Forum dyskusyjne

RE:od moderacji

Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 11:01:20               

"proponuję zastanowienie się - tak jak w przypadku Fatum- co wam figura sams robi i dlaczego", co to za proces grupowy, jaka to "gra"

No, ja jestem ciekawa co to za proces.
Po mojemu - najzwyklejszy odruch w jakiejkolwiek grupie od zarania dziejów: pomóc, podeprzeć, WESPRZEĆ - kogoś w grupie - w oobliczu ZAGROŻENIA. (Odruch który, mam nadzieję, nigdy nie zaginie.)

A teraz wyróżnione słowa:

- WSPIERAĆ - jest trudno, przynajmniej mi, trzeba mieć opanowane te głaski, te ciu ciu ciu, te dobre słowa i gesty (trzeba było być po prostu wspieranym w dzieciństwie, to się ma cały ich repertuar; większośc z nas - go nie ma). Wspierać jest trudniej - więc łatwiej odpędzić napastnika; odpędzanie - wygląda już na atak a nie na obronę (i czasem się w atak przeradza, to już niefajne)

- ZAGROŻENIE. Co dla kogo jest zagrożeniem, co ktoś odbiera jako zagrożenie. Ty jesteś silna, dla ciebie to - (jakies tam słowa, jakaś tam ocena? )- ... to zdumienie a nie zagrożenie. Ale zauważ , że jesteś silna m.in. mechanizmem "wszystko to marionetki, wszystko to sen duszy". Nie myśl, że chodzi tylko o ciebie i fatum; te mechanizmy tu były przy Nerwolce i SD.. i Nerwolka też była silna mechanizmem : "przecież to tylko nicki wszystko...". Silna jest Weronika, silna ToJakaśŻenada. One nie zobaczą ZAGROŻENIA. I OK. Ale np. ja czuję się zagrożona słowami, które mogłyby uderzyć i we mnie. Zagrożony czuje się Bearek, czy Chellunia bo już coś w nich kiedyś uderzyło. I to też ok, prawda?- reakcja zgodna z "czuciem"? Zbiegamy się by "bronić" kogoś, a tym samym siebie, swojej słabości, miękkiej częsci. Ja w tym nie widzę nic zdrożnego grupowego.

- może "zbiegamy się" źle ci się kojarzy. Ale nad tym psycholodzy pracują, tęgie głowy. Dlaczego do leżącego czy bitego na ulicy ludzie zbiegają się dopiero gdy choć jeden człowiek pierwszy podejdzie i się pochyli? za nim dopiero inni? Kwestia odwagi? oceny sytuacji? - bo nie jesteśmy pewni czy to faktycznie zagrożenie? czy nie wyskoczymy jak filip z konopii? dopiero reakcja innych daje nam tę pewność? Dla mnie to wszystko normalne.

Nie wiem nad czym mam się jeszcze zastanawiać.

Sory, że w Twoim wątku, Autorko, ale nie sądzę by rozwinął się on jeszcze na temat... Pójdź po poradę sama, do terapeuty zajmującego się uzależnieniami? Mąż nie chce terapii?

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku