Forum dyskusyjne

RE: Powrót do kobiety... to ściema....

Autor: bezogonka   Data: 2018-06-05, 12:10:25               

Ludzkie uczucia,przywiązanie nie są prościutkie i łatwe.
Pięknie pisze o tym Andy w innym wątku. Czytam go tak: kocham ją lecz jej nie lubię(zespołu nieakceptowalnych zachowań ).
Ten stan uczuć, zdaje się nie być możliwy do utrzymania na dłuższą metę dla racjonalnie;) myślącego człowieka ale okazuje się, że ten stan uczuć jest typowy dla wielu ludzi i w wielu związkach.
Z jakiegoś modelu on też wynika.. Sądzę, że u Andiego wynika z silnego przekonania(wychowania), że mężczyzna jest mądrzejszy od kobiety. Taki model myślenia powoduje, że zderzenie się z emocjonalnymi zachowaniami kobiety(przez lata wypełniania ról na 100% ;) ) ,obojętnie czy jest ona prawidłowa i to kwestia jej temperamentu i ekspresji lub czy jest nośnikiem wadliwie skonstruowanej rodziny, z której pochodzi, rodzi w mężczyźnie niechęć do emocjonalności a przez to w jakiś sposób do uczuć. A przecież ją kochał szalenie...i kocha jednak..
Andy wybrnął z tego "toksycznego związku" ,odgradzając się asertywnie i uwalniając jednocześnie emocjonalność swojej żony. Zrobił to co powinien zrobić "mądrzejszy mężczyzna";)
Dlatego też potrafi zobaczyć ten słoneczny dzień.

Jaką daje mu satysfakcję? Jak dalece czuje się szczęśliwy?
Jak dalece zmienia jego obraz rzeczywistości, gdy pisze: z każdą kobietą byłoby tak samo( może niedokładnie cytuję ale sens został zachowany) Znamienne jest to ostatnie zdanie. Dla mnie. Mówi mi wszystko co chcę wiedzieć.

Szacunek do drugiego człowieka oznacza właśnie dopuszczenie do swego rodzaju rozdwojenia uczuć. Nie ma takiej możliwości, byśmy akceptowali wszystkie zachowania drugiego i wszystkie możliwe emocjonalności. Części z nich..po prostu nie lubimy i nie zaakceptujemy.

Wielu młodych mężczyzn, na początku swojej drogi styka się z taką sytuacją albo , gdy sami jej doświadczają ,albo jeśli dotyka ich taki stan uczuć od młodej kobiety, z którą pragną się związać. Owa sytuacja jest tylko pozornie podobna do związku Andiego. Nie rodziła się w czasie i na skutek doświadczeń w wypełnianiu ról.
Ale punkt wyjścia nie jest inny..a tym punktem jest sposób myślenia mężczyzny i kobiety. Uwolnienie się od niego prawdopodobnie nie jest możliwe.

No, cóż..
Przekonanie, że jestem mądrzejszy, choćby najbardziej zawoalowane , można dostrzec.
Być może fakt, że to dopiero początek drogi, zmienia sytuację i doprowadzi do prawidłowości Andiego, czyli otwarcia się na żonę i uwolnienia jej emocjonalności, już na początku.. ale hm..niebezpieczeństwo jest i to ogromne.(czai się w przyszłości ;) wypełniania ról lecz nie będę w nią się zanurzać.. )

Od początku tego wątku, stoję na stanowisku, że ta para- Andrzeyyy i Ewa, należy do przeszłości. Nawet, jeśli będą wychowywać dzieci i budować dom, to nie będą ze sobą tak szczęśliwi jak powinni być ludzie, którzy siebie wzajem oddają na całe życie. Mogą być nawet i fajną parą ale pozostają niespełnieni w najważniejszym aspekcie,pełnej harmonii z drugim człowiekiem, dokładnie takim samym, bo równie mądrym i skutecznym, i równie dobrze wiedzącym czego chce.

Tylko pozornie jedna mądrość i druga mądrość są tożsame,
lecz skutkują albo wewnętrzną harmonią obojga ,albo zwyczajnie asertywną akceptacją drugiego(jedno i drugie jest miłością,tak...hm.. ale.. )







Odpowiedz


Sortuj:     Pokaż treść wszystkich wpisów w wątku