Forum dyskusyjne

Dla zapracowanej bezogonki. Proszę przeczytaj.....

Autor: fatum   Data: 2018-05-30, 13:01:33               

Gwiaździsta, gwiaździsta nocy
Pomaluj swą paletę szarobłękitną
Wypatruj w letnim dniu
Oczyma które znają mrok mojej duszy
Cieni na wzgórzach
Szkicuj drzewa i narcyze
Zatrzymaj powiewy i chłody zimy
W kolorach na śnieżnej połaci lnu

Teraz rozumiem
Co próbowałeś mi powiedzieć
Jak cierpiałeś w imię poczytalności
Jak próbowałeś ich uwolnić
Lecz nikt nie słuchał bo nie wiedział jak
Być może będą słuchać teraz

Gwiaździsta, gwiaździsta nocy
Płonące kwiaty jaskrawy błysk
Wirujące chmury w fioletowej mgle
Zwierciadło oczu Wincentego w błękicie chińskiej porcelany
Kolory zmieniają zabarwienie
Poranne pola bursztynowych kłosów
Twarze zbrużdżone liniami bólu
Uśmierzane kochającą dłonią artysty

Teraz rozumiem
Co próbowałeś mi powiedzieć
Jak cierpiałeś w imię poczytalności
Jak próbowałeś ich uwolnić
Lecz nikt nie słuchał bo nie wiedział jak
Być może będą słuchać teraz

Bo oni nie mogli cię kochać
A twoja miłość była tak prawdziwa
I gdy w zasięgu wzroku nie było żadnej nadziei
W tę gwiaździstą, gwiaździstą noc
Odebrałeś sobie życie tak, jak to często robią kochankowie
Ale jedno mogłem ci powiedzieć Wincenty
Ten świat nigdy nie był przeznaczony dla kogoś tak
Pięknego jak ty

Gwiaździsta, gwiaździsta nocy
Portrety wiszą w pustych korytarzach
Głowy bez ram na bezimiennych ścianach
Z oczyma co przyglądają się światu i nie mogą zapomnieć
Jak nieznajomi których spotykałeś
Obdartusy w łachmanach
Srebrny cierń na skrwawionej róży
Leżą pokruszone i złamane na dziewiczym śniegu

Dopiero teraz myślę że rozumiem
Co próbowałeś mi powiedzieć
Jak cierpiałeś w imię poczytalności
Jak próbowałeś ich uwolnić
Lecz oni nie słuchali i nadal nie słuchają
Być może nigdy nie będą

(Tłumaczenie Elżbieta Będkowska-Adamczyk)




Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku