Forum dyskusyjne

RE: Sams

Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 13:19:34               

Mirabelle
Ja przecież też się taka nie urodziłam :). Takie doświadczenia uczą. Przykre te doświadczenia, straszne, ale widać- jakoś konieczne. Rozumiem, co piszesz (to jest np. wstrząsające dla mnie: "Przecież jest świetnie-to czemu ja nie mam ochoty być dotykana). To takie "racjonalne" walczące z odczuciami z ciała, gut reactions, i pomieszanie - też tak miałam, w innym kontekście ale tak, przerażające uczucie utraty siebie. I może dlatego jakoś teraz staram się już mówić sobie prawdę i żyć w zgodzie ze sobą, iść za swoją frajdą i odczuciami z ciała. Można dostosowywać się do norm (w jakimś sensie każdy to robi), ale wykrawać z siebie kawałek po kawałku- nie. To nie działa. To jest etyka a nie psychologia.

Fajnie Fromm (i Hillman też) o tym pisze: o procesie rozszerzania siebie w głąb (uświadamianie, takie "klik" gdy rozwiązuje się jakiś próg a raczej prożek) i na zewnątrz (mam szacunek do swojej subiektywnej-innej-rzeczywistości, wasze-społeczne, grupowe- nie jest moje). Czyli - tu często jest temat miłości do siebie- wychodzi mi że agresja (to złe, niedobre, obojętne, raniące, nienawistne etc, etc) jest potrzebna żeby siebie uchronić przed "społecznym" i niszczącym dla siebie wyparciem tego czego grupa nie akceptuje. Objęcie swojej agresji a nie gadanie o "miłości bezcielesnej i wszechobecnej" jest rozwojowe. To obraz oczywiście, ale na dziś tak mi wychodzi :).
To dobrze że nie traktujesz mnie jak guru ani figury do skopania :). Rola nie do uniesienia dla mnie. Za duże oczekiwania. Miałam raczej na myśli osoby które tu regularnie atakują mój sposób pisania.
Powodzenia w samorefleksji :)

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku