Forum dyskusyjne

RE: Sams

Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 11:22:44               

Do mnie przemawia to co piszesz-Sama.
Bardzo obrazowo, dosadnie (psychoanalitycznie-brałaś udzial w jakiejś psychoanalizie?).
Przemawia- i mam poczucie, ze odzierasz wręcz z iluzji..Drzesz mechanizmy obronne, obdzierasz. Rozbierasz. Pozostawiasz człowieka wręcz nagim.
I do mnie to przemawia. Bardzo.
Ale sama jestem w dobrym w miarę stanie. I nie dotyka mnie zupełnie to co piszesz- i przede wszystkim JAK 9czasami dosadnie).
Sama dosadność mnie nie poraża. Bardziej myślę o stanie osoby do której móisz. Miałam kiedyś depresję po rozstaniu. Włączały się myśli, że jestem do niczego, że nikogo już nie spotkam, że moje życie jest jedną wielką pustką. Polem pustki.
Tak się czułam. Nie czułam, ze moje życie ma sens. Tak się czułam. Wtedy. Ryczałam co weekend (jak wyszłam z pracy, czasami w drodze do domu już zaczynałam). Łzy płynęły mi wszędzie. W sklepie. Na spacerze -bo coś sobie przypomniałam.
Myśląc o tamtej sobie- myślę, że być mi wbiła nóż w serce- takimi słowami. Ja mogę je czytać dziś. Dziś je rozumiem. Dziś doskonale wiem co mówisz. Wtedy? Wtedy bym tego nie uniosła. Myślę, że mogłabym sobie coś zrobić. Nie wiem.
Tu rozumiem, że czasami grupa się burzy.
Mówi o odpowiedzialności.
Nie wiem czy Pani Redwife jest w takim stanie...Nic na to nie wskazuje.
Ale minus neta polega na tym, że nie widzimy co czuje człowiek. Jak reaguje.
Ale to nie terapia jak słusznie zauważyłaś. Tu nie jest gabinet.
Do mnie na poziomie umysłu dociera to co mówisz. Ciekawi. Zastanawia. Ale nie jestem dziś jedną wielką depresją, ani emocją. Dziś mogę Cię słyszeć i rozumieć.
Uważam, że mądrze gadasz;)
\

Poza tym wiem, że jeżeli człowiek wychodzi ze stanu uzależnienia (nie mija jak kac-ale zdrowieje też umysł i dusza) bywa po dłuższym czasie, że otwiera mu się serce na drugiego człowieka. Wychodzi z tego egoizmu. Są i takie przypadki... Ale jak słusznie zauważyłaś-w stanie uzależnienia to jest inaczej. Serce jest zamknięte i uczuciowość bywa opętana pokusami...Coś się dzieje ze zdolnością do kochania/. I faktycznie gada rożne rzeczy po to by utrzymać status quo. Utrzymać wizję domku, czy pewien porządek (uniknąć konsekwencji). Czasami bezczelnie kłamie. Czasami nawet sam wierzy w swoje kłamstwa. Ale nie jest zdolny do bycia ku komuś bo w sobie ma bałagan i szalejące popędy...I one są figurą naczelną. Z tym się zgodzę.
Pozdrawiam serdecznie,

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku