Forum dyskusyjne

RE: Człowieczeństwo.

Autor: Amelia55   Data: 2018-04-20, 15:40:09               

Kochana, a skąd TY to wzięłaś?:
"Dawniej nasze rodziny obejmowały "dziesiątą wodę po kisielu" , dziś niejednokrotnie rodzina w ogóle zostaje wyrzucona ze słownika codzienności , nawet ta okrojona do rodziców."

Ja z perspektywy mich 55 lat tego nie dostrzegam. To się nic a nic nie zmieniło moim zdaniem. Tak obserwuję po rodzinie własnej, kuzynek, koleżanek szkolnych i ich dzieciach.
Owszem są wyjątki, ale takie zawsze były, że np. ktoś nie chce obchodzić Wigilii i krewnych wtedy unika. Są rodziny emocjonalnie zimne i tam te więzi są luźniejsze. Są rodziny rozdzielone geograficznie. Albo takie gdzie każdy robi karierę i nie ma czasu na częste życie rodzinne. Jest taki etap, kiedy rodzice jeszcze aktywnie żyją i pracują, a dzieci już zaczęły budować własne życie zawodowe, własne małżeństwo - i wtedy ma się po prostu inne priorytety, ale potem to się zmienia. Potem się wraca do tego co było, a nawet jest lepiej, bo i rodzice i dzieci są mądrzejsi życiowo, zaczynają dostrzegać wagę rodzinnych relacji w życiu człowieka.
Ta dziesiąta woda po kisielu brała się stąd, że jak ktoś daleko spokrewniony akurat był bratnią duszą, to utrzymywałam z nim chętnie bliski kontakt. A to że dziś np. mam luźne więzi z siostrą, to dlatego że ona stała się religijnie ortodoksyjna a ja agnostyczna - unikamy więc częstych spotkań, ale to nie wynika z "dzisiejszych czasów".

Takie mitologizowanie "przed wojną to były czasy!" a "teraz wszystko na psy schodzi" to przysługują starym babciom i dziadkom, a nie młodym osobom :-)))

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku