać, czy on sobie tego życzy. Nie chce być nachalna. Nie wiem czy on mi tym milczeniem nie daje do zrozumienia, że już nie jest mną zainteresowany.
Od tej rozmowy upłynął półtora miesiąca. A mi go brakuje i to co raz bardziej. Dopiero jak przestał się odzywać zdałam sobie sprawę, że mi na nim zależy. Wiem, że popełniłam w tej relacji masę błędów, zbyt słabo się angażowałam i chciałabym mu pokazać że potrafię tez inaczej.
Nie potrafię obiektywnie spojrzeć na tą sytuacje dlatego zamieszczam tu post i proszę o wypowiedzi.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku