Forum dyskusyjne

Zdrada emocjonalna czy kryzys wieku średniego

Autor: papcio   Data: 2018-04-20, 09:10:15               

19 lat znajomości, 14 po ślubie, 2 dzieci i...
tak naprawdę nie poznaje swojej partnerki życiowej, bądź ja przechodzę kryzys wieku średniego i wszystko mi się w głowie przewraca. Co się tak właściwie stało? Wyjazd żony na delegację służbową poza granice kraju, początkowo super, telefon dotarłam bezpiecznie na miejsce, info jak jest - wszystko gra, był to piątek. Wieczorem info, że jest już w hotelu, że byli z kolegami i koleżankami z pracy na mieście - żadnych powodów do zmartwień. Sobota, 1 telefon rano o 9 i cisza... w godzinach południowych zacząłem się już trochę martwić, zadzwoniłem nie odebrała. Przez resztę dnia i cały wieczór wykonałem łącznie 7 połączeń, żadne nie zostało odebrane, brak odzewu, jakiegokolwiek sms-a, nic. Położyłem dzieci spać i usiadłem do fb, zobaczyłem, że jest aktywna bo skomentowała jeden z postów - dzwonię! Niestety nic, dzwoniłem na dwa numery jakie miała ze sobą bez odzewu. Po kolejnych 4 minutach kolejna aktywność na portalu społecznościowym, do mnie brak sygnału życia. Noc przesiedziana przed komputerem, sprawdzanie wiadomości czy w tym mieście nie doszło do zamachu etc (wyczytałem, że rok wcześniej policja udaremniła zamach terrorystyczny na starówce, gdzie wychodzili się rozerwać), zamartwianie się. 5 rano dalej nic. Nadmienię tylko, że rozmawiamy ze sobą zazwyczaj 4-6 razy dziennie będąc na miejscu w pracy, kiedy jedno z nas jest poza domem zdarza się częściej. Dodzwoniłem się o 8:30 na pytanie co się stało, że nie zadzwoniła pada odpowiedź poszliśmy na miasto i nie miałam gdzie schować telefonu a czasu pomiędzy przybyciem do hotelu a wyjściem na miasto było tak mało, że nie dałam rady zadzwonić. Wiesz byliśmy coś zjeść oraz chcieli nam pokazać miasto, byliśmy w klubie z taką bawarską muzyką itp. Na pytanie z kim byłaś, wymieniła wszystkich, prócz jednej osoby, jednego handlowca, z którym to codziennie współpracuje, który to jest duszą towarzystwa. Tutaj zapaliła mi się lampka kontrolna!!! Przecież powinna go wymienić na pierwszej pozycji. Mocno się na nią rozgniewałem, za brak kontaktu, za to, że siedziała na fb a zignorowała moje telefony, że się martwiłem etc. Do głowy przychodziły coraz to czarniejsze scenariusze. Zacząłem ją sprawdzać, wiem zrobiłem źle, ale chyba działałem w afekcie. Okazało się, że z tym handlowcem pisała wcześniej na fb, niby nic, kupiłem choinkę, ale fajna, a to moja, cieszę się, że jesteś moją asystentką etc. W święta Bożego Narodzenia aby odpisać mu życzenia uciekła do toalety (byliśmy u mojej rodziny). Po powrocie z delegacji pokłóciliśmy się o to wszystko, zaczęły wychodzić nieścisłości w jej relacjach z pobytu. Okazało się, że po powrocie do hotelu mieli kolacje na miejscu, która trwała ponad 2h, następnie poszli wszyscy do jednego z pokoi, gdzie trochę siedzieli, następnie do jednego klubu a na końcu do kolejnego z muzyką techno a nie bawarską. Po kilku dniach chciałem pokazać, czym jest zamartwianie się o inną osobę i wróciłem bardzo późno do domu z pracy ok 1:30. Przez ten cały czas nie zadzwoniła, nie napisała. Po powrocie kłótnia i pytanie czy z nim pisze, poprosiłem o telefon a tam machanie rączkami do siebie na fb. Ok, pogodziliśmy się. Zapewniała, że to nic takiego etc. Zapytałem, czy to już wszystko co powinienem wiedzieć o tym wyjeździe, przysięgała, że tak. Poprosiłem, aby powiedziała mi jeśli on znów napisze. Wyjechaliśmy z dziećmi na ferie, narty, zabawa, super. Po powrocie żona poprosiła mnie o konfigurację poczty email w telefonie, podczas spływania wiadomości zobaczyłem dwa powiadomienia z fb, że ma od niego wiadomość. Wk... wyszedłem, ona je skasowała i pokazała mi telefon, że tam nic nie ma, że mi się coś przewidziało (skasowała to nieudolnie, bo pokazałem jej to w elementach usuniętych), zrobiło jej się głupio. Zapytałem, czy jest coś jeszcze co skrywa, odpowiedź oczywista NIE. Sprawdziłem jej telefon służbowy i znalazłem w usuniętych wiadomościach email mówiący dobranoc do niego, napisała go w chwili kiedy miała zły dzień (okres), kiedy ja myłem i kładłem spać dzieci, kiedy robiłem wszystko aby złagodzić jej te dni. Oczywiście skończyło się kłótnią, bo na pytanie czy pisze do niego prywatnie znów skłamała i próbowała to usunąć. Po dobrym czasie wyskoczyła kolejna historia, napisał do niej pewien obcy facet, który oprowadzał ją po targach, na których była, zaczął być nachalny a ona nie wiedziała jak mi to powiedzieć, bo przecież zataiła ten fakt, że z nowopoznanym facetem łaziła sobie po wystawie. Znów kłótnia. Utraciłem do niej zaufanie, w nic nie potrafię już jej uwierzyć, nie wiem czy nasz związek był prawdą czy fikcją a może to ze mną jest bardzo źle. Czuję się zdradzony emocjonalnie albo chory psychicznie

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku