Forum dyskusyjne

RE: Człowieczeństwo a zderzanie się. Ziemia.

Autor: bezogonka   Data: 2018-04-17, 14:01:48               

Co daje mi zderzanie się z drugim człowiekiem? A co daje mijanie? A co daje bliskość i towarzyszenie w drodze ,choćby tylko chwilami ? Co powoduje, że idę naprzód a co , że się cofam i czy to w ogóle ma znaczenie, skoro się ruszam? Jak rozważyć i rozdzielić racje w sobie tak, by zabrać dla siebie a nie odebrać komuś? Czy to w ogóle jest możliwe? Czy jest możliwe, by nie zwątpić nawet na chwilę (a to wystarcza), w to że nie odbieram ani sobie ,ani drugiemu ? Jak uniknąć stanu bezruchu, zachowując wszystkie możliwe niebezpieczeństwa w stanie niespełnienia?
Odrzucenie własnego "ego" pozwala wysublimować elementarną miłość bliźniego na pewien czas. Pojawia się ruch niezbędny do zachowania życia. Pamiętam dyskusję na lekcji języka polskiego: czy nieboszczyk to rzeczownik żywotny czy nieżywotny? Co daje mi nauka, skoro autorytety w poszczególnych dziedzinach wahają się przed zdementowaniem całej wiedzy, którą do tej pory nakładli milionom do głów?,mimo że na podstawie nowych dowodów są już przekonani, że bronią swej pomyłki ? Próbują dotrwać tylko do kresu swojego życia, by się nie zderzyć z oburzeniem na skalę światową..Czynią to zawiązując ciche umowy, tworząc hermetyczne grupy w swoich dziedzinach , broniąc się wzajem, uderzając w jeszcze niepotwierdzone dowody,by umniejszyć wartość potwierdzonych i logiczność niepotwierdzonych, tak jak to stało się, gdy oni tworzyli wiedzę o danej dziedzinie..
Mój ruch to odpowiedź na inny ruch, niekoniecznie wobec punktu odniesienia jaki obieram w danej chwili,by stwierdzić czy się poruszam.

Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku