Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety... to ściema....

Autor: Andrzeyyyy   Data: 2018-06-05, 14:11:50               

Nie wiem czy będzie ciąg dalszy...
Wydaje mi się, że nie.

Jeżeli dałem z siebie wszystko, jeżeli staram się - a słyszę wczoraj z ust Ewy że: "Ona mnie obserwuje od x miesięcy, że myśli - ale nie widzi zmian (to znaczy widzi - że ja jestem Ewą w związku, a Ewa mną - kiedy byliśmy jeszcze razem)... A najgorsze jest w tym, że Ewa nie umie być "tą starą" Ewą, z którą byłem. Trochę mi to koliduje ze sobą, ponieważ... ja nie odczuwam by Ewa była inna...

Ja odpocznę od tego... muszę odpocząć..

Od wczoraj - przelałem jak facet.. milion łez.
Oglądam nasze stare zdjęcia, czytam nasze stare rozmowy.
Dlaczego wcześniej byłem taki ślepy?
Dlaczego nikt wcześniej nie pomógł mi, nie wskazał dobrej drogi?
Dlaczego dopiero jak zostawiłem Ewę, zacząłem "żyć" z innymi ludźmi - oni mi nakreślili, przedstawili i pomogli - z tym żebym poprawił się.

Nie rozmawiałem z mamą ani ojcem - na temat moich relacji z Ewą. Po prostu - uważałem, że wiem wszystko i nikt nie musi mi doradzać...
Z resztą jak spotykałem się z Ewą - to w domu rodziców, więc oni ciągle byli blisko nas.

Zrobiłem wszystko co mogłem przez te kilka miesięcy. Na prawdę - począwszy od rzeczy materialnych - kwiatki, upominki (czekoladki), po spędzanie czasu z nią - bycia blisko, rozmawiania, aż po bliskość fizyczną..

Zastanawiam się - może jakbym na początku zmienił taktykę? Zamiast przyjść jako spłaszczony facet, który zrobił sobie żal za grzechy - pokazałbym się jako odmieniony facet, który OD CZASU DO CZASU będzie walczył o Ewę - wywoła w niej wspomnienia, emocje.. Przecież kobiety uwielbiają emocje.
A ja - po prostu.. jako kapitan statku - oddałem stery Ewie, która poprowadziła prosto na kurs zderzeniowy z górą lodową.


Nie wiem, nie umiem Wam tego opisać. Spotykałem się z różnymi kobietami, każda była inna. Dopiero teraz - widzę, że Ewa miała wszystko to.. co potrzebowałem... co potrzebuję.
Nawet na jutro - zaprosiła mnie koleżanka do kina.
Nie chce mi się iść.. chciałbym pójść z Ewą, chciałbym z nią poświrować, pośmiać się - znamy się przecież tak dobrze.. że.. brakuje mi tego :(


Szukam sobie wytłumaczenia - dlaczego Ewa tak postąpiła, a nie inaczej.
Przecież pomogłem jej, pozbyłem się "kolegi", dawałem jej najlepsze chwile jakie mogłem.. rozmawiałem, miała mnie blisko - a jednak... coś jest na rzeczy, co spowodowało albo co powoduje - że Ewa... dała mi po prostu kosza, i to nie oficjalnego kosza, bo ona ciągle chce utrzymywać kontakt.


Zastanawiam się, gdzie popełniłem błąd...
Dlaczego ciągle mam wrażenie, że Ewa nie jest szczera wobec mnie?
Dlaczego kobieta, której oddałem najlepsze lata życia młodzieńcze (24-27) - nie jest w stanie być szczera ze mną?

Najważniejsze pytanie - DLACZEGO ja tak idealizuję Ewę? Dlaczego mam jakieś ogromne poczucie winy, gryzie mnie sumienie.
Nie zrobiłem nic złego - nie zdradziłem jej, po prostu czuję - że popełniłem błąd, rozstając się z nią...


Wczoraj - też rozmawialiśmy i EWA TEŻ nie powiedziała mi prosto - że to koniec, też nie powiedziała mi, że mam odejść.
Wręcz przeciwnie - mówiła, że mam być obok, nie znikać...
że ona może potrzebuje czasu, że może będzie starą panną...
Jednak - uważam, że to po prostu bzdury bo.. ona i tak coś ukrywa na temat "kolegi"...
ale tego się już nie wiem...


Mam problem z tym - że Ewa była bardzo podobna do mojej mamy. Ja wychowywałem się z matką głównie i jakoś ona mi wpoiła "czułość, bliskość, dotyk... dbanie o siebie", a Ewa mi to zapewniała. Wie - że mimo moich 2 metrów wzrostu, mimo ostrej mimiki twarzy - w środku mam kluskę, którą da się ujarzmić, poznać i zaakceptować..

Czuje, że to ja przyczyniłem się do tego wszystkiego..
Ewa - ani razu, przez 5 miesięcy nie powiedziała, że to moja wina, że tylko ja jestem winny - ale ja mam w środku takie poczucie - że to ja się głównie przyczyniłem...



Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku