Forum dyskusyjne

RE: Człowieczeństwo a zderzanie się. Ziemia.Sen.

Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 15:03:30               

fatum
Miałam kiedyś piękny sen.
Znalazłam się w "Krainie bogów"..tak nazwałam to miejsce po przebudzeniu. We śnie nie nazywałam. Ale ta kraina, to był ostatni etap. Bardzo bajkowy sen. Spójny i zachowana ciągłość zdarzeń. Nazwałam go snem życzeniowym.
Otóż, przygoda rozpoczęła się od wędrówki po "różnych światach" (w sensie czasu na Ziemi i różnych kultur) ale w każdym epizodzie czasowo-kulturowym miałam jakieś zadanie do wykonania, by "przejść" do kolejnego etapu. Etapy były różne, nie związane ze stopniem trudności ,w mojej ocenie. Fajne było to, że nieumiejętne podejście do rozwiązania problemu, skutkowało spiętrzeniem się trudności ale i poczuciem wzrostu sił, i odczuciem lęku.
(przyznasz, że podświadomość jest fenomenalna? ;) )
Epizodów było sporo. W końcu znalazłam się w "krainie bogów". Niema. Zawieszona. Drzewo (jedno z wielu choć jedno..ale o tym później) było konarem długim i bez gałęzi, łysym. A mimo to wiedziałam, że to drzewo i wiedziałam, że w jakiś sposób mnie podtrzymuje przed upadkiem. Niestety, nie widziałam jak,bo byłam zawieszona w jego bliskości, na tyle by móc go dotknąć, co uczyniłam. Było prawdziwe. Obok mnie na różnych poziomach wisieli inni. We śnie myślałam bogowie.Bo czułam się obca wśród nich. Byli szczęśliwi i beztroscy. A ja czułam ból przechodzenia tych epizodów. Dostrzegli mnie. Uśmiechnęli się. Usłyszałam w mojej głowie: Zejdź. To ostatni etap. Pomyślałam: Przecież to niemożliwe. Nie mam jak. Słyszę w głowie głos: Masz. Tylko nie widzisz. Zamknij oczy a zobaczysz. Uwierz.
Wahałam się. To głupie-myślałam. Wreszcie doszłam do wniosku, że raz kozie śmierć. Nie będę tkwić przecież wiecznie w miejscu. Zamknęłam oczy i nogą poszukałam gałęzi .Była. Wtedy otwarłam oczy. To nie był łysy konar. To nie było wiele drzew a jedno wielkie drzewo. Zobaczyłam uśmiech i radość w oczach bogów. Wskazali palcem w dół.. Zobaczyłam Ziemię w siatce podobnej do siatki południków ..tak najłatwiej to sformułować choć wyglądało inaczej. Jedno z nich rozdzieliło dwie struny(wtedy już myślałam, że to struny..do tej pory nie definiowałam tego co widzę) Było ich nieskończenie wiele tzn.tego nie wiem ale tak było we śnie. Rozdzielano na chybił trafił kolejne. Wierzysz?-usłyszałam w głowie. Tak. Uśmiechnęłam się.To piękne. Tak-usłyszałam odpowiedź. Możesz zejść dokąd chcesz.
....tu sen się zakończył.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku