Forum dyskusyjne

RE: Sams

Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 12:10:15               

Mirabelle

Co do uzależnienia nie twierdzę, że to jest jakoś świadome.Jak piszę zakłamanie, samo-oszustwo to mam na myśli raczej nieświadome niż kalkulację. Z twoim opisem reszty się całkowicie zgadzam, tak jak z wcześniejszą sugestią że kryzys w związku nie pojawia się z dnia na dzień.

Co do forum- już było tyle dyskusji... Uważam, że jak wół powinno byc napisane (wielkimi literami i dla każdego przy pierwszym zalogowaniu), że to nie jest miejsce pomocy psychologicznej on-line. Tak jak w depresji co opisujesz- że jednak boli depresja, twój własny proces a nie czyjeś słowa- równie dobrze mogłoby cię dobić wszystko inne. Tu jest świat i tak jak w realu spotkasz się ze wszystkim, i z głaskami i z kopniakiem, a z pewnością z obojętnością. Ludzie działają na siebie nie działając (ja do tej pory życie zawdzięczam komuś kto nawet nie wie, że ma coś wspólnego, "psychicznego" ze mną), nie mając intencji działania czy nie wiedząc czy pomagają czy szkodzą i nawet o tym nie myśląc. Założenie że ja tu jakoś prowokuję, wyzłośliwiam się świadomie i używam słów "szczeniak" czy "ch.j" bo chcę skopać jest bzdurne- po prostu płynę na swoim procesie i na pewnej dosadności która akurat teraz we mnie jest. Jest i będzie wyjawiana bo jest. I tyle. Nie wykrawam z siebie nic, bo ktoś chce i tego się będę trzymać. Zakładanie, że ktoś mnie tu za "psycho" weźmie, za jakiś autorytet, jest też bzdurne, bo nikim takim nie jestem ani się nie poczuwam. To wszystko to gadanie do własnych głów. I dlatego zachęcam (gadanie na pustyni) żeby nie pisać o sams a pisać od siebie- jak się chce. Może nick zmienię na "sams-niepomagam" i będzie jaśniej, nie wiem.

Ktoś mi kiedyś napisał gdy miałam żale o brutalność "nigdy nie wiadomo co kogo dotyka". Ja te słowa pamiętam, bo bolały ale są prawdziwe.

Co do psychoanalizy. Nie mam o niej pojęcia. Nie jestem psychoanalitykiem po analizie kilkunastoletniej, z wykształceniem i doświadczeniem- bo wtedy zaczyna się blade "pojęcie". Kiedyś nie znosiłam, dziś jednak uważam taki rodzaj refleksji za jeden z możliwych opisów psyche. Można też pisać haiku, ale w tym jestem kiepska :).
Dobrego.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku