Forum dyskusyjne

RE:

Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 06:20:19               

Tu padł zarzut jakobym wyzywała ludzi o "ch.ów" i "d.p".
Chodzi o zdania:

"Pani pana nie zostawi bo będzie z tego miała domek i płacze jak panu pomóc bo chciałaby i ch.ja i domek."

"I mnie się wydaje, że uzależniony "kocha" to co mu sprawia przyjemność i nie jest to - w tym odcinku ludzkiej komedii - d..pa jego żony."

Nie wiem w jaki sposób to stało się wyzwiskiem (niezły bałagan w głowie musi mieć czytający).

Słowo "ch.j" odnosi się do męskiego organu, którego każda normalna kobieta potrzebuje. Potrzebuje pożądania, bycia pożądaną, seksu, porządnego rżnięcia i kontaktu z owym organem. Ludzie nie są ze sobą z "miłości", ale dla zabezpieczenia realizacji- między innymi-swoich potrzeb seksualnych. Tu jest konflikt między potrzebą finansowej stabilności i fałszywego obrazu "kochającej sie rodziny" a zaspokojeniem potrzeb posiadania/ wypełnienia się w sposób symboliczny męskim organem. I tyle.

W drugim przypadku oczywistym jest, że organy płciowe tej pani (zwane tu obrazowo d.pą czyli w staropolskim dziurą, rozpadliną) nie wywołują w panu pożądanej fizjologicznej reakcji. Wywołuje je inny bodziec, zwany "porno". Pani jest w tym układzie tylko figurą stabilizacji, matką dzieci ale nie osobą pożądaną. Uzależniony nie jest zdolny do "kochania" czegokolwiek oprócz bodźca i swojej reakcji.

Kto nie rozumie tych prostych zdań i tego że nie jest to wyzywanie ludzi od ch.ów, to trudno, już bliżej nic nie jestem w stanie wyjaśnić.

Z propozycji refleksji się wycofuję, co niektórym należy się powrót do szkoły podstawowej i nauka czytania ze zrozumieniem zanim uderzą w zbędne i bezpodstawne oburzenie na wyparte kawałki w swoich głowach.

Padł jeszcze zarzut dotyczący zdania:

"weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy." jakobym komuś zabraniała pisać na forum. Nie wiem skąd skojarzenie ale oczywistym jest że "nie zawracaj głowy" odnosi się do zaburzonego męża a nie żadnego forum, bo nie o tym mowa.

Faktem jest jednak, że ta pani nie budzi mojej sympatii jako osoba dorosła, finansowo niezależna i współodpowiedzialna za poważny kryzys w swoim związku i za długie próby ignorowania problemu (napięcia, agresji w związku, problemów seksualnych), za wychowanie dzieci w takim zaburzonym stadle oraz ich cierpienie tylko po to by zachować swoje iluzje "szczęśliwego związku".

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku