Forum dyskusyjne

RE: Człowieczeństwo a zderzanie się. Ziemia.Sen.

Autor: bezogonka   Data: 2018-04-19, 11:58:32               

Jest 4.25 Budzę się z bólem w klatce piersiowej. Nic nie mogę zrobić. Zdaję sobie sprawę , że umieram. Nie mam już czasu. Łapię ostatni oddech..jak boli!
Zaczynam się poruszać w czasoprzestrzeni. Mam poczucie wciągania przez jakiś wir. Nie jestem swobodna. Nie mam woli. To silniejsze ode mnie. Nareszcie zwalniam. Zaczynam ogarniać co widzę wokół.Próbuję dostrzec elementy ciała:ręce,nogi, cokolwiek, co da mi poczucie, że istnieję. Do takich obrazów przywykłam. Żyję, bo moje ręce i nogi się poruszają. Teraz nie mam ciała. Nie widzę ciał. Nie czuję obecności. Przypominam sobie co się zdarzyło. To boli.. Zostawiłam tyle nierozwiązanych spraw, nie miałam czasu pożegnać się, zapomniałam jak kruche jest życie na Ziemi.
Czuję żal..i zwracam się do Boga z tym żalem. Jest abstrakcyjną Istotą ,która podobno dba o mnie..a ja teraz nic już nie mam . Bóg pojawia się i pyta :Czego chcesz? Chce wrócić-mówię. Niczego nie zakończyłam jak należy, bo zapomniałam na chwilę jak kruche jest życie. Zrozum.
Dobrze-mówi Bóg. Masz trzy dni na rozwiązanie swoich spraw.
Wracam. Jest 4.25 Budzę się z bólem w klatce piersiowej. Wiem czym jest. Wstaję, idę do łazienki, mam mętlik w głowie. Mam ciało. Przez chwilę myślę, że to był sen.To był tylko sen. Ból w klatce ustaje..Dopiero teraz zdaje sobie sprawę, że nie czuję bicia serca. Sprawdzam tętno. Nie ma!
Chodzę po domu. Zaglądam do pokojów. Przyglądam się domownikom. Śpią, pogrążeni w snach.
Próbuję zebrać myśli. Więc jednak wróciłam?! Nie żyję ale mam czas?! Jak mam to wszystko przekazać bliskim? Co im dam? Pewność , że istnieje Bóg..pewność, że istnieje inny świat..Czy to zmieni ich życie na lepsze?Czy zechcą nie żyć na Ziemi? Czy na pewno dobrze zrobiłam?
Boję się.
...........................................
ten sen trwał jeszcze(długo,by opowiadać ile się wyśniło ..wybrałam wersję egoistyczną..pożegnałam się..przygotowałam bliskich na swoje odejście.....................
Obudziłam się 4.25 z bólem w klatce piersiowej.
Płacz,który mnie ogarnął całą..kazał uciekać z łóżka do łazienki..nie mogłam przestać płakać.....
Gdy w końcu się uspokoiłam..byłam pewna. Nie chciałam wrócić.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku