Forum dyskusyjne

RE:od człowieka

Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 09:53:40               

Redwife.
Stanę w opozycji do czytelników i wypowiadających się tutaj osób, uznając porno za coś szkodliwego.
Zetknęłam się z sytuacją uzależnienia od pornografii. Łączy się ono zazwyczaj z uzależnieniem od masturbacji, z alienacją i brakiem potrzeb nawiązywania kontaktów czy więzi. Oczywiście, uzależnienie od pornografii ,to tylko czubek góry, to efekt innych poważnych problemów i doświadczeń.
Skutkiem był rozpad pożycia rodzinnego, brak lub niedobory w pożyciu seksualnym , rozpad więzi i rozwód. Trwało w czasie, bo próbowali sami sobie z tym poradzić.
Najpierw była obraza żony i jej odsunięcie, później trwały wątpliwości co ma robić dalej. W tym czasie mąż ..odchodził w swój świat. Ona myślała, że może mu się znudzi. Pozwoliła odejść lecz nie pozwoliła się "wykorzystywać seksualnie". Napisałam : wykorzystywać. Bo tak wygląda pożycie z kimś uzależnionym od porno. Nie tylko, że zdarzają się zbliżenia incydentalnie, to ciało żony jest tylko instrumentem. Nie ma mowy o bliskości. Trwające w czasie uzależnienie rodzi impotencję. Cóż..mężczyzna ów-ten mąż, nie stworzył żadnego związku już. Nie ma przyjaciół. Jest wzorowym rodzicem ,synem i kolekcjonerem sztuki,uprawia sport i pozostaje atrakcyjny . Jest też hetero. I cierpi.
Ale porno jest zbyt ważne. Dlaczego? Bo daje chwilową ulgę.
Czy chce to zmienić? Reaguje jak Twój mąż. Płacze, wie, że go unieszczęśliwia, chce na chwilę,próbuje ale nie wyjdzie ze swym problemem poza dom.
Dodam, że żona utraciła wiarygodność w oczach najbliższych,odchodząc. Wszelkie próby rozmowy z członkami rodziny o problemie zakończyły się odsunięciem jej od łask. Nie zdradziła problemu męża i swojego. Dawała wskazówki rzekomo zaangażowanym. Mąż nie przyznał się do swego problemu "publicznie", choć robił to w necie,szukając rozwiązania. Kochał żonę,rodzinę lecz nie dość mocno. Wybrał. I cierpi. Ale też zmienił życie innych, na zawsze.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku