Forum dyskusyjne

Sortuj:     Pokaż same tytuły wpisów w wątku
  • Uzależnienie od porno

    Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 12:41:24               Odpowiedz

    Witam,
    Znalazłam się w takim momencie mojego życia, że autentycznie nie wiem co robić.
    Mianowicie problem polega na tym, że mój mąż jest uzależniony od pornografii. Zdaje sobie sprawę ze swojego uzależnienia i walczy z tym. Nie miałam pojęcia o tym do momentu w którym nasze dość jałowe życie seksualne nabrało więcej kolorów. Mąż jal nigdy miał ochotę kochac się częściej, był bardzo spokojny, jego agresja i napięcie zniknęło. Byl taki jakim go poznałam. Zaczęłam drążyć skąd taka zmiana, ponieważ intuicja podpowiadała mi, że coś jest narzeczy. Wtedy mi się przyznał, że pół roku temu zaczął walczyć z nałogiem. Wszystkiego się wtedy dowiedziałam. To byl cios, ale postanowiłam go wspierać. Niestety od jakiegoś czasu (mniej wiecej 6 miesięcy później) wszystko znowu się posypało. Nie kochalismy się prawie w ogóle. Jeśli już to szybko, nijako. Ostatnie 2 miesiace nic. Rozmawialismy na ten temat. Mowi, ze w ogole nie jest zainteresowany seksem. Ani sam sobie nic, ani porannych erekcji. Kompletna impotencja. Ale w sobote go nakrylam na ogladaniu porno. Rzucilam jego telefonem o podloge. Kiedy bieglam, zeby to samo zrobic z jego ps4 to mnie zlapal i rzucil o podłogę. Uderzyłam tylem głowy w pufe. Mam stluczone biodro. Przepraszał, tlumaczyl to odruchem, płakał. Od razu zablokowal router na porno strony. Ale on jest świetny w te klocki, w tel mial zainstalowaną aplikację służącą za sejf do ukrywania filmików i zdjęć porno (Gallery vault). Powiedział, że usunął to. Blaga o szanse. Powiedzial, ze jesteśmy dla niego najwazniejsze (mamy 2 coreczki), ze nie chce zyc beze mnie. Czyta fora o osobach uzaleznionych od porno. Czyta grupy wsparcia. Twierdzi, ze chce sie z tego wyleczyc i chce dac nam nowe zycie. Zebym mogla znów mu zaufac. Uważam, ze jest również uzalezniony od gier (chociaż twierdzi ze nie jest). Gra 2 razy w tyg (tak sie umowilismy). Gry tak go podniecają, nakręcaja, ze w dzien grania jest radosny jak dziecko. Kosztuje go to tyle energii, testosteronu, ze jest po tym po prostu jak wypalony. Kupilismy razem dom, mamy go odebrac od dewelopera w grudniu. Mieliśmy wspólne plany. Wiem, że się kochamy. Ale rozsądek walczy z sercem i nie wiem co robić. Nadmienie, że jest cudownym tatą dla naszych córek. Jest odpowiedzialny, spedza caly wolny czas z nimi. Zaczyna grac dopiero kiedy dzieci śpią. Jeśli chodzi o porno, to powiedział, że po roku czasu na odwyku zaglądał do nich od około tygodnia. Proszę o radę



    • RE: Uzależnienie od porno

      Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 12:54:46               Odpowiedz

      Zmień nick.
      Bądź teraz zieloną żoną.
      Albo przejdź inne też kolory.
      Fajny jest purple i black.
      Całą gamę kolorów.
      I wtedy opisz siebie.
      Serio.



    • RE: Uzależnienie od porno

      Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 12:56:01               Odpowiedz

      Oto rada: weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy.



      • RE: Uzależnienie od porno

        Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 13:25:03               Odpowiedz

        A możesz dokładniej? bo dla mnie to tragedia; ta opisana sytuacja tragedia. Dlaczego dla Was komedia?



        • RE: Uzależnienie od porno

          Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:07:45               Odpowiedz

          Bo to jest komedia. Pani bierze sobie gacha, robi z nim przez przypadek 2 dzieci, seks słaby i nagle odkrywa gdy trzeba kredyt spłacać że pan jej nie kocha :). I teraz chce pana nawracać na porządny małżeński seks, bo jej porno czy wibrator nie wystarczają. Przecież się nie da nikogo nawrócić. Można tylko o siebie zadbać. O zaspokojenie swoich potrzeb seksualnych i innych, o zerwanie relacji współuzależnienia, o własny majątek, o własny rozwój i swoje miejsce do życia. Jak wybrała sobie słabego faceta to tak ma. Niech poszuka w takim razie innego. I tyle. I -naprawdę- serio to piszę. Jaką radę można dać kobiecie która pisze: "mój mąż pije, co mam z nim zrobić". Nic nie można zrobić tylko odejść. Chyba że wchodzą w rachubę inne "względy" (co ludzie powiedzą, a sama zostanę, a dzieci, pitu, pitu, kredyt, znajomi z fejsa, rodzinka)- i to już jest komedia takie względy a nie zadbanie o siebie. I serio: jak ktoś się topi to się go zostawia a nie skacze do wody, bo samemu się utopić można.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:19:55               Odpowiedz

            Finansowo jestem niezależna, chociaż konto mamy wspólne. Poradzilabym sobie. Kredytu na dom nie mamy. Z mężem jesteśmy 10 lat razem i nasze życie seksualne bylo fantastyczne. Z czasem niestety jalowialo- teraz wiem przez co. Porno uzależnienie powoduje impotencje i agresje. Granie w gry wyczerpanie i agresje również. Nie tylko wobec mnie. On jest wspaniałym człowiekiem oprócz tego, którego bardzo kocham. Poza tym myślałam, że na tym forum spotkam ludzi, którzy mogliby autentycznie pomóc. Zamiast tego stanowie temat do natrząsania i ironii.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:33:59               Odpowiedz

            No, przykre, ale sorry- za profesjonalną pomoc się płaci a ty nie płacisz to nie dostaniesz. Byłaś u psychologa, seksuologa? (konsultacja 150 zł-200 zł i brak śmiechu gwarantowany) Ty nie potrzebujesz pomocy ale ten facet a piszesz ty, bo on wcale pomocy nie chce. Taka bolesna prawda. Nie chce, bo wszystko ma, bo mu dostarczasz (siebie, dzieci, domek)- nie dajesz żadnego impulsu do ogarnięcia się. Ani sobie szansy na kochanka pod pretekstem "miłości". W takim układzie tak, to jest zabawne. Co w takim razie cię przy takim impotencie trzyma. Marzenia o domu, co znajomi powiedzą, domek z kolorowych pisemek? Ot, komedia ludzka.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 14:41:15               Odpowiedz

            O, i teraz rozumiem co napisałaś, dzięki. :)

            Za wyjątkiem:
            "Co w takim razie cię przy takim impotencie trzyma"
            Może taki" impotent" to dla Ciebie już nikt. Jak to jest u kogo w sercu/duszy - z tym nie polemizuję.



      • RE: Uzależnienie od porno

        Autor: Zeberka   Data: 2018-04-16, 17:08:05               Odpowiedz

        Co Ci daje pisanie do ludzi w sposób, jak w tym wątku?
        O jakim zawracanie głowy piszesz, skoro nie jest Twoim obowiązkiem ani czytanie tego rodzaju postów, ani odpowiadanie?
        Uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, kto w jaki sposób pisać powinien i czemu forum ma służyć?



        • RE: Uzależnienie od porno

          Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 17:29:13               Odpowiedz

          Z, daje mi przyjemność zobaczenia twojego "słusznego społecznego oburzenia".:)

          Uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, kto w jaki sposób pisać powinien i czemu forum ma służyć?

          :)) nie, fakt jest taki, że na razie to ty sobie uzurpujesz czepiając się moich wpisów. I nie zauważyłam żadnego twojego sensownego postu na ten temat. Pewnie mi umknął.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-16, 17:44:14               Odpowiedz

            Bzdura.
            Oburzenie jest tylko w Twojej głowie. Ja się tylko dziwię :)

            Do niczego sobie prawa nie uzurpuję, więc to nie jest fakt. Jak najbardziej możesz mi zabronić zadawania Ci pytań. Póki co ja tylko pytam, a nie stwierdzam fakty. Ty decydujesz czy i jak odpowiedzieć.
            Nie umknął.

            P.S. Ludzie różne mają rozrywki,wiec juz nie przeszkadzam.



    • RE: Uzależnienie od porno

      Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 13:53:24               Odpowiedz

      Liczyłam się z komentarzami tego typu. Ignoruje je. Cierpliwie poczekam na pomoc.



      • RE: Uzależnienie od porno

        Autor: weronika502   Data: 2018-04-16, 13:59:46               Odpowiedz

        Też mam radę: oglądaj to porno i graj w gry razem z nim. Życie seksualne wam wróci do normy, a wspólna rozrywka zbliży. Pierdoły urastają Ci do rangi dramatu. Rozwodu z orzeczeniem o winie, "bo on gra i ogląda, wysoki sądzie" raczej nie dostaniesz.



        • RE: Uzależnienie od porno

          Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:05:12               Odpowiedz

          Rozumiem, że nigdy nie musiałaś zgłębiać wiedzy w temacie uzależnienia od porno. Niestety wdrożenie Twojej rady w życie nie pomogłoby. Byłabym wspoluzalezniona. Porno powoduje u Niego impotencje- wbrew stereotypom.
          To tak jakbyś żonie alkoholika zaproponowała picie razem z nim. Poza tym, uwierz- ja jestem bardzo aktywna w seksie, lubie to i czerpie radość. Jestem też atrakcyjną kobietą. Więc problem nie leży we mnie.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: weronika502   Data: 2018-04-16, 14:11:05               Odpowiedz

            Może impotencja wynika z czegoś innego. Problemów w pracy, problemów zdrowotnych, histerycznej żony ;PP. Wywal go do lekarza rodzinnego, jak masz problem z tym porno to może namów na seksuologa. Nie napisałaś co właściwie złego robią Ci to porno i gry komputerowe. Grzech, skaza moralna? Może wyluzuj. Niszczeniem jego rzeczy i urządzaniem scen raczej mu nie pomagasz. Tak mi się wydaje.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:11:36               Odpowiedz

            A w czym jest opór, że nie chcesz kochanka sobie znaleźć skoro z ciebie taka fajna babka? Bo on za dom płaci a ty sama finansowo nie dasz rady, tak? Więc jak mu nie staje (co kłuje twoja miłość własną, ale cóż, w oczach kochanka rozbłyśniesz) to niech chociaż płaci. OK, to rozumiem. Ale kochanek nie problem, będzie grzecznie na boku cię zaspokajał, mąż będzie porno oglądał i płacił i jeszcze dzieci położy spać zanim zacznie oglądać. Idealne menage a trois. :)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 14:22:55               Odpowiedz

            Weronika, sorry, nic nie wiesz o uzależnieniach. Sams, starasz się być cyniczna. Przepraszam za oceny, ale też szybko oceniłyście Autorkę i jej związek.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:27:30               Odpowiedz

            Felka, to nie cynizm to rozbawienie.:) Pani pana nie zostawi bo będzie z tego miała domek i płacze jak panu pomóc bo chciałaby i ch.ja i domek. A tu się nie da, bo sam domek w kartach wychodzi. No, to jest dopiero cynizm.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:34:54               Odpowiedz

            Czytasz co pisze? Domek bede mieć- bez względu na to jak się potoczy. A ch-ja bez problemu mogłabym sobie znaleźć nowego. Problem jednak w tym, że kocham swojego męża z którym założyliśmy rodzine. Wejdź sobie na forum z dowcipami i tam rozladuj swojego pokłady szyderstwa i cynizmu.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:38:25               Odpowiedz

            Problem jednak w tym, że kocham swojego męża z którym założyliśmy rodzine.

            A teraz serio: nic nie możesz zrobić. Twoja rodzina jest iluzją. Koniec. Chcesz sobie kłamać to sobie kłam. Znasz tylko czubek góry lodowej.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 14:44:35               Odpowiedz

            "Znasz tylko czubek góry lodowej"
            To prawda, Autorko. A z całą górą - trudno coś zrobić, wygrać.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:54:58               Odpowiedz

            W jakim sensie, piszesz, że znam tylko czubek góry lodowej? Czy to, że poznałam Jego nałóg, fakt ze On zdaje sobie sprawę z tego i że ludzie z tego wychodzą, to tylko czubek góry lodowej? Co wg Ciebie kryje sie pod nim?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 14:59:13               Odpowiedz

            Miał ten nałóg przed ślubem, jak rozumiem?

            Każdy nałóg jest tylko objawem. Czyli czubkiem.
            A objawem czego? co w człowieku nie styka? I tu zaczyna się cała góra, od dziecinstwa.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:59:21               Odpowiedz

            na przykład to, że domek już nie twój. I że wspólnota majątkowa (o ile nie masz intercyzy) z takim bezwartościowym facetem jest niebezpieczna.
            A zadbać - tylko o siebie. To "my" tworzą dorośli ludzie, co potrafią zadbać o siebie.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 15:06:55               Odpowiedz

            Ci co nie potrafią zadbać o siebie - bezwartościowi ludzie?
            Ostro jest w Twoim kraju. Czysto. Posprzątane.
            (zostali wyeliminowani?)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 15:09:33               Odpowiedz

            Felka, tak szczerze: a wartościowy jest facet bez kręgosłupa, bez ch.ja, krętacz i bez którego pieniędzy można się obejść? Dzieci położyć spać może niania.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 15:12:13               Odpowiedz

            Jako mąż, ojciec - zgoda. Ja zareagowałam na "człowiek", bezwartościowy człowiek. (skreślony, śmieć? zostawić i nie patrzeć w jego stronę)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 15:16:56               Odpowiedz

            Jak chcesz to patrz. Mnie brzydzi. Współczucie kupuje się gdy ma się jakąś fajną historię lub się za to płaci. Ta historia dla mnie nie jest fajna. Cyniczna baba, impotent i ich złudzenia co do "miłości". Uzależniona osoba nie jest zdolna do miłości, wszystko sprzeda żeby sobie zrobić dobrze.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-16, 15:42:26               Odpowiedz

            Cyniczna baba?

            Z Twoich wpisów Sams wypływa arogancja i cynizm. Rozumiem,że temat znasz doskonale.
            W sumie nie mogę zaprzeczyć w sens tego co powiedziałaś lecz nie stać Ciebie na to,żeby kobiecie odpowiedzieć,jak człowiek a nie jak przysłowiowy chamski ch.j!
            Zdaje się, że to słowo Ciebie nie zmierziło, wiec spoko, co?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 15:53:06               Odpowiedz

            eee tam, mnie więcej trzeba żeby zmierzić. :)
            Jasne, że coś tam wiem, może nie doskonale, ale dużo wiem, tak.
            A prawda boli tę kobietę i nic na to nie poradzę.
            Ot, marionetki w teatrze cieni.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 16:05:12               Odpowiedz

            "A prawda boli tę kobietę i nic na to nie poradzę. "

            Juz tu na forum przerabialismy "prawdy"...
            Wiec, przypoimne Tobie, Sams, ze prawda jest taka JAKA SIE TOBIE WYDAJE.

            Arogancko rzucasz "prawdami";)
            To jest zwyczajnie glupie.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 16:11:13               Odpowiedz

            Oczywiście, jaka mnie się wydaje. I mnie się wydaje, że uzależniony "kocha" to co mu sprawia przyjemność i nie jest to - w tym odcinku ludzkiej komedii - d..pa jego żony. Ona kocha domek i iluzje a on kocha porno/gry/hazard i iluzje. Związek idealny :).



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 16:33:37               Odpowiedz

            "Oczywiście, jaka mnie się wydaje..."

            Wiec, po co czy po jakiego ch..a nazywac to prawda?:))
            I okraszenie tej "prawdy" cynizmem i arogancja jest wymowne, bo wiele mowi....o Tobie Sams;)

            Kogo i co ona kocha, to znow Ci sie wdaje ze wiesz.
            A czemu akurat to si sie wydajhe i kojarzy...
            Tu sie trzeba na psychoterapi do praembriona, zeby sie dowiedziec:))

            Oj, Samsa, kij ma dwa konce...jak cynizm i brak szacunku do ludzi.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 17:17:06               Odpowiedz

            madzia,
            jeśli masz coś mądrego do napisania tej ślepej i współuzależnionej kobiecie to napisz, chętnie poczytam. Doprawdy żadne sams nie ma z tym nic wspólnego. Ale wy wolicie z sams walczyć zamiast samemu cos sensownego wymyśleć.
            Btw: zastanów się który to twój ban już tutaj za chamstwo.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-16, 16:29:50               Odpowiedz

            A Ciebie nie bolało,jak ktoś, jak łobuz z pozycji dawno przerobionego tematu gadał? Cwaniaczył?

            Ja też słyszałam różne tekściki. I kto to pisał? Okazuje się,że ludzie co rok, bądź 5 lat temu przeżywali podobne traumy.
            Ja bym dzisiaj ten Twój tekst bardzo dobrze zrozumiała ale wówczas? Chociaż ja najpierw kategorycznie się zachowałam a potem pękłam. Może ona pęka a za miesiąc,rok dojdzie do niej,że zachowuje się jak prawie bezwolna. I tego nie pojmuje.

            Tu trzeba być współczująca megierą. Ze słabą osobą taki uzależniony liczyć się nie będzie:(:(



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 17:22:21               Odpowiedz

            Chellunia,
            A co ma mnie tutaj boleć? Chcesz "pomagać" to pomagaj, coś mądrego pannie napisz. Mnie to naprawdę nie przeszkadza ani nie boli, że są różne punkty widzenia. Ja piszę prosto z mostu bo taka moja wola i ochota. Przecież to jest straszny i zabawny teatr i tak to właśnie widzę.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 15:16:09               Odpowiedz

            " a wartościowy jest facet bez kręgosłupa, bez ch.ja, krętacz i bez którego pieniędzy można się obejść?"

            Takiego człowieka wolę nazwać "nieszczęśliwym", chorym.
            A nie bezwartościowym.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 14:36:54               Odpowiedz

            Wiesz, ja na domek w ogóle nie zwróciłam uwagi. Ja zauważyłam , że to nie pan, ale mąż, że od 10 lat, że dzieci- no i że ona kocha, jeszcze.

            A gdyby pal licho pornografia i zdecydowała się na białe małżeństwo.... ,

            to nie pomoże , bo są gry. Wy nie wiecie co takie uzależnienie robi z ludźmi ( na alkohol to jeszcze trzeba uskrobać pieniądze, po alkoholu to jeszcze jest przerwa kacowa czy zdrowotna czy jaka tam... A tu można dzień i noc do zabicia się. Dlatego nazwałam tragedią, nie do śmiechu).

            Pewnie że zawsze jest możliwe; zostaw dziada.

            Ale Autorka jeszcze nie na tym etapie.
            A w wątku z uzależnionym bratem - też zostaw dziada? Siostra spać nie może. No to ja nie rozumiem... bo nie mam męża.., ale jak można do męża - "zostaw dziada"; zawsze myślałam, że to jednak więcej niż brat - po 10 latach wspólnego życia: "a top się, toń, zgiń przepadnij maro nieczysta..."



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:41:46               Odpowiedz

            Felka, ludzie są po prostu zabawni. Przecież przez 10 lat związku musiało zdarzyć się wiele rzeczy który sygnalizowały że to nie jest żaden rokujący związek. Można jeszcze z zamkniętymi oczami żyć. Do czasu. Takie uzależnienie się nie leczy. Po co facetowi żona jak on ma porno.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:47:50               Odpowiedz

            Dokładnie. Tak jak sams2 zauważył temat 'domku', ogólnie finansowy. Dla mnie to nie stanowi problemu. Nie jestem typem lali, którą obchodzą opinie innych ludzi. Po prostu do tej pory byłam szczęśliwa z moim mężem, kocham Go i chciałabym pomóc. Ale ja też jestem ważna dla samek siebie. To co zrobił, jal zareagował, itd powodują u mnie dylemat. Dzieci uwielbiają swojego tatusia. Bajki na dobranoc (raz mamusia raz tatus), caly ich wolny czas wypelnionu jest mamą i tatą. Poza tym białe małżeństwo nie wchodzi w grę. Chce czuć się pożądana przez męża. Czytałam strony o osobach uzależnionych od porno i wychodzą z tego. Mojemu mężowi sie to udało na rok czasu. Znowu podjął walkę. Pytanie czy ja powinnam walczyc o nas czy o siebie?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 15:03:07               Odpowiedz

            Psychologia mówi, że walczyć można tylko o siebie.

            Ty o siebie i on o siebie.

            (Czasem można drugiego wspierać , w walce, ale z uzależnieniami - wspieranie ponoć działa odwrotnie, szkodliwie. Choć od koncepcji "sięgania dna " już się chyba odchodzi, nie wiem.)



    • RE: Uzależnienie od porno

      Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:23:20               Odpowiedz

      Finansowo jestem niezależna, chociaż konto mamy wspólne. Poradzilabym sobie. Kredytu na dom nie mamy. Z mężem jesteśmy 10 lat razem i nasze życie seksualne bylo fantastyczne. Z czasem niestety jalowialo- teraz wiem przez co. Porno uzależnienie powoduje impotencje i agresje. Granie w gry wyczerpanie i agresje również. Nie tylko wobec mnie. On jest wspaniałym człowiekiem oprócz tego, którego bardzo kocham. Poza tym myślałam, że na tym forum spotkam ludzi, którzy mogliby autentycznie pomóc. Zamiast tego stanowie temat do natrząsania i ironii.



      • RE: Uzależnienie od porno

        Autor: weronika502   Data: 2018-04-16, 14:46:31               Odpowiedz

        Może się nie znam. Na razie odstawiacie oboje tragikomedię. Ty się miotasz, on płacze. Z kategorii normalnych rad, serio niech idzie do lekarza rodzinnego, wykluczcie raka, prostatę, czy co tam jeszcze, a potem do seksuologa, psychologa, jakiegoś loga w każdym razie. Pisanie na forum z banda trolli jest rzeczywiście bez sensu.



        • RE: Uzależnienie od porno

          Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 14:53:20               Odpowiedz

          Pani tutaj pisze właśnie po to by rady nie znaleźć i tragikomedię prowadzić dalej. A nóż "log" powie prawdę: gdzie pani miała oczy jak facet zaczął pornosy oglądać? A czemu zaczął? Co się wtedu w związku działo? I co pani na to? No, tak, na dzieci złapała i na domek w bzach. To teraz czego pani chce? Cudu? W tej historii cudu nie będzie. Cudu może dokonać tylko ten płaczący impotent- z samym sobą. Póki panią będzie dla pozorów trzymał płaczami póty nic go nie zmusi do leczenia. Alkoholicy z dłuższym stażem maja cały system zaprzeczeń, pani już też łapie np. : "Nadmienie, że jest cudownym tatą dla naszych córek. Jest odpowiedzialny, spedza caly wolny czas z nimi. Zaczyna grac dopiero kiedy dzieci śpią." No, pięknie :), wzruszyłam się, tylko że ja nie kupuję.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bearek   Data: 2018-04-16, 18:01:03               Odpowiedz

            Czy ktoś mi może powiedzieć dlaczego pani sams2 ma na tym forum opinię osoby świadomej? Przecież tych bredni nie da się czytać. Skomplikowany problem mający wiele różnych możliwych przyczyn, a pani sams2 widzi to jak prosta baba, jak grupa docelowa programu "Uwaga" TVN-u. To nie jest świadomość, to jest wielkie ego + malutki rozumek.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: sams2   Data: 2018-04-16, 18:18:29               Odpowiedz

            :) za to ty widzę, że sams czytujesz mimo bredni. Pewnie żeby sie pooburzać :). Sam byś coś sensownego doradził tej pani. I może coś o przyczynach napisał?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: weronika502   Data: 2018-04-16, 18:28:25               Odpowiedz

            Jakie to jest wszystko dziwne. Mnie wypowiedzi Sams nigdy nie oburzają, niezależnie od formy i treści. Ani mnie ziębi ani grzeje. Natomiast teksty pięćdziesięcioletniego delfina wkurzają mnie jak cho.era. Sami siebie nie rozumiemy. Czemu to tak?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-16, 18:41:58               Odpowiedz

            Chellunia,
            A co ma mnie tutaj boleć? Chcesz "pomagać" to pomagaj, coś mądrego pannie napisz. Mnie to naprawdę nie przeszkadza ani nie boli, że są różne punkty widzenia. Ja piszę prosto z mostu bo taka moja wola i ochota. Przecież to jest straszny i zabawny teatr i tak to właśnie widzę.

            Nigdy się nie śmieję z ludzkiego nieszczęścia. Z Twojego też się nie śmieję. Znasz przyczyne swoich zachowań.

            :):):) Walczyć z Tobą? Nie mam szans, sams. Weź się ogarnij. Taka głupia to ja znów nie jestem. Ogarniasz wszystko rozumowo.

            Załosne jest to, że ludzie to "doopy","ch.je"



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 19:39:50               Odpowiedz

            ".. dlaczego pani sams2 ma na tym forum opinię osoby świadomej?"

            To moja opinia. Już wyjaśniałam: bo nie boi się puścić ostrego (zbyt :) strumienia światła w kąty z pajęczyną i wie, w który kąt. Dzięki temu widzi "jak prosta baba". Bo świadomość - jest prosta, bez owijki bawełnianej, bez tysiąca Twoich "możliwych przyczyn". Bo co komu po przyczynach? (Uzależnionemu mogą się na coś przydać, ale żonie i dzieciom już nie).

            "Jaką radę można dać kobiecie która pisze: "mój mąż pije, co mam z nim zrobić". Nic nie można zrobić tylko odejść"

            Zaprzeczysz, Bearek?

            "Ty nie potrzebujesz pomocy ale ten facet, a piszesz ty, bo on wcale pomocy nie chce"
            Zaprzeczysz?

            "Znasz tylko czubek góry lodowej"
            Zaprzeczysz?

            "Jak wybrała sobie słabego faceta to tak ma. Niech poszuka w takim razie innego. I tyle"
            "I serio: jak ktoś się topi to się go zostawia a nie skacze do wody, bo samemu się utopić można"

            Zaprzeczysz, że był słaby? i że utopić się można? :)

            My jesteśmy jeszcze w społeczeństwie, w którym się skacze do wody i się nie zostawia. W kraju Sams już jest inaczej; a coś mi mówi, że wszyscy idziemy w tę jej stronę świadomości.( Mam nadzieję, że i w kraju Sams wciąż można mieć wybór, typu: może to głupie, ale skaczę za nim, bo go kocham. I póki co, chciałabym by w naszych krajach nie było przymusu: muszę za nim skoczyć, bo tak wypada, bo co ludzie powiedzą; no i ten kredyt..).

            Trudno nie zauważyć, że "błyski świadomości" Sams przeplecione są , hm.. "prawdami" o których mówiła Magda... Typu: "robi z nim przez przypadek 2 dzieci"...
            Dla mnie nieuprawnione stwierdzenie, bezczelne wręcz. Ale... a co jak to jest ...wizja prorocza? ;) To tylko autorzy wątków wiedzą.

            Natomiast jestem pewna, że gdzieś tu jest zgubione "brakujące ogniwo" między świadomym światem Sams, a Prawdziwie świadomym światem, przyszłym.
            W prawdziwie świadomym świecie nie ma miejsca na "on mnie brzydzi", "to jest nikt", a "wszystko to marionetki w teatrze cieni" , nie ma miejsca na brutalny język-atak.

            Brakujące ogniwo - to współczucie? brakujące ogniwo - to jedność, Jednia ze światem?



          • RE:od moderacji

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-16, 19:59:55               Odpowiedz

            Uprzejmie zawiadamiam sams2, że w mojej ocenie w tym wątku zdecydowanie zbyt brutalnie się wypowiadasz. I równie uprzejmie proszę o stonowanie wypowiedzi.



          • RE:od moderacji

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 09:02:12               Odpowiedz

            Spoko Mimbla, to moja ostatnia wypowiedź w tym wątku.
            Będzie łagodna jak k..pka niemowlęcia.

            Zauważam że:
            prawie nikt z osób atakujących mój sposób wypowiedzi nie odniósł się konstruktywnie do samego wątku

            za to sporo osób odniosło się do moich wypowiedzi (jak często się to zdarza)

            postawiliście mnie - jak często - w miejscu figury (Zła, Dobra, Świadomości etc, etc) i teraz dla dobra własnego i procesu grupowego kopiecie figurę

            po coś wam to jest potrzebne (przypuszczam że wiem po co)i mnie to nie przeszkadza, nawet z oddali bawi, więc jeśli o mnie chodzi- bawcie się śmiało i z korzyścią dla siebie

            wasze założenie o "pomaganiu" jest iluzją. Ja tej iluzji nie podzielam, bardzo mi przykro, ale nie. Pomoc profesjonalna -wbrew waszym pobożnym życzeniom zbawiania i bycia zbawianym-jest tylko i wyłącznie gabinetach u ogarniętych i do tego przygotowanych psycho. Tu jest życie o wszystkich barwach, otwarte "forum dyskusyjne" jak nazwa głosi a nie pomoc on-line. Tu się z nikim nie "pracuje". Bo byłaby to karykatura. Ktoś kto to myli będzie cierpiał, tak jak cierpi się od iluzji.

            idę tylko i wyłącznie za własnym procesem. Jak każdy.

            proponuję zastanowienie się - tak jak w przypadku Fatum- co wam figura sams robi i dlaczego, i życzę powodzenia w tej refleksji. Ja przypuszczam że wiem jaka bywa tutaj pozycja sams i co moja figura (nick sams) robi w procesie grupowym.

            Co do samej autorki- poniżej na liście jest wątek założony przez Ona38 - serdecznie zapraszam do poczytania. Jako memento jak taka zabawa w bajki się kończy.

            Utyskiwanie na złą sams to tutejszy stały element gry. Dla mnie coraz nudniejszy, ale rozumiem.
            Miłego dnia dla wszystkich.



          • RE:od człowieka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 09:53:40               Odpowiedz

            Redwife.
            Stanę w opozycji do czytelników i wypowiadających się tutaj osób, uznając porno za coś szkodliwego.
            Zetknęłam się z sytuacją uzależnienia od pornografii. Łączy się ono zazwyczaj z uzależnieniem od masturbacji, z alienacją i brakiem potrzeb nawiązywania kontaktów czy więzi. Oczywiście, uzależnienie od pornografii ,to tylko czubek góry, to efekt innych poważnych problemów i doświadczeń.
            Skutkiem był rozpad pożycia rodzinnego, brak lub niedobory w pożyciu seksualnym , rozpad więzi i rozwód. Trwało w czasie, bo próbowali sami sobie z tym poradzić.
            Najpierw była obraza żony i jej odsunięcie, później trwały wątpliwości co ma robić dalej. W tym czasie mąż ..odchodził w swój świat. Ona myślała, że może mu się znudzi. Pozwoliła odejść lecz nie pozwoliła się "wykorzystywać seksualnie". Napisałam : wykorzystywać. Bo tak wygląda pożycie z kimś uzależnionym od porno. Nie tylko, że zdarzają się zbliżenia incydentalnie, to ciało żony jest tylko instrumentem. Nie ma mowy o bliskości. Trwające w czasie uzależnienie rodzi impotencję. Cóż..mężczyzna ów-ten mąż, nie stworzył żadnego związku już. Nie ma przyjaciół. Jest wzorowym rodzicem ,synem i kolekcjonerem sztuki,uprawia sport i pozostaje atrakcyjny . Jest też hetero. I cierpi.
            Ale porno jest zbyt ważne. Dlaczego? Bo daje chwilową ulgę.
            Czy chce to zmienić? Reaguje jak Twój mąż. Płacze, wie, że go unieszczęśliwia, chce na chwilę,próbuje ale nie wyjdzie ze swym problemem poza dom.
            Dodam, że żona utraciła wiarygodność w oczach najbliższych,odchodząc. Wszelkie próby rozmowy z członkami rodziny o problemie zakończyły się odsunięciem jej od łask. Nie zdradziła problemu męża i swojego. Dawała wskazówki rzekomo zaangażowanym. Mąż nie przyznał się do swego problemu "publicznie", choć robił to w necie,szukając rozwiązania. Kochał żonę,rodzinę lecz nie dość mocno. Wybrał. I cierpi. Ale też zmienił życie innych, na zawsze.



          • RE:od człowieka bezogonka

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 10:35:41               Odpowiedz

            Wzruszający opis.Powiedz mi bezogonka,czy przypadkiem nie pisałaś o sobie?Przepraszam,ale tak pomyślałam.Wybacz.P.S. zaczynam żałować tych nieszczęśników uzależnionych od porno i innych uzależnień.Kto im może pomóc?Żony nie chcą,rodzina nie wie.Koszmar.Seksuolog?Terapia?A może Miłość?,przez duże M.



          • RE:od człowieka bezogonka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 11:00:38               Odpowiedz

            Oj, fatum. Mam szczęście, że mnie nie dotknęła taka sytuacja. Ale widziałam ile bólu i jak długo trwała cicha wojna z uczuciami. Cicha, bo nikt nie wiedział o co. Nawet walczący. Nie wiem czy poradziłabym sobie z takimi problemami. Jako niemy obserwator..lubiący Oboje..nie poradziłam sobie. Bezradność jest bolesna, bo to wartościowi ludzie, którzy mogli być szczęsliwi.Razem. Przez długi czas byli, ok.10 lat,podobnie jak u Redwife. Ale nie wyszli poza własny świat z problemem. Oboje. Ręka w rękę. Nie przeszli przez "piekło" a musieliby ..choc gwarancji nie ma, żeby się udało inaczej. Była tylko możliwość. To tyle.



          • RE:od człowieka

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-17, 11:54:20               Odpowiedz

            Dziękuję bezogonka za Twój czas i odpowiedź na mój post.
            Rozumiem, że jest dla nas szansa poprzez terapie?
            Bo jak czytam ten schemat to jest bardzo podobny do mojego jak do teraz, tyle ze jestem na jego wczesnym dość etapie.
            Wg odpowiedzi różnych forumowiczów można ogolnikowo uznać, że nie ma w ogóle szans dla osób uzależnionych o ile pozostanie się z nimi w związku (przez odwrotny efekt wspierania). Na pewno zaproponuje Mężowi terapie. Chcę mieć tylko nadzieję (nie budowanie iluzji i okłamywanie samej siebie), że jest dla nas szansa.



          • RE:od człowieka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 12:01:02               Odpowiedz

            Redwife. Teraz boli, będzie bolało ale nie wolno tracić nadziei. Zdecydujcie oboje . Jeśli pokonacie strach już zwyciężyliście. My..ludzie z zewnątrz Waszego świata..walczymy tak jak Wy z własnymi demonami. Bardziej lub mniej świadomie. Sądzę, że każdy tutaj będzie Was wspierał(w różnoraki sposób..czasem mało czytelny). Myślą. Ale walczyć będziecie Wy.



          • RE:od człowieka

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-17, 13:43:06               Odpowiedz

            Dziękuję.



          • RE:do Redwife

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-17, 13:43:15               Odpowiedz

            Redwife, absolutnie JEST dla was szansa.
            Każde uzależnienie (z wyjątkiem tego od narkotyków, tu jest różnie) ma swoje "źródełko" w psyche uzależnionej osoby. Ma jakąś głębszą, często nieuświadomioną przyczynę czy zespół przyczyn.
            Mąż bezwzględnie i niezwłocznie powinien poszukać pomocy fachowego psychoterapeuty, specjalisty od tego rodzaju uzależnień/problemów i jak najszybciej podjąć terapię indywidualną. To jest warunek podstawowy i tu nie ma zmiłuj, im szybciej tym lepiej. I bez tego będzie tylko gorzej, bo "własnymi siłami" i z Twoja pomocą mąż nie dał rady. To już wiadomo i nie ma sensu powtarzanie tej próby. Tu musisz być bardzo twarda, aż do poziomu "terapia albo rozwód" - mam na myśli Twoje podejście, nie słowa które masz wypowiadać. Przy tym się uprzyj jak oślica Balaama.
            Na razie z tego co piszesz problem męża nie doprowadził do totalnego rozpadu więzi, jest to na etapie , obrazowo rzecz ujmując, solidnego naruszania pewnej części fundamentów małżeństwa. Reszta się póki co trzyma. To co się dzieje nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia , zdrowia fizycznego ani podstaw materialnego bytu rodziny ani wielce szkodliwego uszkadzania psychiki dzieci czyli obecnie nie ma sytuacji uruchamiania instynktu samozachowawczego i zwiewania natychmiast, jak bywa w przypadku uzależnienia od hazardu czy alkoholizmu partnera.
            Nie odbieraj tego jako minimalizacji problemu, staram się po prostu realistycznie to widzieć. Problem jest i jest duży i może doprowadzić całość do rozpadu ale nie jest to etap gdy ucieczka jest jedynym sensownym wyjściem.
            Ty równolegle możesz i chyba powinnaś sięgnąć po pomoc dla siebie, ale nie żadną "dla współuzależnionych" tylko po prostu. Dla żony w trudnym małżeństwie. Jak jedno z małżonków idzie na terapię, drugiemu bywa bardzo trudno.



          • RE:do Redwife

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-17, 13:47:42               Odpowiedz

            Bierzemy pod uwagę terapię dla nas obojga. Dziękuję Ci te słowa i czas. Naprawdę to wiele dla mnie znaczy.



          • RE:do Redwife

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-17, 14:07:36               Odpowiedz

            Redwife, z mojego punktu widzenia to terapia obowiązkowo indywidualna dla męża i u specjalisty - psychoterapeuci mają swoje "specjalizacje", nie każdy wszystkim się zajmuje. Dla Ciebie opcjonalnie, bo będziesz zapewne potrzebowała fachowego wsparcia. Mąż w terapii oznacza że będzie dotykał jakichś trudnych dla siebie spraw, może się stać trudniejszy w codzienności. W terapii często jest efekt "musi być gorzej żeby mogło być lepiej". W którymś momencie może być potrzebna także terapia par, ale to się okaże. Bądź dobrej myśli, Wasz okręt jeszcze nie tonie nieodwracalnie, wykryto uszkodzenia i trzeba je póki czas naprawić.



          • RE:od moderacji

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 11:01:20               Odpowiedz

            "proponuję zastanowienie się - tak jak w przypadku Fatum- co wam figura sams robi i dlaczego", co to za proces grupowy, jaka to "gra"

            No, ja jestem ciekawa co to za proces.
            Po mojemu - najzwyklejszy odruch w jakiejkolwiek grupie od zarania dziejów: pomóc, podeprzeć, WESPRZEĆ - kogoś w grupie - w oobliczu ZAGROŻENIA. (Odruch który, mam nadzieję, nigdy nie zaginie.)

            A teraz wyróżnione słowa:

            - WSPIERAĆ - jest trudno, przynajmniej mi, trzeba mieć opanowane te głaski, te ciu ciu ciu, te dobre słowa i gesty (trzeba było być po prostu wspieranym w dzieciństwie, to się ma cały ich repertuar; większośc z nas - go nie ma). Wspierać jest trudniej - więc łatwiej odpędzić napastnika; odpędzanie - wygląda już na atak a nie na obronę (i czasem się w atak przeradza, to już niefajne)

            - ZAGROŻENIE. Co dla kogo jest zagrożeniem, co ktoś odbiera jako zagrożenie. Ty jesteś silna, dla ciebie to - (jakies tam słowa, jakaś tam ocena? )- ... to zdumienie a nie zagrożenie. Ale zauważ , że jesteś silna m.in. mechanizmem "wszystko to marionetki, wszystko to sen duszy". Nie myśl, że chodzi tylko o ciebie i fatum; te mechanizmy tu były przy Nerwolce i SD.. i Nerwolka też była silna mechanizmem : "przecież to tylko nicki wszystko...". Silna jest Weronika, silna ToJakaśŻenada. One nie zobaczą ZAGROŻENIA. I OK. Ale np. ja czuję się zagrożona słowami, które mogłyby uderzyć i we mnie. Zagrożony czuje się Bearek, czy Chellunia bo już coś w nich kiedyś uderzyło. I to też ok, prawda?- reakcja zgodna z "czuciem"? Zbiegamy się by "bronić" kogoś, a tym samym siebie, swojej słabości, miękkiej częsci. Ja w tym nie widzę nic zdrożnego grupowego.

            - może "zbiegamy się" źle ci się kojarzy. Ale nad tym psycholodzy pracują, tęgie głowy. Dlaczego do leżącego czy bitego na ulicy ludzie zbiegają się dopiero gdy choć jeden człowiek pierwszy podejdzie i się pochyli? za nim dopiero inni? Kwestia odwagi? oceny sytuacji? - bo nie jesteśmy pewni czy to faktycznie zagrożenie? czy nie wyskoczymy jak filip z konopii? dopiero reakcja innych daje nam tę pewność? Dla mnie to wszystko normalne.

            Nie wiem nad czym mam się jeszcze zastanawiać.

            Sory, że w Twoim wątku, Autorko, ale nie sądzę by rozwinął się on jeszcze na temat... Pójdź po poradę sama, do terapeuty zajmującego się uzależnieniami? Mąż nie chce terapii?



          • RE:od moderacji

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 11:28:42               Odpowiedz

            A tak poza "procesem grupowym"... jestem wciąż b. ciekawa Twojego świata, tak innego od mojego dawnego :) Dawnego- bo już wiele przyswoiłam z tych inności, również m.in. od ciebie.

            (A może to o to ci chodzi, o ten "proces" - że "inność" jest na ogół zagrażająca? niepokojąca? Może i jest, ale ciekawi :)



          • RE:od moderacji

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 11:33:04               Odpowiedz

            "- reakcja zgodna z "czuciem"? Zbiegamy się by "bronić" kogoś, a tym samym siebie, swojej słabości, miękkiej częsci. Ja w tym nie widzę nic zdrożnego grupowego"

            Chyba nie uwzględniłam Magdy :) Magda bronisz nie "miękkiego" tylko... sprawiedliwości. ? Faktów i logiki ;)



          • "moderatorko" feelko mam prośbę,abyś nie posługiwa

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 12:13:35               Odpowiedz

            posługiwała się (nawet jak uważasz,że masz taką potrzebę,ja nie mam i uszanuj to)moim nickiem w rozmowie z sams2).Bardzo proszę o to.Tyle.P.S. sams2 szanuję i cenię.Pozdrawiam.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 12:38:08               Odpowiedz

            To ja się posłużyłam, Felka tylko zacytowała. Po prostu była taka podobna rozmowa pod twoją nieobecność i stąd to przypomniałam z twoim nickiem. Jeśli nie chcesz, nie ma problemu, sorry, nie wiedziałam.



          • RE: sams2 masz rację niedokładnie czytałam.

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 13:55:11               Odpowiedz

            Ty możesz używać mojego nicka do woli.Masz małe "chody" u mnie.-:)*P.S. nie spodobała mi się forma pisania feelki i stąd pewnie zareagowałam stereotypem.Jednak niepotrzebnie feelka robi podsumowania niektóre i uzurpuje sobie tym samym prawo do pouczania cokolwiek to znaczy.Może faktycznie pomaga mimbli,ale niech robi to inaczej (siebie mam na myśli)!Tyle.Samsik smacznego ciacha.I dobrej pogody.Pa.



          • RE: sams2 masz rację niedokładnie czytałam.

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 14:17:57               Odpowiedz

            Prawda, Fatum, co do "podsumowań", masz rację że mam taką niepotrzebną skłonność, nie tylko na tym forum; ja się nawet tu powstrzymuję od podsumowań , he he

            Lubię mieć wszystko dopięte, ułożone ... , z naiwną pewnie wiarą , że da się dopiąć, i że to pomaga (najpierw mi :) A pomaga mi tylko przez chwilę, ot, iluzja taka. Bo zaraz mi w głowie wyskakują nie dopięte, nie ujęte w podsumowaniu "ogony" różne i podwątki.
            Dobrze że mówisz, że to denerwujące :)

            Redwife, ale terapia osobno, nie razem, mam nadzieję.
            Szansa jest zawsze, tylko jak zauważyła Sams - mąż jakoś nie szuka pomocy, a już dawno temu powinien na terapię pójść. To by znaczyło, że JEST SILNIE ZMOTYWOWANY do zmiany, a tymczasem on się coś guzdrze. No ale nie nam o tym sądzić.



          • RE: sams2 masz rację niedokładnie czytałam.

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 14:24:29               Odpowiedz

            A, tobie chodzi nie o podsumowania .. he he "naukowe", tylko o zapędy moderatorskie? że ludzi "ustawiam"?
            "uzurpuje sobie tym samym prawo do pouczania cokolwiek to znaczy.Może faktycznie pomaga mimbli"

            Dopiero zrozumiałam kontekst Mimbli. Ale jeśli o to ci chodzi - to nie, nie pozbędę się moderatorskich odruchów, nie widzę powodu. Najwyżej zgłoś do Admina.

            Ale pomyślę nad tym :)



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 14:55:41               Odpowiedz

            Mam mądrze napisać? Co w Twojej ocenie jest mądre? To co zimne i bezwględne?

            HGW poleciało do człowieka, którego nie znasz. W paskudny sposób określiłaś relacje dwojga ludzi.

            Jak bezmyślny żłób spod kiosku a nie człowiek,który wiele przerobił. Określiłaś relacje autorki z mężem w sposób mega wulgarny.I zdziwiona?

            Myślałam,że jesteś schizoidem i współczułam:(:(

















          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 15:17:33               Odpowiedz

            ref Chellunia
            Hmm, po twojej histerycznej i nieadekwatnej reakcji wnioskuję, że raczej napisałam coś co ciebie personalnie ubodło. Może coś o byłym związku i reakcji otoczenia na ślepotę uzależnionej kobiety, nie wiem.

            Naprawdę zapomniałyście drogie panie jak obrzucałyście się tutaj nawzajem i innych łajnem? :)) Ile banów było ostatnio i wcześniej? :) Ile włączonych caps locków, złośliwości i wyzwisk? :) I to te co teraz najbardziej się oburzają- nie wiadomo na co, bo nie potrafią nawet sprecyzować co ich tak wewnątrz boli. Co to jest sams w waszych głowach i dlaczego nie ma nad nią kontroli? :) Brawo, bawcie się dalej w waszej niewzruszonej ludzkiej dobroci i współczuciu :). Jestem pod wrażeniem... waszej sklerozy (chciałam napisać wygodnego wyparcia, ale nie będę już się mądrzyć :)).



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 15:36:35               Odpowiedz

            zacytuj mnie wulgarną:)

            Nie o to chodzi. Można powiedzieć nawet i HGW. Nikt z nas nie jest święty. A to było bezmyślne czy wymierzone w człowieka!

            "Felka, to nie cynizm to rozbawienie.:) Pani pana nie zostawi bo będzie z tego miała domek i płacze jak panu pomóc bo chciałaby i ch.ja i domek. A tu się nie da, bo sam domek w kartach wychodzi. No, to jest dopiero cynizm. "

            "Oczywiście, jaka mnie się wydaje. I mnie się wydaje, że uzależniony "kocha" to co mu sprawia przyjemność i nie jest to - w tym odcinku ludzkiej komedii - d..pa jego żony. Ona kocha domek i iluzje a on kocha porno/gry/hazard i iluzje. Związek idealny :)."



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 15:54:08               Odpowiedz

            Chelluniu,
            A co w tych cytatach jest wulgarnego dla dojrzałej kobiety? Nie lubisz seksu? Wolisz inne określenia części intymnych? Ok.
            I co nietrafnego?
            To dobre obrazy, zwłaszcza w wątku o porno.:)
            Ojej, "wymierzone w człowieka"- a pamiętasz co pisałaś o uchodźcach?:) Co i jak piszesz do F?:) Widzisz (usiłuję to powiedzieć od jakiegoś czasu), to nie jest tak że sams jest gdzieś złem wcielonym a ty aniołem. Fajnie dla was że taka sams jest bo może tym diabłem tutaj być. Jak nie ona to znajdzie się ktoś inny, bo ta rola w grupie musi być obsadzona (diabła, trickstera, kogoś kto mówi wprost o normach, temat rzeka to przecież). To wam dobrze robi, być aniołami ze słusznym oburzeniem, takie to polskie.:) Ale prawda jest inna i zabawna jak się patrzy z boku, bo to co podkładacie pod sams (zło, cynizm, arogancja, wulgaryzm, zimno etc, etc) jest wasze. To jest, istnieje i będzie istnieć. Tak, ludzie w tym ty także, i miłe, rzekomo poukładane panie mają w sobie taki kawałek nieczuły, arogancki i podły. Sams (i inni) wam pozwala(ją) z tym waszym fascynującym kawałkiem być- jak most.
            Dobra, koniec darmowej lekcji dla pań.



          • RE:

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 16:33:34               Odpowiedz

            sams2
            Jedno mnie zastanawia.. Czy obrazując anioł- diabeł, ja-wy, przy czym decydujesz się na formę :nick a nie ja-człowiek,świadomy wagi słowa, manipulujesz tym stadkiem forumowiczek? dla zyskania sympatii? czy zyskania publiki, która docenia bezpardonowość i logikę Twoich argumentów ?po to, by dać im siłę ? Bo życie jest jakie jest? Strasznie to karkołomne..
            Mnie nie skrzywdzisz,sams2 ,bo choć jestem delikatna, dobrze mi ze sobą. Lubię siebie. Nie reaguję na złość i niechęć do mnie,na mnie, bo wiem , że tak się zdarza..bo jakiś powód musi być. Przecież..sama borykam się czasem z pierwszą oceną kogoś. Negatywną oceną. A nie mam podstaw do niej. Z czasem lepiej nad sobą panuję,niż gdy byłam młoda.

            Nie zgadzam się z Tobą, że tak możesz, bo to prawda.
            Jedynym sensownym przykładem na to, że tak nie możesz jest sytuacja, w której rozmawiasz z parolatkiem. Jeśli wrzucisz mu taki strumień świadomości, skrzywisz go.
            Gdy ludzie są w emocjonalnej zapaści, można ich porównać do parolatka.
            Uważam, że nie musisz stosować woli: primum non nocere, ale nie wypowiadałabyś się po to, by znieważać ludzi ,prawda?
            Jeśli ktoś czuje się znieważony, sams2, to przyjmij to.
            Nie zmienisz już tego. Walczysz o chwilę, która minęła, nawet jeśli zechcesz mi powiedzieć, że nie walczysz.
            Nie zmienisz także tego, że następnym razem, gdy "wybuchniesz" swoimi prawdami , będzie mniejszy opór. Mam nadzieję, że nie zmienisz. :)
            A może Ty nie wierzysz w siłę słowa? Po prostu..i stąd całe to zamieszanie.. :)
            ps. Napisałabym do Ciebie prywatnie ,miast zaśmiecać wątek ale się chyba nie da..
            ps.2 Wybacz, że jeszcze Cie wywołuję..



          • zostaw e-maila tutaj i potem pisz dla radości pis

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 17:27:50               Odpowiedz

            pisania.Sama tak Siebie określiłaś bezogonka.Nie sądzę,żebyś nie wiedziała jak skontaktować się z sams2.Nie wierzę.Zastanawia mnie dlaczego wzięłaś pod lupę sams2,a inne osoby oszczędzasz?To jest dopiero dziwne.Owszem lubię Ciebie,ale nie zamierzam oszczędzać Ciebie,bo jesteś bez ogonka.-:)*



          • RE: zostaw e-maila tutaj i potem pisz dla radości pis

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 17:48:03               Odpowiedz

            Oszczędź mnie,fatum! :))))) plissss ;)
            Żartuję,oczywiście.
            Po pierwsze, gdy ja podam maila, to nie ja napiszę, tylko będę czekać więc to nielogiczne.
            Po drugie, za pierwszy post sams2 , fatum :) "Oto rada: weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy."
            ..... wystarczył, by zbagatelizować problem piszącej Redwife.
            Twój,post ,fatum ..pozostawia również wiele do życzenia ale jest osobisty, ma zabarwienie osobiste, semantyczne odniesienia do kolorów "żony" są tak enigmatyczne jak opisy E.Orzeszkowej ;) , tylko zdecydowanie krótsze. Ja to lubię. Im mniej słów czasem,tym więcej myślisz i więcej treści dobywasz. Mnie Twój post zachwycił.
            Poza tym.. fatum..zdaję sobie sprawę, że silna,racjonalna grupa, w którą "weszłam" z własnej woli, nie będzie cierpieć z powodu moich postów :)



          • RE: zostaw e-maila tutaj i potem pisz dla radości pis

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 18:03:21               Odpowiedz

            fatum..wola:primum non nocere jest ważna. Nikt do niczego nas nie przymusi, zwłaszcza, gdy dysponujemy arsenałem środków na swoją obronę. Możemy pluć na siebie,wartości, nicość,nieświadomość ..ile tylko mamy sił i argumentów. W świecie słowa jesteśmy Panami. Ale to jeden z najważniejszych światów! Nie pozwólmy, by słowo zmieniło wartość i stało się "bezcielesne".
            ekhm..
            Deklaruję, że jak długo żyję, będę walczyć w obronie żywego słowa.:) Ot, taka romantyczna postawa.
            (Uważam,za swój święty obowiązek,bo jestem spadkobiercą, by zachować ciągłość między jawą a snem, między słowem a czynem..itd. ) Podpisano : bezogonka :)



          • RE: zostaw e-maila tutaj i potem pisz dla radości pis

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 18:06:09               Odpowiedz

            Rozumiem.Wybierasz cierpienie,które jest silniejsze od miłości.Ok.Miło mi było.Pa.



          • Mnie twój post zachwycił..........................

            Autor: fatum   Data: 2018-04-17, 22:48:07               Odpowiedz

            bezogonka mam Ci wierzyć?Hmmmm.....P.S.powiem tak,że póki nie będziesz starała się podłączyć mnie pod Twoje rozumowanie będę Ci wierzyła.Na ogół ta metoda w moim przypadku sprawdza się.Nie zamierzam podłączać się pod Twoje rozumowanie,bo jestem sobą.A Ty sobą.Owszem jesteś ciekawą osobą.Nie zmienia to faktu,że moim zdaniem nie warto na siłę zaznaczać swojej obecności cokolwiek to znaczy.Za komplement dziękuję.Dobrych snów.Niewyobrażalnie Kosmicznych.-:)Poważnie.



          • RE: Mnie twój post zachwycił..........................

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 23:19:01               Odpowiedz

            fatum :) Dobrej nocy i wzajemnie .

            ...
            "Nie zmienia to faktu,że moim zdaniem nie warto na siłę zaznaczać swojej obecności cokolwiek to znaczy"
            ...



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 20:23:06               Odpowiedz

            bezogonka,

            "Oto rada: weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy."

            a jaki jest wg ciebie sens zawracania głowy mężczyźnie, który nie ogarnia siebie, swoich emocji, swojego  życia, swojej seksualności, swoich popędów, etc, etc. Który jest słaby i sam sie oszukuje i wyraźnie sobie nie radzi.
            Napisz proszę, bo ja nie widzę tego sensu.



          • RE: nie szkoda róż,gdy płoną lasy,sams2

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 21:59:15               Odpowiedz

            Droga, sams2 ;)
            Przy nie małej lampce wina,z kiełbasą na patyku, kartoflami w popiele, pod gwiazdami, w letnim ogrodzie, Ty i ja..Ty mówisz jak chcesz i co chcesz..ja słucham .. i tak może być.



          • RE: nie szkoda róż,gdy płoną lasy,sams2

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 22:17:18               Odpowiedz

            "Przy nie małej lampce wina.................Ty mówisz jak chcesz i co chcesz..ja słucham .. "

            Ja, to sie obawiam ze sluchajac "prawd", zeby sie nie odzywac to wino musialo by sie lac strumieniami, choc predzej bym sie nabawila marskosci watroby niz zrozumiala o co chodzi....skad zrodlo "prawd";)

            NIE!
            Tak naprawde, to jak sie te "prawdy" Sams, potraktuje jak HIPOTEZY, to sa nawet ciekawe i warte przemyslenia.
            Ale, powtazam ze jako hipotezy.
            Pomijajac zrodlo hipotez, choc wlasnie powinno sie do zrodelka...:))



          • RE: nudzi Ci się, madziuleczka

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 22:24:20               Odpowiedz

            :)
            Nie obawiam się.Wcale.Założyłam, że słowo jest żywe.
            Nie oceniam sams2. Jedynie tę konkretną sytuację, w której się znalazła i jak próbowała z niej wybrnąć.
            Nie obawiam się, madziuleczka.
            Dobrej nocy.



          • RE: nudzi Ci się, madziuleczka

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 22:29:42               Odpowiedz

            Rzeczywiscie nudzi mi sie.


            Szybko wrogowie przybiegnijcie i napiszcie ze tylko glupi sie nudzy.
            Taka "prawda":))



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 16:42:47               Odpowiedz

            "Chelluniu,
            A co w tych cytatach jest wulgarnego dla dojrzałej kobiety? Nie lubisz seksu? Wolisz inne określenia części intymnych? Ok."
            A to jest wyznacznik dojrzałości?

            Jak jestem dojrzała to mam obowiązek być prymitywem. Mogę ludzi porównywać do ch.. i do d...? Mogę bzdury z czapy wypisywać? Aaaaa! Zapomniałam,że mówisz do własnej głowy. Sobie ubliżałaś?:)
            No nie lubię seksu z byle (.... tu wpisz ulubione słowo, które ciebie pobudza sexualnie).

            Nie tłumacz swojej arogancji i prostactwa! Nie sil się!

            Nie wkładaj mi w usta tego, czego nigdy nie mówiłam.
            Nigdy nie pisałam,że jesteś złem, diabłem, arogantką.
            Potrafiłaś się zdystansować,to wszystko.

            Teraz poleciałaś po kobiecie,jak po burej suce. I to było Twoje niestety a nie moje.

            O uchodźcach?
            Na ten temat mam zdanie niezmienne. Poczytaj na temat hidżry. A to jest pokłosie tego co Usaralel wyprawia na wschodzie, destabilizując Wschód i Europe. Co tam, jest daleko za wodą!

            "Mydełko Fa"? Nie moja melodia.
            Dobra,koniec darmowej lekcji dla pań. he,he,he,he



          • RE:

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-17, 20:29:26               Odpowiedz

            Sęk w tym, że Ty sie sams TOTALNIE w ocenie mojej osoby i mojego związku najzwyczajniej mylisz. Wydaje Ci się, że potraktujesz mnie stereotypowo i Ci ulży. Dobrze, że jest tu kilka osób, które faktycznie mogą wesprzeć przed podjęciem walki. Ponieważ uważam, że warto.



          • RE:

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 21:43:34               Odpowiedz

            "Ponieważ uważam, że warto."

            I tego sie trzymaj!
            Dokladnie tego co UWAZASZ.
            Sama siebie posluchaj, czyli serca, rozumu i duszy.
            Probuj ratowac skoro warto.
            I bede teraz banalna i napisze "na terapie", bo chyba potrzebna jest, moze nie terapia, ale choc na razie opinja fachowca.
            Jakies rozmowy z psychologiem i porady, to w tym wypadku, wydaje mi sie dobra droga.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 06:30:49               Odpowiedz

            REd, to nie ma przecież znaczenia co ja myślę. Skoro prosisz o radę i fałszywie piszesz że nie wiesz co robić to tak jest: radę dostajesz a że ci nie w smak- trudno, sama chciałaś. Ja przecież wiem, że ludzie tu piszą jak już podjęli decyzję a inni tylko mają tę decyzję poprzeć. Kto nie popiera jest zły i głupi- taki to mechanizm. Po prostu chciałaś użyć forum dla poparcia decyzji jaką już sobie podjęłaś.
            Mnie twoje życie obojętne, żal mi tylko dzieci dwojga niedojrzałych ludzi i złoszczą mnie takie udawane "szczęśliwe rodziny", gdzie aż śmierdzi od ukrywanych problemów. Mam nadzieję że terapeuci pomogą wam te problemy z szaf powyciągać i zrobić porządek- dla dobra dzieci, które nie rozumieją a wyczuwają ten smród.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 06:20:19               Odpowiedz

            Tu padł zarzut jakobym wyzywała ludzi o "ch.ów" i "d.p".
            Chodzi o zdania:

            "Pani pana nie zostawi bo będzie z tego miała domek i płacze jak panu pomóc bo chciałaby i ch.ja i domek."

            "I mnie się wydaje, że uzależniony "kocha" to co mu sprawia przyjemność i nie jest to - w tym odcinku ludzkiej komedii - d..pa jego żony."

            Nie wiem w jaki sposób to stało się wyzwiskiem (niezły bałagan w głowie musi mieć czytający).

            Słowo "ch.j" odnosi się do męskiego organu, którego każda normalna kobieta potrzebuje. Potrzebuje pożądania, bycia pożądaną, seksu, porządnego rżnięcia i kontaktu z owym organem. Ludzie nie są ze sobą z "miłości", ale dla zabezpieczenia realizacji- między innymi-swoich potrzeb seksualnych. Tu jest konflikt między potrzebą finansowej stabilności i fałszywego obrazu "kochającej sie rodziny" a zaspokojeniem potrzeb posiadania/ wypełnienia się w sposób symboliczny męskim organem. I tyle.

            W drugim przypadku oczywistym jest, że organy płciowe tej pani (zwane tu obrazowo d.pą czyli w staropolskim dziurą, rozpadliną) nie wywołują w panu pożądanej fizjologicznej reakcji. Wywołuje je inny bodziec, zwany "porno". Pani jest w tym układzie tylko figurą stabilizacji, matką dzieci ale nie osobą pożądaną. Uzależniony nie jest zdolny do "kochania" czegokolwiek oprócz bodźca i swojej reakcji.

            Kto nie rozumie tych prostych zdań i tego że nie jest to wyzywanie ludzi od ch.ów, to trudno, już bliżej nic nie jestem w stanie wyjaśnić.

            Z propozycji refleksji się wycofuję, co niektórym należy się powrót do szkoły podstawowej i nauka czytania ze zrozumieniem zanim uderzą w zbędne i bezpodstawne oburzenie na wyparte kawałki w swoich głowach.

            Padł jeszcze zarzut dotyczący zdania:

            "weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy." jakobym komuś zabraniała pisać na forum. Nie wiem skąd skojarzenie ale oczywistym jest że "nie zawracaj głowy" odnosi się do zaburzonego męża a nie żadnego forum, bo nie o tym mowa.

            Faktem jest jednak, że ta pani nie budzi mojej sympatii jako osoba dorosła, finansowo niezależna i współodpowiedzialna za poważny kryzys w swoim związku i za długie próby ignorowania problemu (napięcia, agresji w związku, problemów seksualnych), za wychowanie dzieci w takim zaburzonym stadle oraz ich cierpienie tylko po to by zachować swoje iluzje "szczęśliwego związku".



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-18, 07:18:32               Odpowiedz

            O widze, samsik,że musisz się jeszcze połozyć.

            Teraz nie mam czasu,ale "kto sieje wiatr,ten zbiera burze"
            Według mnie użyłąs tych słow z premedytacją, żeby rozgorzała dyskusja. To co? Nadal prowadzisz szkółkę, za darmo?

            "Nie wiem w jaki sposób to stało się wyzwiskiem (niezły bałagan w głowie musi mieć czytający)"

            he,he,he, no cóż strasznie mnie to seksualnie pobudziło:):) Ty się nie wydurniaj, musze iść do pracy:)

            Sams,nie przeszkadzam już. Prowadź swoje wywody do swojej głowy. I udowadniaj sobie,że przecież chciałas dobrze. No ale wyszło jak zwykle):)

            A z tym bałaganem masz racje. Mam jeszcze bałagan w głowce.
            Ale przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę:)








          • Sams

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 09:08:39               Odpowiedz

            Mam pytanie do Ciebie. Dlaczego napisałaś:"Uzależniony nie jest zdolny do "kochania" czegokolwiek oprócz bodźca i swojej reakcji.".
            Zakładasz, że osoba uzależniona nie może kochać?

            Piszesz, że seks jest tutaj ogniwem. On łączy Ją z Nim.
            (ona potrzebuje seksu).
            On: potrzebuje "domku" i ona mu go daje-domek, ale nie jest chciana jako kobieta...tylko jako pewien stabilizator życia?
            Czy dobrze Cię zrozumiałam?



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 09:18:05               Odpowiedz

            Tak myślę. Tak jak alkoholik co kocha tylko swoje uwalenie, swoją rozkosz i upodlenie. Będzie bajki opowiadał o kochaniu, żonie, dzieciach, mamusi, życiu, bogu. Ale to bajki. Jak kochasz to dbasz o dobrostan drugiej osoby i się na niej nie wieszasz. Kocha tylko dojrzały człowiek. Uzależniony nie kocha bo tego nie robi i nie jest dojrzały, inni mają iluzję kochania (np. infantylną). Oczywiście iluzja "miłości" (a raczej poczucie utraty owej)może być bodźcem do zmiany i pracy. Ale dla mnie gadanie że uzależniony kocha czy jest dobrym ojcem to iluzja. Jakim wzorem dla dzieci jest ktoś kto bije swoją partnerkę, gra czy zaniedbuje związek dla porno. Żadnym.



          • RE: Sams

            Autor: lukass   Data: 2018-04-18, 09:25:51               Odpowiedz

            włożę tutaj kij w mrowisko...ale co tam ;)

            śmiesznym dla mnie jest twierdzenie, że ktoś kto gra w gry komputerowe to dopiero musi być zwyrodnialec, psychol i na pewno zaniedbuje żonę ;) ale cóż...takie to "oświecona" część społeczeństwa przekazuje "fakty" dalej :)



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 09:35:37               Odpowiedz

            Tak lukass, takie stwierdzenie byłoby śmieszne.
            Ale mniej śmieszne jest jeśli leży u podłoża braku kontroli nad tym co się robi, indukcji "uniesień", niszczenia swojej seksualności/kontaktu z realem, zaniedbywania relacji, długotrwałego napięcia czy agresji z bezradności rozładowywanej przez bicie partnerki. A to tym autorka wątku pisze. Poczytaj. Ale tak, można też udawać,że nic się nie dzieje. Dla mnie obojętne, to nie moje życie.



          • RE: Sams

            Autor: lukass   Data: 2018-04-18, 09:39:10               Odpowiedz

            Jak najbardziej, ale czy to porno, czy to przemoc czy gry komputerowe są objawem tego samego problemu a nie przyczyną jak myśli autorka...i później połowa społeczeństwa która nie umie czytać ze zrozumieniem wyłapie z tekstu tylko "gry" i już mamy całą grupę społeczną zwyrolów gotowa :p



          • RE: Sams

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 09:39:33               Odpowiedz

            No właśnie to jest tak powiedziane, że trudno tutaj to określić.
            Czy to był jednorazowy wyskok. Ona sie rozdarła i rzucała telefonem-on stracił kontrolę i ją popchnął. Czy jest to przemoc która trwa.
            Jeżeli ktos w nocy obejrzy porno czy zagra w jakąą gre-to czy jest to już zaburzenie.
            ja nie zrozumiałam rozmiaru tego problemu. No bo jak właśnie osoba uzależniona może być wspanialym ojcem i mężem.
            To nie brzmi logicznie.
            Osoby uzależnione kojarzą mi się w zatracaniu się w nałogu. A tu tak przedstawione, ze "mu się zdarzyło" -czasem po nocy coś robi w uryciu przed nią by nie było awantury.
            Mam taki obraz- on robi wszystko "co należy" -jako ojciec i mąż a nocami sobie robi przerwę od bycia wspanialym ojcem. Odreagowuje. Bawi się. Ogląda coś co pobudza jego emocje- daje może jakiś upust emocjom. (nie mówię, że to zdrowe) .
            Czyli ucieka od tego kieratu (czyli to nie jest jego wizja-tylko wypełnia zobowiązania).
            NIe wiem.
            Jeżeli to faktycznie pełnoobjawowe uzależnienie-to jak może wypełniać zobowiązania- być wspaniałym ojcem i mężem...(tylko w łóżku impotent czy jakiś wycofany- a innym razem samiec alfa-dobry w te klocki).
            Sama Ona zakłada, ze jej atrakcyjność , kobiecość, relację sprowadza do tego, że ładnie wygląda (tak zrozumiałam) tak jakby relacja seksualna to by był tylko wygląd i nic więcej. Bo przecież dobry seks to coś więcej niż ładne ciało u partnera-ale też cały obszar zwiazany z emocjami w relacji. Jak się czujemy w tej relacji.
            Jakie są emocje.
            Tu niby pięknie-a dochodzi do awantury gdzie jest przepychanka i rzucanie przedmiotami (więc nie wygląda to tak ładnie). Jednorazówka? Czy powtarzające się awantury...
            Nic nie rozumiem szczerze mówiąc.



          • RE: Sams

            Autor: lukass   Data: 2018-04-18, 09:43:18               Odpowiedz

            Dlatego wychodzi, z autorką ma ze sobą problem. Jest jedna z tych roszczeniowych żon które mają swoją wizję...i tylko ta wizja je interesuje. Każde drobne odstępstwo od jej wymarzonej wizji jest choroba czy uzależnieniem. Taki facet który ją uszczypnie nagle staje się agresywnym chamem...zagra sobie w gry to staje się uzależnionym zwyrolem.



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 09:55:01               Odpowiedz

            Lukass,
            oczywiście że uzależnienie jest częścią większej całości i odpowiedzią psyche na jakiś wewnętrzny problem.
            Ja myślę, że gorzej jest jak się udaje (w pojedynkę, wspólnie)że nie ma problemu.
            Co do wizji, każdy ma taki "jasny sen", problem w tym, żeby nie odrzucać tego co się dzieje poza tym snem. Elastyczność.



          • RE: Sams

            Autor: weronika502   Data: 2018-04-18, 10:16:40               Odpowiedz

            Mirabelle mnie się właśnie tak skojarzyło, jak to opisujesz. Wyczytałam ostatnio takie coś :"Tata został pochwycony niczym w pułapkę w sztucznym konstrukcie zwanym "ojcostwem w amerykańskim stylu", stał się niewolnikiem moralnego przykazania, zgodnie z którym ma on być dobrym i miłym facetem, który lubi Disneyland, jedzenie dla dzieci, gadżety, różne opinie na różne tematy oraz dowcipy i żarty. Ów mdły i uładzony model stanowi jawną zdradę wobec jego wewnętrznego, bezwzględnego anioła, obrazu tego wszystkiego, co nosi on w swoim sercu, przebłysków wspomnień z dzieciństwa, które udało mu się zachować do chwili obecnej, tego, do czego posiadania ma on niezbywalne, przyrodzone prawo".



          • RE: Sams

            Autor: weronika502   Data: 2018-04-18, 10:21:40               Odpowiedz

            Oczywiście to co napisałam ma się nijak do problemu Redwife. Może być tak, że rzeczywiście facet jest ciężko uzależniony, z drugiej strony może być też tak, że ma histeryczną, dominującą żonę, która rozdmuchuje problem. Tego się nie dowiemy.



          • RE: Sams

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-18, 17:17:29               Odpowiedz

            Już pisałam, że oprócz rozkladu naszego zycia seksualnego, który trwa od okolo roku czasu, a ktorego w ogole nie bylo przez ostatnie 2 miesiące innych objawów nie zauważyłam. Myślałam, ze agresja do której się przyzwyczajalam z czasem rosła (ale nigdy nie byla to przemoc). To co stalo sie w sobotę, to bylo po raz pierwszy. Nie mam w zwyczaju histerii i rzucanie telefonem. Czy czymkolwiek.
            NASZE DZIECI SĄ SZCZĘŚLIWE i ten 'smród'n który wg sams bije od nas i odbija się na naszych dzieciach- NIE MA MIEJSCA. ciężko jest niektórym sfrustrowanym, ciągle dojrzewającym ludziom to pojąć, jak sie tego nie przeżyło. Też przez taki etap w zyciu przechodzilam. Mialam nadzieje, ze spotkam tu pomoc od ludzi z podobnym problemem, lub takich którzy nie oceniają stereotypowo dla własnej 'rozmowy z głową'. Na spotkanie, każdy ze swoim specjalistą jesteśmy oboje umówieni. Mój Mąż SAM uznał, że jest uzależniony. Pół roku temu.



          • RE: Redwife

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-18, 19:32:34               Odpowiedz

            Jesteście oboje umówieni - i dobrze. Bardzo szybko to poszło i widać, że problem namawiania męża na terapię nie zaistniał. To dobrze rokuje, pacjent świadom własnego uzależnienia i zdecydowany na terapię ma większe szanse na skuteczne działania. Czeka was trudny i męczący czas w małżeństwie, ale tak jak Ci pisałam - moim zdaniem na razie uszkodzenia relacji nie są takie, żeby to musiało się rozpaść. Pozostaje trzymać kciuki za sukces :)
            Osoby z podobnym do swojego/waszego problemem łatwiej znajdziesz na bardziej specjalistycznych forach, także zamkniętych. O ile będzie Ci jeszcze potrzebne wsparcie wirtualne.



          • RE: Redwife

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-18, 21:11:08               Odpowiedz

            "Mąż SAM uznał, że jest uzależniony. ....."

            No wlasnie, maz SAM...
            Dlatego popre tu mimbla1, ze bardzo dobrze ze jestescie umowieni do psychologa.
            Mysle ze najpierw rzeczywiscie trzeba w ogole "ogladnac" problem.

            Weronika, ladnie napisala, nooo ok ladnie czy nie ladnie, ale dobrze mym zdaniem ze:

            "Może być tak, że rzeczywiście facet jest ciężko uzależniony, z drugiej strony może być też tak, że ma histeryczną, dominującą żonę, która rozdmuchuje problem."

            Moze wcale nie jest uzalezniony, ot tak jak ja lubi sobie troche postrzelac w jakas gre na PS;)
            Czy tez dla zwyklej rozrywki ogladnie sobie filmik dla doroslych...
            A Ty, jestes "zazdrosna" czy zaborcza.
            Dlatego, powtorze sie, rozmowa z psychologiem wydaje mi sie najrozsadniejszym krokiem.
            Ale, nie bagatelizuj tego ze maz zachowal sie do Ciebie agresywnie.

            Ja nie widze w grach samego zla:)
            Pamietam jak wczesniej synom mowilam "lepiej byscie jakas ksiazke przeczytali zamiast gry w ps...."
            W odpowiedzi slyszalam ze tak jak bywaja glupie gry tak tez bywaja glupie ksiazki;)

            Wiec, gry, cukier, maryska, rock and roll, alkohol.....i porno, wcale nie sa zle same w sobie, bo moga uzaleznic;)
            Uzaleznienie to ogramnie gleboki temat i straszna tragedia.
            Jesli maz i Ty PODEJRZEWACIE uzaleznienie, to w zasadzie nie mam innej mozliwosci jak wizyta u specjalisty.







          • Redwife

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 21:03:13               Odpowiedz

            "mnie zlapal i rzucil o podłogę. "-to jest przemoc.Ale nie wnikam. Nie jestem tu po to by udowadniać.
            Skoro twierdzisz, że przemocy ogólnie nie ma i nie było -to ok.
            \rozumiem, że chodzi tylko o zmiany w Waszym życiu seksualnym w okresie gdy on oglądał strony porno namiętnie i energia szła tam).
            jezeli jest świadomy i chce się leczyć- bo sam przyznaje się do problemu...to musi pracować nad problemem.
            To jego problem. Ty nie masz wpływu na jego pracę nad tym.
            I tyle.
            Pozdrawiam.



          • RE: Redwife

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-18, 21:14:36               Odpowiedz

            "To jego problem. Ty nie masz wpływu na jego pracę nad tym."

            No niby zgoda.
            Ale, jednak jak sie ma wsparcie, to jest to jakis POSREDNI wplyw;)
            A Redwife, z tego co zrozumialam, chce meza wspierac.
            Wiec, ja wspieram Redwife:)))



          • RE: Redwife

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-19, 06:50:58               Odpowiedz

            Ale, jednak jak sie ma wsparcie, to jest to jakis POSREDNI wplyw;)

            Bardzo pośredni. Oczywiście można wspierać, ale nie można chcieć za kogoś;) Jezeli On chce się leczyć to świetnie i jest przekonany o tym,ze tego chce. Trudno tu powiedzieć coś więcej. Obraz jest sprzeczny i niejasny jak dla mnie, ale nie muszę wiedzieć wszystkiego:)
            Życzę powodzenia.



          • Tak przy okazji coś w temacie.

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-19, 06:58:34               Odpowiedz

            https://www.cda.pl/video/11929603b



          • RE: Sams

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-18, 21:08:11               Odpowiedz

            "ciężko jest niektórym sfrustrowanym, ciągle dojrzewającym ludziom to pojąć, jak sie tego nie przeżyło"

            Przeżyło. Inaczej nie byłoby takiej reakcji:(
            Większość ludzi z forum jest sfustrowanych,tylko za nic na świecie się juz do tego nie przyznają.

            Ale to wychodzi,jak glizdy po deszczu. Wiele wpisów idzie z głowy. Mało kto się odsłania. Lepiej potem się komentuje z pozycji orzełka.

            Będzie Tobie bardzo cięzko, ale najpierw spróbuj to skleić.
            Jezli oboje chcecie, może dacie radę?

            Scenariusz sams trzeba brać pod uwagę dopiero po wyczerpaniu wszystkich moliwości. Ona chciałby,żebys sie nie męczyła.
            Nie wierze w jej złe intencje. Poniesło;(



          • RE: Sams

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-18, 23:45:20               Odpowiedz

            RE: Sams
            Autor: Redwife Data: 2018-04-18, 17:17:29
            "Na spotkanie, każdy ze swoim specjalistą jesteśmy oboje umówieni."
            Redwife
            Świetnie się dogadaliście i szybko :)
            Nie musicie być doskonali ale bądźcie znów szczęśliwi :)sobą, tak, jak tego pragniecie oboje.
            Wszystkiego Naj...!



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-19, 08:47:20               Odpowiedz

            Redwife,
            Jak wypowiadają się kobiety zaprzeczające przemocy wiem. Po prostu- przykro mi, wiem że tego nie chcesz- ale to widać z zewnątrz, zwłaszcza dla kogoś kto ma jakieś pojęcie o temacie. Widać w zaprzeczających, lekceważących napięcie domowe zdaniach, które piszą kobiety stykające się z przemocą w związku. U ciebie to np:
            "Myślałam, ze agresja do której się przyzwyczajalam z czasem rosła (ale nigdy nie byla to przemoc)". [mistrzostwo świata! agresja, nie przemoc, przyzwyczajałam się, ale rosła- to jest typowe]
            "NASZE DZIECI SĄ SZCZĘŚLIWE i ten 'smród'n który wg sams bije od nas i odbija się na naszych dzieciach- NIE MA MIEJSCA."
            i w tym: on jest dobrym ojcem bo gra tylko jak dzieci śpią.

            Oczywiście będziesz dezawuować tutaj moją osobę i uwagi, bo bolą i w pewien sposób określają twoją prawdę, twoje lęki- którym tak intensywnie zaprzeczasz, pewnie nie zdając sobie nawet sprawy z tego. Ja oczywiście szczegółów nie znam, to co piszę to moje wyobrażenie, zarys, ale wiem jak wyglądają wypowiedzi takich kobiet, co i jak one w swojej nieświadomości mówią. Ty piszesz tak samo. A to czy dzieci czują czy nie- wyjdzie za kilkanaście czy nawet za kilkadziesiąt lat, gdy będą wypłakiwać to napięcie, stres z domu, któremu zaprzeczasz - na terapiach własnych. Ile tu na forum ludzi z "dobrych domów" , którzy nie mogą latami dojść do siebie! Niepokojące jest także to, że opisujesz że "wyszło nagle" - nic nie "wychodzi nagle" w związku- po prostu nie macie wbrew twoim deklaracjom dobrych relacji. I- nadal wiem że cię rozczarowuję i ranię - ale wspólna terapia nie będzie dla ciebie łatwa. Będzie ci ciężko, bo to co dostajesz tu od sams w formie skondensowanej, dostaniesz też w terapii i wtedy będziesz musiała się zmierzyć nie z głupiu sams ale z kimś kto będzie w pozycji autorytetu. Bo to nie jest tak że mąż się zepsuł i trzeba go naprawić. Wy oboje zepsuliście sobie relację i niszczycie swoje dzieci (co znów nie znaczy że nie możecie zmądrzeć po drodze). Ty też.

            Założę się, że ci co mają doświadczenia ze związkami dysfunkcyjnymi rozpoznają te i podobne schematy zaprzeczeń jakie tutaj nam bezwiednie serwujesz.

            A kobiety- jak to pisałam- które zaprzeczają oczywistościom i udają ślepe i głuche bo im tak wygodnie- nie budzą sympatii, są wyśmiewane, budzą zniecierpliwienie. Taka widzisz społeczna prawda, że żadnej kampanii przeciw przemocy nikt nie bierze na serio.



          • RE: Sams

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 09:55:14               Odpowiedz

            Tu piszesz pięknie i mądrze.
            Myślę, że tylko forma tego, co piszesz, budzi sprzeciw, nie treść. Bo można inaczej. Jeśli wybrałaś tak, to chyba zdawałaś sobie sprawę z tego, jak ludzie zareagują? W końcu trochę ich znasz...:)
            Czasem formujesz zdania w sposób dwuznaczny, jak w przypadku tego, o które ja Ci postawiłam "zarzut";)
            Tylko dla osoby piszącej zdanie dwuznacznie brzmiące ma oczywiste znaczenie. Odpowiedzialność za dobre zrozumienie tekstu spoczywa nie tylko na czytającym. O ch..ach i o d..ach zrozumiałam dobrze, a mimo to uważam za niepotrzebne.
            Prawdopodobnie napiszesz, że forma jest nieistotna. Dla mnie jest.
            Wydaje mi się, że autorka nie miałaby nic przeciwko temu, byś dawała jej rady w sposób nieco bardziej kulturalny.
            Wylewanie własnej frustracji nie jest dyskusją - to a propos miejsca, w którym piszesz.

            Nic z tego, co czytasz nie jest zarzutami, a jedynie punktem widzenia.



          • Zeberka masz poczucie humoru to fakt.Faktyczny.-:)

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 10:11:39               Odpowiedz

            "Odpowiedzialność za dobre zrozumienie tekstu spoczywa nie tylko na czytającym".Pobożne i futurologiczne marzenie.Jednak piękne.Głębokie.Godne nagrody Nobla.Idealistyczne.Potrzebne.Tak trzymaj Zeberka.Zmienisz Forum na.........(można wpisać swoje marzenie).-:*)



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 10:23:17               Odpowiedz

            Zeberka,
            Ja znów uważam wasze uwagi pozytywne i negatywne za zbędne bicie piany. To nie działa. Wcale nie jest mi przykro i nie będzie. Możecie się oburzać i gadać swoje głupoty o normach, pomaganiu (tu nawet ktoś odleciał i medyczne zasady cytuje "primum non nocere" jakby się jakieś leczenie odbywało na forum dyskusyjnym), ale ja i tak będę robić swoje tu czy gdzieś indziej jak czuję, myślę, obrazuję i jak się przeze mnie wyraża, to co wyraża. Sams jest w pewien sposób wolna i grupę ma gdzieś- i to was między innymi w tej figurze boli. Pogodzona też jestem ze swoim kawałkiem agresji, podłości, nienawiści, nieczułości, wku..wu, obojętności- jak mam na to ochotę, bo to znów chroni mój kawałek czułości, troski i współczucia który dam temu, komu będę mieć ochotę dać (i nie będzie mnie bolało jak nie weźmie). I doprawdy, nudzi mnie już to gadanie o sams. Chcesz czytać, czytaj, nie chcesz, nie czytaj, pisz co chcesz i jakiej formie chcesz. Myśl co chcesz. Mnie to rybka.



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 10:59:28               Odpowiedz

            Piję kawę i to zdanie od Zeberka mnie po prostu zachwyciło.Jest serio mądre i filozoficzno-psychologiczne.Pomyśl tylko.Odpowiedzialność za czytanie ze zrozumieniem spada na Czytającego.To jest Wielkie moim zdaniem odkrycie.Jak widzę w realnym świecie kilka osób,to od razu wiem,że to może być o nich.Tylko jak im o tym powiedzieć samsiku?Masz jakąś "poradę" dla mnie?Proszę,proszę.P.S. Zeberka jest genialna w tym zdaniu.Sams2 serio przeczytaj ponownie to zdanie.Jest genialne w swojej prostocie.Śmiem nawet mówić,że nawet terapeuci tego mądrego zdania-klucza nie znają.-:^)Żart.Buziaki samsik.Pomyśl o kluczu.



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 11:19:35               Odpowiedz

            Droga Fatum:)

            Gdzie można się tak ładnie nauczyć całować po dupce?
            Przydaje się w życiu?;)




          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 13:32:31               Odpowiedz

            Zeberka,ale jesteś bystra.Muszę na Ciebie lepiej uważać.Nie chcę byś się tylko egoistycznie ode mnie uczyła.Ja chcę też się uczyć i od Ciebie.Serio.Całowania nie muszę,bo dobrze umiem.Jednak mam potrzebę uczenia się też od Zeberka.Dawaj Zeberka wiedzę lub niewiedzę.Dawaj.-:^)P.S. przy mnie Zeberka już nauczyłaś się co się w życiu przydaje.Łatwizna.Spróbuj i Ty.



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 14:09:12               Odpowiedz

            Chcesz się uczyć za darmo? Jakże to? ;)) Dzisiaj za wszystko trzeba płacić. Ja niczego już nie oczekuję. Mogę tu być tylko dla zabawy. A że przy okazji czegoś się dowiem, to cudownie, ale już nie mam parcia;))

            Zapewniam Cię, przemiła i przemądra Fatum, że moja opowieść byłaby bardziej nudna od filmu porno w 134 odcinkach;))



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-18, 14:24:06               Odpowiedz

            Zeberka,no co za dużo to niezdrowo. No żeby 130, no to rozumiem:):):)



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 23:54:53               Odpowiedz

            Chellu;)

            Ale od przybytku głowa nie boli;))

            Dopiero wróciłam, jestem zmęczona i zupełnie nie mam ochoty na tego rodzaju żarty, ale coś Ci powiem poważnie, bo znam Cię trochę lepiej niż Ty mnie z racji tego, że ja znacznie więcej czytam, niż piszę. Dobrze Ci z oczu patrzy... tzn. jakoś Ci wierzę, masz w sobie autentyczność. Tak myślę na ten moment i nie chciałam sobie odpuszczać - jak zwykle to czynię - wyartykułowania tych myśli. Takich osób, które można słowem docenić jest tu znacznie więcej, ale mam wrażenie, że Tobie jakoś szczególnie się należy.

            Dobrej nocy:)



          • Zeberka jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 16:06:34               Odpowiedz

            Zeberka wreszcie mnie doceniłaś.-:*)Tak.Jestem przemiła i przemądra.To prawda.Jednak i Ty masz w sobie te cechy,bo inaczej byś ich we mnie się nie dopatrzyła/nie zauważyła.Taka prawda.Co mam w sobie widzę w Tobie.To prawdziwa prawda.Też tak uważasz Zeberka?-:*)



          • RE: Zeberka jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 23:58:02               Odpowiedz

            "Co mam w sobie, widzę w Tobie"
            Trochę naciągana wydaje mi się ta prawda najprawdziwsza, Fatal;) To trochę taki wygodny schemat myślowy, być może czasem wykorzystywany w dyskusjach forumowych do zamykania ludziom buzi. Coś jak "uderz w stół...", choć nie wiem, czy to najszczęśliwsze porównanie - umęczonam, nie myślę, mamroczę tylko...;))
            Może też służyć do dowartościowywania się czy tłumaczenia sobie czyjegoś niedocenienia: ktoś we mnie czegoś nie widzi, znaczy, że nie ma tego w nim.

            Ale nie twierdzę, że nieprawdziwy, tylko... czy oznacza, że widzę w kimś tylko to, co jest we mnie? Nie mogę zobaczyć czegoś, czego nie mam? Pytam, jako głuptas o wiedzy psychologicznej niemal zbliżonej do zera;)



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 11:28:58               Odpowiedz

            Fatum, nie wiem jak klucz (coraz bardziej nam się w wątku o porno robi freudowsko-lakanowsko:)) ale "jesteś jaka jesteś i dobrze ci tak" kupuję.
            Miłej kawki :). PS. U mnie zielona herbata.



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 11:42:24               Odpowiedz

            Wiem,że będziesz o tym "kluczu" myślała,ale nawet na rozżarzonych węglach nie przyznasz się,bo po prostu jesteś jaka jesteś.A Ty myślisz,że ja to inna jestem?Lubię nowości i Zeberka wpisała się w ten mój "klimat".Ja piłam mocną kawkę.Wątek jest zwyczajny moim zdaniem.Ludzie też.-:*).



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 11:52:46               Odpowiedz

            Jaki to klimat? Opowiesz coś więcej? Czasem fajnie jest dowiedzieć się czegoś o sobie od ludzi, których prawie się nie zna. Pisz, co Ci tylko do głowy przyjdzie:*;) Właściwie im więcej, tym lepiej:)



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 12:01:34               Odpowiedz

            Zeberka powoli.Na wszystko przyjdzie czas.Teraz zchwycam się tym odkryciem (Twoim,moim)i będę pisała jak tylko znów mnie coś natchnie.Tak jest u mnie.A Ciebie Zeberka to co właściwie ujęło w tym zdaniu?Ja pisałam już.Ty teraz daj światło zrozumienia i sensu komunikacji anonimowych,żywych ludzi.Nie naciskam.-:*)



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 12:21:29               Odpowiedz

            No popatrz, a jeszcze nie tak dawno pisałaś, że chciałabyś pomóc, a ja odparłam, że zwrócę się w odpowiedniej chwili. Otóż teraz następuje ta chwila;) Zaczęłam od pytania "w jaki konkretnie klimat się wpisuje", bo mnie to bardzo zainteresowało. Nie obrażę się, nie oburzę, nie popadnę w depresję, ani nie umrę, cokolwiek napiszesz;) Przysięgam;)
            Myślisz, że usłyszenie prawdy tudzież "prawdy" na swój temat jest bardziej skuteczne w momencie, kiedy ma się flaki na wierzchu, czy wówczas, kiedy jest się na to przygotowanym?
            Mnie nic w żadnym zdaniu nie zachwyciło. Nad żadnym się nie pochylam. Piszę, co mi do głowy przychodzi. Twoje pisanie odbieram jako sarkazm, bo zdanie było zupełnie przeciętne.



          • Zeberka wciska mi,że zdanie było zupełnie przecięt

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 22:08:28               Odpowiedz

            przeciętne.Czy to mój problem Zeberka,że widzisz w nim przeciętność?Ja zobaczyłam w nim więcej i o tym po prostu napisałam.Nie obawiaj się,że teraz będę tylko czyhała na Twoje moim zdaniem nieprzeciętne zdania.-:)*Wiem więcej o Tobie Zeberka niż Ty sama o sobie.I tym będę się czasem zajmować,bo lubię.Pomagam swoją metodą,a nie dlatego,że Ty teraz koniecznie chcesz (nie jesteś małym dzieckiem i potrafisz chyba cierpliwie czekać).Na prawdę warto być przygotowanym o każdej porze dnia.Zeberka masz problemy z flakami (jelitami)na wierzchu?Co masz na myśli,jeśli łaska?



          • RE: Zeberka wciska mi,że zdanie było zupełnie przecięt

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-19, 00:03:12               Odpowiedz

            Ech, Fatal Fatum (nie gniewaj się, to wygłupy tylko), Ty jeszcze o tym zdaniu? Chodzi o "odpowiedzialność za zrozumienie tekstu spoczywa nie tylko na czytającym..."? Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego i naprawdę odbieram Twój zachwyt jako sarkazm.

            Całe życie cierpliwie czekałam na różne rzeczy. Stałam się jednym wielkim cierpliwym czekaniem;)

            Tak naprawdę nic nie musisz. Pisałam zupełnie poważnie, że niczego już nie oczekuję. Właściwie to nie wiem, czy będziesz miała okazję cudownie mnie uzdrowić swoimi metodami, bo prawdopodobnie się stąd ewakuuję. Z różnych powodów. Miedzy innymi z takich, że już na pewnym forum kiedyś pisałam w podobny sposób na podobne jak tu tematy. Nie chcę do tego wracać. Też dlatego, że pewnych - nazwijmy to - zjawisk, które tu, i często na innych forach, zachodzą, nie rozumiem i nie chcę rozumieć...

            Zatem, gdybym już się nie odezwała, to wszystkiego dobrego wszem, wobec. I pozdrów bezogonkę, bo sprawia wrażenie interesującego i dobrego człowieka.:))



          • RE: Zeberka wciska mi,że zdanie było zupełnie przecięt

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-19, 07:00:04               Odpowiedz

            'Całe życie cierpliwie czekałam na różne rzeczy. Stałam się jednym wielkim cierpliwym czekaniem;)"

            https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2018/03/The-Dark-Side-of-the-Moon.jpg

            To dla Ciebie, dla mnie i dla wszystkich cierpliwie czekających.
            Czasem czekamy na coś a przychodzi nowe, bez czekania.

            Zeberko dzięki za miłe słowa.
            Bardzo chciałabym tęczy już:) Takie rzeczy się zdarzają, więc czemu nie mnie, czemu nie Tobie?

            Puściłam wiele przez pryzmat.
            Miałam ostatnio okres ogromnej stagnacji. Takie to do mnie niepodobne. Bałam się nawet, czy mnie nie dopadła deprecha. Masa krytyczna;)
            Bałam się dosłownie wszystkiego. Taki strach mnie dopadł.

            To co nigdy nie było dla mnie problemem, stało się ogromną zaporą. Moze musiałm mieć ten czas dla siebie, żeby coś przemyśleć i zdecydować. Nie chciałabym zgorzknieć, bo to mi odbierze sens życia. Chyba jestem nadal nieco naiwna. No i niech mi tak to nieco zostanie!

            Troszkę nabrałąm wiaterku w żagle. Może to za przyczyną wiosny:):)
            Robię sobie takie podsumowanko.
            Mineło 7 lat od wystawki. Tyle się zdarzyło i pięknego i trudnego. Nie żałuję niczego.

            No może tego, że grawitacja na mnie działa:( Ale na to, to chyba nie mam większego wpływu. hmmm, moze jednak zapanuję nieco?:)

            Pozdrawiam żeberko. Jeszcze raz dzięki:)





          • RE: Zeberka wciska mi,że zdanie było zupełnie przecięt

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-19, 07:04:16               Odpowiedz

            Nie przeszło. Ale opiszę.

            Przesłałam pryzmat:):):)



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 11:54:48               Odpowiedz

            P.S. sams2 jest forum polskie pola lacanowskiego i są tam teksty i zastanawiam się,który tekst jest Twój sams2?Chyba jesteś członkiem tego forum to pytanie jest zasadne moim zdaniem.Powiesz?Przeczytam chętnie psychoanalizę Lacanowską w Twoim wydaniu.Podaj tytuł i nick.Ok?Dzięki.



          • RE: Sams jesteś jaka jesteś i dobrze Ci tak.-:*)^^

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 12:13:49               Odpowiedz

            Żaden Fatum nie jest mój, nigdy tam nie byłam bo i prawa nie mam. Ale że mnie kojarzysz z tym miejscem to mnie przeraża.:) Biorę do przemyślenia, serio.



          • RE: Sams

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 11:16:19               Odpowiedz

            Jesu...;))
            Tłumaczę Ci, że to tylko mój punkt widzenia. Dlaczego to nie dociera? I tłumaczę Ci, że prawdopodobnie nie jest prawdą, że autorka ma coś przeciwko Twoim radom; że nie spodobała jej się forma.
            Jeśli Tobie takie wyrażanie siebie jest potrzebne, to ja nie mam nic przeciwko temu, skoro Ci pomaga;))
            Takie zachowanie nie boli. Może dziwić, czasem oburzać, budzić politowanie, ale nie boleć. Bolała mnie utrata 1,5 mln zł i ChAD mojego byłego. To, że lubisz jeździć po obcych, to bzdecik na jednym z wielu forów.

            Pozdrawiam. Czyń dalej swoją powinność.;))



          • RE: Sams

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 11:22:44               Odpowiedz

            Do mnie przemawia to co piszesz-Sama.
            Bardzo obrazowo, dosadnie (psychoanalitycznie-brałaś udzial w jakiejś psychoanalizie?).
            Przemawia- i mam poczucie, ze odzierasz wręcz z iluzji..Drzesz mechanizmy obronne, obdzierasz. Rozbierasz. Pozostawiasz człowieka wręcz nagim.
            I do mnie to przemawia. Bardzo.
            Ale sama jestem w dobrym w miarę stanie. I nie dotyka mnie zupełnie to co piszesz- i przede wszystkim JAK 9czasami dosadnie).
            Sama dosadność mnie nie poraża. Bardziej myślę o stanie osoby do której móisz. Miałam kiedyś depresję po rozstaniu. Włączały się myśli, że jestem do niczego, że nikogo już nie spotkam, że moje życie jest jedną wielką pustką. Polem pustki.
            Tak się czułam. Nie czułam, ze moje życie ma sens. Tak się czułam. Wtedy. Ryczałam co weekend (jak wyszłam z pracy, czasami w drodze do domu już zaczynałam). Łzy płynęły mi wszędzie. W sklepie. Na spacerze -bo coś sobie przypomniałam.
            Myśląc o tamtej sobie- myślę, że być mi wbiła nóż w serce- takimi słowami. Ja mogę je czytać dziś. Dziś je rozumiem. Dziś doskonale wiem co mówisz. Wtedy? Wtedy bym tego nie uniosła. Myślę, że mogłabym sobie coś zrobić. Nie wiem.
            Tu rozumiem, że czasami grupa się burzy.
            Mówi o odpowiedzialności.
            Nie wiem czy Pani Redwife jest w takim stanie...Nic na to nie wskazuje.
            Ale minus neta polega na tym, że nie widzimy co czuje człowiek. Jak reaguje.
            Ale to nie terapia jak słusznie zauważyłaś. Tu nie jest gabinet.
            Do mnie na poziomie umysłu dociera to co mówisz. Ciekawi. Zastanawia. Ale nie jestem dziś jedną wielką depresją, ani emocją. Dziś mogę Cię słyszeć i rozumieć.
            Uważam, że mądrze gadasz;)
            \

            Poza tym wiem, że jeżeli człowiek wychodzi ze stanu uzależnienia (nie mija jak kac-ale zdrowieje też umysł i dusza) bywa po dłuższym czasie, że otwiera mu się serce na drugiego człowieka. Wychodzi z tego egoizmu. Są i takie przypadki... Ale jak słusznie zauważyłaś-w stanie uzależnienia to jest inaczej. Serce jest zamknięte i uczuciowość bywa opętana pokusami...Coś się dzieje ze zdolnością do kochania/. I faktycznie gada rożne rzeczy po to by utrzymać status quo. Utrzymać wizję domku, czy pewien porządek (uniknąć konsekwencji). Czasami bezczelnie kłamie. Czasami nawet sam wierzy w swoje kłamstwa. Ale nie jest zdolny do bycia ku komuś bo w sobie ma bałagan i szalejące popędy...I one są figurą naczelną. Z tym się zgodzę.
            Pozdrawiam serdecznie,



          • PS Proponuję lekturę dla wszystkich

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 11:25:20               Odpowiedz

            http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=388

            trochę tu można uzasadnić podejście Sams (pewnie nieświadome).
            Ale jest taka forma terapii...



          • RE: Sams Mirabelle

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 12:10:07               Odpowiedz

            Dziękuję.Miłego dnia Kochane Dziewczyny.Jesteście Wspaniałe i czeka Was dobry miesiąc maj.Cały maj.-:*)



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 12:10:15               Odpowiedz

            Mirabelle

            Co do uzależnienia nie twierdzę, że to jest jakoś świadome.Jak piszę zakłamanie, samo-oszustwo to mam na myśli raczej nieświadome niż kalkulację. Z twoim opisem reszty się całkowicie zgadzam, tak jak z wcześniejszą sugestią że kryzys w związku nie pojawia się z dnia na dzień.

            Co do forum- już było tyle dyskusji... Uważam, że jak wół powinno byc napisane (wielkimi literami i dla każdego przy pierwszym zalogowaniu), że to nie jest miejsce pomocy psychologicznej on-line. Tak jak w depresji co opisujesz- że jednak boli depresja, twój własny proces a nie czyjeś słowa- równie dobrze mogłoby cię dobić wszystko inne. Tu jest świat i tak jak w realu spotkasz się ze wszystkim, i z głaskami i z kopniakiem, a z pewnością z obojętnością. Ludzie działają na siebie nie działając (ja do tej pory życie zawdzięczam komuś kto nawet nie wie, że ma coś wspólnego, "psychicznego" ze mną), nie mając intencji działania czy nie wiedząc czy pomagają czy szkodzą i nawet o tym nie myśląc. Założenie że ja tu jakoś prowokuję, wyzłośliwiam się świadomie i używam słów "szczeniak" czy "ch.j" bo chcę skopać jest bzdurne- po prostu płynę na swoim procesie i na pewnej dosadności która akurat teraz we mnie jest. Jest i będzie wyjawiana bo jest. I tyle. Nie wykrawam z siebie nic, bo ktoś chce i tego się będę trzymać. Zakładanie, że ktoś mnie tu za "psycho" weźmie, za jakiś autorytet, jest też bzdurne, bo nikim takim nie jestem ani się nie poczuwam. To wszystko to gadanie do własnych głów. I dlatego zachęcam (gadanie na pustyni) żeby nie pisać o sams a pisać od siebie- jak się chce. Może nick zmienię na "sams-niepomagam" i będzie jaśniej, nie wiem.

            Ktoś mi kiedyś napisał gdy miałam żale o brutalność "nigdy nie wiadomo co kogo dotyka". Ja te słowa pamiętam, bo bolały ale są prawdziwe.

            Co do psychoanalizy. Nie mam o niej pojęcia. Nie jestem psychoanalitykiem po analizie kilkunastoletniej, z wykształceniem i doświadczeniem- bo wtedy zaczyna się blade "pojęcie". Kiedyś nie znosiłam, dziś jednak uważam taki rodzaj refleksji za jeden z możliwych opisów psyche. Można też pisać haiku, ale w tym jestem kiepska :).
            Dobrego.



          • RE: Sams

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 12:35:06               Odpowiedz

            Wiem że piszesz to co czujesz. Ja nie zawsze.
            Powiem Ci, że podoba mi się jasność.
            Kiedyś, żeby kogoś nie urazić nie wyrażałam swoich emocji typu: złość, agresja, gniew. Zakrywałam je. Potem i tak wyłaziły w postaci utyskiwań czy innych..ale to nieważne.
            (tak dorobiłam się takiego wewnętrznego pomieszania, że nie rozumiałam sama siebie- bylam w długoletnim związku prawie idealnym, a coś we mnie buzowało, pokłady gniewu. Idealizowałam siebie i kogoś...Odcinałam się od swoich emocji, tych niechcianych, nie pasujących do mojego wyobrażenia bycia taką starającą się. Wypierałam też to czego potrzebowałam od kogoś-nie mówiłam by nie urazić. Co ciekawe w seksie to się ujawniało bo wolałam filmy oglądać niż iśc do lożka...i wymyślałam tysiąc podoów dlaczego się nie kłaść...Nie chciałam być dotykana, ale przecież on taki wspaniały więc ja jestem zła...i tak się motałam w tych idealizacjach. Tylko ciało było prawdziwe. Ono było zablokowane. Serce-sprzeczne emocje. Rozum widzial idealność- i nie mogłam się w sobie połapać. Przecież jest świetnie-to czemu ja nie mam ochoty być dotykana...).
            Potem się rozleciało. Nie umiała szczerze powiedzieć kocham cię. Choć próbowałam odpowiedzieć ..też by nie zranić ...Masakra. Jedno wielkie samooszustwo.
            Teraz na tym etapie życia wiem jak ważna jest szczerość ze sobą. Wyjście z idealizacji czy siebie czy kogoś...Tworzenie kogoś albo złego albo dobrego (często dokładnie tak myślałam; albo on taki dobry/ja taka dobra..albo zły i niedobry/ja zła i niedobra). Dlatego mocno rezonuje we mnie to co piszesz i odczuwam to jako mądre i szczere. Do bólu.
            Rozumie jak ważne jest odarcie siebie z tych wszystkich iluzji...
            Wiem, że forum to nie pomagam...Ja też myślę i zastanawiam się i coś wrzucam. czasami filtruję to co czuję jeszcze przez rozum-czy wypada czy nie wypada..i tak dalej...

            Ale mnie ciekawi po prostu to co piszesz. Coś zabieram dla siebie. I dziękuję Ci za to, że wrzucasz czasem coś takiego.
            Nie miałam zamiaru robić z Ciebie ani GURU ani Anioła czy Diabła. Po prostu mnie to co piszesz (też w wątku z nauczycielką) bardzo zastanowiło i parę rzeczy sobie układam nadal. I dziękuję;) Nawet jak to nie było twoim celem;)



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 13:19:34               Odpowiedz

            Mirabelle
            Ja przecież też się taka nie urodziłam :). Takie doświadczenia uczą. Przykre te doświadczenia, straszne, ale widać- jakoś konieczne. Rozumiem, co piszesz (to jest np. wstrząsające dla mnie: "Przecież jest świetnie-to czemu ja nie mam ochoty być dotykana). To takie "racjonalne" walczące z odczuciami z ciała, gut reactions, i pomieszanie - też tak miałam, w innym kontekście ale tak, przerażające uczucie utraty siebie. I może dlatego jakoś teraz staram się już mówić sobie prawdę i żyć w zgodzie ze sobą, iść za swoją frajdą i odczuciami z ciała. Można dostosowywać się do norm (w jakimś sensie każdy to robi), ale wykrawać z siebie kawałek po kawałku- nie. To nie działa. To jest etyka a nie psychologia.

            Fajnie Fromm (i Hillman też) o tym pisze: o procesie rozszerzania siebie w głąb (uświadamianie, takie "klik" gdy rozwiązuje się jakiś próg a raczej prożek) i na zewnątrz (mam szacunek do swojej subiektywnej-innej-rzeczywistości, wasze-społeczne, grupowe- nie jest moje). Czyli - tu często jest temat miłości do siebie- wychodzi mi że agresja (to złe, niedobre, obojętne, raniące, nienawistne etc, etc) jest potrzebna żeby siebie uchronić przed "społecznym" i niszczącym dla siebie wyparciem tego czego grupa nie akceptuje. Objęcie swojej agresji a nie gadanie o "miłości bezcielesnej i wszechobecnej" jest rozwojowe. To obraz oczywiście, ale na dziś tak mi wychodzi :).
            To dobrze że nie traktujesz mnie jak guru ani figury do skopania :). Rola nie do uniesienia dla mnie. Za duże oczekiwania. Miałam raczej na myśli osoby które tu regularnie atakują mój sposób pisania.
            Powodzenia w samorefleksji :)



          • RE: Sams

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 13:05:44               Odpowiedz

            'Ktoś mi kiedyś napisał gdy miałam żale o brutalność "nigdy nie wiadomo co kogo dotyka". Ja te słowa pamiętam, bo bolały ale są prawdziwe.'

            Ja usłyszałam kiedyś:
            'Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe' jest trudne, ale znacznie trudniejsze jest 'nie czyń drugiemu, co jemu niemiłe', bo każe spojrzeć z jego perspektywy, albo przynajmniej próbować.

            Myślisz, że to niemożliwe, a próbowanie bez sensu?

            Zastanawiam się, dlaczego kiedyś znacznie łatwiej przychodziło mi wydawanie osądów i wcale nie było mi z tym źle...



          • Zeberka,bo zaczęłaś sobie zadawać trudne pytania i

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 13:15:52               Odpowiedz

            wsłuchując się w trudne odpowiedzi poczułaś,że już starej Zeberka nie potrzebujesz,bo wolisz nową Zeberka.Trafiłam?-:^*:



          • RE: Zeberka,bo zaczęłaś sobie zadawać trudne pytania i

            Autor: Zeberka   Data: 2018-04-18, 13:20:45               Odpowiedz

            Prawie, ale nie do końca, bo nowa Zeberka nie jest nowa.
            Przypominają mi się teraz stare czasy, kiedy pisałam na innym forum. Tylko że tam byłam bardziej nieprzejednana. Byłam sobą i dobrze mi było z tym. Coś się zmieniło i chyba nawet wiem co:))



          • RE: Zeberka,bo zaczęłaś sobie zadawać trudne pytania i

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 13:37:44               Odpowiedz

            Opowiesz o tym?Błagam.Proszę.Zlituj się i napisz czytelnie.-:*)



          • RE: Sams

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-18, 13:24:02               Odpowiedz

            "Sams jest w pewien sposób wolna i grupę ma gdzieś- i to was między innymi w tej figurze boli."

            Hi, hi :) sams wcale nie ma grupy "gdzieś" - jakby miała to by nie czuła potrzeby informowania tejże grupy o tym, że "mam was gdzieś". Grupa (na tym forum czy innym) jest sams bardzo potrzebna między innymi do w miarę bezkarnego dawania upustu emocjom, w tym złości na kobiety tkwiące w przemocowych związkach.
            Ta złość zaś owszem istnieje, nie jest żadnym tabu - po prostu nie każdy ją czuje oraz nie ma takiego obowiązku. Sams ją czuje, ze swoich całkiem własnych i osobistych przyczyn, w które rzecz jasna wnikać nie będziemy. Czuje i na forum w bezpieczny dla siebie sposób co jakiś czas wyrzuca. Problem w tym, że co bezpieczne i wygodne dla sams wcale nie jest takie znowu fajne, bo sams złość swoją wywalając staje się agresorem. A że nie zawsze wywala oraz często pisze teksty moim zdaniem mądre, wspierające, rozsądne i życzliwe pozostaje mieć nadzieję, że z czasem sams sobie z tą własną złością na kobiety w przemocowych związkach poradzi na tyle, żeby obcych ludzi nie atakować.



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 13:44:25               Odpowiedz

            ref Mimbla
            Problem w tym, że co bezpieczne i wygodne dla sams wcale nie jest takie znowu fajne, bo sams złość swoją wywalając staje się agresorem.

            Tak, i to właśnie ta wolność wyrażenia siebie mimo grupy. Nie przeszkadza mi etykietka "agresora".
            Ale spoko, jak wielokrotnie pisałam: macie bana i nie wahajcie się go użyć :). Mnie nie będzie bolało.
            Nie obchodzi mnie żadna złość na kobiety, tylko ja. Jak się to rozwiąże to tylko samo, dla mnie, nie dla "kobiet". Ale ja nie podzielam twojego optymizmu, że można komuś coś odkręcić i nagle stanie się aniołem, bo tak ktoś chce. Rozumiem waszą ambiwalencję wobec moich postów i wam współczuję, bo ambiwalencja ciężka do zniesienia, ale tutaj nie pomogę.



          • RE: Sams

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-18, 15:01:13               Odpowiedz

            Sams, do praktykowania tej "wolności wyrażania siebie mimo grupy" niezbędne jest .... istnienie grupy. Do lustra się tego nie da zrobić :):):) zatem ewidentnie grupa jest Ci bardzo, bardzo potrzebna. W czym nie ma nic złego. Byle nie zakłamywać.

            Jako moderator społeczny wcale nie mam możliwości banowania. Mam możliwość tylko kasowania postów, a i to tylko w całości, wybiórczo fragmentu nie mogę wykasować, co bywa bardzo niewygodne. Nie do mnie hasełko "macie swoje bany" :) ja nie mam, a wątpię czy Admin skrupulatnie te forumowe dyskusje czyta co dzień.

            To, że oceniłam Twoje wypowiedzi jako nierówne nie oznacza, że we mnie budzi to jakieś silne uczucia ambiwalentne. Tu się nie ma co emocjonować, jak na razie zalety Twojego pisania na forum w mojej opinii przewyższają wady. Co sobie całkiem spokojnie oceniam, tak "na teraz".

            A tak a propos tego "primum non nocere" to ja to wplątałam w rozmowę. Wprawdzie silnie się to kojarzy z medycyną i leczeniem, ale ja osobiście zauważyłam ogromne zalety stosowania się do tej zasady w znacznie szerszym zakresie. A nauczyłam się zajmując się czymś innym, postępowaniami naprawczymi w przedsiębiorstwach różnych. Wiesz, wchodzi taki ktoś fachowy z zewnątrz i ma coś z zastanym stanem niewesołym zrobić sensownie i przed spektakularną upadłością podmiot gospodarczy uchronić. Jeśli ten ktoś nie zacznie od "primum non nocere" to zawali postępowanie naprawcze z całą pewnością, a w przedsiębiorstwie zdecydowanie wyraźniej to widać. Mnie się ta zasada w życiu sprawdza, ale nie ma silnego emocjonalnego ładunku.



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 15:21:21               Odpowiedz

            ref Mimbla
            hmm, w zarządzaniu może i się sprawdza, ale życie to nie świadome ani nie zarządzanie... Pisząc, robiąc jakieś gesty, mówiąc nie wiesz co kogo zaboli albo uniesie, gdzie ktoś ma pancerz a gdzie nie ma i jakie ma słowa-klucze. Nie to żebym jakoś się tłumaczyła z agresji, ale po prostu wielkim złudzeniem jest "wiem co czynię, oto jest cel i dochodzenie do celu". Bo nie wiadomo co się czyni. No, ale tutaj się fundamentalnie nie po raz pierwszy różnimy, więc nie kontynuuję.

            Co do grupy- nieprawda, ona tu symbolicznie istnieje i konstytuuje się wokół czegoś co zagraża jej wyobrażeniom (ciągle te same zdenerwowane osoby). Lustro lustrem, ale grupa i proces grupowy jest tutaj od czasu do czasu z pewnością. (my, forum, normy forum, zasady, "pomoc" etc)



          • RE: Sams

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-18, 16:52:41               Odpowiedz

            Sams - co do różnic fundamentalnych fakt, w relaksowe filozofowanie (jak Ty byś to nazwała pitu-pitu) to ja nie wchodzę, a poważne dyskusje filozoficzne raczej czytam niż w nich uczestniczę. Tych drugich na forach psychologicznych raczej nie ma co szukać :)
            Grupa otwarta na tym forum i owszem, jest, dokładniej to forum jest grupą otwartą. Nie okresowo i nie symbolicznie. Procesy grupowe i owszem, zachodzą. I jest Ci ta grupa potrzebna, żeby co jakiś czas wykonać demonstrację pod tytułem "mam grupę gdzieś". Potrzebna jest Ci właśnie grupa otwarta, bo w zamkniętej inaczej procesy grupowe przebiegają i to "mam was gdzieś" inny by dało efekt. No bierzesz co Ci potrzebne i mam nadzieję, że kwestie Twojego atakowania nowych użytkowników w ramach ulewania własnej złości nie będą wracały w jakichś zbyt silnych formach.



          • RE: Sams i mimbla1 i...().....

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 17:25:07               Odpowiedz

            A to co ja mam w sobie!,to i to samo widzę w tobie tra,lala.A,że nic nie mam w sobie,to też nic nie widzę w tobie tra,lala.A jeśli nic nie mam w sobie to co i jak? mam zobaczyć to coś w tobie,tra la la.Oto i cała "psychologia" tra,lala.-:)



          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-19, 09:25:52               Odpowiedz

            Mimbla
            I jest Ci ta grupa potrzebna, żeby co jakiś czas wykonać demonstrację pod tytułem "mam grupę gdzieś"

            Tak, oczywiście, w ogólny sposób. Są też inne rzeczy (np obsadzanie nicków w różnych rolach, ale to na marginesie) Problem w tym, że grupie też jest potrzebny ktoś w kim można umieścić lub zaobserwować to "mam grupę gdzieś", również agresję, lub "coś innego" niż norma grupy (inne niż tutejsze rzygliwe "jestem aniołem, głaski i pomagam"). Taka figura jest grupie (a raczej jej członkom) bardzo potrzebna, więc obsadzą zawsze kogoś w takiej roli, sams czy nie sams. Więc jak sams zbanujesz to pojawi sie ktoś inny/ inni w tej roli.

            jak już pytasz co sams myśli o forum i co do twoich obaw o mój rozwój... Co do grupy otwartej i puszczonej luzem- taka jest rzeczywistość. Nie ma tutaj żadnej osoby, która by wywoływała u mnie trwałą niechęć, drażniła czymś, co nie znaczy że znajduję przyjemność w rozmowie z każdym. Ale fakt, męczą mnie przejściowo ludzie nieogarnięci, ślepi, głupi, nieświadomi, głęboko zakłamani, duże dzieci. Niekoniecznie z automatu "kobiety przemocowców", jak sugerujesz, bo to jest bardziej złożone i nie będę o tym pisać. Spoko, nie zrobię im nic złego, puszczam bo dbam o swój dobrostan :). Zawsze dbam zwłaszcza o swój proces.

            Co do dbania o "brak agresji" - wybacz moderatorze, to czysta hipokryzja. Gdzie był admin/moder jak wyzywano mnie tutaj od pedofilów? Jak jeżdżono tutaj wielokrotnie po sams dla przyjemności? Nie jest prawdą, że gdyby nie agresywna sams to wszyscy witaliby nowoprzybyłych chlebem i solą. Jak byłam nowoprzybyła to każdy sobie na sams użył. Daj spokój, oszukujesz sama siebie. Nie ma relacji bez agresji ani konfliktu. Wszystko ludzkie.
            Funkcji "sędziego" współczuję, choć myślę że akurat ty się nadajesz do tej roli. Z jakichś powodów sprawiedliwość ma zasłonięte oczy. Może dobrze.



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-19, 09:50:37               Odpowiedz

            Samsik też przeczytałam Twoją szczerą spowiedź i jestem pod wrażeniem jej szczerości.Piękna spowiedź.Mi pasuje.Tak sobie myślę,że napisanie tego tekstu sporo wysiłku Ciebie kosztowało.Czuje się czytając Ciebie (łamanie się i nawet skruchę,a to nie każdy potrafi,bo to jest ogromnie trudne).Sams2 dałaś czad pozytywny.-:*Jestem ciekawa kto będzie następny?Smacznej zielonej herbatki dla Ciebie.Mam przyjemność pisania do Ciebie.Ale i też dbam o swój dobrostan.Moim zdaniem jesteś tutaj bardzo potrzebna.Mirabelle też o tym pisała.Pomagasz Kobieto i tyle.Pa.



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: sams2   Data: 2018-04-19, 09:56:24               Odpowiedz

            Nie, Fatum , skruchy nie odczuwam:) bo i niczego złego nie zrobiłam, a w ogóle złe/dobre to nie moja bajka. Jest proces. Z etyki wyrosłam szczęśliwie.
            Miłej kawki.:)



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-19, 13:34:16               Odpowiedz

            Już dobrze.Już dobrze.Nie odczuwasz żadnej skruchy.To tylko moja wyobraźnia.Samsik oczywiście,że niczego złego nie zrobiłaś.Ja też w moim odczuciu nie powinnam być zbanowana,a zostałam.-:*)I żyję.I to jak dobrze.Samsik lubisz chyba bajki,bo ciągle piszesz,że to nie Twoja bajka.Zaprzeczasz bajkom,ale kiedyś w nie wierzyłaś.Warto wracać do bajek.Swoich też.Tematu Etyki nie będę poruszała.Skoro z niej wyrosłaś to wyrosłaś.Przyroda nie znosi próżni i w puste miejsce (z etyki wyrosłaś szczęśliwie)wrzuca coś innego.Samsik z czego jeszcze pragniesz szczęśliwie wyrosnąć?-:)Pytam poważnie.Pytam o proces.-:^



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: sams2   Data: 2018-04-19, 16:04:30               Odpowiedz

            Dobre pytanie. Chciałabym wyrosnąć z infantylności zostawiając sobie z niej co najlepsze. Ale w sumie to nieważne: ważne jest co przeze mnie, mimo mnie, chciałoby wyrosnąć :). Bajki nadal lubię, może mniej pań co piszą że kochają mężów choć ich w ogóle nie widzą. Mam swoich mnóstwo i dzięki nim rozumiem też inne, cudze.I dużo pejzaży rzeczywistości wewnętrznych wszelakich mam na sprzedaż.



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: fatum   Data: 2018-04-19, 16:23:56               Odpowiedz

            Ale dużo wcześniej musiałaś zaliczyć etap bezmyślności,bo moim zdaniem to bezmyślność pomaga nam uporać się z emocjami.P.S. chętnie też przeczytam sams2 jak znów pogrążasz się w grzechu.-:*^)Tak.Mam taki wisielczy humor.Ale jest mój.Mój.Ciebie on nie obejmie.Bez obaw.Do jutra.



          • RE: Sams szczególna spowiedź-:)^

            Autor: feelka   Data: 2018-04-21, 18:45:51               Odpowiedz

            No tak, nie mogłam uczestniczyć na bieżąco... to teraz mogę sobie już tylko... podsumować ;))( sorry, Fatum)

            Ale jedna rzecz zawisła mi w próżni:

            - .."po prostu płynę na swoim procesie i na pewnej dosadności która akurat teraz we mnie jest. Jest i będzie wyjawiana bo jest"

            Jest coś we mnie i będzie wyjawione bo jest. <Popłynę na tym co we mnie jest...>

            ? Przecież to abecadło: wydawało mi się, że co jak co, ale nie mogę tak sobie płynąć na "swoim procesie wewnętrznym" - w świecie zewnętrznym? Występujesz Sams często przeciw przemocowcom, agresorom rodzinnym... A przecież każdy z nich może ci twoimi słowami odpowiedzieć: daj mi spokój , Sams, ja tylko płynę w swoim procesie, na dosadności i agresji która we mnie teraz jest, i będzie ona wyjawiona (na żonie i dzieciach) - no bo we mnie jest". (?)

            - A druga refleksja - nie jestem pewna - ale spojrzałam na ok. 10 pierwszych wpisów... I wychodzi mi, że nie wyrażasz swoich uczuć Sams , tylko oceny lecą ?
            Dopiero pod koniec pisałaś w stylu:".. męczą mnie przejściowo ludzie nieogarnięci, ślepi, głupi, nieświadomi, głęboko zakłamani, duże dzieci"..,

            - <męczą mnie.., irytuje mnie to i to, nie podoba mi się, złości mnie to co piszesz,i to jak żyjesz.., wkurza.., nie lubię> - tam na początku nie ma takich Twoich słów; są komunikaty oceniające ("ty", a nie "ja, mnie")



          • RE: Sams

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-19, 10:20:38               Odpowiedz

            "Więc jak sams zbanujesz to pojawi sie ktoś inny/ inni w tej roli."

            Pisałam że ja nie mam możliwości banowania - pisałam. Mogę tylko kasować posty i to tylko w całości. Oraz rozmawiać. Skończ z tym banowaniem jako tematem, please.

            NIE pytałam co sams sądzi o forum. Niech sądzi co wola, nie moja rzecz.

            NIE obawiam się o rozwój sams. Bo nie jestem sams rodzicem, opiekunem ani przyjaciółką. Wrogiem sams też nie jestem:)

            Nie zamierzam też nawet próbować dbać o ogólny brak agresji na forum - dziwię się troszeczkę, że mi przypisujesz aż taką naiwność. Natomiast i owszem, chciałabym żeby ta agresja nie osiągała poziomu zbyt radykalnego. Przy okazji tej rozmowy o pedofilii to (tak na marginesie) ja też oberwałam, nie tylko Ty :)
            Nawet jeśli oszukuję samą siebie (któż w jakimś zakresie tego nie czyni? -pytanie retoryczne) to sams, nie na tak prymitywnym poziomie żeby Twoje "otwieranie oczu moderatorowi" było potrzebne i te banały, co mi je serwujesz o niemożności istnienia relacji międzyludzkich bez agresji itd.
            I nie współczuj mi funkcji moderatora społecznego - nie ma powodu do współczucia. Zaproponowano, się dobrowolnie zgodziłam w ramach ciekawego doświadczenia dla siebie. Nie mam poczucia misji do spełnienia ani potrzeby ratowania świata i realizowania utopii w praktyce, złudzeń zaś obawiam się mniej mam niż Ty. :)




          • RE: Sams

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-19, 10:36:16               Odpowiedz

            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/30729179_2065087540174930_3881352296070625580_n.jpg?_nc_cat=0&_nc_eui2=v1%3AAeEbOMNsdyYrCKqXw3w4MPgJ0dDS6Z1kYrEQD139590WnHBZq5yrhAvOVAZBuOjzwM80cSI924mBgSfzO8rKMGtg8GQ4KDiqxBx7nITJfKrzPw&oh=f8

            he,he,he



          • RE: Sams

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-19, 10:40:12               Odpowiedz

            A niech to Sams strzeli !!!

            Ja nie przeklinam. Ja rzucam zaklęcia! :):):





          • RE: Sams

            Autor: sams2   Data: 2018-04-19, 10:50:19               Odpowiedz

            Tak, Mimbla, wiem że nie pytasz bezpośrednio, ale sobie pomyślałam ,że jednak o tym właśnie piszesz a nie o kwieciu za oknem więc może takie pytanie masz w sobie. Więc spieszę odpowiedzieć: że ja się hamować nie będę, jak chcesz to sobie mnie hamuj jeśli określisz mnie jako "zbyt radykalnego agresora", tylko że jak nie będzie sams to rolę "mówiącego coś innego i inaczej" obejmie ktos inny. Oczywiście, jeśli to banały (oczywistości, tak, zgadzam się) to po prostu się do nich nie odnoś, usuń, zrób co chcesz. Pojedynku na liczbę złudzeń się nie podejmę :).



          • RE: Sams

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-19, 11:00:17               Odpowiedz

            Rozbawililo mnie to w sumie mym zdaniem madre. "Pojedynku na liczbę złudzeń się nie podejmę :".
            Bo, Mimbla1, napisala:

            " Natomiast i owszem, chciałabym żeby ta agresja nie osiągała poziomu zbyt radykalnego."

            A tobie ZLUDNIE sie wydaje ze osleslana jestes jako " "zbyt radykalnego agresora".

            Kurka wodna, chyba walczysz z wiatrakami....
            Na Rosynancie galopujesz i wymachujesz zludzeniami:))
            Wydaje mi sie ze jak na to ze masz "grupe" w nosie, to za bardzo bierzesz wszystko do siebie.
            Chyba nie masz w nosie;)

            P.S. Kiedy to wymachiwalam "pedofilami"?
            Chyba juz pare lat minelo...
            A tu rzekomo komus, komu nie zalezy na grupie, tak sie te slowa wyryly w glowie...moze sercu.
            Nie, raczej w ego:))



          • RE: Sams

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-19, 10:37:03               Odpowiedz

            Dzień dobry, sams :)
            Czytam Ciebie. Jestem tu nowa..nic o Was nie wiem.
            Czuję z tego powodu radość.
            Jak słowa,które wpadły przypadkiem w ucho " niewiedza czasem cnotą a wiedza jest głupotą" ..tak ja..czytam Ciebie i nie znam Cię.{ Jakikolwiek obraz sobie stworzę będzie fałszywy. (lubimy(?) tworzyć obrazy..ja na pewno lubię:) )}
            Utrzymanie siebie w ryzach "nietworzenia" daje mi radość, bo możesz swobodnie mówić (tu:pisać).
            Wszędzie. W życiu codziennym, w wirtualu, staram się utrzymać ten stan jak najdłużej. Czasem muszę się odsunąć, by znów go poczuć w sobie i poczuć radość.
            Dobrego dnia,sams :) Niebawem kwiaty jabłoni zasypią świty sobą .. (mam ogród pełen jabłoni za płotem )



          • RE: Sams mimbla1

            Autor: fatum   Data: 2018-04-18, 13:46:37               Odpowiedz

            Bogu niech będą dzięki,że nie zgłosisz samsika do zbanowania.Ty także mimblo1 wiele korzystasz z wypowiedzi sams2,tylko mało o tym piszesz.Dlaczego?Ja wiem.Inni mnie nie interesują w tym aspekcie.Przepraszam,że się odezwałam nieproszona.Miłego dnia.



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-18, 13:03:18               Odpowiedz

            Tu jest konflikt między potrzebą finansowej stabilności i fałszywego obrazu "kochającej sie rodziny" a zaspokojeniem potrzeb posiadania/ wypełnienia się w sposób symboliczny męskim organem. I tyle.

            " W drugim przypadku oczywistym jest, że organy płciowe tej pani (zwane tu obrazowo d.pą czyli w staropolskim dziurą, rozpadliną) nie wywołują w panu pożądanej fizjologicznej reakcji. Wywołuje je inny bodziec, zwany "porno". Pani jest w tym układzie tylko figurą stabilizacji, matką dzieci ale nie osobą pożądaną. Uzależniony nie jest zdolny do "kochania" czegokolwiek oprócz bodźca i swojej reakcji.

            Kto nie rozumie tych prostych zdań i tego że nie jest to wyzywanie ludzi od ch.ów, to trudno, już bliżej nic nie jestem w stanie wyjaśnić."

            No jaja sobie nadal robisz rozpadlinko:)

            Z propozycji refleksji się wycofuję, co niektórym należy się powrót do szkoły podstawowej i nauka czytania ze zrozumieniem zanim uderzą w zbędne i bezpodstawne oburzenie na wyparte kawałki w swoich głowach.

            daj sobie spokój z odwracaniem kota ogonem.Za zrozumienie Twojego tekstu też odpowiadasz. Chciałaś,żeby było wulgarnie
            i było. Dobrze zrozumiałam.

            Padł jeszcze zarzut dotyczący zdania:

            "weź sobie kochanka i nie zawracaj głowy." jakobym komuś zabraniała pisać na forum. Nie wiem skąd skojarzenie ale oczywistym jest że "nie zawracaj głowy" odnosi się do zaburzonego męża a nie żadnego forum, bo nie o tym mowa.

            Do zaburzonego męża,czy kobiety,która pyta?

            Słusznie gdzieś wyczytałam,że można takimi słowami wbić nóż w serce. Mozna. Przy czym trzeba wiedzieć co czuje serce.
            Ale mówisz do kobiety,która ma ogromny problem. Pyta,żeby nie popełnić kolejnych błędów.

            Faktem jest jednak, że ta pani nie budzi mojej sympatii jako osoba dorosła, finansowo niezależna i współodpowiedzialna za poważny kryzys w swoim związku i za długie próby ignorowania problemu (napięcia, agresji w związku, problemów seksualnych), za wychowanie dzieci w takim zaburzonym stadle oraz ich cierpienie tylko po to by zachować swoje iluzje "szczęśliwego związku".



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-18, 13:29:28               Odpowiedz

            c.d
            Faktem jest jednak, że ta pani nie budzi mojej sympatii jako osoba dorosła, finansowo niezależna i współodpowiedzialna za poważny kryzys w swoim związku i za długie próby ignorowania problemu (napięcia, agresji w związku, problemów seksualnych), za wychowanie dzieci w takim zaburzonym stadle oraz ich cierpienie tylko po to by zachować swoje iluzje "szczęśliwego związku".

            Rozumiem,że Twoje życie było proste, bez napięć,bez agresji,bez problemów seksualnych. Nirvana!

            Rozumiem,że dzieci były pod Twoimi skrzydłami szczęśliwe.
            Ze sprowadziłaś je na Boży padół z cała świadomością tego co czynisz.

            Sams,znasz kogoś,kto miał świadomość na starcie?
            Acha! Ty miałaś?:)

            To ci powiem z całą świadomością, że jesteś do dzisiaj nieświadoma. Sory.

            Acha! Zeby nie było, często masz rację ale w tym przypadku nie masz:)



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 15:47:47               Odpowiedz

            Hmm, po twojej histerycznej i nieadekwatnej reakcji wnioskuję...


            Histerycznej? :):):) Byłam zdziwiona a potem,jak powtórzyłaś to podwójnie zdziwiona,że można tak do człowieka,którego się nie zna? Ze to może zrobić człowiek, który posiadł wiedzę i przerobił wiele.

            Reakcja nieadekwatna? Dobreee. Twój wpis był adekwatny? Wylałaś swoje odchody na człowieka, którego nie znasz.

            Mój ojciec używał podobnych zwrotów,ale to był człowiek w moich oczach bardzo prymitywny.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 15:59:11               Odpowiedz

            Mój ojciec używał podobnych zwrotów,ale to był człowiek w moich oczach bardzo prymitywny.

            tak. Moje oczy i ojciec-prymityw to słowa klucze tutaj.
            Rozumiem i swoją wersję wyrzucania "złego" na sams podtrzymuję.



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 16:55:47               Odpowiedz


            Nic nie rozumiesz. Nic. Myślisz(tfu... wiesz,że rozumiesz),że rozumiesz ale, nie rozumiesz.
            Czemu Ciebie czytam? Przypominasz mi kogoś bardzo bliskiego. Nie mam do tej osoby niechęci,czy nienawiści.

            A Twój klucz? Moja głowa?
            Nigdy o Tobie nie myślałam źle. Przeciwnie.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 17:22:12               Odpowiedz

            Chellunia, no cóż to ja z bezradności rozkładam teraz ręce. Ale zobacz jak to jest: czytasz sams a wydaje się że czytasz "kogoś bliskiego", co więcej próbujesz mnie/tego kogoś tu zmusić do ekspiacji i nawracać na "dobro czynienie" tak jak je definiujesz. Tak to jest jak pękają iluzje: krzyczy się, gada bez sensu. Ale nie ja je (akurat takie) miałam.



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 17:43:39               Odpowiedz

            No i co,że mi się kojarzysz? Wiele osób mi się tu na forum kojarzy, bo sa podobni. Ale jednak inni.
            Podałam ten przykład, żebys zrozumiała, że nie jesteś mi wrogiem, diabłem i Bóg wie czym jeszcze. Bo to jakaś żenada!

            To Ty mi wciskasz,że chce kogoś zmieniać?

            Pisalismy o kobiecie. O jej nieszczęściu w sumie. Odezwałaś sie arogancko i napisałam, co o tym myślę. Tyle.

            Jej zycie nie jest kupka goowna. Jej mąż nie jest w moich oczach (...) jak go okresliłaś. To mężczyzna. Ona nie jest (..).To kobieta. Mają szansę coś z tym zrobić.

            Czy musi zrobić to według Twojego scenriusza,bo uwazasz,że gorzki lek najlepiej leczy? Może wybierze scenariusz Mimbli?

            Pisz zreszta jak chcesz. Na ile Tobie pozwola. Ale dałam sygnał kobiecie,że nie każdy tak mysli jak Ty.



          • RE:

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 20:17:14               Odpowiedz

            Ale dałam sygnał kobiecie,że nie każdy tak mysli jak Ty.

            Ok, rozumiem. To dla tej bitej przez impotenta pani te puste popisy i obrony. Bo ktoś patrzy. A ja myślałam że chodzi o "wartości", etyki, sams arogancką, miłość do ludzkości ;) a tu tylko o popis twojego ego i muskułów przed obcym :). A jeśli o tą panią chodzi to czemu piszesz do mnie a nie do niej bezpośrednio? Tak byłoby prościej. W całym wątku nie ma żadnych twoich sensownych postów skierowanych do tej pani a jest pełno "korekcyjnych" do sams. T Zdaje się, że ta bita kobieta prosiła o rady. Doradź jej coś sensownego zamiast tego oczekiwać od sams. Od razu będzie ci lepiej.



          • RE:

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 23:05:44               Odpowiedz

            W całym wątku nie ma żadnych twoich sensownych postów skierowanych do tej pani a jest pełno "korekcyjnych" do sams. T Zdaje się, że ta bita kobieta prosiła o rady. Doradź jej coś sensownego zamiast tego oczekiwać od sams. Od razu będzie ci lepiej.

            Odpocznij sams. Dobrze Ci to zrobi.



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 14:48:03               Odpowiedz

            "Chyba nie uwzględniłam Magdy :) Magda bronisz nie "miękkiego" tylko... sprawiedliwości. ? Faktów i logiki ;)"

            Dobrze ze mnie nie uwzglednilas!
            To znacz ekstra mie uwzglednilas w ekstra poscie:)

            Dalas mi impuls do zastanowienia sie dlaczego ja "zbiegam sie" .
            I dokladnie to moje "zbieganie sie" jest ma zaleta i wada w jednym.
            Ale, nie bede teraz "na mamuske" i o mnie pisac.
            Odniose sie ale do tego rzekomego polowania na czarownice.
            I tu mozliwe ze brak logiki w postach Sams, zwyczajnie i po prostu wali mi po oczach, ale przede wszystkim jest mi zwyczajnie szkoda czlowieka, ktory poruszyl swoj problem na forum i w odpowiedziach dostal wyssane wymysly z palca, okraszone arogancja i IGNORANCTWEM
            Ignorancja jest pisanie ze zna sie prawde i schematy rzadzace dana osoba.
            Nie ma narzedzi by wlamac sie do cudzych emocji, motywacji, intencji i uczuc!
            To powinna sobie Samsa, na kartce napisac i powiesic nad luzkiem, nooo albo w kiblu:))
            I na dodatek wymysly Samsa, serwowane byly agresywnie, pogardliwie i bez szacunku.
            Ot, bez zadnej filozofii napisze ze to mnie wkurza...niech bedzie wkurza;)

            Samsa, masz straszny problem z "heurystyki wydawania sadow" !!
            Strasznie, ale to strasznie na swa modle interpretujesz wypowiedzi i skrawki informacji.
            Duzo, ba wiekszosc co sadzimy o kims czy o czyms, jest zjawiskiem naszego umysu, wiec to, że ktos jest taki czy owaki jalbo robi to czy owo, jest TYLKO i zawsze naszym zdaniem, czyli jest w duzej mierze klamstwo.
            A nie zadne prawdy, ktore rzekomo bola:)
            Boli, to pewnie to ze ktos nam kit wciska:)
            I to jeszcze na chama.

            A co do porno i tego meza...
            Nooo nie wiem czy to uzaleznienie czy rozrywka.
            Uzaleznienie to diagnoza.
            Kto ja postawil?
            Mnie zaszokowalo calkiem co innego w wypowiedzi autorki watka.
            To ze maz uzyl sily!
            Tu widze wiekszy problem niz w gapieniu sie wy kopulacje na ekranie.



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 15:00:12               Odpowiedz

            Dobra, lozko sie pisze:))

            Ciekawe, gdzie Samsa, widzi ze my tu wszyscy pomagac chcemy.
            I dzielnie nas z iluzji budzi...

            Ja, to lubie pogadac o problemie.
            Czasami, ot mam WRAZENIE ze w jakms tam temacie moglabym pomoc.
            Ale, nie widze zeby tu ktos towar wciskal na chama:))

            Znow pitu pitu pitu i baju baju...
            I niestworzone rzeczy.
            Posty science fiction:))
            Nie wypada napisac ze z doopy wziete:))))))



          • RE:od moderacji

            Autor: feelka   Data: 2018-04-17, 15:12:50               Odpowiedz

            " przede wszystkim jest mi zwyczajnie szkoda czlowieka"

            czyli jednak "miękkiego" bronisz najpierw.
            A logiki, bo:
            " Nie ma narzedzi by wlamac sie do cudzych emocji, motywacji, intencji i uczuc!"

            Prawda, bo one są cudze.

            Bywa jednak, że sam ich właściciel - dobrze ich nie rozeznaje? (stąd psychoterapia, by przestał nazywać np czarne białym; albo odszukał główną motywację, a nie tę którą przyzwyczaił się uważać za główną?...

            I stąd całe tu nasze pitu pitu baju baju - gdy już wiemy, że pod czymś może być coś, innego :) , to cała przyjemność szukania po naszej, ...no po mojej stronie.

            (Trzeba tylko uważać, by efektu swoich hobbystycznych poszukiwań nie wciskać komuś w brzuch ;))



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 15:20:52               Odpowiedz

            Sprostuje na razie jedno:)

            "I stąd całe tu nasze pitu pitu baju baju...."

            Mialam Samsy, pitu pitu i baju baju, na mysli.
            Ten ostatni (przedostatni post, ktory mialbyc ostatni), mialam na mysli.
            Rozczulil by mnie, gdybym sie znow nie dowiedziala "jakie mamy zalozenia, co chcemy ...itp"...
            Znow prawdy objawione, znow wkladanie komus intencji i rzekoma wszechwiedza.
            Ale, w nieco mily sposob podana, dlatego nazwalam to pitu pitu:))

            Lece.
            Ale, wieczorkiem wroce:))



          • RE:od moderacji

            Autor: sams2   Data: 2018-04-17, 15:33:23               Odpowiedz

            Zabolało Madziu? To dobrze. Pamiętaj o ostatnich banach, bo zdaje się że musiałaś biedna wracać oknem a nie drzwiami :). I tak po cichu, sugeruję jeszcze raz refleksję nad wyzywaniem kogoś od pedofili- jak się nie ma podstaw i lekko odlatuje w stronę rzekomej wszechwiedzy. Powodzenia :)



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 20:43:39               Odpowiedz

            "Zabolało Madziu? To dobrze. "

            No kurcze pieczone, Ty nawet znasz "prawde" ....zanim odpowiem:))
            Nie wstyd Ci?
            Ale, wiesz, odpowiem Ci ze Twoje "prawdy" mnie moze nie zabolaly, ale wyzwolily.......diabelska ochote na dalsze obnazanie Twych "prawd";))

            " I tak po cichu, sugeruję jeszcze raz refleksję nad wyzywaniem kogoś od pedofili- jak się nie ma podstaw..."

            Oj, zabolal ten pedofil, bo rozpamietujesz go latami:)
            I przykro mi, ale mialam przeslanki do takiego EMOCJONALNEGO zalozenia.
            WIDZISZ ROZNICE?
            Ty, Samsa, nawet nie masz PRZESLANEK do zalozen, ba ty nawet nie zakladasz - TY OZNAJMIASZ.
            Oznajmiasz to, co sie w Tobie dzieje tak naprawde - ale, to przeciez wiesz.

            "Pamiętaj o ostatnich banach, bo zdaje się że musiałaś biedna wracać oknem a nie drzwiami :)."

            Ale widze ze masz radoche z tego:)
            I dobrze:)
            I ja zakladam ta twa radoche, bo mam przeslanki ...ten szyderczy Twoj usmiech.
            Mysle ze szyderczy, bo nie czesto sie usmiechasz, a jesli juz to tylko ze swych zlosliwosci - szkoda.

            Koniec dogadywn z mej strony, na Twe smieszne zlosliwosci, pamietliwosci i jasnowidzenie rzekomych prawd o innych.
            Tu nie jestes dla mie partnerem do rozmowy, bo Ty, NIE potrafisz wyjsc z kregu wlasnych stereotypow, uprzedzen i WYMYSLOW .
            A jeszcze do tego zjadlas wszystkie rozumy i wydaje Ci sie ze wszystko wiesz, wiec juz sie niczego nie nauczysz.

            Przechodze do rzeczy:)
            Kazde oceny sytuacji czy osoby, nie wazne czy w realu czy na forum, oparte sa WYLACZNIE na wlasnych doswiadczeniach, odczuciach i emocjach
            I zeby wyglaszac "prawdy"....nei, tego to w ogole nie powinno sie robic;)
            Wiec, zeby oceniac, wydawac opinie itp, to trzeba byc naprawde STRASZNIE wyrozumiaym, zeby choc probowac spojrzec na sytuacje czy na kogos z roznych perspektyw.
            Nie tylko ze swojej.
            Sams, tego nie potrafi, dlatego Samsa opinja, noooo te "prawdy", potrafia tylk wk.....c CENZURA:))
            Choc, przy odrobinie dobrej woli, bez emocji i nerwow - mozna wyniesc dla siebie cos, ot inna perspektywe:)
            Zadnych prawd.

            A to ze nasze opinjowanie i ocenianie, moze kogos skrzywdzi, to nawet pomine, bo choc dla mnie to jest oczywiste, to wiem tez ze z chama nie zrobi sie pana.

            Nie zegnam:)))













          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-17, 20:59:08               Odpowiedz

            A żeby wyglaszać "prawdy".. nie, tego w ogole nie powinno sie robić

            :) Super, że Magda to zrozumiała i nie bedzie wreszcie wygłaszać " prawd" o moim życiu.
            Przyganiał kocioł garnkowi;)))



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 21:37:36               Odpowiedz

            "...Magda to zrozumiała i nie bedzie wreszcie wygłaszać " prawd" o moim życiu....."

            ::))

            Kurcze, nie przypominam sobie zebym jakies "prawdy" wyglaszala.
            Opinje - owszem.
            MOJA opinje.
            Czyli zaszumiona mymi niedoskonalosciami:)

            Dobrze ze to napisalas, bo dodam cos jeszcze.
            Oceniac jest trudno, ba obiektywnsc w ocenie wrecz wykluczona jest, ale to wcale nie oznacza ze nie powinno sie oceniac.
            Czasami wystarczy dopisac "mojm zdaniem" "tak mi sie wydaje" i jesli opinja jest poparta argumentami, to mozna pogadac...wymieniac sie argumentami i weryfikowac opinie.
            Tym jest w sumie dyskusja.
            Wyglaszanie "jedynie slusznych prawd" - wyklucza dyskusje.

            Nooooooo:))



          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-17, 22:17:07               Odpowiedz

            Nie przypominasz sobie, żebyś wygłaszała prawdy? To ja Tobie przypomne. W niedziele nazwałaś mojego meża erotomanem.
            Po tamtych jego ponysłach nie zostało już nic. Teraz raczej jest komuteromanem, bo długo pracuje, a w wolnym czasie guitarmanem. I to wszystko. A gdy mowie, że cierpie, to nie mam na myśli cierpienia od meża. Nie ma takich sytuacji miedzy nami, abym mogła cierpieć. Mam na myśli zupełnie coś innego. Ale to już przepracuje z psychologiem.
            Dobranoc. Nie mam do Ciebie żalu. Wiem, że jesteś wybuchowa;)



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 22:23:15               Odpowiedz

            " W niedziele nazwałaś mojego meża erotomanem."

            Bo MYM ZDANIEM, jest erotomanem.
            Nie papisalam ze PRAWDA JEST taka ze jest erotomanem.
            Kurcze blade, czy nikt tu nie zna CHOC podstaw logiki?
            Napisalam Ci, ze WIEM, ze znam PRAWDE ?
            Ze ta prawda Cie wyzwoli czy zaboli:))

            Wez, Ida, powroc do lektory mych postow:)
            Tam nie ma "prawd", tam jest moja opinja, ktora ciagle ZMIENIAM, bo weryfikuje.



          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-17, 22:38:23               Odpowiedz

            A znasz erotomana ktory może wytrzymać bez seksu kilka miesiecy?

            Taka jest prawda, że Go nie znasz, ani nie znasz mnie, ani nic nie wiesz o moim życiu.

            Poczyniłam pewne "ustalenia" z psychologiem i sie tego trzymam. A Ty wciąż wyrzucasz na zewnątrz, to co masz w głowie i przypinasz to do mojego życia.



          • RE:od moderacji

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-17, 22:47:18               Odpowiedz

            "A Ty wciąż wyrzucasz na zewnątrz, to co masz w głowie i przypinasz to do mojego życia."

            Czyzby?
            Tu, na tym watku tez ?

            Jesli Cie to tak meczy ze wyrazilam, na innym watku, MOJE zdanie, to dokonczmy dyskusje na tym innym wytku.
            Nie przypominam sobie zebym cos Ci tu i w ogole przypinala.
            Poruszylas na otwartym forum problem - odnoslam sie do niego .
            I zawsze to "odnoszenie sie" bedzie subiektywne.
            KAZDEGO, wiec kazdy przypina sie wtedy do twego zycia:))

            Jesli nie chcesz zeby sie "przypinano" to nie rostrzasaj swych problemow na forum.
            Zrob se bloga:))
            Olaboga:))



          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-17, 23:33:10               Odpowiedz

            Magda masz problem z przyznaniem komuś racji?

            Napadłaś na mnie, że śmiem coś radzić jak sama mam problem (nazwałaś to bardziej dobitnie). Nie pisałam o sobie, ani o tym czy mam problem, ani nie prosiłam o komentarze na temat swojego życia. Wiesz jak to wygląda z mojej strony? Że jak tylko pojawie sie na forum, to Ty na mnie naskakujesz i coś mi wytykasz. Nie wiem po co to robisz. Nakrecasz sie i wypisujesz swoje prawdy o głupich żonach przemocowych meżow. Nawet gdyby tak było jak piszesz, to właściwie co Tobie do tego. Gdybym była taką żoną, to po co kopać leżącego? Nie rozumiem. Kopaniem i tak byś nie pomogła.



          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-17, 23:41:22               Odpowiedz

            Chelunia mam jeszcze kilka spraw do przepracowania i to nie jest moj mąż ( jesli chodzi o cierpienie) Ale dziś ma humor wyśmienity.
            Za to jutro nie wstane do pracy. Ide spać



          • RE:od moderacji

            Autor: Iga112   Data: 2018-04-18, 06:08:41               Odpowiedz

            I nie chodzi teraz o mnie, co ja wypieram, tylko o Magde, co wypiera... A przygania innym.
            Koniec z mojej strony;))



          • RE:jeszcze dla Igi

            Autor: sams2   Data: 2018-04-18, 08:44:49               Odpowiedz

            Iga,
            Nie wiem czy już wróciłaś na terapię, ale mam nadzieję, z tego co piszesz, że nadal ten zamiar dalszej pracy masz. Nie martw się, po wejściu do lasu drzew dużo i nic nie widać, ale warto, bo bywają też polanki :). Nie mam żadnego prawa i może źle to zabrzmi, ale w ciebie wierzę :).

            Co do dyskusji tutaj. Pani M, grająca na forum wbrew deklaracjom rolę wyraziciela grupowego, emocjonalnego (rozbrykanego) Bezrozumu, przekazuje (nie wprost) tabu, które w zasadzie jest tematem tego wątku: złości na kobiety z przemocowych (dysfunkcyjnych) związków. Takie kobiety (z różnych i oczywistych względów) budzą m. in. złość otoczenia, nawet też wzmożoną frustrację terapeutów. Taki jest fakt, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko i wyłącznie twoje podejście do ciebie.



          • RE:od moderacji

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-17, 23:15:50               Odpowiedz

            " Nie ma takich sytuacji miedzy nami, abym mogła cierpieć"
            W nidziele cierpiałś Iga. Dzisiaj cierpisz z innych powodów?

            To Ty temu facetowi robisz plecy, tak?
            Popieram Magdę. Wypierasz.



          • RE:mądrze, feelko

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 11:42:53               Odpowiedz

            Dziękuję za wskazówkę, feelko. Pomyślę, choć nie miałam zamiaru. Dla mnie, ważny jest człowiek. Nigdy nie pojmę świata drugiego ale podobnie do mimbla1, kieruję się przede wszystkim wolą : primum non nocere.
            Sprawiedliwość nie bez przyczyny ma zawiązane oczy.
            Podobieństwo.
            Niemniej..cały proces sądowy polega na wysłuchaniu i zadawaniu pytań. Rozpoznaniu.
            Nie jest przyjemny. Ale niezbędny.
            Pozdrawiam .



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bearek   Data: 2018-04-16, 20:04:51               Odpowiedz

            W uzależnienie popadają najróżniejsze osoby i nie wkładałbym ich wszystkich do worka "słabi".

            Dla mnie taki agresywny sposób wypowiedzi jest jednoznaczny z bardzo niską świadomością, z kilku powodów. Po pierwsze, osoba świadoma dostrzega brak informacji i nie dopowiada sobie faktów. Takie dopowiadanie to cecha ludzi ograniczonych, którzy najpierw tworzą sobie interpretację, a potem na zasadzie efektu potwierdzenia kształtują świat zewnętrzny pod swoje urojenia. Po drugie, osoba świadoma wie jak ważny jest odpowiedni stan ducha i umysłu w rozwiązywaniu problemów. Takie "puszczanie strumienia światła" nie ma takiego efektu, jakiego byśmy sobie życzyli. Osoba świadoma patrzy na problem jak zadanie. Atakowanie osoby, która wykonała dobrą robotę dzieląc się problemem, jest egoistyczne i nie bierze się z własnej frustracji. Nie wierzę, że jest tu jakieś drugie dno.

            Sams, masz w życiu jakieś pasje? Twoje wypowiedzi dają wrażenie, jakbyś (błędnie) utożsamiała swoją wizję rzeczywistości (surowa, brutalna, szara) ze świadomością. Taka jest rzeczywistość tylko u osób pozbawionych ognia, którym się w życiu nie udało.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bearek   Data: 2018-04-16, 20:16:09               Odpowiedz

            Miało być "i nie bierze się z niczego innego niż z własnej frustracji".



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 20:19:03               Odpowiedz

            Co do dopowiadania faktów - zgoda. Ale nie zaprzeczysz, że czasem ludzie sami siebie okłamują, nie dopuszczają czegoś do świadomości - i jednak ktoś z boku może im powiedzieć: słuchaj, tak naprawdę to jest INACZEJ niż ty mówisz! bo to tylko twoja bezpieczna "wersja ozdobna"( "iluzja")

            (oczywiście - równie dobrze ktoś z boku może się mylić; więc jak pewności nie mam - nie ryzykuję. Sams szarżuje.)

            "Po drugie, osoba świadoma wie jak ważny jest odpowiedni stan ducha i umysłu w rozwiązywaniu problemów.(...) Osoba świadoma patrzy na problem jak zadanie"

            Założenie Sams jest takie, że ona nie ma zamiaru niczego tu rozwiązywać. Z problemami idzie się do specjalistów, 100 - 200 zł :) Czytałeś? I trudno zaprzeczyć.

            Ona pisze dla siebie i swojej głowy, tudzież swojej przyjemności lub złości. Forum nie służy do pomagania, a Sams nie służy do głaskania. A, i nie bierze odpowiedzialności za nic. Bo człowiek odpowiada tylko za siebie. Jeśli te założenia wstępne przyjmiesz - będzie łatwiej.
            :)
            A jeszcze: można nie czytać co pisze. To założenie progowe.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 20:33:24               Odpowiedz

            "A, i nie bierze odpowiedzialności za nic."

            Noooooooo i to jest tragiczne.
            Nigdy nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie monitora...
            I SWIADOMA osoba, raczej juz ze zwyklej poczciwosci liczy sie z ludzmi i nikam;)
            A slowa ktore wypowiadamy czy tez wystukujemy nie tylko nas wyrazaja, ale przede wszystkim OCENIAJA.
            Swiadoma osoba, powinna byc tego swiadoma!
            A tu bummmm szastanie "prawdami" i nie liczenie sie z niczym tylko z wlasna glowa.
            Zeby z wlasna glowa gadac, to potrzeba publiki na forum?
            Potrzeba innych poniewierac?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 20:47:36               Odpowiedz

            "Zeby z wlasna glowa gadac, to potrzeba publiki na forum?
            Potrzeba innych poniewierac?"

            Noo, trudno zaprzeczyć, że nie potrzeba :))

            "Nigdy nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie monitora...
            Swiadoma osoba, powinna byc tego swiadoma!"
            Swiadoma odpowiedzialności. I tu nie wiem? za dorosłych?

            Chyba że" ze zwyklej poczciwosci liczy sie z ludzmi i nikam;)" - ale o poczciwości i wspołczuciu, miłości i jedności - to napisałam, że to "brakujące ogniwo" ,
            w świadomości Sams :)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 20:56:41               Odpowiedz

            "Noo, trudno zaprzeczyć, że nie potrzeba :))"

            że nie potrzeba w tym celu poniewierać.

            Bo tak w ogóle to dobrze się gada z głową, dokładniej formułuje myśli - przy świadomości, że przekaz (jak dla innych :) ma być jasny. i krótki.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 21:00:30               Odpowiedz

            "Swiadoma odpowiedzialności. I tu nie wiem? za dorosłych?"

            Nie.
            Za WLASNE SLOWA.
            Bo jesli moje slowa , zwyczajnie pogardzaja innymi, bo RZEKOMO znam prawdy o innych, to ta swiadomosc jest ....nieswiadoma frustracja i wybujalego ego.

            Ja czesto lece po bandzie i odstawiam ostre jazdy bez trzymanki, ale u mnie biora w gore emocje, impulsy i zwyczajna zlosc.
            Pozniej SWIADOMIE zaluje.
            A u Sams na opak;)
            Wiec, ja za Chiny Ludowe, nie uwierze w SWIADOMA Sams.
            Po co SWIADOMEJ, te maski z arogancji, cynizmu i rzekomej wiedzy o "prawdach" - hmmmmm?

            " że to "brakujące ogniwo" ,
            w świadomości Sams :)"

            Bez tego ogniwa, nie ma mowy o SWIADOMOSCI.
            Nooo chyba ze SWIADOMIA zloczynca:))))
            Wtedy ok.
            Nie, tez nie ok, bo to wybrakowana SWIADOMOSC.
            Czyli byle jaka;)




          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 21:05:57               Odpowiedz

            Zgoda, dlatego z dużej litery napisałam "Prawdziwie świadomy..":

            "Natomiast jestem pewna, że gdzieś tu jest zgubione "brakujące ogniwo" między świadomym światem Sams, a Prawdziwie świadomym światem, przyszłym.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 21:11:09               Odpowiedz

            Noooo....cos mi sie nie zgadza!
            Jesli ktos jest och ach i ollla la, tak strasznie SWIADOMY, jak rzekomo SWIADOMA jest Samsa, to oznacza ze SWIADOMIE poniewiera ludzmi...
            Ba, to oznacza ze ma SWIADOMOSC, tych rzekomych prawd....
            A jak wiadomo, to kazdy zna ta trzecia goralska prawde o czlowieku, czyli "gooowno prowda" - czyli NIE JEST SWIADOMA.
            Noooo, chyba ze tymi "prawdami" rzuca w drugiego czlowieka jak kamieniem.
            Wtedy, to taki czlowiek jest nie tylko SWOIADOMY ale tez cwany:)

            P.S. Swego czasu, moj chlop, jak sie wymadrzalam i zlapal mnie na jakms tam bledzie czy slowku, to mowil "i co cwaniaku z miodem w uszach.."
            Ale, mnie to wkurzalo, a teraz uwielbiam to powiedzenie.

            Sams, Ty , jestes mym zdaniem, cwanaczka z miodem w uszach:))
            Ok, zartuje.
            A radem dam - popracuj nad swiadomoscia....
            A jesli swiadomie poniewierasz innymi (chocby tu na forum), to rzuc ta swiadomosc w piz..u i zejdz na poziom emocjonalny.
            Jest fajniej, smieszniej i weselej:))

            A co to jest w ogole SWIADOMOSC.....?
            Niech mnie kaczka teraz kopnie:))



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: chellunia   Data: 2018-04-16, 21:15:48               Odpowiedz

            trochę emocjonalnie disiaj u Samsika było.
            Pokazała częsci ciała i zwiała:)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Madziuleczka   Data: 2018-04-16, 21:16:41               Odpowiedz

            "Zgoda, dlatego z dużej litery napisałam "Prawdziwie świadomy..":

            "Natomiast jestem pewna, że gdzieś tu jest zgubione "brakujące ogniwo" między świadomym światem Sams, a Prawdziwie świadomym światem, przyszłym."

            Tak.
            Dlatego, teraz odwoluje moj poprzedni post.
            Znow sie teraz czuje jak cwaniaczka z miodem w uszach;)

            SWIADOMY, a Prwawdziwie SWIADOMY, to jest ogromna roznica.
            I teraz sie t Toba, Felka, zgadzam.
            Tak, Samsa, rzeczywiscie wklada czesto bardzo precyzyjnie kij w mrowisko i tym usiadamia to co sama ma uswiadomione.
            Szkoda ze robi to w nie calkiem elegancki sposob.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bearek   Data: 2018-04-16, 20:41:35               Odpowiedz

            Ja się nie zgadzam z takim podejściem, że pomoc to tylko u terapeuty. Terapia jest w tym względzie przereklamowana. Znam wiele osób, którym terapia nic nie pomogła. Terapeuta to tylko człowiek, który zmusza się do dawania nam uwagi. Moim zdaniem na przykład terapia psychodynamiczna w większości przypadków wcale nie jest efektywna. Lepszy efekt może mieć dobre, konkretne słowo od przyjaznej osoby. Najlepiej oczywiście mieć takie osoby wokół siebie, ale jak nie mamy, to forum też spełnia podobne zadanie.

            Nie rozumiem jaki jest sens obecności takiej sams2 na forum dla ludzi, którzy dzielą się poważnymi zakrętami życiowymi. Sams chyba chciałaby być jak przenikający swoim uroczym cynizmem doktor House, ale nie ma w tym ani uroku, ani prześwietlania. Są ślepaki, które nic nie robią poza psuciem humoru.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 20:51:01               Odpowiedz

            "Nie rozumiem jaki jest sens obecności takiej sams2 na forum dla ludzi, którzy dzielą się poważnymi zakrętami życiowymi"

            Forum jest otwarte? ta otwartość jest sensem?



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-16, 21:20:04               Odpowiedz

            "Co do dopowiadania faktów - zgoda. Ale nie zaprzeczysz, że czasem ludzie sami siebie okłamują, nie dopuszczają czegoś do świadomości - i jednak ktoś z boku może im powiedzieć: słuchaj, tak naprawdę to jest INACZEJ niż ty mówisz! bo to tylko twoja bezpieczna "wersja ozdobna"( "iluzja")"

            feelko

            1.A jaką mam gwarancję, że ta "niebezpieczna" wersja jest "nieiluzją" ?
            2.Czy potrzeby(w tym wypadku, zespół potrzeb związany z rolą żony,matki,kobiety) drugiego człowieka, możemy definiować "z zewnątrz"? Co daje nam takie prawo?
            3.Dlaczego przekonujesz do przyjęcia jednoznaczności sams2 na jej warunkach?

            Osobiście, denerwuje mnie agresywność wypowiedzi jak i niepodważalność racji. Pośpiech i łatwość w serwowaniu prawdy, zazwyczaj oznaczają albo rutynę, albo błędne założenia. Czynnik "serca" ,to ważny element poznawczy i o, dziwo, na takich forach się uzewnętrznia, i powoduje zatrzymanie i trudność w ocenie sytuacji..i moim zdaniem to jest naturalne, bo nie mamy kontaktu wzrokowego do dyspozycji, by widzieć konsekwencje naszych słów.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: feelka   Data: 2018-04-16, 21:31:44               Odpowiedz

            1. muszę to przepuścić przez swoją samoświadomość, i odrzucić lub przyjąć (czasem mogę odrzucić perłę, jeśli się na niej nie poznam :)

            2. Z zewnątrz trudno.
            A co jednak daje takie prawo? ... może to, że nie ma zakazu. ;)

            3. E tam, do niczego nie przekonuję. Bearek zapytał, dlaczego kiedyś nazwałam Sams "latarnią morską ze światłem świadomości" - to wyjaśniam SWOJE stanowisko. (widocznie brzmię jakbym je narzucała, sorry :)



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: bezogonka   Data: 2018-04-16, 21:45:58               Odpowiedz

            feelko
            1. Jeśli wierzysz, że odrzucisz perłę ,to ją odrzucisz.
            Jeśli wierzysz, że znajdziesz perłę ,to ją znajdziesz.
            To tylko kwestia czasu.
            Twoja samoświadomość mnie nie martwi :)
            2. Brak zakazu ;) a zasada sprzed ustanowienia zakazu ?
            Ostrożność. :)
            3.Brzmiałaś jakbyś przekonywała.Nie, narzucała. :)



        • RE: Uzależnienie od porno

          Autor: Redwife   Data: 2018-04-16, 14:58:24               Odpowiedz

          Masz rację. Banda trolli nie pomoże.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: fatum   Data: 2018-04-16, 15:52:25               Odpowiedz

            I super,że Trolle wyleczyły Ciebie.Tak przy okazji polecam terapię dla siebie (ciebie).P.S. wątki o porno tutaj na Forum pojawiają się często i pewnie dlatego każdy nowy wątek w temacie porno jest przesytem.Jak masz ochotę to poszperaj w wątkach i sama się zdziwisz jak dużo było już wątków o porno.Sądzę też,że kiedy przestajemy kochać nastawiamy się tylko na fizyczność.Duchowa strona człowieka pozostaje niedoceniona i prowadzi nas na manowce.Po seksie o czym chcesz rozmawiać?Przemyśl swoje problemy od strony psychologicznej.Powodzenia.Erotycznych snów ci życzę na dobry początek.*



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-16, 22:34:14               Odpowiedz

            terapia prowokatywna/jakoś tak.
            Sams ma dużą intuicję. Kiedy się wyłączy filtr agresji-widać pewną prawdę logiczną. Brak może empatii-ale czasami właśnie takie "sprowadzenie na dno" z iluzji cudownego związku może być pozytywnym szokiem.
            Rozbić kolorową kulę.
            Nie wiem jaka metoda jest dobra, ale trzeba przyznać, że czasami miliony postów (empatycznych wspierających) i się wlecze to samo. Jakby zero efektu...dalej ta sama narracja.
            Ta sama historia. Wlecząca się latami w nowych wersjach.
            I te same słowa. Zachowania. Ta sama bańka mydlana.
            A tu szok.

            Czytając sams widzę, że ma wiedzę i widzi bez emocji-czasami brutalnie coś powie. Ale kto może wiedzieć co człowieka otrzeźwi?
            Faktem jest że czasami może być ryzyko załamania.
            Ostatnio ktoś mi opowiadał o ZK. Powiesił się facet.
            Miał kryzys. Poszedl do psychologa prosząc o zmianę celi. Że nie daje rady. Psycholog uznał manipulacja. Facet się powiesił.
            Można rzec; zrobił to sam z wyboru.
            Ale może gdyby nie było tak ostro-on by żył. Człowiek w emocjach i kryzysie-też jest na emocjach. Jest ryzyko, że coś odpali. Każdy decyduje za siebie-jednak też nie wiadomo kiedy ostro to dobrze a kiedy nie dobrze.

            Pani Autorce polecam terapię dla współuzależnionych/są takie grupy dla kobiet/pomocowe.
            Z reguły to żony alkoholików-ale uzależnienie to uzależnienie.

            Pozdrawiam Was.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: mimbla1   Data: 2018-04-16, 23:21:58               Odpowiedz

            @Mirabelle
            "nie wiadomo kiedy ostro to dobrze a kiedy nie dobrze."
            Z zasady zaczynać ostro do całkiem obcego człowieka z problemem jest niedobrze. Proste jak konstrukcja cepa - primum non nocere - przy obcym człowieku szanse na zaszkodzenie mu są zdecydowanie większe niż na to, że "ostro" okaże się pomocne. "Ostro" zawsze się zdąży. Kwestia odpowiedzialności za własne słowa.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: ToJakasZenada   Data: 2018-04-17, 01:08:20               Odpowiedz

            Po pierwsze, panować nad sobą i logicznie myśleć to Ty raczej nie potrafisz skoro jesteś w stanie tak po prostu rzucić telefonem o podłogę oraz nie szkoda Ci bezmyślnie i bezsensownie zniszczyć sprzęt o wartości sięgającej nawet kilku tysięcy.
            No chyba że masz nadmiar pieniędzy. W takim wypadku polecam się ze mną skontaktować. Z przyjemnością pomogę Ci rozwiązać ten problem ;)

            W zasadzie to na tyle; zacznij myśleć logicznie a nie oczekuj że ludzie których nawet nie znasz magicznie ułożą Twoje życie za Ciebie.

            No ale pewnie Ci to nie wystarczy więc dodam od siebie coś jeszcze:
            - osobiście nie uważam że porno jest złe samo w sobie więc próba wspólnego oglądania przez kilka minut i powtarzania w praktyce wydaje mi się ciekawą opcją do wypróbowania
            - ponieważ Ty jednak uważasz to za coś chorego i nienormalnego to możesz na niego naciskać aby się zmienił dla Ciebie

            Albo możesz czekać na pomoc....
            I czekać...
            I czekać...
            Do usranej śmierci. Dosłownie i w przenośni.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: Redwife   Data: 2018-04-17, 02:07:20               Odpowiedz

            Nie czytasz co piszę. Od porno można się uzależnić. Mój mąż jest uzależniony. NUE MIAŁAM POJĘCIA O TYM DO MOMENTU W KTÓRYM MI TO SAM WYZNAŁ. Porno powoduje u niego impotencje. Kiedy po raz pierwszy walczył z tym nałogiem nasze życie seksualne nabrało tempa i kolorów. Tylko wtedy nie wiedzialam o problemie. Dopiero kiedy znowu się zrobilo nijak miedzy nami wyznal mi co jest przyczyną. I obiecał, ze bedzie walczył. I walczył- rok.



          • RE: Uzależnienie od porno

            Autor: ToJakasZenada   Data: 2018-04-23, 10:15:01               Odpowiedz

            Czytam. Gdyby to Twój mąż tu napisał zamiast Ciebie to też usłyszał by prawdę o sobie.
            Wina jest bez wątpienia po jego stronie; problem polega na tym że Ty to podsycasz zamiast go wspierać.
            Jeżeli uważasz że zniszczenie telefonu i chęć zniszczenia drogiego sprzętu nie jest niczym złym to może przydałaby Ci się jakaś pomoc?
            Twój mąż usłyszałby tutaj że wina leży po jego stronie; jednak to że Cię fizycznie powstrzymał przed zrobieniem głupoty jest jak najbardziej usprawiedliwione.

            Tylko widzisz, rozwiązanie tej sprawy nie zależy od Ciebie; co Ci mogę napisać? Tak, Twój mąż musi przestać oglądać porno.
            Ale co z tego? Ty to już wiesz!
            Skoro piszesz Ty, to piszę Ci co Ty możesz zrobić żeby poprawić sytuację. Jeśli Ci się to nie podoba to być może to porno wcale Cię tak nie boli?



          • : Uzależnienie od porno słuszna myśl TJZ..........

            Autor: fatum   Data: 2018-04-23, 15:37:11               Odpowiedz

            "Jeśli Ci się to nie podoba to być może to porno wcale Cię tak nie boli?".Nie wierzę TJZ,że masz w głowie taaaakie mądre pomysły i dopiero teraz wyciągasz je z rękawa.Mi pasują.Są inne od innych.Pa.



    • RE: Uzależnienie od porno

      Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-17, 23:23:11               Odpowiedz

      Redwife-czemu tak akurat się nazwałaś?
      Poza tym mnie uderza coś innego..powiem szczerze -nie rozumiem na czym dokładnie polega twój problem związany z oglądaniem stron porno? Rozumiem, że wynikają straszne awantury (to też jest znaczace ze dochodzi do rękoczynów)-to inny problem.
      Ale co dokładnie dla Ciebie się zmienia?
      Idealny mąż , ojciec?
      Brak seksu? To jest ten problem?
      W czym on się objawia dla Ciebie-jakie Ty masz konsekwencje poza tym seksem?
      Kłocisz się o porno-strony-ale chodzi o coś innego..
      O to, że za rzadko jest seks?
      Wiem, że może głupio pytam-ale nie do końca rozumiem.
      Twój problem.
      Może jak opiszesz siebie w tym łatwiej będzie Tobie coś doradzić...



      • RE: Uzależnienie od porno

        Autor: Mirabelle   Data: 2018-04-18, 00:00:30               Odpowiedz

        Powiem szczerze co jeszcze mi się nasunęło.
        Czasami nam kobietom wydaje się, że jest super( on robi wszystko co byśmy chciały i jest ok dla nas...niekoniecznie dla niego). Potem on trochę wieje z tego NASZEGO idealnego świata bo mu w nim wcale dobrze nie jest (wieje od tego co jemu wcale nie odpowiada).
        Wieje w chlanie. Wieje w porno. Wieje w gry...czy inne.
        Jakaś forma ucieczki.Czy "wolności do...".
        Taka wolna myśl.
        Często zauważam, że to co dla jednego idealne-dla drugiego może być kieratem...

        Nie mam pojęcia jak to jest. Pytałaś męża jak on się czuje w tej codzienności codziennej...i po co i czemu służy (co mu daje) to porno? Po co to robi? Jakie potrzeby zaspokaja?
        Czego w tym szuka? Od czego ucieka?
        Dla Ciebie to takie idealne małżeństwo. Ale pytanie czy dla niego też...Nie wiem. To wolna myśl zwiazana z tym co obserwuje. Byłam w takim idealnym niemal związku.
        Też jakoś nie umiałam się w nim odnaleźć. Było bardzo dobrze (pozornie) ale mi brakowało czegoś. Rutyna życie mnie wykańczała. Zastanawiam się czy ta idealność to czyja to wizja....
        Wolna myśl i wolne skojarzenie. Może bez sensu. Tutaj.